Strona główna Blog Strona 90

ZBOŻE Z UKRAINY: Polska i Słowacja kluczowymi bramami wywozowymi w marcu [STATYSTYKI]

0
Zboże z Ukrainy

Zboże z Ukrainy w marcu 2026 roku płynęło przez zachodnie granice UE intensywniej niż w poprzednich miesiącach. Jak wynika z danych przedstawionych przez Walerija Tkaczowa z „Ukrzaliznyci”, mimo działających portów Wielkiej Odessy, transport kolejowy do Polski i Słowacji odnotował wyraźne wzrosty. Dla polskich producentów kluczową informacją pozostaje fakt, że cały ten wolumen stanowi wyłącznie tranzyt.

Zboże z Ukrainy na torach – Polska liderem dynamiki

Najnowszy raport operacyjny ukraińskich kolei wskazuje na istotne przetasowania w logistyce lądowej. Średnio-dobowa liczba wagonów przekraczających granicę z Polską wzrosła w marcu o 10,9 jednostek, osiągając poziom 25,5 wagonów/dobę. To najwyższa dynamika wzrostu wśród wszystkich sąsiadów Ukrainy.

Warto podkreślić, że zboże z Ukrainy wjeżdżające do Polski objęte jest restrykcyjnym embargiem na import wewnętrzny. Każdy transport jest monitorowany i plombowany, a jego celem końcowym są porty bałtyckie lub rynki Europy Zachodniej (Niemcy, Holandia). Zwiększenie przepustowości na tym odcinku wynika z optymalizacji „korytarzy solidarności”, a nie z otwarcia polskiego rynku.

Słowacja: Tranzyt czy import?

Na kierunku słowackim również odnotowano wzrost – o 5,2 wagonów na dobę, co daje łączny wynik 31,5 wagonów/dobę. Tutaj jednak sytuacja prawna różni się od polskiej. Słowacja operuje w systemie licencji eksportowych uzgodnionych z Kijowem. Oznacza to, że część tego wolumenu może trafiać bezpośrednio do słowackich przetwórców, o ile spełniają oni rygorystyczne normy fitosanitarne i posiadają stosowne zgody. Pozostała część, podobnie jak w Polsce, stanowi tranzyt w kierunku Włoch i Austrii.

Globalna presja i rekordowe zapasy

Zwiększona aktywność na granicach lądowych to efekt walki o płynność w ekstremalnie trudnym otoczeniu rynkowym:

  • Rekordowa podaż: Argentyna i Australia raportują historycznie wysokie zbiory, co przy pełnych magazynach w USA i Europie wywiera potężną presję spadkową na ceny (obecnie pszenica na MATIF oscyluje w granicach 800 zł/t).
  • Czynnik energetyczny: Napięcia w regionie Zatoki Perskiej (Iran) i ryzyko skoku cen ropy powyżej 120 USD wymuszają na eksporterach szukanie stabilnych dróg lądowych, które są mniej podatne na gwałtowne zmiany stawek frachtu morskiego.
  • Dywersyfikacja: Choć 91% ukraińskiego eksportu nadal płynie przez porty morskie, zachodnie granice UE pozostają niezbędnym „bezpiecznikiem” dla mniejszych partii towaru i produktów premium, takich jak rzepak czy śruta.

Zboże z Ukrainy w marcu 2026 r. (Dane Ukrzaliznytsia):

Kierunek | Wagony/dobę | Zmiana vs Luty | Status

  • Polska | 25,5 | + 10,9 | Wyłącznie Tranzyt;
  • Słowacja | 31,5 | + 5,2 | Licencje / Tranzyt;
  • Węgry | 47,0 | – 17,9 | Tranzyt / Import;
  • Rumunia | 2,1 | – 2,9 | Tranzyt morski.

Źródło: APK-Inform, Ukrzaliznycia, Analizy własne AgroProfil.

Remontuje i sprzedaje stare Ursusy. Ponad 30 tys. zł za Ursusa C-360 i klientów nie brakuje!

0
ursus c-330

Pan Paweł Musiał z Niewierza (gm. Duszniki) od maleńkości jest zarażony pasją do starych ciągników i w wolnych chwilach zajmuje się ich renowacją. W jego gospodarstwie można dziś zobaczyć kilka odrestaurowanych modeli, m.in. Ursusa C-330 czy Ursusa C-360. Każdy z nich przechodzi dokładną renowację, a celem jest nie tylko przywrócenie sprawności, ale także zachowanie oryginalnego charakteru maszyny.

ursus c-330

Ursus C-330 z historią – eksportowy model z PRL

Jednym z najciekawszych egzemplarzy w kolekcji jest Ursus C-330 z 1980 roku. Ciągnik ma wyjątkową historię – pierwotnie przeznaczony był na eksport i został zakupiony za dolary w czasach PRL. Maszyna trafiła do obecnego właściciela w stosunkowo dobrym stanie, z przebiegiem około 2700 motogodzin. Mimo tego zdecydował się na pełną renowację, aby doprowadzić ją do możliwie oryginalnej formy.

Ciągnik został całkowicie rozebrany i zbudowany od podstaw. Wykonano kapitalny remont silnika, zregenerowano układ hydrauliczny, odnowiono rozdzielacze oraz wszystkie kluczowe podzespoły. Elementy zostały wypiaskowane i pomalowane proszkowo, a wiele detali – takich jak wskaźniki, siedzenie czy elementy wyposażenia – odtworzono zgodnie z oryginałem.

Zadbano również o detale, które dziś trudno zdobyć, m.in. komplet odważników, oryginalne zaślepki WOM-u, bolce czy wieszaki cięgieł. Wprowadzono jedynie drobne unowocześnienia, jak np. atestowane oświetlenie. Cały proces trwał około pół roku i był realizowany głównie po pracy, wieczorami. Łącznie Pan Paweł poświęcił na renowację około 50 godzin.

Ile kosztuje renowacja starego ciągnika?

Koszty renowacji są dziś znacznie wyższe niż jeszcze kilka lat temu. Sam zakup Ursusa C-330 wyniósł około 16 tys. zł, natomiast nakłady na renowację przekroczyły 20 tys. zł.

Największe różnice widać w cenach części. Przykładowo zestawy naprawcze do silnika, które kiedyś kosztowały około 200 zł, dziś potrafią kosztować nawet 500 zł za element dobrej jakości. Mimo to renowacja wciąż znajduje swoich zwolenników, ponieważ dobrze odrestaurowane maszyny utrzymują wartość, a w wielu przypadkach nawet drożeją. Pan Paweł traktuje swoją pasję również jako inwestycję:– „Myślę, że to lokata na przyszłość. Na tym się raczej nie traci”.

Ile wart jest odrestaurowany ciągnik?

Zainteresowanie klasycznymi ciągnikami rolniczymi systematycznie rośnie. Wynika to m.in. z ich trwałości, prostoty konstrukcji oraz niskiego zużycia paliwa. Paweł Musiał stara się co roku kupić jeden ciągnik, przeprowadzić jego kompleksową renowację, a następnie sprzedać. Jak podkreśla, ma już stałych klientów, którzy szukają właśnie takich dopracowanych, odrestaurowanych maszyn.

Choć ceny mogą wydawać się wysokie, rynek pokazuje, że dobrze wykonana renowacja znajduje nabywców. Przykładem jest Ursus 911 z 1990 roku, który kilka lat temu został sprzedany za około 46 tys. zł. Maszyna trafiła do użytkownika wykonującego usługi komunalne i do dziś pracuje bez większych problemów.

Podobnie było w przypadku dwóch Ursusów C-360. Każdy z nich był remontowany przez około rok i ostatecznie sprzedany za około 33 tys. zł. Mimo licznych komentarzy sugerujących, że w tej cenie lepiej kupić nowszy sprzęt z napędem na cztery koła, zainteresowania nie brakowało. W praktyce decydowały nie opinie z internetu, a stan techniczny maszyny – klienci po krótkiej jeździe próbnej podejmowali decyzję o zakupie od ręki.

W przypadku aktualnie odnawianego Ursusa C-330 pojawiły się już oferty zakupu na poziomie około 35 tys. zł. Jednak po dokładnym przeliczeniu kosztów właściciel szacuje, że realna wartość, pozwalająca wyjść na zero, wynosi około 38 tys. zł.

Jednocześnie podkreśla, że przy tego typu projektach trudno kierować się wyłącznie rachunkiem ekonomicznym. Nakład pracy, czas poświęcony na detale oraz zaangażowanie sprawiają, że sprzedaż nie zawsze jest oczywistą decyzją.

Dlaczego stare ciągniki drożeją?

Wzrost cen odrestaurowanych ciągników wynika przede wszystkim z ich malejącej dostępności. Wiele egzemplarzy zostało wycofanych z użytkowania lub sprzedanych, a właściciele, którzy zachowali swoje maszyny, często nie chcą się z nimi rozstawać. Na rynku pojawia się więc coraz więcej osób, które wcześniej sprzedały swoje ciągniki, a dziś szukają sprawdzonych konstrukcji. To dodatkowo napędza popyt i wpływa na wzrost cen.

Prosta konstrukcja i niskie spalanie nadal mają znaczenie

Kluczową zaletą starszych modeli, takich jak Ursus C-330 czy Ursus C-360, jest ich prostota i ekonomika użytkowania. W lekkich pracach polowych czy przy obsłudze gospodarstwa zużycie paliwa jest bardzo niskie, a obsługa nie wymaga skomplikowanej diagnostyki. Dodatkowo maszyny te uchodzą za wyjątkowo trwałe. Przy regularnym serwisie, wymianie olejów i odpowiednim smarowaniu potrafią pracować przez dziesiątki lat bez poważniejszych awarii.

Pogoda 4 kwietnia- do -2 stopni w Kutnie, Płocku i Łowiczu

0
Pogoda 4 kwietnia
Pogoda 4 kwietnia

Na zachodzie i północy spadnie do 1 mm deszczu

Przed nami wędrówka wielu frontów. W nocy jeden z nich dotrze na zachód i północ Polski. Od Zielonej Góry na północ poprzez Lubuskie, Pomorze Zachodnie oraz na wschód po Leszno, Poznań, Kaszuby, Żuławy w nocy pokropi deszcz do 1 mm. Na Dolnym Śląsku spadnie kilka kropli deszczu na krzyż. Tutaj też będzie ciepło bo od +4 do +6 stopni.

Nad resztą kraju pogodnie ale nie wszędzie mroźnie. Tam gdzie najsuszej czyli od okolic Żuromina po Warszawę, Kutno, Łowicz, Skierniewice temperatura nad ranem spadnie do -2/-1 stopnia na wysokości 2 metrów. Na południu, wschodzie czy w centrum od 0 do +2 stopni.

W dzień front zawędruje na wschód

Przed południem niebo rozpogodzi się na zachodzie kraju a po południu także na północy i w Wielkopolsce oraz na Kujawach. Opad na froncie zaniknie na wysokości Ziemi Łódzkiej. Deszcz na froncie jeśli popada to wzdłuż Żuław, północy Warmii, Mazur po Suwalszczyznę- do 1 mm.

Pogoda 4 kwietnia

To czego nie widać na obrazku to wiatru. Od Piły na północ po całe Pomorze Zachodnie, Kaszuby powieje do 60 km/h a na wybrzeżu środkowym porywy przekroczą 70 km/h.

Silnie powieje także na zachodzie i w centrum ale porywy nie przekroczą 50 km/h choć wiatr może już wzniecać zamiecie piaskowe.

Sklep- https://sklep.agroprofil.pl/

Importowy wyścig gigantów: Jak Egipt i Indonezja ukształtują ceny pszenicy?

0
Cena pszenicy

Światowy handel zbożem wchodzi w decydującą fazę sezonu 2025/2026. Z najnowszych prognoz wynika, że dwa państwa – Egipt i Indonezja – stoczą bezpośrednią walkę o tytuł największego importera globu, planując zakupy na poziomie 13 mln ton każde. W tle tej rywalizacji stoją wielka polityka, nowe umowy handlowe administracji Trumpa oraz rosyjska propozycja utworzenia hubu zbożowego w Egipcie. Jak te ruchy ukształtują globalne ceny pszenicy?

Zapotrzebowanie zgłaszane przez te dwa kraje stanowi blisko 12% globalnego obrotu tym surowcem. Dla producentów i handlowców to sygnał, że mimo rekordowych zapasów u głównych eksporterów, popyt pozostaje nienasycony. Jednak to nie tylko statystyki, ale przede wszystkim polityczne sojusze sprawią, że ceny pszenicy na światowych giełdach mogą stać się wyjątkowo podatne na wahania.

Amerykański zwrot a światowe ceny pszenicy

Kluczowym elementem rynkowej układanki stała się podpisana w lutym 2026 roku umowa handlowa między Stanami Zjednoczonymi a Indonezją. Administracja Donalda Trumpa, realizując strategię wzmocnienia eksportu rolnego, otworzyła amerykańskim farmerom szerokie drzwi na rynek indonezyjski. Dzięki preferencyjnym warunkom, amerykańskie ziarno odmian HRW (Hard Red Winter) staje się potężną konkurencją dla dostaw z basenu Morza Czarnego i Australii.

Ten polityczny zwrot bezpośrednio determinuje to, jak kształtują się ceny pszenicy. Indonezja, która niemal w 100% polega na imporcie, zyskała potężnego partnera, co stabilizuje jej łańcuchy dostaw w obliczu napięć na Bliskim Wschodzie. Dla giełd jest to sygnał, że amerykańska nadprodukcja znajdzie swoje ujście, co może skutecznie hamować potencjalne wzrosty stawek na rynkach azjatyckich.

Rosyjski hub w Egipcie: Strategiczna odpowiedź Kremla

Podczas gdy USA umacniają się w Azji, Rosja zacieśnia współpracę ze swoim kluczowym partnerem – Egiptem. Prezydent Władimir Putin zaproponował utworzenie w Egipcie specjalnego centrum zbożowo-energetycznego. Inicjatywa ta, omówiona podczas niedawnego spotkania na Kremlu z egipskim ministrem SZ, ma na celu uczynienie z Egiptu regionalnego hubu dla rosyjskich produktów rolnych.

Rosja, która w sezonie 2024/25 odpowiadała za 21% egipskiego importu (9,4 mln ton), chce jeszcze bardziej zdominować ten rynek. Tylko w marcu 2026 roku eksport rosyjskiej pszenicy do Egiptu wzrósł niemal trzykrotnie w porównaniu z rokiem ubiegłym. Tak silna obecność jednego dostawcy i plany budowy centrum logistycznego oznaczają, że ceny pszenicy w regionie Morza Śródziemnego będą w coraz większym stopniu dyktowane przez warunki polityczne między Kairem a Moskwą.

Co wywinduje ceny pszenicy w 2026 roku?

Egipt, mimo rekordowej produkcji krajowej na poziomie 9,2 mln ton, wciąż potrzebuje ponad 20 mln ton ziarna, by wykarmić swoją populację. Walka o zabezpieczenie tych dostaw odbywa się w cieniu ryzyka geopolitycznego.

CzynnikWpływ na rynekStatus (Kwiecień 2026)
Popyt Egiptu13,0 mln ton importuRosyjska propozycja budowy hubu zbożowego
Popyt Indonezji13,0 mln ton importuPreferencyjna umowa handlowa z USA (Trump)
LogistykaKoszty frachtuRyzyko wzrostu cen energii podnosi ceny pszenicy
Zapasy globalnePresja podażowaRekordowe stany magazynowe hamują gwałtowne skoki

Eksportuj do Arkuszy

Podsumowując, globalne ceny pszenicy w 2026 roku będą wypadkową dwóch potężnych sił: amerykańskiej ekspansji w Indonezji oraz rosyjskiej dominacji w Egipcie. Rolnicy powinni bacznie obserwować nie tylko raporty o stanie upraw, ale także doniesienia z frontu dyplomacji gospodarczej mocarstw, która coraz mocniej dyktuje warunki handlu w portach całego świata.

Miód z Ukrainy pod presją ceł: Producent BEEHIVE planuje „desant” na Europę

0
Miód z Ukrainy

Miód z Ukrainy mierzy się z nową rynkową barierą, która drastycznie zmienia zasady gry na europejskim rynku. Po przywróceniu unijnych ceł, czołowy ukraiński producent, firma BEEHIVE, stanął pod ścianą. Zamiast jednak godzić się na potężne straty, firma planuje „ucieczkę do przodu” – budowę własnych zakładów produkcyjnych na terenie Unii Europejskiej, by ominąć blokady na granicach.

Miód z Ukrainy znika z marketów – cła uderzyły w marże producenta

Powrót do stawek celnych na poziomie 17,3% sprawił, że dotychczasowy model eksportu dla ukraińskiego producenta przestał być opłacalny. Jak przyznaje Semen Gagarin, dyrektor zarządzający BEEHIVE, marża firmy spadła o 20%, co natychmiast wyrzuciło ich produkty z większości europejskich sieci handlowych.

To, co dotychczas definiowało rynkową pozycję, jaką miał miód z Ukrainy w segmencie detalicznym, straciło rację bytu w blisko 90% dotychczasowych punktów sprzedaży. Walka o półkę w sieciach takich jak REWE czy Morrisons stała się zbyt kosztowna – aby na niej pozostać, producenci musieli akceptować marże handlowe sięgające nawet 55%.

Lokalizacja produkcji, czyli miód z Ukrainy z unijnym paszportem

BEEHIVE jako wyspecjalizowany producent nie zamierza jednak rezygnować z europejskiego konsumenta. Nowym planem na to, by miód z Ukrainy pozostał konkurencyjny, jest przeniesienie procesów produkcyjnych i konfekcjonowania bezpośrednio do UE. Lokalizacja zakładów wewnątrz Wspólnoty pozwoli nie tylko zdjąć ciężar ceł (poprzez operowanie jako unijny podmiot), ale też skuteczniej rywalizować z europejskimi firmami rodzinnymi.


Podsumowanie: Branża agro powiela schemat motoryzacyjny?

Wiele wskazuje na to, że przypadek BEEHIVE to dopiero początek szerszego trendu, a w ślad za tym producentem mogą pójść inni wielcy gracze z sektora agro. Zjawisko to doskonale znamy z innych gałęzi gospodarki, m.in. z branży samochodowej. Gdy państwa nakładają wysokie cła importowe na gotowe auta (co obserwujemy np. w przypadku marek azjatyckich), koncerny budują fabryki na miejscu, by zyskać status „lokalnego” gracza.

Warto jednak zauważyć, że o ile miód z Ukrainy – jako produkt trwały, wartościowy i łatwy w transporcie w beczkach – nadaje się do takiego modelu idealnie, o tyle inne branże (zboża, owoce miękkie czy mięso) mogą mieć znacznie trudniej. Tam logistyka, nietrwałość surowca i ogromna skala produkcji mogą skutecznie zablokować plany „udomowienia” zakładów w UE.

Dla polskich rolników to jasny sygnał: konkurencja nie znika pod wpływem ceł – ona po prostu zmienia strategię i uczy się operować z poziomu unijnego podwórka.

Ceny paliw zmuszają do desperacji? Niemieccy rolnicy ryzykują fortunę, tankując rzepak

0
ceny paliw zmuszają do eksperymentów

Ceny paliw w Europie Zachodniej uderzają w rentowność gospodarstw tak mocno, że za naszą zachodnią granicą odżywa temat, który wielu uważało za pieśń przeszłości: tankowanie oleju rzepakowego bezpośrednio do baków. Choć wizja oszczędności rzędu kilkudziesięciu eurocentów na litrze kusi, gra toczy się o wysoką stawkę. Niemiecki portal Agrarheute ostrzega: to nie tylko wyzwanie techniczne, ale przede wszystkim poważne przestępstwo skarbowe.

Oszczędność, która pachnie frytkami

Różnica w kosztach między napędem z dystrybutora a olejem roślinnym jest obecnie na tyle duża, że niektórzy decydują się na ryzykowne eksperymenty. O ile starsze maszyny rolnicze o prostej konstrukcji potrafią „przepalić” niemal wszystko, o tyle nowoczesne silniki z systemami Common Rail mogą zareagować na taką dietę błyskawiczną awarią.

Główne problemy techniczne to:

  • Lepkość: Olej rzepakowy jest znacznie gęstszy, co obciąża pompy paliwowe.
  • Temperatura zapłonu: Wymaga wyższej temperatury, co utrudnia rozruch.
  • Zanieczyszczenie oleju silnikowego: Niespalone resztki roślinne mogą prowadzić do zatarcia jednostki.

Pułapka prawna: To nie oszczędność, to oszustwo

Niemieckie organy celne (Zoll) są bezlitosne. W świetle tamtejszego prawa, spalanie czystego oleju roślinnego w silnikach pojazdów poruszających się po drogach publicznych bez opłacenia odpowiedniego podatku energetycznego jest klasyfikowane jako oszustwo podatkowe.

Rolnikowi korzystającemu z takiego rozwiązania grożą nie tylko dotkliwe kary finansowe, ale w skrajnych przypadkach nawet kara pozbawienia wolności do lat pięciu. Dodatkowo wykrycie procederu oznacza automatyczną utratę wszelkich subwencji do paliwa rolniczego.

Alternatywy czy partyzantka?

Choć technologia adaptacji silników do czystego oleju rzepakowego istnieje (specjalne instalacje podgrzewające paliwo), to koszt ich montażu oraz niepewna sytuacja prawna sprawiają, że większość niemieckich gospodarzy pozostaje przy tradycyjnym dieslu. Szukają oni oszczędności raczej w optymalizacji tras i nowoczesnych systemach rolnictwa precyzyjnego.

Wniosek dla polskiego gospodarza? Przykład z Niemiec pokazuje, że droga na skróty może okazać się najdroższą trasą w całym sezonie. Inspekcje drogowe dysponują coraz lepszymi narzędziami do badania składu mieszanki w bakach, a nowoczesny park maszynowy to zbyt cenna inwestycja, by ryzykować ją dla chwilowego zysku.

Nowe techniki genomowe wsparciem dla polskiego rolnictwa

0
Forum_Jasionka

Nowe techniki genomowe (NGT) zyskują coraz szersze poparcie jako skuteczne narzędzie, które może wspierać polskich rolników w bardziej odpornej, wydajniejszej i konkurencyjnej produkcji rolnej.

Nowe techniki genomowe w centrum dyskusji branżowej

Podczas panelu dyskusyjnego „Nowe techniki genomowe w hodowli roślin – potencjał, ograniczenia i kierunki rozwoju”, który odbył się w czasie Europejskiego Forum Rolnicznego w Jasionce, dr Frank Röber, lider Europe Breeding Alliances w Corteva Agriscience, podkreślał, że technologie NGT mogą przyspieszyć zastosowanie odkryć naukowych w praktyce hodowlanej, odpowiadających rzeczywistym wyzwaniom agronomicznym, gdy zostaną wprowadzone odpowiednie ramy regulacyjne.

NGT jako wsparcie dla nowoczesnego rolnictwa

„Polscy rolnicy prezentują wysoki poziom profesjonalizmu i od dawna interesują się innowacjami. NGT mogą dostarczyć im dodatkowych narzędzi do zwiększenia wydajności upraw i uzyskania wymiernych korzyści w praktyce. Poprzez poprawę odporności na choroby, tolerancji na suszę czy poprawy wartości odżywczych upraw, technologie te mają potencjał, by pomóc rolnikom utrzymać wysokie plony i konkurencyjność w coraz bardziej zmiennym środowisku” – mówił dr Frank Röber podczas dyskusji.

Szybsze wdrażanie innowacji w hodowli roślin

Uczestnicy dyskusji reprezentujący kluczowe polskie instytucje rolnicze i naukowe podkreślali, że NGT mogą pozwolić hodowcom na ulepszanie lub edycję wartościowych cech upraw, skracając czas, w którym odkrycia naukowe stają się praktycznymi rozwiązaniami.

Odporność upraw i stabilność plonów

Wskazywali, że postępy w zakresie poprawy odporności upraw na choroby, tolerancji na suszę i efektywności wykorzystania składników odżywczych mogą umożliwić rolnikom osiąganie stabilnych plonów i utrzymanie konkurencyjności, nawet gdy warunki środowiskowe stają się bardziej nieprzewidywalne. Jako przykład podawali zastosowanie technologii edycji genów w badaniach i pracach rozwojowych w Europie do uprawy pszenicy o lepszej odporności na zgorzel główki kłosowej (Fusarium), jęczmienia o zwiększonej tolerancji na choroby oraz roślin o korzystnym profilu odżywczym. W przyszłych zastosowaniach innowacje te mogą być dostosowane do specyficznych czynników klimatycznych i wymagań agronomicznych polskich gospodarstw.

NGT jako uzupełnienie tradycyjnych metod

„NGT mają uzupełniać, a nie zastępować obecne metody rolnicze. Oferują także rolnikom elastyczność w zwiększaniu odporności, produktywności i rentowności, przy zachowaniu ich niezależności. Jasne ścieżki regulacyjne, testy i silna współpraca między nauką a przemysłem są kluczowe, aby te technologie mogły działać w praktyce” – podkreślał dr Röber.

Korzyści ekonomiczne dla polskiego rolnictwa

Po wejściu w życie nowych europejskich regulacji dotyczących NGT, narzędzia te mają potencjał, by przynieść polskiemu rolnictwu korzyści ekonomiczne, w tym: stabilne plony, poprawę wartości odżywczej produktów i dostęp do różnorodnych łańcuchów wartości, przy jednoczesnym wsparciu innowacji i zwiększaniu konkurencyjności.

Europejskie Forum Rolnicze 2026 w Jasionce – debaty o przyszłości rolnictwa i bezpieczeństwie państwa

0
Europejskie Forum Rolnicze 2026
Europejskie Forum Rolnicze 2026

Debaty o przyszłości rolnictwa, bezpieczeństwie żywnościowym, konkurencyjności sektora rolno-spożywczego oraz roli innowacji i młodego pokolenia rolników zdominowały program Europejskiego Forum Rolniczego 2026, które rozpoczęło się w Jasionce koło Rzeszowa. W wydarzeniu uczestniczą przedstawiciele administracji publicznej, środowiska naukowego, organizacji branżowych, przedsiębiorcy oraz rolnicy z całej Polski.

Wyzwania stojące przed sektorem

Tegoroczna edycja Forum po raz kolejny potwierdziła jego rolę jako jednej z najważniejszych platform dialogu poświęconych przyszłości polskiego i europejskiego rolnictwa. W trakcie licznych paneli dyskusyjnych uczestnicy podejmowali tematy związane z wyzwaniami stojącymi przed sektorem przetwórstwa rolno-spożywczego, a także znaczeniem innowacji technologicznych oraz zrównoważonego gospodarowania zasobami naturalnymi.

Spotykamy się dzisiaj w czasach, kiedy decyzje podejmowane tysiące kilometrów stąd zmieniają opłacalność produkcji rolnej – zaznaczył Jerzy Buzek, Przewodniczący Rady Programowej Fundacji Europejski Fundusz Rozwoju Wsi Polskiej podczas otwarcia Forum. – Wielkie katastrofy klimatyczne już nie są prognozą, tylko borykamy się z nimi na co dzień – dodał były premier.

„Bezpieczna Polska” – ważna debata o naszej przyszłości

Jednym z najważniejszych punktów programu była debata „Bezpieczna Polska”, w której udział wzięli przedstawiciele obozu rządzącego i opozycji: Władysław Kosiniak-Kamysz – wicepremier, Minister Obrony Narodowej, lider Polskiego Stronnictwa Ludowego oraz Mateusz Morawiecki – były prezes Rady Ministrów, obecnie Prezydent Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (EKR), a także jeden z czołowych polityków Prawa i Sprawiedliwości. Dyskusja dotyczyła wielowymiarowego ujęcia bezpieczeństwa państwa, obejmującego zarówno kwestie militarne, jak i gospodarcze oraz żywnościowe. Uczestnicy podkreślali znaczenie stabilnej krajowej produkcji rolnej oraz sprawnych łańcuchów dostaw żywności jako elementów odporności państwa w sytuacjach kryzysowych.

Jednym z poruszonych przez dyskutantów tematów był program SAFE. – Europa musi robić więcej. Europa, szczególnie podczas naszej prezydencji, zaczęła robić więcej przez przyjęcie programu SAFE niż kiedykolwiek dla obronności. Musimy to wykorzystać, ja tego nie odpuszczę – zadeklarował szef MON.  – Nie powinniśmy tyle uzbrojenia kupować, już teraz, na tym etapie, zza granicy. Powinniśmy jak najwięcej kupować tego uzbrojenia od polskich, prywatnych producentów po to, żeby następowała polonizacja tych produktów. To jest moim zdaniem warunek sine qua non bezpieczeństwa Polski – stwierdził Mateusz Morawiecki.

Istotnym elementem programu była również debata poświęcona wyzwaniom stojącym przed polskim przetwórstwem rolno-spożywczym oraz sposobom zwiększania jego konkurencyjności na rynku krajowym i międzynarodowym. W trakcie dyskusji zwracano uwagę na rolę innowacji technologicznych, modernizacji zakładów przetwórczych, poprawy jakości produktów oraz znaczenie wsparcia ze strony polityki rolnej i instrumentów finansowych.

Europejskie Forum Rolnicze 2026 w Jasionce poza debatami

Forum tradycyjnie uzupełniają wydarzenia towarzyszące o charakterze edukacyjnym i społecznym. Odbył się Turniej Rolnictwa Cyfrowego skierowany do uczniów szkół średnich. Z myślą o uczestnikach EFR przygotowano również wystawy poświęcone historii i dziedzictwu polskiej wsi, w tym ekspozycję „Tu rodziła się Solidarność rolników”.

Ważnym elementem wydarzenia jest prezentacja regionalnych produktów w ramach Podkarpackiego Bazarku oraz poczęstunek przygotowany przez Koła Gospodyń Wiejskich, które zaprezentowały tradycyjne potrawy kuchni regionalnej.

Europejskie Forum Rolnicze 2026 po raz kolejny potwierdza swoją rolę jako miejsca spotkania środowisk zaangażowanych w rozwój rolnictwa i obszarów wiejskich oraz przestrzeni wymiany doświadczeń i wypracowywania kierunków działań na przyszłość sektora rolno-spożywczego w Polsce.

Partnerami Strategicznymi VIII edycji Europejskiego Forum Rolniczego 2026 są: BIO-GEN – spółka biotechnologiczna oraz ORLEN.

Partnerami Głównymi wydarzenia są: Grupa Polmlek oraz Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa.

Partnerami wydarzenia są: AGRO Ubezpieczenia – Towarzystwo Ubezpieczeń Wzajemnych, Stowarzyszenie Rzeźników i Wędliniarzy RP, ORLEN Paliwa, Corteva Agriscience oraz Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie.

źródło: informacja prasowa

Wymiana maszyny rolniczej – kiedy to się naprawdę opłaca?

0
wymiana maszyny rolniczej
See & Spray Select zapewnia ukierunkowane opryskiwanie chwastów, stosując herbicydy tylko tam, gdzie jest to konieczne, co przekłada się na maksymalnie zrównoważony rozwój.

Współczesne gospodarstwo rolne funkcjonuje w realiach szybkiego rozwoju technologii, zmiennych cen środków produkcji oraz rosnących wymagań środowiskowych. Park maszynowy przestał być wyłącznie narzędziem pracy – dziś jest jednym z kluczowych czynników wpływających na koszt produkcji i rentowność gospodarstwa.

Podstawowym pytaniem staje się więc nie tylko „co kupić”, ale przede wszystkim „kiedy wymienić”. Decyzja o zakupie nowej maszyny, remoncie czy wyborze rynku wtórnego powinna opierać się na analizie całkowitego kosztu użytkowania, który obejmuje spalanie, serwis, awaryjność, przestoje oraz utratę wartości. Aby podejmować racjonalne decyzje inwestycyjne, warto spojrzeć na maszynę jak na aktywo przechodzące kolejne etapy życia. Każdy z nich wiąże się z innym poziomem kosztów i ryzyka.

Cykl życia maszyny rolniczej – etapy i koszty użytkowania

Ekonomiczny cykl życia nie zawsze pokrywa się z fizyczną trwałością sprzętu. To, że maszyna nadal pracuje, nie oznacza, że jej użytkowanie jest opłacalne. W praktyce można wyróżnić cztery główne fazy użytkowania.

Faza nabycia i wdrożenia technologicznego

Proces zaczyna się już na etapie planowania zakupu. Kluczowe jest dopasowanie maszyny do areału, struktury upraw i intensywności pracy. Zbyt duża jednostka często generuje wyższe koszty zamiast oszczędności.

Nowoczesny sprzęt wiąże się także z kosztami wdrożeniowymi – nauką obsługi systemów automatycznego prowadzenia czy rolnictwa precyzyjnego. Bez odpowiedniego przygotowania operatora potencjalne oszczędności pozostają niewykorzystane.

Faza optymalnej produktywności i okres gwarancyjny

Najbardziej opłacalny etap przypada zwykle na pierwsze 3–5 lat lub około 3000–5000 mth. Maszyna jest wtedy najbardziej niezawodna, a koszty ograniczają się głównie do przeglądów. Technologie precyzyjne pozwalają zmniejszyć nakładki, zużycie paliwa i materiałów produkcyjnych, obniżając koszt pracy na hektar.

Faza wzrostu ryzyka awarii i rosnących kosztów serwisowych

Po przekroczeniu określonego przebiegu, często w zakresie 6000–8000 mth, rosną koszty napraw i ryzyko przestojów. Awaria w kluczowych momentach sezonu może generować straty większe niż koszt samej naprawy. To moment, w którym należy realnie ocenić, czy inwestować w remont, czy sprzedać maszynę, gdy nadal ma wartość rynkową.

Faza schyłkowa i decyzja o wycofaniu z eksploatacji

Ostatni etap pojawia się wtedy, gdy utrzymanie sprzętu przestaje być ekonomicznie uzasadnione. Wyższe spalanie, spadek wydajności i brak kompatybilności z nowymi technologiami powodują wzrost kosztu pracy. Częstym błędem jest dalsze użytkowanie maszyny tylko dlatego, że została spłacona, mimo że generuje rosnące koszty.

Wartość odsprzedaży powinna być traktowana jako element strategii inwestycyjnej już na etapie zakupu, ponieważ wpływa na rzeczywisty koszt użytkowania w całym cyklu życia.

Kiedy wymiana maszyny rolniczej zaczyna się opłacać?

Zakup nowej maszyny rolniczej to przede wszystkim decyzja wpływająca na strukturę kosztów gospodarstwa w kolejnych latach. Nowoczesne konstrukcje coraz częściej generują oszczędności poprzez niższe zużycie paliwa, materiałów produkcyjnych oraz większą precyzję pracy, co ogranicza straty plonu i czas wykonywania zabiegów.

Różnice między nowym sprzętem a maszynami sprzed kilkunastu lat wynikają głównie z automatyzacji i technologii rolnictwa precyzyjnego. Systemy zarządzania mocą, prowadzenie równoległe czy zmienne dawkowanie mogą znacząco obniżyć koszt produkcji na hektar, pod warunkiem właściwego wykorzystania ich potencjału.

Ciągniki Fendt

Nowa generacja Fendt 700 Vario Gen7 pokazuje trend zwiększania wydajności przy niższych obrotach silnika. Koncepcja FendtiD pozwala osiągać pełną moc przy mniejszej prędkości obrotowej, co przekłada się na redukcję zużycia paliwa i wolniejsze zużycie podzespołów. Układ VarioDrive poprawia manewrowość i ogranicza straty energii, a nowoczesne chłodzenie zmniejsza zapotrzebowanie na moc pomocniczą. Zakup ma największy sens przy intensywnej eksploatacji i dużej liczbie motogodzin rocznie.

wymiana maszyny rolniczej
Silnik AGCO Power CORE50 wyznacza nowe standardy dzięki koncepcji pracy na niskich obrotach FendtiD.

Ciągniki John Deere 8R

Seria 8R pokazuje, że efektywność pracy wynika dziś również z precyzji. System AutoTrac ogranicza nakładki podczas siewu i nawożenia, zmniejszając zużycie paliwa i środków produkcji. Technologie takie jak See& Spray umożliwiają punktowy oprysk, co obniża koszty środków ochrony roślin i wpływ na środowisko. Telemetria pozwala monitorować spalanie i planować serwis, redukując ryzyko kosztownych przestojów.

Kombajny Claas

Firma Claas od zawsze kładzie nacisk na jak najniższe zużycie paliwa oraz koszty eksploatacji w każdym z produkowanych modeli. Jednym z przykładów jest flagowy Claas Lexion 8000. W kombajnach kluczowy jest koszt zbioru tony plonu oraz zdolność wykorzystania krótkich okien pogodowych. Claas Lexion 8000 dzięki systemowi Dynamic Power optymalizuje zużycie paliwa przy zmiennym obciążeniu. Duże zbiorniki i szybki rozładunek skracają przestoje logistyczne, a ulepszone systemy chłodzenia ograniczają ryzyko awarii. Zakup nowego kombajnu jest najbardziej uzasadniony, gdy jego wydajność realnie skraca czas żniw lub zastępuje kilka starszych maszyn jedną.

Dynamic Power dopasowuje moc silnika do warunków działania i odznacza się wyjątkowo niskim zużyciem paliwa.

Nowa maszyna vs. remont vs. rynek wtórny

Modernizacja parku maszynowego zwykle oznacza wybór między trzema rozwiązaniami: zakupem nowej maszyny, remontem obecnej lub zakupem sprzętu używanego. Kluczowe znaczenie mają intensywność użytkowania i skala gospodarstwa. W dużych gospodarstwach, gdzie liczy się niezawodność i ciągłość pracy w sezonie, nowa maszyna często okazuje się najbardziej racjonalna. W mniejszych i średnich gospodarstwach niższe wykorzystanie roczne sprawia, że remont lub rynek wtórny mogą być bardziej ekonomiczne.

Remont a wymiana maszyny rolniczej – kiedy naprawa ma sens?

Generalny remont bywa niedoceniany, choć często stanowi optymalne rozwiązanie, zwłaszcza w przypadku solidnych konstrukcyjnie ciągników o większej mocy. Nowa maszyna traci najwięcej na wartości w pierwszych latach, dlatego koszt gruntownej renowacji starszego modelu może pozwolić na kilka kolejnych lat efektywnej pracy przy niższym nakładzie finansowym.

Remont zwykle obejmuje silnik, przekładnię, hydraulikę czy ogumienie, a regeneracja kluczowych podzespołów może poprawić spalanie i wydajność. Warunkiem opłacalności jest dobra znajomość historii sprzętu, zdrowa konstrukcja i dopasowanie planowanego obciążenia do możliwości maszyny.

Rynek wtórny – niższy koszt zakupu, wyższe ryzyko

Używane maszyny są znacznie tańsze w zakupie, jednak nie zawsze generują niższy koszt pracy. Starsze modele często zużywają więcej paliwa, mają mniej wydajne układy hydrauliczne i brak systemów rolnictwa precyzyjnego, co zwiększa zużycie materiałów oraz ryzyko nakładek podczas zabiegów. Dlatego kluczowa jest analiza kosztu na hektar, a nie tylko ceny zakupu. Sprzęt używany dobrze sprawdza się przy umiarkowanej intensywności pracy, natomiast w produkcji intensywnej jego ograniczenia szybko wpływają na ekonomikę gospodarstwa.

Poszukując używanej maszyny o mniejszym stopniu skomplikowania, jak agregat uprawowy, przyczepa czy sprzęt zielonkowy, warto też rozważyć zakup nowej, na przykład polskiej maszyny. Krajowi producenci przez ostatnie 5 lat w dużym stopniu dogonili zachodnie maszyny pod względem jakości i rozwiązań technicznych, zachowując przy tym niższą cenę w porównaniu do zachodnich odpowiedników. Często te maszyny są również oferowane z finansowaniem fabrycznym, co czyni je lepszym wyborem niż zakup używanej zachodniej maszyny.

Użytkownicy maszyn często decydują się na zakup z rynku wtórnego, szczególnie widoczne jest to w przypadku maszyn zielonkowych.

Rola rolnictwa precyzyjnego w obniżaniu kosztów produkcji

Technologie precyzyjne, będące niegdyś dodatkiem, stały się dziś elementem wpływającym bezpośrednio na konkurencyjność gospodarstwa. Automatyczne prowadzenie, sterowanie sekcjami GPS czy mapowanie plonów obniżają koszty produkcji poprzez eliminację niewidocznych strat. Ograniczenie nakładek podczas nawożenia i oprysków przynosi realne oszczędności już od pierwszego sezonu, a przy większym areale inwestycje w systemy naprowadzania często zwracają się w ciągu 1–2 lat.

Precyzyjne dawkowanie nawozów pozwala zmniejszyć ich zużycie bez spadku plonu, a punktowe opryskiwanie redukuje koszty środków ochrony roślin. Mapowanie plonów ułatwia planowanie struktury zasiewów i nawożenia w kolejnych sezonach. Coraz większe znaczenie ma także telemetria, umożliwiająca analizę wykorzystania maszyn i eliminację zbędnych przejazdów, które zwiększają spalanie i przyspieszają zużycie podzespołów.

Zastosowanie systemów GPS w używanych maszynach znacząco podnosi ich wydajność. Fot. D. Tomaszewski

Kiedy dopłaty zmieniają rachunek ekonomiczny?

Decyzja o zakupie nowej maszyny coraz częściej zależy od dostępności dotacji, a nie wyłącznie od stanu technicznego sprzętu. W latach 2024–2026 środki z Planu Strategicznego WPR i KPO obniżają koszt inwestycji do poziomu zbliżonego do zakupu sprzętu używanego, co może przyspieszać wymianę parku maszynowego.

Dla rolnika oznacza to większą dostępność nowych technologii, jednak dotacja nie powinna być jedynym argumentem – kluczowe pozostaje dopasowanie maszyny do realnych potrzeb. Nawet wysoka refundacja nie uzasadnia przewymiarowanej inwestycji generującej zbędne koszty.

Strategia inwestycyjna gospodarstwa

Planowanie inwestycji coraz częściej wymaga śledzenia terminów naborów i priorytetów polityki rolnej. Programy ARiMR wyraźnie promują technologie cyfrowe, rozwiązania ograniczające emisje oraz zwiększające efektywność wykorzystania zasobów. Wsparcie finansowe może pokrywać znaczną część kosztów, co ułatwia ekonomiczne uzasadnienie zakupu nowych maszyn lub systemów cyfrowych, szczególnie przy intensywnej eksploatacji.

Dodatkowe programy dla grup producentów i młodych rolników przyspieszają modernizację, umożliwiając dostęp do technologii pozostających wcześniej poza zasięgiem ich możliwości finansowych.

Rolnictwo 4.0 – sposób na wydłużenie życia starszych maszyn

Program Rolnictwo 4.0 oferuje alternatywę między zakupem nowego sprzętu a utrzymywaniem starego bez modernizacji. Doposażenie maszyn w systemy GPS, telemetrię czy automatyzację może znacząco poprawić efektywność pracy i ograniczyć zużycie materiałów produkcyjnych.

Niski próg wejścia sprawia, że rozwiązanie to jest dostępne także dla mniejszych gospodarstw i pozwala wydłużyć ekonomiczny cykl życia sprzętu przy relatywnie niewielkich nakładach. Kluczowy wniosek jest taki, że dotacje często zmieniają moment opłacalnej wymiany – sprzedaż maszyny wcześniej, zanim wzrosną koszty serwisowe i spadnie jej wartość rynkowa, może być bardziej racjonalna ekonomicznie.

Wynajem maszyn rolniczych jako alternatywa dla zakupu

Alternatywą jest wynajem, w którym rolnik płaci za korzystanie z maszyny, często wraz z serwisem i gwarancją dostępności. Rozwiązanie to sprawdza się szczególnie przy technologicznie zaawansowanych maszynach, takich jak kombajny czy specjalistyczne opryskiwacze, gdzie koszty pogwarancyjne są trudne do przewidzenia.

Wynajem ogranicza ryzyko związane z utratą wartości sprzętu i daje większą elastyczność gospodarstwom rozwijającym się lub zmieniającym strukturę produkcji. Kluczowa różnica polega na podejściu do własności – leasing prowadzi do jej uzyskania, natomiast wynajem koncentruje się na efekcie pracy bez konieczności posiadania maszyny.

Kiedy wymiana na nową maszynę jest naprawdę konieczna?

Analiza cyklu życia maszyny ma sens tylko wtedy, gdy prowadzi do konkretnych decyzji. Wielu rolników odkłada wymianę, ponieważ sprzęt nadal działa, jednak moment opłacalnej zmiany często pojawia się wcześniej – gdy maszyna przestaje generować realny zysk.

Pierwszym sygnałem jest spadek dyspozycyjności. Jeśli koszty napraw, części i przestojów zbliżają się do około połowy kosztu finansowania nowej maszyny, gospodarstwo faktycznie już ponosi koszt wymiany, ale bez korzyści technologicznych. Szczególnie ryzykowne są awarie w kluczowych okresach sezonu.

Drugim czynnikiem jest luka technologiczna. Brak systemów automatycznego prowadzenia, zmiennego dawkowania czy kontroli sekcji zwiększa zużycie materiałów i generuje ukryte straty, które przy dużym areale mogą osiągać znaczące wartości.

Trzecim elementem są dotacje. Wysoki poziom refundacji może sprawić, że koszt nowej maszyny zbliży się do kosztu remontu, oferując jednocześnie gwarancję, wyższą wydajność i niższe spalanie. Istotne są również rosnące wymagania środowiskowe i technologiczne, które ograniczają możliwości starszego sprzętu.

Maszyna ma zarabiać – jak kontrolować koszty pracy?

Nowoczesne gospodarstwo powinno traktować park maszynowy jak strategiczne aktywo. Cykl życia maszyny kończy się nie wtedy, gdy przestaje działać, lecz gdy przestaje być ekonomicznie uzasadniona.

Częstym błędem jest utrzymywanie spłaconego sprzętu mimo rosnących kosztów eksploatacji, większego spalania i niższej wydajności. Z drugiej strony zakup nowej maszyny ma sens tylko przy odpowiednim wykorzystaniu i dopasowaniu do skali produkcji – sama technologia nie gwarantuje zysku.

Kluczowym wskaźnikiem powinna być nie metryka sprzętu, lecz koszt pracy na hektar. Gospodarstwa budujące przewagę konkurencyjną planują wymianę z wyprzedzeniem, wykorzystują dotacje strategicznie i traktują rolnictwo precyzyjne jako narzędzie ograniczania kosztów. Ostatecznie najlepsza maszyna to ta, która w danych warunkach pozwala produkować taniej, szybciej i z mniejszym ryzykiem.

Jaja na topie

0

Święta jajeczne coraz bliżej, a właściciele ferm i kurników pracują pełną parą. Sprzedaż jaj mocno wzrosła, ceny są wysokie i koszty również. A jak sytuację oceniają hodowcy?

Choroby drobiu wpływają na koniunkturę

Jarosław Mormuł, prezes RSP Skrzypiec:

– Nasza spółdzielnia od 1978 roku zajmuje się produkcją jaj konsumpcyjnych. Ostatni rok, to to był wybitnie rok producenta. Przyczyną bardzo dobrej koniunktury generalnie były choroby drobiu i związane z tym ryzyko. Niestety część hodowców, którzy mieli problemy, poległo. Wiele milionów kur zostało wyciętych. W skali kraju było to kilkanaście milionów, mniej więcej 25, nawet do 30%, licząc tak rok do roku. Ale generalnie można powiedzieć, że to był problem ogólnoświatowy, bo i w Stanach Zjednoczonych i w Europie był taki ubytek. W związku z tym sytuacja obecna przed tymi świętami wielkanocnymi, które wbrew pozorom marketingowo i sprzedażowo są zwykle nieco słabsze niż Boże Narodzenie, nie została jeszcze zabliźniona. Skutki tych ubytków pogłowia nie zostały uzupełnione.

Podaż jaj jest niższa

– Część hodowców też waha się, czy inwestować, ponieważ ponieśli straty, mają problemy organizacyjne z ustawieniami i tak dalej. To powoduje, że podaż jest zdecydowanie mniejsza. Braki są odczuwalne. My w kraju cały czas niezachowanie produkujemy więcej niż wynosi nasz popyt wewnętrzny. Niemniej kontrakty eksportowe są całkowicie realizowane, bo one są długofalowe. Tradycyjnie sprzedaż wzrasta przed świętami. Są to takie piki sprzedażowe. Zresztą myślę, że to występuje nie tylko w asortymencie jaj, ale i w przeróżnych towarach. Przed świętami ludzie robią złożone zakupy, ale jajko na pewno jest tutaj na pierwszym miejscu. My mamy też swoje punkty sprzedaży, które są, można powiedzieć, barometrem, na podstawie których można by stwierdzić, jak się zachowuje rynek. Od mniej więcej dwóch tygodni nasze sklepy sprzedają dwukrotnie więcej niż w normalnych tygodniach. A z ostatnich kilku dni, to bym powiedział, że trzy razy więcej.

Popyt jest duży

Wojciech Kaleciński, prezes RSP Krobusz:

– Koniunktura na jaja cały czas jest. Teraz akurat mamy okres przedświąteczny. Więc ludzie, nie powiem, że walą drzwiami i oknami, no ale przychodzą. Mamy pewną renomę tutaj na tym naszym lokalnym ryneczku. Jest to wolny wybieg. Jajko jest naprawdę dobre, bo po pierwsze jest świeże. Codziennie dowozimy towar do tych naszych sklepów. Nie rzucamy się gdzieś daleko, bo mamy zbyt pod ręką, więc to wszystko schodzi. Akurat jestem w drodze, żeby dowieźć partię towaru, bo dziewczyny już mnie goniły, że nie mają co sprzedawać, a ludzie przychodzą i pukają do drzwi. I cena jest niezła.

Zagrożenie z zagranicy

Marcin Baranowski, dyrektor operacyjny ModernHatch:

– Sytuacja na rynku drobiarskim jest dynamiczna i dla niektórych trudna. Dynamiczna dlatego, że w kraju mamy problemy z jednostkami chorobowymi w kraju, w Europie, które powodują, że podaż jaj, podaż drobiu, cykliczność i regularność produkcji jest zachwiana. Do tego mamy zagrożenie w postaci mocno rozwijającego się przemysłu drobiarskiego ukraińskiego i MERCOSUR. Jest to trudne, ale Polacy są bardzo mobilni, bardzo elastyczni, szybko działają, szybko podejmują decyzje i ja bym się nie bał o polską produkcję drobiarską. Większe problemy ma zachodnia produkcja drobiarska. My sobie poradzimy.

Niepewny rynek

Paweł Podstawka, przewodniczący Krajowej Federacji Hodowców Drobiu i Producentów Jaj, prezes zarządu Drobiarstwo Sp. z o. o.:

– Sytuacja na rynku jaj na dzień dzisiejszy jest cały czas rozchwiana, dlatego że przez choroby, które dziesiątkują stada, cały czas jesteśmy w takiej fazie niepewności. Dodatkowo kwestie związane z blokadami i sytuacją międzynarodową tego nie ułatwiają. Mamy cały czas napływ jajka z Ukrainy, które jest sprzedawane gdzieś na boku i to wszystko rozwala ten rynek i w zasadzie nie można spokojnie planować produkcji z miesiąca na miesiąc.

Dominują jaja klatkowe

– Pasza rzeczywiście jest tańsza niż była do tej pory i te marże są wysokie, ale te marze nie wynikają z tego, że hodowcy chcą niebotyczne pieniądze zarobić, tylko sytuacja na rynku wygląda tak, że jeżeli są braki, sieci wycofują trójki ze swojego asortymentu, więc automatycznie tego jajka brakuje. My w Polsce mamy ponad 63% produkcji w klatkach, więc automatycznie brakuje asortymentu. Ten asortyment jest zasypywany przez kontrakty zagraniczne i w tym momencie mamy sytuację taką, jaką mamy. Marża na jajku jest bardzo wysoka, sprzedaż jest, ale cały czas są niedobory w dostawach, w związku z tym cena jest odzwierciedleniem tego, co się dzieje na rynku.

Hodowcy powoli inwestują

– Problemy inwestycyjne hodowców są związane z tym, że niestety gminy i pozwolenia środowiskowe, które są wydawane, idą bardzo ciężko. Moglibyśmy rozwijać tę produkcję znacznie szybciej, gdyby były ułatwienia administracyjne, a na dzień dzisiejszy mamy tylko i wyłącznie utrudnienia. I to jest też konsekwencja tego, że w zasadzie z jednej strony wymuszana jest na nas transformacja, żebyśmy robili to w innym, alternatywnym hubie, a z drugiej strony, jak już przychodzi do tego, że decyzja zapadła i sieci wycofały na przykład te trójki, no to nie ma żadnej odpowiedzi ze strony Rządu, żeby dofinansować tą transformację i cały ciężar tych zmian jest przerzucany na nas. Więc my, tak na dobrą sprawę, te środki, które na dzieś generujemy przy tej wysokiej cenie jajka, musimy przeznaczyć na transformację.

dr Mariusz Drożdż

Jęczmień jary – postęp hodowlany i nowe odmiany w praktyce

0

82 odmiany – tyle obecnie kreacji jęczmienia jarego znajdziemy w Krajowym rejestrze. Postęp hodowlany pozwala skutecznie wykorzystać jego potencjał plonowania w warunkach polowych i utrzymać konkurencyjność uprawy wobec formy ozimej.

Dlaczego jęczmień jary nadal ma duże znaczenie w uprawie?

Jęczmień jary jest znanym i cenionym od dekad gatunkiem zbożowym w Polsce. Notowane ostatnie spadki powierzchni zasiewów (200,6 tys. ha w 2025 roku wg ARiMR) nie oznaczają jednak całkowitego zaniechania uprawy czy ograniczenia postępu w hodowli. Gatunek ten nadal zachowuje istotne znaczenie gospodarcze.

Ziarno jęczmienia jest z powodzeniem wykorzystywane zarówno w produkcji paszowej, jak i w przemyśle browarniczym. Jęczmień jary pozostaje ponadto ważnym elementem płodozmianu. Jako dobry przedplon sprzyja racjonalnemu gospodarowaniu stanowiskiem i umożliwia elastyczne reagowanie na zmienne warunki agrotechniczne. W obliczu postępujących zmian klimatycznych, rosnącego udziału ozimin oraz presji na efektywność produkcji szczególnego znaczenia nabiera właściwy dobór kreacji. Dzięki znacznemu postępowi rolnicy coraz lepiej wykorzystują potencjał hodowli w produkcji polowej, selekcjonując odmiany w oparciu o wyniki Porejestrowego Doświadczalnictwa Odmianowego (PDO).

Zmiany klimatu a uprawa jęczmienia jarego

Zmiany klimatyczne – przejawiające się coraz częściej w postaci susz wiosennych, nierównomiernych opadów oraz niestabilnego przebiegu pogody – wpływają na opłacalność i bezpieczeństwo produkcji roślinnej. W tym kontekście zboża jare, w tym jęczmień jary, pełnią istotną funkcję stabilizującą.

Krótki okres wegetacji, możliwość elastycznego terminu siewu oraz mniejsze wymagania wodne w porównaniu z innymi gatunkami sprawiają, że jęczmień jary może stanowić alternatywę lub uzupełnienie dla ozimin, zwłaszcza w latach, gdy ich przezimowanie jest niepewne. Ten sezon może być właśnie decydujący wobec mroźnej i często bezśnieżnej zimy. Z ostatecznym werdyktem musimy się jednak wstrzymać do momentu nadejścia wiosny i rozpoczęcia wegetacji.

PDO jęczmienia jarego – jak wybrać najlepszą odmianę?

Kluczową rolę w racjonalnym wykorzystaniu potencjału odmianowego jęczmienia jarego odgrywa PDO. System doświadczeń porejestrowych prowadzonych w różnych rejonach kraju umożliwia ocenę odmian w zróżnicowanych warunkach klimatyczno-glebowych oraz przy różnych poziomach agrotechniki. W ramach PDO oceniane są m.in. plonowanie, odporność na najważniejsze choroby grzybowe (mączniak prawdziwy, rynchosporioza, plamistość siatkowa), podatność na wyleganie, wczesność dojrzewania, masa tysiąca ziaren oraz zawartość białka.

W 2025 roku plonowanie odmian wzorcowych (Aristelle, LG Flamenco i Tilmor) było wyraźnie wyższe niż w latach poprzednich – uzyskano średnio 76,3 dt/ha ziarna na poziomie przeciętnej agrotechniki oraz 84,0 dt/ha przy technologii intensywnej. Pokazuje to, że odpowiednio dobrana kreacja pozwala w praktyce produkcyjnej skutecznie wykorzystać potencjał plonowania potwierdzony w doświadczeniach.

Postęp hodowlany jęczmienia jarego – główne kierunki zmian

Hodowla jęczmienia jarego koncentruje się na kilku kluczowych kierunkach. Podstawowym celem jest zwiększanie potencjału plonowania przy jednoczesnym zachowaniu jego stabilności w zmiennych warunkach środowiskowych. Równolegle duży nacisk kładzie się na poprawę odporności na choroby oraz tolerancję na stresy abiotyczne jak niedobór wody czy chłody wiosenne. Postęp hodowlany w tych obszarach umożliwia ograniczenie nakładów na ochronę roślin i zwiększa bezpieczeństwo produkcji.

Szczególne znaczenie w hodowli mają odmiany przeznaczone do celów browarnych. Kluczowe są tutaj cechy jakościowe ziarna, w tym niska i stabilna zawartość białka, wyrównanie ziarna oraz wysoka wartość browarna. Ze względu na wysokie wymagania przemysłu browarniczego oraz duże ryzyko produkcyjne i ekonomiczne oraz sporą konkurencję firm zagranicznych hodowla takich odmian w Polsce ma jednak ograniczony zakres.

Jęczmień jary na cele pastewne. Listy odmian zalecanych do uprawy na obszarze województw na rok 2026

Nowe odmiany jęczmienia jarego – co wybrać?

Aktualna struktura Krajowego rejestru odmian jęczmienia jarego wyraźnie odzwierciedla potrzeby krajowego rolnictwa. Spośród 82 zarejestrowanych odmian aż 70 stanowią odmiany pastewne (w tym jedna nieoplewiona), z czego znaczna część to odmiany hodowli krajowej. Są one zazwyczaj lepiej przystosowane do lokalnych warunków siedliskowych, charakteryzują się stabilnym plonowaniem i mniejszymi wymaganiami agrotechnicznymi. Odmiany browarne (12 pozycji w KR) pochodzą wyłącznie z hodowli zagranicznych i dominują w segmencie produkcji surowca dla przemysłu słodowniczego.

W 2025 roku zarejestrowano w Krajowym rejestrze 10 nowych odmian, w tym dwie browarne – LG Caruso i Sartre oraz osiem pastewnych: Antares, Kamrat, KWS Imagis, Level, Magellan, Nestor, Orlando i Robin. Nowo zarejestrowane kreacje wyróżniają się wysokim potencjałem plonowania oraz dobrą odpornością na choroby. Na szczególną uwagę zasługuje fakt, że aż sześć z nich pochodzi z krajowych programów hodowlanych. W tym okresie wykreślono natomiast 5 odmian: LG Rumba, Jovita, Avus, Xanadu i Beatrix.

Jęczmień jary: ważniejsze cechy rolniczo-użytkowe odmian (wg COBORU)

Typ browarny

Typ pastewny

Jęczmień jary – Typ pastewny

Plon ziarna: a1 – przeciętny poziom agrotechniki (bez ochrony);

a2 – wysoki poziom agrotechniki (zwiększone o 40 kg/ha nawożenie azotowe, dolistne preparaty wieloskładnikowe, ochrona przed wyleganiem i chorobami);

Dojrzałość pełna – liczba dni od 1.01.; skala 9° – wyższy stopień oznacza ocenę korzystniejszą

KE – RZEPAK: Prognoza zbiorów i bilansów. Jakie ceny rzepaku w 2026 roku?

0
Ceny rzepaku

Ceny rzepaku w 2026 roku: Najnowsza aktualizacja bilansów Komisji Europejskiej (z 26 marca 2026 r.) oraz wiosenna edycja raportu „Agromapa” przygotowana przez analityków Crédit Agricole rysują skomplikowany obraz rynku rzepaku. Z jednej strony mamy solidną produkcję i rekordowy popyt ze strony tłoczni, z drugiej – bezprecedensową presję ze strony importu gotowego oleju.

Fundamenty podażowe: Rzepak odzyskuje pozycję

Według prognoz KE, unijna produkcja rzepaku w 2026 roku ma wynieść 19,9 mln ton (+5,9% powyżej średniej pięcioletniej). Jednak bilans surowcowy wskazuje na napięcie:

  • Rekordowe tłoczenie: Unijne zakłady planują przerobić aż 24,88 mln ton ziarna.
  • Topniejące rezerwy: Zapasy końcowe ziarna w Unii spadną do zaledwie 722 tys. ton. To sygnał, że rynek będzie bardzo wrażliwy na jakiekolwiek zakłócenia w dostawach.

Rynek oleju: Importowy rekord studzi nastroje

Kluczowym elementem układanki, który może hamować wzrosty cen rzepaku w Polsce, jest bilans gotowego oleju rzepakowego. Dane z najnowszego zestawienia KE dla sezonu 2026/27 są alarmujące dla rodzimych producentów:

  • Ogromny skok importu: Unia planuje sprowadzić rekordowe 6,15 mln ton olejów roślinnych z krajów trzecich.
  • Zalew olejem rzepakowym: Sam przywóz gotowego oleju rzepakowego ma wzrosnąć do poziomu 466 tys. ton (dla porównania w sezonie 2024/25 było to zaledwie 295 tys. ton).
  • Konkurencja z Ukrainy: Większość tego wolumenu to tani olej z Ukrainy, który trafia bezpośrednio do sektora spożywczego i paliwowego, ograniczając konieczność kupowania i przerabiania droższego ziarna od unijnych rolników.

Ceny w Polsce: Rynek fizyczny kontra prognozy bankowe

Na początku kwietnia 2026 roku sytuacja cenowa jest wyjątkowo dynamiczna. Choć paryska giełda (kontrakt sierpniowy) przy kursie 4,29 zł wycenia rzepak na 2145 zł/t (01.04.2026), rynek fizyczny płaci znacznie więcej za stare nasiona:

  • Skupy lokalne: Średnie ceny w kraju oscylują wokół 2235 zł/t.
  • Tłocznie: Zakłady takie jak Osiek oferują nawet 2270 zł/t za rzepak bez dopłat.
  • Agromapa CA: Analitycy Crédit Agricole podtrzymują optymistyczny scenariusz, przewidując, że na koniec 2026 roku cena może sięgnąć poziomu 2300 zł/t.

Największe zagrożenia dla cen rzepaku

Mimo niskich zapasów ziarna, rolnicy muszą brać pod uwagę dwa główne hamulce:

  1. Nadmiar gotowego oleju: Rekordowy przywóz oleju rzepakowego z Ukrainy może sprawić, że tłocznie nie będą skłonne do dalszego podbijania cen ziarna, mając dostęp do tańszego półproduktu.
  2. Konkurencja innych tłuszczów: Import pozostałych olejów (palmowego i słonecznikowego) ma wynieść łącznie blisko 5 mln ton, co tworzy silną barierę dla cen oleju rzepakowego, a w konsekwencji – dla cen surowca na polach.

Podsumowanie dla producenta

Sezon 2026/27 będzie walką między bardzo niskim stanem magazynowym nasion w Europie a rekordowym importem gotowego oleju. Obecne ceny w okolicach 2200–2270 zł/t są atrakcyjne, jednak rosnąca presja ze strony ukraińskiego oleju może uniemożliwić realizację najbardziej optymistycznych scenariuszy wzrostowych. Dla rolników to sygnał do ostrożnej strategii sprzedaży i bacznego obserwowania tempa napływu produktów przetworzonych ze Wschodu.

Źródło danych: KE, CA