czwartek, 23 kwietnia, 2026
spot_img
Strona główna Blog Strona 89

Ile koni ma Ursus 1224 Turbo i co ta moc oznacza w praktyce?

0

Ciągnik Ursus 1224 Turbo od lat budzi zainteresowanie rolników, którzy szukają maszyny o dużej sile uciągu, prostej konstrukcji i sprawdzonej technologii. Jednym z najczęściej zadawanych pytań dotyczących tego modelu jest to, ile koni mechanicznych faktycznie oferuje oraz jak ta wartość przekłada się na codzienną pracę w gospodarstwie. Odpowiedź nie sprowadza się wyłącznie do jednej liczby, ponieważ za mocą stoi konkretna konstrukcja silnika i jego charakterystyka pracy.

Moc silnika Ursus 1224 Turbo – konkretna wartość

Ursus 1224 Turbo wyposażony jest w wysokoprężny silnik z doładowaniem, którego maksymalna moc wynosi 146 koni mechanicznych. Jest to wartość wyraźnie wyższa niż w standardowej wersji Ursusa 1224 bez turbosprężarki. Różnica w mocy nie jest kosmetyczna, ponieważ dodatkowe kilkadziesiąt koni realnie wpływa na możliwości robocze ciągnika.

Dla użytkownika oznacza to, że Ursus 1224 Turbo zalicza się do klasy maszyn, które bez problemu poradzą sobie z ciężkimi pracami polowymi, takimi jak orka wieloskibowa, praca z dużymi agregatami uprawowymi czy transport ciężkich ładunków.

Dlaczego wersja Turbo ma więcej koni?

Zastosowanie turbosprężarki pozwoliło znacząco zwiększyć osiągi tej samej jednostki napędowej. Doładowanie powoduje, że do cylindrów trafia większa ilość powietrza, co umożliwia spalenie większej dawki paliwa. Efektem jest wyższa moc i lepszy moment obrotowy, bez konieczności zwiększania pojemności silnika.

W praktyce oznacza to, że Ursus 1224 Turbo lepiej radzi sobie przy dużym obciążeniu i rzadziej traci obroty podczas pracy w trudnych warunkach glebowych. To szczególnie istotne na ciężkich glebach, gdzie opór pracy jest wysoki i stabilna moc ma kluczowe znaczenie.

Moc a moment obrotowy w codziennej pracy

Choć liczba koni mechanicznych przyciąga najwięcej uwagi, równie ważny jest moment obrotowy. W Ursusie 1224 Turbo wysoki moment dostępny przy stosunkowo niskich obrotach sprawia, że ciągnik pracuje płynnie i efektywnie. Operator nie musi stale redukować biegów, a silnik zachowuje zapas siły nawet przy dużym obciążeniu.

Taka charakterystyka pracy przekłada się na:

  • większą wydajność w polu,
  • mniejsze zmęczenie operatora,
  • stabilną pracę z narzędziami wymagającymi dużej siły uciągu.

Jak 146 KM sprawdza się w gospodarstwie?

Moc na poziomie 146 KM sprawia, że Ursus 1224 Turbo jest często wykorzystywany w średnich i większych gospodarstwach. Ciągnik dobrze radzi sobie zarówno w pracach sezonowych, jak i przy całorocznym użytkowaniu. Bez problemu obsługuje ciężkie maszyny zawieszane i półzawieszane, a także sprawdza się w transporcie rolniczym.

Warto zwrócić uwagę, że przy intensywnej pracy turbodoładowany silnik może zużywać więcej paliwa niż wersja wolnossąca. Jednocześnie większa moc pozwala wykonać pracę szybciej lub z użyciem szerszych narzędzi, co w praktyce często równoważy wyższe spalanie.

Różnice między Ursusem 1224, a 1224 Turbo

Najważniejszą różnicą pomiędzy tymi wersjami jest właśnie moc silnika. Standardowy Ursus 1224 oferuje wyraźnie mniejszą liczbę koni mechanicznych, co przekłada się na słabszy uciąg i mniejszą wydajność przy ciężkich pracach. Wersja Turbo zapewnia większy zapas mocy, co ma znaczenie zwłaszcza wtedy, gdy ciągnik pracuje na granicy swoich możliwości.

Dodatkowa moc sprawia również, że Ursus 1224 Turbo lepiej znosi długotrwałe obciążenia i rzadziej wymaga pracy na maksymalnych obrotach, co może pozytywnie wpływać na komfort użytkowania i trwałość jednostki napędowej.

Znaczenie mocy przy wyborze ciągnika

Informacja o tym, że Ursus 1224 Turbo dysponuje 146 końmi mechanicznymi, jest kluczowa przy planowaniu zakupu lub modernizacji parku maszynowego. Taka wartość pozwala realnie ocenić, z jakimi maszynami ciągnik będzie współpracował bez problemu i jakie zadania można mu powierzyć.

Dla wielu użytkowników Ursus 1224 Turbo pozostaje solidnym kompromisem pomiędzy prostą konstrukcją a wysoką mocą, która wciąż spełnia wymagania współczesnego rolnictwa, zwłaszcza tam, gdzie liczy się trwałość, łatwość napraw i duża siła robocza.

Zima pod kontrolą: Jak skutecznie przygotować mobilny kurnik na mróz i deszcz?

0
kura

Przygotowanie mobilnych kurników do zimy wymaga znacznie więcej niż tylko sprawdzenia, czy dach nie przecieka. Mróz, długotrwałe opady, wiatr oraz krótszy dzień wpływają zarówno na dobrostan drobiu, jak i na codzienną organizację pracy hodowcy. Odpowiednie działania podjęte jesienią pozwalają uniknąć problemów zdrowotnych u ptaków, strat produkcyjnych oraz trudnych do usunięcia szkód w terenie.

Planowanie miejsca i ochrona gruntu w sezonie zimowym

Podstawą jest właściwy wybór miejsca, w którym mobilny kurnik spędzi najtrudniejsze miesiące. Warto wyznaczyć tak zwany obszar ofiarny, czyli fragment terenu przeznaczony na intensywne użytkowanie w okresie deszczowym i zimowym. Dzięki temu pozostała część pastwiska nie ulegnie zniszczeniu i szybciej zregeneruje się wiosną.

Najlepiej sprawdzają się tereny lekko wyniesione, z naturalnym odpływem wody. Należy unikać zagłębień oraz miejsc w pobliżu rowów i cieków wodnych, gdzie błoto i zastoiska wodne pojawiają się najszybciej. Dobrą praktyką jest także ustawienie kurnika bliżej utwardzonych dróg dojazdowych, co znacząco ułatwia codzienne karmienie i pojenie drobiu nawet podczas intensywnych opadów.

W newralgicznych punktach, takich jak wejścia do kurnika czy trasy przejazdu, grunt warto ustabilizować. Wykopanie warstwy ziemi na około 20 cm i zastosowanie krat stabilizujących lub warstwy wiórów drzewnych ogranicza powstawanie głębokiego błota i zmniejsza ryzyko poślizgnięć.

Ochrona przed wiatrem, chłodem i wilgocią

Zimą to nie tylko niska temperatura stanowi zagrożenie, ale również wiatr, który potęguje uczucie chłodu. Mobilny kurnik powinien być ustawiony w taki sposób, aby jego front był skierowany w stronę dominujących wiatrów. Takie ustawienie zmniejsza przeciągi wewnątrz i poprawia stabilność mikroklimatu.

W razie potrzeby warto zamontować dodatkowe osłony wiatrowe, szczególnie od strony najbardziej narażonej na podmuchy. Trzeba jednocześnie pamiętać o zachowaniu sprawnej wentylacji. Otwory wentylacyjne i okna powinny być szczelne, ale nie całkowicie zamknięte, ponieważ brak wymiany powietrza sprzyja wilgoci i chorobom układu oddechowego.

Ogrodzenia w okresie zimowym wymagają szczególnej uwagi. Miękka, nasiąknięta wodą gleba sprawia, że słupki tracą stabilność. Regularna kontrola i wzmacnianie newralgicznych punktów zapobiega ucieczkom drobiu oraz przedostawaniu się drapieżników.

Higiena, ściółka i zarządzanie obornikiem

Sucha ściółka to jeden z najważniejszych elementów zimowego dobrostanu drobiu. Wilgotne podłoże szybko zbija się w twarde bryły, prowadząc do powstawania amoniaku, który podrażnia drogi oddechowe ptaków. Każde zawilgocone miejsce powinno być usuwane na bieżąco.

Dobrym wyborem są pelety ze słomy, które charakteryzują się wysoką chłonnością i mniejszą skłonnością do sklejania niż tradycyjna długa słoma. Regularne, ale ostrożne czyszczenie grzęd pozwala utrzymać higienę bez ryzyka uszkodzeń konstrukcji, które zimą stają się bardziej kruche.

Szczególną uwagę należy zwrócić na poidła. Zamarzająca woda to jeden z najczęstszych problemów w mroźne dni. Izolacja rur, stosowanie podgrzewanych poideł lub systematyczna kontrola zbiorników zapobiegają odwodnieniu ptaków, które nawet zimą potrzebują stałego dostępu do świeżej wody.

Sprawność techniczna i przygotowanie na sytuacje awaryjne

Zimą technologia w mobilnych kurnikach jest poddana dużym obciążeniom. Krótkie dni i niskie nasłonecznienie ograniczają wydajność paneli fotowoltaicznych, dlatego warto mieć przygotowane zapasowe źródła energii, takie jak akumulatory lub niewielki generator.

Równie istotny jest plan awaryjny. Warto przeprowadzić symulację awarii podczas mrozu i sprawdzić, czy wszyscy wiedzą, jak postępować w przypadku zatrzymania automatycznego systemu karmienia lub wentylacji. Sprawdzenie hydrauliki, osi i elementów jezdnych przed zimą pozwala zachować mobilność kurnika, nawet gdy konieczna okaże się zmiana jego położenia w trudnych warunkach.

Wzbogacenie środowiska i zapobieganie zachowaniom niepożądanym

Zimą ptaki spędzają więcej czasu w kurniku, co sprzyja stresowi i zachowaniom niepożądanym. Warto zadbać o urozmaicenie zarówno wewnątrz, jak i na wybiegu. Obszary obsiane koniczyną, lucerną lub innymi roślinami okrywowymi stanowią cenne źródło zielonki, gdy naturalna roślinność zanika.

Dodatkowe elementy paszowe, takie jak bele kiszonki, siano z lucerny, buraki pastewne czy kiełki zbóż, nie tylko dostarczają wartości odżywczych, ale także zajmują ptaki na dłużej. Pozostawienie pasów starej trawy lub naturalnych osłon tworzy strukturę terenu, dając kurom schronienie przed wiatrem i poczucie bezpieczeństwa.

Gotowość na izolację i zagrożenia epizootyczne

Okres zimowy często wiąże się z podwyższonym ryzykiem wystąpienia ptasiej grypy i wprowadzeniem obowiązkowych nakazów izolacji. Mobilny kurnik powinien zapewniać wystarczającą przestrzeń dla ptaków nawet w sytuacji, gdy wyjście na wybieg zostanie czasowo zabronione.

Już na etapie wyboru zimowego stanowiska warto uwzględnić logistykę. Sprawny dostęp do paszy, wody oraz możliwość usuwania obornika bez względu na warunki pogodowe znacząco ułatwiają funkcjonowanie gospodarstwa w czasie ograniczeń, pozwalając zachować ciągłość pracy i dobrostan drobiu nawet w najbardziej wymagającym okresie roku.

Pogoda 26 grudnia- ocieplenie a potem ochłodzenie

0
Pogoda 26 grudnia
Pogoda 26 grudnia

Pogoda- cieplej i pochmurniej

Zmiana pogody, która dziś pojawiła się na Suwalszczyźnie ( było tylko -3 i chmury) opanuje w nocy niemal cały kraj. Przejaśnienia zostaną tylko na południu kraju i tam nocą najzimniej. W kotlinach górskich do -14 stopni. Ale nad resztą Polski od -5 do -2 stopni o poranku a od Suwałk po Bartoszyce, Elbląg nawet około +1 stopnia.

W ciągu dnia chmur na południu przybędzie i po południu przeważnie pochmurnie już wszędzie. Cała Polska pod niskimi chmurami ale padać nie powinno. Na termometrach od -2 stopni na południu kraju do 0 stopni w centrum po południu i wieczorem oraz +3 na północy kraju.

W nocy z piątku na sobotę odwilż wejdzie do centrum kraju ale tylko na termometrach.

Ziemia jest zmarznięta na kość i mimo +1/+3 stopni nie odmarznie chociażby na chwilę.

Wraz z opadami mżawki, która pojawi się w sobotę na drogach, chodnikach i podwórkach pojawi się lodowisko.

Od poniedziałku w dzień znów przewaga minusów w całym kraju- jeszcze na północy i północnym zachodzie w dzień na plusie. Wiadomo, że popada śnieg, głównie na wschód od Wisły i na południu kraju- w ilości do 1-5 cm ale silny wiatr sprawi, że biało na polach nie będzie.

Pogoda 26 grudnia

Zimowy wypas bydła – jak wykorzystać chłód na korzyść stada

0
Żywienie bydła mlecznego

Wielu hodowców z zaskoczeniem obserwuje, że bydło w chłodne dni zachowuje dobrą kondycję, a nawet wykazuje większą aktywność. Niskie temperatury sprzyjają zwierzętom, ponieważ ich naturalna fizjologia została przystosowana do oddawania nadmiaru ciepła. Gęsta okrywa włosowa, zdolność regulacji metabolizmu oraz zachowania stadne pozwalają krowom funkcjonować sprawnie nawet przy silnym mrozie. Jak podkreślają eksperci, jeśli bydło ma możliwość schronienia, jest zdrowe i odpowiednio karmione, może przebywać na zewnątrz przez cały rok.

Granica odporności i zjawisko stresu zimna

Mimo naturalnej odporności, zimowy wypas wymaga czujności. Bydło może się wychłodzić, gdy utrata ciepła przewyższa jego produkcję. Stres zimna objawia się dreszczami, nastroszoną sierścią oraz charakterystyczną postawą z wygiętym grzbietem. Zwierzęta unikają wtedy leżenia, zwłaszcza na mokrym podłożu. Szczególnie niebezpieczne są sytuacje, gdy mróz łączy się z wilgocią lub silnym wiatrem, dlatego ochrona przed przemoczeniem ma ogromne znaczenie.

Znaczenie suchego podłoża i osłony przed wiatrem

Podczas zimowego wypasu najważniejsze jest zapewnienie bydłu miejsca, w którym może odpocząć bez narażenia na utratę ciepła. Suche, dobrze wyścielone legowisko oraz naturalne lub sztuczne osłony od wiatru pozwalają zwierzętom zachować komfort termiczny. Nawet proste wiaty, pasy drzew czy odpowiednio ustawione baloty słomy ograniczają wychładzanie. W mroźne, lecz suche dni większość krów doskonale radzi sobie na otwartej przestrzeni, o ile ma dostęp do takiego schronienia.

Różnice między krowami mlecznymi, a mamkami

Nie wszystkie grupy bydła reagują na zimę tak samo. Krowy mleczne w okresie laktacji produkują znaczne ilości ciepła. Intensywna praca metabolizmu oraz dobre ukrwienie wymienia sprawiają, że wysokowydajne sztuki bez problemu znoszą temperatury sięgające nawet minus dwudziestu stopni Celsjusza. Krowy mamki, które nie produkują mleka w takim stopniu, wymagają nieco lepszej ochrony i starannie dobranej dawki pokarmowej, aby utrzymać równowagę energetyczną.

Żywienie jako fundament zimowego wypasu

Zimą zapotrzebowanie energetyczne bydła wzrasta. Zwierzęta potrzebują więcej energii, aby utrzymać stałą temperaturę ciała. Pasza objętościowa dobrej jakości, bogata w włókno, wspiera procesy fermentacyjne w żwaczu, które generują ciepło. Stały dostęp do wody, niezamarzającej nawet przy mrozie, jest równie istotny. Odwodnienie szybko obniża odporność i pogarsza tolerancję na chłód.

Szczególna ochrona cieląt

Młode zwierzęta są najbardziej wrażliwe na zimowe warunki. Cielęta rodzą się z niewielkimi rezerwami tłuszczu i cienką sierścią, dlatego szybciej tracą ciepło. Wraz z wiekiem i lepszym odżywieniem ich odporność rośnie, jednak w pierwszych tygodniach życia wymagają dodatkowej troski. Indywidualne budki lub igloo z grubą, suchą ściółką tworzą mikroklimat, który ogranicza straty energii. Ze względu na rozwijający się układ odpornościowy chore cielęta znacznie gorzej znoszą chłód i powinny pozostawać w pomieszczeniach.

Organizacja pastwiska zimą

Dobrze zaplanowany zimowy wypas to nie tylko kwestia temperatury. Należy zwrócić uwagę na ukształtowanie terenu, odpływ wody oraz dostęp do paszy bez nadmiernego ugniatania gleby. Regularna obserwacja zachowania stada pozwala szybko zauważyć pierwsze oznaki dyskomfortu. Zwierzęta, które chętnie leżą, spokojnie przeżuwają i utrzymują zwartą strukturę sierści, sygnalizują, że warunki są dla nich odpowiednie, a zimowy krajobraz staje się naturalnym środowiskiem codziennego funkcjonowania.

Ile koni mechanicznych ma Zetor Crystal 12045?

0

Zetor Crystal 12045 to jeden z najbardziej rozpoznawalnych ciągników ciężkich, jakie trafiły do polskich gospodarstw w drugiej połowie XX wieku. Do dziś jest spotykany w codziennej pracy, co najlepiej świadczy o trwałości jego konstrukcji. Jednym z najczęściej zadawanych pytań dotyczących tego modelu jest to, ile koni mechanicznych faktycznie posiada i co ta wartość oznacza w praktycznym użytkowaniu.

Ile koni ma Zetor Crystal 12045?

Zetor Crystal 12045 dysponuje mocą silnika na poziomie około 115 koni mechanicznych. W niektórych opracowaniach spotyka się również wartość 120 KM, co wynika z różnic w sposobie pomiaru mocy oraz stosowanych norm. W codziennej eksploatacji użytkownik może przyjąć, że jest to ciągnik klasy 115–120 KM, zaliczany do segmentu maszyn przeznaczonych do cięższych prac polowych.

Ta wartość mocy była w momencie produkcji bardzo konkurencyjna i do dziś pozwala na komfortową pracę z wieloma narzędziami wymagającymi dużej siły uciągu oraz stabilnych obrotów.

Silnik jako źródło mocy

Sercem Zetora Crystal 12045 jest sześciocylindrowy silnik wysokoprężny chłodzony cieczą. Jednostka ta charakteryzuje się dużą pojemnością skokową, co przekłada się na wysoki moment obrotowy dostępny już przy niskich obrotach. W praktyce oznacza to, że ciągnik nie traci siły podczas pracy pod obciążeniem i nie wymaga częstego redukowania biegów.

Prosta, mechaniczna konstrukcja silnika sprzyja długowieczności oraz łatwej obsłudze serwisowej. Dla wielu użytkowników jest to jedna z największych zalet tego modelu, szczególnie w porównaniu z nowoczesnymi jednostkami wyposażonymi w zaawansowaną elektronikę.

Znaczenie mocy w pracy polowej

Moc rzędu 115 koni mechanicznych sprawia, że Zetor Crystal 12045 doskonale sprawdza się w pracach wymagających dużej siły ciągu. Bez problemu radzi sobie z wieloskibowymi pługami, agregatami uprawowymi czy ciężkimi bronami. Jest również odpowiedni do transportu dużych ładunków, zwłaszcza na dłuższych dystansach.

Istotne jest także to, że moc silnika pozwala na efektywne wykorzystanie wałka odbioru mocy. Dzięki temu ciągnik może współpracować z maszynami napędzanymi mechanicznie, takimi jak prasy, rozdrabniacze czy kosiarki, zachowując stabilne obroty i równą pracę.

Moc, a komfort użytkowania

Wysoka moc silnika w tym modelu nie służy wyłącznie do ciężkiej pracy. Przekłada się również na płynność jazdy i mniejsze zmęczenie operatora. Ciągnik nie pracuje na granicy swoich możliwości, co pozytywnie wpływa na kulturę pracy, zużycie paliwa oraz żywotność podzespołów.

Zetor Crystal 12045 został zaprojektowany z myślą o długotrwałym obciążeniu, dlatego jego moc jest dobrze zbalansowana z masą własną i konstrukcją podwozia. Dzięki temu traktor zachowuje stabilność nawet przy pracy z dużymi narzędziami zawieszanymi lub ciąganymi.

Pozycja modelu 12045 w rodzinie Crystal

W serii Crystal model 12045 zajmuje miejsce pomiędzy słabszymi konstrukcjami przeznaczonymi do średnich gospodarstw a najmocniejszymi wersjami wykorzystywanymi w dużych areałach. Oferowana moc sprawia, że jest to maszyna uniwersalna, zdolna do wykonywania szerokiego zakresu zadań bez konieczności posiadania dodatkowego, większego ciągnika.

Dla wielu gospodarstw była to optymalna granica pomiędzy wydajnością a kosztami zakupu i utrzymania, co tłumaczy popularność tego modelu także na rynku wtórnym.

Dlaczego moc 115–120 KM wciąż ma znaczenie?

Choć od zakończenia produkcji Zetora Crystal 12045 minęło wiele lat, jego moc nadal pozostaje w pełni wystarczająca dla wielu zastosowań. W połączeniu z solidną konstrukcją i prostotą obsługi sprawia to, że ciągnik ten nadal jest chętnie użytkowany tam, gdzie liczy się niezawodność i przewidywalna praca.

Dla osoby rozważającej zakup używanego egzemplarza informacja o realnej mocy silnika jest kluczowa, ponieważ pozwala dobrać odpowiednie narzędzia i zaplanować zakres prac bez ryzyka przeciążania maszyny. Zetor Crystal 12045 oferuje dokładnie tyle mocy, ile potrzeba do ciężkiej, codziennej pracy w gospodarstwie, bez konieczności sięgania po bardziej skomplikowane i kosztowne rozwiązania.

Bomet rozszerza ofertę na sezon 2026 do kompleksowej uprawy ziemniaków

0
Bomet rozszerza ofertę na sezon 2026 do kompleksowej uprawy ziemniaków
Obsypnik do ziemniaków Noctu z przystawką długą

Uprawa ziemniaków to proces wymagający precyzji na każdym etapie – od przygotowania gleby, przez sadzenie i pielęgnację, aż po zbiór. W odpowiedzi na rosnące oczekiwania gospodarstw specjalizujących się w produkcji ziemniaka, Bomet wprowadza na sezon 2026 nowe rozwiązania technologiczne, które tworzą spójny system maszyn do uprawy ziemniaków.

Nowa oferta obejmuje innowacyjną przystawkę do formowania redlin, kompatybilną z obsypnikiem Noctu i sadzarką Gemini, oraz premierowy model dwurzędowej kopaczki przenośnikowej Upus. Dzięki temu rolnicy otrzymują komplet narzędzi umożliwiających zwiększenie efektywności pracy, ograniczenie strat plonu oraz poprawę jakości zbioru.

Precyzyjne formowanie redlin – fundament wysokiego plonu

Jednym z kluczowych elementów nowej oferty Bomet na sezon 2026 jest przystawka profilująca redliny, zaprojektowana z myślą o maksymalnej precyzji już na etapie przygotowania stanowiska pod ziemniaki. Przystawka współpracuje z obsypnikiem Noctu i umożliwia równomierne rozmieszczenie gleby wokół bulw, co bezpośrednio wpływa na rozwój systemu korzeniowego i wyrównane wschody.

Bomet oferuje dwa warianty przystawki – krótką oraz długą – z możliwością pełnej regulacji szerokości redlin w trzech zakresach: od 62,5 do 75 cm, od 67,5 do 80 cm oraz od 75 do 90 cm. Wersja z wydłużonymi korpusami obsypującymi pozwala na uzyskanie redliny bardziej zagęszczonej i stabilnej, która dłużej utrzymuje swój kształt nawet w trudniejszych warunkach glebowych.

Obsypnik Noctu – elastyczna praca przed i po wschodach

Zastosowanie nowej przystawki znacząco rozszerza funkcjonalność obsypnika Noctu. Maszyna może pracować zarówno przed wschodami, jak i po wschodach ziemniaków – po zdemontowaniu blachy wygładzającej grzbiet redliny. Takie rozwiązanie zwiększa uniwersalność sprzętu i pozwala dostosować technologię uprawy do aktualnych warunków polowych.

Bomet rozszerza ofertę na sezon 2026 do kompleksowej uprawy ziemniaków
Obsypnik do ziemniaków Noctu z przystawką krótką

Optymalny kształt redliny – trapezowy i lekko wypukły – ogranicza ryzyko zazielenienia bulw, poprawia napowietrzenie gleby oraz sprzyja równomiernemu wzrostowi roślin.

Sadzarka Gemini z przystawką – idealna redlina już podczas sadzenia

Nowa przystawka profilująca redliny będzie dostępna również w konfiguracji z dwurzędową sadzarką Gemini. Rozwiązanie to umożliwia jednoczesne sadzenie ziemniaków i formowanie redlin, co znacząco skraca czas pracy oraz eliminuje konieczność dodatkowych przejazdów po polu.

Sadzarka Gemini z przystawką dostępna jest w wariantach dostosowanych do szerokości międzyrzędzi 67,5–80 cm oraz 75–90 cm. Dzięki temu rośliny od samego początku mają zapewnione optymalne warunki wzrostu, a kolejne zabiegi pielęgnacyjne i nawożenie stają się prostsze i bardziej precyzyjne.

Bomet rozszerza ofertę na sezon 2026 do kompleksowej uprawy ziemniaków
Sadzarka do ziemniaków dwurzędowa Gemini z przystawką profilującą redliny

Nowa kopaczka przenośnikowa Upus – wydajny zbiór w średnich gospodarstwach

Kolejną nowością w ofercie Bomet jest dwurzędowa kopaczka przenośnikowa Upus, zaprojektowana z myślą o średnich gospodarstwach zajmujących się produkcją ziemniaków. Maszyna przeznaczona jest do pracy w międzyrzędziach o szerokości 85–90 cm i może być wyposażona w jedną lub dwie taśmy odsiewające.

Rozstaw między krojami tarczowymi wynosi 180 cm, a do współpracy z kopaczką wystarczy ciągnik o mocy od 65 KM. Konstrukcja maszyny zapewnia skuteczne oddzielanie gleby, łagodny transport bulw oraz stabilną pracę w zróżnicowanych warunkach polowych, co pozwala ograniczyć uszkodzenia mechaniczne i poprawić jakość zbioru.

Kompleksowy system do uprawy ziemniaków od Bomet

Połączenie sadzarki Gemini, obsypnika Noctu z nową przystawką oraz kopaczki Upus tworzy kompletny system maszyn do uprawy ziemniaków – od sadzenia, przez pielęgnację, aż po zbiór. Takie podejście pozwala zachować spójny standard pracy, ograniczyć straty plonu oraz zoptymalizować czas i koszty produkcji.

Jak podkreśla Andrzej Sińczuk, Prezes Bomet:
„Od lat wsłuchujemy się w potrzeby rolników, którzy pracują z naszymi maszynami na co dzień. Wprowadzenie nowej przystawki do formowania redlin oraz premierowej kopaczki Upus to naturalny krok w rozwoju naszej oferty. Chcemy, aby klienci mieli dostęp do kompletnych i kompatybilnych rozwiązań na każdym etapie uprawy ziemniaków.”

Sezon 2026 – precyzja, wydajność i ochrona plonu

Nowości Bomet na sezon 2026 wpisują się w rosnący trend profesjonalizacji produkcji ziemniaków. Precyzyjne formowanie redlin, ograniczenie liczby przejazdów, bezpieczny zbiór i spójny system maszyn to elementy, które realnie wpływają na opłacalność uprawy.

Dzięki nowej przystawce do redlin, sadzarce Gemini i kopaczce Upus, Bomet oferuje rolnikom rozwiązania, które zwiększają efektywność pracy, chronią plon i pozwalają lepiej kontrolować cały proces produkcji ziemniaków – od pola aż po magazyn.

Znaczenie boru w poprawie zimotrwałości rzepaku

0
Herbicydy w rzepaku

Rzepak ozimy wchodzi w zimę z bagażem doświadczeń z jesieni. To, jak został odżywiony i przygotowany, decyduje o jego zdolności do przetrwania mrozów, wahań temperatury i długotrwałego zalegania śniegu. Bor, choć pobierany w śladowych ilościach, ma realny wpływ na kondycję roślin i ich odporność na stres zimowy. Jego rola ujawnia się szczególnie wtedy, gdy warunki nie sprzyjają regeneracji, a każda słabość zostaje bezlitośnie obnażona.

Jak bor wpływa na fizjologię rzepaku przed zimą?

Bor uczestniczy w budowie ścian komórkowych i stabilizuje struktury tkankowe. Dzięki temu komórki są mniej podatne na pękanie podczas gwałtownych spadków temperatury. Rośliny dobrze zaopatrzone w ten pierwiastek wytwarzają bardziej elastyczne tkanki, co ogranicza uszkodzenia mrozowe.

Istotny jest także wpływ boru na gospodarkę cukrami. Rzepak jesienią gromadzi asymilaty w szyjce korzeniowej i korzeniu palowym. To one stanowią rezerwę energii potrzebnej do przetrwania zimy i ruszenia wegetacji wiosną. Bor wspiera transport cukrów, dlatego jego niedobór może prowadzić do słabszego nagromadzenia zapasów, a w konsekwencji do obniżenia odporności na mróz.

Rozwój systemu korzeniowego, a odporność na mróz

Silny, głęboki korzeń palowy to fundament zimotrwałości rzepaku. Bor wpływa na podziały komórkowe w stożkach wzrostu korzeni, co przekłada się na ich prawidłowy rozwój. Rośliny z odpowiednim poziomem boru lepiej się zakorzeniają, stabilniej osadzają w glebie i skuteczniej pobierają wodę oraz składniki pokarmowe jesienią.

Przy niedoborach boru korzeń może być skrócony, zdeformowany lub nadmiernie rozgałęziony płytko pod powierzchnią gleby. Taki system gorzej znosi przemarzanie i szybciej ulega uszkodzeniom w czasie odwilży połączonych z ponownymi spadkami temperatury.

Objawy niedoboru boru widoczne jesienią

Jesień to moment, w którym łatwo przeoczyć pierwsze symptomy braku boru. Najczęściej pojawiają się one w postaci kruchych liści z tendencją do pękania ogonków liściowych. Szyjka korzeniowa może być pogrubiona, ale jednocześnie podatna na uszkodzenia mechaniczne i choroby.

W praktyce plantacje z niedoborem boru często wchodzą w zimę nierównomiernie rozwinięte. Część roślin wygląda poprawnie, inne pozostają słabsze, co zwiększa ryzyko ubytków po zimie. Takie place trudniej później zregenerować, nawet przy intensywnym nawożeniu wiosennym.

Kiedy i jak dostarczać bor, aby wspierać zimotrwałość?

Najlepszym momentem na uzupełnienie boru jest okres intensywnego wzrostu jesiennego, od fazy 4 do 8 liści. W tym czasie zapotrzebowanie roślin na ten pierwiastek wyraźnie rośnie. Nawożenie dolistne pozwala szybko i skutecznie dostarczyć bor bez względu na odczyn gleby czy jej zasobność.

Warto pamiętać, że bor jest słabo przemieszczany w roślinie, dlatego jednorazowa aplikacja powinna być dobrze zaplanowana. W warunkach długiej jesieni korzystne bywa podzielenie dawki na dwa zabiegi, co zmniejsza ryzyko niedoboru w newralgicznym okresie przygotowania do zimy.

Bor, a współdziałanie z innymi składnikami

Działanie boru nie odbywa się w oderwaniu od reszty nawożenia. Jego skuteczność wzrasta, gdy rzepak ma zapewniony odpowiedni poziom potasu, fosforu i azotu w umiarkowanych ilościach. Potas wzmacnia gospodarkę wodną, fosfor wspiera rozwój korzeni, a bor spina te procesy, poprawiając integralność tkanek.

Zbyt wysokie dawki azotu jesienią mogą osłabić efekt boru, ponieważ pobudzają nadmierny wzrost części nadziemnej kosztem przygotowania do zimy. Dlatego równowaga w nawożeniu jest warunkiem realnej poprawy odporności na niskie temperatury.

Znaczenie boru w zmiennych warunkach pogodowych

Coraz częściej zimy charakteryzują się brakiem trwałej okrywy śnieżnej i częstymi wahaniami temperatury. W takich warunkach rzepak jest narażony nie tylko na mróz, ale też na wysmalanie i uszkodzenia fizjologiczne. Odpowiednie zaopatrzenie w bor zwiększa elastyczność tkanek i zdolność roślin do regeneracji po stresie.

Plantacje, na których zadbano o ten pierwiastek jesienią, zwykle szybciej startują wiosną i lepiej wykorzystują pierwsze dawki nawozów. Rzepak nie musi odbudowywać uszkodzonych tkanek, lecz płynnie przechodzi w fazę intensywnego wzrostu, co daje solidną podstawę pod dalsze prowadzenie łanu i stabilny rozwój aż do zbioru.

Czy traktor może jeździć po autostradzie? Prawo, praktyka i konsekwencje dla kierowców

0

W polskich realiach odpowiedź jest jednoznaczna. Traktor nie może poruszać się po autostradzie. Wynika to wprost z Prawa o ruchu drogowym, które jasno określa, jakie pojazdy są wykluczone z ruchu na drogach o najwyższej klasie. Autostrada została zaprojektowana z myślą o szybkim i płynnym ruchu pojazdów zdolnych do utrzymywania wysokich prędkości, a ciągnik rolniczy do tej grupy nie należy.

Zakaz dotyczy nie tylko samych traktorów, ale również innych pojazdów wolnobieżnych, maszyn rolniczych oraz pojazdów, których konstrukcja ogranicza prędkość maksymalną do poziomu znacząco niższego niż standardowy ruch autostradowy. Przepisy nie pozostawiają tu miejsca na interpretację ani wyjątki uzależnione od pory dnia czy natężenia ruchu.

Minimalna prędkość i jej znaczenie

Jednym z kluczowych kryteriów dopuszczenia pojazdu do ruchu po autostradzie jest jego zdolność do jazdy z odpowiednią prędkością. W praktyce oznacza to, że pojazd musi być w stanie poruszać się szybciej niż 40 km na godzinę. Większość traktorów, nawet nowoczesnych, nie spełnia tego warunku w sposób bezpieczny i stabilny na dłuższym odcinku.

Różnica prędkości pomiędzy ciągnikiem rolniczym, a samochodami osobowymi czy ciężarowymi tworzyłaby skrajnie niebezpieczne sytuacje. Autostrada nie przewiduje obecności wolnych pojazdów, dlatego infrastruktura, pasy ruchu oraz wjazdy nie są dostosowane do takiego scenariusza.

Dlaczego autostrada to nie miejsce dla maszyn rolniczych?

Autostrady są projektowane według ściśle określonych standardów technicznych. Brak skrzyżowań jednopoziomowych, długie pasy rozbiegowe i wysoka dopuszczalna prędkość sprawiają, że każdy nieprzewidywalny element ruchu stanowi poważne zagrożenie.

Traktor, ze względu na swoją masę, gabaryty i charakterystykę jazdy, nie jest w stanie dynamicznie reagować na sytuacje drogowe typowe dla autostrady. Hamowanie awaryjne, zmiana pasa czy przyspieszenie odbywają się znacznie wolniej niż w przypadku samochodów osobowych. Z tego powodu ustawodawca całkowicie wykluczył takie pojazdy z ruchu autostradowego.

Co grozi za wjazd traktorem na autostradę?

Wjazd traktorem na autostradę jest wykroczeniem. Kierowca musi liczyć się z mandatem, punktami karnymi oraz nakazem natychmiastowego opuszczenia drogi. W skrajnych przypadkach, gdy dojdzie do zagrożenia bezpieczeństwa lub kolizji, konsekwencje mogą być znacznie poważniejsze i obejmować odpowiedzialność karną.

Służby drogowe oraz policja regularnie monitorują wjazdy na autostrady. Informacje o zakazach są również publikowane przez Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad, która zarządza siecią dróg szybkiego ruchu w Polska.

A co z drogami ekspresowymi?

Wielu kierowców zastanawia się, czy podobne zasady obowiązują na drogach ekspresowych. W tym przypadku sytuacja wygląda bardzo podobnie. Drogi ekspresowe również wykluczają ruch pojazdów wolnobieżnych, w tym traktorów. Choć zdarzają się krótkie odcinki o niższych parametrach technicznych, to ogólna zasada pozostaje niezmienna.

Różnica polega na tym, że na niektórych fragmentach dróg ekspresowych mogą pojawić się lokalne wyjątki wynikające z organizacji ruchu, jednak są one jasno oznakowane. Brak znaku dopuszczającego ruch maszyn rolniczych oznacza zakaz wjazdu.

Gdzie traktor może poruszać się legalnie?

Ciągniki rolnicze są pełnoprawnymi uczestnikami ruchu drogowego na drogach gminnych, powiatowych i wojewódzkich, o ile spełniają wymagania techniczne i są odpowiednio oznakowane. Rolnik ma prawo dojazdu do pól, gospodarstw czy punktów usługowych, korzystając z dróg publicznych niższej kategorii.

W praktyce oznacza to konieczność planowania trasy z pominięciem autostrad i ekspresówek. Nawet jeśli taka droga wydaje się najkrótsza, nie wolno z niej korzystać traktorem.

Jak rozpoznać drogę, na którą nie wolno wjechać

Najprostszym sygnałem jest znak drogowy oznaczający autostradę lub drogę ekspresową. Wjazdy są wyraźnie oznakowane, a dodatkowe tablice często informują o zakazie ruchu określonych pojazdów. Jeżeli pojawia się znak zakazu wjazdu pojazdów wolnobieżnych, sprawa jest jednoznaczna.

Warto też pamiętać, że brak pobocza, obecność barier energochłonnych i szerokie pasy ruchu to cechy charakterystyczne dróg, po których traktor nie powinien się poruszać.

Bezpieczeństwo i zdrowy rozsądek w praktyce

Przepisy mają swoje uzasadnienie w realnym bezpieczeństwie. Nawet gdyby prawo dopuszczało taki przejazd, autostrada byłaby dla traktora miejscem skrajnie niebezpiecznym. Silny podmuch powietrza od mijających ciężarówek, różnice prędkości i ograniczone możliwości manewrowania mogłyby szybko doprowadzić do wypadku.

Świadomość ograniczeń własnego pojazdu i znajomość przepisów to najlepszy sposób, by uniknąć problemów. Traktor ma swoje miejsce w ruchu drogowym, ale z pewnością nie jest nim autostrada, gdzie liczy się płynność, przewidywalność i zdolność do jazdy z dużą prędkością.

Pogoda 25 grudnia- do -15 przy gruncie

0
Wigilia noc
Wigilia noc

Pogoda- noc w większości kraju bezchmurna

Wigilia noc

W nocy chmury utrzymają się na krańcach południowych- od Bieszczad po Tatry, Śląsk Cieszyński, południe Opolskiego i Sudety. Po północy chmurzyć zacznie się także od Suwalszczyzny po Warmię- granicę z Kaliningradem aż po Zatokę Gdańską i skrawek północno wschodniego wybrzeża- Władysławowo, Chłapowo.

Wiatr nieodczuwalny od Kaszub po rejon Grudziądza, Mławę, Kurpie wraz ze wschodem Mazowsza- aż po Warszawę i dalej w kierunku Terespola i Włodawy. Nad resztą kraju powieje ze wschodu.

Na termometrach od -13 a może i -14 w rejonie południowego Podlasia do -3 stopni na Helu. Przy gruncie w pasie bezwietrznej pogody możemy mieć -15 stopni a kto wie czy miejscami jeszcze nie mniej. Nad resztą kraju wiatr sprawi, że przy gruncie będzie tyle samo co na 2 metrach.

W ciągu dnia chmury powoli północy będą przesuwać się na południe. Do zachodu słońca zbliżą się do okolic Białegostoku, Łomży, Ostrołęki, Mławy, Grudziądza, Chojnic.

Sporo chmur nadal w górach. Nad resztą kraju niebo bezchmurne. Nadal od Terespola po Siedlce, Przasnysz, Mławę, Grudziądz, Chojnice bezwietrznie. Nad resztą kraju powieje. Na północnym wschodzie z zachodu a na zachodzie, południu i w centrum wiatr wschodni- chwilami silniejszy w porywach do 35 km/h.

26 grudnia od strony Bałtyku wtargnie odwilż. Mróz utrzyma się na zachodzie, południu i w centrum kraju a na wybrzeżu będzie nawet +5 stopni.

Pogoda w ostatnich 30 latach https://modele.imgw.pl/cmm/?page_id=18414

Tradycje wigilijne – polskie zwyczaje świąteczne. Sprawdź, ile wiesz!

0

Znasz polskie tradycje bożonarodzeniowe? Sprawdź, ile wiesz! Odkryj stare polskie zwyczaje i regionalne tradycje, takie jak kaszubska Gwiôzdka, dunajowanie, kolędowanie Dziadów Noworocznych i inne wyjątkowe świąteczne obyczaje.

Najważniejsze polskie tradycje bożonarodzeniowe

1. Ubieranie choinki
Choinka to jeden z najważniejszych symboli świąt Bożego Narodzenia. Dawniej zamiast drzewek świątecznych popularne były podłaźniczki – gałązki iglaste zawieszane nad stołem. Zdobiono je ozdobami z bibuły, jabłkami, orzechami i światami z opłatka.

2. Oczekiwanie na pierwszą gwiazdkę
Tradycja ta nawiązuje do Gwiazdy Betlejemskiej, która prowadziła Trzech Króli do miejsca narodzenia Jezusa. Dopiero po jej ukazaniu się na niebie zasiadano do wigilijnej wieczerzy.

3. Łamanie się opłatkiem
To najbardziej symboliczny moment Wigilii. Dzielenie się opłatkiem oznacza pojednanie, miłość oraz życzenie sobie wszelkiej pomyślności w nadchodzącym roku.

4. 12 wigilijnych potraw
Na stole wigilijnym powinno znaleźć się 12 potraw, które symbolizują 12 apostołów oraz obfitość na przyszły rok. Najbardziej tradycyjne potrawy to barszcz z uszkami, pierogi z kapustą i grzybami, karp, kutia czy kompot z suszu.

5. Wolne miejsce przy stole
Puste nakrycie dla niespodziewanego gościa to piękny polski zwyczaj, symbolizujący gościnność i pamięć o bliskich, którzy nie mogą zasiąść do wspólnej wieczerzy.

6.Kładzenie siana pod wigilijny obrus – Kładzenie siana pod obrus to tradycja nawiązująca do pogańskich wierzeń, symbolizująca dostatek i narodziny Jezusa w stajence. Zwyczaj wyciągania źdźbła siana spod obrusa miał wróżyć pomyślność – długie źdźbło oznaczało szczęście, krótkie kłopoty. Po świętach siankiem karmiono zwierzęta, by były zdrowe.

Stare polskie tradycje bożonarodzeniowe

Zanim na polskiej wsi pojawiła się choinka, domy zdobiły podłaźniczki – iglaste gałązki zawieszane nad stołem, przybrane ręcznie wykonanymi dekoracjami. Towarzyszyły im pająki ze słomy i bibuły, które gospodynie i dziewczęta przygotowywały z niezwykłą starannością. Wisiały pod sufitem przez cały rok, delikatnie poruszając się przy najmniejszym ruchu powietrza.

Wyjątkowym elementem wiejskiej tradycji były światy – ozdoby z opłatka, zastępujące bombki. Wieszano je na końskim włosiu przy belkach sufitowych, gdzie kręciły się, wprowadzając magiczny nastrój. Wszystkie dekoracje miały głęboką symbolikę – miały chronić dom, przynosić pomyślność i dostatek.

W wiejskich izbach nie mogło zabraknąć snopów zboża, które gospodarz wnosił w Wigilię, mówiąc: „Na szczęście, na zdrowie”. Snopy symbolizowały cykl życia i nawiązywały do betlejemskiej stajenki.

Choć dziś wiejskie domy zdobią choinki, tradycja ręcznie robionych ozdób z naturalnych materiałów powraca, przypominając o prostocie i magii dawnych świąt.

12 potraw wigilijnych

Kolacja wigilijna na wsi zaczynała się wraz z pojawieniem się pierwszej gwiazdki, co nawiązywało do Gwiazdy Betlejemskiej. Choć tradycja postnej wieczerzy została zniesiona przez Kościół, w wielu domach nadal się ją zachowuje. Po całodziennym poście rodzina zasiadała do stołu pełnego potraw, które przygotowywano z darów natury – warzyw, owoców, grzybów, ryb i zbóż. Ważne było, by składniki były drobne i liczne, jak mak czy kasza, co miało zapewnić dostatek w nadchodzącym roku.

Na wigilijnym stole pojawiały się dania takie jak barszcz z uszkami, zupa grzybowa, pierogi z kapustą i grzybami czy kutia – specjalność wschodnich regionów Polski. Mak i miód miały głębokie znaczenie – mak kojarzono z pokojem dla dusz zmarłych, a miód, jako dar pszczół, stanowił ofiarę dla przodków. Suszone grzyby symbolizowały las, przestrzeń „nieoswojoną” przez człowieka, co nadawało im magiczną moc.

Każda potrawa miała swoją rolę. Podczas podawania kapusty, wszyscy chwycili się za głowy, by była dorodna, a przy zupie grzybowej wierzono, że krzycząc „Hooop!”, można uniknąć zgubienia się w lesie. Również kasza jaglana miała swoją tradycję – przy jej podawaniu domownicy mierzwić sobie włosy, by wróble nie zjadły plonów.

Wigilia na wsi to także zwyczaj zostawiania resztek na stole przez całą noc, aby dusze zmarłych mogły się posilić. Niezwykle ważne było, by nie wstawać od stołu przed końcem kolacji – miało to zapewnić zdrowie i pomyślność przez kolejny rok.

Te wiejskie tradycje łączyły w sobie wiarę, magię i troskę o przyszłość – każdy element wieczerzy miał głęboki sens, który przekazywano z pokolenia na pokolenie.

Lista 12 potraw wigilijnych

Liczba 12 potraw na wigilijnym stole ma głębokie symboliczne znaczenie. Zgodnie z tradycją katolicką, nawiązującą do 12 apostołów, w czasie Wigilii powinno się podać właśnie tyle potraw. Według ludowych wierzeń liczba potraw musiała być nieparzysta, co miało zapewnić równowagę i harmonię w nadchodzącym roku.

W każdym regionie potrawy te mogą się różnić, ale zawsze odzwierciedlają rodzinne tradycje i dary natury.

  1. Barszcz czerwony z uszkami
  2. Zupa grzybowa
  3. Karp smażony
  4. Karp w galarecie
  5. Pierogi z kapustą i grzybami
  6. Kapusta z grochem
  7. Kutia
  8. Kompot z suszu
  9. Ryba po grecku
  10. Śledź w oleju
  11. Sałatka jarzynowa
  12. Makowiec

Tradycje pierwszego dnia Świąt Bożego Narodzenia

Boże Narodzenie to czas rodzinnej bliskości i spokoju, znany również jako Gody. Świętowanie zaczynało się 25 grudnia, ale trwało aż do Trzech Króli. Pierwszy dzień spędzano w domu, w odświętnych ubraniach, w gronie najbliższych. Stoły były pełne tradycyjnych potraw, a na święta „bito świnie” i przygotowywano swojskie wyroby. Tego dnia unikało się gotowania, sprzątania i rozpalania ognia, jedzono jedynie przygotowane wcześniej potrawy. Święta przebiegały w atmosferze spokoju, jedzenia, śpiewu kolęd i wspólnego bycia razem.

Drugi dzień świąt bożonarodzeniowych, czyli święto Św. Szczepana

Tradycją świąteczną jest święcenie owsa, które odbywa się w drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia. Skropienie ziarna wodą miało na celu wzmocnienie jego witalności i zapewnienie dobrego urodzaju na nadchodzący rok. Ziarno sypano na księdza, wiernych, a po mszy także na siebie nawzajem. Wierzono, że pogoda na dzień św. Szczepana przepowiada warunki na luty – „Jaka pogoda w Szczepana, taka na luty nam się szykuje”.

W odróżnieniu od Wigilii, drugi dzień świąt był pełen zabawy i sąsiedzkich odwiedzin. Tego dnia odbywały się kawalerskie zaloty, a po wsi chodzili „śmieciarze”, którzy żartobliwie obsypywali słomą obejścia panien na wydaniu. Dziewczęta częstowały ich poczęstunkiem, a sama wizyta była oznaką poważnych zamiarów małżeńskich. Drugi dzień świąt to także początek chodzenia po kolędzie, gdzie kolędnicy przynosili życzenia pomyślności i byli obdarowywani kiełbasą, szynką lub ciastem.

Kolędowanie – znaczenie, stroje, postacie

Kolędowanie rozpoczynało się w Boże Narodzenie lub w dzień św. Szczepana, a kończyło przed Matką Boską Gromniczną. Kolędnicy wchodzili do domów, śpiewali kolędy, odgrywali scenki, składali życzenia zdrowia, urodzaju i obfitych plonów, a na koniec prosili o kolędę (dar, najczęściej jedzenie lub pieniądze).

Jeśli gospodarz nie chciał ich wpuścić do domu lub nie był hojny, kolędnicy śpiewali złośliwe piosenki. Kolędnicy składali życzenia, które miały zapewnić dobrobyt i obfite plony w nadchodzącym roku, a także płodność zwierząt. Kolędnicy byli czekani z niecierpliwością przez mieszkańców wsi, gdyż ich przybycie zwiastowało urodzaj i powodzenie na nadchodzący rok.

Kolędnicy przebierali się za różne postacie, takie jak:

  • Turon – dziwaczne stworzenie z kłapiącą paszczą,
  • Koń,
  • Żuraw,
  • Bocian,
  • Dziad,
  • Żyd,
  • Cygan,
  • Śmierć,
  • Diabeł,
  • Żołnierze.

Rodzaje kolędowania
Wyróżnia się różne formy kolędowania, takie jak:

  • Kolędowanie z szopką – teatrzyk kukiełkowy,
  • Kolędowanie z turoniem – przedstawienie z dziwacznym stworzeniem,
  • Kolędowanie z Herodem – przedstawienie o postaci Heroda,
  • Kolędowanie z gwiazdą – gwiazda umocowana na kiju.

Regionalne zwyczaje bożonarodzeniowe

Kaszubska Gwiôzdka to tradycyjne kolędowanie w Wigilię na Kaszubach, gdzie grupy kawalerów odwiedzają domy, śpiewając kolędy. Zespoły liczą 10-15 osób i wędrują od popołudnia aż do Pasterki. Członkowie grupy nie biorą udziału w wieczerzy wigilijnej, a przynależność do niej jest prestiżowa.

Dunajowanie to kolędowanie w Łukowej, Rakówce i Zamchu, odbywające się w drugi dzień Świąt. Chłopcy i młodzi mężczyźni śpiewają kolędy, które mają na celu przyspieszenie zamążpójścia dziewcząt. Za śpiew otrzymują zapłatejkę, którą dzielą się z innymi i przeznaczają na cele charytatywne.

Dziady Noworoczne to tradycja kolędowania w Żywiecczyźnie w ostatni dzień starego roku i pierwszy dzień nowego. Mężczyźni przebierają się w kolorowe stroje i wykonują widowiskowe przedstawienia, w których symbolicznie przynoszą pomyślność. Choć dziś mają charakter zabawowy, wciąż pielęgnują tradycję.

Szczodre dni i szczodroki to okres od Bożego Narodzenia do Trzech Króli, w którym wypieka się specjalne rogaliki, tzw. szczodroki, dzielone z sąsiadami oraz kolędnikami.

Byśki i nowe latka to kurpiowskie pieczywo obrzędowe, wypiekane w okresie od Bożego Narodzenia do Trzech Króli. Dawniej miały one magiczną funkcję, ale dziś są przekazywane z pokolenia na pokolenie. Byśki to postacie zwierząt, a nowe latka przedstawiają pastuszków i zwierzęta.

SPRAWDŹ TAKŻE: Wigilijne zwyczaje polskiej wsi – jak kiedyś spędzano święta Bożego Narodzenia?

A Wy – Jakie znacie tradycje wigilijne? Dajcie znać w komentarzach!

źródło: Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Późny siew pszenicy ozimej. Jakie konsekwencje?

0

Posiałeś pszenicę ozimą w końcu października, w listopadzie a może w grudniu. Wyjaśniamy, jakie konsekwencje niesie ze sobą późny siew pszenicy ozimej i o czym pamiętać przy opóźnionym terminie siewu.

Gruba warstwa śniegu i utrzymujący się mróz przez kilka tygodni nie jest już standardem, a zaczyna być raczej rzadkością w naszym kraju. Pory roku zdają się zacierać. Coraz częściej mamy do czynienia z wydłużoną, ciepłą jesienią, która przechodzi w łagodną zimę. Tym samym okres spoczynku zimowego roślin jest krótki, o ile w ogóle warunki pogodowe na niego pozwolą. Obserwujemy nieustającą (wprawdzie spowolnioną) ich wegetację. W takim ocieplającym się klimacie późny siew pszenicy ozimej jest coraz częściej praktykowany przez rolników, chociażby dlatego że kukurydza czy buraki również później schodzą z pola (zwłaszcza przy długiej i wilgotnej jesieni). 

Rolnik po gatunkach późno schodzących z pola najczęściej słusznie stawia na pszenicę ozimą. Deficyt opadów śniegu i tym samym niedostatek wody po zimie oraz wiosenne susze sprawiają, że siew pszenicy jarej na wiosnę z góry jest skazany na niepowodzenie. Pszenica jara siana jako przewódka również obarczona jest większym ryzykiem niepowodzenia niż pszenica ozima siana w listopadzie czy nawet czasem w grudniu. Oczywiście późny siew pszenicy ozimej nie jest zaleceniem, ale pewnym możliwym rozwiązaniem. Niesie ze sobą konsekwencje, z którymi musimy się liczyć.

Późny siew pszenicy ozimej

Konsekwencje późnego siewu pszenicy ozimej

Problem ze wschodami

Konsekwencją przesunięcia terminu siewu są spowolnione wschody i wolniejszy wzrost roślin. Do skiełkowania ziarna potrzebna jest odpowiednia temperatura gleby na głębokości siewu. W przypadku zbóż jest to minimum 4°C. Temperatury panujące w listopadzie i grudniu niekoniecznie spełniają ten warunek. W efekcie kiełkowanie i wschody się wydłużają. Łatwo dochodzi do gnicia ziarna, gdy jest wilgotno, chłodno, ziarno zalega w glebie. Przesunięcie terminu siewu i wchodów wiąże się z niewystarczającą ilością lub brakiem dni z niskimi temperaturami niezbędnymi do przejścia przez pszenicę pełnego procesu wernalizacji. 

Plantacja może się nie rozkrzewić lub nie wytworzyć źdźbeł 

Przy późnym siewie pszenica ozima może w ogóle się nie rozkrzewić. Taka sytuacja wystąpi, gdy po siewie jest spadek temperatur, co jest sygnałem dla pszenicy ozimej do rozpoczęcia procesu wernalizacji (jarowizacji), po nim następuje rozwój generatywny roślin. 

Z kolei w przypadku ciepłego i krótkiego okresu zimowego pszenica ozima może nie przejść wymaganego okresu wernalizacji. Do pełnej jarowizacji potrzebuje około 8 tygodni przy średniej temperaturze do 4-5°C. Jeśli zatem panują dodatnie temperatury, pszenicę posialiśmy np. w grudniu to czas potrzebny do jarowizacji może być niewystarczający. Wówczas rośliny mogą nie wejść w fazę generatywną, będą się krzewić, a nasza plantacja zamieni się przysłowiowy trawnik. Pamiętajmy, że pszenica ozima należy do roślin dnia długiego, co oznacza, że wchodzi w zasadniczą fazę rozwoju generatywnego wówczas, gdy dzień jest dłuższy od nocy. Krytyczna długość dnia dla tego gatunku wynosi 12 godzin.

Spadek potencjału plonowania

Każdy dzień opóźnienia po optymalnym terminie siewu (od 10 września do 5 października, gdzie dla większości regionów Polski to 20 – 30 września) oznacza skrócenie okresu wegetacji roślin. W efekcie pszenica ozima ma mniejszą liczbę rozkrzewień, krótszy czas budowy systemu korzeniowego i ograniczony rozwój blaszki liściowej. 

Tylko dwutygodniowe opóźnienie siewu może spowodować spadek plonu o około 15 proc. Pszenica siana 3-4 tygodnie po terminie optymalnym to prawdopodobna zniżka plonu o 30-40 proc. Jednakże przy sprzyjających warunkach pogodowych (pełzająca wegetacja jesienno-zimowa) pszenica ozima z późnych terminów częściowo jest w stanie te spadki nadgonić.

Skrócenie okresu wegetacji roślin

Pszenica ozima przed zimą powinna wytworzyć 3-4 rozkrzewienia, co jest możliwe dla plantacji z terminów optymalnych, które dysponują 60-70 dniami jesiennej wegetacji. Rośliny siane późno do dyspozycji mają czasem kilka dni lub nawet żadnego dnia jesiennej wegetacji. Oznacza to ich niedorozwój, brak wykształconego węzła krzewienia i tym samym brak dojrzałości fizjologicznej do przetrwania ostrej zimy. Jeśli plantacja przetrwa zimę i tak będzie spóźniona w rozwoju względem plantacji sianych w terminie optymalnym.

Tempo ukazywania się kolejnych liści wymaga zgromadzenia przez roślinę określonej sumy ciepła, powyżej tzw. minimum termicznego. Kolejne liście pszenicy ukazują się po zakumulowaniu przez roślinę ok. 100°C, mierzonych od średniej wartości progowej, tj. 4°C. W plantacjach późno sianych proces ten zachodzi w warunkach wydłużającego się dnia świetlnego. Oznacza to, że pszenica ozima ma skrócony czas, jaki może wykorzystać na przygotowanie się do strzelania w źdźbło i kwitnienia. Konsekwencją jest pogorszenie elementów struktury plonu: liczby źdźbeł kłosonośnych na m2, liczba ziaren w kłosie.

Wejście w okres zimowy w fazie 1 – 3 liści i wrażliwość na niekorzystne warunki zimy

Wejście zbóż w okres zimowy w fazie szpilkowania (BBCH 10-11) jest dość bezpieczne. Wówczas kiełkujące roślinki korzystają z substancji zapasowych zgromadzonych w ziarniaku, dzięki czemu bez większego uszczerbku są w stanie przetrwać zimę. W fazie szpilkowania rośliny są w najmniejszym stopniu wrażliwe na niekorzystne warunki zimowe. 

W fazie 2-3 liści (BBCH 12-13) rośliny mają niższą odporność na mrozy i trudniej regenerują się po uszkodzeniach zimowych. Staje się to wręcz niemożliwe w przypadku niedostatecznego odżywienia roślin.  Szczególnie groźne dla młodych plantacji są wysmalające wiatry. W takich warunkach pszenica z późnego siewu nie przetrwa.

Faza 3 liści (BBCH 13) to moment, kiedy substancje zapasowe w ziarniaku są na wyczerpaniu i rośliny zaczynają przechodzić na zasilenie składnikami z gleby. Nie są jednak jeszcze wystarczająco silne i mogą nie przetrwać trudnych warunków zimy. W tej fazie system korzeniowy jest jeszcze słabo rozwinięty w porównaniu do roślin rozkrzewionych. Transport składników nie jest wystarczająco sprawny, a jeśli tych brakuje to rośliny nie mają szans.

Rośliny, które nie zdążyły się odpowiednio rozwinąć jesienią mają niższą mrozoodporność. Wówczas wzrasta ryzyko ich wymarznięcia. Słabsze przygotowanie do przetrwania zimy jest szczególnie widoczne, gdy roślina nie rozpoczęła krzewienia jesienią.

Pamiętajmy, że przy siewach opóźnionych dbamy o dobre zaopatrzenie plantacji w fosfor i potas. Oba makroskładniki, obok azotu, są kluczowe w odżywianiu roślin. Fosfor warunkuje między innymi rozwój systemu korzeniowego, a potas wpływa na gospodarkę wodną roślin. Nie zapominamy o siarce, która wzmacnia dobre wykorzystanie azotu. Wiosną możliwe najwcześniej nawozimy plantację azotem.

Niewystarczająca obsada. Zwiększaj normę wysiewu

W listopadzie i grudniu pszenica ozima najczęściej siana jest po kukurydzy i buraku cukrowym. Oba gatunki zostawiają dość trudne stanowisko dla pszenicy ozimej. 

Po kukurydzy pozostaje sporo materii, która do rozpadu potrzebuje azotu. Mikroorganizmy odpowiedzialne za mineralizację słomy czerpią go z gleby. Mimo że azot znajduje się w resztkach pożniwnych to jest niedostępny dla kiełkującej pszenicy. Dzieje się tak, ponieważ stosunek C:N w słomie kukurydzianej waha się średnio od 40-60:1, natomiast prawidłowa mineralizacja azotu przebiega w warunkach, gdy stosunek ten wynosi 15-20:1. Oznacza to, że słoma kukurydzy jest dobrym źródłem węgla, natomiast słabym azotu. Stąd słoma w pewien sposób konkuruje z zasiewami pszenicy o źródło azotu, dodatkowo zalegające resztki mogą utrudniać wschody. 

Po buraku cukrowym problemem może być zbicie gleby po przejazdach kombajnów i przyczep wykorzystywanych do zbioru. Zbytnie zagęszczenie oraz zbicie gleby ograniczają jej napowietrzenie. Przyczynią się do problemów ze wschodami i spadku obsady. W takich warunkach rośliny mają trudności z kiełkowaniem. Przy niedogodnych warunkach ziarno może zacząć gnić w glebie. Ponadto w zagęszczonej i zbitej glebie tworzenie systemu korzeniowego jest zaburzone, przez co pszenica gorzej będzie przygotowana na ewentualne wiosenne susze.  

Dla zapewnienia właściwej obsady plantacji późno sianych, zwiększamy normę wysiewu o około 10 proc., a dla sianych bardzo późno jeszcze więcej o około o 20 proc.

Ochrona plantacji jest głównie wiosną 

Przy opóźnionych siewach niejako uciekamy z plantacją przed większością agrofagów. Wątpliwe jest, aby mszyce miały odpowiednie warunki termiczne do nalotu na pszenicę ozimą z terminu siewu listopadowego czy grudniowego. Również choroby podstawy źdźbła z uwagi na skrócony okres wegetacji roślin mają mniej czasu na ich atakowanie. Zachwaszczenie, m.in. uciążliwym wyczyńcem może być efektywnie ograniczone – najlepiej, gdy herbicydy stosuje się już od jesieni, ponieważ wiosną chwasty są już dobrze rozwinięte i trudniejsze do wyeliminowania. Główna ochrona roślin przesuwa się na wiosnę. Przy czym plantacje (także z terminów optymalnych) musimy monitorować wcześnie, często już w styczniu i lutym, robić test kopertowy na obecność chorób i w analizie ochrony uwzględniać historię pola.  

– obsada roślin musi być zachowana, co oznacza konieczność zwiększenia normy wysiewu;

– wybieramy odmianę o wysokiej mrozoodporności (przynajmniej 5,5 w 9-stopniowej skali) i dobrej tolerancji na choroby, przede wszystkim powodowane przez grzyby z rodzaju fuzarium. Inne ważne cechy to: długie źdźbło, luźny kłos, wczesne kłoszenie i dojrzewanie;

– właściwe warunki glebowe i odpowiednie nawożenie NPK oraz S. Wiosną możliwie wcześnie stasujemy azot i dobrze, jeśli przynajmniej jego część jest w formie azotanowej (saletrzanej), czyli szybkodziałającej, która pobudzi rośliny do krzewienia;

Pszenica ozima z terminów późnych może wydać plon zbliżony ilościowo do plantacji pszenicy ozimej z optymalnych terminów siewu. Jednakże, aby było to możliwe trzeba zwrócić uwagę na:

Odmiany pszenicy ozimej w 2025 roku. Wyniki PDO i najlepiej plonujące kreacje

Późny siew pszenicy ozimej – o czym pamiętać?

– siejemy płytko, na głębokość 1-2 cm, aby ułatwić kiełkującym roślinom szybkie wybicie się nad powierzchnię gleby;  

– do siewu stosujemy materiał kwalifikowany – zapewnia odpowiedniej jakości ziarno o wysokiej zdolności kiełkowania oraz wigorze; zabezpieczone zaprawą nasienną;

– pszenica musi dobrze przezimować – najlepiej, gdyby pszenica ozima siana późno wchodziła w okres zimowy w fazie 4-5 liści (BBCH 14-15) lub w bezpiecznej fazie szpilkowania (BBCH 10-11). Sprzyjające warunki pogodowe, tzw. wegetacja pełzająca zwiększa szansę powodzenia uprawy i szybkiego nadgonienia wzrostu i rozwoju roślin na wiosnę;

– może być konieczna stymulacja uprawy na wiosnę (m.in. biostymulatory) w celu poprawy intensywności krzewienia i lepszego się korzenienia roślin.

Dobrze przygotowana i prowadzona plantacja pszenicy ozimej jest w stanie wyżej plonować i ma większe szanse powodzenia przy wiosennych suszach niż pszenica jara. Oziminy nawet późno siane cechuje bowiem dłuży okres wegetacji w porównaniu do rośliny jarej i wiążące się z tym korzyści (m.in. więcej czasu na rozwój i budowę systemu korzeniowego, możliwość skorzystania z wilgoci jesiennozimowej). Formy jare mają niższy potencjał plonowania w porównaniu do ozimin. Szczególnie uwidacznia się to przy wiosennej suszy, wówczas różnice w plonie mogą być na poziomie około 30 proc.

dr inż. Katarzyna Szulc

Bezorka a ekologia: jak wygląda rolnictwo w Zdbowie

0
Między bezorką a ekologią: jak wygląda rolnictwo w Zdbowie
W gospodarstwie, do technologii bezorkowej, wykorzystywany jest ciągnik Fendt 936, który pracuje z broną talerzową Horsch Joker 6 RT oraz z siewnikiem Horsch Pronto 4 TD. Fot. H. Kosiak (tutaj pytanie, czy da się dać te 2 zdjęcia obok siebie, aby napis był do obydwu?)

Bezorka oraz ekologia zyskują w Polsce coraz większe znaczenie, wpisując się w globalny trend poszukiwania bardziej zrównoważonych systemów produkcji. Coraz więcej gospodarstw rezygnuje z intensywnej uprawy gleby, stawiając na rozwiązania pozwalające na ograniczenia erozji, poprawiając jej strukturę i aktywność biologiczną. Jednocześnie dynamiczny rozwój rynku żywności ekologicznej sprawia, że rolnicy poszukują technologii łączących efektywność produkcji i dbałość o środowisko.

Zachodniopomorska mozaika gleb i nowe technologie

Uprawa bezorkowa i system rolnictwa ekologicznego, choć różnią się stosowaniem różnych „narzędzi” i terminologią, mają wspólne cele: dbałość o glebę, ograniczenie negatywnego wpływu na ekosystem, redukcję kosztów i produkcję żywności wysokiej jakości. Chcąc szerzej omówić tę tematykę, rozmawiamy dziś z prezesem i właścicielem Przedsiębiorstwa Rolnego EKOTYP Sp. z o.o. – panem Hubertem Kosiakiem. Gospodarstwo o powierzchni 670 hektarów gruntów ornych jest zlokalizowane w Zdbowie, na terenie gminy Tuczno, w województwie zachodniopomorskim. Obszar ten charakteryzuje się niewielką roczną sumą opadów atmosferycznych, około 500 mm, i glebami mozaikowatymi.

Dodatkowo rolnicy na terenie tej gminy zmagają się z wiosennymi przymrozkami, nawet do końca maja, i napływem często chłodnego powietrza. Firma rodzinna, założona w 1993 roku, ukierunkowana jest dziś głównie na produkcję roślinną. Warto jednak zaznaczyć, że przez ponad 10 lat dziadek pana Huberta – Albin Login Kosiak prowadził intensywną hodowlę obejmującą około 1500 sztuk trzody chlewnej.

Między bezorką a ekologią: jak wygląda rolnictwo w Zdbowie

Gdy doświadczenie spotyka się z wizją

Pierwsza myśl o możliwościach wprowadzenia pewnych „modyfikacji” uprawy gleby i przygotowania stanowiska do siewu pojawiła się u pana Huberta w 2019 roku. Podczas studiów na Uniwersytecie Przyrodniczym w Poznaniu miał okazję poznać zarówno doświadczonych specjalistów z branży, jak i młodych ludzi pełnych wizji oraz chęci wdrażania innowacji. To właśnie wtedy pan Hubert wraz ze swoim dziadkiem Longinem w części gospodarstwa wdrożyli system bezorkowy.

Nasz rozmówca wspomina ten czas jako połączenie: z jednej strony wieloletniego doświadczenia (pan Albin Login przed utworzeniem przedsiębiorstwa przez wiele lat był kierownikiem gospodarstwa), a z drugiej „chęcią zmian, korzystania z nowych technologii i ułatwienia sobie pracy”. Z wypowiedzi właściciela gospodarstwa wynika, że gleba po wielu latach intensywnej eksploatacji wymagała wprowadzenia nowych praktyk agrotechnicznych.

Dodatkowo starsze ciągniki i maszyny stopniowo traciły swoją efektywność i wydajność pracy, a rosnące w ostatnich latach koszty produkcji utwierdziły państwa Kosiaków w potrzebie zmian. System bezorkowy z głębokim spulchnieniem gleby do około 20–25cm został wdrożony z powodzeniem i lepszym wynikiem finansowym. W rezultacie przełożyło się to na wielką zmianę dla całego gospodarstwa – po roku już całość zasiewów była prowadzona w systemie bezorkowym.

Głębokie spulchnienie zamiast orki

W gospodarstwie pana Huberta do systemu bezorkowego jako pierwsza z upraw został wprowadzony rzepak ozimy. Właściciel sam przyznaje, że wzrost plonowania rośliny oleistej już w pierwszym roku o około 10% względem tradycyjnej uprawy był sporym zaskoczeniem. Po roku już wszystkie rośliny, w tym zboża i groch siewny, były uprawiane w technologii „bez odwracania skiby”. W perspektywie kilku lat, mimo że w niektórych sezonach średnie plony były wyższe w technologii konwencjonalnej, koszty związane z wykonywaniem orki nie były w stanie zrównoważyć oszczędności generowanych przez system bezorkowy.

Między bezorką a ekologią: jak wygląda rolnictwo w Zdbowie
Rolnik wspomina lata, w których korzystając z technologii konwencjonalnych nie było możliwości dobrze przygotować stanowiska pod zasiew. Problem uwidaczniał się na gliniastych wzniesieniach szczególnie w okresach suszy i został on rozwiązany w momencie wprowadzenia systemu bezorkowego. Fot. H. Kosiak

Jak przekonuje nasz rozmówca, nawożenie i ochrona roślin pozostała na niezmienionym poziomie. Jednak po kilku latach stosowania systemu bezorkowego zauważono częstsze występowanie fiołka polnego – szczególnie w uprawie rzepaku ozimego, co może być też związane z trudnościami zwalczania tego chwastu we wspomnianej uprawie.

Wraz ze zmianą technologii ograniczono ilość zabiegów uprawowych, co przełożyło się na znaczną oszczędność czasu. Prace polowe mogą być obecnie wykonywane szybciej i przez mniejszą liczbę pracowników. Do najważniejszych zalet gospodarz zalicza możliwość wjazdu w pole niezależnie od stopnia uwilgotnienia gleby i zauważalnie zwiększone jej życie biologiczne, szczególnie w kontekście aktywności dżdżownic.

Zdaniem pana Huberta, system głębokiego spulchnienia gleby, bez jej odwrócenia, pozwala ograniczyć koszty pracy oraz czas, a dodatkowo wspiera aktywność biologiczną gleby. Wadą pozostaje jednak wysoki koszt zakupu maszyny do siewu bezorkowego oraz konieczność posiadania ciągnika o dużej mocy, ponieważ praca z takim sprzętem wymaga odpowiedniej siły uciągu.

Między bezorką a ekologią: jak wygląda rolnictwo w Zdbowie

Rolnictwo precyzyjne w służbie bezorki

W systemie tradycyjnym korzystano z trzech pługów zagonowych czteroskibowych oraz trzech ciągników Ursus 1012. Po orce pole doprawiano 3-metrowymi agregatami uprawowymi, a następnie ci sami trzej operatorzy wykonywali siew siewnikami Famarol. W technologii bezorkowej wykorzystano ciągnik Fendt 936, siewnik Horsch Pronto 4 TD oraz bronę talerzową Horsch Joker 6 RT. Użycie takiego sprzętu pozwoliło – oprócz wyżej już wymienionych zalet tego systemu – lepiej zagospodarować resztki pożniwne i zwiększyć precyzję siewu.

Dodatkowo wyeliminowano także tzw. nakładki dzięki nawigacji RTK.  Zapytany, czy gdyby dziś przechodził na system bezorkowy, wybrałby taki sam sprzęt, pan Hubert przyznaje, że jednak nie. Teraz postawiłby na siewnik o większej szerokości pracy i z możliwością aplikacji nawozu podczas siewu. Dodatkowo gospodarz zwrócił uwagę, że praca redlic wysiewających powinna być rozdzielona na poszczególne sekcje, a przed nimi chętnie widziałby dwa rzędy talerzy. Takie rozwiązanie zwiększyłoby jeszcze efektywność mieszania i rozdrabniania resztek pożniwnych.

Konwersja w praktyce

W 2024 roku pierwsze, 100-hektarowe pole zostało przeznaczone do prowadzenia w systemie ekologicznym — była to zmiana, którą panowie Kosiak wprowadzili wspólnie.

Towarzyszyły temu obawy i mieszane emocje, jednak po zdobyciu doświadczenia, skorygowaniu pewnych błędów podjąłem decyzję, by wiosną 2025 roku — już samodzielnie — objąć całe gospodarstwo tym systemem – mówi pan Hubert.

Między bezorką a ekologią: jak wygląda rolnictwo w Zdbowie
Myśl o wprowadzeniu uprawy bezorkowej w gospodarstwie, zakwitła u Pana Huberta, podczas studiów na Uniwersytecie Przyrodniczym w Poznaniu. Fot. H. Kosiak

Obecnie gospodarstwo znajduje się w okresie konwersji, kiedy to prowadzona jest równocześnie uprawa tradycyjna i bezorkowa. Pług ponownie stał się elementem technologii, choć nie rezygnuje się z rozwiązań bezorkowych.

Co zadecydowało o takiej decyzji gospodarza? Sam przyznaje, że czynników było wiele, choć najważniejszymi okazały się kwestie ekonomiczne. Po dokładnym przeanalizowaniu wszystkich kosztów, a także biorąc pod uwagę niestabilność rynku (co dobrze widać w aktualnych cenach), zmiana systemu okazała się racjonalnym rozwiązaniem.

Właściciel gospodarstwa słusznie zauważa, że w latach, kiedy opady pojawiają się po długich okresach suszy, nawet najlepsze systemy bezorkowe nie są w stanie zagwarantować uzyskania zadowalających plonów. Dodatkowo pan Hubert zwraca uwagę na wysokie ceny środków produkcji i unijne ograniczenia dotyczące chociażby stosowania środków ochrony roślin. Do tego dochodzi rosnąca konkurencja z rynków ukraińskiego i w niedalekiej przyszłości krajów Mercosur, co nie napawa optymizmem. Przejście na system ekologiczny stało się więc sposobem na ograniczenie kosztów produkcji i próbą dostosowania gospodarstwa do nowych realiów rynkowych.

Szukanie balansu między kosztami a plonem

Na powrót do orki nasz rozmówca zdecydował się głównie ze względu na konieczność skuteczniejszego ograniczania chwastów. Jego zdaniem, w niektórych uprawach ekologicznych trudno znaleźć lepsze rozwiązanie. Jednocześnie nie rezygnuje z systemu bezorkowego, bo wciąż widzi w nim duży potencjał, również w produkcji ekologicznej. Nadal poszukuje „złotego środka” między redukcją kosztów a utrzymaniem zadowalającego plonowania roślin.

Gospodarz uważa, że w obecnych realiach nie należy przesadzać z inwestycjami, lecz dostosowywać nakłady do aktualnych warunków pogodowych i możliwości gleby. Każda technologia uprawy ma swoje mocne i słabe strony. Kluczem jest dobranie maszyn i sposobu uprawy do specyfiki własnego gospodarstwa, mikroklimatu i typu gleby. Otwartość na nowe rozwiązania i chęć eksperymentowania, zamiast kurczowego trzymania się jednej technologii, zdaniem pana Huberta pozwala z czasem odnaleźć wspomniany „złoty środek”.

Między bezorką a ekologią: jak wygląda rolnictwo w Zdbowie
Przejście na bezorkową technologię uprawy, znacząco ograniczyło ilość wykonywanych w gospodarstwie zabiegów, co bezpośrednio przełożyło się na oszczędność czasu. Fot. H. Kosiak

Praktyczne wnioski z gospodarstwa EKOTYP

W gospodarstwie obecnie uprawia się 170 ha żyta przewódkowego, z czego 50 ha zostało zasianych w systemie bezorkowym. W poprzednim sezonie cały areał owsa został zasiany w systemie bezpłużnym i pomimo dobrego plonu dla praktycznego porównania z systemem tradycyjnym kolejne zasiewy na powierzchni 85 ha planowane są w proporcji 50/50. Próby uprawy gryki technologią bezorkową, zdaniem pana Huberta, mogły doprowadzić do obniżenia plonów, dlatego w kolejnych latach cały areał 170 ha będzie siany po orce. Łubin wąskolistny, którego zasiewy wyniosą 245 ha, cechuje się bardzo słabą konkurencyjnością wobec chwastów, w jego uprawie zastosowana więc zostanie technologia konwencjonalna.

Między bezorką a ekologią: jak wygląda rolnictwo w Zdbowie
W gospodarstwie, do technologii bezorkowej, wykorzystywany jest ciągnik Fendt 936, który pracuje z broną talerzową Horsch Joker 6 RT oraz z siewnikiem Horsch Pronto 4 TD. Fot. H. Kosiak

Ekologia, modernizacja i własny model gospodarowania

W kontekście przyszłości panu Hubertowi zależy na tym, aby system ekologiczny na stałe pozostał w gospodarstwie, zwłaszcza że osiągnięte plony prezentują się następująco: gryka zwyczajna ok. 2,0 t/ha, żyto ozime 4,2 t/ha, owies jary 4,0 t/ha oraz łubin wąskolistny 1,5 t/ha. Jak sam zaznacza, po sześciu latach wrócił do pługa (nowa inwestycja w gospodarstwie), co pokazuje, że nie zamyka się na żadne rozwiązania.

Dodatkowo, lepsze poznanie specyfiki pracy w systemie ekologicznym, możliwość produkowania wysokiej jakości płodów rolnych i nawiązanie współpracy z odbiorcami, a nie — jak czasem się mówi — „typowe dopłaciarstwo”, pokazuje, że pan Hubert chce prowadzić gospodarstwo zgodnie z własną wizją, popartą zdobytym doświadczeniem.