Sok z kapusty jeszcze niedawno kojarzył się głównie z kuchnią tradycyjną i domowymi kiszonkami. Dziś wraca do łask jako prosty, naturalny sposób na wsparcie organizmu. Coraz więcej osób sięga po niego rano, na pusty żołądek, licząc na konkretne efekty zdrowotne. I nie jest to przypadek, bo jego działanie ma solidne podstawy.
Wsparcie dla żołądka i regeneracja błony śluzowej
Jedną z najważniejszych właściwości soku z kapusty jest jego wpływ na układ pokarmowy, zwłaszcza na żołądek. Zawiera on związki, które mogą wspierać regenerację błony śluzowej.
Szczególną rolę odgrywa tu tak zwana witamina U, czyli S-metylo-metionina. Badania wskazują, że może ona wspierać gojenie się nadżerek i wrzodów żołądka. Picie soku na czczo sprawia, że składniki aktywne mają bezpośredni kontakt z błoną śluzową, co zwiększa ich skuteczność.
Dla osób z problemami żołądkowymi może to być jeden z prostszych sposobów na złagodzenie dolegliwości.
Lepsze trawienie od samego rana
Picie soku z kapusty na pusty żołądek pobudza wydzielanie soków trawiennych. Dzięki temu organizm lepiej przygotowuje się do przyjęcia pierwszego posiłku.
Może to skutkować mniejszym uczuciem ciężkości po jedzeniu oraz sprawniejszym trawieniem. Dodatkowo sok z kapusty zawiera naturalne enzymy i związki siarkowe, które wspierają procesy metaboliczne.
Regularne spożywanie może więc poprawić komfort trawienny i zmniejszyć problemy takie jak wzdęcia czy niestrawność.
Naturalne wsparcie dla mikroflory jelit
Jeśli sok pochodzi z kiszonej kapusty, zawiera żywe kultury bakterii, które działają jak naturalne probiotyki. Ich obecność ma ogromne znaczenie dla zdrowia jelit.
Mikroflora jelitowa wpływa nie tylko na trawienie, ale także na odporność i ogólne samopoczucie. Picie soku na czczo pozwala bakteriom szybciej dotrzeć do jelit i rozpocząć swoje działanie.
To jeden z powodów, dla których kiszonki od wieków są obecne w tradycyjnej diecie.
Wpływ na poziom cholesterolu
Kapusta zawiera związki, które mogą wspierać regulację poziomu cholesterolu we krwi. Regularne picie soku może przyczyniać się do obniżenia poziomu frakcji LDL, czyli tak zwanego złego cholesterolu.
Dodatkowo obecność antyoksydantów wspiera ochronę naczyń krwionośnych przed uszkodzeniami. To sprawia, że sok z kapusty może być elementem diety wspierającej zdrowie serca.
Działanie przeciwzapalne i antyoksydacyjne
Kapusta jest bogata w witaminę C oraz związki siarkowe, które wykazują działanie przeciwzapalne. Regularne spożywanie soku może wspierać organizm w walce ze stanami zapalnymi.
Antyoksydanty zawarte w kapuście pomagają neutralizować wolne rodniki. Dzięki temu organizm jest lepiej chroniony przed stresem oksydacyjnym, który wpływa na procesy starzenia i rozwój wielu chorób.
Wsparcie dla wątroby i procesów oczyszczania
Sok z kapusty zawiera związki siarki, które odgrywają ważną rolę w pracy wątroby. To właśnie ten organ odpowiada za neutralizowanie toksyn i ich usuwanie z organizmu.
Regularne picie soku może wspierać naturalne procesy detoksykacyjne. Nie jest to szybkie oczyszczanie, ale raczej stopniowe wsparcie dla funkcji metabolicznych.
Dzięki temu organizm może sprawniej radzić sobie z codziennymi obciążeniami.
Może wspierać kontrolę masy ciała
Sok z kapusty jest niskokaloryczny, a jednocześnie sycący. Picie go rano może zmniejszać uczucie głodu i ograniczać podjadanie w ciągu dnia.
Dodatkowo poprawa trawienia i metabolizmu może wspierać proces utrzymania prawidłowej masy ciała. Choć nie jest to rozwiązanie samo w sobie, może być dobrym uzupełnieniem zdrowej diety.
Jak pić sok z kapusty, żeby działał?
Najczęściej zaleca się picie niewielkiej ilości, około pół szklanki dziennie. Najlepiej robić to rano, przed pierwszym posiłkiem.
Warto zaczynać od mniejszych porcji, aby sprawdzić reakcję organizmu. Sok z kiszonej kapusty jest intensywny w smaku i działaniu, dlatego stopniowe wprowadzanie go do diety jest rozsądnym podejściem.
Najlepsze efekty daje świeży, naturalny produkt bez dodatków. Domowy sok lub dobrej jakości kiszonka to najpewniejszy wybór dla osób, które chcą w pełni wykorzystać jego właściwości
Ćma bukszpanowa to jeden z najbardziej uciążliwych szkodników ogrodowych ostatnich lat. Potrafi w krótkim czasie ogołocić krzewy z liści i doprowadzić je do całkowitego zniszczenia. Dobra wiadomość jest taka, że istnieją konkretne czynniki, których ten owad po prostu nie toleruje. Warto je znać i wykorzystać w praktyce.
Zmienione pH liści jako skuteczny sposób walki z ćmą bukszpanową
Jednym z najprostszych sposobów na utrudnienie życia larwom jest zmiana środowiska, w którym żerują. Ćma bukszpanowa najlepiej rozwija się na naturalnej powierzchni liści. Gdy jednak jej odczyn zostaje zaburzony, larwy mają problem z trawieniem i rozwojem.
Naturalne opryski na bazie sody oczyszczonej działają właśnie w ten sposób. Zasadowe środowisko sprawia, że gąsienice słabną, a ich rozwój zostaje zahamowany. Dodatkowo może dochodzić do odwodnienia jaj i ograniczenia liczby nowych osobników.
To prosty przykład, że ćma bukszpanowa nie lubi niestabilnych warunków chemicznych na powierzchni rośliny.
Kwaśne roztwory także ją odstraszają
Z drugiej strony skrajność w postaci kwaśnego środowiska również działa na niekorzyść szkodnika. Opryski przygotowane z dodatkiem octu tworzą warunki, w których larwy nie są w stanie normalnie funkcjonować.
Takie rozwiązania nie tylko utrudniają żerowanie, ale mogą też ograniczać aktywność owadów na roślinie. Regularne stosowanie takich mieszanek powoduje, że bukszpan przestaje być dla nich atrakcyjnym miejscem do rozwoju.
W praktyce oznacza to, że ćma bukszpanowa nie toleruje ani zbyt zasadowego, ani zbyt kwaśnego środowiska.
Silny strumień wody i mechaniczne działania
Choć może się to wydawać banalne, ćma bukszpanowa nie radzi sobie dobrze z fizycznym usuwaniem. Larwy ukrywają się głęboko w krzewie, ale silny strumień wody potrafi je wypłukać i zrzucić na ziemię.
Regularne strząsanie czy ręczne usuwanie gąsienic znacząco ogranicza populację szkodnika. Co ważne, takie działania są szczególnie skuteczne na wczesnym etapie pojawienia się problemu.
To pokazuje, że ćma bukszpanowa nie lubi zakłócania swojego spokojnego cyklu rozwoju.
Naturalni wrogowie nie są jej sprzymierzeńcami
W środowisku naturalnym ćma bukszpanowa ma przeciwników, którzy skutecznie ograniczają jej liczebność. Ptaki oraz niektóre mikroorganizmy stanowią dla niej realne zagrożenie.
Jednym z przykładów jest bakteria Bacillus thuringiensis, która atakuje gąsienice i powoduje ich śmierć po spożyciu.
Wspieranie naturalnych wrogów w ogrodzie sprawia, że warunki dla ćmy stają się mniej sprzyjające, a jej populacja spada.
Pułapki feromonowe zaburzają rozmnażanie
Ćma bukszpanowa opiera swój sukces na szybkim rozmnażaniu. Jeśli ten proces zostanie zakłócony, liczba nowych pokoleń gwałtownie maleje.
Pułapki feromonowe przyciągają samce, które nie mogą znaleźć samic. W efekcie nie dochodzi do zapłodnienia jaj, a populacja szkodnika stopniowo się zmniejsza.
To kolejny dowód na to, że ćma bukszpanowa nie radzi sobie w środowisku, gdzie jej naturalne procesy zostają zaburzone.
Systematyczność to największy wróg ćmy
Najważniejszą rzeczą, której ćma bukszpanowa naprawdę nie lubi, jest regularna kontrola i szybka reakcja. Ten szkodnik rozwija się błyskawicznie, ale tylko wtedy, gdy pozostaje niezauważony.
Częste przeglądanie krzewów, zwłaszcza ich wnętrza, pozwala wykryć jaja i larwy na wczesnym etapie. Dzięki temu można ograniczyć problem, zanim wymknie się spod kontroli.
W praktyce oznacza to, że zaniedbany ogród to idealne miejsce dla ćmy, natomiast zadbany i regularnie kontrolowany staje się dla niej wyjątkowo nieprzyjazny.
Co naprawdę działa w praktyce?
Ćma bukszpanowa nie przepada za zmiennymi warunkami, ingerencją człowieka i obecnością naturalnych zagrożeń. Najbardziej skuteczne działania to te, które łączą kilka metod jednocześnie.
Zmiana pH liści, opryski naturalne, mechaniczne usuwanie larw oraz wsparcie naturalnych wrogów tworzą środowisko, w którym ten szkodnik nie jest w stanie się swobodnie rozwijać. Im szybciej wprowadzisz takie działania, tym większa szansa, że Twoje bukszpany pozostaną zdrowe i gęste przez cały sezon.
Rosnące koszty produkcji i dyktat cenowy dużych sieci handlowych to obecnie największe bolączki polskich rolników. Rozwiązaniem ma być zatrzymanie wartości dodanej w gospodarstwie. Dzięki interwencji Krajowej Rady Izb Rolniczych, Ministerstwo Rolnictwa potwierdziło uruchomienie dedykowanego wsparcia na małe przetwórstwo. Sprawdź szczegóły!
Postulat KRIR: Przetwórstwo jako ratunek dla dochodowości gospodarstw
Sytuacja ekonomiczna w polskim rolnictwie wymusza zmiany systemowe. Zarząd Krajowej Rady Izb Rolniczych (KRIR) 27 marca 2026 r. wystąpił z wnioskiem o pilne uruchomienie wsparcia na przetwórstwo artykułów rolno-spożywczych.
Zdaniem samorządu rolniczego, obecny model, w którym rolnik jest jedynie dostawcą surowca, wyczerpał się. Przy rosnących kosztach energii i nawozów, jedyną drogą do zwiększenia zysków jest skrócenie łańcucha dostaw. Brak odpowiednich dotacji na inwestycje powodował dotychczas, że marża uciekała z gospodarstw do pośredników. Nowe fundusze mają to zmienić, dając rolnikom realne narzędzia do walki o wyższy udział w cenie końcowej produktu.
Interwencja I.10.6.1: Budżet 51 mln euro na rozwój współpracy
W odpowiedzi na wnioski KRIR, Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi potwierdziło, że wsparcie małego przetwórstwa staje się priorytetem. Kluczowym narzędziem będzie Interwencja I.10.6.1 „Rozwój współpracy w ramach łańcucha wartości (dotacja) – w gospodarstwie”, realizowana w ramach Planu Strategicznego WPR na lata 2023–2027.
Co to oznacza w praktyce? Budżet programu wynosi aż 51 mln euro. Wsparcie jest dedykowane rolnikom, którzy chcą rozwijać działalność w ramach:
RHD (Rolniczy Handel Detaliczny),
MOL (Działalność Marginalna, Lokalna i Ograniczona),
klasycznej działalności gospodarczej opartej na własnych płodach rolnych.
Najważniejsze terminy: Kiedy składać wnioski?
Zgodnie z zapowiedziami resortu, nabór wniosków w ramach tej interwencji odbędzie się w terminie:
Od 1 października do 2 listopada 2026 r.
Rekordowe wsparcie i rewolucyjne ułatwienia
Resort rolnictwa, pod naciskiem organizacji branżowych, wprowadził szereg uproszczeń, które mają ułatwić życie rolnikom borykającym się z płynnością finansową.
1. 65% zaliczki ryczałtowej – gotówka „z góry”
To absolutna nowość. Rolnicy będą mogli otrzymać pomoc w formie płatności ryczałtowej wypłacanej z góry w wysokości do 65% kosztów kwalifikowalnych. Pozwala to na rozpoczęcie inwestycji bez konieczności zaciągania drogich kredytów komercyjnych na start.
2. Pół miliona złotych dla mikroprzedsiębiorców
Program obejmuje również mikroprzedsiębiorców przetwarzających własne płody rolne. Mogą oni liczyć na:
Refundację do 50% kosztów,
Maksymalną kwotę wsparcia do 500 000 zł.
Na co można przeznaczyć dotację?
Katalog kosztów kwalifikowalnych jest szeroki i sprzyja modernizacji. Pieniądze można zainwestować w:
Budowę i doposażenie linii produkcyjnych (np. serowarnie, tłocznie olejów, wędzarnie, przetwórnie owoców),
Choć kalendarzowa wiosna dopiero się rozkręca, polscy rolnicy z niepokojem spoglądają na swoje pola. Marzec, zamiast solidnej dawki wilgoci, przyniósł w większości kraju niedosyt opadów. Efekt? Wierzchnia warstwa gleby błyskawicznie traci zapasy wody zgromadzone zimą. Czy czekają nas kolejne miesiące walki z deficytem wody? Sprawdzamy aktualną sytuację hydrologiczną i radzimy, jak chronić uprawy przed przesuszeniem.
Nierówna walka z pogodą: Południe mokre, reszta kraju przesycha
Sytuacja hydrologiczna w Polsce jest obecnie skrajnie zróżnicowana. Podczas gdy w województwach małopolskim i śląskim rolnicy borykają się z miejscowym przesyceniem roztworu glebowego wodą, pozostała część kraju zaczyna odczuwać skutki suchego marca.
Pierwsza dekada marca dawała jeszcze nadzieję – zapasy pośniegowe utrzymywały wilgotność na przyzwoitym poziomie. Jednak brak opadów w kolejnych tygodniach drastycznie zmienił ten obraz. Na dzień 1 kwietnia dane są jasne: wilgotność wierzchniej warstwy gleby (0-7 cm) w wielu regionach spadła do poziomu 35-40%, co dla kiełkujących roślin jest sygnałem alarmowym.
źródło: IMGW
Wielkopolska w centrum problemu
Szczególnie niepokojąco wygląda sytuacja w Wielkopolsce. Tylko środkowa część regionu może pochwalić się zadowalającym uwilgotnieniem. Północne, zachodnie, wschodnie i południowe powiaty województwa wykazują już wyraźne oznaki przesuszenia.
Dla upraw jarych, które właśnie teraz potrzebują wody do równomiernych wschodów, oraz dla zbóż ozimych ruszających z intensywną wegetacją, to najgorszy z możliwych scenariuszy. Brak wody w strefie korzeniowej ogranicza pobieranie składników mineralnych, w tym kluczowego na starcie azotu.
źródło: IMGW
Hydrologia: Rzeki wracają do stanów niskich
Dane IMGW potwierdzają trend spadkowy. Większość rzek w Polsce błyskawicznie wróciła do stanów średnich i niskich. Nawet Warta w Poznaniu na początku kwietnia kształtowała się w strefie wód górnych niskich (176 cm).
Choć zbiorniki retencyjne, takie jak Jeziorsko, dysponują obecnie sporą rezerwą powodziową (ponad 92 mln m³), to niski dopływ do zbiornika (ok. 24,39 m³/s) pokazuje, że zasilanie powierzchniowe słabnie. To ostatni dzwonek, by pomyśleć o retencji korytowej i zastawkach na rowach melioracyjnych.
Paradoksalnie, obecna aura sprzyja logistyce. Rolnicy mogą bez przeszkód wjeżdżać ciężkim sprzętem na pola, co przy mokrej wiosnie bywa niemożliwe. Jednak to „okienko pogodowe” jest mieczem obosiecznym. Każdy przejazd, każda intensywna uprawa mechaniczna przesusza glebę jeszcze bardziej.
Jeśli w najbliższych dniach nie pojawią się solidne, wielkoobszarowe opady deszczu, wilgoć zgromadzona w głębszych warstwach (powyżej 30 cm) zostanie szybko wyczerpana przez transpirację intensywnie rosnących roślin. Scenariusz suszy rolniczej staje się coraz bardziej realny.
KRUS przechodzi na nowy system komunikacji z ubezpieczonymi. Tradycyjne blankiety przysyłane co trzy miesiące przechodzą do historii. Od kwietnia 2026 roku rolnicy otrzymają kompleksowe zestawienie roczne z innowacyjnym systemem płatności kodem QR. Sprawdź, co ta zmiana oznacza dla Twojego gospodarstwa i jakich formalności musisz dopilnować.
Nowy harmonogram składek: Jeden dokument zamiast czterech
Najważniejszą zmianą, która wejdzie w życie 1 kwietnia 2026 roku, jest zastąpienie dotychczasowych przekazów kwartalnych zbiorczą informacją o wysokości składek. Ubezpieczeni otrzymają dokument, który precyzyjnie określa wymiar składek na ubezpieczenie społeczne rolników oraz ubezpieczenie zdrowotne na znacznie dłuższy okres.
Harmonogram będzie obejmował płatności za:
II, III i IV kwartał 2026 r.
I kwartał 2027 r.
Dzięki temu rolnik z wyprzedzeniem pozna wysokość obciążeń, co ułatwi planowanie płynności finansowej gospodarstwa. W przypadku ustawowej zmiany wysokości składek w trakcie roku, KRUS wyśle zaktualizowaną informację pocztą lub drogą elektroniczną.
Płatności mobilne i kody QR – koniec z błędami w przelewach
Kluczowym udogodnieniem jest wprowadzenie indywidualnych kodów QR na każdym dokumencie. To rozwiązanie ma na celu maksymalne uproszczenie procesu płatności i wyeliminowanie pomyłek w numerach kont czy tytułach przelewów.
Jak opłacić składkę KRUS smartfonem? To proste: skanujesz kod QR za pomocą aplikacji mobilnej swojego banku. System automatycznie uzupełni wszystkie dane: odbiorcę, numer rachunku oraz kwotę. Tobie pozostaje jedynie zatwierdzenie transakcji. To oszczędność czasu i gwarancja, że środki trafią dokładnie tam, gdzie powinny.
eKRUS i powiadomienia SMS: Bądź na bieżąco
W dobie cyfryzacji rolnictwa, KRUS kładzie coraz większy nacisk na portal eKRUS. To właśnie tam ubezpieczeni mogą w dowolnej chwili sprawdzić aktualny stan konta, terminy płatności czy pobrać zaświadczenia.
Eksperci radzą: Aby w pełni korzystać z nowych udogodnień, należy zaktualizować swój numer telefonu w bazie KRUS. Pozwoli to na otrzymywanie powiadomień SMS o zbliżających się terminach płatności, co jest szczególnie istotne w ferworze prac polowych, gdy łatwo o przeoczenie ważnej daty.
Obowiązki informacyjne: Pamiętaj o terminie 14 dni
Mimo ułatwień w płatnościach, zasady zgłaszania zmian w ubezpieczeniu pozostają restrykcyjne. KRUS przypomina, że każdy rolnik ma 14 dni na poinformowanie o okolicznościach wpływających na ubezpieczenie i wymiar składek.
Zgłoszeniu podlegają m.in.:
Podjęcie zatrudnienia lub pracy na umowę zlecenie.
Rozpoczęcie pozarolniczej działalności gospodarczej.
Nabycie praw do emerytury lub renty.
Zmiany w strukturze własnościowej gruntów (kupno/sprzedaż ziemi).
Niedopełnienie tego obowiązku może skutkować koniecznością wyrównania składek wraz z odsetkami lub problemami z wypłatą świadczeń chorobowych i wypadkowych.
Dopłaty unijne stały się zapalnikiem potężnego kryzysu politycznego, który w ostatnich dniach wstrząsnął fundamentami greckiego rządu. W piątek, 3 kwietnia 2026 roku, minister rolnictwa Konstantinos Tsiaras został zmuszony do dymisji po tym, jak Prokuratura Europejska (EPPO) ujawniła gigantyczną sieć korupcyjną. Śledczy podejrzewają, że z budżetu Wspólnej Polityki Rolnej w latach 2019–2022 wyprowadzono nielegalnie ponad 20 milionów euro, kierując fundusze do osób blisko związanych z elitami politycznymi.
Mechanizm, dzięki któremu wyłudzano dopłaty unijne, szokuje swoją bezczelnością. Jak wynika z raportu EPPO z 1 kwietnia 2026 roku, do systemu wprowadzano fikcyjne dane o uprawach w miejscach, gdzie rolnictwo fizycznie nie istnieje. Wśród najbardziej absurdalnych przykładów znalazły się roszczenia o dotacje na:
Plantacje bananów na zboczach Olimpu, gdzie warunki klimatyczne wykluczają taką uprawę.
Gaje oliwne zlokalizowane na terenach czynnych baz wojskowych i poligonów.
Pola uprawne zarejestrowane na stanowiskach archeologicznych.
Proceder opierał się na wyłudzaniu środków z tzw. rezerwy krajowej, przeznaczonej dla młodych rolników. Skala nieprawidłowości była tak porażająca, że agencja płatnicza OPEKEPE, odpowiedzialna za dystrybucję środków, została oficjalnie rozwiązana.
W sobotę, 4 kwietnia 2026 roku, na ratunek wizerunkowi Grecji w Brukseli wezwano Margaritisa Schinasa. Były wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej objął tekę ministra rolnictwa z zadaniem natychmiastowej reformy systemu. Jednak sytuacja rządu pozostaje krytyczna – według stanu na 8 kwietnia 2026 roku, Prokuratura Europejska domaga się uchylenia immunitetów 11 posłów partii rządzącej, a lista podejrzanych o nielegalne dopłaty unijne stale rośnie, obejmując już 24 prominentnych polityków.
Obecność zwierząt w gospodarstwie przyczynia się do zwiększenia bioróżnorodności. Fot. S. Świtek
W ostatnich dziesięcioleciach, także na skutek działalności rolnictwa, utraciliśmy wiele gatunków roślin i zwierząt, a sam krajobraz uległ uproszczeniu – zmniejszeniu uległa różnorodność biologiczna. Jej utrata nie pozostaje bez znaczenia dla produkcji rolniczej, czego świetnie wszystkim znanym przykładem stał się globalny problem utraty owadów zapylających. Obszarów, w których bioróżnorodność ma znaczenie, jest jednak o wiele więcej, a niektóre z nich zostały przedstawione poniżej.
Czym jest bioróżnorodność?
Bioróżnorodnością określamy zróżnicowanie życia na każdym poziomie jego organizacji, poczynając od genów poprzez gatunki, a kończąc na ekosystemach. Zwierzęta, rośliny, grzyby, mikroorganizmy żyjące w danym środowisku wzajemnie na siebie oddziałują, wchodzą ze sobą w interakcje. Dzięki bogactwu gatunków system, który tworzą, jest stabilny i odporniejszy na zmiany, np. klimatyczne. Dzięki bogactwu gatunkowemu różne organizmy mogą pełnić podobne funkcje w ekosystemie.
W momencie, gdy populacja któregoś z nich spada, jego funkcje mogą być przejęte przez inne gatunki. Poszczególne osobniki, oddziałując na siebie, kontrolują nawzajem liczebność populacji. Relacje zachodzące pomiędzy żywymi organizmami są w rzeczywistości bardzo skomplikowane. Układ zależności przypomina raczej pajęczą sieć niż prosty łańcuch.
Zakłada się, że wraz ze wzrostem różnorodności biologicznej rośnie poziom usług ekosystemowych – dóbr, jakie człowiek otrzymuje z ekosystemu. Przykładem jest wspomniane już zapylanie roślin, ale również rozkład materii organicznej, dostarczanie składników pokarmowych, filtracja wody, kontrola szkodników itp. Wiele z nich jest w zasadzie niemożliwe albo bardzo trudne do zastąpienia. Poprzez odpowiednie zarządzanie środowiskiem i wspieranie bioróżnorodności pośrednio wspiera się usługi, które te organizmy świadczą. Mamy sytuację, w której zyskują wszyscy – środowisko i człowiek.
Bioróżnorodność gleby – fundament żyzności i plonu
Gleba to niekwestionowany lider pod kątem różnorodności organizmów w niej występujących, o których mamy jednak znikome pojęcie. Zasiedlają ją setki tysięcy organizmów: bakterii, grzybów, pierwotniaków, których masa może wynosić nawet kilkaset kilogramów na 1 ha.
Dobrze udokumentowane w literaturze są zależności pomiędzy wzrostem rośliny a jej symbiotyczną relacją z grzybami mikoryzowymi, które zwiększają zasięg włośników korzeniowych czy wytrzymałości rośliny na niedobór wody. Zróżnicowanie formy życia w glebie mogą działać hamująco na rozwój odglebowych chorób grzybowych. Działania służące budowie bioróżnorodności gleby są tożsame z budowaniem jej żyzności. Poprzez dopływ materii organicznej zwiększamy ilość pożywienia dla organizmów glebowych. Bogaty płodozmian zapewnia równomierny rozwój różnych grup organizmów. Nie bez znaczenia pozostaje odczyn gleby.
Owady pożyteczne w rolnictwie – rola bioróżnorodności
Owady stanową 80% wszystkich znanych gatunków lądowych zwierząt i pełnią kluczową rolę w podtrzymaniu życia. Jednym z głównych zadań pełnionych przez nie jest rozkład materii organicznej, a same stanowią ważny składnik diety choćby dla ptaków. Dzięki zachowaniu zróżnicowania gatunków owady, polując na siebie lub pasożytując, kontrolują nawzajem swoje populacje. Paradoksalnie ilość szkodników rolniczych zaczyna rosnąć, gdy pozbawione zostaną swoich naturalnych wrogów. Na polach żyje wiele gatunków owadów, których pokarmem są np. mszyce czy ślimaki.
Symbolem jest biedronka, ale także chrząszcze czy pająki. Dzięki ich obecności możliwe jest utrzymanie na kontrolowanym poziomie liczebności szkodników.Niestety, liczba owadów, w tym szczególnie pożytecznych dla rolników, zmniejsza się na skutek nieodpowiedniego stosowania środków ochrony roślin czy utraty siedlisk marginalnych, w których mogą się namnażać. Jednym ze sposobów na zwiększenie ich populacji jest zakładanie pasów kwietnych, które mają służyć nie tylko dostarczaniu pokarmu zapylaczom, ale również – być miejscem rozrodu dla drapieżnych owadów.
Jednym z największych zagrożeń dla tej grupy zwierząt stanowią środki ochrony roślin. To główny powód wycofania wielu substancji czynnych insektycydów z neonikotynoidami na czele.
Rośliny miododajne korzystają z obecności owadów zapylających. Fot. S. Świtek
Dowody naukowe wskazywały, że śladowe ilości neonikotynoidów nawet po kilkunastu miesiącach od zastosowania w zaprawie nasiennej były wykrywane w pyłku, np. rzepaku przyczyniając się następnie do obumierania pszczół. Dziś do dyspozycji rolników pozostają w zasadzie tylko perytroidy, których stosowanie również nie pozostaje obojętne dla środowiska. Będąc środkami nieselektywnymi, tak samo jak zwalczają szkodniki roślin uprawnych, w tej samej chwili redukują populację naturalnych wrogów tego szkodnika. Może to prowadzić do błędnego koła, w którym wraz ze zwiększaniem zużycia insektycydu problem szkodników nie maleje, a wręcz przeciwnie – rośnie na skutek braku konkurencji ze strony naturalnych wrogów. Stosujmy zatem insektycydy tylko wtedy, gdy jest to konieczne.
Ptaki w krajobrazie rolniczym – szkody czy korzyści?
Ptaki ze względu na pasjonowanie się nimi przez wiele osób, ale również znaczenie, jakie odgrywają w krajobrazie rolniczym zasługują na specjalne wyróżnienie. Ich znaczenie dla rolnika nie jest jednoznaczne. Znamy gatunki, które potrafią wyrządzić dużą szkodę, jak np. żurawie niszczące plantacje kiełkującej kukurydzy czy gęsi przygryzające pszenicę i rzepaku. Historycznie także wróble, od których nazwę wziął strach na wróble, czy wrony wyrządzały mniejsze lub większe szkody rolnikowi. Także szpak należy do tych gatunków, które nie cieszą się sympatią rolników i sadowników.
Okazuje się jednak, że nawet te gatunki, które uważamy, że przynoszą nam stratę, powodują ją tylko przez krótki okres w roku, a w pozostałym czasie są dla nas korzystne. Gdy w Chinach, po II wojnie światowej uznano wróble za jedną z plag odpowiedzialnych za głód i postanowiono z nimi walczyć, to w kolejnym roku głód nastał jeszcze większy. Wróble bowiem wyjadały ziarno, ale również w ich diecie znajdowały się larwy szkodników, które pozbawione wroga szybko się namnożyły.
Podobnie sytuacja wygląda ze szpakiem. Dobrze wiemy, jak szybko potrafi objeść drzewo owocowe, ale już nie zdajemy sobie sprawy z tego, że w okresie karmienia młodych potrzebuje on dużej ilości białka, które pochodzi z larw owadów. Dla naszych pól uprawnych szczególne znaczenie mają natomiast ptaki drapieżne, dla których główne pożywienie stanowią norniki i myszy polne.
Jak struktura krajobrazu wpływa na bioróżnorodność
Bez zróżnicowanego krajobrazu, w którym oprócz pól uprawnych będą wolnostojące drzewa, zakrzaczenia, ostoje leśne, trudno jest mówić o zwiększaniu populacji owadów pożytecznych czy ptaków. Na skutek intensyfikacji rolnictwa, powiększania pól, stosowania coraz większych maszyn zmniejszyła się powierzchnia obszarów marginalnych, cennych z punktu widzenia utrzymania biorożnordoności.
Urozmaicony krajobraz jest ważny również dla nas i naszego samopoczucia. W dzisiejszych czasach coraz większego znaczenia nabierają pozaprodukcyjne funkcje rolnictwa, a rolnik jest tą osobą, która ma decydujący wpływ na kształtowanie krajobrazu przyrodniczego.
Kierujący busem najechał na tył ciągnika rolniczego z przyczepą
Do zdarzenia doszło wczoraj w miejscowości Witoldów w gminie Wojsławice niedaleko Chełma w woj. Lubelskim. Kierowca busa najechał na tył ciągnika z przyczepą. Do szpitala z obrażeniami ciała trafił traktorzysta. Obaj kierujący pojazdami byli trzeźwi.
Ze wstępnych ustaleń wynika, że kierujący Renaultem typu bus 32 letni obywatel Ukrainy najechał na tył ciągnika rolniczego do którego zaczepiona była przyczepa. Po zderzeniu ciągnik zjechał do rowu, gdzie pojazd uległ przewróceniu na bok.
Z obrażeniami ciała lotniczym pogotowiem do szpitala przetransportowany został 42-letni traktorzysta. Kierującemu Renault i jego dwóm pasażerkom nic się nie stało.
Ceny pszenicy i rzepaku na europejskiej giełdzie MATIF gwałtownie spadają podczas środowej sesji (08.04.26). Rynek błyskawicznie zareagował na informacje o dwutygodniowym zawieszeniu broni między USA a Iranem. Inwestorzy wycofują się z zakupów (odsprzedają kontrakty), co doprowadziło do całkowitego wymazania wzrostów cen wywołanych konfliktem.
Ceny pszenicy spadają poniżej poziomu z końca lutego
Na giełdzie w Paryżu ceny pszenicy w kontrakcie majowym spadły do poziomu 198,50 EUR/t. Oznacza to, że ziarno jest obecnie tańsze niż przed wybuchem wojny z Iranem. Głównym powodem jest otwarcie Cieśniny Ormuz, co uspokoiło obawy o blokadę globalnego handlu. Dodatkowo w USA zapowiedziano opady deszczu na terenach dotkniętych suszą, co poprawiło prognozy zbiorów. Rynek przestał bać się braku towaru, a zaczął ponownie patrzeć na twarde dane o dużej ilości zboża na świecie. Unijnym kontraktom dodatkowo szkodzi skokowe umocnienie euro względem dolara.
Kukurydza i rzepak pod silną presją ropy (ceny z 14:30)
Spadki nie ominęły pozostałych upraw. Kukurydza na MATIF straciła połowę wzrostów, jakie zanotowała od początku konfliktu, osiągając cenę 205,50 EUR/t. Jeszcze mocniej zareagował rzepak, którego cena spadła do 494,75 EUR/t, wracając do poziomów sprzed eskalacji walk. Tak silna przecena roślin oleistych to bezpośredni skutek tąpnięcia na rynku ropy naftowej – cena baryłki Brent spadła o 17% (do ok. 92 USD), co automatycznie zmniejszyło zapotrzebowanie na biokomponenty.
Fatalne „nożyce cenowe” dla gospodarstw
Obecna sytuacja jest skrajnie niebezpieczna dla finansów rolników. Choć ceny płodów rolnych wróciły do tych sprzed wojny, koszty produkcji nadal są bardzo wysokie.
Diesel: Mimo dzisiejszej obniżki o 18% na giełdzie, paliwo jest wciąż o 60% droższe niż pod koniec lutego.
Ropa: Przed konfliktem kosztowała 72 USD za baryłkę, dziś kosztuje 92 USD – to nadal duża różnica kosztowa.
Kursy walut: Złoty mocno się umocnił (dolar spadł do 3,63 zł), co dodatkowo obniży ceny oferowane w polskich skupach i portach.
Podsumowanie: Rynek odwraca się od spekulacji
Środowa sesja pokazała, że ostatnie podwyżki na giełdach były oparte głównie na strachu przed wojną, a nie na realnym braku zboża. Gdy tylko pojawiła się szansa na pokój, ceny zbóż natychmiast wróciły do niskich poziomów, bo na świecie wciąż jest rekordowo dużo ziarna (m.in. z Argentyny i Australii). Rolnicy znaleźli się w pułapce: sprzedawać będą zboża i rzepak po cenach „przedwojennych”, ale paliwo i nawozy nadal kupują po cenach „wojennych”. Kluczowe dla dalszych trendów będą piątkowe rozmowy dyplomatyczne w Islamabadzie.
Siew pasowy to ciekawa alternatywa dla tradycyjnej uprawy buraka cukrowego.
Siew buraka cukrowego od zawsze wymagał dużej precyzji, a rozwój techniki siewu szedł w parze ze zmianami w agrotechnice i oczekiwaniami producentów. Od prostych siewników mechanicznych po nowoczesne maszyny pneumatyczne – każdy etap rozwoju miał bezpośredni wpływ na jakość wschodów, równomierność plantacji oraz końcową opłacalność uprawy.
Przy siewie siewnikiem mechanicznym kluczową rolę odgrywał operator, jego doświadczenie oraz umiejętność regulacji siewnika i ocena warunków glebowych.
Burak cukrowy jako roślina szczególnie wrażliwa na obsadę i warunki startowe stał się jednym z głównych motorów rozwoju precyzyjnych technologii siewu. W tym artykule przyglądamy się, jak na przestrzeni lat zmieniały się siewniki do buraka cukrowego – od konstrukcji mechanicznych po nowoczesne systemy pneumatyczne i elektryczne – oraz jak ten rozwój wyglądał u czołowych producentów maszyn rolniczych.
Pierwsze siewniki do uprawy buraka cukrowego
Początki siewu buraka cukrowego związane były z prostymi siewnikami mechanicznymi, których działanie opierało się na nieskomplikowanych aparatach wysiewających. Najczęściej były to koła palcowe, tarcze otworowe lub wałki rowkowe napędzane bezpośrednio z kół jezdnych maszyny. Ich zadaniem było podanie nasion do redlicy w możliwie równych odstępach, jednak precyzja tego procesu była bardzo ograniczona.
Kluczową rolę odgrywał operator i jego doświadczenie, a także umiejętność regulacji siewnika oraz ocena warunków glebowych. Każda zmiana struktury gleby, jej wilgotności lub stopnia zagęszczenia wpływała na pracę aparatu wysiewającego. W praktyce prowadziło to do nieregularnego rozmieszczenia nasion w rzędzie, a w konsekwencji do nierównomiernych wschodów.
Jednym z największych mankamentów mechanicznego siewu buraka była konieczność przerywki. Zbyt gęsty wysiew był powszechną praktyką, mającą „zabezpieczyć” plantację przed stratami podczas wschodów. Po wzejściu roślin należało jednak usunąć ich nadmiar, aby uzyskać właściwą obsadę. Początkowo przerywkę wykonywano ręcznie, co wiązało się z ogromnymi nakładami pracy, później pojawiły się przerywacze mechaniczne, jednak nadal był to zabieg czasochłonny, kosztowny i wrażliwy na termin wykonania. Każde opóźnienie skutkowało osłabieniem roślin pozostawionych na polu i spadkiem potencjału plonowania.
Z czasem producenci zaczęli wprowadzać liczne ulepszenia do konstrukcji siewników mechanicznych. Pojawiły się lepsze redlice, bardziej precyzyjne koła wysiewające oraz pierwsze elementy kopiujące, które miały stabilizować głębokość siewu. Mimo to sama zasada działania pozostawała niezmienna, a granice dokładności były trudne do przekroczenia.
Rosnące wymagania plantatorów buraka cukrowego, a także postęp w hodowli nasion – w tym upowszechnienie nasion otoczkowanych, które idealnie nadawały się do precyzyjnego dozowania – stworzyły warunki do kolejnego przełomu technologicznego. Było nim wprowadzenie siewników pneumatycznych. Siewniki te wykorzystują powietrze – podciśnienie lub nadciśnienie – do pobierania pojedynczych nasion przez tarczę wysiewającą. System ten pozwala na niemal stuprocentową kontrolę nad procesem siewu. Eliminowane są podwójne wysiewy oraz tzw. „puste miejsca”, które w przeszłości były nieuniknione.
W praktyce największą popularność zdobyły systemy podciśnieniowe, w których nasiona są zasysane do otworów tarczy, a następnie precyzyjnie odkładane w bruździe siewnej. Systemy nadciśnieniowe również znalazły zastosowanie, jednak to podciśnienie okazało się bardziej uniwersalne i łatwiejsze w regulacji. Nowoczesne aparaty wysiewające umożliwiają bardzo dokładne ustawienie normy wysiewu i rozstawu nasion w rzędzie. Co istotne, precyzja ta jest zachowana także przy wyższych prędkościach roboczych, co znacząco zwiększyło wydajność siewu.
Jednym z największych atutów siewników pneumatycznych była możliwość pracy z większymi prędkościami bez utraty jakości siewu. Tam, gdzie siewniki mechaniczne wymagały spokojnej, wolnej jazdy, nowoczesne konstrukcje pneumatyczne pozwoliły znacząco zwiększyć wydajność powierzchniową. Było to szczególnie istotne w okresach krótkiego okna agrotechnicznego, gdy warunki pogodowe wymuszają szybkie wykonanie siewu. Stabilność pracy aparatu wysiewającego przy wyższych prędkościach stała się możliwa również dzięki rozwojowi pozostałych elementów roboczych.
Wraz z rozwojem siewników pneumatycznych, producenci zaczęli przykładać coraz większą wagę do jakości i trwałości elementów roboczych. Redlice tarczowe i stopkowe dostosowano do różnych systemów uprawy – od klasycznej orki po uproszczenia i siew w mulcz. Zawieszenie sekcji wysiewających na równoległobokach poprawiło kopiowanie terenu, a regulacja docisku umożliwiła dostosowanie maszyny do aktualnych warunków glebowych.
Równolegle rosło znaczenie ergonomii i komfortu obsługi. Regulacje, które wcześniej wymagały czasochłonnych prac manualnych, zaczęły być realizowane szybciej i precyzyjniej. Operator zyskał większą kontrolę nad procesem siewu, a jednocześnie mniejsze ryzyko popełnienia błędu.
Siewniki z wysiewem elektrycznym
Kolejnym etapem rozwoju techniki siewu buraka cukrowego były siewniki wyposażone w elektryczny napęd aparatów wysiewających. Zastąpienie tradycyjnego napędu mechanicznego lub pneumatycznego silnikami elektrycznymi pozwoliło na znacznie dokładniejszą kontrolę nad procesem wysiewu. Każda sekcja wysiewająca może być sterowana niezależnie, co umożliwia precyzyjne dostosowanie normy wysiewu do prędkości jazdy, warunków polowych czy zmiennej obsady w obrębie pola. Elektryczny wysiew otworzył drogę do automatycznego wyłączania pojedynczych sekcji na uwrociach i klinach, eliminując nakładki i ograniczając straty nasion.
Rozwiązanie to jest również podstawą do wprowadzania siewu zmiennego, opartego na mapach aplikacyjnych i danych z systemów GPS. W praktyce przekłada się to na bardziej wyrównane wschody, lepsze wykorzystanie potencjału stanowiska oraz dalszą redukcję kosztów produkcji. Siewniki z wysiewem elektrycznym wpisują się w koncepcję rolnictwa precyzyjnego, w której siew buraka cukrowego staje się w pełni zintegrowanym i cyfrowo zarządzanym elementem technologii uprawy.
Coraz większe znaczenie w uprawie buraka cukrowego zyskuje siew pasowy (strip-till), łączący zalety tradycyjnej uprawy i systemów uproszczonych. Technologia ta polega na spulchnieniu i przygotowaniu gleby wyłącznie w wąskich pasach, w których następnie wysiewane są nasiona, przy jednoczesnym pozostawieniu międzyrzędzi nienaruszonych i przykrytych resztkami pożniwnymi. W przypadku buraka cukrowego siew pasowy wymaga bardzo precyzyjnego prowadzenia sekcji roboczych oraz stabilnego utrzymania głębokości, dlatego rozwój tej technologii był możliwy dopiero wraz z nowoczesnymi siewnikami pneumatycznymi.
Odpowiednie przygotowanie pasa siewnego poprawia warunki termiczne i wilgotnościowe gleby, sprzyjając szybkim i wyrównanym wschodom. Jednocześnie ograniczona ingerencja w glebę, zmniejsza jej przesuszanie, redukuje erozję i pozwala zachować lepszą strukturę profilu glebowego. Siew pasowy wpisuje się także w aktualne trendy rolnictwa zrównoważonego, łącząc wysoką precyzję siewu buraka z oszczędnością paliwa, czasu oraz ochroną gleby.
Jak zmieniały się siewniki u poszczególnych producentów?
Horsch
Firma Horsch od lat łączy precyzyjny siew punktowy z nowoczesną technologią maszyn rolniczych. Rozwój siewników w Horsch przebiegał wraz z rosnącymi wymaganiami rolników – od maszyn o prostych aparatach wysiewających po zaawansowane konstrukcje jak seria Maestro. Siewniki te są wyposażone w precyzyjne dozowniki powietrzne (AirVac i AirSpeed) oraz zaawansowane systemy dozowania nawozów w linii z nasionami, co pozwala na kontrolę zarówno punktu wysiewu, jak i aplikacji składników odżywczych. Dzięki badaniom i testom polowym firma Horsch intensywnie udoskonala swoje rozwiązania, tak aby odpowiadały na wymagania współczesnej uprawy buraka cukrowego w różnych systemach uprawowych – od tradycyjnej po uproszczoną.
Siewniki pneumatyczne wykorzystują powietrze – podciśnienie lub nadciśnienie – do pobierania pojedynczych nasion przez tarczę wysiewającą.
KUHN
Firma KUHN jest znana z szerokiej gamy siewników do różnorodnych upraw, w tym do buraka cukrowego. Tradycja marki obejmuje zarówno klasyczne siewniki mechaniczne, jak i nowoczesne modele pneumatyczne, które oferują wysoką precyzję wysiewu i doskonałą adaptację do różnych metod uprawy gleby. Nowoczesne konstrukcje siewników Kuhn charakteryzują się niezawodnymi systemami dozowania nasion, możliwością regulacji głębokości siewu oraz integracją z systemami sterowania maszyną, co ułatwia operatorowi uzyskanie równomiernych wschodów i maksymalnej efektywności pracy.
Siewniki punktowe MAXIMA 3 mogą pracować z ciągnikami we wszystkich przedziałach mocy, w konfiguracjach od 6 do 12 rzędów i przy różnych szerokościach roboczych.
Väderstad
Początki Väderstad sięgają lat 60. XX wieku, kiedy to mała szwedzka firma zaczęła projektować narzędzia uprawowe, a następnie dzięki produkcji siewników i agregatów do siewu osiągnęła globalne zasięgi. W latach 90. Väderstad zrewolucjonizował rynek maszyn siewnych modelem Rapid, który integrował siew i przygotowanie gleby w jednym przejeździe, a jednocześnie był wszechstronny w zastosowaniu – również do buraków cukrowych. W kolejnych dekadach oferta firmy rozwinęła się o zaawansowane maszyny, jak Tempo i systemy sterowania elektronicznego, które zwiększają precyzję wysiewu i efektywność pracy przy dużych prędkościach roboczych.
Siewnik Tempo sprawdzi się doskonale we wszelkich warunkach – w systemie uprawy uproszczonej czy w tradycyjnym systemie orkowym.
Monosem
Monosem to firma specjalizująca się w siewnikach punktowych, które są szczególnie dobrze dopasowane do nasion buraka cukrowego. Modele takie jak MECA V4 zostały zaprojektowane z myślą o równomiernej głębokości siewu, precyzyjnym rozmieszczeniu nasion i dynamicznych wschodach roślin. Dzięki zastosowaniu wysokiej jakości aparatów rozdzielających oraz możliwości pracy w różnych trybach uprawy (w tym uproszczonej) siewniki Monosem oferują rolnikom narzędzia, które minimalizują straty nasion i sprzyjają optymalnemu startowi roślin.
Elektryczny wysiew w siewnikach Monosem otworzył drogę do automatycznego wyłączania pojedynczych sekcji na uwrociach i klinach, eliminując nakładki i ograniczając straty nasion.
HMS (LUPUS)
Na rynku polskim i europejskim rośnie znaczenie rozwiązań oferowanych przez przedsiębiorstwa takie jak HMS, dystrybuowane m.in. przez firmę LUPUS. Choć HMS nie jest tak dużym producentem jak globalne marki, to jego precyzyjne siewniki pneumatyczne, jak modele PINADISC, oferują solidną konstrukcję i prostotę obsługi. Maszyny te znajdują zastosowanie w mniejszych i średnich gospodarstwach, gdzie rolnicy szukają wydajności wysiewu przy jednoczesnej trwałości i łatwości serwisu. HMS buduje swoją pozycję dzięki konkurencyjnej ofercie i rosnącemu zapotrzebowaniu na precyzyjne siewniki w segmencie maszyn średniej wielkości.
Siewniki oferowane przez firmę Kudła w ramach uprawy pasowej to rozwiązania dostosowane do precyzyjnego wysiewu buraków cukrowych w technologii strip-till. Maszyny te łączą w jednym przejeździe przygotowanie pasa gleby, aplikację nawozu oraz punktowy wysiew nasion w rozstawie rzędów typowym dla buraków dzięki teleskopowym sekcjom wysiewającym i przystawkom do siewu punktowego. Wyposażone są w aparaty z precyzyjnym napędem, systemy dozowania oraz sekcje robocze z mechanizmem kopiowania terenu, co zapewnia równomierny wysiew i dobrą pracę nawet w zróżnicowanych warunkach polowych. Dzięki temu operator może wykonywać siew buraków cukrowych efektywnie i z minimalnym naruszeniem struktury gleby, co sprzyja lepszym wschodom i rozwojowi roślin.
Agregat Grizli jest polecany szczególnie dla mniejszych gospodarstw. Fot. M.Piśny
Silosy z KPO: 30 kwietnia 2026 roku to data, którą każdy beneficjent wsparcia na zakup i montaż silosów powinien zaznaczyć w kalendarzu na czerwono. To ostateczny termin na zakończenie inwestycji i złożenie wniosku o płatność końcową w ramach Krajowego Planu Odbudowy.
Resort rolnictwa, wychodząc naprzeciw trudnościom realizacyjnym, wydłużył pierwotne terminy, dając rolnikom czas do końca bieżącego miesiąca. Warto jednak pamiętać, że proces składania dokumentacji przez Platformę Usług Elektronicznych (PUE) wymaga precyzji i kompletu załączników.
Brak decyzji urzędowej? Nie panikuj, liczy się faktura
Ministerstwo wprowadziło istotne ułatwienie dla osób, które zakończyły prace, ale utknęły w martwym punkcie z powodu opieszałości urzędów. Jeżeli rolnik zrealizował inwestycję i wystąpił o niezbędne pozwolenia czy decyzje, a mimo to ich nie otrzymał do 30 kwietnia – nadal ma szansę na pełne dofinansowanie.
W takim przypadku kluczowe jest złożenie wniosku o płatność wraz z dokumentami potwierdzającymi fizyczne wykonanie prac. Mogą to być:
faktury,
dowody zapłaty,
protokoły odbioru.
Ważne: Dokumenty te muszą być opatrzone datą nie późniejszą niż 30 kwietnia 2026 r. Potwierdzają one, że zakup, montaż czy rozruch maszyn nastąpił w wyznaczonym terminie.
Stan realizacji programu: miliony płyną na konta
Z danych ARiMR wynika, że tempo prac w ostatnich tygodniach wzrosło. Do 29 marca 2026 r.:
6 061 rolników rozliczyło już swoje inwestycje.
Złożono wnioski o płatność na łączną kwotę 219,79 mln zł.
Wypłacono już 209,65 mln zł bezpośrednio na konta beneficjentów.
Przypominamy, że w puli wciąż pozostają środki dla znacznej grupy osób. Obecnie aktywnych jest jeszcze 9,17 tys. umów, co oznacza, że niemal jedna trzecia rolników musi sfinalizować formalności w nadchodzących dniach.
Przypomnienie zasad wsparcia
Poziom refundacji zależy od statusu wnioskodawcy:
Młody rolnik: do 60% kosztów kwalifikowalnych (maksymalnie 60 tys. zł).
Pozostali rolnicy: do 50% kosztów kwalifikowalnych (maksymalnie 50 tys. zł).
Gdzie składać wnioski?
Wnioski o płatność przyjmowane są wyłącznie drogą elektroniczną za pośrednictwem Platformy Usług Elektronicznych (PUE) pod adresem: https://epue.arimr.gov.pl/. W razie problemów technicznych lub merytorycznych, wsparcia udzielają pracownicy biur powiatowych i oddziałów regionalnych ARiMR
Ceny paliw na stacjach ogłoszone w Monitorze Polskim na czwartek opierają się jeszcze na wczorajszym zamknięciu giełd, jednak rynkowe fundamenty zapowiadają przełom. Po neutralnym zamknięciu wtorkowej sesji, dzisiejsze tąpnięcie notowań ropy i gotowych produktów naftowych o kilkanaście procent otwiera drogę do głębokich obniżek. Jeśli ten trend utrzyma się do końca dnia, jutrzejsze cenniki hurtowe PKN Orlen mogą przynieść spektakularne spadki, co z automatu wymusi na Ministerstwie Energii radykalne obniżenie maksymalnych cen paliw na piątek. Mechanizm ceny maksymalnej to: hurt+30 gr marży detalicznej.
Ceny paliw w obliczu ogłoszenia 14 – dniowego rozejmu
Obecne ceny paliw znajdują się w punkcie zwrotnym. Dzisiejsze taniejące paliwa na rynkach światowych są reakcją na doniesienia o zawarciu porozumienia pokojowego, co błyskawicznie uspokoiło obawy o podaż i zmusiło kapitał spekulacyjny do sprzedaży kontraktów. Przy obecnych, rekordowych zapasach ropy na świecie, zniknięcie ryzyka wojennego z Iranem tworzy ogromną presję spadkową. Dla kierowców oznacza to, że czwartkowe limity (6,27 zł za Pb95 i 7,83 zł za ON) mogą być ostatnimi tak wysokimi stawkami przed wyraźną korektą w dół, którą powinniśmy zobaczyć w piątkowym obwieszczeniu.
Tabela dzisiejszych zmian maksymalnych cen paliw (na 09.04.)
Kluczowe wnioski z dzisiejszej publikacji:
Rozbieżność trendów: Dzisiejsze obwieszczenie usankcjonowało wzrosty na benzynie, jednocześnie obniżając maksymalny pułap cenowy dla oleju napędowego.
Reakcja na hurt: Zmiany te są bezpośrednim odzwierciedleniem porannych ruchów w PKN Orlen, gdzie benzyna drożała (+55 zł/m³), a diesel taniał (-38 zł/m³).
Fundamenty pod piątek: Choć dzisiejsze limity poszły w górę (Pb95), gwałtowny spadek notowań ropy i gotowych paliw na giełdach światowych, który obserwujemy obecnie, zostanie uwzględniony dopiero w kolejnym obwieszczeniu przygotowywanym na piątek. Kierowcom sprzyja dodatkowo umocnienie złotego do dolara.
Źródło: PKN Orlen, Monitor Polski, notowania giełdowe
Ta strona korzysta z plików cookies. Służą do tego, by strona działała prawidłowo a także do analizowania ruchu na stronie, a także, by wyświetlać Ci lepiej dopasowane treści i reklamy. Stosujemy również cookies podmiotów trzecich. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności i cookies.
Ta strona korzysta z plików cookie, aby poprawić wrażenia podczas poruszania się po witrynie. Niektóre z nich są przechowywane w przeglądarce, bo są niezbędne do działania podstawowych funkcji witryny. Używamy również plików cookie podmiotów trzecich, które pomagają nam analizować i rozumieć, w jaki sposób korzystasz z tej witryny. Te pliki cookie oraz pliki stosowane w celach reklamowych będą przechowywane w Twojej przeglądarce tylko za Twoją zgodą. Masz również możliwość rezygnacji z tych plików cookie. Jednak rezygnacja z niektórych z tych plików cookie może wpłynąć na wygodę przeglądania.
Niezbędne pliki cookie są absolutnie niezbędne do prawidłowego funkcjonowania strony. Te pliki cookie zapewniają działanie podstawowych funkcji i zabezpieczeń witryny. Anonimowo.
Cookie
Duration
Description
cookielawinfo-checkbox-analytics
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Analityczne”.
cookielawinfo-checkbox-functional
11 months
To ciasteczko jest stosowane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent, aby udokumentować zgodę użytkownika na ciasteczka z kategorii "Funkcjonalne".
cookielawinfo-checkbox-necessary
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Niezbędne”.
cookielawinfo-checkbox-others
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Inne”.
cookielawinfo-checkbox-performance
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Wydajnościowe”.
viewed_cookie_policy
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent i służy do przechowywania informacji, czy użytkownik wyraził zgodę na korzystanie z plików cookie. Nie przechowuje żadnych danych osobowych.
Funkcjonalne pliki cookie wspierają niektóre funkcje tj. udostępnianie zawartości strony w mediach społecznościowych, zbieranie informacji zwrotnych i inne funkcjonalności podmiotów trzecich.
Analityczne pliki cookie są stosowane, by zrozumieć, w jaki sposób odwiedzjący wchodzą w interakcję ze stroną internetową. Te pliki pomagają zbierać informacje o wskaźnikach dot. liczby odwiedzających, współczynniku odrzuceń, źródle ruchu itp.
Reklamowe pliki cookie są stosowane, by wyświetlać użytkownikom odpowiednie reklamy i kampanie marketingowe. Te pliki śledzą użytkowników na stronach i zbierają informacje w celu dostarczania dostosowanych reklam.