środa, 22 kwietnia, 2026
spot_img
Strona główna Blog Strona 86

Emerytury i renty KRUS 2026: Jak zmienią się wypłaty po 1 stycznia? Sprawdź zasady poboru zaliczek

0
KRUS: Nowa składka odsetek za zwłokę wynosi 16,5%

Nowy rok kalendarzowy to dla seniorów z sektora agro tradycyjnie czas pytań o realną wysokość świadczeń „na rękę”. Od 1 stycznia 2026 r. Kasa Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego (KRUS) będzie kontynuować pobór zaliczek na podatek dochodowy oraz składek zdrowotnych. Choć główne parametry fiskalne pozostają stabilne, to odpowiednie zarządzanie oświadczeniami podatkowymi może kluczowo wpłynąć na domowy budżet rolnika. Wyjaśniamy, ile wyniosą potrącenia i kto zapłaci wyższy podatek.

Stabilizacja w przepisach: Zaliczka na podatek KRUS w 2026 roku

Zgodnie z zapowiedziami, zasady ustalania i pobierania zaliczek na podatek dochodowy od świadczeń emerytalno-rentowych w 2026 roku będą analogiczne do tych z roku ubiegłego. KRUS, jako płatnik, ma obowiązek comiesięcznego odprowadzania zaliczek do urzędu skarbowego od wszystkich świadczeń podlegających opodatkowaniu.

Dla większości świadczeniobiorców oznacza to przewidywalność – jeśli wysokość emerytury nie uległa zmianie w wyniku waloryzacji, kwota przelewu po 1 stycznia powinna pozostać zbliżona do grudniowej. Należy jednak pamiętać, że diabeł tkwi w szczegółach, czyli w kwocie zmniejszającej podatek.

Kwota wolna od podatku i próg 2500 zł

Kluczowym parametrem pozostaje kwota wolna od podatku w wysokości 30 000 zł rocznie. Jak przekłada się to na miesięczną wypłatę z KRUS?

  • Świadczenia do 2 500 zł brutto: Rolnicy pobierający emeryturę lub rentę w tej wysokości nie zapłacą podatku dochodowego (zaliczka wynosi 0 zł).
  • Świadczenia powyżej 2 500 zł brutto: Tutaj wchodzi w grę stawka 12%. Standardowo zaliczka jest pomniejszana o 1/12 kwoty zmniejszającej podatek, czyli o 300 zł miesięcznie.

Ważne: Jeśli pobierasz wyższe świadczenie, ale złożyłeś wniosek o niepomniejszanie zaliczki (np. ze względu na inne źródła dochodu), KRUS pobierze pełne 12% bez odliczenia 300 zł.

Wyższy podatek dla najlepiej uposażonych: Próg 32%

Dla rolników otrzymujących wysokie świadczenia, istotny jest próg dochodowy wynoszący 120 000 zł rocznie. Jest on liczony narastająco od początku roku.

  1. Do momentu przekroczenia tej sumy, zaliczka wynosi 12%.
  2. Po przekroczeniu 120 tys. zł, stawka wzrasta do 32% od nadwyżki. Warto trzymać rękę na pulsie, gdyż przekroczenie progu w trakcie roku (np. jesienią) skutkuje nagłym obniżeniem wypłaty netto w ostatnich miesiącach roku.

Oświadczenia podatkowe – jak uniknąć dopłaty w urzędzie skarbowym?

KRUS daje świadczeniobiorcom elastyczność w zarządzaniu zaliczkami. Można zawnioskować o inne kwoty pomniejszenia, co jest szczególnie istotne dla osób dorabiających do emerytury lub pobierających dwa świadczenia:

  • 150 zł (1/24 kwoty zmniejszającej),
  • 100 zł (1/36 kwoty zmniejszającej).

Zastosowanie tych podziałów pozwala uniknąć sytuacji, w której kwota wolna jest dublowana u różnych płatników, co skutkuje bolesną koniecznością dopłaty podatku przy rozliczeniu rocznym PIT.

Składka zdrowotna bez zmian: 9% dla każdego

W przeciwieństwie do podatku dochodowego, od którego chroni kwota wolna, składka na ubezpieczenie zdrowotne w wysokości 9% jest pobierana niemal od każdego świadczenia. Dotyczy to nie tylko podstawowej emerytury czy renty, ale także:

  • Trzynastej i czternastej emerytury,
  • Renty rodzinnej i rolniczej renty z tytułu niezdolności do pracy,
  • Świadczeń uzupełniających i dodatków wyrównawczych.

Co istotne, choć od świadczenia dla sołtysów KRUS nie pobiera miesięcznych zaliczek na podatek, to dochód ten należy uwzględnić w zeznaniu rocznym, co może wpłynąć na ostateczny bilans z fiskusem.

O czym musi pamiętać emeryt i rencista?

Zasady opodatkowania w 2026 roku są stabilne, ale wymagają od rolników świadomości. Wysokość kwoty „na rękę” zależy nie tylko od decyzji ustawodawcy, ale i od złożonych w KRUS oświadczeń. Początek roku to najlepszy moment, aby zweryfikować, czy nasze deklaracje podatkowe są aktualne i czy nie narazimy się na niedopłatę w przyszłości.

źródło: KRUS

Pogoda 1 stycznia- halny i odwilż

0
Pogoda 1 styczeń
Pogoda 1 styczeń

Pogoda- w wąskim pasie Polski mamy zimę stulecia- od Mławy po Iławę takiego śniegu nie było nawet 47 lat temu.

Najbliższej nocy pogodne niebo utrzyma się na północnym wschodzie kraju. Na Podlasiu, Mazurach i północno wschodnim Mazowszu około północy temperatura spadnie do -15/-11 stopni. Nad ranem zacznie się chmurzyć a temperatura podniesie się do -11/-8 stopni i jedynie wzdłuż granicy z Białorusią -15 stopni. Reszta Polski pod chmurami. Nad ranem na zachodzie kraju zacznie padać mżawka i deszcz. Wiatr do północy dość słaby ale nad ranem na północy, zachodzie i w górach powieje silnie w porywach do 60 km/h. Na termometrach od -4/-2 stopni na południu i w centrum kraju do +1 na zachodzie kraju.

1 stycznia do południa opady śniegu przyniesie na północy kraju- gdyby był mróz można by powiedzieć że spadnie około 3-5 cm ale ma być podczas opadu około 0/+2 stopni. Tuż przed południem śnieg popada też w centrum ale po godzinie opadu niebo nawet się trochę przejaśni a opady odsuną się na wschód- północ Lubelskiego, Podlasie.

Na południu kraju w wyniku wiatru halnego front wyschnie i padać nie będzie.

Temperatura wyniesie od 0 do +2 stopni- najcieplej w Tarnowie +3/+4 stopnie. Na Mazurach, Podlasiu, wschodzie Mazowsza do popołudnia mróz do -5/-3 stopni a wieczorem około -2 stopni na Podlasiu i Mazurach o -1/0 na wschodzie Mazowsza i w Lubelskim.

Wiatr silny z porywach do 70 km/h na zachodzie i północy oraz do 100 km/h w górach ale i lokalnie w miejscowościach podgórskich.

Pogoda 1 styczeń

Statystyka 30 letnia- https://modele.imgw.pl/cmm/?page_id=18414

Sklep Agro Profil https://sklep.agroprofil.pl/

Jutro 1 stycznia podsumowanie pogody w grudniu 2025 roku

Dziady noworoczne – piękna polska tradycja. Czy ją znasz?

0

Przełom roku w polskiej tradycji ludowej nigdy nie był tylko datą w kalendarzu. Dla pokoleń gospodarzy był to czas magiczny, w którym ważyły się losy przyszłych zbiorów i pomyślności w zagrodzie. Choć dziś skupiamy się na planowaniu zasiewów i analizie cen nawozów, warto wrócić do korzeni – do Dziadów Noworocznych. To widowisko, pełne huku batów i symboliki płodności, miało jeden główny cel: obudzić uśpioną ziemię do życia.

Magia przejścia – dlaczego Dziady były ważne dla gospodarza?

Dziady Noworoczne to obrzęd głęboko zakorzeniony w pierwotnej wizji świata, gdzie koniec starego roku i początek nowego traktowano jako moment graniczny. Wierzono, że to, co wydarzy się w te kilka dni, zaprogramuje rzeczywistość na kolejne dwanaście miesięcy.

W obrzędzie uczestniczyli wyłącznie młodzi mężczyźni – kawalerowie. Wcielając się w określone postacie, nie tylko bawili lokalną społeczność, ale przede wszystkim pełnili funkcję „strażników urodzaju”. Ich żywiołowość, hałas i dynamika miały przegonić zimowy zastój i wprowadzić energię niezbędną do wiosennej wegetacji.

Symbolika zwierząt: Odrodzenie gleby i siły witalne

W korowodzie Dziadów kluczowe miejsce zajmują postacie zwierzęce, których rola jest ściśle powiązana z cyklem pracy na roli:

  • Konie: Dynamiczne i roztańczone, w kulminacyjnym momencie padają martwe, łącząc się z uśpioną „Matką Ziemią”. Ich nagłe wskrzeszenie to symbol pobudzenia natury i powrotu życia na pola.
  • Niedźwiedzie: Uosobienie potęgi i płodności. Niedźwiedź turlający się po ziemi przekazuje jej swoje siły witalne. Dla dawnego rolnika był to jasny sygnał – zima ustępuje, a ziemia odzyskuje moc, by wykarmić rośliny.

Postacie „z zewnątrz” i oczyszczająca moc ognia

W orszaku nie brakuje postaci ludzkich, które w dawnej wsi postrzegano jako łączników z „innym światem”. Żydzi, Cyganie, czy wędrowni rzemieślnicy jak Gorkorz czy Dziechciorz, reprezentowali to, co obce i nieznane, a przez to obdarzone nadprzyrodzoną mocą sprawczą.

Szczególną rolę odgrywa Kominiarz. Związany z żywiołem ognia i dymu, symbolizuje oczyszczenie gospodarstwa ze złych mocy. Z kolei Młoda Para to znak ciągłości pokoleń i nowego początku – tak ważnego w każdym rodzinnym gospodarstwie rolnym.

Słoma i baty – tradycyjne sposoby na dobrostan

Jeśli przyjrzymy się dawnym strojom kolędników, zauważymy dominację słomy i odwróconych kożuchów. W tradycji rolniczej „kosmatość” ubioru, futro oraz słomiane powrósła bezpośrednio nawiązywały do dostatku. Miały zapewniać bezpieczeństwo inwentarza i wysokie plony.

Hałas, który towarzyszy Dziadom – strzały z długich batów, dźwięk dzwonków i muzyka heligonki – nie służył tylko zabawie. To rytualny sposób na przywrócenie ładu. Jak mawiają starsi mieszkańcy Beskidów: „Ady jakby Dziady nie przysły, to tak jakby się rok nie zacon”. Bez tego obrzędu nowy cykl wegetacyjny byłby zagrożony.

Dziady Noworoczne 2025

Dziś Dziady Noworoczne, które najhuczniej obchodzone są na Żywiecczyźnie (np. podczas słynnych „Żywieckich Godów”), to widowisko łączące historię z nowoczesnością. Choć dziś korzystamy z nowoczesnych technologii i precyzyjnego rolnictwa, pamięć o tych tradycjach buduje naszą lokalną tożsamość i przypomina o szacunku do naturalnych cykli przyrody.

A czy w Waszych regionach przetrwały jeszcze podobne zwyczaje kolędnicze? Czy wierzycie, że tradycyjne powinszowania „Na szczęście, na zdrowie…” wciąż mają swoją moc w dzisiejszym agrobiznesie? Zapraszamy do dyskusji w komentarzach!

źrodło: https://www.dziadynoworoczne.com/

Co dalej z dopłatami do zakupu buhajów? Będzie kontynuacja?

0

Z końcem listopada 2025 roku wygasł popularny program dofinansowania zakupu buhajów czystorasowych. Hodowcy bydła w Polsce stanęli przed widmem zahamowania postępu genetycznego w swoich stadach. Krajowa Rada Izb Rolniczych (KRIR) interweniuje u Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi, alarmując, że brak wsparcia uderzy przede wszystkim w mniejsze gospodarstwa.

Wsparcie finansowe na zakup materiału hodowlanego było jednym z najbardziej konkretnych narzędzi wspierających modernizację polskiej hodowli bydła. Program nie tylko cieszył się ogromnym zainteresowaniem, ale realnie wpływał na strukturę genetyczną stad. Dziś, gdy nabory zostały zamknięte, rolnicy pytają: czy to koniec inwestycji w wysoką jakość mięsa i mleka?

Genetyka na wagę złota – dlaczego dofinansowanie jest kluczowe?

Zakup buhaja czystorasowego o potwierdzonej wartości hodowlanej to wydatek rzędu kilkunastu tysięcy złotych. Dla wielu rolników, szczególnie tych prowadzących małe i średnie gospodarstwa, jest to bariera nie do przeskoczenia bez zewnętrznego wsparcia.

Samorząd rolniczy w swoim wystąpieniu do resortu rolnictwa podkreśla, że program ten stanowił „istotne wsparcie dla poprawy jakości genetycznej stad”. Wykorzystanie buhajów z udokumentowanym pochodzeniem przekłada się bezpośrednio na:

  • wyższą wydajność produkcyjną potomstwa,
  • lepszą zdrowotność zwierząt,
  • wyższą jakość surowca (mleka i mięsa), co przekłada się na lepsze ceny w skupie.

KRIR ostrzega: Zakończenie programu to krok wstecz dla hodowli

Zdaniem Krajowej Rady Izb Rolniczych, nagłe wygaszenie funduszy może zniweczyć lata pracy nad podnoszeniem konkurencyjności polskiego bydła na rynkach zagranicznych. Brak kontynuacji programu to nie tylko problem ekonomiczny, ale przede wszystkim technologiczny.

„Zakończenie programu bez zapewnienia jego kontynuacji może negatywnie wpłynąć na tempo postępu hodowlanego oraz ograniczy dostęp rolników do materiału hodowlanego o wysokiej jakości” – czytamy w oficjalnym stanowisku KRIR.

Samorząd zwraca uwagę, że dotychczasowe nakłady na rozwój sektora mogą zostać osłabione, jeśli rolnicy zostaną pozostawieni sami sobie z rosnącymi kosztami zakupu zwierząt zarodowych.

Postęp hodowlany a bezpieczeństwo ekonomiczne

Wnioskowanie o przedłużenie lub ponowne uruchomienie programu w 2026 roku ma na celu zabezpieczenie ekonomiczne gospodarstw. W dobie rosnących wymagań rynkowych i środowiskowych, tylko wysokowydajna i nowoczesna hodowla ma szansę przetrwać.

Kontynuacja dofinansowania to zdaniem ekspertów gwarancja:

  1. Ciągłości postępu genetycznego – procesy hodowlane są długofalowe i nie znoszą przestojów.
  2. Wzmocnienia pozycji rynkowej rolnika – lepsze parametry zwierząt to silniejsza pozycja w negocjacjach z zakładami mięsnymi i mleczarniami.
  3. Wyrównywania szans – umożliwienie zakupu elitarnego materiału gospodarstwom, które nie dysponują dużym kapitałem obrotowym.

Decyzja o przyszłości dopłat leży teraz po stronie Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Środowisko rolnicze oczekuje jasnego sygnału, że rozwój krajowej hodowli pozostaje priorytetem rządu. Czy resort znajdzie środki w budżecie na 2026 rok, by odpowiedzieć na apel KRIR? Będziemy monitorować tę sprawę na bieżąco.

źródło: KRIR

Koniec „kopciuchów” w gospodarstwach. Od 2026 roku rolnikom grożą wysokie kary

0

Zbliża się termin, który dla wielu właścicieli gospodarstw rolnych może okazać się niezwykle kosztowny. Zgodnie z zapisami uchwał antysmogowych, od 1 stycznia 2026 roku użytkowanie pozaklasowych kotłów grzewczych w większości województw stanie się nielegalne. Dla rolników, którzy wciąż zwlekają z modernizacją kotłowni, oznacza to nie tylko ryzyko mandatów, ale nawet spraw sądowych i dotkliwych grzywien.

Ostatni dzwonek na wymianę pieca w gospodarstwie

Modernizacja źródeł ciepła w budynkach mieszkalnych i gospodarczych to obecnie jeden z największych priorytetów wynikających z przepisów o ochronie środowiska. Choć terminy wdrażania ograniczeń różnią się w zależności od regionu, rok 2026 jest datą graniczną dla dużej części kraju.

Zakaz „kopciuchów” uderzy przede wszystkim w tych użytkowników, którzy eksploatują kotły niespełniające żadnych norm emisyjnych. Warto pamiętać, że sprawne ogrzewanie to w rolnictwie nie tylko komfort domowników, ale często element infrastruktury niezbędny do funkcjonowania gospodarstwa.

Mandaty i kontrole: Ile zapłaci rolnik za stary kocioł?

Po wejściu w życie kluczowych etapów uchwał antysmogowych, eksploatacja kotłów pozaklasowych będzie traktowana jako wykroczenie. Do kontroli uprawnione są straże gminne, miejskie, policja oraz upoważnieni pracownicy urzędów. Jakich sankcji należy się spodziewać?

  • Mandat karny: Funkcjonariusz może nałożyć na miejscu karę w wysokości do 500 zł.
  • Grzywna sądowa: Jeśli sprawa trafi do sądu (np. w przypadku odmowy przyjęcia mandatu lub recydywy), kara finansowa może wynieść od 20 zł do nawet 5 000 zł.
  • Decyzje administracyjne: Samorządy mają prawo wydać decyzję nakazującą wstrzymanie użytkowania instalacji grzewczej, jeśli ta znacząco zanieczyszcza powietrze.

Podstawą prawną tych działań są przepisy Kodeksu wykroczeń oraz Prawa ochrony środowiska. W skrajnych przypadkach, gdy dochodzi do spalania odpadów, w grę wchodzi nawet odpowiedzialność karna.

Kluczowe terminy: Sprawdź regulacje w Twoim województwie

Harmonogram wymiany urządzeń grzewczych nie jest jednolity dla całej Polski. Rolnicy muszą śledzić uchwały sejmików właściwych dla ich miejsca zamieszkania.

Województwo podkarpackie

Na Podkarpaciu terminy są ściśle powiązane z wiekiem instalacji:

  • Do 1 stycznia 2026 r. – czas na wymianę kotłów eksploatowanych krócej niż 5 lat przed wejściem w życie uchwały.
  • Do 1 stycznia 2028 r. – termin na wymianę kotłów klasy 3 i 4.
  • Bezterminowo – można użytkować kotły klasy 5 (spełniające rygorystyczne normy emisyjne).

Województwo śląskie

Tu przepisy są jeszcze bardziej restrykcyjne. Od 1 stycznia 2026 roku dopuszczalne będzie korzystanie wyłącznie z kotłów klasy 3, 4, 5 oraz urządzeń spełniających wymogi ekoprojektu (EcoDesign). Wszystkie „kopciuchy” muszą zniknąć z kotłowni przed końcem 2025 roku.

Jak sfinansować wymianę pieca?

Dla wielu gospodarstw nagła konieczność inwestycji w nową kotłownię to spore obciążenie budżetu. Warto jednak pamiętać o dostępnych programach wsparcia, takich jak „Czyste Powietrze” czy dedykowane fundusze z Krajowego Planu Odbudowy (KPO) i programów rozwoju obszarów wiejskich. Termomodernizacja budynku oraz montaż nowoczesnego źródła ciepła (np. pompy ciepła, kotła na pellet czy zgazowującego drewno) to nie tylko uniknięcie kar, ale przede wszystkim niższe rachunki za opał w przyszłości.

źródło: GOV

Rzekomy pomór drobiu uderza w polskie fermy. Seria ognisk pod koniec roku

0

Sytuacja epizootyczna w polskim drobiarstwie stała się pod koniec 2025 roku wyjątkowo napięta. Główny Lekarz Weterynarii potwierdził wystąpienie kolejnych sześciu ognisk rzekomego pomoru drobiu (Newcastle disease – ND). Choroba, która po latach nieobecności powróciła na polskie fermy, atakuje zarówno duże obiekty komercyjne, jak i mniejsze gospodarstwa utrzymujące drób ogólnoużytkowy. To krytyczny moment dla hodowców, wymagający bezwzględnego przestrzegania zasad bioasekuracji.

Lawina ognisk w grudniu: Od Zachodniopomorskiego po Podlasie

Państwowy Instytut Weterynaryjny w Puławach potwierdził w ostatnich dniach roku obecność wirusa ND w sześciu lokalizacjach (ogniska nr 77–82 w 2025 r.). Skala strat jest znacząca, a geografia występowania choroby obejmuje niemal cały kraj:

  • Ognisko 77 (zachodniopomorskie): Miejscowość Wełtyń (pow. gryfiński) – 250 kur niosek.
  • Ognisko 78 (małopolskie): Miejscowość Wielopole (pow. dąbrowski) – ponad 18 tys. kur rzeźnych.
  • Ognisko 79 i 80 (wielkopolskie): Powiaty ostrowski i nowotomyski – mieszane stada (kury, indyki, kaczki, gęsi).
  • Ognisko 81 (podlaskie): Miejscowość Zastocze (pow. moniecki) – 27,6 tys. kur rzeźnych.
  • Ognisko 82 (wielkopolskie): Miejscowość Kunowo (pow. szamotulski) – blisko 40 tys. kur rzeźnych.

Wielkopolska, będąca zagłębiem drobiarskim kraju, wydaje się obecnie regionem szczególnie narażonym na rozprzestrzenianie się wirusa.

Procedury po stwierdzeniu ND: Restrykcje i utylizacja

W związku z wykryciem wirusa, służby weterynaryjne wdrożyły rygorystyczne procedury przewidziane prawem. W każdym z wymienionych gospodarstw podjęto następujące działania:

  1. Likwidacja stad: Wszystkie ptaki w ogniskach zostały uśmiercone i przekazane do utylizacji.
  2. Dezynfekcja: Przeprowadzono gruntowne oczyszczanie i odkażanie obiektów oraz sprzętu.
  3. Strefy ochronne: Wyznaczono obszary zapowietrzone (promień 3 km) oraz zagrożone (promień 10 km).

Dla rolników z sąsiednich miejscowości oznacza to szereg ograniczeń w przemieszczaniu drobiu, produktów pochodnych oraz pasz, co generuje dodatkowe koszty logistyczne i utrudnienia w handlu.

Bioasekuracja to jedyna tarcza hodowcy

Rzekomy pomór drobiu (ND) jest chorobą wysoce zakaźną, która może zrujnować rentowność gospodarstwa w kilka dni. Wirus przenosi się nie tylko przez bezpośredni kontakt między ptakami, ale także poprzez zanieczyszczoną paszę, wodę, sprzęt oraz odzież personelu.

W obecnej sytuacji kluczowe jest:

  • Szczelne zabezpieczenie budynków inwentarskich przed dzikim ptactwem.
  • Stosowanie mat dezynfekcyjnych przed wejściami do kurników i wjazdami na teren gospodarstwa.
  • Bezwzględna kontrola osób wchodzących na teren fermy.
  • Monitorowanie stanu zdrowia stada i natychmiastowe zgłaszanie do powiatowego lekarza weterynarii objawów takich jak: duszność, biegunka, objawy nerwowe czy nagły spadek nieśności.

źródło: GIW

Rolnicy bohaterami śnieżycy: Ciągniki w akcji na Warmii i Mazurach! [WIDEO]

0
Screenshot

Zima na północnym wschodzie Polski uderzyła z pełną siłą. Podczas gdy służby drogowe walczyły z żywiołem, to lokalni rolnicy stali się pierwszą linią pomocy dla uwięzionych w zaspach kierowców. Sytuacja w powiecie nowomiejskim pokazała, że bez ciężkiego sprzętu rolniczego paraliż komunikacyjny byłby nie do opanowania.

Atak zimy na Warmii i Mazurach: Droga wojewódzka 538 zablokowana

Od kilkunastu godzin północno-wschodnia Polska zmaga się z intensywnymi opadami śniegu i silnym wiatrem, który tworzy ogromne zaspy. Najtrudniejsza sytuacja wystąpiła w miejscowości Tylice (woj. warmińsko-mazurskie). Na drodze wojewódzkiej nr 538 warunki stały się na tyle ekstremalne, że nie poradziły sobie nawet wyspecjalizowane służby.

W śnieżnej pułapce utknęło kilkanaście samochodów osobowych oraz, co obrazuje skalę problemu, dwie pługopiaskarki. Mł. bryg. Kamil Szczech z PSP w Nowym Mieście Lubawskim potwierdził, że uwięzieni to głównie lokalni mieszkańcy, którzy za wszelką cenę próbowali dotrzeć do swoich domów w Kuligach, Linowcu czy Grodzicznie.

Ciągniki rolnicze skuteczniejsze niż pługi

Gdy standardowy sprzęt drogowy zawiódł, do akcji wkroczyli gospodarze. Rolnicy z okolicznych wsi, nie czekając na poprawę pogody, wyjechali na drogi swoimi ciągnikami. Dzięki dużej mocy, napędowi na cztery koła i wysokiemu prześwitowi, maszyny rolnicze okazały się jedynym sposobem na dotarcie do poszkodowanych.

Kluczowe działania rolników podczas śnieżycy:

  • Ewakuacja osób: Ciągniki posłużyły jako środek transportu dla kierowców i pasażerów, których auta zostały całkowicie zasypane.
  • Wyciąganie pojazdów: Rolniczy sprzęt pomógł uwolnić z zasp nie tylko auta osobowe, ale i ciężki sprzęt służb drogowych.
  • Udrażnianie lokalnych szlaków: Dzięki prywatnym pługom podczepionym do ciągników, wiele mniejszych miejscowości nie zostało odciętych od świata.

Solidarność wiejska w praktyce

Wydarzenia z Tylic to kolejny dowód na to, że bezpieczeństwo na terenach wiejskich w dużej mierze opiera się na solidarności sąsiedzkiej i sprzęcie, którym dysponują gospodarstwa rolne. Nowoczesny park maszynowy w polskich gospodarstwach to nie tylko efektywna uprawa i siew, ale także realne wsparcie dla lokalnej społeczności w sytuacjach kryzysowych.

Sytuacja na drogach regionu wciąż jest dynamiczna. Służby apelują o rozwagę, a my przypominamy – jeśli planujecie wyjazd ciągnikiem w celu pomocy, zadbajcie o własne bezpieczeństwo, odpowiednie oświetlenie maszyny i odblaski.

Dajcie znać w komentarzach, jak sprawują się Wasze maszyny w tych ekstremalnych warunkach! Czekamy na Wasze zdjęcia i relacje z akcji zimowych.

Rolniczy bilans 2025: Rok pod znakiem protestów i walki o opłacalność. Co nas czeka w 2026?

0

Za nami jeden z najtrudniejszych lat w polskim rolnictwie ostatnich dekad. Niskie ceny w skupach, niepewność związana z umową Mercosur i walka o godne warunki produkcji zdominowały codzienność tysięcy gospodarstw. Podczas dzisiejszej konferencji minister rolnictwa Stefan Krajewski podsumował miniony rok i przedstawił plany na nadchodzący sezon. Sprawdzamy, jakie konkrety padły z ust szefa resortu i co z nich wynika dla Twojego gospodarstwa.

Solidarność w trudnych czasach: Rolnicy to nie tylko produkcja

Minister Stefan Krajewski rozpoczął od jasnego sygnału: głos wsi został usłyszany. Podziękował rolnikom za determinację podczas protestów, podkreślając, że ich postulaty były wyrazem walki o przetrwanie polskiego rolnictwa.

Co ważne, resort dostrzegł też rolę rolników jako filarów lokalnych społeczności. Wsparcie sąsiedzkie przy anomaliach pogodowych, czy praca w OSP to dowód na to, że wieś daje państwu znacznie więcej niż tylko żywność. Jednak dla samego rolnika kluczowe pozostaje pytanie: co poza podziękowaniami trafi do jego portfela?

Mercosur: Rząd mówi „nie”, ale rolnicy patrzą na ręce

Temat umowy UE-Mercosur to „być albo nie być” dla polskiej produkcji wołowiny, drobiu i cukru. Minister potwierdził, że polski rząd twardo sprzeciwia się dokumentowi w obecnym kształcie.

Co to oznacza w praktyce?

  • Polska szuka sojuszników, by zablokować umowę w Brukseli.
  • Jeśli blokada się nie uda, rząd ma walczyć o tzw. klauzule ochronne, które pozwolą szybko zamknąć rynek przed tanią żywnością z Ameryki Płd. w razie kryzysu.
  • Planowane są również rekompensaty finansowe dla gospodarstw, które mogłyby ucierpieć na otwarciu granic.

Ustawa o „aktywnym rolniku” – kto dostanie dopłaty w 2026 roku?

To zmiana, która wzbudza największe emocje. Resort chce przeciąć systemowy absurd, w którym dopłaty biorą „rolnicy zza biurka”. Od 2026 roku pieniądze mają trafiać tylko do tych, którzy realnie ponoszą koszty produkcji.

Najważniejsze zasady:

  1. Hodowcy z automatu: Jeśli masz zarejestrowane zwierzęta (system IRZ), zostaniesz uznany za aktywnego rolnika automatycznie.
  2. Ekoschematy i inwestycje: Korzystanie z tych instrumentów również potwierdza Twoją aktywność.
  3. Papiery na produkcję: Pozostali będą musieli wykazać sprzedaż płodów rolnych lub zakup środków produkcji (nawozy, paliwo, pasze) za pomocą faktur.
  4. Ochrona małych gospodarstw: Jeśli Twoja łączna kwota dopłat bezpośrednich nie przekracza 1125 euro, nie musisz się martwić o dodatkową biurokrację – zostajesz na starych zasadach.

Ziemia dla rolnika: Dzierżawy pod lupą

W 2025 roku zapadły kluczowe decyzje dotyczące warsztatu pracy rolnika – ziemi.

  • ZWRSP zostaje u rolników: Przedłużono zakaz sprzedaży ziemi państwowej do 2036 roku. Oznacza to, że grunty te mają być nadal dostępne przede wszystkim przez dzierżawę dla rolników indywidualnych.
  • Stabilne dzierżawy prywatne: Rząd pracuje nad nowymi przepisami, które mają ucywilizować dzierżawy prywatne. Cel? Dłuższe terminy umów i większa pewność, że po zainwestowaniu w strukturę gleby (np. wapnowanie), właściciel nie odbierze pola z dnia na dzień.

Kiedy pieniądze na kontach? Dopłaty i tanie kredyty

Z podsumowania ARiMR wynika, że do końca 2025 roku wypłacono około 12,5 mld zł z tytułu dopłat bezpośrednich. Od grudnia trwają przelewy płatności końcowych. Jeśli jeszcze nie masz pieniędzy na koncie, powinieneś je otrzymać w pierwszych tygodniach 2026 roku.

Resort chwali się też sukcesem kredytów obrotowych 1%. Do połowy grudnia skorzystało z nich 11 tys. rolników, zaciągając zobowiązania na ponad 2 mld zł. To obecnie najtańszy pieniądz na rynku, pozwalający sfinansować zakupy na nowy sezon bez lichwiarskich odsetek.

Podsumowanie: Czy 2026 rok będzie spokojniejszy?

Obraz polskiej wsi u progu 2026 roku jest słodko-gorzki. Z jednej strony mamy konkretne wsparcie finansowe i próbę uporządkowania rynku ziemi, z drugiej – widmo umowy z Mercosur i drastyczne zmiany w przyznawaniu dopłat. Jedno jest pewne: rolnicy nauczyli się, że ich głos ma znaczenie tylko wtedy, gdy jest wspólny i głośny.

A jak Wy oceniają miniony rok? Czy kredyt 1% i nowe zasady dla „aktywnego rolnika” to krok w dobrą stronę, czy tylko kolejna biurokracja? Czekamy na Wasze głosy w komentarzach pod artykułem.

źródło: MRIRW

Zbiory pszenicy w Argentynie na ukończeniu: Czy w styczniu USDA dołoży kolejne miliony ton do prognoz?

0
Rekordowe zbiory pszenicy w Argentynie

Grudzień w polskich gospodarstwach to czas intensywnego planowania: analizy dokumentacji, zakupów środków produkcji i zimowych przeglądów maszyn. Jednak patrząc na globalny rynek, oczy wszystkich powinny być zwrócone na Amerykę Południową. To właśnie tamtejsze rekordowe zbiory pszenicy w Argentynie przechodzą właśnie do historii, a ich finał może mocno namieszać w cennikach, które nasi rolnicy zobaczą w skupach po Nowym Roku.

Ponad 27 mln ton – rynek w szoku

Podczas gdy polskie oziminy hartują się przed mrozami, argentyńscy farmerzy zjeżdżają z ostatnich pól. Lokalne giełdy zbożowe (Rosario i Buenos Aires) są zgodne: zbiory pszenicy w Argentynie w sezonie 2025/26 sięgną astronomicznych 27,1–27,7 mln ton.

To o ponad 5 milionów ton więcej niż dotychczasowy rekord kraju. „Idealna zima” i precyzyjne deszcze w fazie nalewania ziarna sprawiły, że średnie plony w wielu regionach zbliżają się do 4 t/ha – co w tamtejszych warunkach jest wynikiem fenomenalnym.

Przeczytaj również – Pszenica 2025: rekordowa produkcja i wyższe zapasy (USDA) – trudny sezon dla producentów

USDA i FAO: Wielka pogoń za faktami

Najważniejsze instytucje analityczne na świecie wciąż nie mogą „dogonić” rzeczywistości, jaką wykreowały tegoroczne zbiory pszenicy w Argentynie.

  • USDA w grudniowym raporcie WASDE podniosło prognozę z 22 do 24 mln ton.
  • FAO zatrzymało się na poziomie 24,7 mln ton.

Różnica między oficjalnymi raportami a danymi płynącymi prosto z pól wynosi blisko 3 miliony ton. To ogromna ilość ziarna, która „wisi” nad rynkiem. Jeśli 12 stycznia 2026 r. USDA w kolejnym raporcie faktycznie dołoży kolejne miliony ton, potwierdzając argentyńskie rekordy, możemy spodziewać się silnej presji spadkowej na światowych giełdach.

Najtańsza pszenica na świecie

Obecnie to właśnie Argentyna oferuje najtańsze ziarno w eksporcie, co bezpośrednio uderza w notowania na giełdzie MATIF:

Geopolityka – jedyny hamulec spadków?

Mimo potężnej nadpodaży, jaką generują tegoroczne zbiory pszenicy w Argentynie, nad rynkiem nieustannie wisi geopolityka, która jako jedyna może powstrzymać ceny przed głębszym nurkowaniem.

  1. Rosyjskie limity i cła: Rosja regularnie manipuluje cłami eksportowymi, co ogranicza ich zdolność do całkowitego zdominowania rynku najniższą ceną.
  2. Zatory na szlakach handlowych: Napięta sytuacja na Morzu Czerwonym wymusza opływanie Afryki, co podnosi koszty transportu (frachtu) i wydłuża czas dostaw.
  3. Niepewność na Wschodzie: Każda eskalacja konfliktu w basenie Morza Czarnego błyskawicznie budzi „byki” na giełdach, często niwelując wpływ wysokiej podaży z innych części świata.

Podsumowując: Początek 2026 roku będzie walką dwóch sił – ogromnej ilości taniego ziarna z Argentyny (też Australii) oraz nieprzewidywalnej sytuacji politycznej na świecie. Dla polskiego rolnika oznacza to jedno: nadchodzące miesiące będą wymagały wyjątkowej czujności przy podejmowaniu decyzji o sprzedaży.

Dlaczego przymrozki są kluczowe dla zbóż ozimych? Jarowizacja a plonowanie

0

Przymrozki często kojarzą się z zagrożeniem dla upraw, jednak w przypadku zbóż ozimych pełnią one absolutnie kluczową rolę. Bez działania niskich temperatur rośliny nie są w stanie uruchomić jednego z najważniejszych procesów rozwojowych – jarowizacji. To właśnie ona decyduje o tym, czy zboża ozime wytworzą kłosy i dadzą plon.

Czym jest jarowizacja i dlaczego mróz jest niezbędny?

Jarowizacja to proces fizjologiczny, w którym rośliny ozime reagują na długotrwałe działanie chłodu. Dla takich gatunków jak pszenica ozima czy rzepak ozimy jest to warunek przejścia z fazy wzrostu wegetatywnego do generatywnego. W uproszczeniu: Bez zimna nie ma kłosów, a bez kłosów – plonów.

Jakie warunki muszą zostać spełnione, aby roślina zaczęła strzelać w pęd?

Aby uprawy ozime mogły prawidłowo się rozwijać, potrzebne są dwa czynniki:

  • długotrwałe oddziaływanie niskich temperatur,
  • zmiana długości dnia – z krótkiego zimowego na długi wiosenny.

W praktyce oznacza to, że w okresie od fazy liścienia do trzech liści roślina musi przez wiele dni doświadczać temperatur bliskich zeru. Tylko wtedy możliwe jest rozpoczęcie tworzenia pędów i kłosów.

Naturalna ochrona roślin przed mrozem

Rośliny ozime posiadają własny, bardzo skuteczny mechanizm obronny. Jesienią, gdy dni stają się coraz krótsze, zaczynają wytwarzać substancje hamujące wzrost pędów. Dzięki temu nie dochodzi do nadmiernego wydłużania łodyg przed zimą, co chroni rośliny przed uszkodzeniami mrozowymi.

Dopiero długotrwałe działanie niskich temperatur prowadzi do rozkładu tych inhibitorów. To sygnał dla rośliny, że może ponownie rozpocząć intensywny wzrost.

Jak długo musi trwać przymrozek, aby jarowizacja była skuteczna?

W przypadku pszenicy ozimej optymalny zakres temperatur jarowizacji wynosi od 0 do 8°C. Odmiany o wysokich wymaganiach jarowizacyjnych potrzebują około 50 dni chłodu, natomiast odmiany mniej wymagające – około 40 dni.

Po spełnieniu tego warunku roślina jest gotowa do tworzenia kłosów i dalszego rozwoju generatywnego.

Łagodna zima, a opóźnione kłoszenie zbóż

Siła jarowizacji ma bezpośredni wpływ na wysokość plonu. Podczas łagodnych zim proces ten przebiega słabiej, co skutkuje późniejszym formowaniem kłosów. Z kolei intensywne działanie chłodu powoduje wcześniejsze kłoszenie oraz lepsze rozkrzewienie.

Odmiany o wysokich wymaganiach jarowizacyjnych szczególnie korzystają z mroźnych zim – tworzą więcej segmentów wrzecionowych, a tym samym więcej ziaren, również na pędach bocznych.

Brak przymrozków – pędy boczne bez ziaren

Jeżeli zima jest zbyt ciepła, a jarowizacja nie przebiega prawidłowo, kłoski zaczynają się rozwijać z opóźnieniem. Jednocześnie wydłużający się dzień stymuluje roślinę do wzrostu, zanim zdąży ona wytworzyć odpowiednią liczbę segmentów kłosa.

Efekt? Pędy boczne stają się słabo produktywne lub całkowicie bezziarniste, a późno rozwijające się rozkrzewienia są bardziej narażone na suszę i wysokie temperatury.

Co zrobić, gdy grozi łagodna zima?

Jeżeli istnieje ryzyko, że zima nie zapewni wystarczającego bodźca chłodowego (lub gdy siew zbóż ozimych nastąpił zbyt późno), warto rozważyć alternatywne rozwiązania. Można:

  • poczekać do wiosny i wysiać zboża jare,
  • wybrać odmiany pszenicy o bardzo niskich wymaganiach jarowizacyjnych, które nadają się do siewu jesiennego.

Takie odmiany potrafią rozpocząć intensywny wzrost nawet po łagodnej zimie, minimalizując ryzyko strat plonu.

Koszty napraw maszyn rolniczych, a podatki – jeden błąd może drogo kosztować

0
Finansowa debata. Jakie finansowanie ciągnika może się opłacać?

Rolnicy coraz częściej poszukują sposobów na ograniczenie kosztów eksploatacji maszyn i ciągników rolniczych. W wielu gospodarstwach naprawy i drobne prace serwisowe wykonywane są samodzielnie, o ile pozwala na to stan techniczny sprzętu. Takie wydatki mogą zostać zaliczone do kosztów działalności rolniczej i tym samym obniżyć podstawę opodatkowania.

Warto jednak pamiętać, że nie wszystkie koszty przynoszą natychmiastowy efekt podatkowy. W przypadku tzw. kosztów wytworzenia (produkcji) obniżenie dochodu następuje stopniowo (poprzez amortyzację) przez cały okres użytkowania maszyny. Zasada ta dotyczy również wymiany, modernizacji lub rozbudowy starszego sprzętu.

Amortyzacja a bieżące koszty – co mówią eksperci podatkowi

Specjaliści z zakresu podatków podkreślają, że koszty nabycia lub wytworzenia środka trwałego muszą być rozliczane systematycznie w czasie. Oznacza to, że korzyści podatkowe pojawiają się stopniowo, a nie jednorazowo.

W przypadku budynków gospodarczych oraz maszyn o długim okresie użytkowania pełny efekt podatkowy może być odczuwalny dopiero po wielu latach. Inaczej jest z kosztami konserwacji i napraw – te zazwyczaj można odliczyć w całości w roku ich poniesienia, co od razu zmniejsza dochód do opodatkowania.

Im większa część wydatków na naprawy, serwis i utrzymanie maszyn oraz budynków zostanie prawidłowo zakwalifikowana jako koszty utrzymania, tym szybciej rolnik skorzysta z ulgi podatkowej. Należy jednak zachować ostrożność, ponieważ niektóre wydatki mogą zostać uznane za koszty produkcji.

Różnice między kosztami nabycia, a kosztami produkcji

Koszty nabycia środka trwałego, takiego jak maszyna lub urządzenie techniczne, obejmują wszystkie wydatki poniesione na jego zakup oraz przygotowanie do użytkowania zgodnie z przeznaczeniem. Są to m.in. cena zakupu, transport czy inne koszty dodatkowe.

Po nabyciu rolnik otrzymuje gotowy do pracy sprzęt, bez konieczności dalszych inwestycji. Tego typu koszty, w przypadku aktywów wykorzystywanych do osiągania dochodu, podlegają amortyzacji i są rozliczane w czasie.

Z kolei koszty produkcji odnoszą się do wytworzenia nowego dobra lub (co częste w rolnictwie) do istotnej rozbudowy bądź funkcjonalnego ulepszenia już posiadanego sprzętu. Sam wzrost wartości maszyny lub wydłużenie jej żywotności zwykle nie wystarcza, aby uznać wydatek za koszt produkcji.

Koszty naprawy, konserwacji i modernizacji maszyn

Koszty utrzymania obejmują przede wszystkim naprawy, konserwację, serwis oraz drobne modernizacje istniejących środków trwałych. Nie ma przy tym znaczenia, czy prace te są wykonywane z powodów technicznych, ekonomicznych czy prawnych. Tego rodzaju wydatki można zazwyczaj odliczyć od podatku od razu.

Zgodnie z utrwaloną praktyką, wymiana pojedynczych elementów maszyny traktowana jest jako koszt utrzymania – nawet wtedy, gdy prowadzi do unowocześnienia sprzętu lub gdy wymieniana część była nadal sprawna.

O późniejszych kosztach produkcji mówimy dopiero wtedy, gdy maszyna zostaje istotnie rozbudowana lub znacząco ulepszona w porównaniu do stanu pierwotnego. Jeżeli nowy element pełni tę samą funkcję co poprzedni i działa w porównywalny sposób, zwykle nie ma podstaw do uznania go za koszt produkcji.

Ryzyko błędnej kwalifikacji kosztów

Największym wyzwaniem jest prawidłowe rozróżnienie pomiędzy kosztami utrzymania a późniejszymi kosztami produkcji. Problem ten nasila się szczególnie przy większych remontach, przebudowach lub rozbudowach maszyn i budynków gospodarczych, które wykraczają poza standardowe naprawy.

Pomyłka w kwalifikacji wydatków może prowadzić do niekorzystnych konsekwencji podatkowych i finansowych dla rolnika. Dlatego w przypadku wątpliwości warto skonsultować się z doradcą podatkowym, aby prawidłowo rozliczyć koszty i w pełni wykorzystać dostępne możliwości optymalizacji podatkowej.

Protest rolników 30 grudnia – o tym mówią dziś wszyscy! [RELACJA WIDEO]

0

Ulice polskich miast i kluczowe węzły komunikacyjne zostały dziś zablokowane przez kolumny ciągników. To nie jest zwykły protest – to krzyk rozpaczy i manifest suwerenności żywnościowej. Polscy rolnicy dołączyli do ogólnoeuropejskiego buntu przeciwko umowie handlowej z krajami Ameryki Południowej, która może stać się gwoździem do trumny dla rodzimej produkcji rolnej.

Handel wymienny: Przemysł za rolnictwo?

Kością niezgody jest umowa o wolnym handlu między Unią Europejską a blokiem Mercosur (Brazylia, Argentyna, Paragwaj, Urugwaj). Analizując strukturę tego porozumienia, trudno nie odnieść wrażenia, że rolnictwo zostało potraktowane jako karta przetargowa.

Głównymi architektami umowy są Niemcy oraz Hiszpania. Cel jest jasny: otworzyć rynki Ameryki Łacińskiej dla europejskich samochodów, maszyn i chemii. Ceną za te przywileje ma być jednak całkowite otwarcie unijnych granic na latynoamerykańską wołowinę, drób, cukier oraz etanol. Dla polskiego gospodarza oznacza to walkę z konkurencją, która gra na zupełnie innych zasadach.

„Zielony Ład” kontra południowoamerykańska swoboda

Największy sprzeciw budzi rażąca niesprawiedliwość w podejściu do standardów produkcji. Polscy rolnicy są zobligowani do przestrzegania wyśrubowanych norm dobrostanu, ograniczania nawożenia i stosowania kosztownych technologii prośrodowiskowych.

W tym samym czasie:

  • Brak kontroli pozostałości: Produkty z krajów Mercosur często powstają przy użyciu substancji aktywnych, które w Unii Europejskiej są zakazane od dekad.
  • Cenowy dumping: Dzięki niższym kosztom pracy i braku obostrzeń środowiskowych, żywność z importu jest drastycznie tańsza, co czyni polską produkcję niekonkurencyjną.
  • Bezpieczeństwo konsumenta: Protestujący zadają retoryczne pytanie: dlaczego europejski konsument ma otrzymywać towar o niższym standardzie, podczas gdy od lokalnych dostawców wymaga się perfekcji?

25 lat przepychanek i omijanie demokracji

Historia negocjacji z Mercosur ciągnie się od ćwierćwiecza. Dokument był wielokrotnie odrzucany przez państwa dbające o swój sektor agro, jednak obecna presja ze strony Komisji Europejskiej jest bezprecedensowa. Rolnicy alarmują, że Bruksela próbuje przeforsować porozumienie z pominięciem rzetelnej debaty publicznej i głosów sprzeciwu płynących z izb rolniczych całej Europy.

Wielu ekspertów wskazuje, że mandat KE do tych rozmów jest archaiczny i nie przystaje do dzisiejszej sytuacji geopolitycznej oraz kryzysu, z jakim boryka się europejska wieś po pandemii i wybuchu wojny na Ukrainie.

Dzisiejsze demonstracje to dowód na to, że determinacja środowisk rolniczych nie słabnie. Postulat jest jeden: natychmiastowe odstąpienie od ratyfikacji umowy UE-Mercosur w obecnym kształcie. Rolnicy nie zgadzają się na bycie „ofiarą składaną na ołtarzu” interesów koncernów motoryzacyjnych.