Strona główna Blog Strona 68

Zielone Pola

0
DCIM100MEDIADJI_0074.JPG

Zielone Pola firmy Osadkowski dotarły na Opolszczyznę. Jedno z 17 w cyklu spotkań z rolnikami odbyło się w Ostrożnicy w powiecie kędzierzyńsko-kozielskim.

DCIM\100MEDIA\DJI_0063.JPG

Dobre gleby – dobry plon

Tomasz Cichoń, rolnik z Ostrożnicy:

– Od paru lat prowadzimy poletka doświadczalne z odmianami dla firmy Osadkowski na płaskowyżu głubczyckim. Dzisiaj są u nas przedstawiane poszczególne odmiany rzepaku i pszenic ozimych w naszej technologii. Później będą zbierane. Każda odmiana osobno. Będą ważone, mierzone i liczone parametry. Mamy dobre gleby. W marcu i w kwietniu był problem z brakiem opadów, ale na szczęście te gleby dobrze zakumulowały wilgoć. Na chwilę obecną wygląda to bardzo obiecująco. Oby tak zostało do żniw.

Demonstracje polowe

Marcin Kaczmarek, dyrektor Działu Doradztwa i Rozwoju, Osadkowski Sp. z o. o.

– Znajdujemy się na zielonych polach w edycji roku 2026. Zielone pola to cykl spotkań z klientami, jaki firma Osadkowski organizuje już co roku. Cykl spotkań związany z naszymi platformami demonstracyjnymi w uprawie zbóż i rzepaku. Wykorzystujemy w tym roku 17 lokalizacji takich jak tu w Ostrożnicy, gdzie się właśnie znajdujemy. Gdzie w uprawie polowej prezentujemy zarówno odmiany zbóż, jak i rzepaku w określonej technologii.

Duża doza informacji

– Z jednej strony to platforma do tego, żeby spotkać się z klientami, wymienić informacje i przygotować się jeszcze lepiej na nadchodzący sezon – mówi Pan Marcin. – Z drugiej to platformy doświadczalne, które dostarczają nam bardzo duże ilości informacji odnośnie rejonizacji poszczególnych odmian zbóż i rzepaku w skali kraju. Czyli jak w układzie danego sezonu one sobie radzą w określonych warunkach klimatyczno-glebowych oraz technologii.

Dobór odmian

Zwracamy uwagę przede wszystkim na dobór odmian tak, aby jak najlepiej wykorzystać ich parametry. Parametry takie, jak wczesność, tolerancja na słabsze stanowiska, dalej zdrowotność i wiele innych cech, które tak naprawdę decydują o tym jak dana odmiana poradzi sobie na określonym stanowisku. Nie ma jednej najlepszej odmiany, jest tylko odmiana lepiej bądź mniej dopasowana do warunków i tutaj wskazujemy właśnie, jak to dopasowanie przeprowadzić.

Odporność na niekorzystne warunki – wzrost

Paweł Augustyn, Osadkowski Sp. z o. o.:

– Genetyka to jest coś, co się bardzo dynamicznie teraz zmienia. Widać to nawet po wynikach coborowskich, że te nowe odmiany, które wchodzą na rynek mają wyższy potencjał ze względu na tą pulę genów, którą mają dostępną i którymi potrafią się bronić przed niekorzystnymi warunkami pogodowymi, czy środowiskowymi. Jest to jeszcze bardziej widoczne, jeżeli chodzi o szkodniki ponieważ jest sporo odmian, które już zawierają dosyć fajną pulę genów dających im odporność, czy możliwość uciekania od tych niekorzystnych warunków pogodowych czy generowanych właśnie przez szkodniki. Rzepak jest wymagającą uprawą, która potrzebuje wielu wyrzeczeń, jeżeli chodzi o samą jesień, żeby utrzymać stan pola na zadowalającym poziomie. Pilnowanie jednak tej uprawy już od samej jesieni daje nam wymierne korzyści wiosną, gdzie my mając odpowiednią obsadę roślin potrafimy ten plon bardziej przewidzieć niż z ubytkami na polu.

Zróżnicowanie w zbożach

– Termin dojrzewania zbóż generuje to, że pewne fazy rozwojowe w tych odmianach następują wcześniej bądź później. I teraz patrząc ostatnie kilka lat i na mocne zróżnicowanie tej wiosny, przymrozki wiosenne, daje nam to przewagę, że mieszając te odmiany na swoim gospodarstwie my stajemy się troszeczkę niezależni od warunków pogodowych, ponieważ rozkładamy sobie te fazy rozwojowe i narażamy się jedną odmianą na całość niekorzystnych warunków, które mogą nastąpić.

Nowości od LG

Jakub Kamola, Limagrain:

– Dzisiaj przyjechałem z najnowszą ofertą w hodowli Limagrain z rzepakami oraz ze zbożami. Mamy tutaj w Ostrożnicy zasiane bardzo ciekawe odmiany, takie jak LG Austin, LG Afrodyta oraz LG Tarantula. LG Tarantula to odmiana z odpornością na specyficzne rasy kiły kapustnych, a te dwie odmiany wcześniejsze, czyli Afrodyta oraz Austin, to odmiany konwencjonalne, które sprawdzą się na wszystkich polach. Rzepaki w całej Polsce, a w szczególności w Polsce południowej, wyglądają bardzo różnie. Ja uważam, że wszystko będzie dobrze i powinny być wysokie plony, czego oczywiście wszystkim życzę.

Wiedzy nigdy za mało

Czesław Świętanowski, rolnik z Kozłówek:

– Jestem zawsze chłonny na nowości, które są wprowadzane do danej uprawy, do danego gospodarstwa. Jak tutaj jestem, zauważyłem odmiany rzepaku, które dużo będą plonować. Są to ładnie utrzymane rośliny, bez chorób grzybowych czy innych. W kolekcji odmian pszenicy też widać właściwą ochronę insektycydową. Plony będą dobre, a nawet mogę powiedzieć bardzo dobre. Przedstawiciele firm mówią nam o najwyższych możliwościach produkcji, o najnowszych środkach, najnowszym nawożeniu i ochronie. Tutaj naprawdę warto było przyjechać i obejrzeć te plantacje.

dr Mariusz Drożdż

Rynek cukru w obliczu zmian: Pfeifer & Langen wprowadza „opłatę specjalną”

0
Ceny cukru

Rynek cukru: Sytuacja na rynku cukru staje się coraz bardziej napięta. Producent Pfeifer & Langen, w obliczu wysokich zapasów i rosnącej presji rynkowej, wprowadza dla plantatorów dostarczających buraki do zakładu w Lage nowy, kontrowersyjny model kontraktowania na lata 2027–2029, który wymusza na rolnikach dodatkowe opłaty.

Mechanizm „opłaty specjalnej”

Nowy model kontraktu zakłada wprowadzenie jednorazowej opłaty specjalnej za 2027 rok. Producent zdecydował, że od każdej tony buraków odliczana będzie kwota ryczałtowa: 35 centów za każde 10 euro redukcji ceny cukru. Szacunki wskazują, że jeśli ceny cukru utrzymają się na obecnym, niskim poziomie (w pierwszym kwartale 2026 r. cena cukru białego spadła do ok. 513 euro/t w porównaniu do 537 euro/t w 2025 r.), obciążenie dla rolników może wynieść ponad 4 euro za tonę buraków.

Przyczyny kryzysu i wyzwania dla branży

Decyzja producenta jest podyktowana trudną sytuacją ekonomiczną sektora. Branża cukrownicza zmaga się z ogromną nadpodażą – magazyny są wciąż zapełnione po rekordowych zbiorach w 2025 roku. Dodatkowo, rosnące koszty produkcji i logistyki oraz globalna niestabilność – w tym obecny konflikt z Iranem (jest już wstępne porozumienie) oraz wahania na rynku ropy i dolara – wymuszają na firmach drastyczne cięcia kosztów kosztem stabilności dochodów rolników.

Wybór między modelem szans a bezpieczeństwa

Pfeifer & Langen zaproponował plantatorom dwa warianty kontraktów. „Model szans” zakłada większą ekspozycję na zmienność cen cukru, natomiast „model bezpieczeństwa” chroni przed głębokimi spadkami, ale ogranicza zyski przy hossie. Mimo niekorzystnych warunków, wielu rolników stoi przed trudnym wyborem: zaakceptować nowe zasady do 30 czerwca lub całkowicie zrezygnować z uprawy, która mimo wszystko pozostaje jedną z lepszych alternatyw w aktualnym krajobrazie rolnictwa ornego.

Źródło: LAND & FORST

Wiatr do 130 km/h z gradem i deszczem do 70 mm- pogoda 19 czerwca

0
Pogoda 19 czerwca
Pogoda 19 czerwca

Pogoda- na zachodzie kraju skrajnie niebezpieczne burze

Najbliższa noc będzie już cieplejsza. Na południowym wschodzie w dodatku sporo chmur i miejscami pokropi deszcz.

O świcie zobaczymy od 11 stopni na Podlasiu i Mazurach; 13 stopni na Kaszubach, Kujawach, Mazowszu i Polesiu Lubelskim do 15 stopni w centrum i 16-18 stopni od Podkarpacia po południe i zachód kraju. Najcieplej będzie na Dolnym Śląsku i zachodzie Lubuskiego- tu nad ranem od 18 do +20 stopni.

Piątek z gwałtownymi burzami

Do godzin południowych w piątek będzie sucho i słonecznie. Przez cały dzień utrzyma się ciekawy podział temperatur ale i wiatru. Na wschodzie aż po rejon Elbląga, Warszawy, Kielc, Krakowa powieje słabo i umiarkowanie z północy i północnego zachodu i tu temperatura nie przekroczy 30 stopni. Od Żuław po Kujawy, Łódzkie, Górny Śląsk powieje słabo bądź będzie bezwietrznie- ze zmiennych kierunków. Na zachodzie powieje z południa i południowego wschodu.

Około południa/ wczesnego popołudnia w okolicach Berlina powstaną superkomórki burzowe. Będą szybko zmierzać w stronę Polski.

Po południu sporo burz pojawi się między Szczecinem, Poznaniem, Zieloną Górą. Wieczorem burze mogą dotrzeć aż do Wrocławia, Opola, Leszna, Kórnika.

Przynajmniej jedna burza superkomórkowa gdzieś między Gorzowem Wielkopolskim, Lesznem, Głogowem przyniesie opady gradu do nawet 5-7 cm średnicy, z porywami wiatru do ponad 100 km/h- niektóre prognozy sugerują nawet porywy wiatru do 130 km/h-140 km/h i ścianę deszczu- do 70 mm w ciągu 2 godzin.

Piątek 19 czerwca będzie pierwszym dniem, który w kilku gminach przyniesie potężne straty na polach po burzy.

Przed burzami temperatura w rejonie Żar, Żagania podniesie się do nawet +35 stopni.

Pogoda 19 czerwca

Strona z aktualnymi temperaturami-https://www.infoclimat.fr/

Konkurs-Konkurs z okazji Jubileuszu 10–lecia Agro Profil

Sukces dyplomacji ściął ceny paliw. Czy Orlen zdąży z obniżkami przed powrotem 23% VAT? [ANALIZA]

0
ceny paliw

Ceny paliw w kraju: Oficjalna modyfikacja rządowej tarczy „Ceny Paliwa Niżej” (CPN) i wygaszenie ulgi akcyzowej miały przynieść bolesne podwyżki na stacjach paliw. Teoretyczny skok cen o blisko 30 groszy został jednak bezwzględnie zmiażdżony przez potężny zwrot akcji na arenie międzynarodowej. Zapowiedź, a następnie nocne podpisanie porozumienia z Iranem zepchnęło ceny ropy Brent z powrotem w rejon poziomów z początku marca. Czwartkowy poranek przynosi kolejną falę wyprzedaży gotowych paliw na europejskiej giełdzie ARA. Choć to poranne tąpnięcie polskie rafinerie ujawnią w swoich cennikach dopiero po północy (w piątkowym hurcie), to dotychczasowe spadki z dni poprzednich i tak zagwarantowały potężną redukcję w najnowszych, czwartkowych tabelach PKN Orlen. Co ogłosi dziś w południe Minister Energii, jak na opóźnieniu tabel zarobią stacje paliw i kto najbardziej odczuje lipcowy powrót do pełnej stawki podatku VAT przed zbliżającymi się żniwami?

Przełom z Iranem eliminuje kluczowy czynnik ryzyka

Rynek paliwowy od miesięcy funkcjonował w realiach wojennej premii za ryzyko, obawiając się eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie i blokady strategicznej dla transportu surowca Cieśniny Ormuz. Podpisanie stosownej umowy z Iranem w nocy naszego czasu całkowicie zmieniło układ sił na giełdach:

  • Powrót do przedwojennej bazy: Zdejmując z wykresów „premię strachu”, porozumienie sprowadziło notowania ropy Brent w dół, stabilizując je w rejonie poziomów z początku marca. Rynek przypomniał sobie o fundamentalnej nadpodaży surowca, która bez konfliktu zbrojnego dyktuje trendy spadkowe.
  • Poranny krach na ARA (reakcja z opóźnionym zapłonem): Następstwem nocnego układu jest czwartkowa, poranna fala wyprzedaży gotowych komponentów paliwowych na giełdzie w regionie Amsterdam-Rotterdam-Antwerpia (ARA). Ceny spotowe oleju napędowego mocno pikują. Ze względu na mechanizm giełdowy, te czwartkowe spadki przełożą się dopiero na piątkowy hurt w kraju, ponieważ nowe tabele PKN Orlen publikowane są po północy. Jednak już wcześniejsze osłabienie rynków dało potężne paliwo do dzisiejszych obniżek.

Od wojennego szoku do porannego krachu: Pełen obraz rynku diesla

Aby zrozumieć, w którym miejscu rynkowym się znajdujemy, warto zestawić ze sobą historyczne punkty zwrotne cen hurtowych netto dla Oleju Napędowego Ekodiesel w PKN Orlen z ostatnich miesięcy. Pokazuje to, jak publikowane rano tabele Orlenu odzwierciedlają trendy rynkowe i spadki z dni poprzednich:

Etap rynkowyDataCena hurtowa ON netto (PLN/m³)Przełożenie na litr nettoStatus i kontekst rynkowy
Przedwojenna baza28.02.20264 809 zł4,81 zł/lStrukturalna nadpodaż naftowa, stabilność przed kryzysem.
Wojenny szczyt (Apogeum)21.03.20267 258 zł7,26 zł/lAbsolutny rekord paniki po wejściu w stan wojny z Iranem.
Wiosenna stabilizacja19.05.20266 187 zł6,19 zł/lLokalny opór przed czerwcową deeskalacją.
Stan dzisiejszy (Hurt czwartkowy)18.06.20265 439 zł5,44 zł/lBieżący cennik (odzwierciedlający sytuację z dni poprzednich).

W szczytowym momencie wojennej paniki (21 marca) hurtowa cena diesla otarła się o barierę 7 258 PLN/m³. Gdyby tarcza podatkowa przestała wtedy działać, za litr oleju napędowego na stacjach płacilibyśmy ponad 9,30 zł/l. Od tamtego momentu – dzięki sukcesywnemu wygaszaniu konfliktu – rynek hurtowy zdjął z ceny litra ON aż 1,82 zł netto! Do pełnego powrotu do przedwojennego poziomu z 28 lutego brakuje nam już tylko 63 groszy netto na litrze.

Prognoza cen maksymalnych na piątek (19 czerwca)

Dzisiaj w południe Minister Energii ogłosi urzędowe ceny maksymalne, które będą obowiązywały na stacjach paliw w piątek. Zgodnie z ministerialnym algorytmem pułap cenowy wyliczany jest według sztywnego wzoru: [cena hurtowa Orlenu z czwartku + 30 groszy gwarantowanej marży detalicznej] × 1,08 (8% VAT).

Ponieważ minister liczy limity na podstawie aktualnych tabel czwartkowych (w których cena benzyny Pb95 wynosi 5 257 PLN/m³, a olej napędowy 5 439 PLN/m³, matematyczny algorytm wskazuje na jednoznaczne, głębokie cięcia na piątek:

  • Benzyna Pb95: Sztywne przeliczenie bazy hurtowej daje wynik 5,9996 zł/l. Minister ogłosi więc dziś w południe oficjalną cenę maksymalną na poziomie 6,00 zł/l (spadek z czwartkowego limitu wynoszącego 6,06 zł/l). Masowe pojawienie się na pylonach cen z „piątką” z przodu (5,99 zł) staje się faktem.
  • Olej Napędowy (ON): Wyliczenie oparte na czwartkowej tabeli Ekodiesla daje wartość 6,1981 zł/l. Resort energii obniży oficjalny limit na piątek do poziomu 6,20 zł/l (wobec dotychczasowych 6,36 zł/l). To realna, odczuwalna obniżka o 16 groszy na litrze.

Rynkowy bonus dla stacji: Ponieważ poranny, czwartkowy spadek na giełdzie ARA i skutki nocnego układu z Iranem wejdą do tabel Orlenu dopiero w piątek po północy, stacje paliw zyskują genialną sytuację. Przez cały piątek będą kupować paliwo w hurcie jeszcze taniej, podczas gdy ministerialny limit ceny brutto pozwoli im na realizowanie marży znacznie wyższej niż gwarantowane 30 groszy.

Lipcowy powrót 23% VAT: Uderzenie w kierowców i rolników ryczałtowych

Prawdziwy test dla stabilności rynku paliw nadejdzie jednak 1 lipca 2026 roku. Choć obniżona do 8% stawka podatku VAT chroni obecnie portfele konsumentów, to jej wygaszenie i powrót do standardowych 23% diametralnie zmienią matematyczny układ sił na pylonach. Koszty utrzymania tarczy są dla budżetu zbyt wysokie – Ministerstwo Finansów szacuje je na 1,6 miliarda złotych miesięcznie (700 mln zł z akcyzy oraz 900 mln zł z VAT).

Wygaszenie programu CPN najmocniej uderzy w podmioty, które nie mają prawnej możliwości odliczenia podatku od towarów i usług:

  1. Kierowców indywidualnych.
  2. Rolników ryczałtowych.

W strukturze polskiej wsi rolnicy rozliczający się ryczałtowo stanowią ogromną grupę. Ze względu na zwolnienie z VAT, podatek zawarty w zakupionym paliwie rolniczym stanowi dla nich bezpośredni koszt kwalifikowany. Każdy wzrost podatku na pylonie uderza w nich z dokładnie taką samą siłą jak w konsumenta – i to w krytycznym momencie, tuż przed rozpoczęciem letnich prac polowych i żniw.

Ile zapłacilibyśmy przy 23% VAT bez dalszych obniżek?

Gdybyśmy przenieśli dzisiejsze ceny netto z marżą w realia pełnego podatku VAT, ceny na stacjach natychmiast drastycznie by wzrosły:

  • Cena Pb95 skoczyłaby z 6,00 zł do poziomu 6,84 zł/l (+84 grosze na litrze).
  • Cena ON wzrosłaby z 6,20 zł do poziomu 7,06 zł/l (+86 groszy na litrze).

Jak głębokich spadków w Orlenie potrzebujemy na żniwa?

Aby po 1 lipca ostateczne koszty tankowania brutto wróciły do bezpiecznych poziomów przedwojennych (czyli w okolice 6,00 zł za Pb95 i 6,20 zł za ON), giełdy światowe oraz PKN Orlen muszą wygenerować kolejną, potężną falę obniżek cen netto.

Matematyka jest bezwzględna. Aby utrzymać pożądane ceny brutto przy 23% podatku VAT, ceny hurtowe w rafinerii muszą spaść do:

  • ok. 4 580 PLN/m³ dla benzyny Pb95 (dodatkowy zjazd o ok. 68 groszy na litrze netto od obecnego poziomu [obraz_150.png]).
  • ok. 4 740 PLN/m³ dla oleju napędowego (dodatkowy zjazd o ok. 70 groszy na litrze netto, co oznaczałoby przebicie przedwojennej bazy z 28 lutego wynoszącej 4 809 zł/m³).

Prognoza Agro Profil: Wymóg ścięcia cen hurtowych w Orlenie o kolejne 70 groszy netto na litrze brzmi ekstremalnie, jednak nocne podpisanie układu z Iranem i dzisiejszy krach notowań na giełdzie ARA otwierają ku temu realną ścieżkę. Ponieważ skutki dzisiejszej czwartkowej wyprzedaży na świecie Orlen ujawni dopiero w piątkowej tabeli, proces ten właśnie się rozpoczął. Jeśli kapitał spekulacyjny na stałe opuści rynek naftowy, krajowy monopolista zyska potężną przestrzeń do sukcesywnego obniżania bazy hurtowej. Choć pełna amortyzacja powrotu do 23% VAT nie nastąpi w ciągu jednego dnia, pogłębiający się trend spadkowy daje realną nadzieję, że rolnicy ryczałtowi wjadą w tegoroczne żniwa z akceptowalnymi kosztami paliwa.

Źróddło cen: PKN Orlen, Monitor Polski

Jakie ceny zbóż i rzepaku prognozują analitycy banku CA

0

Ceny zbóż i rzepaku: Prognozy analityków Credit Agricole na lata 2026–2027 zakładają kontynuację wzrostowych trendów, jednak ich finalna realizacja będzie silnie uzależniona od zmieniającej się sytuacji geopolitycznej. Warto podkreślić, że przedstawione prognozy opierają się na analizie sytuacji podażowo-popytowej zaprezentowanej w czerwcowych raportach USDA.

Czytaj również:

Prognozowane ceny skupu w Polsce:

SurowiecKoniec 2026 r.Koniec 2027 r.
Pszenicaok. 85 zł/dtok. 90 zł/dt
Kukurydzaok. 80 zł/dtok. 90 zł/dt
Rzepakok. 2350 zł/tok. 2450 zł/t

Kluczowe czynniki kształtujące rynek:

  • Fundamenty podażowo-popytowe: Zgodnie z danymi USDA, w przypadku zbóż prognozowane jest globalne przewyższenie konsumpcji nad produkcją, co skutkuje najniższymi zapasami od sezonu 2013/2014. Podobny mechanizm zachodzi na rynku rzepaku, gdzie zużycie rośnie silniej niż produkcja, obniżając wskaźnik zapasów końcowych do spożycia do poziomu 12,6%.
  • Zmiana geopolityczna: Dotychczasowe wzrosty cen były silnie wspierane przez napięcia na Bliskim Wschodzie, które oddziaływały na rynek poprzez ceny ropy, premię za ryzyko oraz kanał biopaliwowy. Należy jednak podkreślić, że jeden z głównych czynników ryzyka – konflikt na Bliskim Wschodzie – ulega obecnie deeskalacji i scenariusz pokojowy zaczyna się realizować.

Realizacja scenariusza pokojowego może wywierać presję na spadek cen surowców poprzez zmniejszenie premii za ryzyko geopolityczne oraz potencjalne obniżenie cen ropy, co oddziałuje na rynek paliw i koszty produkcji rolnej. Warto śledzić, jak rynek zareaguje na uspokojenie nastrojów w tym regionie, gdyż może to skorygować oczekiwania co do tempa wzrostu cen surowców rolnych w nadchodzących kwartałach.

Przygotowano na podstawie raportu Credit Agricole

USDA: Produkcja nasion oleistych mocno wzrośnie w nowym sezonie, a zapasy pozostaną stabilne [PROGNOZA]

0
USDA oleiste

Najnowszy, czerwcowy raport Amerykańskiego Departamentu Rolnictwa (USDA) przynosi optymistyczne prognozy dla globalnej podaży nasion oleistych w nadchodzącym sezonie 2026/27. Świat wyprodukuje rekordowe wolumeny surowca, a zapasy – choć wysokie – mają według urzędników pozostać stabilne r/r. Jednakże, nagłe ogłoszenie pokoju i otwarcie cieśniny Ormuz, które wywołało lawinowy spadek cen ropy naftowej, stawia te kalkulacje pod wielkim znakiem zapytania i grozi rynkowi głęboką nadpodażą strukturalną.

Rekordowy skok produkcji nasion oleistych (r/r)

Analizując oficjalny bilans USDA, kluczowym wnioskiem jest potężna dynamika wzrostu globalnych zbiorów. W nowym sezonie 2026/27 światowa produkcja nasion oleistych (Output) ma sięgnąć rekordowych 718,18 mln ton (wzrost z szacowanych w maju 718,10 mln t).

W ujęciu rok do roku (r/r) jest to skok o imponujące 17,53 mln ton w porównaniu do i tak wysokiego sezonu 2025/26 (700,65 mln ton) oraz o blisko 31,5 mln ton w zestawieniu z sezonem 2024/25 (686,71 mln ton). Całkowita podaż (Total Supply) na rynku ma wynieść aż 864,69 mln ton, co oznacza, że surowca na świecie nie zabraknie.

W teorii, ten ogromny napływ ziarna ma zostać wchłonięty przez rosnący popyt. USDA prognozuje całkowite zużycie (Total Use) na poziomie 606,74 mln ton (wobec 587,46 mln t w sezonie poprzednim). Dzięki temu zapasy końcowe (Ending Stocks) mają wykazać się dużą stabilnością: wzrosną z 146,57 mln ton w sezonie 2025/26 do 146,99 mln ton na koniec sezonu 2026/27.

Śruty i oleje roślinne: Stabilizacja na papierze

Segmenty przetwórstwa ujęte w raporcie pierwotnie również sygnalizowały rynkową równowagę:

  • Oleje roślinne: Produkcja r/r ma wzrosnąć z 237,76 mln t do 244,13 mln ton. Zapasy końcowe prognozowano na niemal niezmienionym, stabilnym poziomie 30,41 mln ton (wobec 30,18 mln t w sezonie 2025/26).
  • Śruty oleiste: Sektor białkowy ma odnotować produkcję r/r na poziomie 412,52 mln ton (wzrost z 405,27 mln t), przy zapasach końcowych wynoszących bezpieczne 25,04 mln ton.

Czarny Łabędź: Pokój w cieśninie Ormuz burzy kalkulacje USDA

Choć oficjalny nagłówek USDA mówi o „stabilnych zapasach”, rzeczywistość rynkowa właśnie uległa dramatycznej zmianie. Przełomowe wiadomości geopolityczne z Bliskiego Wschodu – ogłoszenie pokoju i pełne, bezpieczne otwarcie cieśniny Ormuz – zlikwidowały tzw. premię geopolityczną na rynku energii. Efektem jest lawinowy, bezprecedensowy spadek cen ropy naftowej na giełdach światowych.

Ten krach na rynku ropy uderza rykoszetem w fundamenty raportu USDA:

  1. Iluzja stabilnego zużycia olejów: Taniejąca ropa naftowa drastycznie obniża rentowność produkcji biopaliw (biodiesla). Rafinerie będą masowo ograniczać mandaty blendingowe i rezygnować z drogich olejów roślinnych jako biokomponentów. Prognozowane przez USDA zużycie olejów roślinnych (237,59 mln t) oraz nasion oleistych (606,74 mln t) drastycznie spadnie.
  2. Zapasy końcowe eksplodują: Skoro popyt ze strony sektora bioenergetycznego ulegnie zamrożeniu, zapasy nasion (146,99 mln t) i olejów (30,41 mln t), które miały być „stabilne”, w kolejnych rewizjach raportu WASDE drastycznie wzrosną. Nadwyżka rynkowa zacznie ciążyć giełdom, generując silną presję spadkową na ceny soi, rzepaku i oleju palmowego.

Rewolucja marżowa w tłoczniach – Śruta na ratunek

W obliczu krachu cenowego na rynku olejów roślinnych, zakłady przetwórcze na całym świecie staną przed potężnym wyzwaniem. Skoro komponent tłuszczowy przestanie generować zyski z powodu taniejącej ropy, tłocznie będą zmuszone przerzucić koszty operacyjne i marżę na drugi produkt przerobu – śrutę oleistą (oilmeals).

Z danych r/r wynika, że popyt na śrutę (sektor paszowy dla hodowli zwierząt) rośnie stabilnie z 399,66 mln t do 405,59 mln ton i nie jest powiązany z rynkiem paliw. Oznacza to, że śruta będzie relatywnie najsilniejszym i najbardziej pożądanym elementem całego kompleksu oleistych, podczas gdy ceny nasion i olejów będą szukać nowego, znacznie niższego dna.

Prognoza i Podsumowanie dla rynku

Oficjalna prognoza USDA, mówiąca o dużym wzroście produkcji i stabilnych zapasach, w obecnej minucie staje się wskaźnikiem opóźnionym. Inwestorzy i producenci rolni muszą przygotować się na to, że rynek nasion oleistych wchodzi w fazę głębokiego rynku niedźwiedzia. Rekordowy przyrost produkcji r/r (+17,53 mln t nasion) zderza się bowiem z nagłym odpływem popytu paliwowego. W najbliższych miesiącach kluczem do przetrwania dla przetwórców będzie koniunktura w segmencie paszowym (śruty) oraz zdolność do magazynowania gwałtownie rosnących nadwyżek olejów roślinnych.

Źródło danych: USDA

Muchy w oborze i chlewni to nie drobiazg. Hodowcy zyskują nową broń

1
trzoda chlewna, prosiaki

Muchy w budynkach inwentarskich to problem, którego nie warto lekceważyć. Nie chodzi wyłącznie o dyskomfort zwierząt i ludzi pracujących w gospodarstwie. Owady mogą przenosić choroby, powodować stres w stadzie i wpływać na wyniki produkcyjne.

Na polskim rynku pojawia się właśnie Demand 10 CS – preparat przeznaczony do profesjonalnego zwalczania much w budynkach inwentarskich. Producent podkreśla, że środek ma zapewniać długotrwałą ochronę i może być stosowany w pomieszczeniach dla bydła, świń oraz drobiu.

Muchy w budynkach inwentarskich to realne zagrożenie

Największym problemem są mucha domowa oraz bolimuszka kleparka. Owady te nie tylko dokuczają zwierzętom, ale mogą również przenosić chorobotwórcze drobnoustroje. Ich obecność wywołuje niepokój i stres, co w przypadku bydła może przekładać się na niższą wydajność mleczną, a w produkcji mięsnej na słabsze przyrosty.

W sezonie letnim populacja much potrafi bardzo szybko się rozrastać. Dlatego skuteczna kontrola owadów jest jednym z elementów utrzymania dobrostanu zwierząt i odpowiedniego poziomu bioasekuracji w gospodarstwie.

Demand 10 CS – jak działa nowy preparat?

Demand 10 CS zawiera lambda-cyhalotrynę, substancję czynną należącą do grupy pyretroidów. Preparat występuje w formie zawiesiny kapsuł (CS), co oznacza, że substancja aktywna uwalniana jest stopniowo.

Według producenta taka technologia pozwala wydłużyć skuteczność zabiegu nawet do dwóch miesięcy od zastosowania. Preparat przeznaczony jest do zwalczania zarówno muchy domowej, jak i bolimuszki kleparki. Może być wykorzystywany w budynkach dla bydła mlecznego i mięsnego, trzody chlewnej oraz drobiu.

Jak stosować środek i ograniczyć odporność much?

Preparat przeznaczony jest wyłącznie do użytku profesjonalnego. Stosuje się go za pomocą opryskiwaczy niskociśnieniowych na powierzchnie, na których najczęściej siadają owady. Zalecana dawka to 25 ml produktu rozpuszczone w 5 litrach wody, przy zużyciu 50 ml gotowego roztworu na metr kwadratowy.

Eksperci zwracają uwagę, że skuteczna walka z muchami nie powinna opierać się wyłącznie na jednym preparacie. Aby ograniczyć ryzyko powstawania odporności, środki owadobójcze należy stosować naprzemiennie z produktami o odmiennym mechanizmie działania. Ważne jest również łączenie metod chemicznych z działaniami profilaktycznymi, takimi jak utrzymanie czystości w budynkach, regularne usuwanie odchodów czy osuszanie ściółki.

Demand 10 CS może być kolejnym narzędziem wspierającym hodowców w utrzymaniu higieny budynków inwentarskich. Ostateczna skuteczność walki z muchami zależy jednak od połączenia właściwie dobranych preparatów z codzienną dbałością o warunki utrzymania zwierząt.

Demand 10 CS

Ziemniak dla profesjonalistów. Co dziś decyduje o opłacalności uprawy?

0
Makro- i mikroelementy wpływają znacząco na rozwój oraz cechy jakościowe ziemniaków. Fot. M. Piśny
Makro- i mikroelementy wpływają znacząco na rozwój oraz cechy jakościowe ziemniaków. Fot. M. Piśny

Ubiegły rok przyniósł wyraźne załamanie w branży ziemniaczanej zarówno w Polsce, jak i całej Europie. W tym sezonie na polu walki pozostali już tylko najwytrwalsi gracze, którzy do produkcji ziemniaków podchodzą z rozsądkiem, doświadczeniem i co ważne – kalkulatorem.

Uprawa ziemniaków w nowych realiach rynkowych

Ziemniak pozostawał przez dekady jednym z symboli polskiego rolnictwa. Znajdował swoje miejsce niemal w każdym gospodarstwie i traktowany był często jako roślina „prosta w uprawie” i wybaczającą wszelkie błędy. Dzisiaj ten obraz to już przeszłość. Współczesna produkcja ziemniaków w kraju nad Wisłą to balansowanie na cienkiej granicy – pomiędzy wysoką rentownością a dotkliwą stratą.

Obecnie sektor ziemniaka jest bardzo niestabilny i nieprzewidywalny. Rosną rygory jakościowe dyskontów handlowych i zakładów przetwórczych oraz wymagania konsumentów. Dochodzą nowe problemy z presją i zwalczaniem agrofagów. Wycofywane są kolejne – często skuteczne i nie do zastąpienia – substancje czynne. Na domiar złego prawidłowy wzrost roślin utrudniają zmiany klimatyczne i ekstrema pogodowe.

Nad polskim ziemniakiem zawisa tym samym coraz więcej „czarnych chmur”. Uprawa ziemniaków stała się dla rolników jednym z najtrudniejszych i najbardziej kapitałochłonnych wyzwań. W tej grze odnajdują się ostatnio już tylko profesjonaliści, często z wieloletnim, a wręcz wielopokoleniowym doświadczeniem. Nawet i dla nich to jednak poligon z pułapkami, gdzie margines błędu jest bliski zeru, dlatego w tej walce o powodzeniu decyduje kilka istotnych elementów.

Największe wyzwania w produkcji ziemniaków to obecnie:

  • wysokie koszty założenia i prowadzenia plantacji,
  • rosnące wymagania jakościowe odbiorców,
  • coraz trudniejsza ochrona przed chorobami i szkodnikami,
  • ograniczanie liczby dostępnych substancji czynnych,
  • susze, gwałtowne opady i inne ekstrema pogodowe,
  • duża zmienność cen na wolnym rynku,
  • konieczność uzyskania wysokiego plonu handlowego, a nie tylko ogólnego.

Analiza gleby przed uprawą ziemniaków – od czego zacząć?

Profesjonalny plantator rozpoczyna każdy sezon od analizy zasobności gleby – ze świadomością, że zmienność parametrów na jednym polu może być ogromna.

Zebrane wyniki są niezbędną i cenną bazą do dalszych działań. W arkuszach znajdziemy między innymi zawartość podstawowych makroskładników, a w przypadku rozszerzonych badań także mikroelementów.

Najważniejszym czynnikiem pozostaje jednak odczyn, a należy pamiętać, że ziemniak najlepiej rozwija się na glebach o pH 5,5–6,5.

Podsumowując, badanie gleby powinno obejmować przede wszystkim:

  • odczyn gleby,
  • zawartość fosforu,
  • zawartość potasu,
  • zawartość magnezu,
  • a w badaniach rozszerzonych również poziom mikroelementów.

Prawidłowa agrotechnika – jak przygotować glebę pod ziemniaki?

Agrotechnika uprawy ziemniaków to nie tylko głęboka orka i posadzenie bulw. To skomplikowany i wieloetapowy proces, który zaczyna się od precyzyjnego przygotowania stanowiska.

Ziemniak ma niezwykle wysokie wymagania co do struktury gleby – musi być ona luźna, głęboko spulchniona, pozbawiona zagęszczeń (podeszwy płużnej) i odkamieniona. Każdy opór mechaniczny w glebie niesie ryzyko deformacji bulw, co w dzisiejszych czasach oznacza dyskwalifikację towaru przez odbiorców sieciowych.

Plantatorzy ziemniaka poszerzają swoją wiedzę podczas spotkań polowych i konferencji. Fot. M. Piśny

Choroby i szkodniki ziemniaka – największe zagrożenia plantacji

Najgroźniejsze choroby ziemniaka

Znaczącym wyzwaniem w uprawie ziemniaka pozostaje również ich skuteczna ochrona.

Rośliny są atakowane przez szereg patogenów: od Phytophthora infestans (sprawca zarazy ziemniaka) przez Alternaria spp. (grzyby powodujące alternariozę, głównie Alternaria solani) oraz Rhizoctonia solani (patogena wywołującego rizoktoniozę ziemniaka).

Kolejna grupa to choroby bakteryjne (mokra zgnilizna bulw/czarna nóżka) i wirusowe (wirus liściozwoju, wirus smugowatości, wirusy wywołujące kędzierzawki).

Najgroźniejsze szkodniki ziemniaka

Stonka ziemniaczana

W przypadku szkodników największym zagrożeniem pozostaje stonka ziemniaczana. Wykazuje ona coraz częściej odporność na powszechnie stosowane substancje czynne insektycydów. Każdy profesjonalista wobec tego stosuje preparaty przemiennie i o odmiennym mechanizmie działania, celując w najmłodsze stadia larwalne (L1–L2).

Mszyce

W cieniu stonki „chowają” się jeszcze mszyce będące wektorami chorób wirusowych – szczególnie niebezpieczne na plantacjach nasiennych. W ich zwalczaniu istotny jest również odpowiedni dobór aficydów (pestycydy do zwalczania mszyc).

Drutowce i pędraki

Do nowych zagrożeń przybierających na sile należy zaliczyć drutowce i pędraki. Ich masowy pojaw jest widoczny szczególnie w ostatnich latach – między innymi w obecnym suchym sezonie. Zwalczanie jest jednak coraz trudniejsze, szczególnie po wycofaniu zapraw stosowanych na sadzeniaki.

Obecna sytuacja wymaga więc od plantatorów szczególnej troski o prawidłowy płodozmian oraz wdrażania metod biologicznych. W ochronie chemicznej – i tylko przeciwko drutowcom – pozostały już zaledwie trzy substancje czynne (lambda-cyhalotryna, cypermetryna i teflutryna).

Nawadnianie ziemniaków – czy bez niego można uzyskać dobry plon?

Ziemniak jest gatunkiem o stosunkowo płytkim systemie korzeniowym i wysokich potrzebach wodnych – szczególnie w fazie kwitnienia i tuberyzacji (zawiązywania bulw).

Deficyty opadów w tym okresie skutkują więc utratą plonu ogólnego. Woda wpływa nie tylko na ilość, ale i na jakość plonu.

Znaczące braki wody w kluczowych fazach przyczyniają się do:

  • wzrostu występowania parcha zwykłego (w czasie zawiązywania bulw),
  • pękania bulw,
  • wtórnych wzrostów.

Z kolei nadmiar wody – szczególnie przy wysokich temperaturach – to idealne warunki do rozwoju chorób bakteryjnych.

Występujące najczęściej długotrwałe okresy suszy z gwałtownymi ulewami sprawiają, że uprawa ziemniaków bez nawadniania to obecnie swego rodzaju hazard. Profesjonalne gospodarstwa inwestują w deszczownie szpulowe i mostowe (pivoty), a nawet w nawadnianie kropelkowe. Zarządzanie wodą staje się więc kluczową umiejętnością plantatorów ziemniaka.

Nowoczesne technologie w uprawie ziemniaków

Każdy profesjonalista korzysta obecnie w uprawie ziemniaka z systemów wspomagania decyzji (DSS) czy stacji meteorologicznych. Nie stosuje nawożenia „standardowego”, lecz precyzyjnie uzupełnia braki z wykorzystaniem zmiennego dawkowania (VRA). Ten system oparty jest na mapach zasobności, co pozwala optymalizować koszty i dbać o środowisko. Precyzja liczy się także podczas wysadzania bulw.

Znaczącym ułatwieniem dla gospodarstw jest także telematyka, czyli możliwość całkowicie zdalnego nadzorowania wszystkich maszyn. Technologia umożliwia monitorowanie np. ich lokalizacji czy parametrów wykonywanej pracy. System zbiera, przetwarza i zapisuje wszystkie niezbędne dane, co pozwala na kontrolowanie produkcji i przeprowadzanych zabiegów.

Innowacyjne rozwiązania pozwalają na monitorowanie wzrostu roślin oraz zagrożeń na plantacjach ziemniaka. Fot. M. Piśny

Innowacyjne rozwiązania pozwalają na monitorowanie wzrostu roślin oraz zagrożeń na plantacjach ziemniaka.

Fot. M. Piśny

Hierarchia plonu i jakości

Obecnie plantatorzy nie walczą już o rekordowe plony. Dlaczego? Bo wysoki plon ogólny (np. 50–80 t/ha) nie jest już gwarancją sukcesu. W uprawie i na rynku ziemniaka mamy nową hierarchię wartości.

Teraz liczy się plon handlowy i jakość surowca, czyli gładka, jasna i bez plam skórka oraz brak ciemnienia miąższu. Istotna jest również odpowiednia zawartość suchej masy i skrobi (dla przemysłu) lub właściwy typ kulinarny (dla konsumenta). W przechowalnictwie liczy się natomiast zdolność do długiego przechowywania bez utraty turgoru i bez kiełkowania bulw.

Kontraktacja ziemniaków – jak zapewnić opłacalny zbyt?

Niezwykle ważna jest kontraktacja, czyli gwarancja zbytu, a nie tylko produkcja na wolny rynek. Obecnie towarowa produkcja ziemniaków „w ciemno” może być prostą drogą do bankructwa. Profesjonaliści opierają swój biznes na kontraktacji, zawierając umowy z zakładami przetwórczymi (frytki, chipsy, skrobia) czy grupami producenckimi dostarczającymi towar do marketów.

Kontraktacja daje stabilizację produkcji, ale wymaga jednak ogromnej dyscypliny. Odbiorca przemysłowy narzuca konkretną odmianę, technologię uprawy i rygorystyczne terminy dostaw. Tymczasem wolny rynek (giełdy, handel workowy) to pewna szansa na wyższą cenę w okresie wiosennym. Długie przechowywanie bulw (do marca–kwietnia) wymaga jednak również profesjonalnych przechowalni z kontrolą temperatury i wilgotności. Taka strategia pozostaje jedynie pewnym uzupełnieniem, często obarczonym ogromną zmiennością cenową, która w latach urodzaju nie pokrywa nawet kosztów zbioru.

Polski ziemniak ma potencjał eksportowy i przetwórczy

Polska ma ogromny potencjał eksportowy i przetwórczy. Jesteśmy jednym z największych producentów ziemniaków w Unii Europejskiej, a nasze zakłady przetwórcze należą do najnowocześniejszych na świecie. Szansą jest też rosnący rynek produktów bio oraz ziemniaków o podwyższonych walorach prozdrowotnych (np. odmiany o kolorowym miąższu bogate w antocyjany).

Jakich ziemniaków oczekują konsumenci?

Rynek coraz częściej oczekuje:

  • ziemniaków mytych i starannie posortowanych,
  • mniejszych opakowań,
  • czytelnego oznaczenia typu kulinarnego,
  • bulw obranych lub pakowanych próżniowo,
  • niskiego poziomu pozostałości środków ochrony roślin,
  • certyfikowanej i identyfikowalnej produkcji.

Rosnące wymagania konsumentów narzucają plantatorom ziemniaków pewne oczekiwania, takie jak: małe opakowania, bulwy myte, a nawet obrane i zapakowane próżniowo.

Należy też wspomnieć, że szczególną uwagę zwraca się na typ odmiany, np. odmiana typu A (sałatkowa) po ugotowaniu nie rozsypuje się na talerzu.

Liczy się również bezpieczeństwo produktu, czyli minimalna dozwolona ilość pozostałości środków ochrony roślin, a najlepiej zerowa. To wymusza na rolnikach inwestycje w nowoczesne linie do sortowania, mycia i pakowania oraz certyfikację gospodarstw (np. GlobalGAP).

Inwestycja w nowoczesne urządzenia i technologie pozwala na optymalizację produkcji ziemniaków. Fot. M. Piśny
Inwestycja w nowoczesne urządzenia i technologie pozwala na optymalizację produkcji ziemniaków. Fot. M. Piśny

Czy ziemniak jest obecnie uprawą dla profesjonalistów?

Marcin Gryn to rolnik, który wdraża wiele innowacji i promuje nowoczesne polskie rolnictwo. Fot. M. Piśny

Zdecydowanie tak. Wysokie „progi wejścia”, ogromne koszty operacyjne i rygory jakościowe sprawiają, że amatorzy i gospodarstwa nieposiadające specjalistycznej wiedzy, maszyn i narzędzi powoli wycofują się z tego rynku. Dla tych jednak, którzy podejmą wyzwanie i postawią na profesjonalizm, ziemniak pozostaje mimo wszystko jedną z najbardziej dochodowych i satysfakcjonujących upraw w polskim rolnictwie.

Fot. M. Piśny

Jak zwiększyć opłacalność uprawy ziemniaków?

Inwestycje

  • zakup nowoczesnych maszyn (sadzarki precyzyjne, kombajny z separatorami kamieni)
  • zakup systemów nawadniania
  • inwestycje w profesjonalne przechowalnie z kontrolą atmosfery

Genetyka

  • niezbędne stosowanie kwalifikowanego materiału sadzeniakowego
  • wybór nowoczesnych odmian
  • sadzenie „własnych” bulw przez kilka lat z rzędu to pewny spadek plonu i nagromadzenie chorób wirusowych

Pokora i nauka

Ziemniak co roku uczy nas czegoś nowego, dlatego profesjonalista to ten, który potrafi wyciągać wnioski z porażek i nieustannie aktualizuje swoją wiedzę agronomiczną.

Wykorzystanie potencjału nowych odmian ziemniaka i ich odpowiedni dobór to jeden z kluczy do sukcesu. Fot. M. Piśny
Wykorzystanie potencjału nowych odmian ziemniaka i ich odpowiedni dobór to jeden z kluczy do sukcesu. Fot. M. Piśny

PILNE: Parlament Europejski przyjął przepisy o NGT!

0

17 czerwca, Parlament Europejski ostatecznie zatwierdził nowe przepisy dotyczące Nowych Technik Genomowych (NGT). To decyzja, która fundamentalnie zmieni podejście do hodowli roślin w Unii Europejskiej. Zaledwie dwa dni wcześniej, w poniedziałek, zielone światło dla projektu dała unijna Komisja Ochrony Środowiska (ENVI). Nowe rozporządzenie wejdzie w życie 20 dni po publikacji w Dzienniku Urzędowym UE, a rolnicy i hodowcy zaczną stosować je w praktyce dwa lata później.

Kompromis w sprawie NGT

Przypomnijmy, że kompromis w sprawie NGT między Parlamentem a Radą wisiał w powietrzu już od grudnia 2025 roku. Choć ostateczne głosowanie miało odbyć się w maju, nagłe poprawki zablokowały ten proces. Dzisiejsze głosowanie to oficjalny powrót do tematu i zarazem wielki krok naprzód.

Co zmienia się w praktyce? Unia Europejska przechodzi na zupełnie nowy model oceny roślin. Od teraz kluczowe będzie to, jakie cechy genetyczne ma końcowy produkt, a nie to, jaką technologią laboratoryjną został uzyskany. Przepisy dzielą rośliny NGT na dwie jasne kategorie, od których zależeć będą formalności:

  • Kategoria NGT-1 (Łagodna ścieżka): Dotyczy roślin, w których dokonano niewielkich, precyzyjnych zmian – takich, jakie mogłyby naturalnie wystąpić w tradycyjnej hodowli. Po szybkiej weryfikacji odmiany te będą traktowane tak samo jak zwykłe, konwencjonalne rośliny.
  • Kategoria NGT-2 (Ścisła kontrola): Obejmuje rośliny o bardziej skomplikowanych modyfikacjach. Te odmiany nadal będą podlegać surowym przepisom o GMO, co oznacza konieczność przejścia pełnej oceny ryzyka i zdobycia specjalnego zezwolenia przed wejściem na rynek.

Co nowe przepisy oznaczają dla polskiego rolnika? Prawa do nasion i transparentność

Wprowadzenie nowoczesnej biotechnologii do rolnictwa zawsze budzi pytania o koszty, patenty i bezpieczeństwo. Parlament Europejski wprowadził jednak szereg zabezpieczeń, które mają chronić niezależność gospodarstw:

  • Pełna informacja o materiale siewnym: Odmiany z grupy NGT-1 trafią do publicznej bazy danych UE. Co ważne, każdy worek z nasionami będzie musiał być wyraźnie oznakowany, aby rolnik kupujący materiał siewny miał pełną świadomość, co sieje na swoim polu.
  • Prawo do własnych nasion: Przepisy gwarantują rolnikom możliwość zachowania i ponownego odsiewu nasion z własnego zbioru (tzw. odstępstwo rolne). Choć technologie NGT będzie można patentować, patenty nie będą mogły obejmować cech i sekwencji genów występujących naturalnie w przyrodzie.
  • Weto dla krajów członkowskich: W przypadku bardziej zmodyfikowanych roślin z kategorii NGT-2 poszczególne państwa (w tym Polska) zachowają prawo do wprowadzenia zakazu ich uprawy na swoim terenie.
  • Rolnictwo ekologiczne bez zmian: Oficjalne dokumenty jasno wskazują, że stosowanie jakichkolwiek technik NGT w produkcji bio i ekologicznej pozostaje całkowicie zabronione.

Susza i choroby. Czy nowoczesna hodowla roślin uratuje plony?

Nowe prawo obejmie zarówno rośliny wyhodowane na terenie Wspólnoty, jak i te importowane do UE. Poza Europą prace nad NGT są już bardzo zaawansowane. Na rynku pojawiają się m.in. odmiany pszenicy o obniżonej zawartości glutenu, ziemniaki wykazujące odporność na groźne patogeny (np. zarazę ziemniaka) czy kukurydza radząca sobie z dotkliwymi suszami.

W dobie drastycznego ograniczania chemicznych środków ochrony roślin i postępujących zmian klimatycznych, dla wielu gospodarstw odporniejsze odmiany mogą okazać się kluczem do utrzymania opłacalności produkcji.

„To historyczne zwycięstwo europejskich rolników. Zatwierdzając NGT, postawiliśmy na innowacje i bezpieczeństwo żywnościowe. Rolnicy od lat apelowali o dostęp do nowoczesnych narzędzi, które pozwolą im uprawiać rośliny bardziej odporne i wymagające mniej pestycydów” – podkreśliła europosłanka Jessica Polfjärd, odpowiedzialna za ten projekt w Parlamencie.

A jakie jest Wasze zdanie?

źródło:/www.europarl.europa.eu/

17 czerwca -susza nadal jest czy jej nie ma?

0
Żniwa 2026
Ilustracja poglądowa

17 czerwca- sprawdzamy czy ostatnie opady wyeliminowały suszę

Żniwa 2026

Za nami najbardziej deszczowy okres od listopada minionego roku. W jednych regionach przez ostatnie 17 dni spadło zaledwie 30 mm a nawet mniej a w innych suma opadów wynosi już ponad 120 mm. Różnice są zatem bardzo duże.

My dysponujemy dokładnymi danymi wilgotności gleby z dwóch regionów w Polsce- okolicy Skierniewic, Brzezin i Łowicza w województwie Łódzkim oraz okolicy Recza na Pomorzu Zachodnim. Suma opadów w czerwcu na tym obszarze wynosi od 31 do 52 mm.

W bliskim położeniu stacji w okolicy miejscowości Recz jak widać padało zbyt mało by woda zdołała przedostać się na głębokość z której korzystają takie rośliny jak rzepak, kukurydza, krzewy, drzewa owocowe.

Spośród stacji pogodowych z IUNG Puławy mamy informacje o istnieniu tylko tych wymienionych powyżej. Stacji jest z całą pewnością więcej i jeśli macie informacje o istnieniu takiej stacji w swojej gminie to prosimy o komentarz z linkiem.

Z powyższych zdjęć najgorsza sytuacja ma miejsce w Gminie Lipce Reymontowskie, gdzie w czerwcu spadło 31 mm deszczu a od 1 stycznia zaledwie 80 mm deszczu. Ziemia była tak sucha, że woda opadowa dotarła głównie na głębokość 1-5 cm- w sam raz dla zbóż ale za mało aby skorzystały z niej pozostałe rośliny.

Nieco lepiej jest na pozostałych stacjach ale i tu wilgotność jest dalece zbyt niska. Wilgotność gleby powinna wahać się między 50-90% na głębokości 50-100 cm do 40-80% w warstwie przyziemnej w zależności jak dawno wystąpił ostatni opad.

Na sporym obszarze Polski spadło jednak więcej niż 30-50 mm deszczu. Prawdopodobnie dopiero tam, gdzie sumy opadów przekroczyły 80 mm woda opadowa mogła przesiąknąć do głębokości 50-60 cm zasilając drzewa, krzewy owocowe oraz zboża w wodę.

W Polsce rozpoczęło się już stopniowe ocieplenie. Najbardziej odczuje je południe, południowy zachód kraju- tu przez 3-4 dni temperatura wahać się ma od 30 do 34 stopni na plusie. W miejscowościach przygranicznych z Litwą i Rosją temperatura na 2 dni ma szansę podnieść się w pobliże 26-29 stopni Celsjusza. Bez podsiąku wody od dołu susza wróci do wierzchniej warstwy błyskawicznie.

Pewniejsze opady pojawią się dopiero w weekend. Już dziś wiadomo, że burze będą groźne, gradowe z wichurami. Burze miejscami przyniosą grad do 3-5 cm średnicy szatkując pola kukurydziane, ziemniaki, warzywa, sady czy zboża oraz wiatr podczas zjawiska zwanym „downburst” oraz superkomórek do 90-110 km/h. Takie zjawiska obejmują zwykle wąski, niewielki obszar ale w ten weekend z całą pewnością się pojawią.

Opady te wpłyną głównie na poprawę warunków wodnych w wysychających bądź wyschniętych stawach, sadzawkach bowiem opady będą nawalne i woda będzie spływać w obniżenia terenu zamiast spokojnie wsiąkać w głąb profilu glebowego.

Burze nie przejdą przez wszystkie miejscowości. Przynajmniej 40% kraju ma szansę zostać ominięte przez jakikolwiek opad w ten weekend. Największe szanse na burze będą na zachodzie, południu, południowym wschodzie kraju, Warmii i Mazurach oraz na południe od Łodzi. Najmniejsze zaś między Warszawą, Łodzią, Gnieznem, Toruniem oraz na wybrzeżu.

Link do najsuchszej stacji w Polsce- http://meteor.iung.pulawy.pl/view2.php?u=Lipce

Link do sumy opadów w Polsce- https://modele.imgw.pl/cmm/?page_id=18414&view=current&c_mode=summary&c_param=RRR_ACU

Rynek bydła i trzody chlewnej: Stan i perspektywy

0

Rynek bydła i trzody chlewnej: Sytuacja na rynku produktów odzwierzęcych pozostaje w centrum uwagi rolników i przetwórców. Jak wynika z najnowszej analizy Credit Agricole, rynek ten znajduje się obecnie w fazie wymagającej od producentów dużej elastyczności, szczególnie w obliczu zmieniających się kosztów produkcji. Zmienność na rynkach paliwowych, wywołana ostatnimi wydarzeniami geopolitycznymi na Bliskim Wschodzie, oraz stabilizująca się sytuacja globalna zaczynają wpływać na koszty energii i paliw, co w zestawieniu z aktualną podażą żywca tworzy istotny kontekst dla polskiego hodowcy.

Trzoda chlewna: Trudny czas z nadzieją na odbicie

Rynek trzody chlewnej znajduje się obecnie w trudnej fazie. Z danych przedstawionych w raporcie AGROMAPA wynika, że ceny skupu tuczników pozostają na niskim poziomie, notując spadki rzędu 24% w skali roku. Jeszcze wyraźniejsza korekta dotknęła rynek prosiąt, gdzie odnotowano spadek o około 30%.

Co czeka hodowców?

  • Dostosowanie podaży: Eksperci prognozują, że kolejne kwartały przyniosą stopniowy wzrost cen skupu. Jest to wynik wymuszonego dostosowania podaży do niskiej opłacalności produkcji, co powinno w dłuższej perspektywie wesprzeć odbudowę marż.
  • Czynnik ryzyka: Głównym zagrożeniem pozostaje presja wirusa ASF, który wciąż ogranicza potencjał eksportowy polskiej wieprzowiny na rynki trzecie.

Bydło: Poprawa opłacalności mimo korekty cen skupu

Sektor wołowiny wykazuje obecnie ciekawą dynamikę. Choć na rynku obserwujemy kontynuację lekkiego spadku cen skupu bydła, wynika on głównie z osłabienia popytu oraz zwiększonej podaży krów z sektora mleczarskiego w warunkach pogorszonej opłacalności produkcji mleka.

Dlaczego opłacalność wołowiny rośnie? Mimo niższych cen skupu, poprawie uległa relacja cen żywca do cen pasz, co oznacza, że dla wielu producentów bydła mięsnego opłacalność produkcji w ujęciu rocznym poprawiła się. Warto zaznaczyć, że polski eksport wołowiny w okresie I-III 2026 r. zwiększył się o 6,7% r/r, co jest pozytywnym sygnałem dla branży.

Kontekst rynkowy

Nie można pominąć wpływu otoczenia makroekonomicznego. Uspokojenie sytuacji na rynku ropy naftowej przekłada się na bardziej stabilne koszty energii, co jest kluczowe przy pracach polowych i transporcie żywca. Warto również pamiętać, że rynek znajduje się w fazie wysokich zasobów zbóż. Choć globalne zapasy są rekordowe, z perspektywy hodowcy oznacza to stabilizację kosztów pasz, co przy aktualnych cenach skupu zwierząt jest czynnikiem decydującym o rentowności całego gospodarstwa.

Podsumowanie: Podczas gdy sektor wieprzowy potrzebuje jeszcze czasu na wyjście z dołka, branża wołowa wykazuje większą odporność. Najbliższe miesiące będą czasem weryfikacji prognoz cenowych, w których kluczową rolę odegrają dalsze decyzje w zakresie dostosowania pogłowia oraz stabilność kosztów energii.

Artykuł opracowano na podstawie analiz rynkowych Credit Agricole.

MATIF: ceny zbóż mocno w górę, a rzepak w dół! Wszystko przez dane o areale we Francji

0
Ceny zbóż na MATIF/CBOT

Ceny zbóż i rzepaku na Matif (sesja z 16.06.2026): Zjazd notowań na giełdzie w Paryżu poniżej psychologicznej granicy 200 EUR/t okazał się krótkotrwały. Na rynku zbóż do głosu gwałtownie doszedł popyt, a dodatkowym paliwem dla giełdowych byków stały się sensacyjne dane z francuskiego Ministerstwa Rolnictwa. Najnowszy raport Agreste odsłania karty: we Francji mamy do czynienia z prawdziwym exodusem z upraw kukurydzy na rzecz sektora oleistego. Efekt? Ceny zbóż wystrzeliły, a unijny rzepak znalazł się pod wyraźną presją.

Ostatnie dni na europejskim rynku zbóż przypominały prawdziwy rollercoaster. Początek tygodnia przyniósł głębokie, pesymistyczne minima, jednak wczorajsza sesja na Euronext (MATIF) przyniosła widowiskowe odrobienie strat. Dynamiczne odbicie cen to bezpośrednia reakcja na uaktywnienie się globalnych importerów oraz fundamentalne cięcia w prognozach unijnego areału u największego unijnego producenta.

Drastyczne tąpnięcie areału kukurydzy we Francji

Największym zaskoczeniem dla analityków okazały się oficjalne, zrewidowane dane statystyczne francuskiego resortu rolnictwa (Agreste), które były szeroko komentowane na posiedzeniu agencji FranceAgrimer. Z raportu wyłania się obraz głębokiego odwrotu tamtejszych rolników od upraw wiosennych.

Szacunki powierzchni zasiewów kukurydzy na ziarno zostały drastycznie obniżone – areał ten skurczył się aż o -18,8% w porównaniu do ubiegłego roku, osiągając skrajnie niski poziom 1,31 mln hektarów. Francuscy producenci jako główne przyczyny ucieczki od kukurydzy wskazują zaporowe ceny środków do produkcji (w tym nawozów i kosztów suszenia) oraz ogromną niepewność rynkową.

Zupełnie inne nastroje panują nad Sekwaną w sektorze roślin oleistych:

  • Słonecznik: Odnotowano wyraźny wzrost powierzchni zasiewów o +10,7% rok do roku, do poziomu 0,75 mln ha.
  • Rzepak: Po kolejnej korekcie areał przekroczył barierę 1,4 mln ha, co oznacza skok o +12% w relacji do poprzedniego sezonu.

Jak zareagował MATIF? Pszenica i kukurydza zyskują, rzepak traci

Reakcja giełdy w Paryżu na te doniesienia była natychmiastowa i doprowadziła do wyraźnego rozstrzału między rynkiem zbóż a kompleksem oleistym.

W odpowiedzi na fatalne prognozy powierzchni zasiewów kukurydzy we Francji, kontrakt na to zboże (XBX26) wystrzelił w górę aż o +4,00 EUR/t (+1,97%), kończąc dzień na poziomie 207,25 EUR/t. Te zawirowania podażowe dały także dodatkowe paliwo dla rynku ziarna chlebowego. Ceny pszenicy skutecznie odbiły się od ostatnich minimów – kontrakt na pszenicę wrześniową (MLU26) zyskał +2,75 EUR/t (+1,38%), kończąc sesję na bezpiecznym poziomie 202,50 EUR/t.

Zupełnie inaczej zachował się unijny rzepak (kontrakt XRQ26). Na notowaniach czarnych nasion ciążył zarówno potężny, prognozowany wzrost krajowego areału we Francji (+12%), jak i trwająca na rynkach światowych blisko 5-procentowa lawina spadkowa na rynku ropy naftowej. Pod wpływem tych dwóch czynników rzepak na MATIF zanotował regres o -5,75 EUR/t (-1,12%), zamykając się na poziomie 507,50 EUR/t.

Źródło: Euronext-Paryż, CBoT, AGRESTE