Strona główna Blog Strona 63

Gdzie kupić części do maszyn rolniczych w sezonie?

0

Sezon nie wybacza przestojów. Gdy kombajn staje w środku żniw albo siewnik odmawia posłuszeństwa tuż przed siewem, liczy się każda godzina. Gdzie szukać części zamiennych, żeby wrócić na pole jak najszybciej — i nie przepłacić?

Sezon to najgorszy moment na szukanie części – i najczęstszy

Statystyki są bezlitosne – większość awarii maszyn rolniczych przypada na okres intensywnych prac polowych. Nic dziwnego – sprzęt pracuje wtedy na pełnych obrotach, często po kilkanaście godzin dziennie, w trudnych warunkach. Problem w tym, że właśnie wtedy dostępność części w lokalnych punktach bywa najgorsza. Popularne elementy eksploatacyjne – filtry, paski, łożyska, noże do kosiarek czy elementy robocze siewników – rozchodzą się błyskawicznie.

Dlatego coraz więcej rolników przestawia się na zakupy online, gdzie asortyment jest szerszy, a czas realizacji zamówienia często krótszy niż wycieczka do najbliższego dealera.

Na co zwrócić uwagę, wybierając dostawcę części?

Nie każdy sklep internetowy z częściami rolniczymi zasługuje na zaufanie. Zanim złożysz zamówienie, sprawdź kilka kluczowych rzeczy.

  1. Po pierwsze – autoryzacja producenta. Części oryginalne i firmowe mają gwarancję kompatybilności z Twoją maszyną. Jeśli sklep jest oficjalnym dystrybutorem danej marki, masz pewność, że kupujesz dokładnie to, co pasuje – bez zgadywania, czy zamiennik będzie miał właściwe wymiary i parametry.
  2. Po drugie – opisy techniczne i specyfikacja. Rolnik kupujący część do konkretnej maszyny potrzebuje numerów katalogowych, wymiarów, informacji o kompatybilności z poszczególnymi modelami. Jeśli sklep podaje tylko ogólną nazwę produktu bez szczegółów technicznych, lepiej szukać dalej.
  3. Po trzecie – czas dostawy. W sezonie liczy się każdy dzień. Warto wybierać sklepy, które wysyłają zamówienia w ciągu 24–48 godzin i oferują przesyłki kurierskie z możliwością śledzenia.
  4. Po czwarte – szerokość asortymentu. Idealnie, jeśli w jednym miejscu znajdziesz zarówno części do ciągnika, siewnika, jak i narzędzia warsztatowe czy osprzęt roboczy. Jedno zamówienie, jedna przesyłka, mniej czasu straconego na szukanie.

Sklep dla rolników z szerokim asortymentem

Jednym z miejsc, które spełnia powyższe kryteria, jest RolnikKupuje.pl – sklep internetowy skierowany wyłącznie do rolników i osób pracujących w branży rolniczej. To nie jest kolejny marketplace z tysiącem kategorii od elektroniki po zabawki. Cały asortyment, układ strony i opisy produktów są zaprojektowane z myślą o jednym odbiorcy – rolniku, który wie, czego szuka, i potrzebuje konkretnych informacji technicznych, a nie marketingowych sloganów.

W ofercie RolnikKupujel znajdziesz części i akcesoria do maszyn czterech sprawdzonych marek:

  • John Deere – sklep jest oficjalnym dystrybutorem marki, co oznacza dostęp do oryginalnych części eksploatacyjnych i zamiennych do ciągników, kombajnów, pras i innych maszyn. Dla właścicieli sprzętu John Deere to duże ułatwienie – oryginalne filtry, paski, noże czy elementy układu hydraulicznego z pewnego źródła, bez ryzyka trafienia na podróbkę.
  • Monosem – specjalista od precyzyjnych siewników punktowych. Jeśli pracujesz na siewniku Monosem, wiesz, jak ważna jest precyzja wysiewu – a ta zależy od stanu dysków wysiewających, redlic, czujników i elementów napędu. W sklepie znajdziesz części oryginalne do najpopularniejszych modeli.
  • Milwaukee – marka kojarzona głównie z elektronarzędziami, ale w kontekście gospodarstwa rolnego to coś więcej. Sklep oferuje narzędzia akumulatorowe Milwaukee przydatne przy codziennych naprawach, oświetlenie robocze LED do warsztatów i hal, system organizacji narzędzi PACKOUT oraz środki ochrony indywidualnej.
  • Kramer – ładowarki teleskopowe i kołowe, bez których trudno wyobrazić sobie nowoczesne gospodarstwo. Części eksploatacyjne i akcesoria do ładowarek Kramer również są dostępne w sklepie.

Jak kupować części mądrze – nie tylko w sezonie

Doświadczeni rolnicy wiedzą, że najlepszy czas na zakup części eksploatacyjnych to okres przed sezonem. Przegląd maszyn w lutym czy marcu, wymiana filtrów, sprawdzenie pasków i łożysk, uzupełnienie zapasu noży – to wszystko pozwala uniknąć nerwowego szukania w szczycie prac.

Warto prowadzić prostą listę elementów, które zużywają się regularnie, i zamawiać je z wyprzedzeniem. Filtry oleju i powietrza, elementy tnące, uszczelki, łańcuchy – to pozycje, które i tak będą potrzebne. Kupując je wcześniej, zyskujesz spokój i często lepsze ceny, bo w sezonie popyt podbija koszty logistyczne.

Jeśli jednak awaria zaskoczy Cię w środku żniw, dobrze mieć pod ręką sprawdzony adres, pod którym zamówisz potrzebną część szybko i bez zbędnego tłumaczenia, co dokładnie potrzebujesz. RolnikKupuje to właśnie taki adres – sklep, który mówi językiem rolnika.

Czy motorsport i rolnictwo da się połączyć? Oczywiście, że tak!

0
Inter Cars partnerem Tractor Pulling

Inter Cars partnerem głównym II edycji Tractor Pulling Polska 2026

Inter Cars ogłasza partnerstwo przy jednym z najbardziej widowiskowych wydarzeń branży Agro – II edycji Tractor Pulling Polska 2026. Jako partner główny zaznaczamy ponownie, że jesteśmy blisko rynku maszyn rolniczych i naszych klientów. Oprócz dostarczanych części, wiedzy technicznej i narzędzi, stawiamy też na wymianę doświadczeń i opinii z ludźmi którzy tworzą ten wspaniały świat.

Potężna moc i niezawodność pod ekstremalnym obciążeniem

Potężna moc, bezkompromisowa wytrzymałość, niezawodność pod ekstremalnym obciążeniem – na tym polega Tractor Pulling w czystej postaci. To także definicja oddająca pracę segmentu Off Highway.

Ważne wydarzenie na mapie rolniczej Polski

„Wydarzenie którego jesteśmy partnerem, z pewnością odwiedzi wiele osób. To nie wątpliwie ważny event na mapie rolniczej naszego kraju. Przyjeżdżamy razem z naszymi dostawcami, zaprosiliśmy również naszych klientów. To dobry sposób na spotkanie się w trochę innych okolicznościach niż zazwyczaj. Wiemy na czym polega ciężka praca, wiemy też jak ważne są relacje” – mówi Adam Czerwiński, menedżer ds. kluczowych klientów.

Blisko klientów i ich codziennych wyzwań

„Jako segment Off Highway w Inter Cars doskonale rozumiemy specyfikę pracy z ciężkim sprzętem. Z ogromną satysfakcją dołączamy do grona partnerów II edycji Tractor Pulling Polska. Nasza obecność na tym wydarzeniu to nie jest przypadek – zawsze dążymy do tego, aby być dokładnie tam, gdzie są nasi klienci. Chcemy wspólnie z nimi przeżywać te niesamowite, sportowe emocje, ale też rozmawiać o codziennych wyzwaniach. To dla nas idealna przestrzeń do spotkań z profesjonalistami, którzy na co dzień ufają naszym produktom i logistyce.” – mówi Karol Przybyła, Dyrektor ds. Sprzedaży Rynku Off Highway.

Inter Cars Strefa Ciężka podczas wydarzenia

Inter Cars Strefa Ciężka podczas wydarzenia zlokalizowana będzie w widocznym miejscu, przygotowaliśmy techniczne stoiska z ofertą agro, wśród nich nasi dostawcy z różnych dziedzin zaprezentują swoją ofertę do maszyn rolniczych.

Śledź relację z wydarzenia

Relację z imprezy będzie można śledzić w mediach społecznościowych Inter Cars.

Ceny cukru a umowa handlowa UE-Tajlandia: Branża żąda wykluczenia sektora

0
Ceny cukru

Ceny cukru na europejskim rynku mogą znaleźć się pod gigantyczną presją, jeśli Komisja Europejska nie zablokuje liberalizacji handlu z Bangkokiem. Podczas gdy w Brukseli trwa dziewiąta runda negocjacji nad umową handlową UE-Tajlandia, europejscy producenci cukru i plantatorzy buraków biją na alarm. W obliczu rażąco nieuczciwej konkurencji branża domaga się całkowitego wykluczenia tego surowca z rozmów handlowych, aby chronić i tak już mocno poturbowany sektor.

Obecnie trwające rozmowy mogą zakończyć się podpisaniem porozumienia jeszcze w 2026 roku. Ten harmonogram budzi ogromny niepokój Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Cukru (CEFS) oraz Międzynarodowej Konfederacji Europejskich Plantatorów Buraków (CIBE). Od momentu wznowienia negocjacji z Tajlandią we wrześniu 2023 roku, ceny cukru spadły już o blisko 40%, a unijny przemysł nie ma już marginesu na amortyzację kolejnych wstrząsów.

Czytaj również:

Ceny cukru a wcześniejsze umowy handlowe: Gorzka lekcja dla UE

Obawy unijnych producentów nie są bezpodstawne – pamiętają oni doskonale, jak drastycznie na ceny cukru wpłynęły wcześniejsze umowy handlowe i decyzje o liberalizacji dostępu do rynku. Najlepszym tego przykładem było pełne otwarcie unijnych granic na bezcłowy import z Ukrainy po wybuchu wojny w 2022 roku, co doprowadziło do gigantycznego tąpnięcia cenowego i zmusiło UE do wprowadzenia awaryjnych kontyngentów (tzw. hamulców bezpieczeństwa) w kolejnych sezonach.

Również dotychczasowe stałe umowy preferencyjne mocno obciążają europejską architekturę rynkową. Przedstawiciele sektora przypominają, że unijny rynek jest już teraz niezwykle mocno otwarty. W bieżącym roku obrotowym 2026/27:

  • Ponad 1,1 mln ton cukru jest dostępnych w ramach stałego importu bezcłowego.
  • Ponad 543 000 ton cukru surowego trafia do UE po obniżonych stawkach celnych.
  • Szeroki, bezcłowy dostęp posiadają także kraje z organizacji AKP (Afryka, Karaiby, Pacyfik) oraz kraje najmniej rozwinięte.

Dopuszczenie do tego zestawienia Tajlandii — drugiego co do wielkości eksportera cukru na świecie, który specjalizuje się w wysoce konkurencyjnym cukrze białym — oznaczałoby ostateczne załamanie cenowe w Europie.

Drastyczne podwójne standardy i nieuczciwa konkurencja

Głównym zarzutem europejskich producentów jest brak równych zasad gry (tzw. level playing field). Różnice w wymogach produkcyjnych między UE a azjatyckim tygrysem są potężne:

ObszarUnia EuropejskaTajlandia
Ochrona roślinRygorystyczne wycofywanie chemii; wysokie koszty ochrony.W użyciu pozostają 133 substancje aktywne zakazane w UE.
Standardy pracySurowe prawo pracy, wysokie koszty socjalne.Udokumentowane przypadki pracy dzieci i wyzysku (raporty ILO i HRW).
Wsparcie państwaRestrykcyjne zasady pomocy publicznej.Szerokie subsydia rządowe, krajowa kontrola cen i dumping eksportowy.

O tym, jak bardzo tajski cukier destabilizuje międzynarodową konkurencję, świadczy fakt, że Wietnam zdecydował się przedłużyć cła antydumpingowe na cukier z Tajlandii aż do 2031 roku.

Sektor na granicy wytrzymałości

„Europejscy producenci i wytwórcy zainwestowali ogromne środki, aby spełnić najsurowsze na świecie standardy środowiskowe, zdrowotne i społeczne. Zmuszanie naszego sektora do konkurowania na głęboko nierównych warunkach jest niesprawiedliwe” – podkreśla Guillaume Gandon, prezes CIBE.

Z kolei Giovanni Tamburini, prezes CEFS, przypomina o bolesnej restrukturyzacji, jaką branża przeszła w ostatnich latach. Od 2017 roku w Europie zamknięto 21 cukrowni. Likwidacja kolejnych strategicznych mocy produkcyjnych na wsi będzie procesem nieodwracalnym, zagrażającym unijnemu bezpieczeństwu żywnościowemu.

Źródło: Na podstawie oficjalnego komunikatu Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Cukru (CEFS) oraz Międzynarodowej Konfederacji Europejskich Plantatorów Buraków (CIBE).

Ceny paliw w środę i prognoza na czwartek: Co z cenami od 1-go lipca? [ANALIZA]

0
Ceny paliw

Ceny paliw: Środa, 24 czerwca 2026 roku, przynosi kolejne przetasowania na rynku ropy i krajowych paliw. Rolnicy i kierowcy bacznie przyglądają się oficjalnym limitom detalicznym, które weszły w życie na stacjach realizujących rządowy pakiet osłonowy. Choć na światowych giełdach widać wyraźne spadki cen ropy naftowej wywołane przełomem dyplomatycznym wokół cieśniny Ormuz, polski konsument zmaga się z barierą w postaci drogiej waluty. Sprawdzamy, jak obecne stawki hurtowe ukształtują ceny na pylonach w czwartek, 25 czerwca, oraz wyliczamy, jak mocno uderzy w rolników ryczałtowych powrót do pełnej stawki VAT już 1 lipca.

Czytaj najnowszą analizę:

Zgodnie z najnowszym oficjalnym zestawieniem cen maksymalnych (wyliczanych z rządowej formuły: [Hurt netto + 30 gr marży] × 8% VAT), w środę na stacjach obowiązują następujące pułapy:

  • Benzyna Pb95: 5,97 zł/l (spadek o 1 grosz w ujęciu dzień do dnia).
  • Olej Napędowy (ON): 6,11 zł/l (cena zamrożona, bez zmian względem wtorku).

Odblokowanie cieśniny Ormuz i skok diesla na ARA

Na globalnych rynkach surowcowych wczorajsza sesja przyniosła pogłębienie spadków cen ropy naftowej. Inwestorzy reagują na porozumienie USA i Iranu, na mocy którego strategiczna cieśnina Ormuz została w pełni otwarta dla swobodnego transportu surowców, a sankcje na irańską ropę zawieszono na 60 dni.

Efekt? Notowania czarnego złota wyraźnie pikują:

  • Ropa Brent: zanotowała spadek o 1,05% i zamknęła dzień na poziomie 77,08 USD za baryłkę.
  • Ropa WTI: potaniała o 0,88% do poziomu 73,21 USD za baryłkę.

Spadek cen surowca nie przełożył się jednak automatycznie na gotowe produkty naftowe w Europie. Na giełdzie ARA diesel podrożał o skromne 0,3% do poziomu 891 USD/t. Co kluczowe dla rynku średnioterminowego, europejskie ceny błękitnego paliwa utrzymują się na poziomie aż 17% powyżej poziomów z końcówki lutego, co blokuje przestrzeń do mocniejszych obniżek w detalu.

Jak reaguje krajowy hurt w Płocku?

W polskim systemie handlowym wtorkowe zamknięcie rynków globalnych bezpośrednio ukształtowało środowy cennik hurtowy PKN Orlen z 24 czerwca. W krajowej rafinerii widać wyraźne rozjechanie się trendów dla obu podstawowych paliw:

  • Benzyna Eurosuper 95: Cena w hurcie spadła o kolejne 11 zł na metrze sześciennym – z poziomu 5 225 zł/m³ do 5 214 zł/m³. Spoglądając na szerszy horyzont, widać potężną ulgę w stosunku do końcówki maja, gdy cena zbliżała się do granicy 5 650 zł/m³.
  • Olej Napędowy (Ekodiesel): Krajowy hurt diesla minimalnie wzrósł o 2 zł – z poziomu 5 356 zł/m³ do 5 358 zł/m³. Trend dla ON od kilku dni pozostaje silnie spłaszczony wokół granicy 5 350 zł/m³, wykazując potężny spadek względem końcówki maja, kiedy metr sześcienny wyceniano na 5 950 zł.

Powodem braku spadków na oleju napędowym, mimo taniejącej ropy, jest rynek walutowy i drożejący dolar. Kurs pary USD/PLN wzrósł o 0,67% do poziomu 3,7638 zł. Ponieważ polskie rafinerie rozliczają zakupy surowców w amerykańskiej walucie, wzrost kursu dolara w połączeniu z lekkim odbiciem cen diesla na ARA zneutralizował spadki wycen samej ropy naftowej.

Prognoza: Jakie ceny maksymalne zobaczymy w czwartek (25.06.2026)?

Po podstawieniu środowych stawek hurtowych z Płocka do urzędowego wzoru cen maksymalnych, możemy precyzyjnie obliczyć pułap cen, który Ministerstwo Energii ogłosi dla stacji na czwartek:

Kierowcy tankujący benzynę odczują symboliczny spadek ceny maksymalnej o kolejny 1 grosz (do poziomu 5,96 zł/l). Z kolei użytkownicy pojazdów z silnikami wysokoprężnymi oraz rolnicy zapłacą dokładnie tyle samo – cena maksymalna ON pozostanie zabetonowana na poziomie 6,11 zł/l.

Wyliczenie: O ile skoczą ceny po powrocie 23% VAT od 1 lipca?

Obecna stabilizacja cen jest kluczowa, ponieważ już 1 lipca stawka VAT na paliwa wraca z 8% do pełnych 23%. Sprawdźmy, jak powrót do wyższego podatku uderzy w portfele konsumentów, jeśli ceny bazowe netto na stacjach pozostałyby na dzisiejszym poziomie.

Dopisanie do tych wartości nowej, 23-procentowej stawki VAT oznacza drastyczną zmianę na pylonach:

  • Nowa cena Pb95: wzrost o 0,83 zł/l;
  • Nowa cena ON: wzrost o 0,85 zł/l.

Skutki dla kierowców

Zwykli konsumenci nie odliczają podatku od towarów i usług. Tankując standardowy bak o pojemności 50 litrów, kierowca auta benzynowego wyda o ok. 41,50 zł więcej, a właściciel diesla zostawi przy kasie o ok. 42,50 zł więcej niż obecnie.

Koszmarny rachunek dla rolników ryczałtowych

Dla producentów rolnych kluczowa pozostaje struktura rozliczania podatków:

  • Rolnicy ryczałtowi: Zgodnie z przepisami, rolnik ryczałtowy jest zwolniony z VAT i nie ma możliwości odliczenia podatku z faktury za paliwo. Cały wzrost stawki VAT uderza w niego bezpośrednio. Przygotowując się do nadchodzących żniw i tankując do zbiornika gospodarskiego np. 2000 litrów oleju napędowego, rolnik ryczałtowy wyda jednorazowo aż o 1 700 zł więcej!
  • Rolnicy na zasadach ogólnych: Ta grupa (czynni podatnicy VAT) nie odczuje zmiany na dystrybutorach, ponieważ kupuje paliwo w cenach netto, a podatek w całości odlicza. Dla nich liczy się wyłącznie stabilny i relatywnie niski w ujęciu miesięcznym hurt w Płocku.

Jedyną nadzieją na zamortyzowanie tego lipcowego szoku podatkowego jest dynamiczna sytuacja wokół cieśniny Ormuz. Im mocniej napływ tańszej, irańskiej ropy naciśnie gotowego diesla na giełdzie ARA, a przez to na krajowy hurt w najbliższych dniach, tym niższa będzie baza netto, od której naliczany będzie nowy, wyższy podatek VAT. Duży wpływ na ceny hurtowe będzie miała też sytuacja na rynku walutowym. Z jednej strony słabnący złoty sprzyja wyższym cenom zbóż w portach, ale z drugiej uderza w koszty zakupu towarów importowanych (np. paliw, nawozów).

Źródło cen: PKN Orlen, Monitor Polski, giełdy towarowe

Pogoda- od +9 do +35 stopni Celsjusza

0
Pogoda 25 czerwca
Pogoda 25 czerwca

Pogoda- słonecznie, sucho a od Pomorza Zachodniego po Mazowsze wietrznie

Zarówno najbliższa noc jak i jutrzejszy dzień będzie pogodny; niemal bezchmurny. Pierwsze szanse na burze będą w niedzielę wieczorem na północnym zachodzie kraju.

Na termometrach od 9 stopni w obniżeniach terenu od Lubelskiego po Podkarpacie, Małopolskę i Świętokrzyskie do 10-11 stopni na wschodzie, południu i w centrum kraju. Od okolic Warszawy po Podlasie, Mazury, Warmię, Kujawy, Kaszuby, Wielkopolskę, Dolny Śląsk od 12 do 14 stopni a najcieplejsza noc upłynie od Ziemi Lubuskiej po Pomorze Zachodnie – tu 15-16 stopni a wzdłuż granicy z Niemcami około 17 stopni.

Na zachodzie kraju rosa nad ranem będzie niewielka. Nad resztą kraju umiarkowana.

Z upływem godzin temperatura szybko ma rosnąć. Wyjątkiem będzie wybrzeże- tu w nocy i w dzień podobna temperatura- w rejonie Gdańska w pobliżu 19-22 stopni. Najcieplej w pasie od Zgorzelca po Słubice- wzdłuż zachodniej granicy nie mniej niż 35 stopni.

Wiatr od Pomorza Zachodniego po północ Wielkopolski, Kujawsko Pomorskie, okolice Łodzi po środkowe Mazowsze powieje dość silnie z północnego zachodu. Na wybrzeżu bryza od Morza a nad resztą kraju powieje słabo.

Pogoda 25 czerwca

Konkurs- Konkurs z okazji Jubileuszu 10–lecia Agro Profil

Aktualna temperatura- https://www.infoclimat.fr/

Żar z nieba i nocne żniwa. Dramatyczna fala upałów paraliżuje francuskie rolnictwo

0
Ilustracja poglądowa

Fala upałów paraliżuje francuskie rolnictwo: Podczas gdy w Polsce z niepokojem obserwujemy kaprysy letniej pogody, na zachodzie Europy rozgrywa się prawdziwy rolniczy dramat. Francję nawiedziła bezprecedensowa, czerwcowa fala upałów. Temperatury przekraczające 40–42°C w cieniu paraliżują pracę gospodarstw, dziesiątkują inwentarz i drastycznie obniżają prognozy tegorocznych zbiorów.

„W ciągu 42 lat pracy zawodowej nigdy czegoś takiego nie widziałem” – mówią tamtejsi rolnicy. Oto jak ekstremalna aura uderza w kluczowe sektory produkcji u jednego z największych producentów żywności w Unii Europejskiej.

Czytaj również:

Katastrofa w kurnikach i straty w oborach

Dla producentów drobiu i bydła czerwcowy skwar okazał się zabójczy. W gospodarstwach dochodzi do masowych padnięć zwierząt z powodu stresu cieplnego.

  • Dramat u drobiarzy: Stéphane Delapré, hodowca z departamentu Wandea, stracił w zaledwie jeden dzień blisko 50% stada objętego prestiżowym certyfikatem jakości Label Rouge (drób z wolnego wybiegu). Ptaki dusiły się z gorąca zarówno w budynkach, jak i bezpośrednio na wybiegach pod drzewami, mimo pracującej wentylacji.
  • Mniej mleka w tankach: Producenci mleka walczą o dobrostan krów za pomocą zraszaczy i mgiełek wodnych. Mimo to wydajność sztuk spada o 4 do 5 litrów dziennie (z normalnych 42 l/dobę). Hodowcy zgłaszają już upadki sztuk najbardziej wrażliwych, u których dochodzi do niewydolności układu oddechowego.

Żniwa pod nadzorem straży pożarnej i nocna praca silosów

Zbieranie zbóż w temperaturze powyżej 40°C niesie za sobą ogromne ryzyko pożarowe. Susza hydrologiczna i ekstremalny upał sprawiają, że iskra z kombajnu może w kilka minut strawić dorobek całego roku.

  • Zakazy zbiorów w dzień: W wielu regionach (m.in. Charente-Maritime) prefektury wprowadziły oficjalne zakazy pracy kombajnów w godzinach największego upału (od 14:00 do 19:00).
  • Nocna rewolucja w skupach: Aby umożliwić rolnikom bezpieczną pracę, lokalne spółdzielnie (np. Terre Atlantique) diametralnie zmieniły godziny otwarcia silosów. Skupy przyjmują ziarno od godziny 20:00 wieczorem do 2:00 w nocy.
  • Drastyczny spadek plonów: Tam, gdzie żniwa już ruszyły, rolnicy mówią o fatalnych wynikach. Zamiast gwarantujących rentowność 65 kwintali z hektara (6,5 t/ha), zbiory pszenicy miękkiej oscylują wokół zaledwie 38 q/ha (3,8 t/ha). Ziarno przez błyskawiczne dosychanie na pniu jest małe, niewyrośnięte i ucieka z plewami podczas omłotu.

„Efekt szybkowaru” – co z kukurydzą?

Eksperci z francuskiego instytutu INRAE podkreślają, że obecna fala upałów mocno różni się od tej pamiętnej z 2003 roku. Wtedy kryzys przyszedł w sierpniu, gdy wegetacja była niemal zakończona. Teraz mamy do czynienia z tzw. efektem szybkowaru na samym początku lata.

Największe obawy budzi kukurydza, która w wielu rejonach dopiero przygotowuje się do kwitnienia. Jeśli wysokie temperatury utrzymają się na początku lipca, pyłek kukurydzy stanie się sterylny, co doprowadzi do fatalnego zaziarnienia kolb. Szansą dla upraw jarych jest w tej chwili wyłącznie sprawna irygacja, jednak w 13 departamentach już wprowadzono drastyczne ograniczenia w poborze wody do podlewania pól.

Wniosek dla sektora: Francuscy rolnicy głośno mówią o tym, że w obliczu powtarzających się anomalii system musi się zmienić. Potrzebne jest nie tylko elastyczne podejście punktów skupu do godzin pracy, ale też systemowe wdrażanie założeń agroekologii na poziomie każdego regionu. Klimat zmienia się szybciej niż procedury, a powtarzalność ekstremów wycieńcza ludzi, zwierzęta i rośliny.

Jak oceniacie sytuację w Waszych rejonach? Czy polskie gospodarstwa są lepiej przygotowane na potencjalne uderzenie takich afrykańskich upałów w trakcie nadchodzących żniw? Piszcie w komentarzach!

Rynek słonecznika u progu rekordów. Czerwcowy raport USDA potwierdza potężny skok produkcji

0

Rynek słonecznika u progu rekordów: Jak rozwinie się globalny rynek słonecznika w nadchodzącym sezonie? Z najnowszego, czerwcowego raportu USDA wynika, że światowa produkcja nasion słonecznika w roku obrotowym 2026/27 wzrośnie do rekordowych 62,06 mln ton. To potężny skok o blisko 12,3% (aż o 6,81 mln ton) w porównaniu do 55,25 mln ton w ubiegłym roku. Co kluczowe dla handlu, Amerykański Departament Rolnictwa podniósł swoje prognozy globalne względem maja o kolejne 290 tysięcy ton.

Głównym motorem napędowym tych zmian jest gwałtowny wzrost areału zasiewów oraz oczekiwane wyższe plony, zwłaszcza w rejonie Morza Czarnego i Unii Europejskiej. Na decyzje rolników na całym świecie silnie wpływa ekonomia – rynek słonecznika gwarantuje obecnie lepszą rentowność niż wiele gatunków zbóż, wymagając przy tym mniejszych nakładów na nawożenie.

Czytaj również:

Areał w górę: Gdzie przybędzie najwięcej surowca?

Według oficjalnych prognoz bilansowych, światowy obszar zbiorów słonecznika w sezonie 2026/27 osiągnie 32,08 mln hektarów (wobec 30,18 mln ha rok wcześniej). Sam czerwcowy raport przyniósł korektę areału w górę o blisko 200 tys. ha względem prognoz majowych.

Spójrzmy na strukturę zmian u kluczowych producentów:

  • Rosja: Absolutny lider wzrostów. Areał wzrasta do 11,20 mln ha (skok o 700 tys. ha rok do roku). Przekłada się to na prognozowaną produkcję na poziomie 19,50 mln ton (wzrost o 2 mln ton względem zeszłego sezonu). Co ważne, prognoza ta została podniesiona w czerwcu o 300 tys. ton względem maja.
  • Ukraina: Mimo trudnej sytuacji i opóźnień w siewach, areał stabilizuje się na poziomie 6,00 mln ha (wzrost z 5,60 mln ha). Dzięki wyższym zakładanym plonom (2,25 t/ha) zbiory na Ukrainie mają odbić do poziomu 13,50 mln ton (+2,50 mln ton r/r, czyli wzrost o blisko 23%).
  • Argentyna: Areał rośnie do 3,50 mln ha (z 3,10 mln ha), co ma przynieść produkcję na poziomie 8,00 mln ton (wzrost o 600 tys. ton r/r).

Unia Europejska mocnym punktem na mapie

Dla europejskich przetwórców i rolników kluczowe są dane dotyczące Wspólnoty. Unia Europejska notuje bardzo solidne perspektywy i stabilizację bilansu:

  • Areał upraw w UE: Szacowany jest na 4,90 mln hektarów (wzrost z 4,63 mln ha w sezonie 2025/26).
  • Wysokie plony: USDA prognozuje średni plon w UE na poziomie 2,02 tony z hektara (rok temu było to 1,87 t/ha).
  • Produkcja w UE: Przełoży się to bezpośrednio na zbiory rzędu 9,90 mln ton. Oznacza to potężny wzrost unijnej produkcji o 14,38% (czyli o 1,25 mln ton więcej niż w ubiegłym roku).

Czytaj również:

Bilans popytu i podaży: Dlaczego globalny rynek słonecznika wchłonie te rekordy?

Z perspektywy analitycznej tak duży napływ ziarna mógłby zwiastować drastyczne tąpnięcie cen, jednak fundamenty popytowe pozostają silne. Wynika to m.in. z prognozowanego spadku podaży oleju palmowego w Azji Południowo-Wschodniej. Olej słonecznikowy, dysponujący potężną bazą surowcową, staje się bardzo konkurencyjny cenowo, co stymuluje zakupy ze strony kluczowych importerów (m.in. Indii, których krajowa produkcja nasion wynosi zaledwie 110 tys. ton).

Ryzyka dla rynku (Uwaga na logistykę): Analitycy (w tym UkrAgroConsult) ostrzegają jednak przed huraoptymizmem na starcie sezonu. Choć potencjał produkcyjny jest rekordowy, kampanie siewne w Rosji i na Ukrainie ruszyły z opóźnieniem. Może to przesunąć realny termin zbiorów na jesień. Przy relatywnie niskich zapasach przejściowych z poprzedniego roku, przetwórcy w Europie wejdą w nowy sezon „na styku”, co w pierwszej połowie roku obrotowego może rodzić lokalne zatory logistyczne i podwyższoną zmienność cenową (np. na giełdzie MATIF).

Dla krajowych producentów słonecznika wysokie prognozy zbiorów w UE (blisko 10 mln ton) oznaczają, że konkurencja o miejsce w tłoczniach będzie duża, ale globalny głód na oleje roślinne sprawia, że rynek słonecznika powinien zachować solidną poduszkę bezpieczeństwa dla cen skupu.

Opracowanie na podstawie oficjalnych danych: USDA (raport WASDE z czerwca 2026 r.), Oil World oraz UkrAgroConsult.

Niemcy wyprzedziły USA i Chiny w dostawach traktorów na Ukrainę

0
Ilustracja poglądowa

Na ukraińskim rynku maszyn rolniczych doszło do historycznego przetasowania. Po raz pierwszy od lat niemieccy producenci ciągników zepchnęli z podium amerykańskich i chińskich konkurentów. Zwycięstwo Berlina ma jednak gorzki smak, bo cały rynek zmaga się z głęboką stagnacją.

Według wyników za pierwsze pięć miesięcy 2026 roku, łączny wolumen importu ciągników na Ukrainę zamknął się w kwocie 360 mln USD. To zaledwie o 1,2% więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Taka dynamika jasno wskazuje na niemal całkowity paraliż zakupowy. Biorąc pod uwagę globalną inflację oraz wzrost cen technologii, realna, fizyczna liczba sprowadzonych maszyn najprawdopodobniej spadła.

Przeczytaj również:

Wielka trójka tasuje karty. Wojna zmienia logistykę

Najciekawszy zwrot akcji nastąpił w strukturze geograficznej dostawców. Tradycyjny lider – amerykańscy producenci maszyn rolniczych – stracił w tym roku koronę na rzecz dostawców zza Odry. Różnice w czołówce są minimalne i w ujęciu statystycznym mogą uchodzić za błąd pomiaru, jednak dla układu sił w regionie mają kolosalne znaczenie.

Udziały państw w imporcie ciągników na Ukrainę (styczeń-maj 2026 r.)

Kraj dostawcyWartość eksportu (2026)Udział w rynku (2026)Wartość eksportu (2025)
Niemcy71,4 mln USD19,8%61,4 mln USD
USA71,3 mln USD19,1%70,1 mln USD
Chiny66,6 mln USD18,6%61,3 mln USD

Głos z rynku: Dla dystrybutorów i dealerów sprzętu na Ukrainie to wyraźny sygnał reorientacji przepływów zaopatrzeniowych. W warunkach wojny kluczowe znacznie zyskują dwa czynniki: wyższa konkurencyjność cenowa europejskiego sprzętu oraz niepodważalne korzyści logistyczne wynikające z bliskości geograficznej dostawcy.

Sezonowość pod dyktando siewów. Majowe tąpnięcie

Analiza miesięczna potwierdza, że ukraiński import wciąż podlega sztywnym ramom kalendarza agrotechnicznego. W maju wartość sprowadzonych ciągników wyniosła 65,5 mln USD. Choć to wzrost o prawie 9% w ujęciu rok do roku, to w zestawieniu z kwietniem 2026 roku odnotowano gwałtowny spadek aż o 21,6%.

To podręcznikowy efekt sezonowości – kwiecień był tradycyjnym szczytem zakupowym przed intensywnymi pracami polowymi i kampanią wiosennych siewów. Gdy ciągniki wyjechały w pole, majowy popyt naturalnie wygasł.

Krajobraz po bitwie: Rolnik kalkuluje ryzyko

Obecna stagnacja to bezpośrednia wypadkowa barier finansowych i strukturalnych, z jakimi mierzy się tamtejszy sektor agro:

  • Zniszczenia wojenne: Część lokalnych przedsiębiorstw handlowych i punktów dealerskich została zniszczona lub pozostaje na terenach pod tymczasową okupacją, co drastycznie ogranicza fizyczną dostępność sprzętu.
  • Brak płynności: Ukraińscy rolnicy zmagają się z niestabilnymi cenami skupu płodów rolnych i ograniczoną wypłacalnością.
  • Asekuracja walutowa: Większość gospodarstw odkłada decyzje o modernizacji parku maszynowego do czasu ustabilizowania się kursu hrywny i powrotu przewidywalności rynkowej.

Rynek klienta?

Dla dużych przedsiębiorstw rolnych, które posiadają stabilne finansowanie, obecny impas stwarza pole do twardych negocjacji. Agresywna walka o udziały w rynku między Niemcami, USA i Chinami zmusza dostawców do oferowania korzystniejszych warunków handlowych. Kluczem do realnego ożywienia popytu pozostaje jednak szeroko dostępny leasing i programy wsparcia kredytowego.

Opracowanie na podstawie danych AgroReview

VII Krajowe Dni Pola 2026 w Szepietowie. Rolnictwo, które ma się czym pochwalić

0

Tysiące odwiedzających, setki wystawców, najlepsze zwierzęta hodowlane z całej Polski, nowoczesne technologie i debaty o przyszłości rolnictwa. VII Krajowe Dni Pola w Szepietowie pokazały, że polska wieś nie tylko nadąża za zmianami, ale coraz częściej sama wyznacza kierunki rozwoju.

Przez trzy dni Szepietowo stało się najważniejszym miejscem spotkań rolników, hodowców, naukowców i przedstawicieli branży agro. Tegoroczna edycja wydarzenia miała wyjątkowy charakter. Obok imponujących kolekcji roślin, pokazów maszyn i stref innowacji szczególne zainteresowanie wzbudziła Ogólnopolska Wystawa Bydła Hodowlanego oraz wystawy koni i królików.

– Wszyscy, którzy przyjechali w tym roku, są zaskoczeni ogromem wystawy. Mamy więcej firm, więcej stref tematycznych, debaty, dyskusje, wystawy zwierząt, bogate kolekcje roślin. Można tu naprawdę dużo zobaczyć – podkreślał Jerzy Leszczyński, zastępca dyrektora Podlaskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Szepietowie.

Prestiż ważniejszy niż puchary

Dla hodowców bydła udział w krajowej wystawie to znacznie więcej niż rywalizacja o medale i czempionaty. To przede wszystkim możliwość spotkania ludzi, którzy każdego dnia mierzą się z podobnymi wyzwaniami.

– Samo uczestnictwo w wystawie to wielki prestiż dla gospodarstwa. Nie przyjeżdża się tutaj tylko po czempiony. Przyjeżdża się po to, żeby być tu z ludźmi i poczuć tę więź. To jest najważniejsze – mówił Tomasz Cieślik.

Jak podkreślał hodowca, przygotowanie zwierzęcia do wystawy zaczyna się na długo przed jego narodzinami.

– Wybór odpowiedniego buhaja i właściwa selekcja to największa praca hodowcy. Już podczas inseminacji myślimy o tym, które zwierzę może kiedyś reprezentować gospodarstwo na wystawie.

Sukcesów nie brakowało także wśród hodowców bydła mięsnego. Paweł Rydelek wracał z Szepietowa z dwoma tytułami czempionów.

– Było dużo przygotowań, ale dziś widać efekty. Mamy dwóch czempionów w dwóch kategoriach. Dla mnie większej satysfakcji nie potrzeba – podsumował.

Młodzi hodowcy przejmują pałeczkę

Tegoroczne Krajowe Dni Pola pokazały również rosnącą aktywność młodego pokolenia. Widać to było zarówno podczas konkursów, jak i na wystawach zwierząt.

– Wiedza zdobyta podczas Szkoły Młodych Hodowców jest wykorzystywana w praktyce. Możemy podpatrywać rozwiązania stosowane przez innych i stale się rozwijać – mówiła Joanna Kurzyna.

Podobne obserwacje mają hodowcy koni.

– Coraz więcej młodych ludzi zwraca uwagę na poprawność hodowlaną. Kiedy zaczynałem hodować, wszystko wyglądało znacznie skromniej. Dziś zmieniła się nie tylko jakość zwierząt, ale nawet sposób ich prezentacji – zauważał Andrzej Ślepowroński.

Dla wielu hodowców najważniejszym elementem wystawy pozostają jednak spotkania i wymiana doświadczeń.

– Puchar daje radość na chwilę, ale możliwość spotkania się z hodowcami z całej Polski pozostaje na długo. To najważniejsze święto w roku dla naszej branży – podkreślał Zbigniew Słowikowski.

Rolnictwo stawia na technologię

W Szepietowie wyraźnie było widać, że nowoczesne technologie coraz śmielej wkraczają do gospodarstw.

Mateusz Znorko zwracał uwagę, że fundamentem efektywnej produkcji pozostaje gleba.

– Badania gleby to podstawa. Sprawdzamy pH, fosfor, potas, magnez czy wapń, aby rolnik dokładnie wiedział, czym dysponuje. W czasach, gdy rolnictwo znajduje się na zakręcie, badania są fundamentem podejmowania dobrych decyzji.

Coraz większe znaczenie mają także drony i cyfrowe monitorowanie upraw. Jak podkreślał ekspert, nowoczesne gospodarstwo powinno wykorzystywać dane nie tylko z laboratorium, ale również z obserwacji prowadzonych z powietrza.

Równie dynamicznie rozwija się automatyzacja w produkcji zwierzęcej.

– Tak jak roboty udojowe weszły do gospodarstw mlecznych, tak coraz większą rolę będą odgrywać automatyczne stacje odpajania cieląt. Wiemy dziś znacznie więcej niż dwadzieścia lat temu i możemy skutecznie automatyzować odchów młodego bydła – mówił Tomasz Polak.

Sprzedaż bez pośredników

Jednym z ciekawszych tematów poruszanych podczas wydarzenia była sprzedaż bezpośrednia produktów rolnych.

Przemysław Kotliński zauważa, że konsumenci coraz chętniej korzystają z automatów sprzedażowych oferujących żywność od lokalnych producentów.

– Ludzie są dziś dużo bardziej otwarci na nowe technologie. Tak jak przyzwyczaili się do paczkomatów czy zakupów internetowych, tak szukają miejsc, gdzie mogą kupić żywność o dowolnej porze dnia i nocy. Wierzę, że w przyszłości w każdej gminie, a może nawet w każdej wsi, będzie funkcjonował przynajmniej jeden taki automat.

Jego zdaniem jest to szansa na skrócenie łańcucha dostaw i odbudowanie relacji między producentem a konsumentem.

– Dziś często nie wiemy, skąd pochodzi nasza żywność. Automat z lokalnymi produktami daje odpowiedź na to pytanie.

Ekologia wymaga potwierdzenia

Nie zabrakło również tematów związanych z rolnictwem ekologicznym. Maciej Sidorowicz, prowadzący gospodarstwo ekologiczne, zwracał uwagę na znaczenie formalnego potwierdzania jakości produkcji.

– Żyjemy w świecie dokumentów i certyfikatów. To one pozwalają później legalnie korzystać z efektów wieloletniej pracy.

Jak wyjaśniał Paweł Szymona, certyfikacja daje producentom możliwość sprzedaży wołowiny jako produktu ekologicznego, a konsumentom gwarancję jakości i odpowiednich warunków utrzymania zwierząt.

– Chodzi o jakość, troskę o środowisko i dobrostan zwierząt. Zwierzęta powinny żyć w jak najlepszych warunkach, a rolnik powinien mieć możliwość potwierdzenia tego odpowiednim certyfikatem.

Rolnictwo już nie jest powodem do wstydu

Wielu rozmówców zwracało uwagę na zmieniający się wizerunek polskiej wsi. Jeszcze kilkanaście lat temu młodzi ludzie często uciekali z gospodarstw. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej.

– Rolnictwo już nie jest powodem do wstydu. Bycie rolnikiem staje się modne. Nowoczesne gospodarstwa oferują bardzo dobre warunki pracy, a młodzi ludzie widzą w nich swoją przyszłość – przekonywał Tomasz Stypułkowski.

Potwierdzeniem tych słów była obecność licznych uczniów szkół rolniczych oraz młodych gospodarzy odwiedzających targi.

– Rolnicy mimo ogromu obowiązków znajdują czas, aby przyjechać na takie wydarzenia, zobaczyć nowości, porozmawiać i zdobyć wiedzę. To pokazuje, że branża chce się rozwijać – podsumował Mateusz Znorko.

Szepietowo jako wizytówka polskiego rolnictwa

VII Krajowe Dni Pola były nie tylko prezentacją nowoczesnych technologii i osiągnięć hodowlanych. Stały się również okazją do pokazania potencjału polskiego rolnictwa gościom z kraju i zagranicy.

– Mamy czym się pochwalić. Jesteśmy potęgą w produkcji mleka, ale również w wielu innych sektorach. Pokazujemy nowoczesne technologie, innowacje i rozwój całego przemysłu rolno-spożywczego – podkreślał Jerzy Leszczyński.

WNI bez wychodzenia z domu? Inspekcja Weterynaryjna i ARiMR biorą formalności na siebie

0
krowa

Dobre wiadomości dla polskich hodowców zwierząt kopytnych. Proces nadawania Weterynaryjnych Numerów Identyfikacyjnych (WNI) wchodzi w nową fazę, która oznacza jedno: koniec z dublowaniem dokumentów i niepotrzebną bieganiną po urzędach. Dzięki ściślejszej współpracy Inspekcji Weterynaryjnej oraz Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, administracja weźmie formalności na siebie.

Nowe procedury po 18 czerwca. Co się zmieniło?

18 czerwca 2026 roku minął ostateczny termin na uzupełnienie zgłoszeń rejestracyjnych, które były niezbędne do uzyskania WNI przez podmioty utrzymujące zwierzęta kopytne. Dla wielu gospodarzy oznaczało to nerwowe odliczanie dni i kompletowanie dokumentacji. Na szczęście kolejny etap tego procesu będzie dla rolników znacznie mniej angażujący.

Obecnie Powiatowi Lekarze Weterynarii (PLW) rozpoczynają masowe wydawanie decyzji o nadaniu WNI podmiotom, które są już zarejestrowane, ale fizycznie takiego numeru jeszcze nie posiadają. Kluczowy jest tu fakt, że decyzje te będą wydawane z urzędu.

Kiedy urząd zadziała automatycznie?

Jeśli Powiatowy Lekarz Weterynarii dysponuje kompletem informacji niezbędnych do nadania numeru, hodowca nie musi składać żadnych dodatkowych wniosków. Do zweryfikowania danych urzędnicy wykorzystają m.in. zasoby, które rolnicy zgłosili już wcześniej do bazy ARiMR.

Pełna cyfryzacja: Dane trafią bezpośrednio do bazy ARiMR

Jednym z największych problemów polskiego rolnictwa od lat był brak spójności między systemami różnych instytucji. W przypadku WNI ten problem nareszcie znika. Po wydaniu decyzji przez Inspekcję Weterynaryjną, informacja o nadaniu numeru oraz sam WNI zostaną automatycznie wyeksportowane do komputerowej bazy danych ARiMR.

Dotyczy to wszystkich podmiotów, które figurują już w systemie Agencji, posiadają unikalny numer producenta oraz zarejestrowany numer siedziby stada.

Ważna data: Już 8 lipca 2026 r. Inspekcja Weterynaryjna otrzyma pełną techniczną możliwość bezpośredniej edycji danych dotyczących WNI w systemach informatycznych ARiMR. To ostatecznie przypieczętuje integrację obu baz.

Identyfikacja zwierząt bez zbędnych papierów. Dlaczego to krok w dobrą stronę?

Cyfrowa wymiana informacji między PIW a ARiMR to realna ulga dla portfela i czasu rolnika. Dotychczasowe procedury często zmuszały hodowców do kilkukrotnego składania tych samych zaświadczeń w różnych okienkach.

Co zyskuje hodowca?

  • Oszczędność czasu: Brak konieczności ponownego wypełniania i zawożenia formularzy, które system państwowy już posiada.
  • Szybszy przepływ informacji: Automatyczna aktualizacja danych w ARiMR ułatwi formalności np. przy wnioskowaniu o dopłaty czy podczas kontroli na miejscu.
  • Mniej błędów w dokumentacji: Ręczne przepisywanie numerów WNI zostaje zastąpione przez automatyczną synchronizację systemów, co eliminuje ryzyko tzw. czeskich błędów.

źródło: MRIRW

Zwrot akcyzy za paliwo rolnicze: Szykują się ogromne zmiany!

0
Czy stawka zwrotu akcyzy za paliwo powinna być wyższa?

Rząd szykuje potężną reformę zwrotu akcyzy za paliwo rolnicze. Obsługę wniosków przejmie ARiMR, przejdziemy na system elektroniczny i tylko jeden nabór w roku.

Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi oficjalnie skierowało do wykazu prac legislacyjnych rządu (pod numerem UD423) projekt zupełnie nowej ustawy o zwrocie podatku akcyzowego. Dotychczasowy, archaiczny mechanizm składania papierowych dokumentów w urzędach gmin ma bezpowrotnie odejść w przeszłość. Cały proces przejmie Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (ARiMR), a rolnicy będą składać wnioski wyłącznie drogą elektroniczną – i to tylko raz w roku.

Koniec ery 20-letnich przepisów. Dlaczego zmiany są konieczne?

Obecnie funkcjonujący system dopłat do paliwa rolniczego opiera się na przepisach, które mają już ponad 20 lat. W realiach postępującej cyfryzacji administracji publicznej i rolnictwa precyzyjnego, dotychczasowa procedura stała się dla gospodarzy uciążliwym anachronizmem.

Do tej pory standardem była konieczność aplikowania o zwrot akcyzy dwa razy w roku – w lutowym oraz sierpniowym okienku naboru. Dla tysięcy producentów rolnych największą zmorą była jednak regionalizacja. Rolnicy posiadający grunty na terenie kilku sąsiadujących gmin musieli składać oddzielne, papierowe formularze wraz z kopiami faktur VAT w każdym urzędzie z osobna. Generowało to potężne koszty logistyczne, stratę czasu oraz niepotrzebne komplikacje urzędowe.

Najważniejsze założenia nowej reformy (Projekt UD423):

  • Przejęcie obsługi przez ARiMR – całkowita likwidacja procedur w urzędach gmin.
  • Jeden wniosek w roku – zamiast dotychczasowych dwóch uciążliwych naborów.
  • Pełna elektronizacja – wnioski składane wyłącznie przez platformy teleinformatyczne ARiMR.
  • Nowy sposób naliczania limitu – powiązanie z wnioskami o dopłaty bezpośrednie z roku poprzedniego.
  • Automatyczna wymiana danych z KAS – bezpośrednie pobieranie e-faktur z Krajowej Administracji Skarbowej.

Jeden wniosek rocznie i pełna cyfryzacja przez systemy ARiMR

Kluczowym elementem reformy jest centralizacja i digitalizacja. Przeniesienie kompetencji z urzędów gmin do ARiMR pozwoli na realizację procedury bez wychodzenia z domu. Nowy system zakłada, że rolnik złoży tylko jeden e-wniosek rocznie za pośrednictwem dedykowanego portalu agencji. Niezależnie od tego, jak rozproszone są jego działki rolne i w ilu gminach się znajdują – cała struktura gospodarstwa zostanie scalona w jednej ewidencji. To fundamentalne uproszczenie, które odciąży zarówno producentów żywności, jak i samorządy.

Nowy limit zwrotu akcyzy. Zmiana zasad gry w produkcji roślinnej

Projekt ustawy wprowadza całkowicie nowy mechanizm kalkulacji limitów paliwowych dla produkcji roślinnej. Do tej pory podstawą prawną do wyliczenia przysługującego zwrotu była powierzchnia użytków rolnych będących w posiadaniu rolnika na dzień 1 lutego danego roku, weryfikowana na podstawie ewidencji gruntów i budynków (EGiB).

Po wejściu w życie nowych przepisów, limit będzie ściśle skorelowany z powierzchnią użytków rolnych zatwierdzonych do płatności bezpośrednich, o które producent wnioskował w roku poprzedzającym rok złożenia wniosku o zwrot podatku. Urzędnicy uzasadniają to racjonalizacją wydatków i eliminacją nadużyć – ARiMR posiada już kompletne i zweryfikowane dane z kampanii dopłatowych, więc system automatycznie podstawi odpowiednie wartości, eliminując ryzyko błędów we wnioskach.

Integracja z KAS: Faktury ustrukturyzowane trafią bezpośrednio do agencji

Wielkim ułatwieniem ma być również modyfikacja zapisów w Ordynacji podatkowej. Nowe prawo upoważni Szefa Krajowej Administracji Skarbowej (KAS) do bezpłatnego, automatycznego przekazywania faktur ustrukturyzowanych (z systemu KSeF) bezpośrednio do systemów teleinformatycznych ARiMR drogą teletransmisji. W praktyce oznacza to, że w niedalekiej przyszłości rolnik nie będzie musiał ręcznie przepisywać ani skanować faktur za zakupiony olej napędowy. Systemy administracji państwowej wymienią się danymi samodzielnie, co ograniczy formalności do absolutnego minimum.

Zwrot akcyzy dla spadkobierców – koniec luki prawnej

Ważnym, a często pomijanym dotychczas elementem, który reguluje nowy projekt, jest kwestia sukcesji gospodarstw. Nowe przepisy precyzyjnie określą warunki i tryb ubiegania się o zwrot podatku akcyzowego oraz innych opłat paliwowych przez spadkobierców producentów rolnych. Rozwiąże to dotychczasowe spory prawne w sytuacjach, gdy rolnik zmarł w trakcie roku gospodarczego, a jego następcy faktycznie ponieśli koszty zakupu paliwa i kontynuowali produkcję rolną, napotykając na bariery w odzyskaniu należnych środków.

Kiedy rewolucja wejdzie w życie? Terminy legislacyjne

Zgodnie z oficjalną dokumentacją opublikowaną w wykazie prac legislacyjnych rządu, planowany termin przyjęcia projektu nowej ustawy przez Radę Ministrów przewidziany jest na III kwartał 2026 roku. Oznacza to, że nadchodzące miesiące będą kluczowe dla całego procesu legislacyjnego oraz dla dostosowania systemów IT Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa do obsługi milionów nowych operacji e-faktur i e-wniosków.

„Oszczędzam do 9 tys. nasion na hektarze”. Młody rolnik z Podlasia postawił na proste rozwiązania od John Deere

0

Gospodarstwo rolne Mateusza Gul, znanego również z kanału „My Farm My Passion”, nie jest bardzo duże, ale jednak tyle hektarów mozaikowatych działek to zbyt wiele jak na jedną osobę. Więcej pracowników, wyzwania terenu, rosnące koszty nasion i paliwa wymagały od Mateusza zmiany optyki.

– Cyfrowe rozwiązania stosuję od 10 lat, testowałem różne programy, ale mniej więcej 4 lata temu zacząłem korzystać z John Deere Operations Center. Połączenie maszyn za pomocą JDLink bardzo mi ułatwia zarządzanie gospodarstwem i zespołem pracowników. W jednej aplikacji widzę w czasie rzeczywistym lokalizację maszyn, ile ciągniki palą, jak idą postępy pracy. Chociaż nie mam pod opieką setek hektarów, to jednak są to bardzo rozdrobnione działki, więc taki rzetelny nadzór nad codziennymi pracami byłby niemożliwy bez wsparcia technologii – mówi Mateusz XYZ, właściciel gospodarstwa Naturfarm w Czechach Zabłotnych, w pow. bielskim, w którym uprawia głównie kukurydzę.

Pracownik wyjeżdża na pole i wszystko wie

W John Deere Operations Center można zarządzać wszystkimi danymi pola (od granic, przez linie naprowadzania, znaczniki, aż po odmiany roślin) i planować pracę z wyprzedzeniem. Można również dokumentować aplikacje środków, mapy plonów i białka na potrzeby przyszłych analiz oraz tworzyć mapy zmiennego dawkowania, aby zoptymalizować wysiew, nawożenie i oprysk.

– Planer pracy i połączenie wszystkich maszyn towarzyszących w Operations Center mocno podniosły efektywność codziennej pracy. Teraz pracownik wyjeżdża na pole i od razu widzi na wyświetlaczu w maszynie, gdzie dokładnie jest, jak idą ścieżki, co ma zrobić, widzi inne maszyny. Może natychmiast wystartować z pracą – opowiada Mateusz.

Zmienne dawkowanie i odczuwalne oszczędności

Zanim Mateusz zaczął tworzyć mapy aplikacyjne i praktykować zmienne dawkowanie w John Deere Operations Center bazował na swojej intuicji i doświadczeniu. Praca na oko częściowo zdawała egzamin, ale – jak się okazuje – słono za to płacił. 

– Zwykle liczyłem, że potrzebuję 75–80 tys. nasion na hektar i tyle kupowałem, a teraz, dzięki mapom, okazuje się, że potrzebuję na wysiew tylko 71 tys. Czyli oszczędzam nawet do 9 tys. nasion na hektarze. Wiadomo, nasiona są drogie, więc szybko odczułem te oszczędności. Jednocześnie na działce, na której jako pierwszej zastosowałem zmienne dawkowanie, pobiłem swój rekord plonów – mówi Mateusz.

Mateusz planuje również wprowadzić w swoim gospodarstwie technologię zmiennego dawkowania nawozów.

– Nasze działki są bardzo mozaikowate, są obszary z ziemią różnej jakości, więc teraz muszę manipulować dawką nawozu z ręki. I nawet jak to robię tak z grubsza, to widzę oszczędności, a co dopiero, kiedy porcję nawozu będzie za mnie precyzyjnie ustalać program, na podstawie wgranych map! Bez dwóch zdań to mi się opłaci – stwierdza Mateusz.

Plany na przyszłość

Obecnie gospodarstwo Mateusza pracuje na standardowym sygnale GPS, ale dąży do osiągnięcia dużo lepszej dokładności dzięki wprowadzeniu technologii RTK we wszystkich ciągnikach.

 GPS to dzisiaj podstawa, choć wiem, że niektórzy wciąż się przed nim bronią. Dlaczego jednak stawiam na RTK? Bo to wejście poziom wyżej i koniec z uciążliwym przesuwaniem linii na każdej działce. RTK to nieprawdopodobna precyzja i wygoda – wjeżdżamy na ścieżkę, aktywujemy system jednym kliknięciem i maszyna idealnie trzyma się mapy. Eliminuje to konieczność ręcznego korygowania granic przy przejazdach między działkami, co ogromnie usprawnia pracę. Wreszcie możemy mieć pewność, że wykorzystujemy maksymalnie każdy centymetr pola – komentuje Mateusz.

Dokładne prowadzenie maszyn jest fundamentem inteligentnego rolnictwa.

– Sygnał SF-RTK zapewnia dokładność ±2,5 cm między przejazdami z długoterminową powtarzalnością (czyli nawet przez 5 lat) i bez potrzeby stosowania lokalnych stacji bazowych lub innych dodatkowych komponentów. Znajomość dokładnego położenia sprzętu w trakcie pracy pozwala nam uniknąć marnotrawstwa nasion, nawozów czy oprysków. To nie tylko czysta oszczędność pieniędzy, ale też realne dbanie o środowisko, ponieważ każda substancja trafia dokładnie tam, gdzie powinna – dodaje Piotr Ziemecki z John Deere Polska.

źródło: John Deere/materiał prasowy