Fala protestów rolniczych przetacza się przez Europę, a brytyjscy rolnicy, mimo Brexitu, zmagają się z analogicznymi problemami: brak opłacalności produkcji i bezwład decyzyjny.
Kontekst europejski: Bezsilność wobec Komisji?
W Unii Europejskiej cały żal wylewany jest bezpośrednio na Komisję Europejską. Głównym zarzutem jest bezwład we wdrażaniu realnych rozwiązań oraz polityka klimatyczna i handlowa, które wpływają na brak opłacalności produkcji zbóż i żywca.
W Polsce protesty rolnicze również występują przeciwko dyktatowi cenowemu i polityce Unii, ale ich żale często kierują się też do rządu krajowego, w kontekście lokalnych problemów, na przykład zwrotu akcyzy, „dziurawej” granicy.
Brytyjski paradoks: Eskalacja i zagrożenie dla konsumentów
Paradoks Wielkiej Brytanii polega na tym, że mimo opuszczenia UE i teoretycznie krótszej drogi decyzyjnej, brak opłacalności jest tak samo istotny. Tamtejsi rolnicy protestują przeciwko polityce rządu oraz dyktatowi sieci handlowych.
Eskalacja protestów przybiera na sile, prowadząc do blokowania centrów dystrybucyjnych. Ta forma nacisku może w dłuższym terminie zagrozić dostępności towarów żywnościowych w największych sieciach handlowych, przez co konsumenci bezpośrednio odczują skalę problemów rolnictwa.
Redakcja Agroprofil / Źródła: FarmingUK, Farmers Guardian, dane rynkowe.
Bogusław Lupa z synem Bartoszem prowadzą rodzinne gospodarstwo rolne o powierzchni ponad 60 ha. Zajmują się produkcją roślinną i zwierzęcą. Fot. K. Grzeszczyk
Co znajdziesz w artykule?
Każdy rok w rolnictwie jest inny. Nie ma możliwości skrupulatnego zaplanowania i wykonania nawet najlepiej opracowanego scenariusza. Dlatego rolnicy muszą ciągle szukać nowych rozwiązań, by móc zarobić na prowadzonej działalności. Odwiedziliśmy jedno z gospodarstw w woj. kujawsko-pomorskim, w którym zrezygnowano z pługa na rzecz uprawy bezorkowej.
Ten rok jest wyjątkowy pod wieloma względami. Mieliśmy w wielu regionach dość dobry przebieg pogody, który umożliwił rolnikom zebranie wysokich i stabilnych plonów. Niestety „klęska” urodzaju i masowy import różnych towarów rolnych z wielu zakątków świata, nie tylko Europy, spowodował załamanie cen na rynkach rolnych. Rolnicy wobec zaistniałej sytuacji zmuszeni są szukać oszczędności na każdym etapie produkcji.
Jednym z rozwiązań może być zrezygnowanie z pługa na rzecz uprawy bezorkowej. Od kilku lat widać wzrost liczby gospodarstw, które w tej technologii widzą wiele pozytywów. Nieważne w jaki sposób i jakimi maszynami jest ona realizowana, liczy się finalny zysk z produkcji, który pozwoli przeżyć na tym coraz trudniejszym ryku i dalej rozwijać gospodarstwo.
Dobre rozdrobnienie resztek pożniwnych po zbiorze kukurydzy ułatwia ich wymieszanie z glebą za pomocą kultywatora do uprawy bezorkowej. Fot. K. Grzeszczyk
Bogusław Lupa prowadzi gospodarstwo rolne w miejscowości Włoszanowo w woj. kujawsko-pomorskim. Z dzierżawami liczy ono 62 ha. Są to gleby od klasy bonitacyjnej III a do V. Przeważają jednak grunty IV klasy. Oprócz tego jest prowadzona hodowla trzody chlewnej w cyklu otwartym. Rocznie sprzedaje się ok. 1750 tuczników.
Jakie rośliny są w płodozmianie?
Dominują zboża – w tym pszenica ozima, pszenżyto ozime, jęczmień ozimy. Kukurydza na ziarno zajmuje ok. 22 ha, a buraki cukrowe są uprawiane na areale 5 ha. Oprócz tego posiadamy 2 ha łąk.
Jakie plony uzyskuje się w gospodarstwie?
Ten rok był wyjątkowy pod względem plonowania. Wielu rolników w naszym regionie biło swoje rekordy. Dobry przebieg pogody pozwolił na osiągnięcie bardzo satysfakcjonujących plonów. Jęczmienia ozimego zebraliśmy ok. 8,5 t/ha, pszenżyta ok. 8 t/ha, a pszenicy ok. 7,5 t/ha. Plony buraka cukrowego są u nas na poziomie 60–70 t/ha, a kukurydzy na ziarno ok. 10–11 t/ha. Dzięki przede wszystkim większej sumarycznej ilości wody oraz mniejszej liczbie upalnych dni latem rośliny dużo lepiej się rozwijały i w efekcie dały rewelacyjne plony.
Kiedy zaczęła się przygoda z uprawą bezorkową i co było tego powodem?
Jesienią 2023 roku zakupiliśmy agregat bezorkowy z firmy Grano System. Od tego czasu wszystkie pola są uprawiane tym narzędziem. Jeszcze kilka lat temu prowadziłem gospodarstwo wspólnie z teściem. Był on zwolennikiem orki, ale gdy zobaczył, jak wygląda gleba po uprawie kultywatorem do uprawy bezorkowej, to zmienił zdanie. Przygotowywaliśmy wtedy pole pod buraka cukrowego. Najpierw po żniwach został wywieziony obornik, wymieszany z glebą broną talerzową, następnie zastosowaliśmy agregat do uprawy bezorkowej i wysialiśmy poplony. Tak przygotowane stanowisko spodobało się teściowi i od tego momentu wszystkie pola były uprawiane bez udziału pługa.
Trzybelkowy kultywator do uprawy bezorkowej z firmy Grano System to narzędzie pracujące w gospodarstwie od dwóch lat. Fot. K. Grzeszczyk
Jakie są korzyści z pracy agregatem do uprawy bezorkowej?
W dzisiejszych czasach trzeba liczyć koszty na każdym etapie produkcji. Co do agregatu do uprawy bezorkowej powiem, że praca nim generuje niższe koszty uprawy przy zachowaniu bardzo dobrego efektu mieszania gleby i jej spulchnienia. Oprócz tego dochodzi mniejsze zużycie paliwa, a pracę w polu wykonujemy szybciej. Zużycie oleju napędowego na 1 ha zależy od wielu czynników i warunków pracy. Jednak mogę powiedzieć, że zużywamy ok. 13 litrów ON na średniej glebie. Kultywator Grano System pracuje z ciągnikiem New Holland TM 140, którego moc wynosi 170 KM.
Staramy się pracować na głębokości 24–25 cm z prędkością 8–10 km/h. Kultywator jest wyposażony w trzy rzędy zębów sprężystych, które wykorzystują zabezpieczenie Non-Stop sprężynowe. Na szerokości roboczej 3 m pracuje 10 zębów zakończonych wymienną redliczką. Każda słupica ma zamontowaną wyprofilowaną listwę, dzięki której osiąga się bardzo dobry efekt wymieszania gleby z resztkami pożniwnymi. W dalszej części pracuje talerzowa sekcja równająca i daszkowy wał ugniatający o średnicy 600 mm. Warto dodać, że sprzęt jest wyposażony w hydrauliczną regulację głębokości pracy. Dokonuje się tego poprzez zmianę położenia wału ugniatającego.
New Holland TM 140 ma silnik o mocy 170 KM. Fot. K. Grzeszczyk
Co do korzyści warto wspomnieć o cięższych glebach i nierównym terenie, gdzie w bardzo suchym roku z trudem można wbić lemiesz, a ogromnych brył nie ma jak rozbijać. Uprawa kultywatorem do uprawy bezorkowej nie stwarza takich problemów i łatwiej jest przygotować glebę pod wysiew. Tym sposobem uzyskujemy nie tylko równe pole, ale przede wszystkim zapewniamy optymalne warunki do wschodów roślin i rozwoju ich systemu korzeniowego. Mając dobrą i wyrównaną obsadę, łatwiej jest prowadzić łan, a ten się zawsze odwdzięczy wysokim i stabilnym plonem. Każdego rolnika cieszy, gdy zboże do zbiornika kombajnu wlatuje „pełną rurą”.
Jakie są mankamenty uprawy bezorkowej?
Każda uprawa ma swoje wady i zalety. Orka przykryje wszystko i mamy czarne pole pod uprawę. Natomiast uprawa bezorkowa nie wybacza błędów. Dlatego trzeba na każdym etapie produkcji mieć na względzie płodozmian. Nie będzie czystych plantacji zbóż bez mechanicznego niszczenia po żniwach samosiewów. Staramy się tak układać płodozmian, by zboża ozime nie następowały po sobie. Dlatego w gospodarstwie są uprawiane m.in buraki cukrowe i kukurydza na ziarno.
Mamy bardzo dużą ilość resztek pożniwnych, które trzeba dobrze zagospodarować. Mimo że kombajn, który zbiera ziarno, ma rozdrabniacz łodyg, nie jest w stanie dobrze wymieszać ich z glebą. Chcąc uniknąć przestojów przy siewie np. pszenżyta czy pszenicy, trzeba te resztki dodatkowo bardzo dobrze rozdrobnić. W tym celu stosujemy zabieg z wykorzystaniem mulczera. Potnie i rozdrobni on grube łodygi na krótkie odcinki. Tym sposobem będzie można je łatwiej wymieszać z glebą i dobrze ją przygotować kultywatorem pod wysiew.
Resztki pożniwne po zbiorze kukurydzy na ziarno są rozdrabniane mulczerem. Fot. K. Grzeszczyk
Warto dodać, że krótkie odcinki resztek pożniwnych lepiej i szybciej się zmineralizują. Na polu nie ma problemów z siewem, wzrostem i rozwojem roślin następczych. Zimowe opady, mróz i aktywność słońca zrobią swoje w szybkim rozłożeniu tak dużej ilości materii organicznej. Trzeba tylko czasu. Na resztki pożniwne stosujemy też preparaty biologiczne mające na celu ułatwić ich rozkład. Przy uprawie bezorkowej nie chodzi o to, żeby na polu było ładnie. Tu ma działać przede wszystkim biologia i pogoda.
Z moich obserwacji wynika, że buraki cukrowe w okresach letnich dłużej wytrzymują okresy z wysoką temperaturą i mają lepszy wigor. Na plantacjach, które są uprawiane bezorkowo, nie widać leżących liści, w odróżnieniu od tych, gdzie stosowano orkę.
Jak jest rozwiązane nawożenie?
Wszyscy wiedzą, że nawozy do tanich nie należą. Staram się pod zboża stosować gnojowicę w ilości ok. 20–24 m3/ha. Pod zboża aplikujemy ją po żniwach, a pod kukurydzę wiosną przed siewem. Z kolei pod uprawę buraków cukrowych i kukurydzy dodatkowo są stosowane nawozy wieloskładnikowe.
Mam kolegę, który stwierdził naocznie, wykopując korzenie kukurydzy, że stosowanie nawożenia zlokalizowanego w tej uprawie w suchych latach powoduje szybsze usychanie roślin ze względu na jednostronny rozwój systemu korzeniowego. Dużo lepszym rozwiązaniem jest głębokie deponowanie nawozu lub wysiew rzutowy. W naszym gospodarstwie staramy się wysiewać nawozy granulowane wieloskładnikowe przed uprawą kultywatorem do uprawy bezorkowej.
Czy w gospodarstwie są uprawiane poplony?
Od dwóch lat do tego tematu podchodzę zupełnie inaczej. Wcześniej wysiewaliśmy poplony rozsiewaczem i potem wykonywaliśmy zabieg bronowania. Niestety nie wyglądało to najlepiej. Natomiast obecnie poplony są wysiewane zestawem uprawowo-siewnym. Dzięki temu uzyskujemy dużo więcej zielonej masy, a to lepiej wpływa na strukturę gleby. Poplony są wysiewane pod uprawę buraka cukrowego i kukurydzę. Są to rośliny wysiewane wiosną, dlatego warto okres jesieni i zimy wykorzystać na wzbogacenie gleby w cenne składniki pokarmowe. Mieszanki zawierają gorczycę i facelię i z roku na rok są wzbogacane o kolejne rośliny.
Poplony są wysiewane pod buraki cukrowe i kukurydzę na ziarno. Fot. K. Grzeszczyk
Jakie są plany na dalszy rozwój gospodarstwa?
Planujemy zakup pługa dłutowego. Tym narzędziem można będzie jeszcze głębiej spulchniać glebę bez jej odwracania. Bardzo dobrze się nim spulchni również ścieżki technologiczne.
Ceny soi na światowych giełdach znajdują się obecnie w fazie wyczekiwania, mimo że z Ameryki Południowej napływają raporty o rekordowej podaży. Choć brazylijscy analitycy ze StoneX i Celeres podnieśli swoje prognozy produkcji do oszałamiającego poziomu ponad 181 mln ton, notowania w Chicago (CBOT) wykazują dużą odporność. Głównym hamulcem dla spadków pozostaje sytuacja na rynku walutowym oraz stabilne zapotrzebowanie ze strony Chin i sektora biopaliw.
Walutowa tarcza Chicago i rykoszet na rzepaku
Kluczowym czynnikiem kształtującym ceny soi w ostatnich dniach jest kurs eurodolara. Jeszcze 27 stycznia 2026 r. dolar był wyjątkowo słaby (EUR/USD powyżej 1,20). Od tego czasu amerykańska waluta nieco się umocniła, spychając parę w okolice 1,18. Mimo tego ruchu, dolar wciąż pozostaje relatywnie tani, co wspiera konkurencyjność amerykańskiego ziarna.
Dlaczego jest to ważne dla polskiego rolnika? Ponieważ ceny soi w Chicago są głównym drogowskazem dla rzepaku na paryskiej giełdzie MATIF. Silna korelacja między tymi roślinami sprawia, że każda próba odbicia cen rzepaku jest obecnie tłumiona przez „ciężki” fundament sojowy. Jeśli soja w Chicago w końcu ugnie się pod ciężarem brazylijskich zbiorów, rzepak – mimo własnych problemów podażowych w UE – prawdopodobnie nie uniknie przeceny.
Brazylia przyspiesza, świat czeka na USDA
Zbiory w Brazylii nabierają tempa – firma AgRural szacuje ich zaawansowanie na 10%, co jest wynikiem lepszym niż rok temu. Na ten moment rynek ignoruje te dane, skupiając się na makroekonomii, jednak sytuacja może się zmienić już 10 lutego.
Wtedy to USDA opublikuje swój comiesięczny raport WASDE. Jeśli amerykańscy urzędnicy zdecydują się pójść śladem brazylijskich biur konsultingowych i podniosą prognozę produkcji z obecnych 178 mln ton w stronę 181-182 mln ton, presja na spadki stanie się duża. W takim scenariuszu, przy jednoczesnym dalszym umacnianiu się dolara, ceny soi mogą zaliczyć bolesną korektę, która natychmiast przeniesie się na europejskie notowania rzepaku. Tu jednak droższy dolar (droższy import do UE) może ograniczyć skalę spadku.
Co dalej? Taniejąca soja to zwykle tańszy rzepak
Obecna stabilizacja to może być „cisza przed burzą”. Inwestorzy z uwagą śledzą:
Kurs dolara: Czy utrzyma się powyżej 1,15, chroniąc eksport z USA?
Relację soja/rzepak: Czy rzepak zdoła wypracować własną premię, czy pozostanie zakładnikiem globalnego rynku nasion oleistych?
Ropę naftową: Wysokie, ale stabilne notowania ropy (ok. 65 USD) wspierają sektor biopaliw, co jest obecnie jedynym silnym punktem popytowym dla obu roślin.
W dniu 30 stycznia 2026 r. przedwcześnie, bo w wieku 60 lat, odeszła do Pana Mama Naszej Koleżanki Doktor Agnieszki Kiniec.
Mama Agnieszki Kiniec od najmłodszych lat ukierunkowała córkę na umiłowanie do szeroko rozumianej przyrody. Stąd studia na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika – Wydział Biologii i Nauki o Ziemi. Dzięki inspiracji Mamy, Agnieszka Kiniec podjęła dodatkowe studia z Dziennikarstwa, co wpłynęło na humanistyczne podejście do przyrody.
Po zakończeniu studiów Agnieszka Kiniec podjęła staż, a potem pracę zawodową w Terenowej Stacji Doświadczalnej IOR–PIB w Toruniu. Motywowana przez Mamę Agnieszka Kiniec chciała rozpocząć realizację marzenia, którym był doktorat. Taka możliwość zaistniała dzięki Prof. dr. hab. Jackowi Piszczkowi, który rozwijał badania nad patogenami buraka cukrowego.
Pierwsze wyniki badań przeprowadzonych w TSD Toruń IOR–PIB, Agnieszka Kiniec przedstawiła już w 2015 r. podczas 55. Sesji Naukowej IOR–PIB, a w kolejnych latach opublikowała wiele prac naukowych dotyczących integrowanej ochrony buraka cukrowego przed patogenami.
Mobilizacja ze strony Mamy zaowocowała obroną pracy doktorskiej, której Promotorem był Prof. dr hab. Jacek Piszczek. Rozprawa dotyczyła odporności grzyba powodującego chwościka buraka na substancje czynne fungicydów. Recenzenci doktoratu zawnioskowali o wyróżnienie pracy doktorskiej, co przedstawili podczas publicznej obrony doktoratu w dniu 15 grudnia 2021 r. w IOR–PIB w Poznaniu.
Po uzyskaniu stopnia doktora, Mama dopingowała Doktor Agnieszkę, żeby dalej się rozwijała naukowo, co szeroko i dynamicznie realizuje w badaniach nad niechemicznymi metodami zwalczania patogenów buraka cukrowego, co jest zgodne z najnowszymi światowymi kierunkami i trendami.
Działalność naukowa została uhonorowana podczas wyborów do władz Polskiego Towarzystwa Fitopatologicznego w Oddziale Bydgoszcz, w którym to Agnieszka jest Zastępcą Przewodniczącego.
Dzięki wsparciu Mamy Doktor Agnieszka zaczęła upowszechniać wyniki swoich badań naukowych poprzez Krajowy Związek Plantatorów Buraka Cukrowego, co skutkowało wieloma popularno-naukowymi publikacjami w kwartalniku Poradnik Plantatora Buraka Cukrowego. Talent do przekazywania wiedzy plantatorom buraka cukrowego oraz ukończone dodatkowo studia dziennikarskie, były głównymi argumentami za powołaniem Doktor Agnieszki na funkcję Redaktor Naczelnej PPBC w 2025 r., co było spełnieniem woli Mamy Doktor Agnieszki i powodem do dumy.
Dalsze upowszechnianie wiedzy zaowocowało wydaniem w 2025 r. Kodeksu Dobrych Praktyk w Uprawie Buraka Cukrowego, którego redaktorem naukowym była Doktor Agnieszka Kiniec.
Umiłowanie do przyrody i słowa pisanego, które Doktor Agnieszce zaszczepiła Mama oraz Jej wiara w córkę i dopingowanie kolejnych pomysłów życiowych, owocują wspaniałym rozwojem.
Wspomina, Prof. dr hab. Marek Mrówczyński Dyrektor IOR-PIB w latach 2018–2021 oraz 2007–2012
Gołoledź- uwaga-to już 4 sytuacja z podziałem na mroźną północ i bardzo ciepłe południe kraju.
Gołoledź opanuje w nocy cały zachód kraju- miejscami spadnie nawet 5 mm deszczu. O poranku może panować chaos komunikacyjny. Słabiej bo do 1 mm popada miejscami na wschodzie kraju a od okolic Skierniewic po Radom, Kielce, Kraków pokropi albo nie popada wcale.
Na termometrach o świcie od -10 stopni na Suwalszczyźnie i -7 stopni od Kaszub po Kurpie i południowe Podlasie do -4/-2 stopni na zachodzie kraju oraz na Ziemi Łódzkiej i w woj. Lubelskim.
Na południu kraju od 0 do +2 stopni.
Silna gołoledź na północnym zachodzie kraju
Strefa opadów w ciągu dnia będzie powoli opuszczać nasz kraj. W Niemczech spadnie sporo śniegu. Dosypie także na Białorusi. Polska jak zawsze poszkodowana i jeśli coś popada to głównie mżawka a z rana w rejonie Świnoujścia także sam śnieg. Na południu kraju pojawią się lokalne dziury w chmurach i bez opadów.
Wiatr na południu kraju słaby wschodni a nad resztą kraju umiarkowany i dość silny także ze wschodu.
Kolejne dni
W następnych dniach lekka odwilż zapanuje na całym zachodzie, wschodzie i w centrum kraju. Mróz utrzyma się raczej na Podlasiu, Mazurach, Warmii, Kurpiach ale i miejscami na Kaszubach, Kujawach. W tym samym czasie w Bieszczadach są szanse na nawet +11 stopni.
W weekend mróz powinien zacząć wracać na południe. W poniedziałek nad ranem może zdążyć się, że na północnym wschodzie/ Kaszubach znów będzie nad ranem -20/-15 stopni. Bliżej tego terminu okaże się czy prognozy były trafne czy zajdą jakieś korekty.
Ceny nawozów na początku lutego 2026 roku stają się zakładnikiem wielkiej polityki, a planowane przez Komisję Europejską zawieszenie mechanizmu CBAM dla amoniaku i mocznika wywołuje skrajne emocje. Z jednej strony Bruksela chce ratować rentowność gospodarstw rolnych, z drugiej – ryzykuje trwałe zniszczenie europejskiego przemysłu chemicznego w obliczu nagłej deeskalacji napięć na Bliskim Wschodzie.
Prawda o „nożycach cenowych”: Ile pszenicy za tonę mocznika?
Aby zrozumieć skalę problemu, należy spojrzeć na realną siłę nabywczą rolnika. Choć nominalne ceny nawozów są znacznie niższe niż w kryzysowym 2022 roku, to przy obecnych cenach skupu ziarna, nawóz jest dla rolnika droższy niż przed laty.
Poniżej zestawienie relacji uśrednionej ceny pszenicy (paszowa i konsumpcyjna) do uśrednionej ceny mocznika:
Dane rynkowe dla lutego 2026: pszenica ok. 770 zł/t, mocznik z inhibitorem ok. 2150–2250 zł/t.
Wnioski są brutalne: rolnik w lutym 2026 roku musi sprzedać o jedną tonę pszenicy więcej na każdą tonę nawozu niż w 2020 roku. To właśnie ta dysproporcja skłoniła Komisję Europejską do zapowiedzi zawieszenia podatku CBAM (z mocą wsteczną od 1 stycznia 2026 r.), co ma ułatwić import tańszego mocznika spoza UE.
Geopolityczny zwrot: Nadzieja na linii USA-Iran a ceny gazu
Jeszcze tydzień temu rynek obawiał się eskalacji konfliktu i wzrostu cen energii. Jednak luty przyniósł nagłe „tąpnięcie” cen surowców. Głównym powodem są nadzieje na dyplomatyczny przełom w Stambule, gdzie w najbliższy piątek (6 lutego) dojść ma do rzadkiego spotkania przedstawicieli USA (specjalny wysłannik Steve Witkoff) oraz Iranu (szef MSZ Abbas Araqchi).
Taniejący gaz: Nadzieja na deeskalację zdjęła z rynku „premię wojenną”. Ceny gazu na giełdzie TTF spadły w okolice 32 EUR/MWh.
Korelacja z ropą: Globalne spadki cen ropy (do ok. 65–67 USD/bbl) dodatkowo studzą nastroje na rynkach energetycznych.
Niższe ceny gazu to niższe koszty produkcji w kraju (też u konkurencji), ale w połączeniu z zawieszeniem CBAM mogą one stworzyć zabójczą mieszankę dla polskiego przemysłu.
CBAM pod znakiem zapytania: Ratunek czy zagrożenie?
Zawieszenie CBAM ma być „wentylem bezpieczeństwa”, który obniży ceny nawozów z importu. Jednak eksperci ostrzegają przed nadmiernym optymizmem.
Uwaga: Jeśli CBAM zostanie zawieszony, rynek może zostać zalany tanią produkcją z krajów takich jak Egipt, Algieria czy – w przypadku porozumienia – Iran. Dla rolnika to chwilowa obniżka kosztów, ale dla krajowych gigantów (jak Grupa Azoty) oznacza to walkę o przetrwanie przy skrajnie niskich marżach.
Co to oznacza dla Twojego gospodarstwa?
Obecnie na rynku panuje stan wyczekiwania. Wiosenny szczyt popytu jest tuż za rogiem, a dystrybutorzy są ostrożni w zatowarowaniu, bojąc się gwałtownych ruchów cenowych po oficjalnej publikacji decyzji KE.
Czekasz na tani mocznik? Pamiętaj, że logistyka i wzmożony popyt wiosenny mogą zablokować spadki cen wynikające z dyplomacji czy zawieszenia CBAM.
Uważaj na liczby: Rynek jest niezwykle zmienny. Choć gaz tanieje, sytuacja na Bliskim Wschodzie może zmienić się w jedną noc, przywracając wysokie ceny energii.
Podsumowując: Jesteśmy w momencie, w którym dyplomacja w Stambule i decyzje urzędników w Brukseli mają większy wpływ na Twoje koszty produkcji niż tradycyjne prawa podaży i popytu. Wskaźnik 2,8 tony pszenicy za tonę mocznika pozostaje bolesnym dowodem na to, że rolnictwo w 2026 roku wciąż szuka nowej równowagi.
Obecne rekordowe ceny wołowiny to nie tylko efekt inflacji, ale wynik brutalnej wojny biologicznej, która toczy się na granicy USA z Meksykiem. USDA (Amerykański Departament Rolnictwa) uruchomił nadzwyczajne środki, by powstrzymać inwazję muchy śrubowej (Cochliomyia hominivorax). Jeśli ten niewidzialny wróg przedrze się przez Teksas, globalny rynek mięsa czeka prawdziwy wstrząs.
Wróg, który pożera zyski hodowców
Mucha śrubowa to pasożyt, który w przeciwieństwie do zwykłych much, atakuje wyłącznie żywą tkankę. Jej larwy „wwiercają się” w ciało zwierząt, co prowadzi do bolesnej śmierci żywiciela w ciągu kilku dni. Dla branży mięsnej oznacza to potężne straty w pogłowiu, co bezpośrednio przekłada się na to, jak kształtują się ceny wołowiny na sklepowych półkach.
Lekcja historii: Technologia sterylnego owada
Amerykanie nie pierwszy raz walczą z tym szkodnikiem. W 1966 roku USA ogłoszono wolnymi od muchy śrubowej dzięki pionierskiej metodzie dr. Edwarda F. Kniplinga. Wykorzystał on fakt, że samica tej muchy parzy się tylko raz w życiu:
W laboratoriach hoduje się miliony samców, które są sterylizowane promieniowaniem.
Samoloty zrzucają je nad obszarami zagrożonymi.
Gdy sterylny samiec sparuje się z dziką samicą, cykl rozrodczy zostaje przerwany, a populacja ginie. Dziś ta technologia znów jest w użyciu – 100 milionów much tygodniowo ma chronić amerykańskie rancza i stabilizować rynek.
📈 Globalna szansa: Dlaczego ceny wołowiny rosną?
Sytuacja za oceanem ma drugie dno ekonomiczne. Aby chronić swoje stada, USA wstrzymały import bydła z Meksyku. To gwałtowne odcięcie surowca spowodowało, że ceny wołowiny w Stanach Zjednoczonych osiągnęły historyczne maksima.
Co to oznacza dla polskiego rolnika? Problemy amerykańskich hodowców są paradoksalnie na rękę producentom w innych krajach, w tym w Polsce. Gdy USA – jeden z największych eksporterów mięsa – zmaga się z niedoborem, na rynkach światowych powstaje luka. To idealny moment dla europejskich dostawców, by przejąć kontrakty w Azji czy na Bliskim Wschodzie, korzystając z faktu, że globalne ceny wołowiny idą w górę.
Analiza AgroProfil:
W obliczu tych zmian rynkowych, polscy hodowcy powinni przyjąć konkretną strategię:
Śledzenie giełdy w Chicago (CME): To tam zapadają decyzje, które determinują światowe stawki. Każdy sygnał o porażce „muchowego muru” może windować ceny dalej.
Inwestycja w jakość: Wysokie ceny wołowiny sprzyjają sprzedaży żywca o wysokich parametrach kulinarnych. To najlepszy czas na poprawę genetyki stada.
Bioasekuracja: Choć mucha śrubowa to problem Ameryk, globalne ocieplenie sprawia, że nowe gatunki owadów migrują również do Europy. Monitoring zdrowotny stada to dziś absolutna podstawa.
Robert i jego owoc ponad dwóch lat pracy. Fot. E. Lemański
Co znajdziesz w artykule?
Tractor pulling nad Wisłą nie należy jeszcze do popularnych motosportów. Jest jednak pewien człowiek, który postanowił to zmienić. Robert Sawicki od dziecka był pasjonatem techniki. Z biegiem lat pasja ta przerodziła się w sposób na życie i obecnie prowadzi on firmę trudniącą się m.in. handlem częściami. A spędzając sporo czasu w Holandii zaraził się nieuleczalną chorobą, jaką jest zamiłowanie do tractor pullingu.
Roberta pierwszy raz odwiedziliśmy 2 lata temu. Relacja z ówczesnych postępów w pracy AgroSaw, dostępna tutaj, oraz w filmie poniżej. Wówczas projekt jego pullera dopiero się zaczynał, dziś już możemy zobaczyć prawie finalny efekt. Choć wizualnie bazuje na sylwetce klasycznego ciągnika, w rzeczywistości niewiele ma wspólnego z maszyną pracującą w polu.
Bazą projektu był ciągnik John Deere 4640, seryjnie wyposażony w silnik o pojemności 7,6 litra i mocy około 180 KM. W prezentowanej konstrukcji z oryginalnej jednostki napędowej nie pozostało jednak wiele. Zastosowano zupełnie inny, sześciocylindrowy silnik o pojemności 10,1 litra. Docelowa moc projektu to około 2000 KM, co stawia ten ciągnik wśród najmocniejszych amatorskich konstrukcji tego typu w Polsce. Warto podkreślić, że mówimy o maszynie, która pracuje nie godzinami, lecz w kilkudziesięciosekundowych przejazdach.
Układ paliwowy i doładowanie to fundament mocy
Kluczowym elementem całej konstrukcji jest układ paliwowy. Zastosowano specjalną pompę wtryskową przygotowaną do tractor pullingu przez firmę z DPP z Holandii. Jej charakterystyka pozwala na podanie potężnej dawki paliwa przy maksymalnych obrotach silnika, co jest niezbędne do uzyskania ekstremalnych wartości mocy. W najmocniejszych pullerach stosuje się pompy, które przetłaczają 35-krotnie więcej paliwa niż te seryjne! Zmieniono również wtryski oraz całą instalację paliwową, aby zapewnić odpowiedni przepływ.
Silnik doładowany jest dużą turbosprężarką pochodzącą z sieczkarni John Deere. Turbina została zmodyfikowana, średnica wirnika strony zimnej zwiększona została z 85 do 95 mm. Efektem jest około 5 barów doładowania, a docelowo planowane jest osiągnięcie 6–7 barów. To wartości wielokrotnie przekraczające te spotykane w maszynach rolniczych, samochodach osobowych, czy nawet wyścigowych.
Aby uzyskać dużą moc, do cylindra trzeba wtłoczyć możliwie jak najwięcej powietrza, za co odpowiada ta ogromna turbosprężarka. Fot. E. Lemański
Chłodzenie: woda, lód i krótki czas pracy
Z uwagi na ekstremalne obciążenia i ogromną ilość energii pochodzącej ze spalania kluczową rolę odgrywa układ chłodzenia. Ale niekoniecznie mówimy tutaj o chłodzeniu przez płaszcz wodny, a raczej o chłodzeniu powietrza. W tym celu zastosowano wodny intercooler o pojemności około 100 litrów, który chłodzi powietrze doładowujące oraz głowicę silnika.
Co ciekawe, chłodnica cieczy pochodzi z samochodu osobowego i jest maleńka w porównaniu do całej maszyny. Jej zadaniem nie jest długotrwałe chłodzenie, lecz szybkie osiągnięcie temperatury roboczej — ciągnik pracuje bowiem bardzo krótko, ale z maksymalnym obciążeniem. W planach jest dodatkowy zbiornik na lód oraz system natrysku wody do kolektora ssącego i na turbosprężarkę, co ma pomóc w obniżeniu temperatury gazów wylotowych EGT.
Lina opasająca silnik ma na celu uchronić kierowcę, gdy dojdzie do rozerwania bloku. Fot. E. Lemański
Sprzęgło, rama i przeniesienie mocy
Jednym z największych wyzwań było przeniesienie tak ogromnej mocy na napęd. Sprzęgło zostało gruntownie przebudowane. Połączono stopień jazdy i WOM, dodano dwie tarcze cierne i zmniejszono przekładkę. W efekcie powstało dziewięciotarczowe, mokre sprzęgło wyciskane hydraulicznie, które według założeń ma wytrzymać moc rzędu 2000 KM.
Ciągnik posiada także specjalną ramę kratownicową, ukrytą pod osłonami. Jej zadaniem jest zapobieganie „złamaniu” maszyny w miejscu połączenia silnika ze skrzynią biegów, co jest realnym zagrożeniem podczas podnoszenia przodu ciągnika w trakcie uciągu. Opony nie mogą mieć zbyt wysokiego bieżnika, na środku opony to maksymalnie 20 mm. Profesjonalne zespoły używają dedykowanych opon ze specjalną konstrukcją bieżnika.
Jazda po torze i zużycie paliwa
W przeciwieństwie do ciągników rolniczych, puller rusza z najwyższego biegu (czasem nie ma wyboru, bo bieg jest tylko jeden), osiągając prędkości przekraczające 40 km/h, aby rozpędzić sanie i zbudować pęd. W czasie przejazdu używany jest tylko jeden bieg, półbiegi nie wytrzymałyby takiego obciążenia. Sterowanie odbywa się za pomocą rozpiętych hamulców lewego i prawego koła. Ogromne znaczenie ma także wyważenie ciągnika, zarówno przód–tył, jak i lewo–prawo. Zużycie paliwa robi wrażenie: około 6 litrów na jeden uciąg trwający około 30 sekund, a wraz z dojazdem i zjazdem z toru około 8 litrów. Zbiornik paliwa o pojemności 20 litrów wystarcza na dwa przejazdy.
Na start pullera Roberta z zapartym tchem czekały tłumy zgromadzonych widzów! Fot. E. Lemański
Polska druga Holandią?
Holandia bez wątpienia jest europejską stolicą tractor pullingu. Imprezy organizowane są z niezwykłym rozmachem, a zespoły posiadają budżety liczone w milionach euro na sezon. Mimo że tractor pulling tam wygląda trochę jak rolnicze F1, to Robert pokazał, że można zrobić imprezę z ułamkiem tego budżetu, która ściągnie więcej widzów niż największe imprezy w Holandii. 5 lipca 2025 roku odbył się tractor pulling w miejscowości Róg, w gminie Janowo. Wydarzenie to pokazało, że w Polsce są tysiące osób zainteresowane tym sportem, a frekwencja przerosła oczekiwania samych organizatorów.
Dlatego w tym samym miejscu 4 lipca 2026 roku planują kolejną imprezę. Już w tym momencie serdecznie jako redakcja zapraszamy! Miejmy nadzieje, że to dopiero początek historii polskiego pullingu.
Inflacja w 2026 roku staje się tematem numer jeden po publikacji najnowszego raportu GUS, z którego wynika, że rok 2025 zamknęliśmy odczytem 2,4%. Choć ekonomiści Banku Pekao czy BNP Paribas prześcigają się w optymistycznych prognozach (zakładając średnią inflację na poziomie 1,9% – 2,1%), sytuacja na rynku żywności rysuje dwa zupełnie inne scenariusze: jeden dla konsumentów, a drugi dla producentów rolnych.
Konsumenci zyskują, rolnicy pod presją
Wygaśnięcie szoków podażowych i stabilizacja na rynkach surowców sprawiają, że inflacja w 2026 roku w kategorii żywności pozostanie bardzo niska. To doskonała wiadomość dla domowych budżetów, ale znacznie gorsza dla sektora agro.
Presja na ceny zbytu: Ograniczona przestrzeń do wzrostu cen w sklepach oznacza, że rolnicy będą mieli trudności z uzyskaniem wyższych stawek w punktach skupu. Przy rosnącej efektywności produkcji i dużym udziale taniego importu, ich dochody mogą pozostawać nadal pod silną presją.
Koszty produkcji: Pewnym pocieszeniem jest fakt, że niska presja towarowa ograniczy wzrosty cen środków produkcji, takich jak nawozy czy pasze. Stabilne ceny surowców energetycznych pozwolą utrzymać koszty transportu i paliw na przewidywalnym poziomie.
Drogie usługi: Największym wyzwaniem dla rolników pozostaną jednak koszty usług. Naprawy maszyn, weterynaria czy usługi logistyczne wciąż drożeją w tempie powyżej 5% ze względu na wysokie koszty pracy.
Ranking prognoz: Ile wyniesie inflacja w 2026 roku?
Eksperci przewidują, że będziemy świadkami najniższych wskaźników od lat, co potwierdza poniższe zestawienie prognoz średniorocznych:
Kluczowy wniosek:Inflacja w 2026 roku o charakterze dezinflacyjnym (spowolnienie tempa wzrostu cen) to wyzwanie dla rentowności gospodarstw rolnych. Rolnicy muszą liczyć na wzrost produktywności, by zrekompensować niskie ceny zbytu przy wciąż wysokich kosztach pracy.
Na co czekać w marcu?
Dla pełnego obrazu sytuacji kluczowa będzie połowa marca. Wtedy GUS opublikuje nowy koszyk inflacyjny (uwzględniający strukturę wydatków z 2025 r.), co pozwoli precyzyjniej ocenić, jak realnie rozkłada się inflacja w 2026 roku pomiędzy miasto a wieś.
To scenariusz, którego nikt nie chce brać pod uwagę, a jednak stał się on tematem oficjalnego pisma na biurku premiera. 43 000 000 litrów mleka każdego dnia może trafić do utylizacji. „Porozumienie dla mleczarstwa” bije na alarm: bez gwarancji dostaw prądu i gazu, polska duma eksportowa może przestać istnieć w kilka godzin.
Ocean mleka wylewany każdego dnia. Czy Tusk to zatrzyma?
Liczba 43 milionów litrów poraża wyobraźnię. To objętość, której nie da się „przechować” ani „zamrozić”. Jeśli Donald Tusk nie wpisze mleczarstwa na listę infrastruktury krytycznej, każdy blackout lub ograniczenie dostaw gazu zamieni polskie mleczarnie w bezużyteczne hale, a surowiec od rolników – w odpad.
Wartość tej rzeki mleka to blisko 100 milionów złotych dziennie. Pieniądze te, zamiast trafić do kieszeni ciężko pracujących hodowców, zostaną dosłownie wylane do kanału. Branża pyta wprost: czy państwo stać na taką rozrzutność w dobie kryzysu?
Rolnicy zostaną sami z problemem? „Krowy nie da się wyłączyć”
Dla rządu to paragrafy i ustawy, dla rolnika to być albo nie być. Hodowla bydła mlecznego to proces ciągły. Jeśli mleczarnia nie odbierze surowca przez 48 godzin, łańcuch dostaw pęka nieodwracalnie.
Co ma zrobić rolnik, gdy zbiornik w gospodarstwie będzie pełny, a cysterna nie przyjedzie?
Wylewanie mleka: To jedyny, tragiczny wybór, przed jakim staną dziesiątki tysięcy rodzin.
Dramat w oborach: Brak prądu to śmierć systemów udojowych i wentylacyjnych. To nie tylko strata pieniędzy, to zagrożenie dla zdrowia i życia stad.
Infrastruktura krytyczna – dlaczego to „być albo nie być” dla mleczarstwa?
Apel do premiera Donalda Tuska jest jasny: mleczarstwo musi być chronione tak samo jak elektrownie czy wodociągi. Obecnie rządowy plan zakłada ochronę zaledwie 30 zakładów spożywczych w kraju. To kropla w morzu potrzeb!
„Bez prądu i gazu stajemy w kilka godzin. Produkcja żywności to fundament bezpieczeństwa państwa. Panie Premierze, czas na decyzje!” – czytamy między wierszami dramatycznego apelu organizacji branżowych.
Status infrastruktury krytycznej to jedyny bezpiecznik, który może uchronić nas przed obrazami rolników wylewających mleko na drogi w geście desperacji.
Pod apelem podpisały się wszystkie liczące się siły w branży: od Związku Polskich Przetwórców Mleka po Polską Federację Hodowców Bydła. Głos wsi jest jeden: nie pozwolimy, by nasza praca została zmarnowana przez biurokratyczną opieszałość.
Teraz oczy wszystkich rolników zwrócone są na Kancelarię Premiera. Czy Donald Tusk zrozumie, że mleczarstwo to nie tylko biznes, ale strategiczny sektor gospodarki?
Szukasz pomysłu na atrakcyjne ferie zimowe 2026 dla grupy zorganizowanej? Zastanawiasz się, jakie warsztaty dla dzieci w Wielkopolsce połączą naukę z zabawą na świeżym powietrzu? Muzeum Przyrodniczo-Łowieckie w Uzarzewie (gmina Swarzędz) zaprasza na wyjątkowy cykl spotkań: „Tajemnice zimowego lasu”.
Najlepsze warsztaty edukacyjne na ferie 2026
Zima w muzeum wcale nie musi być nudna! Zabytkowy park, położony rzut kamieniem od Swarzędza i Poznania, zimą zamienia się w przyrodnicze laboratorium. To idealne miejsce na wycieczkę szkolną lub przedszkolną w ramach zimowego wypoczynku.
Podczas warsztatów dzieci dowiedzą się:
Jak rozpoznać tropy zwierząt na śniegu? Nauczą się odróżniać ślady mieszkańców lasu.
Kto odwiedza paśnik? Przybliżone zostaną zasady mądrego dokarmiania zwierzyny.
Jak rośliny przetrwają mróz? Dzieci odkryją sekrety zimowej biologii drzew.
Kreatywne zajęcia dla dzieci – ferie zimowe blisko natury
W programie przewidzieliśmy nie tylko spacer i naukę, ale także warsztaty plastyczne. Każdy uczestnik przygotuje własnoręcznie ekologiczne przysmaki dla ptaków i zwierzyny leśnej. Takie „eko-prezenty” dzieci zabiorą ze sobą, by zawiesić je w przydomowym ogrodzie lub pobliskim parku – to świetna lekcja empatii i odpowiedzialności za środowisko.
Harmonogram i rezerwacje
To doskonałe rozwiązanie dla organizatorów półkolonii oraz wychowawców grup przedszkolnych i wczesnoszkolnych (klasy I-III).
Kiedy: 16 lutego – 1 marca 2026
Godziny rozpoczęcia: 9:00, 11:00, 13:00 (do wyboru)
Czas trwania: ok. 120 minut pełnych wrażeń
Lokalizacja: Uzarzewo, ul. Akacjowa 12 (tylko 15 min z Poznania!)
Cennik i kontakt
Bilet wstępu: 30 zł
Usługa przewodnicka: 90 zł (od grupy)
Zapisz swoją grupę już dziś i zarezerwuj najlepszy termin! 📞 Telefon: 503 173 980 📧 E-mail: k.chojnicka@muzeum-szreniawa.pl Więcej informacji: Strona Muzeum w Uzarzewie
Dlaczego warto wybrać Uzarzewo na ferie?
Wybierając atrakcje turystyczne w gminie Swarzędz, stawiasz na bezpieczeństwo, kontakt z naturą i sprawdzoną kadrę edukacyjną. Warsztaty „Tajemnice zimowego lasu” to jedna z najciekawszych propozycji na ferie zimowe w powiecie poznańskim.
W tym artykule, kolejnym z serii poświęconej elektronarzędziom, po wiertarkach i szlifierkach przyszedł czas na piły szablaste. Sprawdzamy, czym różnią się poszczególne konstrukcje, jakie parametry mają realne znaczenie oraz które modele są najpopularniejsze spośród dostępnych na rynku.
Piła szablasta to narzędzie stworzone z myślą o pracy tam, gdzie liczy się dostęp, siła i elastyczność. W warsztacie, gospodarstwie rolnym czy podczas prac remontowych pozwala ciąć rury, profile stalowe, elementy drewniane, palety, konstrukcje pomocnicze czy stare instalacje. Jej przewaga nad szlifierką kątową polega na większej kontroli cięcia, mniejszym ryzyku uszkodzenia sąsiednich elementów oraz możliwości pracy w ciasnych przestrzeniach i pod nietypowymi kątami.
W przypadku pił szablastych kluczowe znaczenie ma moc silnika oraz długość skoku brzeszczota. Modele przewodowe o mocy w zakresie 1000–1300 W oferują wystarczający zapas energii do cięcia grubych profili stalowych, rur czy belek. Skok brzeszczota – zwykle od 28 do 32 mm – decyduje o szybkości pracy: dłuższy skok to większa wydajność, krótszy – lepsza kontrola przy precyzyjnych cięciach. Równie istotna jest regulacja prędkości, pozwalająca dopasować tempo pracy do rodzaju materiału.
Ergonomia i tłumienie drgań
Piła szablasta generuje znaczne drgania, dlatego producenci coraz częściej stosują systemy ich redukcji. Amortyzowane mechanizmy prowadzenia skoku, gumowe uchwyty oraz wyważona konstrukcja poprawiają komfort pracy, szczególnie przy długotrwałym cięciu. W praktyce warsztatowej ergonomia ma równie duże znaczenie jak sama moc – narzędzie musi dać się prowadzić pewnie, gdy pracujemy często w rękawicach i w trudnych warunkach.
Brzeszczoty – element decydujący o skuteczności
Uniwersalność piły szablastej wynika przede wszystkim z doboru brzeszczota. W zależności od potrzeb stosuje się brzeszczoty do metalu, drewna, tworzyw lub materiałów mieszanych. Wymiana bez użycia narzędzi to dziś standard, który znacząco przyspiesza pracę. W warsztacie rolniczym szczególnie cenione są brzeszczoty umożliwiające cięcie elementów z gwoździami, śrubami czy pozostałościami metalu.
Co znajdziemy u producentów?
Bosch – GSA 1100 E Professional
Bosch GSA 1100 E to przewodowa piła szablasta o mocy 1100 W, zaprojektowana z myślą o intensywnej pracy w metalu, drewnie konstrukcyjnym i materiałach mieszanych. Skok brzeszczota wynosi 28 mm, co zapewnia dobrą równowagę między szybkością cięcia a kontrolą. Elektroniczna regulacja prędkości umożliwia dostosowanie pracy do rodzaju materiału, a system SDS pozwala na beznarzędziową wymianę brzeszczotów.
Piła szablasta doskonale sprawdzi się także przy pracach remontowo-wykończeniowych – podczas docinania konstrukcji gipsowo-kartonowych, przycinania kantówek czy rur. Fot. Firmowe
Regulowana stopa oporowa ułatwia prowadzenie narzędzia przy cięciu rur, profili i elementów maszyn. Konstrukcja jest zwarta, dobrze wyważona i przystosowana do pracy w trudnych warunkach warsztatowych. Ponadto wbudowana dioda LED doświetla miejsce cięcia, co jest istotne przy pracy w miejscach, gdzie sam dostęp narzędzia jest utrudniony, nie wspominając o dodatkowym oświetleniu.
Makita – JR3051TK
Makita JR3051TK to klasyczna piła szablasta o mocy 1200 W i skoku 30 mm, przeznaczona do ciężkich prac demontażowych. Długi skok pozwala na szybkie cięcie grubych profili stalowych, rur oraz belek drewnianych. Narzędzie posiada regulację prędkości oraz uchwyt brzeszczota umożliwiający jego obrót w czterech pozycjach. Solidna przekładnia i metalowa obudowa części roboczej zwiększają trwałość przy intensywnym użytkowaniu.
Pionowy mechanizm korbowy redukuje wibracje w kierunku poziomym oraz minimalizuje odchylenie brzeszczotu od punktu przyłożenia, co jest szczególnie istotne podczas cięcia metalu. Fot. Firmowe
Model ten jest często spotykany w warsztatach, gdzie liczy się niezawodność i odporność na przeciążenia. Piła posiada pionowy mechanizm korbowy, którego właściwości redukujące wibracje podnoszą komfort pracy. Dzięki minimalizowaniu odchylenia brzeszczotu od punktu przyłożenia do obrabianego materiału użytkownik ma pewność, że zadanie będzie wykonane precyzyjnie.
DeWalt – DWE305PK
DeWalt DWE305PK to przewodowa piła szablasta o mocy 1100 W, zaprojektowana do prac remontowych, serwisowych i rolniczych. Skok brzeszczota wynosi 28 mm, co zapewnia sprawne cięcie metalu, drewna oraz elementów z gwoździami. Charakterystycznym rozwiązaniem jest czteropozycyjny uchwyt brzeszczota, który umożliwia cięcie w różnych orientacjach, również w trudno dostępnych miejscach. Urządzenie wyposażono w beznarzędziowy zacisk brzeszczotu, co umożliwia szybką i łatwą wymianę ostrza, zwiększając wygodę pracy. Solidna konstrukcja, niska masa oraz ergonomiczny kształt sprawiają, że pilarka jest łatwa w obsłudze i wytrzymała w trudnych warunkach pracy.
Cztery pozycje mocowania brzeszczotu, możliwość obcinania na równo ze ścianą i szeroka gama innych zastosowań. Fot. Firmowe
Milwaukee – SSPE 1300 SX
Milwaukee SSPE 1300 SX to jedna z mocniejszych pił w tej klasie, oferująca 1300 W mocy oraz skok 32 mm. Takie parametry przekładają się na bardzo szybkie tempo cięcia grubych elementów stalowych i drewnianych. Model wyposażono w system redukcji drgań, który znacząco poprawia komfort podczas długiej pracy. Regulacja prędkości oraz system FIXTEC umożliwiają szybką wymianę brzeszczotów bez użycia narzędzi. Ponadto system ochrony przekładni zębatej chroni skrzynkę przekładniową w przypadku zablokowania się ostrza. To narzędzie wyraźnie przeznaczone do zastosowań profesjonalnych i intensywnej eksploatacji.
Opatentowany system antywibracyjny AVS zapewnia małe drgania. Fot. Firmowe
Metabo – SSE 1100
Metabo SSE 1100 to piła szablasta o mocy 1100 W i skoku 28 mm. Smukła konstrukcja urządzenia w połączeniu z uchwytem typu softgrip zapewnia pewny chwyt i komfortowe prowadzenie narzędzia, także podczas pracy nad głową. Zastosowany system Metabo Quick umożliwia beznarzędziową wymianę brzeszczota, znacząco skracając czas przygotowania do pracy. Brzeszczot można obracać o 180°, co ułatwia dostosowanie narzędzia do kierunku cięcia.
Beznarzędziowa regulacja ogranicznika głębokości pozwala na optymalne wykorzystanie brzeszczotu i wszechstronne zastosowania, np. do cięć wgłębnych. Fot. Firmowe
Przełącznik przyspieszenia z funkcją blokady pozwala na pracę w trybie ciągłym, bez konieczności stałego trzymania spustu. Przekładnia została skutecznie zabezpieczona przed pyłem oraz pryskającą wodą, co zwiększa trwałość urządzenia podczas pracy w trudnych warunkach warsztatowych i montażowych.
HiKOKI – CR13V2
HiKOKI CR13V2 to przewodowa piła szablasta o mocy 1010 W i skoku 29 mm. Ergonomicznie zaprojektowana obudowa zapewnia wygodną obsługę oraz pełną kontrolę nad narzędziem podczas pracy w różnych pozycjach. Zastosowany system ochrony przed wodą i pyłem pozwala na bezpieczne użytkowanie urządzenia również w trudnych warunkach warsztatowych i terenowych. Silnik odporny na przeciążenia gwarantuje stabilną i długotrwałą pracę. Płynna regulacja prędkości umożliwia precyzyjne dopasowanie tempa pracy do rodzaju obrabianego materiału.
Beznarzędziowy system wymiany brzeszczotu pozwala na szybkie i wygodne przygotowanie narzędzia do kolejnego zadania, a możliwość mocowania brzeszczotu w dwóch pozycjach zwiększa wszechstronność zastosowań i ułatwia pracę w trudno dostępnych miejscach.
Yato – YT-82281
Piła szablasta Yato YT-82281 z mocą 1050 W to narzędzie przewodowe przeznaczone do cięcia drewna, metalu i materiałów mieszanych w warunkach warsztatowych lub podczas prac remontowych. Urządzenie generuje do 2500 suwów na minutę przy skoku brzeszczota 28 mm, co zapewnia efektywne tempo cięcia. Piła posiada beznarzędziowy system wymiany brzeszczota oraz uniwersalny uchwyt 1/2″ (12,7 mm), kompatybilny z większością ostrzy dostępnych na rynku.
Ustawieniem wysokości stopy można wyregulować wysokość cięcia. Fot. Firmowe
Regulowana stopa oporowa ułatwia prowadzenie narzędzia i kontrolę głębokości cięcia. Dzięki ergonomicznemu uchwytowi i przewodowi 3 m narzędzie zapewnia wygodę pracy przy demontażu konstrukcji, cięciu rur, profili czy elementów drewnianych.
Stalco – RSS1010VS
Piła szablasta Stalco Premium RSS1010VS to przewodowe narzędzie o mocy 1010 W. Urządzenie generuje suwy brzeszczota z regulowaną prędkością, umożliwiając dopasowanie tempa pracy do materiału i warunków. Piła jest wyposażona w system beznarzędziowej wymiany brzeszczota, co ułatwia i przyspiesza zmianę ostrza bez użycia dodatkowych narzędzi. Solidna obudowa oraz ergonomiczny uchwyt poprawiają kontrolę nad narzędziem, a regulowana stopa oporowa zwiększa precyzję cięcia i stabilność przy pracy z rurami, profilami, drewnem czy materiałami budowlanymi. Dzięki przewodowi zasilającemu RSS1010VS oferuje nieprzerwaną moc, co czyni ją praktycznym rozwiązaniem do średnio intensywnych prac warsztatowych i remontowych.
Seria o elektronarzędziach
Zachęcamy do przeczytania naszych pozostałych artykułów z serii o elektronarzędziach:
Ta strona korzysta z plików cookies. Służą do tego, by strona działała prawidłowo a także do analizowania ruchu na stronie, a także, by wyświetlać Ci lepiej dopasowane treści i reklamy. Stosujemy również cookies podmiotów trzecich. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności i cookies.
Ta strona korzysta z plików cookie, aby poprawić wrażenia podczas poruszania się po witrynie. Niektóre z nich są przechowywane w przeglądarce, bo są niezbędne do działania podstawowych funkcji witryny. Używamy również plików cookie podmiotów trzecich, które pomagają nam analizować i rozumieć, w jaki sposób korzystasz z tej witryny. Te pliki cookie oraz pliki stosowane w celach reklamowych będą przechowywane w Twojej przeglądarce tylko za Twoją zgodą. Masz również możliwość rezygnacji z tych plików cookie. Jednak rezygnacja z niektórych z tych plików cookie może wpłynąć na wygodę przeglądania.
Niezbędne pliki cookie są absolutnie niezbędne do prawidłowego funkcjonowania strony. Te pliki cookie zapewniają działanie podstawowych funkcji i zabezpieczeń witryny. Anonimowo.
Cookie
Duration
Description
cookielawinfo-checkbox-analytics
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Analityczne”.
cookielawinfo-checkbox-functional
11 months
To ciasteczko jest stosowane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent, aby udokumentować zgodę użytkownika na ciasteczka z kategorii "Funkcjonalne".
cookielawinfo-checkbox-necessary
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Niezbędne”.
cookielawinfo-checkbox-others
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Inne”.
cookielawinfo-checkbox-performance
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Wydajnościowe”.
viewed_cookie_policy
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent i służy do przechowywania informacji, czy użytkownik wyraził zgodę na korzystanie z plików cookie. Nie przechowuje żadnych danych osobowych.
Funkcjonalne pliki cookie wspierają niektóre funkcje tj. udostępnianie zawartości strony w mediach społecznościowych, zbieranie informacji zwrotnych i inne funkcjonalności podmiotów trzecich.
Analityczne pliki cookie są stosowane, by zrozumieć, w jaki sposób odwiedzjący wchodzą w interakcję ze stroną internetową. Te pliki pomagają zbierać informacje o wskaźnikach dot. liczby odwiedzających, współczynniku odrzuceń, źródle ruchu itp.
Reklamowe pliki cookie są stosowane, by wyświetlać użytkownikom odpowiednie reklamy i kampanie marketingowe. Te pliki śledzą użytkowników na stronach i zbierają informacje w celu dostarczania dostosowanych reklam.