Strona główna Blog Strona 62

Grill gotowy w mgnieniu oka: Odpowiadamy jak błyskawicznie rozpalić grilla

0
grill

Sezon grillowy potrafi zaskoczyć nagłą zmianą pogody albo spontanicznym spotkaniem ze znajomymi. W takich momentach liczy się jedno: Jak szybko i skutecznie rozpalić grill, bez frustracji i dymu w oczach. Dobra wiadomość jest taka, że istnieją sprawdzone metody, które pozwalają uzyskać stabilny żar nawet w kilkanaście minut.

Wybór odpowiedniego paliwa ma znaczenie

Podstawą sprawnego rozpalania jest dobry materiał opałowy. Najczęściej używa się węgla drzewnego albo brykietu. Węgiel drzewny rozpala się szybciej i osiąga wysoką temperaturę, ale spala się krócej. Brykiet potrzebuje więcej czasu na rozgrzanie, za to utrzymuje równomierne ciepło przez dłuższy okres.

Jeśli zależy Ci na czasie, lepszym wyborem będzie węgiel drzewny. Warto zwrócić uwagę na jego jakość. Duże, jednorodne kawałki spalają się efektywniej niż drobne resztki, które często tylko dymią.

Rozpałka: Szybki start bez kombinowania

Najprostszym sposobem na szybkie rozpalenie jest użycie gotowej rozpałki. Do wyboru masz kostki parafinowe, podpałki ekologiczne lub płynne preparaty. Najbezpieczniejsze są kostki lub wersje naturalne, ponieważ nie wpływają na smak potraw.

Aby uzyskać najlepszy efekt, ułóż kilka kawałków węgla w formie stożka, a pod spodem umieść rozpałkę. Zapewnia to dobry przepływ powietrza i przyspiesza proces spalania. Po podpaleniu nie dokładaj od razu kolejnych warstw, poczekaj aż pierwsze kawałki dobrze się zajmą ogniem.

Komin do rozpalania: Metoda dla niecierpliwych

Jednym z najszybszych i najskuteczniejszych sposobów jest użycie komina do rozpalania. To metalowe naczynie z otworami wentylacyjnymi, które działa na zasadzie ciągu powietrza.

Wystarczy wsypać węgiel do środka, podłożyć pod komin rozpałkę i podpalić. Dzięki intensywnemu przepływowi powietrza żar pojawia się nawet po 10 do 15 minutach. Co ważne, cały proces jest bardziej przewidywalny niż w przypadku tradycyjnych metod.

Odpowiednia wentylacja przyspiesza proces

Dopływ powietrza to kluczowy element skutecznego rozpalania. Otwórz wszystkie otwory wentylacyjne w grillu, aby zapewnić swobodny przepływ tlenu. Bez tego nawet najlepsza rozpałka nie zadziała tak, jak powinna.

Warto również unikać ustawiania grilla w miejscach całkowicie osłoniętych od powietrza. Lekki ruch powietrza działa jak naturalny dopalacz dla ognia.

Jak uniknąć najczęstszych błędów?

Wiele osób próbuje przyspieszyć proces, dolewając zbyt dużo płynnej podpałki. To nie tylko niebezpieczne, ale też powoduje nieprzyjemny zapach, który może przeniknąć do jedzenia.

Innym błędem jest zbyt wczesne rozpoczęcie grillowania. Mięso położone na niedogrzanym ruszcie zacznie się dusić zamiast smażyć. Idealny moment to chwila, gdy węgiel pokryje się jasnoszarym nalotem i przestanie intensywnie dymić.

Sprytne triki, które robią różnicę

Jeśli nie masz pod ręką profesjonalnych akcesoriów, możesz wykorzystać domowe rozwiązania. Zgnieciona gazeta umieszczona pod węglem może zastąpić rozpałkę, choć wymaga większej kontroli.

Dobrym pomysłem jest także wcześniejsze przechowywanie opału w suchym miejscu. Wilgotny węgiel pali się znacznie wolniej i generuje więcej dymu.

Niektórzy używają niewielkiego wentylatora lub dmuchawy, aby przyspieszyć dopływ powietrza. W warunkach domowych wystarczy nawet wachlowanie kawałkiem kartonu, co potrafi znacząco skrócić czas oczekiwania.

Kiedy grill jest gotowy do działania?

Rozpoznanie właściwego momentu to klucz do sukcesu. Gotowy żar ma równomierny, czerwony kolor pod cienką warstwą popiołu. Temperatura powinna być stabilna, bez wysokich płomieni.

Jeśli przyłożysz dłoń nad rusztem i jesteś w stanie wytrzymać około 3 sekund, oznacza to idealne warunki do grillowania większości potraw. To prosty, ale skuteczny test stosowany przez doświadczonych miłośników grillowania.

Rozpalanie grilla nie musi być czasochłonne ani trudne. Wystarczy odpowiednie przygotowanie, właściwe materiały i znajomość kilku sprawdzonych technik, by cieszyć się idealnym żarem dokładnie wtedy, gdy masz na to ochotę.

Czy warto siać słonecznik?

0

Opolscy rolnicy coraz częściej odchodzą od tradycyjnych upraw zbóż, ponieważ nie przynoszą one zysku. Problem pogłębił się w ostatnim sezonie. Popularność zdobywa także słonecznik, który ma małe wymagania glebowe. W tym roku słonecznika również będzie sporo, choć z powodu niekorzystnych warunków klimatycznych wielu rolników mocno opóźniło siewy.

DCIM\100MEDIA\DJI_0041.JPG

Wielu rolników sieje słonecznik po raz pierwszy

Rafał Wistuba, rolnik z Białej:

– Dzisiaj sieję słonecznik. Jest to mój pierwszy rok, moja pierwsza przygoda. Zaczynamy od małego areału, ponieważ chcę spróbować, czy to się tutaj na moim polu uda. Jest to areał dwóch hektarów. Odrobinę obawiam się, że może się to nie udać ze względu na ptaki, ale trzeba próbować: kto nie ryzykuje, ten szampana nie pije, także może akurat na mój słonecznik nie siądą. Szukam alternatywy dla rzepaku. Uważam, że rzepak, będąc co cztery lata na tym samym polu, to jest on za często.

Słonecznik zamiast rzepaku

– Dlatego szukam tej alternatywy w soi, szukam tej alternatywy teraz w słoneczniku. Zobaczymy, jak to się wszystko uda. Ale jeśli by się udało, to wtedy będzie po prostu piątą, albo nawet i szóstą rośliną w płodozmianie. Wtedy ten rzepak będzie co sześć lat i to już będzie okej. Siejemy na trzy, cztery centymetry. Na tyle mamy wilgoć. Udało się tę wilgoć zatrzymać ze względu na to, że dosyć długo utrzymałem międzyplon ozimy. Później ten międzyplon był tylko raz ruszony talerzówką, wymieszany i bezpośrednio w to siejemy. Ta wilgoć jest na dwóch centymetrach, więc jest naprawdę dobrze. Dajemy też 80 kilo nawozu MPS do rządka i myślę, że to będzie okej. Myślę też, że ze sprzedażą nie będzie problemów. Coraz więcej ludzi gdzieś tam ten słonecznik sieje. Coraz więcej firm się interesuje słonecznikiem, dlatego myślę, że ze zbiorem i ze sprzedażą nie powinno być problemów. Ale zobaczymy. Do zbioru jeszcze daleko.

Najważniejszy jest płodozmian

Paweł Chyska, kierownik gospodarstwa Rolpol w Czarnolesiu:

– Słonecznik mam już posiany od dwóch tygodni. Jest to pierwszy rok w tym gospodarstwie, ale jak to, że posiadamy krowy mleczne, potrzebujemy też płodozmianu. Jest to też roślina, teoretycznie mówiąc, taka troszeczkę mniej wymagająca, odporniejsza na stresowe warunki z powodu braku wody. Zobaczymy. Wiąże się to oczywiście z tym, że gdzieś musimy inwestować w maszyny, w przystawki do tego słonecznika, bo nie wszystko jest uniwersalne. Jesteśmy zmuszeni do tego, żeby ten płodozmian i ekoschematy zachować. Będziemy próbować wszystkiego, żeby tylko się dało z tego wyżyć.

W ubiegłym roku słonecznik był opłacalny

Dariusz Klusko rolnik z Pągowa:

– Akurat jest to chyba jedyna roślina, która nastraja optymistyczne rolników, bo w zeszłym sezonie dała fajne plony. Cena też byłą i jest w miarę przyzwoita. Udało się dużo takiego fajnego towaru zebrać. Przy każdej roślinie jest jednak coś takiego, że pojawia się problem, jeżeli rolnicy za dużo zasieją w danym roku. Takim przykładem nawet jest soja. W tamtym roku był boom, wszyscy chcieli siać soję i potem już nastroje tych, którzy posiali, niestety były mniej optymistyczne. No i tak to po prostu jest: ten, kto robi to cały czas, to po prostu wie, że rolnictwo nie jest oderwane od gospodarki. Obowiązują takie zasady, że raz przychodzi bessa, a raz przychodzi hossa. Po hossie zawsze przychodzi bessa, a po bessie zawsze przychodzi hossa, więc po prostu trzeba być optymistą. Jeżeli robimy ten słonecznik od 12-tu czy więcej lat, to po prostu wiemy, że raz było tak, raz było tak, ale robimy swoje. Jestem bardzo zadowolony. Generalnie bardzo dużo rolników, tych, którzy zostali w tym słoneczniku, to nauczyli się już go robić, więc robią, a plony są wyższe.

Rolnicy nauczyli się już uprawy słonecznika

– To, jak zaczynaliśmy i to, co mamy teraz to naprawdę jest niebo, a ziemia. Wtedy cieszyliśmy się, kiedy uzyskaliśmy plon 2-3 tony z hektara. Dzisiaj rolnicy zbierają już po 4 czy po 4 i pół tony, więc te wyniki, które są na poletkach, gdzie się pojawia 5 ton, to widzimy, że są po prostu realne do osiągnięcia. To nie jest jakiś kosmos, który nie wiadomo skąd się bierze. Jeżeli mamy splot takich korzystnych zjawisk i zdarzeń i nic tam nie schrzanimy, to te plony naprawdę mogą być fajne i myślę, że ci rolnicy, którzy zostali przy tym słoneczniku, to się nauczyli tego robić.

Czy dobra cena słonecznika się powtórzy?

Tadeusz Simiński, dyrektor handlowy AgroAs:

– W tamtym roku była dobra spowodowana cena też chyba tym, że ten słonecznik na polach się nie udał , bo większość gospodarstw z uwagi na to, że było mokro, nie była w stanie zebrać go w terminie i trochę się tego ziarna zmarnowało w polu. Takie mamy wrażenie. Relacja cenowa do innych oleistych, do innych tłuszczowych była bardzo korzystna, ale czy to się powtórzy? Trudno powiedzieć, bo sam segment oleistych dzisiaj jest napędzany drogim dieslem, który ciągnie rzepach w górę, ciągnie olej sojowy w górę i ciągnie olej słonecznikowy w górę, ale czy tak będzie dalej, to zobaczymy. Jeżeli rzeczywiście wojna w Zatoce się zakończy, to możemy mieć zmianę sytuacji i niekoniecznie ten słonecznik będzie się tak opłacał, jak w poprzednim sezonie.

Jeśli słonecznika będzie dużo, to będzie go można w kraju przetwarzać

Mariusz Olejnik, prezes Opolskiego Związku Producentów Rolnych, prezes Spółdzielni Grup „Polski Rzepak i Zboża”

– Jeżeli chodzi o słonecznik, to jest kolejna uprawa, którą trzeba poważnie wziąć pod uwagę. Trzeba zwrócić uwagę na to, że ci, którzy zainwestowali w okopowe, typu ziemniaki czy pomidory, w tym roku mają bardzo trudną sytuację, bo wszyscy rzucili się na to. Natomiast słonecznik może być pewną alternatywą, bo liczymy na to, że w kraju będzie można go przetwarzać. Zobaczymy, co z tego wyniknie: czy to będzie Bodaczów, czy jakaś inny zakład przetwórczy. Ważne jest jedno, żeby zdecydować się na jakąś uprawę oleistą i spróbować stworzyć większą partię. My jednak będziemy zwolennikami produkcji soi.

dr Mariusz Drożdż

Rolnicy popełniają ten błąd. Kiszonka traci jakość już na starcie

0

Kiszonka z kukurydzy to jedna z podstawowych pasz objętościowych w żywieniu bydła. Jej jakość bezpośrednio wpływa na wydajność mleczną, zdrowie zwierząt oraz ekonomikę gospodarstwa. Dobrze przygotowana kiszonka dostarcza energii, jest stabilna mikrobiologicznie i chętnie pobierana przez zwierzęta.

Problemy zaczynają się wtedy, gdy proces zakiszania przebiega nieprawidłowo. Pojawiają się straty składników pokarmowych, pleśń oraz nieprzyjemny zapach. To sygnał, że coś poszło nie tak już na etapie zbioru lub przechowywania.

Odpowiedni moment zbioru

Jednym z najważniejszych czynników wpływających na jakość jest termin zbioru. Kukurydza powinna być koszona w fazie dojrzałości woskowej ziarna. W tym momencie zawartość suchej masy wynosi około 30 do 35 procent.

Zbyt wczesny zbiór oznacza nadmiar wody i ryzyko niekontrolowanej fermentacji. Z kolei zbyt późny zbiór utrudnia ubicie materiału i sprzyja obecności powietrza w silosie. To prowadzi do rozwoju pleśni i strat energii.

Znaczenie rozdrobnienia materiału

Długość sieczki ma ogromne znaczenie. Optymalna to około 1 do 2 centymetrów. Taka struktura umożliwia dobre ubicie oraz właściwy przebieg fermentacji.

Zbyt długie kawałki utrudniają usunięcie powietrza. Zbyt krótkie mogą pogarszać strukturę paszy i wpływać na pracę żwacza. Ważne jest także odpowiednie rozdrobnienie ziarna, które zwiększa jego strawność.

Ubicie i eliminacja powietrza

Kluczowym etapem jest dokładne ubicie kiszonki. Celem jest maksymalne usunięcie powietrza, które sprzyja rozwojowi niepożądanych mikroorganizmów.

Materiał powinien być rozkładany cienkimi warstwami i intensywnie ugniatany ciężkim sprzętem. Im lepsze ubicie, tym szybciej rozpoczyna się fermentacja mlekowa, która stabilizuje kiszonkę.

Szczelne okrycie silosu

Po zakończeniu napełniania silosu należy go dokładnie zabezpieczyć. Najczęściej stosuje się folię kiszonkarską oraz dodatkowe obciążenie, np. opony lub worki z piaskiem.

Dostęp powietrza po zamknięciu silosu to jeden z głównych powodów psucia się kiszonki. Nawet niewielkie nieszczelności mogą prowadzić do powstawania ognisk pleśni.

Rola dodatków kiszonkarskich

W wielu przypadkach warto zastosować dodatki wspomagające fermentację. Preparaty zawierające bakterie kwasu mlekowego przyspieszają zakiszanie i poprawiają stabilność paszy.

Szczególnie przydatne są w trudnych warunkach, np. przy niższej zawartości suchej masy lub problemach pogodowych. Pomagają ograniczyć straty i poprawić smakowitość.

Najczęstsze błędy w produkcji

Do najczęstszych błędów należą:

  • zbiór w niewłaściwym terminie
  • niedostateczne ubicie
  • brak szczelnego przykrycia
  • zanieczyszczenie materiału ziemią
  • zbyt wolne napełnianie silosu

Każdy z tych czynników może znacząco obniżyć wartość paszy i prowadzić do strat finansowych.

Jak ocenić jakość kiszonki?

Dobra kiszonka ma przyjemny, lekko kwaskowy zapach i zielonkawożółty kolor. Nie powinna zawierać pleśni ani śliskich fragmentów.

Warto również zwrócić uwagę na temperaturę po otwarciu silosu. Nadmierne nagrzewanie świadczy o obecności powietrza i nieprawidłowej fermentacji.

Jak uzyskać jeszcze lepsze efekty?

Aby poprawić jakość kiszonki, warto zadbać o każdy etap produkcji. Regularna kontrola sprzętu, odpowiednia organizacja zbioru oraz szybkie działanie mają ogromne znaczenie.

Dobrą praktyką jest także planowanie zbioru z wyprzedzeniem i dostosowanie tempa pracy do możliwości ubijania. Dzięki temu materiał nie zalega i nie traci wartości jeszcze przed zakiszeniem.

Właściwe podejście do produkcji kiszonki z kukurydzy przekłada się na lepsze wyniki w hodowli i większą opłacalność gospodarstwa. Każdy detal ma znaczenie, a dopracowanie procesu pozwala osiągnąć stabilną i wartościową paszę, która wspiera zdrowie i wydajność zwierząt.

Jedno słowo, dwa znaczenia. Traktor i ciągnik to nie to samo

0

W codziennym języku wiele osób używa słów traktor i ciągnik zamiennie. Nie jest to przypadek, bo w praktyce często oznaczają ten sam typ maszyny. Jednak z punktu widzenia języka oraz techniki istnieją między nimi różnice, które warto znać. Dzięki temu łatwiej zrozumieć, skąd wzięły się oba określenia i kiedy używać ich poprawnie.

Co oznacza słowo traktor?

Słowo traktor pochodzi z języka łacińskiego, od czasownika oznaczającego ciągnięcie. Do polszczyzny trafiło przez język angielski i niemiecki, gdzie funkcjonuje jako tractor. W praktyce oznacza maszynę rolniczą wyposażoną w silnik, której głównym zadaniem jest ciągnięcie lub napędzanie innych urządzeń.

W języku potocznym traktor jest określeniem bardziej swobodnym i często używanym w rozmowach. Spotyka się je również w mediach czy reklamach, ponieważ brzmi krócej i bardziej uniwersalnie.

Co oznacza słowo ciągnik?

Ciągnik to polski odpowiednik słowa traktor. Jest to termin oficjalny, stosowany w dokumentach, przepisach oraz literaturze technicznej. Definiuje pojazd silnikowy przystosowany do współpracy z maszynami rolniczymi poprzez ich ciągnięcie lub napędzanie.

W praktyce oznacza to, że jeśli mówimy o sprzęcie w kontekście formalnym, np. rejestracji, homologacji czy instrukcji obsługi, poprawnym określeniem będzie właśnie ciągnik rolniczy.

Czy to naprawdę to samo?

Z technicznego punktu widzenia oba słowa odnoszą się do tej samej maszyny. Różnica polega głównie na kontekście użycia. Ciągnik jest terminem precyzyjnym i oficjalnym, natomiast traktor funkcjonuje jako jego potoczny odpowiednik.

Można to porównać do sytuacji, w której używamy dwóch różnych nazw na ten sam przedmiot, w zależności od sytuacji. W rozmowie z sąsiadem powiemy traktor, ale w urzędzie użyjemy słowa ciągnik.

Rodzaje ciągników rolniczych

Warto wiedzieć, że ciągniki występują w różnych odmianach, dostosowanych do konkretnych zadań:

  • ciągniki rolnicze uniwersalne
  • ciągniki sadownicze o węższej konstrukcji
  • ciągniki gąsienicowe przeznaczone do trudnego terenu
  • ciągniki komunalne używane w miastach

Każdy z nich pełni tę samą podstawową funkcję, ale różni się budową oraz zastosowaniem.

Dlaczego nazwy funkcjonują równolegle?

Równoległe używanie obu określeń wynika z historii języka i wpływów zagranicznych. W czasach rozwoju mechanizacji rolnictwa wiele terminów technicznych trafiało do Polski z innych krajów. Słowo traktor przyjęło się naturalnie, ponieważ było łatwe do wymówienia i szybko weszło do codziennego języka.

Z kolei ciągnik powstał jako świadome tłumaczenie, które miało uporządkować nazewnictwo w języku polskim. Dlatego funkcjonuje głównie w kontekstach formalnych i edukacyjnych.

Jak mówić poprawnie?

Obie formy są poprawne, ale warto dopasować je do sytuacji. Jeśli piszesz artykuł techniczny, dokument lub oficjalny wniosek, używaj słowa ciągnik. W rozmowie codziennej możesz swobodnie powiedzieć traktor i będzie to w pełni zrozumiałe.

Świadomość tej różnicy pomaga uniknąć nieporozumień i sprawia, że komunikacja jest bardziej precyzyjna. W świecie rolnictwa, gdzie sprzęt odgrywa kluczową rolę, takie niuanse językowe mają większe znaczenie, niż mogłoby się wydawać.

Ciekawostki związane z nazewnictwem

W wielu krajach używa się wyłącznie odpowiednika słowa traktor. Polska jest jednym z tych języków, które mają własne, rodzime określenie. Co ciekawe, w przepisach prawnych zawsze pojawia się forma ciągnik rolniczy, co jasno pokazuje, która nazwa jest uznawana za oficjalną.

W praktyce jednak oba słowa będą funkcjonować równolegle jeszcze przez długie lata, bo język codzienny rządzi się swoimi prawami i nie zawsze podąża za terminologią techniczną.

Sekret idealnej karkówki. Ta marynata robi całą robotę

0
karkówka

Karkówka to jeden z najbardziej wdzięcznych kawałków mięsa, ale jej prawdziwy potencjał ujawnia się dopiero wtedy, gdy zostanie odpowiednio zamarynowana. Dobra marynata nie tylko nadaje smak, ale też zmiękcza mięso i sprawia, że po obróbce pozostaje ono soczyste. Poniżej znajdziesz sprawdzony sposób oraz wskazówki, które realnie robią różnicę.

Dlaczego marynata ma znaczenie?

Marynowanie to proces, w którym składniki przenikają do wnętrza mięsa. Kwas zawarty w marynacie delikatnie rozluźnia włókna, tłuszcz przenosi aromaty przypraw, a sól pomaga zatrzymać wilgoć. Dzięki temu karkówka po grillowaniu czy pieczeniu nie jest sucha, tylko miękka i pełna smaku.

Nie chodzi o przypadkowe wymieszanie przypraw. Dobrze skomponowana marynata powinna mieć równowagę między kwaśnym, słonym, słodkim i aromatycznym.

Podstawa idealnej marynaty

Najlepsza marynata do karkówki składa się z kilku elementów:

  • tłuszcz, najczęściej olej lub oliwa
  • składnik kwaśny, np. ocet, sok z cytryny lub jogurt
  • przyprawy i zioła
  • sól i coś słodkiego, np. miód

Proporcje mają znaczenie. Na około 1 kg karkówki warto użyć 4 łyżek oleju, 2 łyżek składnika kwaśnego oraz przypraw według smaku.

Sprawdzony przepis na marynatę

Oto klasyczna kompozycja, która zawsze się sprawdza:

  • 4 łyżki oleju rzepakowego
  • 2 łyżki musztardy
  • 1 łyżka miodu
  • 3 ząbki czosnku przeciśnięte przez praskę
  • 1 łyżeczka papryki słodkiej
  • pół łyżeczki papryki wędzonej
  • pół łyżeczki pieprzu
  • 1 łyżeczka soli
  • 1 łyżka sosu sojowego

Wszystko dokładnie wymieszaj, a następnie natrzyj mięso. Ważne, aby każdy kawałek był równomiernie pokryty.

Jak długo marynować karkówkę?

Czas marynowania ma ogromne znaczenie. Minimum to 4 godziny, ale najlepszy efekt osiągniesz po 12 do 24 godzinach w lodówce. W tym czasie smak przenika do środka mięsa, a struktura staje się bardziej miękka.

Jeśli masz więcej czasu, możesz zostawić karkówkę nawet na 48 godzin. Warto wtedy raz obrócić mięso, żeby marynata rozłożyła się równomiernie.

Najczęstsze błędy

Wiele osób popełnia błędy, które psują efekt końcowy:

  • zbyt mała ilość soli, przez co mięso jest nijakie
  • brak składnika kwaśnego
  • marynowanie zbyt krótko
  • używanie tylko suchych przypraw bez tłuszczu

Często też karkówka trafia prosto z lodówki na grill. To błąd. Mięso powinno mieć temperaturę pokojową przed obróbką, wtedy piecze się równomiernie.

Warianty smakowe

Bazę marynaty można łatwo modyfikować. Jeśli lubisz bardziej intensywne smaki, dodaj:

  • chilli lub ostrą paprykę dla pikantności
  • rozmaryn i tymianek dla aromatu ziołowego
  • piwo zamiast części oleju dla głębi smaku
  • jogurt naturalny dla wyjątkowej kruchości

Ciekawym rozwiązaniem jest też dodanie cebuli pokrojonej w pióra. Podczas marynowania oddaje sok i wzmacnia smak mięsa.

Jak przygotować karkówkę przed marynowaniem?

Mięso warto lekko ponacinać lub delikatnie rozbić. Dzięki temu marynata szybciej wnika do środka. Nie przesadzaj jednak z rozbijaniem, karkówka powinna zachować swoją strukturę.

Przed nałożeniem marynaty dobrze jest osuszyć mięso papierowym ręcznikiem. Nadmiar wilgoci utrudnia wchłanianie przypraw.

Sekret soczystości podczas grillowania

Nawet najlepsza marynata nie pomoże, jeśli mięso zostanie źle przygotowane na grillu lub w piekarniku. Karkówkę należy smażyć lub piec na średnim ogniu. Zbyt wysoka temperatura szybko przypali zewnętrzną warstwę, a środek pozostanie surowy.

Podczas grillowania nie przekłuwaj mięsa widelcem. Sok wypłynie i karkówka stanie się sucha. Lepiej używać szczypiec i obracać mięso rzadziej, ale zdecydowanie.

Dobrze zamarynowana karkówka zaczyna pachnieć jeszcze przed obróbką. To znak, że przyprawy zrobiły swoje, a mięso jest gotowe, by stać się główną atrakcją każdego spotkania przy stole.

Pogoda- przygruntowe przymrozki w niemal całym kraju

0
Pogoda 2 maja
Pogoda 2 maja

Pogoda- mimo ciepłego dnia w nocy z powodu suszy przymrozki w niemal całym kraju

Pogoda 2 maja

Zimna noc

Najbliższa noc będzie bezchmurna i bezwietrzna. Mimo letniego dnia; mimo podłoża, które nagrzeje się dziś do 20-28 stopni w nocy temperatura spadnie do zaledwie 0/+3 stopni na 2 metrach- ciut cieplej tylko wzdłuż rzek, nad jeziorami oraz na mokrych torfowiskach. Przy gruncie zanotujemy od -3 do 0 stopni a ciut powyżej zera wzdłuż rzek itp.- czytaj wyżej.

Dzień słoneczny i gorący

Od rana do wieczora w większości kraju niebo bezchmurne. Wiatr słaby. Jedynie na zachodzie powieje umiarkowanie z południa a na Pomorzu Zachodnim- Koszalin, Szczecin, Cybinka mocniej w porywach do 35-40 km/h.

Temperatura wzrośnie do 18 stopni w Sanoku, Krośnie i Zakopanem do +26 stopni w rejonie Tucholi, Piły, Szczecinka, Płocka i Włocławka.

Wilgotność powietrza w ciągu dnia spadnie do zaledwie 10-20%- będzie skrajnie sucho.

Sklep- https://sklep.agroprofil.pl/

Prognoza plonów w UE – Biuletyn MARS: Dobry start, ale ryzyka rosną

0
Mapa Europy JRC MARS przedstawiająca obszary zagrożone suszą, przymrozkami i nadmiarem wody w kwietniu 2026 roku.

Prognoza plonów w UE: Najnowszy raport JRC MARS (obejmujący okres od 1 marca do 18 kwietnia 2026 r.) wskazuje na wysoki potencjał plonowania w Unii Europejskiej. Należy jednak pamiętać, że analiza ta opiera się na danych sprzed blisko dwóch tygodni i nie uwzględnia jeszcze w pełni skutków fali mrozów z samej końcówki kwietnia oraz pogłębiającej się suszy w Polsce.

1. Wysokie prognozy: Fundamenty pod dobre zbiory Według stanu na 18 kwietnia, warunki dla większości upraw ozimych w UE były korzystne, co przełożyło się na prognozy plonów wyższe od średniej wieloletniej:

  • Pszenica miękka: prognozowana wydajność to 6,05 t/ha (wzrost o 3% względem średniej 5-letniej).
  • Jęczmień (ogółem): spodziewany plon na poziomie 5,15 t/ha (+3%).
  • Rzepak: stabilne 3,25 t/ha (+1%).
  • Pszenica durum: prognoza wynosi 3,64 t/ha (+4%).

Liczby te wynikają z wyjątkowo ciepłego marca, który przyspieszył wegetację i pozwolił roślinom zbudować dużą biomasę. Właśnie to zaawansowanie rozwojowe stało się przyczyną problemów w kolejnych tygodniach.

2. Podział Europy: Susza kontra zalania Analiza MARS wyraźnie zarysowała podział kontynentu pod względem wilgotności gleby:

  • Polska, Niemcy i kraje bałtyckie: Odnotowano narastający deficyt opadów. Ciepła pogoda w marcu spowodowała, że rośliny zaczęły bardzo wcześnie pobierać wodę, co przy braku deszczu w pierwszej połowie kwietnia doprowadziło do szybkiego wyczerpywania się zapasów wilgoci.
  • Francja i Irlandia: W tych regionach problemem był nadmiar wody, który skutkował przesyceniem pól i znacznymi opóźnieniami w siewach jęczmienia jarego.

3. Przymrozki: Raport vs. Rzeczywistość Biuletyn MARS, zamykając dane na 18 kwietnia, uchwycił jedynie początek fali chłodów.

  • Zarejestrowane straty: Do 18 kwietnia raport odnotował negatywny wpływ przymrozków głównie w północno-wschodnich Węgrzech, północno-zachodniej Rumunii oraz w Turcji, gdzie mogło dojść do uszkodzeń rzepaku.
  • Luka informacyjna: Analiza nie uwzględnia kluczowej fali mrozów z samej końcówki kwietnia (po 20.04), która uderzyła w Polskę i Niemcy w momencie pełnego kwitnienia rzepaku. Oznacza to, że majowy raport MARS może przynieść bolesną korektę obecnych prognoz dla rzepaku i drzew owocowych.

4. Siewy wiosenne i rentowność Wiosenna kampania siewna przebiegała w raportowanym okresie ze zmiennym szczęściem:

  • Kukurydza: Siewy postępują, choć w Europie Środkowej sucha wierzchnia warstwa gleby zaczęła utrudniać wschody.
  • Buraki cukrowe: Siewy są zaawansowane, jednak raport zauważa tendencję do redukcji areału z powodu niskich cen cukru na światowych rynkach, co stawia pod znakiem zapytania opłacalność tej uprawy.

Podsumowanie redakcyjne: Obecny biuletyn MARS to zdjęcie sytuacji z połowy miesiąca. Choć fundamenty pod wysokie plony zostały położone, dynamiczne zmiany pogodowe z ostatnich dni kwietnia – przymrozki i brak deszczu w Polsce – stanowią poważne zagrożenie dla tych prognoz. Przy wysokich kosztach produkcji i presji niskich cen na rynkach światowych, majowy komunikat będzie miał kluczowe znaczenie dla nastrojów na giełdach i w gospodarstwach.

Źródło: Opracowanie na podstawie Biuletynu JRC MARS (kwiecień 2026).

UMOWA Z MERCOSUR WESZŁA DZISIAJ W ŻYCIE! PRZEŁOM I KONTROWERSJE

0
Mercosur

UMOWA Z MERCOSUR stała się faktem — dzisiaj, 1 maja 2026 roku, po dekadach negocjacji, oficjalnie weszły w życie jej kluczowe zapisy handlowe. Od tego momentu bariery celne między Unią Europejską a krajami Ameryki Południowej zaczynają znikać, tworząc jedną z największych stref wolnego handlu na świecie. Jednak ten historyczny moment odbywa się w cieniu zapowiedzi batalii w Luksemburgu i nagłej zmiany frontu Warszawy.

Przeczytaj również: Skażona wołowina z Brazylii – prewencyjne kontrole ruszają pod naciskiem mediów!

Polityczne uniki i UMOWA Z MERCOSUR przed TSUE

Największym zaskoczeniem ostatnich dni jest radykalna zmiana strategii premiera Donalda Tuska. Jeszcze w połowie kwietnia szef rządu dystansował się od pomysłu blokowania porozumienia, sugerując, że Polska nie zamierza wnosić własnej skargi do Trybunału Sprawiedliwości UE. Choć w ostatnich dniach padły jasne deklaracje o skierowaniu sprawy do Luksemburga, sytuacja pozostaje niejasna — nie mamy pewności, czy wniosek do TSUE został już formalnie złożony, czy jest jedynie elementem gry politycznej mającej wyciszyć krytykę ze strony Prezydenta oraz opozycji. Ta nagła aktywność rządu to również odpowiedź na apel KRIR, a wcześniej potężną falę protestów rolniczych, które w ostatnich miesiącach sparaliżowały Europę.

Rozdźwięk interesów: Przemysł vs Rolnictwo a UMOWA Z MERCOSUR

Dzisiejszy start porozumienia obnaża głęboki konflikt interesów wewnątrz europejskiej gospodarki. Dla sektora przemysłowego i motoryzacyjnego to dzień triumfu — zniesienie wysokich ceł otwiera europejskim koncernom drzwi do chłonnych rynków Brazylii i Argentyny. Zupełnie inaczej sytuację widzi wieś. Przy obecnych rekordowych zapasach zbóż i żywności na świecie, rolnicy obawiają się, że zostali potraktowani instrumentalnie. Napływ tańszej żywności z krajów Mercosur może dodatkowo uderzyć w i tak niskie ceny skupu w Europie, co stawia lokalnych producentów w skrajnie trudnej pozycji.

Przeczytaj również: Umowa z Mercosur: UE publikuje warunki „hamulca awaryjnego” dla rolnictwa

Co dalej i jakie są szanse na zablokowanie UMOWY Z MERCOSUR?

Mimo zapowiedzi kroków prawnych, mechanizmy handlowe formalnie ruszyły i towary zaczynają krążyć na nowych zasadach. Trzeba mieć świadomość, że procedura przed Trybunałem jest niezwykle żmudna — mogą minąć długie miesiące, a nawet lata, zanim TSUE wyda ostateczny wyrok. Choć Polska strona podnosi argument o nadużyciu uprawnień przez Komisję Europejską, eksperci przyznają gorzko: szanse na realne zatrzymanie umowy są obecnie bardzo małe. Raz uruchomiona machina handlowa rzadko zostaje cofnięta przez decyzje sądowe, zwłaszcza gdy w grę wchodzą miliardowe interesy największych gospodarek UE.

Dzisiejszy dzień to początek nowej ery w handlu transatlantyckim — era ta zaczyna się jednak w atmosferze głębokiej niepewności i politycznego sceptycyzmu.

Cena pszenicy: Sytuacja w Rosji i na Ukrainie

0
Cena pszenicy na MATIF

Cena pszenicy w portach nad Morzem Czarnym mocno ostatnio faluje. To, co dzieje się w tamtym regionie, od lat wyznacza kierunek dla całego świata i decyduje o globalnych trendach, jednak w bieżącym sezonie sytuacja jest wyjątkowo skomplikowana. Choć rynek był przez miesiące uspokajany dużą podażą z półkuli południowej, to splot fatalnej pogody, wyższych notowań giełdowych i blokady kluczowych szlaków energetycznych sprawił, że stabilizacja cen przeszła do historii.


Morze Czarne kontra potęga południa

Region czarnomorski od lat dyktuje to, jaka jest globalna cena pszenicy, ale w tym sezonie musiał zmierzyć się z wyjątkowo silną konkurencją. Rekordowe zapasy w Argentynie oraz doskonałe wyniki produkcji w Australii długo działały jak hamulec bezpieczeństwa, nie pozwalając notowaniom wystrzelić mimo napięć politycznych. Jednak ta równowaga właśnie pęka. Importerzy zaczynają nerwowo spoglądać w stronę ofert z Rosji i Ukrainy, ponieważ logistyka z odległego południa staje się coraz trudniejsza i droższa w obliczu globalnego chaosu transportowego.

Blokada Ormuz i paliwowy szok

Na to, ile wynosi obecnie cena pszenicy, potężny wpływ ma konflikt z Iranem, a konkretnie jednoczesna blokada Cieśniny Ormuz przez siły USA i Iranu. To wydarzenie wybiło ceny ropy na wojenne maksima, co natychmiast przełożyło się na koszty eksportu ziarna. Nawet jeśli fizycznego towaru w magazynach nie brakuje, jego dostarczenie do klienta staje się operacją wysokiego ryzyka. Frachtowce tankują paliwo po rekordowych stawkach, a firmy ubezpieczeniowe żądają gigantycznych dopłat za rejsy w strefach zapalnych, co drastycznie podnosi ostateczny koszt ziarna w portach.

Nowy zbiór pod znakiem zapytania

Największy niepokój budzi jednak przyszła cena pszenicy z nowych zbiorów na rok 2026. Na giełdach w Paryżu (MATIF) i Chicago (CBOT) widać wyraźny rajd kontraktów terminowych, ponieważ inwestorzy zaczęli panicznie wyceniać ryzyko pogodowe:

  • Susza w USA: W kluczowych stanach uprawnych kondycja pszenicy ozimej jest najgorsza od lat, a brak wilgoci dotyka ponad 70% pól.
  • Mrozy na wschodzie: W Rosji i Europie Środkowej niespodziewane przymrozki bez okrywy śnieżnej mogły trwale uszkodzić młode rośliny, co już skutkuje obniżaniem prognoz zbiorów przez czołowe agencje analityczne.

Giełdy wyceniają ryzyko

Obecnie na rynku mamy do czynienia z tzw. „nożycami cenowymi”. Stare zapasy, których jest pod dostatkiem, trzymają ceny bieżące w ryzach, ale jesienna cena pszenicy w kontraktach jest już o kilkanaście euro wyższa. Handlowcy nie chcą ryzykować i wolą zakontraktować towar teraz, bojąc się, że połączenie mniejszych plonów światowych oraz zablokowanych szlaków na Bliskim Wschodzie wywoła jesienią walkę o każde ziarno. Sytuacja w Rosji i na Ukrainie znów staje się kluczowym elementem tej globalnej układanki.

Ceny zbóż w kraju (MRiRW): Porty dyktują warunki ale rekordowe koszty transportu trzymają ceny w głębi kraju

0
ceny zbóż

Ceny zbóż w kraju na dzień 26 kwietnia 2026 r. wykazują lekką tendencję wzrostową w niektórych kategoriach paszowych, choć ogólny rynek pozostaje pod presją globalnej nadpodaży. Mimo lokalnych wahań, oficjalne stawki zakupu są obecnie o ok. 50% niższe niż przed czterema laty, a rynek zmaga się z rekordową podażą starego surowca na świecie.

Ceny zbóż w kraju i dynamika skupu

  • Pszenica konsumpcyjna: Średnia cena wynosi 799 zł/t, co oznacza stabilizację ze spadkiem o 0,1% w skali tygodnia.
  • Kukurydza sucha: Odnotowano spadek o 1,2% do poziomu 787 zł/t.
  • Tendencje paszowe: Lekki wzrost widać w przypadku żyta paszowego o 2,6% do poziomu 633 zł/t oraz pszenicy paszowej o 0,6% do poziomu 771 zł/t.
  • Struktura zakupów: Rynek jest zdominowany przez pszenicę, która stanowi łącznie 72,9% udziału w skupie, oraz kukurydzę z udziałem 10,5%.

Regionalne rozwarstwienie cen zbóż w kraju

Obecna sytuacja rynkowa charakteryzuje się bardzo silnym rozwarstwieniem stawek ze względu na odległość od terminali morskich:

  • Najwyższe ceny: Notowane są w portach i ich okolicach, gdzie za pszenicę konsumpcyjną płaci się maksymalnie 828 zł/t.
  • Najniższe ceny: Występują na południu i wschodzie Polski, gdzie stawka za to samo ziarno spada do 702 zł/t.
  • Koszt transportu: Różnica rzędu 126–128 zł na tonie pszenicy wynika bezpośrednio z kosztów logistyki, co drastycznie obniża rentowność gospodarstw zlokalizowanych w głębi kraju.

Polska na tle UE i dobry początek roku w eksporcie

Niskie ceny zbóż w kraju przekładają się na bardzo wysoką konkurencyjność polskiego ziarna na rynkach zagranicznych:

  • Polska pszenica o wartości 800 zł/t jest o 67 zł tańsza od średniej unijnej wynoszącej 867 zł/t.
  • Kukurydza w Polsce kosztuje 797 zł/t, czyli o 114 zł mniej niż średnia w UE, która wynosi 911 zł/t.
  • Dobry początek roku w eksporcie: W okresie styczeń-luty 2026 r. wywóz pszenicy wzrósł o 44,6% rok do roku do poziomu 589,7 tys. ton, a kukurydzy o 8,3% do poziomu 679,4 tys. ton.

Podsumowanie: Mimo ożywienia w portach i znacznego wzrostu wysyłek pszenicy, ogólna sytuacja cenowa pozostaje trudna dla producentów. Globalna nadpodaż starego ziarna oraz stabilnie niskie notowania kontraktów na stary zbiór na giełdach światowych sprawiają, że ceny zbóż w kraju trzymają się dolnych granic, a zyski rolników są dodatkowo uszczuplane przez wysokie koszty transportu wewnętrznego.

Źródło cen: MRiRW

Przymrozki wiosenne 2026: Fala chłodów zdziesiątkowała uprawy. Sprawdź, jak uzyskać odszkodowanie

0

Nagłe załamanie pogody i dotkliwe spadki temperatur w ostatnich dniach postawiły polskich producentów rolnych w trudnej sytuacji. Najbardziej ucierpiały kwitnące sady oraz plantacje rzepaku, które znajdowały się w kluczowej fazie rozwoju. Dowiedz się, jakie kroki prawne należy podjąć, gdzie złożyć wniosek o oszacowanie strat oraz na jakie wsparcie i odszkodowania za przymrozki 2026 mogą liczyć poszkodowane gospodarstwa.

Przymrozki wiosenne – definicja i skala problemu w 2026 roku

Zgodnie z obowiązującymi wytycznymi dla komisji klęskowych, za przymrozki wiosenne uznaje się spadki temperatury poniżej $0°C$ występujące w terminie od 1 kwietnia do 30 czerwca. Tegoroczna aura okazała się wyjątkowo bezwzględna – po fali przedwczesnych upałów, które nienaturalnie przyspieszyły wegetację, rośliny weszły w fazę kwitnienia znacznie szybciej niż zwykle, co drastycznie zwiększyło ich wrażliwość na mróz.

Obecnie największe straty notuje się w:

  • Sadownictwie: Przemarznięte kwiaty i zawiązki owoców w wielu regionach oznaczają całkowitą utratę tegorocznego plonu.
  • Uprawie rzepaku: Rośliny, które właśnie rozpoczęły kwitnienie, doznały pęknięć łodyg i uszkodzeń pąków kwiatowych.
  • Pszczelarstwie: Niskie temperatury uniemożliwiły obloty pszczołom, co skutkuje niedostatecznym zapyleniem roślin, które przetrwały mróz.

Dodatkowym czynnikiem pogarszającym sytuację jest pogłębiająca się susza. Rośliny osłabione brakiem wody mają znacznie mniejszy turgor i zdolności regeneracyjne, co sprawia, że skutki przymrozków są bardziej dotkliwe.

https://agroprofil.pl/wiadomosci/przymrozki-wiosenne-2026-fala-chlodow-zdziesiatkowala-uprawy-sprawdz-jak-uzyskac-odszkodowanie/

Gdzie i jak złożyć wniosek o oszacowanie szkód za przymrozki?

Aby móc ubiegać się o pomoc publiczną lub odszkodowania za przymrozki 2026, niezbędne jest oficjalne potwierdzenie strat przez tzw. komisje klęskowe. Procedura ta wymaga inicjatywy ze strony rolnika.

  1. Miejsce składania dokumentów: Wniosek należy złożyć w urzędzie gminy właściwym ze względu na położenie gruntów.
  2. Formalności: Do wniosku koniecznie należy dołączyć pisemną zgodę na przetwarzanie danych osobowych (RODO), która umożliwia komisji przeprowadzenie wizji lokalnej.
  3. Tryb pracy: Przykładowo w województwie wielkopolskim komisje te działają w trybie ciągłym, co ma przyspieszyć proces weryfikacji strat w terenie.

Przymrozki: Harmonogram prac komisji: Terminy, których musisz dopilnować

Komisja dokonuje szacowania szkód poprzez lustrację na miejscu. Warto wiedzieć, że w zależności od rodzaju strat, obowiązują różne terminy:

Uprawy polowe i płody rolne

Lustracja musi odbyć się w ciągu 2 miesięcy od dnia zgłoszenia szkody przez rolnika, jednak nie później niż:

  • do czasu zbioru plonu głównego danej uprawy,
  • do momentu ewentualnej likwidacji plantacji.

Drzewa owocowe (jako środki trwałe)

W przypadku uszkodzeń samych drzew (nie tylko owoców), procedura jest dwuetapowa:

  • I etap: do 2 miesięcy od wystąpienia mrozu (sporządzana jest notatka służbowa z danymi).
  • II etap: nie później niż 12 miesięcy od wystąpienia szkody (sporządzenie końcowego protokołu).

Ważne: Podczas wyliczania ogólnego poziomu strat w gospodarstwie, komisja uwzględnia również produkcję zwierzęcą. Ma to kluczowe znaczenie przy określaniu, czy gospodarstwo przekroczyło próg 30% strat w średniej rocznej produkcji, co często warunkuje dostęp do pomocy klęskowej.

Co dalej z protokołem? Procedury administracyjne

Po zakończeniu szacowania, komisja ma obowiązek przekazać dokumentację do właściwego Wojewody:

  • W ciągu 30 dni – w przypadku protokołów indywidualnych.
  • W ciągu 45 dni – w przypadku protokołów zbiorczych.

Dopiero po zweryfikowaniu protokołu przez służby wojewody, rolnik otrzymuje dokument stanowiący podstawę do ubiegania się o kredyty preferencyjne, odroczenia składek KRUS czy bezpośrednie wsparcie finansowe.

Choć pełna skala zniszczeń będzie widoczna dopiero za kilka lub kilkanaście dni, nie warto zwlekać z powiadomieniem urzędu gminy. Tegoroczna kumulacja suszy i przymrozków jest bezprecedensowa, dlatego rzetelna dokumentacja strat to jedyna droga do uzyskania sprawiedliwego wsparcia.

Czy w Twojej gminie komisje rozpoczęły już nabór wniosków? Jak ocniacie szanse na regenerację rzepaku w Waszej okolicy? Podzielcie się swoimi spostrzeżeniami w sekcji komentarzy lub na naszych mediach społecznościowych.

Wchodzi w życie umowa z MERCOSUR. Blisko 50 tys. ton wołowiny wjedzie bez cła

0

Od jutra zmieni się rzeczywistość dla wielu europejskich i polskich hodowców bydła. Komisja Europejska, po dniach milczenia, oficjalnie potwierdziła alarmujące doniesienia: od 1 maja br. import wysokiej jakości wołowiny z krajów Mercosur w ramach tzw. kwoty Hilton zostanie całkowicie zwolniony z opłat celnych. To nagły zwrot akcji, który może uderzyć w stabilność krajowego rynku mięsa wołowego.

Bezcłowa wołowina z Mercosur: Co się zmienia od 1 maja?

Dotychczas import wołowiny wysokiej jakości (tzw. Hilton quota) z krajów takich jak Argentyna, Brazylia, Paragwaj czy Urugwaj był obłożony stawką celną w wysokości 20%. Jak potwierdziła rzeczniczka KE, Louise Bogey, od jutra cło to spada do 0%.

Decyzja ta dotyczy kontyngentu o wolumenie blisko 50 tysięcy ton. W przeciwieństwie do szeroko omawianej w mediach kwoty 99 tys. ton, która miała być wprowadzana stopniowo przez 6 lat, zniesienie cła na kwotę Hilton wchodzi w życie w trybie natychmiastowym. Dla polskich producentów oznacza to pojawienie się potężnej konkurencji „z dnia na dzień”.

Kwota Hilton a rynkowa dezinformacja

Kontrowersje budzi nie tylko sama decyzja, ale sposób jej komunikowania przez Brukselę. Oficjalne dokumenty i strony informacyjne Komisji Europejskiej do niedawna zawierały jasny przekaz: „Umowa nie zapewnia bezcłowego dostępu do wołowiny z Mercosur”.

Tymczasem rzeczywistość weryfikuje te zapewnienia. Choć KE informowała o 99 tys. ton mięsa z cłem 7,5%, przemilczano fakt, że inne, równie istotne kontyngenty, staną się całkowicie bezcłowe.

  • Brak transparentności: Informacja o zerowej stawce dla kwoty Hilton nie była eksponowana w głównych komunikatach dla rolników.
  • Sprzeczne komunikaty: Oficjalna odpowiedź KE dla mediów potwierdza 0% cła, podczas gdy materiały edukacyjne na stronach unijnych wciąż twierdzą, że bezcłowy dostęp nie istnieje.

Skutki dla polskiego sektora wołowiny

Polska, będąca jednym z największych eksporterów wołowiny w UE, może najmocniej odczuć skutki tej decyzji. Wołowina w ramach kwoty Hilton to produkt wysokiej jakości, który bezpośrednio konkuruje z polską wołowiną kulinarną na rynkach Europy Zachodniej (Niemcy, Włochy, Francja).

Główne zagrożenia dla rolników:

  1. Presja na ceny skupu: Napływ tańszego mięsa z Ameryki Południowej wymusi na zakładach mięsnych obniżki cen, aby pozostać konkurencyjnymi na rynkach eksportowych.
  2. Nierówna konkurencja: Hodowcy z Argentyny czy Brazylii nie muszą spełniać tak rygorystycznych norm dobrostanowych i środowiskowych (wynikających z Zielonego Ładu), jakie narzuca się polskim rolnikom.
  3. Efekt zaskoczenia: Brak okresu przejściowego uniemożliwia przygotowanie strategii obronnej przez krajowe organizacje branżowe.

Czy unijny rynek wytrzyma ten import?

Komisja Europejska uspokaja, że całkowity import z krajów Mercosur stanowi jedynie 1,5% europejskiej produkcji. Jednak eksperci rynkowi ostrzegają: w handlu mięsem to właśnie te „kilka procent” nadwyżki decyduje o trendach cenowych i opłacalności produkcji w całym sezonie. Kwota Hilton to mięso o wysokiej wartości dodanej – jego bezcłowy import to cios w najbardziej dochodowy segment produkcji.

źródło: rmf fm