Noc z piątku na sobotę przyniesie od +12 stopni na Roztoczu do +22 wzdłuż Nysy Łużyckiej
Noc jak i poprzednie będzie bezchmurna. Brak rosy pojawi się na przeważającym obszarze Ziemi Lubuskiej, zachodu Dolnego Śląska – tam nad ranem od 20 do +22 stopni.
Obfita rosa będzie na wschodzie kraju a zwłaszcza na Roztoczu- tu od +12 do +14 stopni. Od Kaszub po centrum i Górny Śląsk rosa symboliczna przy temperaturze 15-17 stopni na plusie.
Co ciekawe w nocy jednym z najcieplejszych miejsc będzie polskie wybrzeże- od Świnoujścia po Łebę, Hel w nocy nie mniej niż +19/+20 stopni.
Sobota bezchmurna i gorąca
Już jutro wiatr zmieni kierunek na południowy i południowo zachodni- powieje umiarkowanie- najsłabszy wiatr na północy kraju w tym na Pomorzu Zachodnim i wybrzeżu.
Na zachodzie kraju od godziny 8:00 rano do godziny 23:00 będziemy mieć do czynienia z upałem. Maksymalnie temperatura wzrośnie do 39 stopni w Słubicach- tuż za naszą zachodnią granicą i w okolicach Berlina będziemy mieć pewne +40 stopni.
Tym razem zwłaszcza przed południem upalnie będzie też na wybrzeżu; zanim po południu a zwłaszcza przed wieczorem wróci bryza. Około południa między Świnoujściem, Dziwnowem, Darłowem, Łebą, Puckiem temperatura podniesie się do +35/+37 stopni po czym przed wieczorem z powodu bryzy spadnie w pobliże +23/+25 stopni.
Po zachodzie słońca z wyjątkiem północno wschodnich krańców Polski nie będzie warunków do pojawienia się rosy na roślinach.
Ceny paliw w kraju: Mimo wcześniejszych spadków, czwartkowa sesja na giełdach przyniosła ponowne odbicie cen ropy naftowej o około 1,5%. Prawdziwym wyzwaniem dla polskiego rynku pozostaje jednak europejski rynek gotowych paliw – diesel na ARA podrożał wczoraj o blisko 3,4%. Choć w skali historycznych zawirowań nie jest to drastyczna eksplozja, to w połączeniu z nieustannie słabym złotym wobec dolara, ten wyraźny wzrost przełożył się na piątkowy cennik hurtowy PKN Orlen. Zauważalne podwyżki dotknęły zarówno benzynę Pb95, jak i olej napędowy. W tym wydaniu przypominamy oficjalne ceny maksymalne Ministerstwa Energii ustalone na piątek, 26 czerwca, oraz na bazie najświeższych stawek hurtowych z Płocka prognozujemy nowe limity urzędowe, które ME ogłosi dzisiaj w południe na nadchodzący weekend i poniedziałek – tuż przed lipcowym szokiem podatkowym.
Globalne giełdy: Ropa odbija w górę, diesel na ARA z wyraźnym wzrostem
Najnowsze zestawienie sesji giełdowych z 25 czerwca 2026 roku pokazuje wyhamowanie kilkudniowych spadków na rynku surowców. Czwartkowe notowania przyniosły ponowne odbicie cen:
Ropa Brent (QAQ26): podrożała o 1,32%, zamykając dzień na poziomie 74,71 USD za baryłkę.
Ropa WTI (CLQ26): wzrosła o 1,61% do poziomu 71,47 USD za baryłkę.
O ile odbicie na ropie o około półtora procenta mieści się w granicach standardowej zmienności, o tyle sytuacja na rynku gotowych produktów rafinowanych (baza ARA) generuje dodatkową presję cenową. Czwartkowe notowania diesla poszły w górę o 3,35% (+29,62 USD) i zamknęły dzień na poziomie 914,37 USD za tonę, przy dziennym maksimum na poziomie 924,50 USD. Biorąc pod uwagę ostatnie miesiące, w których obserwowaliśmy nawet dwucyfrowe, blisko 10-procentowe skoki, nie mówimy tu o nagłej panice czy giełdowej eksplozji. Jest to jednak solidny, odczuwalny wzrost, który z powodu strukturalnego deficytu mocy przerobowych w Europie Zachodniej ciągnie ceny gotowych paliw szybciej niż samego surowca.
Walutowy cios w plecy: Słaby złoty dobija krajowy rynek
Trzecim kluczowym elementem układanki pozostaje rynek walutowy Forex. Zgodnie z oficjalnymi notowaniami, dolar amerykański (^USDPLN) zamknął czwartkową sesję na bardzo wysokim poziomie 3,7679 zł, w ciągu dnia testując w maksimach nawet granicę 3,7834 zł.
Polska waluta pozostaje wyraźnie osłabiona w stosunku do poziomów z końca lutego (o około 20 groszy). Ponieważ wszystkie rozliczenia na giełdach paliw odbywają się w USD, nałożenie się na siebie trzech czynników: drożejącej ropy, wyraźnego 3,35-procentowego skoku diesla na ARA oraz słabego złotego dało impuls, który przełamał dotychczasową serię obniżek w kraju.
Hurt w Płocku zareagował wzrostem cen obu głównych paliw
Zgodnie z rynkową logiką, opublikowany właśnie oficjalny cennik hurtowy PKN Orlen z datą zmiany na 26 czerwca 2026 roku przyniósł wzrosty cen obu kluczowych produktów:
Benzyna Eurosuper 95: W hurcie cena benzyny wzrosła z 5 205 zł/m³ do poziomu 5 271 zł/m³ (skok o 66 zł na metrze sześciennym w ciągu jednej doby).
Olej Napędowy Ekodiesel: Oficjalna stawka hurtowa diesla skoczyła z poziomu 5 370 zł/m³ do 5 414 zł/m³, co oznacza wzrost o 44 zł na metrze sześciennym.
Przypomnienie cen na piątek i prognoza ME na weekend i poniedziałek
Dla przypomnienia – oficjalne ceny maksymalne na stacjach, które zgodnie z obwieszczeniem Ministra Energii wchodzą w życie z dniem 26 czerwca 2026 roku (czyli na piątek), zostały ustalone na następujących poziomach:
Benzyna Pb95: 5,95 zł/l
Benzyna Pb98: 6,65 zł/l
Olej Napędowy (ON): 6,12 zł/l
Te limity odzwierciedlały jeszcze uśrednioną, spokojniejszą sytuację rynkową z połowy tygodnia. Ponieważ jednak w czwartek sytuacja uległa zmianie (ropa odbiła, diesel na ARA zanotował spory wzrost, a Orlen podniósł piątkowe stawki netto), dzisiejsze (piątkowe) obwieszczenie ME na weekend i poniedziałek przyniesie nowe, wyższe limity.
Wyliczamy prognozowane ceny maksymalne ME zgodnie z urzędową formułą (cena hurtowa Orlenu z 26 czerwca w litrach + 30 groszy marży maksymalnej stacji + 8% VAT):
Prognoza dla Benzyny Pb95 (na weekend i poniedziałek):$$(5,271\text{ zł} + 0,30\text{ zł}) \times 1,08 = 6,0166 \rightarrow \textbf{6,02 zł/l}$$
Prognoza dla Oleju Napędowego ON (na weekend i poniedziałek):$$(5,414\text{ zł} + 0,30\text{ zł}) \times 1,08 = 6,1711 \rightarrow \textbf{6,17 zł/l}$$
Zgodnie z naszymi wyliczeniami, w ogłoszonym dziś o 12:00 komunikacie ME maksymalna cena benzyny Pb95 przekroczy psychologiczną barierę sześciu złotych i wyniesie 6,02 zł/l, natomiast limit dla oleju napędowego (ON) wzrośnie o 5 groszy – do poziomu 6,17 zł/l. Pamiętajmy, że są to tylko odgórne sufity. Silna konkurencja sprawia, że stacje paliw często rezygnują z części marży, dzięki czemu realnie wciąż zatankujemy taniej.
Od środy (1 lipca) czarny scenariusz: Powrót do 23% VAT uderzy w ryczałtowców
Obecna stabilizacja to cisza przed burzą. Już w najbliższą środę, 1 lipca, wygasa pakiet osłonowy CPN, a stawka podatku VAT na paliwa wraca z 8% do podstawowych 23%.
Ponieważ wczorajszy wzrost cen ropy i diesla na giełdach uniemożliwił głębsze obniżki cen netto w rafineriach, powrót wyższej stawki podatkowej uderzy w kieszenie konsumentów z pełną mocą. Od 1 lipca ceny detaliczne brutto wzrosną z dnia na dzień o około 83–85 groszy na litrze, a obecne urzędowe sufity cenowe odejdą do historii. Benzyna Pb95 zbliży się do rejonu 6,80 zł/l, a olej napędowy (ON) na stałe przekroczy barierę 7,00 zł/l.
Kto odczuje to najmocniej? Zmiana uderzy przede wszystkim w klientów indywidualnych oraz rolników ryczałtowych, którzy nie mają możliwości odliczenia podatku VAT. Dla gospodarstwa ryczałtowego przygotowującego się do żniw zakup 2000 litrów oleju napędowego po 1 lipca będzie oznaczał nagły i bezpowrotny wzrost kosztów o blisko 1 700 zł. Nadchodzący weekend to dla nich bezwzględnie ostatni dzwonek na uzupełnienie zapasów po niższych stawkach podatkowych.
Zupełnie inaczej sytuacja wygląda w przypadku rolników rozliczających się na zasadach ogólnych (będących czynnymi podatnikami VAT). Oni podwyżki podatku na pylonach bezpośrednio nie odczują, gdyż przysługuje im prawo do pełnego odliczenia podatku od towarów i usług. Dla tej grupy producentów rolnych tarcza CPN w praktyce wygasła już wcześniej, a kluczowa dla opłacalności pozostaje wyłącznie cena netto w hurcie, która niestety – przez wydarzenia na giełdach światowych – również zaczyna niepokojąco rosnąć.
Źródło cen: PKN Orlen, Monitor Polski, giełdy towarowe
Ceny zbóż w kraju:Najnowszy raport Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi przynosi szczegółowe podsumowanie stawek, po jakich krajowe zakłady przetwórcze, firmy paszowe oraz porty – czyli wszystkie kluczowe podmioty skupowe – faktycznie kupowały ziarno. Prezentowane dane odzwierciedlają realny kształt rynku w III tygodniu czerwca.
Warto podkreślić kluczową cechę prezentowanych danych: publikowane przez MRiRW (ZSRIR) stawki to realne ceny transakcyjne, czyli kwoty zafakturowane po uwzględnieniu ostatecznych potrąceń za wilgotność, zanieczyszczenia oraz wszelkich rabatów lub premii logistycznych. Różni je to zasadniczo od wielu ogólnych cenników publikowanych w internetowych ofertach, które często prezentują jedynie wyjściowe ceny wywoławcze, rzadko pokrywające się z ostateczną wartością zawieranych transakcji handlowych.
Poniższe opracowanie relacjonuje oficjalne dane ministerstwa za tydzień kończący się 21 czerwca 2026 roku w bezpośrednim porównaniu do danych z raportu na koniec poprzedniego miesiąca – z dnia 31 maja 2026 roku.
1. Średnie, minimalne i maksymalne ceny zakupu zbóż w Polsce
Poniższa tabela obrazuje poziom średniej krajowej oraz stawek skrajnych na koniec trzeciego tygodnia czerwca wraz z odniesieniem do stawek z końcówki maja 2026 roku. Wartości minimalne i maksymalne stanowią wyliczoną przez ministerstwo średnią ważoną z 5 najniższych oraz 5 najwyższych cen zanotowanych w kraju.
GATUNEK I RODZAJ ZIARNA
Wskaźnik cenowy (zł/t)
Tydzień kończący się 21.06.2026
Tydzień kończący się 31.05.2026
Realna różnica miesięczna (zł/t)
PSZENICA KONSUMPCYJNA
Średnia krajowa Cena minimalna* Cena maksymalna*
840 712 867
826 702 852
+14 +10 +15
PSZENICA PASZOWA
Średnia krajowa Cena minimalna* Cena maksymalna*
805 699 850
790 734 824
+15 -35 +26
ŻYTO KONSUMPCYJNE
Średnia krajowa Cena minimalna* Cena maksymalna*
651 562 682
651 579 674
0 -17 +8
ŻYTO PASZOWE
Średnia krajowa Cena minimalna* Cena maksymalna*
635 592 652
629 579 645
+6 +13 +7
JĘCZMIEŃ PASZOWY
Średnia krajowa Cena minimalna* Cena maksymalna*
744 638 772
738 658 780
+6 -20 -8
KUKURYDZA SUCHA
Średnia krajowa Cena minimalna* Cena maksymalna*
872 830 916
810 702 874
+62 +128 +42
PSZENŻYTO PASZOWE
Średnia krajowa Cena minimalna* Cena maksymalna*
706 657 746
701 628 735
+5 +29 +11
* Średnia ważona wyliczona przez ministerstwo na podstawie 5 najniższych/najwyższych cen transakcyjnych.
2. Struktura skupu oraz ujęcie roczne w kraju
Kompleks pszeniczny dominuje rynek: Zgodnie z danymi o strukturze zakupów, pszenica konsumpcyjna odpowiadała za 44,2% całego wolumenu transakcji w kraju, natomiast pszenica paszowa za 29,6%. Łącznie ten jeden gatunek stanowił blisko trzy czwarte (73,8%) skupowanego ziarna w III tygodniu czerwca.
Kukurydza liderem cenowym: Średnia cena transakcyjna suchej kukurydzy na poziomie 872 zł/t (z maksimami sięgającymi 916 zł/t) uplasowała to zboże na pozycji lidera cenowego w oficjalnym krajowym zestawieniu. Udział kukurydzy w strukturze skupu wyniósł równe 11%.
Głębokie spadki w porównaniu do ubiegłego roku: Mimo miesięcznych przesunięć stawek w górę, raport MRiRW jednoznacznie wskazuje na ujemną dynamikę cen w relacji rok do roku (wobec 22.06.2025 r.). Najsilniejsze spadki odnotowano w segmencie owsa paszowego (-23,7% r/r) oraz pszenżyta paszowego (-16,7% r/r). Z kolei pszenica konsumpcyjna w skali roku potaniała o 5,9%.
3. Polska pszenica na tle cen w krajach Unii Europejskiej
Raport Ministerstwa uzupełniają oficjalne dane Komisji Europejskiej dotyczące cen pszenicy konsumpcyjnej w pozostałych państwach członkowskich UE oraz na giełdzie MATIF w okresie 15–21.06.2026 r.
Poniżej średniej unijnej i giełdy MATIF: Krajowa cena transakcyjna pszenicy konsumpcyjnej (840 zł/t) plasuje Polskę w dolnej połowie stawki europejskiej. Polskie stawki są niższe od średniej dla całej Unii Europejskiej, która w raportowanym okresie wyniosła 863 zł/t, a także o 19 zł/t niższe od notowań na paryskiej giełdzie MATIF (859 zł/t).
Kraje z najniższymi i najwyższymi stawkami: Najniższe faktyczne ceny zakupu odnotowano na Łotwie (750 zł/t) oraz w Bułgarii (756 zł/t). Z kolei najwyższym poziomem cenowym wyróżnia się Portugalia, gdzie płacono aż 1024 zł/t, a także Hiszpania (964 zł/t) i Słowenia (950 zł/t).
Pozycja regionalna: Polska (840 zł/t) notuje stawki minimalnie niższe niż Węgry (842 zł/t), ale wyższe niż pozostali producenci ze środkowej i wschodniej Europy, tacy jak Rumunia (818 zł/t), Niemcy (801 zł/t) czy Czechy (783 zł/t).
4. Krajowe ceny kukurydzy na tle rynków Unii Europejskiej
Uzupełnieniem bilansu jest porównanie cen kukurydzy w krajach Wspólnoty oraz na giełdzie MATIF w analogicznym okresie 15–21.06.2026 r.
Poniżej średniej unijnej: Krajowa cena transakcyjna kukurydzy suchej na poziomie 872 zł/t plasuje Polskę w dolnej strefie cenowej wspólnoty. Jesteśmy wyraźnie poniżej średniej dla całej Unii Europejskiej, która ukształtowała się na poziomie 933 zł/t, a także poniżej giełdy MATIF (899 zł/t) oraz rynku francuskiego (898 zł/t).
Rozpiętość stawek w UE: Najniższe rzeczywiste stawki zakupu kukurydzy w raportowanym tygodniu odnotowano w Rumunii (791 zł/t) oraz w Bułgarii (821 zł/t). Na przeciwległym biegunie znalazła się Dania z ceną na poziomie aż 1186 zł/t, wyprzedzając Grecję (1084 zł/t).
Sąsiedzi i region: Polska ze stawką 872 zł/t kupowała kukurydzę drożej niż kraje czarnomorskie, Chorwacja (852 zł/t) czy Belgia (854 zł/t). Znalazła się jednak poniżej poziomu cenowego notowanego u naszych bezpośrednich sąsiadów, takich jak Niemcy (988 zł/t) oraz w innych krajach regionu, m.in. na Węgrzech (905 zł/t) i w Słowenii (919 zł/t).
Komentarz redakcji: Choć czerwcowy bilans cen transakcyjnych przynosi odczuwalne, kilkunastozłotowe wzrosty stawek średnich, a w przypadku kukurydzy wręcz skok o ponad 60 zł/t w skali miesiąca, obraz ten wymaga istotnego sprostowania z perspektywy ekonomiki gospodarstw rolnych.
Prezentowane przez ministerstwo drgania stawek w górę absolutnie nie oznaczają powrotu do rentowności produkcji. Po pierwsze, rynek wciąż mierzy się z głębokimi, kilku- i kilkunastoprocentowymi spadkami w relacji rok do roku, co drastycznie obniżyło bazę startową dla tegorocznych zysków. Po drugie, obecny poziom cen transakcyjnych – oscylujący w granicach 800–840 zł/t za kluczową pszenicę – przy wciąż drastycznie wysokich kosztach stałych (paliwa, energia, obsługa zadłużenia i amortyzacja) nadal pozostaje poniżej realnego progu opłacalności produkcji dla większości krajowych gospodarstw. Przedżniwna, kosmetyczna korekta poprawia nastroje w punktach skupu, ale nie łata dziur budżetowych u producentów rolnych przed nadchodzącym nowym sezonem.
Gorąca pogoda realnym zagrożeniem dla sieci energetycznej
Czy jest szansa na rekord temperatury w 21 wieku?
Rekord należy do Prószkowa koło Opola z 1921 roku- wówczas termometry nie były tak dokładne jak dziś tak więc rekord może budzić kontrowersje czy aby na pewno jest prawdziwy. Obecnie szykuje nam się najgorętszy okres od pamiętnego sierpnia 2015 roku; kiedy to się dużo mówiło o blackout- nagłej wielkoobszarowej awarii sieci energetycznych.
Wody w rzekach mamy mało i jest już bardzo ciepła a główna fala upałów dopiero przed nami. Istnieje realne ryzyko przeciążenie sieci i przerw w dostawach energii.
Dużo się czyta o rekordach temperatury dziennej. Warto zerknąć na to co się będzie działo w nocy
Najcieplejszym dniem weekendu będzie niewątpliwie niedziela. Na Ziemi Lubuskiej są spore szanse- 80%, że temperatura wzdłuż zachodniej granicy- od Sanic do Słubic wzrośnie do +40 stopni. Mniej więcej 50% szans mamy na to, że w Słubicach temperatura przekroczy +40,7 stopni Celsjusza w cieniu. Temperatura przygruntowa mogłaby się wówczas na polach uprawnych podnieść w pobliże +46/+49 stopni Celsjusza co już jest zabójcze dla roślin w tym i dla kukurydzy.
Im dalej na wschód tym chłodniej ale nadal upalnie.
+30 stopni o północy
Klarują się także temperatury nocami. Na przykład w sobotę o świcie na termometrach zobaczymy od 13/15 stopni w woj. Lubelskim do 15-18 w centrum i 19-22 na zachodzie kraju. W Zielonej Górze temperatura może nie spaść poniżej 24 stopni.
W niedzielę o świcie odnotujemy od 15 do 18 stopni na wschodzie kraju. 18-21 stopni pokażą termometry w centrum i na Kaszubach. Na południu kraju zobaczymy o 4 nad ranem od 19 do 22 stopni Celsjusza. Na zachodzie i wybrzeżu od +20 do +23 stopni. Najcieplej będzie na Przedgórzu Sudeckim- od Bogatyni po Złotoryję, Strzegom i dalej w stronę Nysy słupki rtęci nie spadną poniżej +25/+27 stopni Celsjusza.
Z niedzieli na poniedziałek o północy około +30 stopni notować będziemy jeszcze w całej południowej, zachodniej i środkowej Polsce a w poniedziałek o świcie w Warszawie, Wrocławiu, Zielonej Górze czy Katowicach temperatura nie spadnie poniżej +25 stopni Celsjusza. To oznacza, że średnia dobowa znacznie przekroczy 30 stopni Celsjusza.
Takie temperatury będą dużym wyzwaniem dla ludzi, zwierząt na gospodarstwie ale i dla roślin w polach. Ciężko będzie także nawadniać pola aby nie poparzyć roślin.
Burz na froncie chłodnym w niedzielę na zachodzie będzie niewiele. Prawdopodobnie tak samo będzie w poniedziałek nad resztą kraju. To oznacza, że popada tylko lokalnie.
Warto zaznajomić się z pojęciem „suche burze” bo te mogą się pojawić nie przynosząc opadów.
Gorący początek lata przyniósł fatalne wieści z województwa łódzkiego. Podczas rutynowych prac polowych w powiecie radomszczańskim doszło do pożaru nowoczesnego ciągnika rolniczego. Mimo błyskawicznej reakcji służb ratunkowych, maszyna spłonęła doszczętnie. Wstępne szacunki strat finansowych przyprawiają o zawrót głowy. To potężny cios dla gospodarstwa tuż przed zbliżającymi się żniwami.
Ogień strawił maszynę w kilka minut. Akcja gaśnicza w Aleksandrowie
Do tego niebezpiecznego zdarzenia doszło w środowe popołudnie, 24 czerwca 2026 roku, w miejscowości Aleksandrów (powiat radomszczański). Podczas wykonywania prac na polu, w jednej z maszyn nagle pojawił się ogień. Żywioł rozprzestrzeniał się błyskawicznie.
Na miejsce natychmiast zadysponowano lokalne zastępy Ochotniczych Straży Pożarnych oraz Państwowej Straży Pożarnej. Gdy pierwsi ratownicy dotarli na pole, zastali dramatyczny widok – cały pojazd był już w płomieniach, a nad okolicą unosiły się kłęby gęstego, czarnego dymu. Strażacy zabezpieczyli teren i podali prądy gaśnicze w natarciu na źródło ognia. Niestety, wysoka temperatura i specyfika materiałów palnych w maszynie rolniczej sprawiły, że z ciągnika pozostał jedynie spalony szkielet.
Straty oszacowano na pół miliona złotych
Nowoczesna technika rolnicza kosztuje fortunę, o czym boleśnie przekonał się poszkodowany rolnik. Wstępne, bardzo szacunkowe straty materialne wynikające ze zniszczenia pojazdu wyliczono na około 500 000 złotych. Na szczęście w zdarzeniu nikt nie ucierpiał, jednak utrata kluczowego traktora w przededniu najgorętszego okresu w roku to scenariusz, którego boi się każdy gospodarz.
Fala upałów w Polsce. Jak chronić maszyny przed pożarem?
Zdarzenie z powiatu radomszczańskiego zbiega się w czasie z nadchodzącym uderzeniem afrykańskiego powietrza. Przed nami wyjątkowo upalne dni – prognozy synoptyków ostrzegają, że słupki rtęci w kraju mogą zbliżyć się nawet do granicy 40°C.
Ekstremalne temperatury, suche powietrze, pył oraz tarcie elementów mechanicznych to gotowy przepis na pożar maszyny rolniczej. Aby zminimalizować ryzyko tragedii na własnym polu, warto pamiętać o kilku zasadach:
Regularne czyszczenie z kurzu i plew: Komora silnika oraz okolice układu wydechowego muszą być regularnie przedmuchiwane kompresorem.
Kontrola instalacji elektrycznej i paliwowej: Przetarte przewody czy wycieki oleju w połączeniu z rozgrzanym wydechem to najczęstsze przyczyny samozapłonu.
Sprawne i odpowiednie gaśnice: Jedna przepisowa gaśnica 2 kg to za mało. Warto doposażyć ciągnik i kombajn w większe gaśnice proszkowe (np. 4-6 kg) oraz regularnie sprawdzać ich legalizację.
Monitorowanie wskaźników temperatur: W czasie upałów układ chłodzenia pracuje na skraju wydolności. Nie ignorujmy alertów na desce rozdzielczej.
Żniwa i letnie prace polowe to czas ogromnego pośpiechu, ale pamiętajcie – bezpieczeństwo i życie są bezcenne. Dbajcie o stan techniczny swoich maszyn i uważajcie na siebie podczas nadchodzącej fali upałów!
Trwa nabór wniosków o dopłaty do zakupu materiału siewnego kategorii elitarny lub kwalifikowany w ramach pomocy de minimis. Rolnicy mają czas tylko do 10 lipca 2026 roku, a dokumenty można składać wyłącznie drogą elektroniczną przez Portal Rolnika. Do tej pory do ARiMR wpłynęło zaledwie 13 tys. wniosków.
Do kiedy wnioski o dopłaty do materiału siewnego? Ostateczny termin
Jeśli zastanawiasz się, do kiedy wnioski o dopłaty do materiału siewnego muszą trafić do Agencji, zapamiętaj datę 10 lipca 2026 roku. Po tym terminie system teleinformatyczny zostanie zamknięty i rolnicy stracą szansę na zrekompensowanie kosztów zakupu nasion.
Gdzie i jak złożyć dokumenty? Agencja przypomina, że wniosek o dopłaty do materiału siewnego można złożyć tylko za pośrednictwem Portalu Rolnika. Tradycyjna forma papierowa nie jest już akceptowana.
Wskazówka ARiMR: Rolnicy, którzy mają trudności z obsługą systemu online lub potrzebują pomocy przy wypełnianiu wniosków, mogą skorzystać z bezpłatnego wsparcia technicznego w biurach powiatowych ARiMR. Na stronie Agencji dostępny jest również oficjalny film instruktażowy (wideo instrukcja), który krok po kroku pokazuje proces wysyłania formularza.
Kwalifikowany materiał siewny – do jakich upraw przysługują dopłaty ARiMR?
Dofinansowanie przysługuje do zakupu materiału siewnego kategorii elitarny lub kwalifikowany. Aby otrzymać dotację, minimalna powierzchnia działki uprawniająca do uzyskania wsparcia musi wynosić 0,1 ha.
Wsparcie finansowe obejmuje trzy główne grupy upraw:
Zboża ozime i jare: pszenica zwyczajna, pszenica twarda, orkisz, żyto, jęczmień, owies (zwyczajny, nagi, szorstki) oraz pszenżyto.
Rośliny strączkowe: groch siewny (rolniczy), bobik, łubin żółty, łubin wąskolistny, łubin biały, soja oraz wyka siewna.
Ziemniaki (sadzeniaki).
Stawki dopłat do materiału siewnego 2026
Wysokość wsparcia wyliczana jest jako iloczyn powierzchni danej uprawy zadeklarowanej we wniosku oraz stawki ryczałtowej przypisanej do konkretnej grupy roślin. W 2026 roku stawki zostały zróżnicowane ze względu na sposób prowadzenia produkcji (rolnictwo konwencjonalne oraz certyfikowane rolnictwo ekologiczne).
Tabela: Aktualne stawki dopłat do materiału siewnego (zł/ha)
Gatunek rośliny
Materiał konwencjonalny
Materiał ekologiczny
Zboża i mieszanki zbożowe/pastewne
65 zł / ha
78 zł / ha
Rośliny strączkowe
115 zł / ha
138 zł / ha
Ziemniaki (sadzeniaki)
350 zł / ha
420 zł / ha
Dopłaty de minimis w rolnictwie
Dopłaty do zakupu materiału siewnego są przyznawane w formule pomocy de minimis. Oznacza to, że limit pomocy dla jednego gospodarstwa rolnego nie może przekroczyć 30 tysięcy euro w okresie 3 lat obrotowych. Przed wysłaniem wniosku przez Portal Rolnika warto sprawdzić stan wykorzystania swojego limitu krajowego i indywidualnego, aby mieć pewność, że wsparcie zostanie wypłacone w pełnej wysokości.
Z uwagi na to, że w lipcu ruszają pierwsze prace żniwne, a systemy ARiMR pod koniec naborów bywają przeciążone, rekomendujemy złożenie wniosku jak najszybciej.
Od 1 lipca 2026 roku wchodzą w życie nowe, znacznie korzystniejsze zasady wsparcia w ramach instrumentów finansowych Planu Strategicznego dla Wspólnej Polityki Rolnej (PS WPR 2023-2027). Preferencyjne kredyty rolnicze będą od teraz łatwiej dostępne zarówno dla rolników indywidualnych, jak i spółdzielni czy przetwórców.
Tańszy kredyt rolniczy dla każdego gospodarstwa
Do tej pory rolnicy ubiegający się o wsparcie zwrotne musieli mierzyć się z istotnym ograniczeniem. Maksymalna, 50-procentowa dopłata do oprocentowania kredytu była zarezerwowana niemal wyłącznie dla projektów o charakterze prośrodowiskowym lub proklimatycznym. Pozostałe inwestycje produkcyjne realizowane były na standardowych, znacznie droższych warunkach.
Od 1 lipca 2026 roku ta bariera odchodzi w przeszłość. Rząd zdecydował, że 50% dopłaty do oprocentowania obejmie wszystkich beneficjentów korzystających z instrumentów finansowych PS WPR. Niezależnie od tego, czy fundusze zostaną przeznaczone na zakup nowego ciągnika, rozbudowę parku maszynowego, czy modernizację linii technologicznej w przetwórstwie – koszt obsługi długu spada o połowę dla każdego rolnika.
– Wprowadzone zmiany to nie tylko łatwiejszy dostęp do finansowania inwestycji, lecz także niższe koszty pozyskania kapitału na rozwój gospodarstw i przedsiębiorstw. Zachęcam wszystkich beneficjentów do zapoznania się z nową ofertą instrumentów finansowych – podkreśla minister Stefan Krajewski.
Wyższa płynność finansowa – limity kredytu obrotowego w górę
Prowadzenie intensywnej produkcji polowej czy zwierzęcej w trakcie realizacji dużych inwestycji bywa trudne pod kątem finansowym. Zamrożenie gotówki w murach nowej chlewni czy w zaawansowanym technologicznie opryskiwaczu często rodzi ryzyko zatorów płatniczych, uniemożliwiając bieżące zakupy środków do produkcji rolnej, takich jak nawozy czy materiał siewny.
Odpowiedzią na ten problem jest zwiększenie elastyczności finansowej. Nowe przepisy podnoszą limit kredytu obrotowego do 25% wartości kredytu inwestycyjnego (wcześniej próg ten wynosił 20%). Taka poduszka finansowa pozwoli zabezpieczyć bieżące funkcjonowanie agrobiznesu i utrzymać optymalną płynność finansową w kluczowych momentach modernizacji gospodarstwa.
Spółdzielczość wiejska z podwojonym limitem gwarancji
Nowelizacja programu PS WPR 2023-2027 to także doskonała wiadomość dla spółdzielni rolniczych oraz firm świadczących usługi rolne i leśne. W dobie konsolidacji rynku i budowy silnych grup producenckich, realizacja inwestycji o dużej skali wymaga solidnych zabezpieczeń.
Rząd zdecydował o podniesieniu maksymalnej kwoty gwarancji dla spółdzielni z 5 mln zł do aż 10 mln zł. Tak wysoki limit istotnie zwiększa zdolność kredytową spółdzielców i otwiera drogę do budowy nowoczesnych centrów logistycznych, przechowalniczych oraz przetwórczych.
Kto zyska najwięcej na nowych instrumentach PS WPR?
Choć z tańszego finansowania skorzysta szerokie grono przedsiębiorców rolnych, ustawodawca kładzie szczególny nacisk na sektory wymagające najszybszego wsparcia. Na preferencyjne traktowanie i dedykowane warunki mogą liczyć:
Młodzi rolnicy – dla których obniżenie kosztów startu w zawodzie i modernizacji przejmowanych gospodarstw jest kluczowe,
Producenci trzody chlewnej – odbudowujący pogłowie i inwestujący w zaawansowaną bioasekurację,
Inwestycje prośrodowiskowe i klimatyczne – czyli wdrażanie technologii ograniczających emisje, systemów retencji wody czy OZE.
Sprawdź szczegóły i zaplanuj inwestycje
Nowe, bardziej atrakcyjne warunki kredytowania ruszają już 1 lipca 2026 roku. Przed złożeniem wniosków w bankach warto dokładnie przeanalizować kryteria dostępowe. Pełna dokumentacja oraz szczegóły dotyczące m.in. Funduszu Gwarancji Rolnych Plus zostały opublikowane na oficjalnych stronach resortu rolnictwa pod adresem: https://www.gov.pl/web/rolnictwo/fundusz-gwarancji-rolnych-plus.
Zboże z Ukrainy może w najbliższych miesiącach mieć ogromny problem z dotarciem do światowych odbiorców. Nasilające się ataki na infrastrukturę portową, kolejową oraz energetyczną w rejonie Odessy grożą całkowitym paraliżem logistycznym. Gra toczy się o miliony ton kukurydzy i pszenicy, które zamiast płynąć w świat, utkną w tamtejszych magazynach, drastycznie zwiększając zapasy przejściowe na nowy sezon.
Z szacunków ukraińskiego Ministerstwa Gospodarki oraz analiz rynkowych wynika, że miesięczny wolumen wysyłek realizowany przez kluczowe terminale odeskie może skurczyć się z 6 milionów do zaledwie 4 milionów ton. Oznacza to nagły spadek dynamiki wywozu o blisko 30-33%.
Alternatywne trasy, takie jak terminale rzeczne na Dunaju, są w stanie przejąć maksymalnie 1 milion ton dodatkowego ładunku, co jest kroplą w morzu potrzeb, a transport tam jest po prostu bardzo drogi. Sytuację operacyjną na miejscu paraliżują nieustanne alarmy. Przedsiębiorcy portowi wskazują na dramatyczne statystyki: bywają zmiany, podczas których terminal realnie pracuje przez godzinę, a kolejne 11 godzin załoga zmuszona jest spędzić w schronach. Do tego dochodzi uzasadniona niechęć armatorów, którzy ze względu na rosnące ryzyko i ostrzały statków żądają astronomicznych stawek frachtu.
Nadwyżki magazynowe a ceny – jak wpłynie zboże z Ukrainy na rynek?
Ograniczenia przepustowości uderzają w sektor w najgorszym możliwym momencie – na przełomie sezonów handlowych. Według szacunków agroholdingów oraz agencji APK-Inform, zapasy przejściowe pszenicy i kukurydzy na dzień 1 lipca mogą sięgnąć od 9 do nawet 9,5 miliona ton.
Dla porównania, w analogicznym okresie ubiegłego roku zapasy te wynosiły 7 milionów ton, a dwa lata temu – 6,4 miliona ton.
Stan na 1 lipca
Zapasy przejściowe zbóż (łącznie)
2024 r.
6,4 mln ton
2025 r.
7,0 mln ton
2026 r. (Prognoza)
9,5 mln ton
Tak wysoka poduszka zapasów, połączona z nadchodzącymi nowych zbiorami, będzie generować potężną presję sprzedażową na tamtejszym rynku wewnętrznym. Brak możliwości sprawnego wywozu drastycznie obniży lokalne ceny skupu, co bezpośrednio uderzy w i tak już nadwyrężone przychody producentów rolnych.
Prognozy USDA: Potężny napór ziarna na zablokowane porty
Najnowszy raport amerykańskiego Departamentu Rolnictwa (USDA) dla Ukrainy na nadchodzący sezon 2026/27 nie pozostawia złudzeń – tamtejsze pola mimo trudnych realiów wciąż rodzą ogromne ilości ziarna, które musi trafić na rynki międzynarodowe. To z kolei oznacza, że presja na zniszczoną infrastrukturę transportową będzie gigantyczna.
W przypadku kukurydzy, jej zbiory w nowym sezonie mają wynieść 30 mln ton (wobec 30,9 mln ton w roku poprzednim). Prawdziwe wyzwanie czeka jednak logistykę, ponieważ prognozowany eksport kukurydzy ma wzrosnąć do 23 mln ton (w mijającym sezonie było to 22 mln ton). Z kolei bilans dla pszenicy zakłada produkcję na poziomie 23,5 mln ton (rok wcześniej 24,1 mln ton) przy utrzymaniu dotychczasowego, wysokiego poziomu eksportu wynoszącego 14 mln ton.
Gatunek zbóż
Sezon 2025/26 (mijający)
Sezon 2026/27 (nowy)
Kukurydza – produkcja
30,9 mln ton
30,0 mln ton
Kukurydza – eksport
22,0 mln ton
23,0 mln ton
Pszenica – produkcja
24,1 mln ton
23,5 mln ton
Pszenica – eksport
14,0 mln ton
14,0 mln ton
Powyższe dane USDA jasno pokazują, że Ukraina planuje wysłać za granicę lwią część swoich nowych zbiorów. W sytuacji, gdy Rosja skutecznie paraliżuje wywóz przez Odessę, zrealizowanie tych ambitnych celów handlowych staje się olbrzymim problemem, który zaciąży na bilansach na całym świecie.
Globalne zamieszanie – dlaczego dla rolnika to wciąż wielka niewiadoma?
Problemy z wywozem ziarna przez Morze Czarne uderzają rykoszetem w cały świat. Pamiętajmy, że tamtejsi gospodarze dostarczają na światowe rynki co dziesiątą tonę kukurydzy i mnóstwo pszenicy. Kiedy tak wielki dostawca ma kłopoty z transportem, na rynku spożywczym od razu robi się nerwowo. Co gorsza, nakładają się na to inne problemy, jak choćby ciągle napięta sytuacja na Bliskim Wschodzie i spadające ceny ropy naftowej.
Dla polskiego rolnika to wszystko układa się w jedno wielkie równanie z wieloma niewiadomymi. Dlaczego? Ponieważ światowa polityka zderza się właśnie z tym, co dzieje się na naszych polach, a do gry wchodzą potężne anomalie pogodowe.
Czynnikami, które mogą wywrócić wszystkie rynkowe przewidywania do góry nogami, są afrykańskie upały w Europie oraz nadchodzące widmo Super El Niño.
Tegoroczna pogoda na Starym Kontynencie funduje nam skrajności, które mocno wpłyną na to, ile zboża ostatecznie zbierzemy:
Zasuszanie i upały na Zachodzie i Południu: W krajach takich jak Francja potężna fala upałów dosłownie „pali” uprawy przed samymi żniwami. Zamiast naturalnego dojrzewania, zboża zasychają na stojąco, przez co ziarno w kłosach jest drobne i niewyrośnięte (tzw. poślad). Słońce niszczy też kukurydzę, która przez brak wody nie zawiązuje kolb. Z powodu spalonej słońcem trawy cierpią też hodowcy bydła, którzy już teraz muszą skarmiać zimowe zapasy paszy.
Klimatyczny bat nad światową produkcją
Jakby tego było mało, meteorolodzy ostrzegają przed zjawiskiem Super El Niño. Prognozy wskazują na ponad 60-procentowe prawdopodobieństwo uderzenia tej potężnej anomalii pogodowej. Co to oznacza dla rolnictwa? Katastrofalne susze w Australii i Azji Południowo-Wschodniej oraz gigantyczne ulewy w Ameryce Południowej. Taki scenariusz drastycznie zetnie globalne plony zbóż i roślin oleistych w nadchodzącym sezonie.
W efekcie rolnicy stoją przed ogromnym dylematem. Z jednej strony słabsze zbiory w Europie przez złą pogodę oraz globalny strach przed Super El Niño powinny oznaczać, że ziarno będzie poszukiwane, a jego cena w skupach pójdzie w górę. Z drugiej strony potężne zapasy niesprzedanego zboża na Wschodzie i dobre prognozy zbiorów w basenie Morza Czarnego ograniczają skalę wzrostów na rynku.
W tym układzie sił wystarczy jedna fala ulew podczas żniw, kolejny paraliż portów albo nagły raport o stratach spowodowanych przez El Niño, by sytuacja w skupach zmieniła się o 180 stopni w zaledwie kilka dni. Dla każdego, kto żyje z uprawy roli, oznacza to jedno: nadchodzące miesiące będą wymagały nie tylko pracy na polu, ale też stalowych nerwów przy pilnowaniu momentu sprzedaży swojego ziarna.
Polski rynek rolno-spożywczy czeka potężne uderzenie w nieuczciwe praktyki. Rada Ministrów oficjalnie przyjęła projekt ustawy o zmianie ustawy o jakości handlowej artykułów rolno-spożywczych oraz niektórych innych ustaw. Dla rolników, przetwórców, importerów oraz handlowców oznacza to jedno – nadchodzi czas bezkompromisowej walki z oszustwami. Nowelizacja przepisów nie tylko dostosowuje polskie prawo do nowych wytycznych Unii Europejskiej, ale przede wszystkim drastycznie zaostrza sankcje za świadome wprowadzanie konsumentów w błąd.
Jak nowe przepisy IJHARS wpłyną na codzienną rzeczywistość polskiego agrobiznesu i dlaczego branża mówi o prawdziwej rewolucji? Przyjrzyjmy się szczegółom.
Koniec z bezkarnością: Drastyczne kary za fałszowanie żywności
Jednym z najważniejszych punktów nowelizacji jest bezwzględne zaostrzenie przepisów dotyczących oszustw żywnościowych. Proceder ten od lat spędzał sen z powiek uczciwym, rodzimym producentom. Przepakowywanie zagranicznych warzyw w worki z napisem „Produkt Polski” czy podrabianie certyfikatów jakościowych ma przestać być opłacalnym ryzykiem.
Nowe przepisy wprowadzają surowe kary za celowe wprowadzanie konsumentów w błąd. W kuluarach branżowych coraz głośniej mówi się o tym, że najbardziej rażące przypadki systemowego, masowego fałszowania żywności o charakterze przestępczym powinny wiązać się z odpowiedzialnością karną – w tym karą pozbawienia wolności. Nowe sankcje finansowe i administracyjne mają skutecznie odstraszać od takich praktyk i eliminować oszustów z rynku.
Bat na szarą strefę: Kara za brak faktur w obrocie warzywami i owocami
Nowelizacja uderza bezpośrednio w brak transparentności w łańcuchu dostaw. Wprowadzona zostaje bezwzględna kara za brak faktur lub brak wymaganych informacji o sprzedawanych owocach i warzywach na dokumentach księgowych.
To kluczowa zmiana dla rolników. Od teraz każdy podmiot pośredniczący w obrocie będzie musiał precyzyjnie dokumentować pochodzenie i parametry towaru. Koniec z anonimowymi partiami warzyw niewiadomego pochodzenia, które psuły ceny na hurtowniach i rynkach hurtowych.
Nowe, potężne uprawnienia IJHARS i kontrola internetu
Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych (IJHARS) zyskuje zupełnie nowe instrumenty do walki z patologiami rynkowymi. Nadzór nad jakością handlową żywności – ze szczególnym uwzględnieniem sektora świeżych owoców i warzyw – zostanie wzmocniony na każdym etapie: od pola, przez transport i przetwórstwo, aż po handel detaliczny.
Co niezwykle istotne w dobie cyfryzacji, inspektorzy IJHARS będą kontrolować informacje o żywności kierowane do konsumentów poza tradycyjną etykietą. Pod lupę trafią:
Sklepy internetowe i platformy e-commerce,
Reklamy radiowe, telewizyjne oraz w mediach społecznościowych,
Ulotki, broszury oraz gazetki promocyjne marketów.
Jeśli sieć handlowa lub importer zastosuje nieuczciwy chwyt marketingowy w sieci, sugerując np. wyższą klasę jakości lub błędne pochodzenie geograficzne produktu, inspektorzy będą mogli natychmiast wyciągnąć konsekwencje.
Uszczelnienie granic: Stałe opłaty za kontrole graniczne
W odpowiedzi na wieloletnie postulaty organizacji rolniczych, rząd zdecydował o usprawnieniu kontroli żywności importowanej spoza Unii Europejskiej. Wprowadzone zostają stałe opłaty za kontrole graniczne.
Ma to na celu nie tylko dokładniejsze badanie jakości napływającego towaru, ale również ukrócenie procederu wwożenia do kraju produktów niespełniających rygorystycznych norm unijnych, które stanowiły nieuczciwą konkurencję dla droższej w produkcji, wysokiej jakości polskiej żywności.
Kim jest „handlowiec”? Definicja i ochrona znaków jakości
W znowelizowanej ustawie pojawia się oficjalna, prawna definicja „handlowca”. Będzie to przedsiębiorca spełniający ściśle określone wymagania dotyczące obrotu owocami i warzywami objętymi unijnymi normami jakościowymi. Ma to ułatwić identyfikację podmiotów profesjonalnie zajmujących się handlem i odsiać przypadkowych pośredników.
Jednocześnie zaostrzono zasady korzystania ze znaku jakości „Poznaj Dobrą Żywność”. Rząd chce zapobiec sytuacjom, w których prestiżowe wyróżnienie było nadużywane marketingowo przez firmy, które obniżyły standardy produkcyjne. Oznaczenie to ma być gwarantem najwyższej, bezkompromisowej jakości.
Zaostrzenie kontroli IJHARS i wprowadzenie surowych kar to krok, na który polscy rolnicy czekali od lat. Czy nowe przepisy skutecznie wyeliminują z rynku „czarne owce” fałszujące pochodzenie produktów i pomogą ustabilizować ceny naszych rodzimych warzyw i owoców?
Sezon na polskie owoce miękkie w pełni, ale na rynku robi się gorąco. W odpowiedzi na niepokojące sygnały od plantatorów oraz doniesienia medialne, resort rolnictwa przechodzi do ofensywy. Minister Stefan Krajewski oficjalnie zwrócił się do Głównego Inspektora Sanitarnego o natychmiastowe wzmożenie kontroli importowanych czereśni. Sprawdzamy, co trafia na polskie stoły i jak urzędy zamierzają chronić nasz rynek przed nieuczciwą konkurencją.
Tureckie i serbskie czereśnie zalewają rynek. Co z jakością?
W ostatnich tygodniach w Polsce notujemy gwałtowny, sezonowy wzrost importu czereśni. Owoce szerokim strumieniem płyną do nas nie tylko z krajów Unii Europejskiej, ale przede wszystkim z tzw. państw trzecich – w tym z Turcji oraz Serbii.
Dla polskich sadowników, którzy w tym roku mierzą się z kaprysami pogody i wysokimi kosztami produkcji, to potężny cios cenowy. Co gorsza, w przestrzeni medialnej oraz w bezpośrednich przekazach branżowych zaczęły pojawiać się alarmujące sygnały. Dotyczą one potencjalnych nieprawidłowości związanych z jakością handlową oraz – co najbardziej niepokojące – bezpieczeństwem zdrowotnym sprowadzanych owoców.
– W przestrzeni medialnej oraz przekazach branżowych pojawiają się sygnały dotyczące możliwych nieprawidłowości w zakresie jakości importowanych czereśni, w tym bezpieczeństwa zdrowotnego tych produktów. W związku z tym zwróciłem się do Głównego Inspektora Sanitarnego z prośbą o rozważenie podjęcia wzmożonych działań kontrolnych – podkreśla minister Stefan Krajewski.
Większy nadzór Państwowej Inspekcji Sanitarnej ma oznaczać przede wszystkim częstsze i bardziej szczegółowe badania na obecność pozostałości środków ochrony roślin (pestycydów). Polscy producenci muszą spełniać niezwykle rygorystyczne normy unijne – konsumenci mają prawo oczekiwać, że owoce z importu będą traktowane taką samą miarą.
Służby w akcji: Sanepid bada pestycydy, IJHARS sprawdza etykiety
Nadzór nad owocami wjeżdżającymi do kraju odbywa się dwutorowo. Podczas gdy Sanepid tropi chemię w żywności, Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych (IJHARS) prowadzi bezwzględną walkę z oszustwami na etykietach. Inspektorzy sprawdzają m.in. klasę jakości owoców, ich kaliber, świeżość oraz – kluczowy dla konsumentów – kraj pochodzenia.
Na efekty zaostrzonego rygoru nie trzeba było długo czekać. Przykładem bezkompromisowego działania służb jest głośna decyzja Wojewódzkiego Inspektoratu IJHARS w Gdańsku z 19 czerwca 2026 r.
Inspektorzy wydali tam całkowity zakaz wprowadzenia do obrotu pięciu partii importowanych przetworów owocowych. W zatrzymanym towarze stwierdzono rażące niezgodności dotyczące oznakowania i składu produktów oraz rozbieżności między tym, co zadeklarowano na etykiecie, a stanem faktycznym.
Koniec z fałszowaniem żywności. Idą potężne kary i zmiany w prawie
Problem z importem gorszej jakości towaru i „przepakowywaniem” go w polskie łubianki to bolączka, z którą branża sadownicza walczy od lat. Rząd zapowiada jednak systemowe rozwiązanie tego procederu.
Rada Ministrów przyjęła właśnie projekt nowelizacji ustawy o jakości handlowej artykułów rolno-spożywczych. Co to zmieni w praktyce?
Większe uprawnienia kontrolne: Inspektorzy zyskają narzędzia do monitorowania i kontrolowania informacji o produktach publikowanych w internecie (np. na portalach ogłoszeniowych czy w e-sklepach).
Odpowiedzialność karna: Nowe przepisy wprowadzają surową odpowiedzialność karną za świadome i celowe oszustwa żywnościowe oraz fałszowanie produktów.
Lepsza ochrona rynku: Już na najbliższym posiedzeniu Sejm zajmie się również głęboką nowelizacją ustawy o samym IJHARS, co ma uszczelnić granice i skuteczniej chronić interesy polskich rolników oraz zdrowie konsumentów.
Wiesław Stańczyk wraz z synem Tomaszem nie wyobrażają sobie dziś pracy bez szerokiego ursusa. Fot. E. Lemański
Rolnicy często dokonują mniejszych bądź większych przeróbek w swoich maszynach, nawet tych leciwych. Wiesław Stańczyk wraz z synem Tomaszem postanowili przerobić swojego Ursusa C-330 w bardzo nietypowy sposób, mianowicie poszerzając go o niemal 2 metry! W jakim celu?
Zagony okryte folią perforowaną mieszczą się między kołami ciągnika. Fot. E. Lemański
Wiesław Stańczyk prowadzi niewielkie, 9-hektarowe gospodarstwo rolne położone w gminie Piątek w województwie łódzkim. 9 hektarów to, jak na dzisiejsze standardy, bardzo mało, jednak trzeba zaznaczyć, że produkcja w gospodarstwie jest bardzo intensywna, bo nastawiona w dużej mierze na uprawę wczesnych warzyw, które sprzedawane są na giełdzie. Wiosną pod okrywy trafiają kapusta, kalafior i brokuł. Oprócz tych roślin rolnicy uprawiają jeszcze zboża, seler, cebulę oraz fasolkę szparagową.
Kapusta, kalafior, seler, brokuł i fasolka szparagowa to rośliny uprawiane z rozsady. Część roślin wysadzane jest pod folię perforowaną oraz pod niskie tunele, tak by jak najbardziej przyśpieszyć zbiór.
Niestety, taka uprawa wiąże się z tym, że rozsadę trzeba wysadzić bardzo wcześnie, z reguły na przełomie stycznia i lutego. Rzadko się zdarza, aby tak wczesna porą warunki były dobre, mowa tutaj o uwilgotnieniu gleby. Ugniatanie zbyt wilgotnej gleby ciągnikiem sprawiłoby, że rozsada rosnąca w śladach ciągnika nie mogłaby się prawidłowo rozwijać, dlatego sadzenie wykonywano ręcznie, na kolanach. Ręczne sadzenie kilkunastu tysięcy sztuk rozsady w ten sposób było niezwykle pracochłonne, a sam komfort pracy pozostawiał wiele do życzenia, dlatego rolnicy zdecydowali się w końcu coś zmienić.
Jak przebiegała przebudowa Ursusa?
Aby ułatwić sobie pracę, rolnicy postanowili przerobić swojego leciwego Ursusa C-330 tak, by rozstawem kół pasował pod 3-metrowe zagony, w których sadzone są warzywa. Zadanie nie było wcale takie proste, gdyż seryjna szerokość Ursusa C-330 to 149 cm, a żeby mógł tworzyć 3-metrowe zagony trzeba go poszerzyć o 1,8 m! Szerokość 3 m wynika z tego, że właśnie taką szerokość ma folia perforowana wykorzystywana do okrywania warzyw.
Tył został poszerzony poprzez dołożenie dystansów wykonanych z rury grubościennej o średnicy 20 cali, z przyspawanymi flanszami, tak by bez przeróbek pasowały one w seryjne otwory służące do przykręcenia felgi. Z poszerzeniem przodu było więcej problemów ze względu na układ kierowniczy. Oś przednia została wykonana z połączenia dwóch seryjnych osi. Ursus C-330 ma układ kierowniczy oparty na dwóch drążkach wzdłużnych. Konieczne było zastąpienie tego systemu układem opartym na jednym drążku wzdłużnym i jednym poprzecznym, tak jak jest to zrobione w Ursusie C-360.
W tym celu przerobiony został drążek wzdłużny, dorobiony został długi drążek poprzeczny i założone zostały wąsy od Ursusa C-360.
Dystanse zostały wykonane z 20-calowej rury o grubości ścianki 8mm. Fot. E. LemańskiTak radykalna zmiana rozstawu kół wymagała sporych zmian w układzie kierowniczym. Fot. E. Lemański
Zalety i wady poszerzonego Ursusa C-330
Zalet wynikających z modyfikacji Ursusa jest wiele.
Po pierwsze, możliwe jest zasadzenie rozsady za pomocą sadzarki bez ryzyka nadmiernego ubicia gleby. Znacząco poprawia to wydajność i komfort pracy, a rośliny sadzone są w pulchną glebę, i jak sami rolnicy podkreślają – rozsada nie czerwienieje, co było częstym zjawiskiem w rzędach roślin sadzonych za kołem ciągnika.
Kolejny plus to możliwość rozwijania i zwijania folii perforowanej przy użyciu specjalnego narzędzia. Warto podkreślić, że wcześniej wspomnianym ciągnikiem wykonywane są wszystkie zabiegi na plantacji, od momentu przygotowania podłoża do momentu zbioru. Mowa tu m.in. o bronowaniu, sadzeniu, pieleniu czy ochronie chemicznej. Wszystkie te zabiegi odbywają się w tych samych śladach, dzięki czemu ciągnik porusza się po zbitej glebie i nie grzęźnie nawet po ulewnym deszczu.
Są też niemałe wady tak znaczącego poszerzenia ciągnika.
Chyba największą z nich jest bardzo niewielka zwrotność maszyny. Seryjny Ursus C-330 ma promień skrętu wynoszący zaledwie 6,6 m, po modyfikacjach, wartość ta wzrosła znacząco, co zmusza operatora do wykonywania nawrotów na polu na kilka razy. Do samego kierowania też trzeba przyłożyć zdecydowanie więcej siły.
Największe obawy budzi jednak wytrzymałość zwolnic. Przy tak długim dystansie na odlewy działają zdecydowanie większe siły ze względu na dźwignię która powstaje. – Największe obawy wśród osób oglądających ten ciągnik budzi wytrzymałość zwolnic i fakt – są one zdecydowanie bardziej obciążone i my zdajemy sobie z tego sprawę, dlatego jeździmy bardzo ostrożnie i powoli, szczególnie jeżeli na podnośniku mamy zawieszoną jakąś maszynę. Jak na razie nie zdarzyła nam się żadna poważna awaria, ale trzeba bardzo uważać – podkreśla rolnik.
Żniwa 2026 w Europie Zachodniej rozpoczynają się w atmosferze skrajnego napięcia. Trwająca we Francji fala afrykańskich upałów zmusiła tamtejsze władze do podjęcia radykalnych kroków. W szczycie sezonu zbiorów rolnicy w wielu regionach kraju mają kategoryczny zakaz wjazdu kombajnami w pole w najgorętszych godzinach doby. Powód? Skrajne ryzyko gigantycznych pożarów.
Podczas gdy polscy plantatorzy przygotowują sprzęt do wjazdu w pole, ich koledzy znad Sekwany zderzyli się z urzędniczą ścianą podpartą ekstremalną pogodą. Aż w 72 francuskich departamentach ogłoszono najwyższy stopień zagrożenia upałami. Aby zminimalizować ryzyko zaprószenia ognia od rozgrzanych maszyn, lokalne władze wydały oficjalne dekrety wprowadzające tzw. „godziny policyjne” na polach.
Przymusowa sjesta we Francji. Gdzie obowiązują restrykcje?
Restrykcje nie są jednolite – każdy departament wprowadza własne ramy czasowe, co wprowadza spore zamieszanie w logistyce:
Mayenne oraz Orne: Całkowity zakaz zbioru zbóż, sianokosów, koszenia i prasowania w godzinach 12:00–20:00.
Seine-Maritime oraz Ille-et-Vilaine (Bretania): Maszyny muszą zjechać z pól w godzinach 13:00–18:00 (w Bretanii zakaz belowania słomy wydłużono nawet do 21:00).
Calvados i Marne: Blokada pracy w godzinach 14:00–18:00 przez cały okres obowiązywania czerwonego alertu.
Region Owernia-Rodan-Alpy (Allier): Zakaz zbierania plonów i prasowania od 12:00 do 19:00 (wyłączono z niego jedynie zbiór rzepaku).
Żniwa 2026 a bezpieczeństwo: kombajn tylko w asyście wozu z wodą
Tam, gdzie prefektury nie zdecydowały się na całkowity zakaz pracy, wprowadzono rygorystyczne obostrzenia BHP i przeciwpożarowe. Rolnicy, którzy chcą kosić, muszą organizować pracę niemal jak operację bojową.
W departamentach takich jak Oise, Indre-et-Loire czy Pas-de-Calais praca jest legalna tylko wtedy, gdy na polu lub w promieniu maksymalnie 1 km od kombajnu znajduje się ciągnik z podpiętym kultywatorem ścierniskowym lub broną talerzową (by w razie pożaru natychmiast oborać ogień) oraz mobilny zbiornik z wodą (w niektórych regionach wymagane jest minimum 1000 litrów wody).
Co ciekawe, w departamencie Eure-et-Loir władze nie zakazały wprost samych zbiorów, ale… zamknęły silosy skupowe w godzinach 14:00–18:00, co w praktyce i tak sparaliżowało płynność dostaw ziarna.
Czy polskie żniwa 2026 przyniosą podobne obostrzenia?
Choć francuskie przepisy mogą wydawać się naszym producentom drastycznym ograniczaniem wolności gospodarczej, pokazują one, jak poważnie zachodnia Europa podchodzi do zmian klimatycznych i ochrony mienia.
Analizując dynamicznie zmieniające się warunki pogodowe w Europie Centralnej, eksperci alarmują, że susza i rekordowo wysokie temperatury mogą dotknąć także nasz kraj. Jeśli sytuacja hydrologiczna w Polsce będzie się pogarszać, żniwa 2026 mogą wymusić na krajowych gospodarzach podobne, oddolne praktyki bezpieczeństwa. Widok ciągnika z talerzówką asekurującego kombajn na suchym jak pieprz polu może wkrótce stać się standardem również na polskich wsiach.
Opracowanie własne na podstawie danych francuskiego portalu rolniczego Terre-net.fr
Ta strona korzysta z plików cookies. Służą do tego, by strona działała prawidłowo a także do analizowania ruchu na stronie, a także, by wyświetlać Ci lepiej dopasowane treści i reklamy. Stosujemy również cookies podmiotów trzecich. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności i cookies.
Ta strona korzysta z plików cookie, aby poprawić wrażenia podczas poruszania się po witrynie. Niektóre z nich są przechowywane w przeglądarce, bo są niezbędne do działania podstawowych funkcji witryny. Używamy również plików cookie podmiotów trzecich, które pomagają nam analizować i rozumieć, w jaki sposób korzystasz z tej witryny. Te pliki cookie oraz pliki stosowane w celach reklamowych będą przechowywane w Twojej przeglądarce tylko za Twoją zgodą. Masz również możliwość rezygnacji z tych plików cookie. Jednak rezygnacja z niektórych z tych plików cookie może wpłynąć na wygodę przeglądania.
Niezbędne pliki cookie są absolutnie niezbędne do prawidłowego funkcjonowania strony. Te pliki cookie zapewniają działanie podstawowych funkcji i zabezpieczeń witryny. Anonimowo.
Cookie
Duration
Description
cookielawinfo-checkbox-analytics
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Analityczne”.
cookielawinfo-checkbox-functional
11 months
To ciasteczko jest stosowane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent, aby udokumentować zgodę użytkownika na ciasteczka z kategorii "Funkcjonalne".
cookielawinfo-checkbox-necessary
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Niezbędne”.
cookielawinfo-checkbox-others
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Inne”.
cookielawinfo-checkbox-performance
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Wydajnościowe”.
viewed_cookie_policy
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent i służy do przechowywania informacji, czy użytkownik wyraził zgodę na korzystanie z plików cookie. Nie przechowuje żadnych danych osobowych.
Funkcjonalne pliki cookie wspierają niektóre funkcje tj. udostępnianie zawartości strony w mediach społecznościowych, zbieranie informacji zwrotnych i inne funkcjonalności podmiotów trzecich.
Analityczne pliki cookie są stosowane, by zrozumieć, w jaki sposób odwiedzjący wchodzą w interakcję ze stroną internetową. Te pliki pomagają zbierać informacje o wskaźnikach dot. liczby odwiedzających, współczynniku odrzuceń, źródle ruchu itp.
Reklamowe pliki cookie są stosowane, by wyświetlać użytkownikom odpowiednie reklamy i kampanie marketingowe. Te pliki śledzą użytkowników na stronach i zbierają informacje w celu dostarczania dostosowanych reklam.