Strona główna Blog Strona 58

Najnowsza prognoza zbiorów zbóż KE 2026: Wyraźne korekty w unijnym bilansie, który nie uwzględnia jeszcze lipcowych upałów

0
zbiory zbóż 2026

Prognoza zbiorów zbóż KE 2026 z końca czerwca przynosi zauważalne uszczuplenie unijnego bilansu – korekty widoczne są zarówno w ujęciu miesiąc do miesiąca, jak i w spadku rok do roku. Komisja Europejska opublikowała właśnie oficjalny raport dotyczący przewidywanej produkcji rolnej w nadchodzącym sezonie. Co kluczowe dla rynku, przedstawione analizy opierają się na danych zebranych do 25 czerwca 2026 roku, co oznacza, że nie odzwierciedlają jeszcze pełnego wpływu fali upałów, która przetacza się obecnie przez Europę.

Przeczytaj również:

Wyraźny spadek produkcji rok do roku

Z oficjalnych danych wynika, że łączna produkcja zbóż w Unii Europejskiej w 2026 roku wyniesie 273,68 mln ton. W porównaniu do ubiegłego roku (2025), kiedy to zebrano 275,18 mln ton, oznacza to spadek o 1,5 mln ton.

Skalę regresu widać wyraźniej, gdy zestawimy bieżące prognozy z oczekiwaniami rynkowymi sprzed zaledwie miesiąca – w relacji do majowych szacunków Bruksela obniżyła ogólny wolumen o kolejne 1,49 mln ton (-0,42%).

Aktualna prognoza zbiorów zbóż KE 2026 dla głównych gatunków (w tysiącach ton):

  • Pszenica miękka: aktualna prognoza to 126 272 tys. ton (spadek o 618,53 tys. ton wobec prognozy sprzed miesiąca oraz spadek o ponad 9 mln ton w stosunku do zbiorów z 2025 roku).
  • Kukurydza: aktualna prognoza to 59 902 tys. ton (spadek o 446,00 tys. ton w ujęciu miesiąc do miesiąca oraz spadek o 294,98 tys. ton rok do roku).
  • Jęczmień: aktualna prognoza to 51 712 tys. ton (spadek o 36,43 tys. ton m/m oraz spadek o blisko 3,9 mln ton rok do roku).
  • Pszenżyto: aktualna prognoza to 10 528 tys. ton (spadek o 25,83 tys. ton m/m oraz spadek o 886,06 tys. ton r/r).
  • Owies: aktualna prognoza to 7 618 tys. ton (spadek o 144,18 tys. ton m/m oraz spadek o 1,22 mln ton r/r).
  • Pszenica Durum: aktualna prognoza to 7 912 tys. ton (niewielki wzrost o 59,46 tys. ton m/m).
  • Żyto: aktualna prognoza to 6 917 tys. ton (wzrost o 27,62 tys. ton m/m).
  • Sorgo: aktualna prognoza to 581 tys. ton (spadek o 111,60 tys. ton m/m).

Większość unijnych korekt ponosi kluczowa z perspektywy handlowej pszenica miękka. Jej zbiory oszacowano na 126,27 mln ton, co oznacza ubytek w ujęciu rocznym o ponad 9 mln ton w stosunku do poprzedniego sezonu. Podobny trend dotyczy kukurydzy, której prognozę obniżono m/m o 446 tys. ton, schodząc do poziomu 59,9 mln ton. Nieliczne, kosmetyczne wzrosty w skali miesiąca zanotowały jedynie pszenica Durum oraz żyto.

Analiza struktury bilansu popytowo-podażowego na nowy sezon

Poza samą produkcją, pełny bilans popytu i podaży opublikowany przez KE na nadchodzący sezon pozwala ocenić realną dostępność ziarna na rynku Wspólnoty.

Poduszka zapasów z poprzedniego sezonu amortyzuje spadek podaży

Mimo mniejszej produkcji użytkowej, całkowita unijna podaż (Total supply) skurczy się jedynie o 3,37 mln ton, kształtując się na poziomie 345,74 mln ton. Dzieje się tak dzięki bardzo wysokim zapasom początkowym (45,25 mln ton), które przechodzą z obecnego, zamykanego sezonu. Te wysokie zapasy będą amortyzować rynkowy ubytek produkcyjny w pierwszej fazie nadchodzącego roku gospodarczego.

Stabilny popyt wewnętrzny i ambitny plan eksportowy

Komisja Europejska prognozuje, że wewnętrzny unijny popyt na zboża utrzyma się na niemal identycznym poziomie jak w roku ubiegłym i wyniesie 259,96 mln ton. Największy udział ma tu sektor paszowy (Animal feed) – stabilne 159,19 mln ton oraz bezpośrednia konsumpcja przez ludzi – 59,84 mln ton. Zużycie zbóż na biopaliwa trzyma się sztywnej granicy 12,10 mln ton. Co ciekawe, mimo mniejszych zbiorów, unijna projekcja zakłada wzrost eksportu poza UE o 1,52 mln ton – do poziomu 45,43 mln ton.

Przejście bilansu w stan deficytowy

Najważniejszy sygnał dla uczestników rynku kryje się w pozycji zmiany stanu zapasów (Change in stocks). O ile w mijającym sezonie unijne zapasy wzrosły o 12,55 mln ton, o tyle w nadchodzącym roku zapasy końcowe stopnieją o blisko 4,89 mln ton (z poziomu 45,25 mln do 40,36 mln ton). Oznacza to, że Unia Europejska w nowym sezonie skonsumuje i wyeksportuje więcej zboża, niż sama wyprodukuje i zaimportuje.

Sytuacja rynkowa w rozbiciu na gatunki zbóż

Oficjalny podział bilansu na poszczególne uprawy jasno pokazuje, że spadek zapasów końcowych koncentruje się niemal wyłącznie na rynku pszenicy miękkiej oraz kukurydzy.

Pszenica miękka: Przy łącznej podaży wynoszącej 147,26 mln ton (produkcja, zapasy i import) i krajowym zużyciu na poziomie 103,51 mln ton, KE prognozuje utrzymanie wysokiego eksportu poza UE na poziomie 29,98 mln ton. Przy tak ukształtowanych rozchodach zapasy końcowe pszenicy skurczą się o 2,72 mln ton do poziomu 13,77 mln ton.

Kukurydza: Krajowe zbiory prognozowane są na poziomie 59,90 mln ton. Aby w pełni zaspokoić wewnętrzny popyt (głównie paszowy – 59,64 mln ton oraz przemysłowy – 12,00 mln ton), Unia Europejska będzie musiała zaimportować z krajów trzecich aż 19,13 mln ton ziarna. Zapasy końcowe kukurydzy odnotują spadek o 2,14 mln ton (do poziomu 15,51 mln ton).

Jęczmień: Krajowe zużycie ukształtuje się na poziomie 43,27 mln ton (w tym 33,66 mln ton na pasze oraz 6,80 mln ton na cele przemysłowe). Wywóz poza Wspólnotę przewidziano na 10,11 mln ton, co przełoży się na redukcję zapasów końcowych o 1,07 mln ton.

Pozostałe gatunki: Rynek pszenicy Durum oraz żyta wykazuje dużą stabilizację bilansową z minimalnymi wahaniami zapasów końcowych. Z kolei owies jako jedno z nielicznych zbóż odnotuje zauważalny wzrost zapasów o 1,08 mln ton (do poziomu 5,18 mln ton), głównie ze względu na niski przewidywany eksport (137 tys. ton).

Komentarz Redakcyjny: Dlaczego opublikowane dane mogą być zbyt optymistyczne?

Analizując najnowszy raport z Brukseli, należy wziąć pod uwagę kluczowy czynnik czasowy. Urzędnicy Komisji Europejskiej zamknęli bazy danych i zestawienia 25 czerwca 2026 roku.

Oznacza to, że oficjalna prognoza bilansu zbóż bazuje na kondycji upraw sprzed fali wysokich temperatur oraz pogłębiającego się deficytu wody w wielu regionach Europy pod koniec miesiąca. Opublikowany bilans prawdopodobnie okaże się zbyt optymistyczny.

Giełdy towarowe z reguły reagują na anomalie pogodowe z dużym wyprzedzeniem, kalkulując ryzyko spadku masy tysiąca nasion (MTZ) w przypadku zbóż ozimych oraz stres termiczny dla kukurydzy, która wkracza w decydujące fazy rozwojowe. Można przypuszczać, że kolejna, lipcowa aktualizacja KE przyniesie dalsze rewizje unijnej produkcji w dół, co jeszcze mocniej pogłębi prognozowany deficyt zapasów końcowych.

Opracowanie własne na podstawie danych: KE

Kampania dopłat 2026: ARiMR podsumowuje tegoroczny nabór wniosków

0
Kampania dopłat 2026

Kampania dopłat 2026 weszła właśnie w decydującą fazę. Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa zamknęła przyjmowanie wniosków o płatności bezpośrednie i obszarowe, które trwało od 15 marca do 26 czerwca. Choć pierwotny termin minął z początkiem czerwca, rolnicy mieli dodatkowy czas na dostarczenie dokumentów w okresie sankcyjnym, co wiązało się z potrąceniem 1 proc. wsparcia za każdy dzień roboczy opóźnienia. Jak wyglądają ostateczne statystyki i jakie trendy wyłaniają się z tegorocznych deklaracji?

Kampania dopłat 2026 w liczbach i statystykach

Analiza danych pokazuje wyraźne zmiany w strukturze polskiego rolnictwa. W tym roku Kampania dopłat 2026 przyniosła łącznie ponad 1,162 mln wniosków (wobec 1,194 mln w roku ubiegłym), z czego 38 tys. wpłynęło już po podstawowym terminie.

Najważniejsze trendy tegorocznego naboru to:

  • Wzrost średniego areału: Przeciętna powierzchnia gospodarstwa wzrosła do niemal 12 ha.
  • Popularność małych gospodarstw: Zarejestrowano prawie 527 tys. wniosków o płatność ryczałtową (wzrost z 506 tys.).
  • Mniej młodych rolników: Spadek zainteresowania tą płatnością z 44 tys. do ok. 35,5 tys.
  • Większy dobrostan zwierząt: Wzrost liczby wniosków w tym ekoschemacie do 128,6 tys.

Satelitarny monitoring i weryfikacja wniosków

Co dzieje się po zamknięciu bazy eWniosekPlus? Urzędnicy ARiMR rozpoczynają teraz szczegółowe kontrole administracyjne. Aby upewnić się, że deklaracje rolników są prawdziwe, a granice upraw się nie krzyżują, agencja wykorzystuje zaawansowany monitoring satelitarny. W przypadku wykrycia jakichkolwiek nieprawidłowości, system wygeneruje alert, a gospodarze zostaną wezwani do złożenia wyjaśnień lub korekty.

Opracowano na podstawie komunikatu ARiRM

Kierunek Kair: Polska walczy o rynek egipski w cieniu olbrzymiej konkurencji

0
Wiceminister Małgorzata Gromadzka podczas wizyty w Egipcie. Źródło: MRiRW

Rynek egipski: Egipt, czyli największy na świecie importer pszenicy, szuka nowych, stabilnych źródeł dostaw, a Polska dynamicznie próbuje zaistnieć na tym rynku. Pod koniec czerwca 2026 roku w Kairze przebywała polska delegacja rządowo-biznesowa pod przewodnictwem sekretarz stanu Małgorzaty Gromadzkiej. Ta misja to nie przypadek. W obliczu rekordowych globalnych zapasów zbóż i potężnej konkurencji na tradycyjnych rynkach, polskie rolnictwo musi tu i teraz wywalczyć stałe pozycje w Afryce Północnej. Gra toczy się nie tylko o miliony ton ziarna, ale też o kontrakty na budowę infrastruktury magazynowej oraz otwarcie rynku dla polskiego mięsa.

Między 22 a 25 czerwca 2026 roku Kair stał się centrum polskiej dyplomacji agrobiznesowej. Wyjazd, zorganizowany we współpracy z Krajowym Ośrodkiem Wsparcia Rolnictwa, miał jedno kluczowe zadanie: dać silne rządowe wsparcie misji gospodarczej polskich eksporterów sektora zbożowego. Ranga rozmów była najwyższa z możliwych. W skład polskiej delegacji weszli posłowie Robert Telus, Alicja Łepkowska-Gołaś oraz Wiesław Różyński, a także Główna Inspektor Ochrony Roślin i Nasiennictwa Magdalena Makowska oraz zastępca Głównego Lekarza Weterynarii Katarzyna Wawrzak.

Wiceminister Gromadzka odbyła serię spotkań z kluczowymi decydentami egipskiego sektora rolnego i logistycznego: ministrem rolnictwa Alaa Faroukiem, jego zastępcą Mostafą El-Sayyad oraz ministrem zaopatrzenia i handlu wewnętrznego Sharifem Faroukiem.

Czytaj również:

Przełamać monopol nad Nilem. Cel: Agencja Przyszłość Egiptu

Najważniejszy punkt wizyty dotyczył bezpośrednich rozmów z kierownictwem potężnej agencji Mostakbal Misr (Przyszłość Egiptu). To instytucja kluczowa z punktu widzenia strategicznego bezpieczeństwa żywnościowego tego kraju, ponieważ to ona odpowiada za centralne zakupy pszenicy przeznaczonej na subsydiowany chleb dla ponad 100-milionowej populacji.

W obliczu globalnych wyzwań rynkowych Egipt chce dywersyfikować źródła dostaw, by nie zależeć wyłącznie od dotychczasowych, dominujących graczy z regionu Morza Czarnego.

Wiceminister Małgorzata Gromadzka podkreśliła, że w obliczu globalnych wyzwań związanych z bezpieczeństwem żywnościowym Polska jest gotowa pozostać stabilnym i przewidywalnym partnerem dla Egiptu, który oferuje wysokiej jakości produkty rolno-spożywcze oraz długoterminową współpracę opartą na wzajemnych korzyściach.

Co ciekawe, rozmowy wykroczyły daleko poza sam handel surowcem. Egipcjanie wyrazili ogromne zainteresowanie polską technologią i ofertą w zakresie budowy oraz rozwoju zbożowej infrastruktury magazynowej, czyli silosów. Przedstawiciele rodzimych firm technologicznych zaprezentowali w Kairze swoje portfolio, a rozmowy biznesowe mają być intensywnie kontynuowane. Dla Polski to szansa na eksport zaawansowanej myśli inżynieryjnej.

Rynek egipski pszenicy: Liczby USDA i fenomen gigantycznych plonów

Dlaczego Egipt jest tak łakomym kąskiem dla polskich producentów? Odpowiedź tkwi w najnowszym, czerwcowym raporcie Departamentu Rolnictwa USA (USDA). Pokazuje on fascynującą transformację tamtejszego rynku, ale i gigantyczną, stałą lukę podażową, którą Polska może pomóc zapełnić.

Egipt, dzięki rządowym programom dopłat i podnoszeniu cen skupu, systematycznie zwiększa krajowy areał upraw. Według oficjalnych danych bilans produkcji pszenicy nad Nilem wygląda następująco:

W sezonie 2024/25 przy powierzchni 1,30 mln hektarów i plonie 6,92 tony z hektara Egipt zebrał 9,00 mln ton pszenicy.

Szacunki na sezon 2025/26 wskazywały na wzrost areału do 1,33 mln hektarów, co przełożyło się na zbiory rzędu 9,20 mln ton.

Z kolei w sezonie 2026/27 najnowsza prognoza amerykańskich analitycy szacuje skokowy wzrost powierzchni upraw do 1,50 mln hektarów. Przy zakładanym plonie 6,67 tony z hektara, Egipt ma zebrać rekordowe 10,00 mln ton własnej pszenicy, co oznacza wzrost rok do roku o 8,70 procent.

Skąd w Egipcie biorą się tak doskonałe plony?

Średnia wydajność na poziomie od 6,67 do 6,92 tony z hektara stawia Egipt w światowej czołówce. Dla porównania globalna średnia według szacunków wynosi zaledwie od 3,75 do 3,78 tony z hektara. Ten rolniczy fenomen nie jest dziełem przypadku, lecz specyfiki tamtejszych upraw.

Po pierwsze, występuje tam całkowita irygacja, co oznacza, że sto procent upraw jest pod kontrolą. Egipskie pola są niezależne od kaprysów pogody. Koncentrują się w żyznej Delcie oraz wzdłuż Doliny Nilu, gdzie sztuczne nawadnianie eliminuje ryzyko suszy glebowej w kluczowych fazach rozwoju rośliny.

Po drugie, działa tu klimatyczna szklarnia. Stabilne, wysokie usłonecznienie w okresie zimowo-wiosennym (główny cykl uprawy trwa od listopada do maja) stymuluje niezwykle intensywną fotosyntezę. Brak ekstremalnych mrozów sprawia, że uprawia się tu wyłącznie wysokowydajne odmiany jare, które rozwijają się bez okresu zimowego uśpienia.

Po trzecie, jest to rolnictwo technokratyczne. Na nowych obszarach pustynnych, zagospodarowywanych przez agencje rządowe, piasek traktuje się niemal jak podłoże hydroponiczne. Woda dostarczana nowoczesnymi deszczowniami jest precyzyjnie zsynchronizowana z intensywnym nawożeniem mineralnym.

Mimo tych imponujących sukcesów produkcyjnych, egipska konsumpcja rośnie szybciej niż możliwości tamtejszych rolników. Kraj ten każdego roku musi sprowadzać z zagranicy między 12,5 a 13 mln ton pszenicy. Przez lata rynek ten był zdominowany przez dostawy z regionu Morza Czarnego. Obecnie, przy silnej presji Kairu na dywersyfikację i rosnącej roli prywatnych młynów, które odpowiadają już za ponad 60 procent importu, otwiera się idealne okno pogodowe dla polskiego ziarna.

Gdzie dziś jedzie polska pszenica? Presja afrykańska już trwa

Spojrzenie na oficjalne krajowe statystyki handlowe ujawnia głębszy sens kairskiej ofensywy dyplomatycznej. Afryka nie jest dla polskich eksporterów tematem nowym, ale dotychczas nasz wektor sprzedaży był skierowany w zupełnie inne regiony tego kontynentu. Egiptu w ogóle próżno szukać w zestawieniu najważniejszych odbiorców.

W latach 2024-2025 struktura wolumenowa polskiego eksportu pszenicy opierała się na następujących kierunkach:

Niemcy pozostają naszym głównym partnerem, choć wolumen zakupów spadł z 1,43 mln ton w 2024 roku do 1,19 mln ton w roku 2025.

Kluczowymi i sprawdzonymi odbiorcami w Afryce były dotychczas kraje subsaharyjskie oraz zachodnie. Nigeria zakupiła 891 tysięcy ton w 2024 roku i 285 tysięcy ton w 2025 roku. Gwinea zanotowała skok z 230 tysięcy ton do aż 328 tysięcy ton w 2025 roku, co dało jej drugie miejsce po Niemczech. Z kolei Angola kupowała stabilne ilości na poziomie około 275-297 tysięcy ton.

Wysokie pozycje handlowe zajmowały również Kamerun, RPA, Kongo, Benin oraz Maroko, które w 2024 roku odebrało 92 tysiące ton.

Łączny wolumen polskiego eksportu pszenicy drastycznie się jednak skurczył: z 5,06 mln ton w 2024 roku do 3,89 mln ton w 2025 roku. Spadek wartości wyniósł z 1,12 miliarda euro do 852 milionów euro. Ten regres o ponad milion ton w ciągu zaledwie 12 miesięcy to jasny sygnał, że dotychczasowe rynki zbytu stają się coraz trudniejsze i bardziej nasycone. Całkowita nieobecność Egiptu w tym zestawieniu pokazuje, że rynek ten jest dla nas kompletną, białą plamą na mapie, ale też gigantycznym, nowym frontem, którego zdobycie pozwoliłoby z nawiązką odbudować tracone wolumeny eksportowe.

Czytaj również:

Rynek egipski – Nie tylko zboże: Wołowina, drób i sery mocno w górę

Misja w Kairze miała charakter wielosektorowy. Poza rynkiem zbóż, polska delegacja mocno lobbowała na rzecz przyspieszenia procedur dla sektora mięsnego. Trwają starania o jak najszybsze, pozytywne zakończenie audytu polskich zakładów drobiarskich, wołowych oraz chłodni składowych. Uzyskanie pełnych certyfikatów weterynaryjnych otworzy rynkowe wrota dla masowego exportu polskiego białka zwierzęcego nad Nil.

Statystyki pokazują, że egipska ulica polską żywność po prostu polubiła

Liczby mówią same za siebie: W całym roku 2025 wartość polskiego eksportu sektora agro do Egiptu wyniosła 104 miliony euro. Kluczowymi produktami były jabłka, gruszki i pigwy, stanowiące około 40 procent wywozu, a także sery, twarogi oraz podroby zwierzęce.

Z kolei w okresie od stycznia do kwietnia 2026 roku wartość eksportu wyniosła już 51 milionów euro. To oznacza wzrost aż o 50 procent rok do roku. Motorem napędowym pozostają polskie owoce deserowe, głównie jabłka, których sprzedaż wzrosła o 46 procent. Kolejnym krokiem milowym w budowaniu tej relacji będą targi Food Africa w Kairze, zaplanowane na 7-10 grudnia 2026 roku, gdzie Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa zorganizuje polskie stoisko narodowe.

Komentarz redakcji AgroProfil: Trzeba kuć żelazo, póki gorące

Działania Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi oraz Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa na rynku egipskim należy ocenić jako absolutnie kluczowe i, co najważniejsze, terminowe. Znajdujemy się w momencie historycznym, gdzie na świecie notuje się ogromne zapasy magazynowe zbóż, a presja konkurencyjna o wolne rynki zbytu jest gigantyczna. Tradycyjne kanały sprzedaży wewnątrzunijnej stają się coraz bardziej ciasne.

Egipt, ze swoim wielkim zapotrzebowaniem importowym rzędu 12,5 mln ton, jest naturalnym, strategicznym partnerem. Kluczem do sukcesu będzie jednak powtarzalność dostaw, wysoka jakość technologiczna ziarna oraz elastyczność biznesowa, w tym oferowanie kompleksowych rozwiązań, jak wspomniana budowa silosów. Słowa wiceminister Gromadzkiej, że powinniśmy działać tu i teraz, idealnie oddają rynkową rzeczywistość. Jeśli nie zagospodarujemy tej przestrzeni pierwsi, zrobią to inni globalni gracze.

Źródła:Oficjalny komunikat resortu rolnictwa z wizyty polskiej delegacji w Egipcie z czerwca 2026 roku.Dane statystyczne produkcji zbóż: Oficjalne raporty bilansowe Departamentu Rolnictwa USA (USDA) dotyczące sekcji światowych rynków pszenicy z czerwca 2026 roku.

Zagroda edukacyjna i gospodarstwo demonstracyjne w gospodarstwie państwa Gadzińskich

0

Żywność prosto od producenta jest szczególnie ceniona. Zajmujący się taką sprzedażą robią to zwykle pod hasłem RHD czyli Rolniczego Handlu Detalicznego, lub MLO, czyli sprzedaży lokalnej, marginalnej i ograniczonej. Rozbiorem wołowiny i jej sprzedażą bezpośrednią zajmuje się też Michał Gadziński z Chróściny Opolskiej.

Bydło mięsna zamiast mlecznego

– Nasze gospodarstwo jest prowadzone już od kilku pokoleń mówi Pan Michał. – Najpierw byli to moi dziadkowie, rodzice, a teraz my z żoną zajmujemy się prowadzeniem gospodarstwa. Na przestrzeni tych kilku pokoleń gospodarstwo się zmieniało. My akurat z żoną zrezygnowaliśmy z bydła mlecznego. Przeszliśmy w bydło mięsne, w sprzedaż bezpośrednią. Zaczęliśmy też prowadzić zagrodę edukacyjną. W tej chwili gospodarstwo ma hektarów własnych 130. Przede wszystkim są to użytki zielone, ale też uprawy, które przeznaczamy na pasze dla bydła mięsnego.

Czas na owce

Państwo Gadzińscy mają też w gospodarstwie owce, które też służą jako element do treningów pasterskich i podczas różnych imprez pasterskich.

– Owce są rasy Suffolk. Wcześniej mieliśmy wrzosówkę. Wrzosówka jest wybitnie niemięsną rasą i opłacalność tej wrzosówki jest na bardzo niskim poziomie. Dlatego uznaliśmy, że pójdziemy w trochę bardziej mięsną rasę Suffolk. Ceny w skupie za sztuki tej rasy są zdecydowanie wyższe.

Angusy na pastwisku

W gospodarstwie jest bydło mięsne rasy Angus. Zdecydowali się na tę rasę dlatego, że nadaje się rasa do chowu ekstensywnego. Są wypasane, ale też mają małe wymagania. Jednocześnie są bezrożne, więc mniej groźne dla człowieka. Pastwiska stanowią bazę paszową.

Rozbiór w gospodarstwie

– Sztuki, które wypasają się na naszych łąkach, później trafiają do ubojni – mówi Pan Michał. – Ta rasa daje bardzo dobrej jakości mięso, co przy sprzedaży bezpośredniej jest bardzo istotne. Miesięcznie udaje nam się sprzedać około 3-4 sztuki. To jest taki maksymalny pułap, który jesteśmy w stanie osiągnąć ze względu na wielkość zakładu, no i też na nasze możliwości. Do nas należy rozbiór, a najlepsze z partii wołowiny sezonujemy na sucho i na mokro, pakujemy i wydajemy klientom. Wiosną i latem w sezonie grillowym pewne partie mięsa schodzą bardziej, np. steki. W zimie lepiej schodzą partie mięsa przeznaczone do długiego duszenia, jak np. rolady. Przede wszystkim sprzedajemy wołowinę, mięso surowe. Nie przetwarzamy, ale sezonujemy też steki. Każdy element wołowy jest u nas dostępny, niestety bez żadnych przetworów.

Baranina w planach

Rolnicy chcieliby zająć się też sprzedażą jagnięciny, baraniny.

– Myślę, że rynek zbytu by był, bo klienci bardzo często o nią pytają, ale nie mamy w pobliżu żadnej ubojni owiec czy innych małych zwierząt gospodarskich, a nie możemy sobie tutaj na to pozwolić, żeby w gospodarstwie ubijać i też tym samym nie możemy sprzedawać takiego mięsa. Zastanawiamy się też nad powiększeniem zakładu, bo zwiększa się popyt. Myślę, że jest to dobry sposób, żeby tutaj ustabilizować przychody w gospodarstwie. My tu akurat jesteśmy w o tyle dobrej sytuacji, że jesteśmy blisko dużego miasta, blisko Opola, więc ułatwi nam po prostu dotrzeć do klientów.

Gospodarstwo demonstracyjne

Hodowcy od dwóch lat są gospodarstwem demonstracyjnym. Są już na tyle dobrze wyposażeni, że mogą przyjmować czy to innych rolników, czy doradców, pochwalić się swoją wiedzą, ale też skorzystać właśnie z wiedzy i doświadczenia innych.

Zawody psów pasterskich

W gospodarstwie od dziesięciu lat odbywają się zawody psów pasterskich na różnych etapach: eliminacje do mistrzostw Europy, odbywały się też mistrzostwa Polski. Zawody zyskują coraz większą popularność.

– Początkowo to były tylko lokalne zawody. W tej chwili przyjeżdżają do nas Czesi, oczywiście Polacy, ale też inne kraje nas odwiedzają. Myślę, że to się mocno wpisało w tradycję gospodarstwa. Odbywają się też treningi psów pasterskich. Jesteśmy mocno z tym pasterstwem związani i myślę, że będziemy to kontynuować.

I jeszcze zagroda edukacyjna

Planów mają sporo, ale w tej chwili głównie skupiają się na zagrodzie edukacyjnej, która się cały czas tworzy. Już przyjmują wycieczki, odwiedzają ich goście, niemniej jednak jeszcze mają w tym temacie sporo do zrobienia i teraz jest to najbliższe przedsięwzięcie, z którym muszą sobie poradzić.

dr Mariusz Drożdż

170 lat hodowli – polowy jubileusz KWS w Suchodębiu

0
KWS w Suchodębiu

Firma KWS Polska podczas wydarzenia Demo Farma 2026 zaprezentowała najnowsze odmiany roślin uprawnych oraz kierunki rozwoju hodowli. Tegoroczna edycja miała wyjątkowy charakter, ponieważ towarzyszyła obchodom 170-lecia działalności KWS na świecie. Zobacz co działo się podczas jubileuszu KWS w Suchodębiu.

Demo Farma KWS w Suchodębiu

10 czerwca w Suchodębiu (woj. łódzkie) odbyła się „Demo Farma 2026”, organizowana przez firmę KWS Polska. Poletka demonstracyjne zlokalizowano na polach należących do gospodarstwa rolnego Edwarda Dutkowskiego. Platforma wchodzi w skład 10 stacji doświadczalnych rozmieszczonych na terenie całego kraju. Prowadzone są na nich testy wdrożeniowe nowych odmian oraz szeroki zakres doświadczeń hodowlanych.

– To już kolejna edycja Demo Farmy. Dla nas jest to doskonałe miejsce do spotkań z rolnikami oraz wzajemnej wymiany opinii i doświadczeń. Prezentujemy tutaj zarówno nasze nowości, jak i topowe odmiany. Ten rok jest dla nas szczególny, bowiem świętujemy 170-lecie KWS na świecie. Zaczynaliśmy od hodowli buraka cukrowego, a obecnie możemy poszczycić się odmianami we wszystkich kluczowych gatunkach – mówił Piotr Paroboczy, prezes zarządu KWS Polska.

KWS prezentuje dorobek hodowlany. Nowe żyto i innowacyjne rzepaki [SPRAWDŹ!]

Siła postępu hodowlanego

Podczas Demo Farmy goście mieli okazję zapoznać się z szeroką ofertą 67 odmian zbóż ozimych i jarych, rzepaku ozimego, kukurydzy, buraka cukrowego oraz słonecznika. Obecni na wydarzeniu przedstawiciele i specjaliści firmy KWS Polska oprowadzali zainteresowanych rolników po przygotowanej kolekcji.

– Nasze odmiany są cenione przez polskich rolników. Dzięki ich zaufaniu i decyzjom zakupowym utrzymujemy kluczową pozycję na krajowym rynku nasiennym i podążamy za rosnącymi wymaganiami plantatorów. Postęp hodowlany w KWS jest bardzo dynamiczny – podkreślał Piotr Paroboczy.

Co w glebie piszczy

Ciekawym punktem wydarzenia była także prelekcja w odkrywce glebowej, którą poprowadził dr hab. Bartłomiej Glina, naukowiec z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. Spotkanie zwieńczył konkurs z wartościowymi nagrodami.

Nie boją się chorób i szkodników! Nowe odmiany rzepaku Limagrain

0
Odmiany rzepaku Limagrain

Rzepak ozimy to niezwykle popularny gatunek w Polsce. W 2026 roku został wysiany na areale miliona hektarów. Jego uprawa nie należy jednak do najłatwiejszych. Plantatorzy mierzą się z wieloma – znanymi, ale i nowymi – problemami. Z pomocą przychodzą hodowcy z najnowszą, wyselekcjonowaną genetyką. Sprawdzamy nowe odmiany rzepaku Limagrain.

Rzepaczany lider

Limagrain ma w swojej ofercie wiele odmian różnych gatunków roślin uprawnych. Szczególnie ważnym segmentem dla firmy jest rzepak ozimy. Na polskim rynku w ofercie firmy dostępne są obecnie 44 odmiany, w tym 6 z oferty ogólnej, a 38 z wyłącznościowej. 

– Od 4 lat utrzymujemy pozycję lidera w rzepaku na polskim rynku. Spoglądając na dane, szacujemy, że rynek nasienny rzepaku hybrydowego w 28% należy do nas. Jesteśmy z tego niezwykle dumnimówił Jacek Wojciechowski, menadżer produktu rzepak i zboża w firmie Limagrain Polska.

Hodowlany kierunek

Postęp biologiczny przynosi dziesiątki, a nawet setki odmian. Znaczący progres jest szczególnie widoczny w hodowli rzepaku. W obliczu zmian klimatycznych, rosnących kosztów produkcji czy presji agrofagów hodowcy zwracają coraz większą uwagę nie tylko na wzrost potencjału plonowania, ale także na inne cechy.

– Warto wspomnieć o naszych dwóch najnowszych osiągnięciach. Jest to podwyższona wytrzymałość na żerowanie pchełki rzepakowej oraz przełamanie negatywnej korelacji zaolejenia z odpornością na pękanie łuszczyn i osypywanie się nasion – wspominał Jacek Wojciechowski.

Nowy światowy rekord plonu rzepaku z odmiany LG Avenger. Rolnik zebrał 7,52 t/ha! [SPRAWDŹ!]

Kluczowa zdrowotność

W najnowszych odmianach łączone są cechy tolerancji lub odporności na wiele chorób. Celem jest utrzymanie w pełni żywej rośliny i sprawnego systemu przewodzącego, który odpowiada za transport wody i składników pokarmowych, a tym samym za prawidłowe wypełnienie łuszczyn i budowanie plonu.

Nasze programy hodowlane podążają w kierunku poszukiwania tolerancji i odporności. Pakiet Zdrowa Łodyga łączy odporność i tolerancję na trzy ważne choroby, tj. suchą zgniliznę kapustnych, cylindrosporiozę i wertycyliozę – podkreślał Jacek Wojciechowski.

Twarda łuszczyna

Coraz częściej dojrzały i gotowy do zbioru łan osypuje się w wyniku anomalii pogodowych. Hodowcy rzepaku pochylili się nad tym problemem, pracując nad poprawą odporności na pękanie łuszczyn i osypywanie się nasion przed zbiorem. Odpowiada za to cecha POSH (ang. Pod Shatter Resistance).

W naszej ofercie dostępne są odmiany, które łączą odporność na pękanie łuszczyn z bardzo wysokim zaolejeniem nasion. Należą do nich między innymi najnowsze kreacje, takie jak LG Avenger, LG Adrenalin oraz LG Aldente – wymieniał Jacek Wojciechowski z Limagrain.

Kiła niestraszna

Bardzo ważnym segmentem dla Limagrain pozostają odmiany z odpornością na kiłę kapusty. Dotychczasowe kreacje z oferty oraz wdrażane nowości mają potwierdzoną odporność na specyficzne rasy patogenu, co zostało potwierdzone w badaniach Instytutu Ochrony Roślin – PIB w Poznaniu.

– Naszą czołową odmianą jest LG Scorpion, znana już naszym klientom od lat, a także LG Barracuda i LG Tarantula. Cały czas wprowadzamy nowości, powiększając segment odmian kiłoodpornych, gdzie również utrzymujemy pozycję rynkowego lidera – podkreślał Jacek Wojciechowski.

Odmiany rzepaku Limagrain w praktyce. Sprawdzamy opinie rolnika

Testowane w różnych warunkach

Odmiany rzepaku Limagrain są hodowane w niemieckich i francuskich stacjach. Nie zmienia to jednak faktu, że są testowane na szeroką skalę. Przechodzą rygorystyczne próby – od srogich mrozów po długotrwałe susze – w różnych zakątkach Europy, a nawet świata.

– W samej Polsce analizujemy linie, rody i odmiany na 1750 poletkach. Kolejne dziesiątki doświadczeń i badań rejestrowych są zlokalizowane w wielu innych krajach europejskich. To pokazuje, że nasze odmiany dają sobie radę w każdych warunkach – spuentował Jacek Wojciechowski.

Uczestniczył w rozmowach polsko-ukraińskich! Czego żądają ukraińscy rolnicy po dołączeniu do UE?

0
Ukraina

Ukraina i jej przygotowania do członkostwa w Unii Europejskiej nabierają tempa. Jednym z najważniejszych tematów pozostaje jednak rolnictwo, które od początku budzi ogromne emocje zarówno w Polsce, jak i w innych krajach Wspólnoty. Podczas niedawnych rozmów bilateralnych przedstawiciele ukraińskiego Ministerstwa Rolnictwa zaprezentowali swoją wizję funkcjonowania sektora rolnego po akcesji do UE.

Propozycje spotkały się z ostrą reakcją polskich organizacji rolniczych. Zdaniem ich przedstawicieli część postulatów oznaczałaby uprzywilejowanie ukraińskich producentów kosztem gospodarstw funkcjonujących już dziś według unijnych zasad.

O kulisach spotkania opowiada Damian Murawiec – rolnik z powiatu elbląskiego oraz przedstawiciel Ogólnopolskiego Protestu Rolników.

Ukraina chce specjalnych warunków wejścia do Unii Europejskiej

Rozmowy pomiędzy stroną polską a delegacją Ukrainy dotyczyły przede wszystkim warunków funkcjonowania ukraińskiego rolnictwa po ewentualnym przystąpieniu tego kraju do Unii Europejskiej.

Jak relacjonuje Damian Murawiec, ukraińska delegacja była bardzo dobrze przygotowana. Zaprezentowała szczegółowe analizy oraz dane dotyczące produkcji rolnej, jednak – jego zdaniem – informacje zostały przedstawione w sposób wybiórczy, tak aby uzasadnić postulaty strony ukraińskiej.

Najwięcej emocji wzbudziły cztery główne propozycje, które miałyby obowiązywać po akcesji Ukrainy do UE.

Jakie postulaty przedstawiła Ukraina podczas rozmów z Polską?

Według przedstawionej propozycji Ukraina oczekuje:

  • 10-letniego okresu przejściowego, podczas którego dostosowywałaby swoje rolnictwo do wymogów Unii Europejskiej;
  • pełnego dostępu do dopłat bezpośrednich i funduszy unijnych już od pierwszego dnia członkostwa;
  • możliwości równoległego funkcjonowania dwóch systemów produkcji – zgodnego z normami UE na rynek europejski oraz obecnych standardów przy eksporcie do państw trzecich;
  • odroczenia obowiązku stosowania unijnych przepisów dotyczących środków ochrony roślin, w tym ograniczeń związanych z pestycydami.

To właśnie ostatni punkt wzbudził największy sprzeciw polskich organizacji rolniczych.

Ukraina i polskie rolnictwo. Dlaczego rolnicy protestują?

Zdaniem przedstawicieli polskich organizacji rolniczych takie rozwiązania oznaczałyby powstanie nierównych warunków konkurencji.

Rolnicy zwracają uwagę, że od wielu lat funkcjonują zgodnie z coraz bardziej restrykcyjnymi przepisami dotyczącymi ochrony środowiska, stosowania środków ochrony roślin czy dobrostanu zwierząt. Wprowadzenie wyjątków dla Ukrainy mogłoby sprawić, że koszty produkcji po stronie ukraińskiej byłyby zdecydowanie niższe.

Jak podkreśla Damian Murawiec, w takiej sytuacji wielu producentów z Polski i innych krajów Unii Europejskiej mogłoby nie wytrzymać konkurencji.

Jeżeli Ukraina otrzymałaby takie preferencje, polscy i europejscy producenci byliby skazani na porażkę. Część gospodarstw po prostu nie wytrzymałaby takiej konkurencji – ocenia Damian Murawiec.

Czy Ukraina będzie miała przewagę nad rolnikami z UE?

Podczas spotkania polska strona zwracała uwagę również na różnice pomiędzy rolnictwem obu krajów.

Średnia powierzchnia gospodarstwa w Polsce wynosi około 11–12 hektarów, podczas gdy na Ukrainie funkcjonują wielkotowarowe przedsiębiorstwa liczące często tysiące hektarów. Do tego dochodzą bardzo dobre gleby oraz korzystniejsze warunki klimatyczne w wielu regionach Ukrainy.

Zdaniem uczestników rozmów już dziś oznacza to znaczącą przewagę konkurencyjną, która mogłaby jeszcze wzrosnąć po wprowadzeniu proponowanych preferencji.

Rolnicy zwracali także uwagę, że część danych prezentowanych przez stronę ukraińską wymaga szerszego kontekstu. Jako przykład podano eksport rzepaku. Według przedstawionych informacji sprzedaż nasion do UE znacząco spadła, jednak – jak podkreślają polscy rolnicy – wynika to głównie z rozwoju przetwórstwa na Ukrainie i eksportu gotowego oleju rzepakowego, który coraz częściej trafia na europejski rynek.

Akcesja Ukrainy do UE. Jakie mogą być skutki dla polskich gospodarstw?

Zdaniem Damiana Murawca najbardziej zagrożone są sektory, w których Polska od lat należy do europejskich liderów.

Chodzi przede wszystkim o produkcję zbóż, rzepaku, drobiu, jaj, warzyw czy owoców. To właśnie w tych branżach pojawienie się dodatkowej konkurencji na preferencyjnych zasadach mogłoby najmocniej wpłynąć na opłacalność produkcji.

Rolnicy podkreślają, że wiele gospodarstw już dziś zmaga się z niską rentownością, wysokimi kosztami produkcji oraz skutkami wcześniejszego napływu produktów rolnych z Ukrainy.

Ich zdaniem dalsze otwieranie rynku bez zachowania równych zasad mogłoby pogłębić problemy ekonomiczne polskiego rolnictwa.

Ukraina a import żywności. Gdzie możliwy jest kompromis?

Przedstawiciele organizacji rolniczych zaznaczają jednak, że nie wszystkie sektory muszą być całkowicie zamknięte na współpracę.

Jednym z przykładów są rośliny białkowe, zwłaszcza soja. Polska od lat importuje ogromne ilości białka paszowego, dlatego – zdaniem Damiana Murawca – zwiększenie dostaw z Ukrainy mogłoby być rozważane, pod warunkiem że priorytet nadal otrzyma rozwój krajowej produkcji.

Podobnie wygląda sytuacja w przypadku rzepaku. Jeżeli polskie tłocznie nie byłyby w stanie pozyskać wystarczającej ilości surowca od krajowych producentów, dopiero wtedy można byłoby rozważyć uzupełnianie niedoborów importem z Ukrainy.

Rolnicy podkreślają jednak, że pierwszeństwo powinien zawsze mieć polski producent, a import powinien jedynie uzupełniać rzeczywiste braki rynku.

Rolnicy apelują o równe zasady dla Polski i Ukrainy

Choć rozmowy mają charakter konsultacyjny, środowiska rolnicze zapowiadają dalsze monitorowanie procesu akcesyjnego Ukrainy.

Zdaniem uczestników rozmów ewentualne rozszerzenie Unii Europejskiej nie może odbywać się kosztem polskich producentów. Wszyscy producenci powinni działać według tych samych zasad, ponosząc podobne koszty i spełniając identyczne wymagania środowiskowe.

Rolnicy podkreślają, że nie sprzeciwiają się samej współpracy z Ukrainą, jednak oczekują równych zasad konkurencji oraz pełnego dostosowania ukraińskiego rolnictwa do unijnych standardów przed uzyskaniem pełnego dostępu do wspólnego rynku i funduszy.

Jak podkreśla Damian Murawiec, tylko takie rozwiązanie pozwoli zachować uczciwą konkurencję na wspólnym rynku i zabezpieczy przyszłość polskich gospodarstw rodzinnych.

Porzeczki ugotowane na krzewach! Ponad 40°C przyniosło niemal 100% strat!

0

Afrykańskie upały, które przetaczają się przez Polskę, zbierają dramatyczne żniwo na polach i plantacjach. Sytuacja w wielu regionach kraju – a szczególnie w środkowej Polsce – jest krytyczna. Ekstremalna temperatura, dochodząca w cieniu do 40°C, w połączeniu z długotrwałą suszą rolniczą dosłownie pali uprawy. Rolnicy bezradnie rozkładają ręce: o ile straty w tegorocznych plonach w wielu miejscach sięgają niemal 100%, o tyle prawdziwym wyzwaniem będzie uratowanie samych roślin na kolejne lata.

Dramat plantatorów porzeczki: Owoce „ugotowane” na krzewach

Najgorsza sytuacja panuje w środkowej Polsce. Na plantacjach porzeczek doszło do bezprecedensowej katastrofy, co doskonale obrazuje materiał wideo:

Owoce na krzewach uległy dosłownemu „ugotowaniu” pod wpływem słońca – stały się miękkie, sczerniałe, a następnie uschły na wiór. Straty w plonie w wielu gospodarstwach wynoszą blisko 100%, co oznacza, że tegoroczny zbiór porzeczek w tych rejonach przestał istnieć.

Co gorsza, ucierpiały nie tylko owoce. Ekstremalna temperatura od strony rozgrzanej ziemi spowodowała masowe usychanie całych krzewów i opadanie liści. Plantatorów czeka teraz długa i kosztowna walka o odbudowę plantacji i regenerację samych roślin, by mogły owocować w przyszłych sezonach.

Uprawa kukurydzy i warzyw w krytycznym stanie

Fala upałów uderzyła rykoszetem również w inne sektory produkcji roślinnej.

Uprawa kukurydzy: W regionach, gdzie od dawna nie odnotowano opadów deszczu, kukurydza wygląda fatalnie. Jak widać na zdjęciu:

Plantacje warzyw (kapusta): Słońce sparaliżowało także producentów warzyw gruntowych. Liście kapusty, które zwiędły od upału i osunęły się na rozgrzaną glebę, w kontakcie z podłożem momentalnie wyschły na wiór.

Rekord temperatury pobity – 40,5°C w Słubicach

Oficjalne komunikaty Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej (IMGW) mówią o rekordzie temperatury na poziomie około 40,5°C odnotowanym w Słubicach. Jednak zdaniem wielu ekspertów i samych rolników, dane te nie oddają pełni dramatu ze względu na zbyt rzadką sieć stacji pomiarowych instytutu.

W pełni wiarygodne pomiary ze stacji Instytutu Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa (IUNG) w Puławach oraz lokalne stacje meteorologiczne wskazują, że słupki rtęci mogły osiągnąć z całą pewnością nawet 41,1°C. Potwierdzają to analogiczne, oficjalne odczyty z Niemiec tuż przy polskiej granicy, gdzie sieć pomiarowa jest gęstsza. Przy gruncie temperatura w wielu miejscach przekroczyła porażające 45°C.

Prognoza pogody: Tropikalna noc i kontynuacja upałów

Przed nami kolejna niezwykle trudna i niebezpieczna noc. Instytuty meteorologiczne zapowiadają zjawisko tzw. nocy tropikalnej:

W pasie od okolic Łodzi, przez Warszawę, Kozienice, Puławy, aż po Roztocze temperatura nad ranem nie spadnie poniżej 22–25°C. Na południu i wschodzie Mazowsza, w Lubelskiem, Łódzkiem, Podkarpackiem, Świętokrzyskiem oraz w Małopolsce termometry wskażą od 20 do 22°C. Chłodniej będzie jedynie na północy i zachodzie – od Podlasia po Kaszuby, Kujawy i Wielkopolskę (od 16 do 19°C).

W nocy lokalnie mogą pojawić się burze. Zagrzmi miejscami w pasie od Warmii po Kujawy, na zachodzie Łódzkiego, wschodzie Wielkopolski, a także na Opolszczyźnie, Dolnym Śląsku oraz na zachodzie Górnego Śląska.

Jaki będzie wtorek?

Wtorek przyniesie zmianę kierunku wiatru na północny (w centrum momentami silniejszy), jednak nie da on oczekiwanego wytchnienia. Dzień będzie na ogół suchy, a szanse na opady deszczu i burze będą znikome – ewentualne zjawiska wystąpią jedynie na krańcach wschodnich.

Temperatura nadal będzie ekstremalna. Przyjemnie i rześko zrobi się wyłącznie na Kaszubach, Żuławach oraz na Warmii (od 20 do 24°C). Z kolei na południowym wschodzie kraju, w rejonie Przemyśla i Strzyżowa, termometry ponownie mogą wskazać astronomiczne 37°C.

AGRO-TECH Minikowo 2026 – program, wystawcy, dojazd i najważniejsze informacje

0
AGRO-TECH Minikowo

Targi AGRO-TECH Minikowo 2026 to jedno z największych wydarzeń rolniczych w północnej Polsce. Już 4 i 5 lipca 2026 roku na terenach Kujawsko-Pomorskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Minikowie spotkają się producenci rolni, przedstawiciele firm z branży agro, doradcy oraz pasjonaci nowoczesnego rolnictwa. Na odwiedzających czeka bogata ekspozycja maszyn, środków do produkcji rolnej oraz liczne nowości technologiczne.

Kiedy odbędą się targi AGRO-TECH Minikowo 2026?

Targi AGRO-TECH Minikowo 2026 odbędą się w dniach 4-5 lipca 2026 roku w godzinach 10.00-16.00. Wydarzenie od lat należy do najważniejszych imprez rolniczych w regionie, przyciągając zarówno profesjonalnych producentów rolnych, jak i osoby zainteresowane nowoczesnymi rozwiązaniami dla gospodarstw.

Co czeka na odwiedzających targi AGRO-TECH Minikowo?

Każdego roku AGRO-TECH Minikowo odwiedza ponad 30 tysięcy osób, a swoją ofertę prezentuje ponad 300 wystawców z Polski i zagranicy. To doskonała okazja, aby zapoznać się z najnowszymi rozwiązaniami dla rolnictwa, porównać oferty producentów oraz porozmawiać bezpośrednio z przedstawicielami firm.

Nowoczesne maszyny i technika rolnicza

Największą część ekspozycji stanowią ciągniki, kombajny oraz maszyny do uprawy, siewu, pielęgnacji i zbioru roślin. Technika rolnicza zajmuje około 75% powierzchni wystawienniczej, dzięki czemu odwiedzający mogą zobaczyć najnowsze modele oraz innowacyjne rozwiązania dla gospodarstw.

Konkursy hodowlane i prezentacja najlepszych zwierząt

Drugiego dnia wydarzenia odbędzie się Konkurs Młodego Hodowcy, a następnie uroczyste wręczenie nagród dla najlepszych hodowców połączone z pokazem wyróżnionych zwierząt w kategoriach superczempion, czempion i wiceczempion.

Środki do produkcji rolnej i wyposażenie gospodarstw

Na targach prezentowane będą również nawozy, środki ochrony roślin, materiał siewny, urządzenia do transportu i magazynowania płodów rolnych, wyposażenie budynków inwentarskich, rozwiązania dla hodowli zwierząt oraz szeroka oferta usług dla rolnictwa.

Dzień Pola i ponad 200 stoisk wystawców

Przez cały weekend będzie można odwiedzić ponad 200 stoisk wystawców prezentujących maszyny rolnicze, środki do produkcji, rozwiązania dla hodowli oraz nowoczesne technologie dla gospodarstw. Dodatkowo 5 lipca w Stacji Doświadczalnej Oceny Odmian w Chrząstowie odbędzie się „Dzień Pola”, podczas którego zaprezentowane zostaną porejestrowe doświadczenia odmianowe i agrotechniczne. Nie zabraknie również stoiska informacyjno-promocyjnego Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi wraz z podległymi instytucjami.

Program targów AGRO-TECH Minikowo 2026

Sobota, 4 lipca

Godzina Miejsce Wydarzenie
HALA WIDOWISKOWA
8:30–12:00 Hala widowiskowa Wycena bydła mlecznego oraz wybór superczempionów.
12:00 Hala widowiskowa Oficjalne otwarcie wydarzeń targowych:
– Międzynarodowych Targów Rolno-Przemysłowych AGRO-TECH
– Kujawsko-Pomorskich Dni Pola
– Regionalnej Wystawy Zwierząt Hodowlanych
– Pokazów zielonkowych INTER-VAX z firmą SAMASZ
POLE POKAZOWE
13:00 Pole pokazowe Pokazy zielonkowe INTER-VAX z firmą SAMASZ.

Niedziela, 5 lipca

Godzina Miejsce Wydarzenie
HALA WIDOWISKOWA
10:00–11:00 Hala widowiskowa Konkurs Młodego Hodowcy.
11:00–13:00 Hala widowiskowa Wręczenie nagród wyróżnionym hodowcom połączone z pokazem nagrodzonych zwierząt w kategorii: superczempion, czempion i wiceczempion.
16:00 Hala widowiskowa Zakończenie wydarzeń targowych.
POLE POKAZOWE
13:00 Pole pokazowe Pokazy zielonkowe INTER-VAX z firmą SAMASZ.

Ponadto w programie

Godzina Miejsce Wydarzenie
Cały dzień Teren targów Stoisko informacyjno-promocyjne Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi oraz podległych instytucji.
8:00–17:00 SDOO Chrząstowo „Dzień Pola” w Stacji Doświadczalnej Oceny Odmian w Chrząstowie – porejestrowe doświadczenia odmianowe i agrotechniczne (5 lipca).
Cały dzień Teren targów Ponad 200 wystawców zaprasza na swoje stoiska.

Targi Minikowo 2026 – gdzie? Lokalizacja i organizator

Wydarzenie odbędzie się na terenach Kujawsko-Pomorskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Minikowie, który od wielu lat organizuje jedne z największych targów rolniczych w Polsce.

Jak dojechać na targi w Minikowie?

Minikowo położone jest w województwie kujawsko-pomorskim, niedaleko Nakła nad Notecią i Bydgoszczy. Do terenów wystawowych można wygodnie dojechać samochodem z głównych tras regionu. W czasie targów organizator przygotowuje odpowiednie oznakowanie ułatwiające dojazd na miejsce wydarzenia.

Parking podczas targów AGRO-TECH Minikowo

Dla odwiedzających przygotowane zostaną parkingi zlokalizowane w pobliżu terenów wystawowych. Opłata za parking wynosi 10 zł, a dojazd na miejsce będzie odpowiednio oznakowany przez organizatorów, co ułatwi sprawne dotarcie na targi nawet przy dużej liczbie uczestników.

Czy wstęp na targi AGRO-TECH Minikowo jest bezpłatny?

Tak. Wstęp na targi AGRO-TECH Minikowo 2026 jest bezpłatny, dzięki czemu każdy zainteresowany może odwiedzić wydarzenie i zapoznać się z ofertą wystawców. Przez dwa dni na uczestników czeka szeroka ekspozycja maszyn rolniczych, środków do produkcji rolnej, nowoczesnych technologii oraz rozwiązań dla hodowli i produkcji roślinnej. To doskonała okazja do zdobycia wiedzy, porównania ofert i bezpośrednich rozmów z przedstawicielami branży rolniczej.

Mapa dojazdu i lokalizacja

Kujawsko-Pomorski Ośrodek Doradztwa Rolniczego
Minikowo 1
89-122 Minikowo

Otwórz trasę w Google Maps

Sprawdź również inne wydarzenia rolnicze w swojej okolicy

Jeśli interesują Cię targi rolnicze, wystawy, dni pola i inne wydarzenia agro organizowane w całej Polsce, koniecznie zajrzyj również do naszej zakładki z wydarzeniami rolniczymi. Regularnie publikujemy tam informacje o najważniejszych imprezach branżowych, programach wydarzeń oraz atrakcjach przygotowanych dla rolników i całych rodzin. Dzięki temu łatwo sprawdzisz, co dzieje się w Twojej okolicy i zaplanujesz udział w najciekawszych wydarzeniach sezonu.

Źródło zdjęć: agro-tech-minikowo.pl

Nawet 150 litrów deszczu na metr kwadratowy. Tak wyglądają pola po nawałnicy w Wielkopolsce

0
zalane pola kukurydzy

Burze zamieniły pola w jeziora

Minione dni przyniosły mieszkańcom Wielkopolski wyjątkowo intensywne opady deszczu. W miejscowości Chraplewo (gmina Kuślin) spadło nawet 140–150 litrów wody na metr kwadratowy, co doprowadziło do rozległych zalań pól uprawnych. Rolnicy przyznają, że czegoś takiego nie pamiętają.

Ponad metr wody na polu kukurydzy

Najtrudniejsza sytuacja panuje na plantacjach kukurydzy. W najniżej położonych miejscach woda osiąga nawet 1,2 metra głębokości, a około 10 hektarów upraw znalazło się pod wodą.

Pierwszy raz mamy do czynienia z taką ilością wody, żeby pola były zalane w takim stopniu. Wcześniej zdarzało się, że woda spływała do obniżeń terenu, ale nigdy na taką skalę – relacjonuje rolnik z Chraplewa.

Wszystko wskazuje na to, że kukurydza na najbardziej zalanych fragmentach pól nie przetrwa. Długotrwałe zaleganie wody może doprowadzić do gnicia roślin i całkowitej utraty plonu.

Pszenica i rzepak mają większe szanse

Nieco lepiej wygląda sytuacja na sąsiednich plantacjach pszenicy i rzepaku. Tam zalania są mniejsze, a kłosy pszenicy w wielu miejscach wystają ponad powierzchnię wody. Rolnicy liczą, że straty będą zdecydowanie niższe niż w przypadku kukurydzy.

Największe opady właśnie w Chraplewie

Choć burze objęły większą część regionu, to właśnie okolice Chraplewa znalazły się w centrum najbardziej intensywnych opadów.

Dla porównania:

  • Chraplewo – około 140–150 l/m²,
  • Brody – około 80 l/m²,
  • Wąsowo – około 100 l/m².

Tak duża ilość wody w tak krótkim czasie sprawiła, że lokalne zagłębienia terenu błyskawicznie zamieniły się w rozlewiska.

Jak wyglądają zalane pola?

Na nagraniu z gospodarstwa w Chraplewie widać ogromne połacie stojącej wody oraz całkowicie zalane fragmenty plantacji kukurydzy. To obraz, który pokazuje, jak gwałtowne zjawiska pogodowe coraz częściej wpływają na polskie rolnictwo i z jakimi wyzwaniami muszą mierzyć się rolnicy.

Pogoda.+20/+25 stopni na termometrach wschodniej i środkowej Polski o poranku

0
Pogoda 30 czerwca
Pogoda 30 czerwca

Szansa na burze będzie niewielka i głównie na krańcach wschodnich

Przed nami kolejna niebezpieczna noc. Od Okolic Łodzi po Warszawę, Kozienice, Puławy, Roztocze nad ranem nie mniej niż 22-25 stopni. Na południu i wschodzie Mazowsza, Lubelski, Łódzkim, Podkarpackim, Świętokrzyskim, Małopolsce od 20 do 22 stopni. Od Podlasia po Kaszuby, Kujawy, Wielkopolskę, zachód kraju od 16 do 19 stopni.

W nocy zagrzmi miejscami od Warmii po Kujawy, zachód Łódzkiego, wschód Wielkopolski, Opolskie, Dolny Śląsk, Opolskie i zachód Górnego Śląska.

Wtorek na ogół suchy i nadal gorący

We wtorek szanse na opady będą niewielkie. Jeśli zagrzmi to gdzieś na krańcach wschodnich. Wiatr powieje już z północy; w centrum nawet chwilami silniej ale nie przyniesie zbytnio wychnienia bo ponownie będzie upalnie.

Przyjemnie będzie jedynie na Kaszubach, Żuławach i na Warmii- tam od 20 do 24 stopni Celsjusza. W rejonie Przemyśla i Strzyżowa na południowym wschodzie kraju do 37 stopni na plusie.

Pogoda 30 czerwca

Aktualne ceny paliw w hurcie i na stacjach. Ile więcej zapłacimy od 1 lipca?

0
Ceny paliw

Ceny paliw w hurcie i na stacjach: Poniedziałek, 29 czerwca 2026 roku, to oficjalnie przedostatni dzień obowiązywania tarczy antyinflacyjnej (pakietu osłonowego CPN), która obniżała stawkę podatku VAT na paliwa do 8%. Już od środy (1 lipca) stawka ta bezpowrotnie powróci do podstawowego poziomu 23%. Sytuacja na rynkach jest wyjątkowo dynamiczna i pełna napięcia. Choć w weekend doszło do gwałtownej eskalacji konfliktu na linii USA–Iran, poniedziałkowe otwarcie rynków przyniosło zaskakujący spokój – ceny ropy oraz diesla na ARA pozostają na razie neutralne. Mimo to PKN Orlen nie czekał na rozwój wydarzeń i w sobotę podniósł ceny hurtowe oleju napędowego. Na podstawie najnowszego cennika z Płocka oraz najświeższych limitów Ministerstwa Energii prognozujemy ceny na wtorek (ostatni dzień tarczy) oraz wyliczamy, jak zmienią się stawki detaliczne po środowej podwyżce podatku VAT.

Przeczytaj najnowszą prognozę:

Giełdy i waluty: Weekendowa wojna na Bliskim Wschodzie, ale rynki milczą

Zgodnie z oficjalnymi danymi giełdowymi z piątkowego zamknięcia sesji (26 czerwca 2026 roku), rynek surowców notował głębokie spadki:

  • Ropa Brent: spadła o spektakularne 4,34% (-3,27 USD), zamykając dzień na poziomie 71,99 USD za baryłkę.
  • Ropa WTI: potaniała o 3,74% (-2,69 USD) do poziomu 69,23 USD za baryłkę.
  • Kurs dolara (USD/PLN): ustabilizował się na poziomie 3,7669 zł.

Tuż po piątkowym zamknięciu giełd świat zalały niepokojące informacje o eskalacji konfliktu militarnego. W odpowiedzi na irański atak na statek handlowy w strategicznej cieśninie Ormuz, lotnictwo USA uderzyło w wyrzutnie rakietowe na terenie Iranu. Teheran natychmiast zripostował ostrzałem amerykańskich baz w regionie i zapowiedział kolejne uderzenia. Choć sytuacja grozi paraliżem dostaw surowca, Donald Trump uspokaja nastroje, deklarując, że 60-dniowy rozejm wciąż obowiązuje.

Wszyscy eksperci spodziewali się poniedziałkowego wystrzału cen, tymczasem giełdy na otwarciu w poniedziałek rano pozostają zaskakująco neutralne. Zarówno notowania ropy naftowej, jak i europejskie ceny diesla na giełdzie ARA wykazują płaską charakterystykę i nie reagują nerwowo na wymianę ognia w Zatoce Perskiej. Inwestorzy przyjęli pozycję wyczekującą, co oznacza, że głównym motorem zmian cen na polskich stacjach pozostaje wyłącznie sobotni ruch Orlenu oraz powrót pełnej stawki VAT.

Paradoks ropy i „ukryty podatek” w kursie dolara

Piątkowe zamknięcie ropy Brent na poziomie 71,99 USD sprawia, że surowcowi brakuje zaledwie około 3 dolarów do poziomów z końcówki lutego. Teoretycznie powinniśmy więc płacić za paliwo tyle samo, co kilka miesięcy temu. Dlaczego tak nie jest? Odpowiedź kryje się w dwóch kluczowych czynnikach: marżach rafineryjnych oraz kursie walutowym.

Po pierwsze, nożyce cenowe między surowcem a gotowym paliwem potężnie się rozwarły. Przetworzony diesel na giełdzie ARA wciąż jest o około 150 USD na tonie (aż o 18%) droższy niż pod koniec lutego. Po drugie, uderza w nas efekt słabego złotego – kurs USD/PLN wzrósł od końca lutego o około 20 groszy, czyli o blisko 5%. Ponieważ paliwa na świecie kupuje się w dolarach, ta zmiana kursu działa jak dodatkowy, ukryty podatek importowy, który w dużej części w pełni neutralizuje jakiekolwiek obniżki cen samej ropy Brent. Polskie rafinerie kupują po prostu droższy produkt przy znacznie gorszym kursie wymiany.

Olbrzymie rozwarstwienie. Aktualne limity vs stacje przymarketowe

W poniedziałek, 29 czerwca, na tradycyjnych stacjach paliw obowiązują limity cenowe ogłoszone przez Ministerstwo Energii w piątek na okres weekendowy. Wynoszą oszałamiające 6,02 zł/l dla benzyny Pb95 oraz 6,17 zł/l dla oleju napędowego. Dla porównania – średnia cena ON na stacjach w końcówce lutego wynosiła ok. 6,00 zł/l, a Pb95 kosztowała ok. 5,75 zł/l.

Rzeczywistość rynkowa pokazuje jednak gigantyczne rozwarstwienie cenowe. Jak wynika z poniedziałkowych porannych danych (godz. 06:07) ze stacji przymarketowej sieci Auchan w Lublinie, kierowcy mogą tam tankować znacznie poniżej urzędowych limitów:

  • Benzyna Pb95 (E10): kosztuje tam zaledwie 5,68 zł/l (aż o 34 grosze mniej niż limit ME!).
  • Olej Napędowy (ON B7): wyceniono na 5,74 zł/l (aż o 43 grosze mniej niż urzędowy sufit!).

Tak potężna różnica wynika z polityki minimalnych marż stacji przymarketowych, które traktują paliwo jako magnes na klientów. Jednak z uwagi na sobotni ruch PKN Orlen (wzrost hurtowej ceny diesla Ekodiesel do 5 427 zł/m³ i benzyny do 5 271 zł/m³), ME zaktualizuje swoje wyliczenia na wtorek.

Prognozujemy, że we wtorek, 30 czerwca (ostatni dzień tarczy przy 8% VAT), wyliczeniowe ceny standardowe (hurt + 30 groszy marży + 8% VAT) wyniosą odpowiednio 6,02 zł/l dla Pb95 oraz 6,19 zł/l dla ON. Na najtańszych stacjach, takich jak Auchan, dzięki obcięciu marż ceny utrzymają się w granicach 5,68 – 5,79 zł/l.

Prognoza cen detalicznych od 1 lipca: Wolny rynek i szok podatkowy

Prawdziwy wstrząs czeka kierowców w środę, 1 lipca. Wraz z wygaśnięciem pakietu osłonowego nie tylko powraca podstawowa stawka podatku VAT w wysokości 23%, ale przestają również obowiązywać urzędowe ceny maksymalne oraz limity marżowe Ministerstwa Energii. Rynek paliw zostaje w pełni uwolniony.

Jeśli przełożymy aktualne weekendowe stawki hurtowe PKN Orlen na powracający podatek VAT (przy zachowaniu dotychczasowej, standardowej marży 30 groszy jako bazy), otrzymujemy wyjściowy dla nowych poziomów cen w kraju.

Powrót wyższego podatku oznacza teoretyczny wzrost cen z dnia na dzień o 83 grosze na benzynie i aż o 85 groszy na litrze oleju napędowego. W efekcie na wielu stacjach benzyna Pb95 błyskawicznie wystartuje do poziomu ok. 6,85 zł/l, a olej napędowy (ON) na sforsuje barierę siedmiu złotych, docierając do poziomu 7,04 zł/l (a na stacjach premium czy przy autostradach nawet wyżej).

Co to oznacza dla najtańszych stacji przymarketowych? Zachowają one swoją dotychczasową strategię. Należy spodziewać się, że na najtańszych stacjach ceny po 1 lipca będą o 30-40 groszy niższe od wyliczonych przez nas średnich standardowych poziomów (podobnie jak ma to miejsce obecnie). Oznacza to, że tankując przy marketach, benzynę Pb95 kupimy za ok. 6,45 – 6,55 zł/l, a olej napędowy za ok. 6,64 – 6,74 zł/l. Sieci te zrobią wszystko, by marketingowo uchronić klientów przed pełnym wymiarem podatkowego szoku.

Wtorek to ostatni dzień tarczy. Ryczałtowcy masowo napełniają zbiorniki

Uwolnienie cen i powrót 23% VAT uderzy bezlitośnie w klientów indywidualnych oraz rolników ryczałtowych, którzy przygotowują się do nadchodzących żniw. Ryczałtowcy nie mają możliwości odliczenia podatku VAT – dla nich zmiana stawki to czysty, bezpośredni koszt, który drastycznie podniesie nakłady na produkcję rolną.

Porównując to do stawek z końcówki lutego (gdy ON kosztował ok. 6,00 zł/l), kierowcy po 1 lipca zapłacą na stacjach tradycyjnych o ok. złotówkę więcej na każdym litrze. Sobotnia podwyżka cen diesla w hurcie Orlenu w połączeniu ze środowym powrotem wyższego VAT-u sprawia, że zakup 2000 litrów oleju napędowego do ciągników i kombajnów po 1 lipca będzie oznaczało nagłe wydanie o blisko 1 730 zł więcej na jednym transporcie!

Wtorek, 30 czerwca, będzie dniem masowego oblężenia stacji paliw, napełniania zbiorników i kanistrów. Kto ma w pobliżu tanie stacje przymarketowe, zyska podwójnie – omijając zarówno urzędową marżę, jak i zbierając ostatnie litry z niskim, 8-procentowym podatkiem VAT.

Źródło cen: PKN Orlen, Monitor Polski, giełdy towarowe