Strona główna Blog Strona 35

MATIF i CBoT: Cena pszenicy, kukurydzy i soi zaliczyła spadki w skali tygodnia i miesiąca

0
Cena pszenicy na Matif

Aktualna cena pszenicy, a także notowania kukurydzy i soi na światowych giełdach towarowych zaliczyły pod koniec maja spadki. Na giełdowych ekranach w Paryżu i Chicago na zamknięciu miesiąca dominował głównie czerwony kolor w notowaniach. Maj upłynął pod znakiem przedżniwnej korekty, wywołanej spekulacją pod zbliżające się zbiory w USA oraz gwałtownym tąpnięciem na rynku ropy naftowej. Choć dane z szerszej, 12-miesięcznej perspektywy oraz najnowsze prognozy fundamentalne dają producentom pewne nadzieje na nowy sezon 2026/27, należy pamiętać, że na tym etapie to wciąż jedynie szacunki analityków.

Krótkoterminowy zjazd cen: Maj pod znakiem mocnej korekty

Wskaźniki krótko- i średnioterminowe z zamknięcia giełd w piątek 29 maja 2026 roku pokazują, że rynek ugiął się pod presją nadchodzących zbiorów i szybkich siewów na świecie:

  • Pszenica MATIF: Unijne ziarno w kontrakcie z najbliższym terminem dostawy zakończyło miesiąc na poziomie 207,50 EUR/t. Dane z rynku pokazują pełen wymiar majowych spadków – w skali całego miesiąca notowania w Paryżu straciły -4,5% (-9,75 EUR/t), z czego większość tego zjazdu, bo aż -3,5% (-7,50 EUR/t), przypada na miniony tydzień.
  • Tąpnięcie w Chicago: Amerykańska pszenica na giełdzie CBoT ucierpiała najmocniej, notując miesięczny spadek o -6,5% i tygodniowy o -5,5% (zamknięcie na poziomie 224,41 USD/t). To efekt słabszego raportu eksportowego USDA oraz czyszczenia portfeli przez inwestorów przed zbliżającym się kombajnem w USA.
  • Kukurydza pod presją siewów i ropy: Kukurydza na MATIF schodzi do poziomu 211,75 EUR/t, co oznacza spadek o -1,6% w tydzień i -2,0% w skali 30 dni. W Chicago miesięczny zjazd kukurydzy sięgnął -6,5% (zamknięcie 175,83 USD/t). Rynek reaguje tak na szybkie tempo siewów w USA oraz 11-procentowe tąpnięcie cen ropy naftowej w minionym tygodniu.
  • Presja na rynku soi: Oleiste za oceanem również odczuły przedżniwną korektę. Soja w Chicago zamknęła maj na poziomie 436,25 USD/t, notując spadek o -0,8% w skali tygodnia i -0,9% w ciągu ostatnich 30 dni. Głównym powodem jest ekspresowe tempo siewów w USA, gdzie farmerzy zdemolowali 5-letnią średnią (obsiewając około 79% zakładanego areału), a także spadki cen oleju sojowego wywołane przeceną na rynku ropy.
  • Rzepak najstabilniejszy w Europie: Kontrakt na rzepak na giełdzie MATIF (524,25 EUR/t) jako jeden z nielicznych mocniej obronił się przed majową wyprzedażą. W skali 30 dni zanotował nawet symboliczny wzrost o +0,5% (+2,75 EUR/t), tracąc w skali tygodnia zaledwie -0,4%.

Giełda długoterminowo: Cena pszenicy i rzepaku na plusie r/r

Dla rolników planujących sprzedaż nowego ziarna pewnym punktem odniesienia może być porównanie obecnych stawek giełdowych do analogicznego okresu ubiegłego roku (zmiana 12-miesięczna). Pokazuje ono, że wyjściowy poziom cen przed nowym sezonem na wielu rynkach wydaje się stabilniejszy niż rok temu:

  • Soja z solidnym rocznym zyskiem (+12,8% r/r): Mimo majowej, bocznej korekty, amerykańska soja kosztuje w ujęciu rocznym znacznie więcej niż przed rokiem. Pokazuje to silny, długoterminowy popyt globalny, choć bieżąca obfitość zasiewów w USA tymczasowo studzi nastroje spekulacyjne.
  • Rzepak ze sporym rocznym zyskiem (+11,0% r/r): W ujęciu rocznym rzepak w Paryżu kosztuje o blisko 52 EUR/t więcej niż rok temu. Może to świadczyć o tym, że popyt na nasiona oleiste w Europie pozostaje wysoki, a bilans tłuszczowy na nowy sezon zapowiada się jako dość napięty.
  • Kukurydza MATIF wyżej niż przed rokiem (+11,0% r/r): W skali 12 miesięcy kukurydza w Europie podrożała o 21 EUR/t. Podczas gdy w Chicago roczna zmiana oscyluje w granicach zera (-0,1%), stary kontynent płaci więcej. Analitycy wiążą to z majowym raportem Komisji Europejskiej, która przez suszę i przymrozki obniżyła prognozy tegorocznych zbiorów w UE o 800 tysięcy ton. Szacuje się, że Unia może potrzebować dużego importu, co na razie podtrzymuje wyceny w Paryżu.
  • Sytuacja na pszenicy: Mimo gorszego miesiąca, giełdowa cena pszenicy w Europie w ujęciu rocznym wciąż utrzymuje się +2,7% (+5,50 EUR/t) powyżej stawek z zeszłego roku. Z kolei amerykańska pszenica w Chicago, pomimo bieżących spadków, jest w skali roku o +14,3% droższa, co odzwierciedla mniejsze prognozy zbiorów globalnych, o których wspominał majowy raport USDA WASDE.

Nowy sezon pod znakiem prognozowanego deficytu

Sugerowane odbicie cen na giełdach w dłuższej perspektywie opiera się w dużej mierze na fundamentalnych danych szacunkowych, opublikowanych przez Amerykański Departament Rolnictwa (USDA) w majowym raporcie WASDE. Należy jednak pamiętać, że są to wczesne bilanse, które pogoda i polityka mogą jeszcze wielokrotnie zweryfikować.

Na ten moment amerykańscy urzędnicy prognozują napięcie w globalnych bilansach i ewentualne uszczuplenie zapasów:

  • Globalny bilans (Total Grains): Wstępne założenia mówią o światowej produkcji na poziomie 2945,5 mln ton zbóż, przy przewidywanym zużyciu sięgającym 2972,9 mln ton. Według tych wyliczeń z magazynów mogłoby ubyć ponad 27 mln ton ziarna.
  • Pszenica pod lupą synoptyków: Według wstępnych szacunków światowa produkcja pszenicy może spaść o blisko 3% (rok do roku) do poziomu 819,1 mln ton. Przy prognozowanym zużyciu rzędu 823,2 mln ton, globalny bilans zamknąłby się niedoborem, ale rzeczywisty popyt zweryfikują nadchodzące miesiące.
  • Zboża paszowe: Konsumpcja może przewyższyć zbiory o blisko 20 mln ton, co według analityków zmusiłoby rynek do redukcji zapasów końcowych (szacunkowo o 6% r/r).

Unijny bilans handlowy i ostra walka o klienta

Zgodnie z prognozami Komisji Europejskiej, z powodu niesprzyjających warunków pogodowych (kwietniowa susza oraz fale mrozów z przełomu kwietnia i maja), prognoza łącznych zbiorów zbóż w UE została obniżona o ponad 2,45 mln ton (do poziomu 275,2 mln ton). Najmocniej ucierpiały przewidywania dla jęczmienia i kukurydzy.

Mimo to, Bruksela zakłada, że Unia Europejska utrzyma status silnego eksportera netto w przypadku pszenicy miękkiej – prognoza przewiduje wywóz aż 29,6 mln ton poza kraje wspólnoty.

Gdzie leży ryzyko dla cen? Główny odbiorca unijnego ziarna, czyli Afryka Północna (głównie Maroko i Algieria), notuje dobre warunki pogodowe i może zebrać spore własne plony. Jeśli ich potrzeby importowe spadną, unijni eksporterzy – chcąc zrealizować zakładany plan wywozu blisko 30 mln ton pszenicy – będą musieli wejść w bardzo ostrą, agresywną rywalizację cenową na rynkach światowych. Taki scenariusz, obok wahań dolara czy cen ropy naftowej, może skutecznie blokować większe wzrosty na giełdach.

Podsumowanie dla praktyka: Czy fundamenty obronią ceny?

Zaktualizowany układ sił na rynkach finansowych pokazuje, jak duże znaczenie ma obecnie giełdowa spekulacja. Obecny zjazd cen to w dużej mierze reakcja na napływ pierwszego ziarna z nadchodzących wczesnych żniw w USA, bardzo dobre wschody amerykańskiej kukurydzy i soi oraz chwilowe uspokojenie sytuacji geopolitycznej wokół Iranu, co zbiło wyceny ropy.

Czy wskaźniki 12-miesięczne (rok do roku) oraz majowe prognozy USDA WASDE i Komisji Europejskiej o stratach pogodowych są gwarantem wyższych cen w skupach? Absolutnie nie. Rynek na starcie sezonu jest niezwykle elastyczny. Choć papierowe prognozy wskazują na potencjalny deficyt, ostateczny kierunek, w jakim pójdzie cena pszenicy, soi i kukurydzy w drugiej połowie roku, będzie zależał od rzeczywistego tonażu, jaki zjedzie z pól, oraz realnej chęci zakupowej ze strony krajów trzecich. Przed nami kluczowe miesiące, które zweryfikują giełdowe przewidywania.

Źródło cen: Euronext-Paryż, CBoT

Czy kury mogą jeść chleb? To musi wiedzieć każdy hodowca

0
kura

Wielu rolników od lat podaje kurom resztki chleba, traktując go jako naturalny dodatek do codziennej paszy. W rzeczywistości chleb nie jest toksyczny dla drobiu, jednak jego wartość odżywcza jest ograniczona, a w niektórych przypadkach może nawet zaszkodzić. Kury mogą jeść chleb, ale tylko w bardzo małych ilościach i pod pewnymi warunkami. W diecie drobiu najważniejsze jest dostarczenie odpowiednich proporcji białka, tłuszczu, węglowodanów, minerałów i witamin – a chleb, szczególnie biały, nie spełnia tych wymagań.

Wypiekane pieczywo jest wysoko przetworzonym produktem, który zawiera sól, drożdże i często dodatki technologiczne. U kur, których układ pokarmowy jest delikatny i przystosowany do ziarna, nadmiar chleba może prowadzić do problemów z trawieniem, fermentacji w wolu, a nawet do chorób metabolicznych.

Jakie rodzaje chleba są bezpieczne dla kur?

Nie każdy chleb jest taki sam, dlatego warto rozróżnić, co może trafić do kurnika, a co powinno trafić do kompostu.

  • Chleb żytni lub pełnoziarnisty – to najlepszy wybór spośród pieczywa. Zawiera więcej błonnika i składników mineralnych, dzięki czemu jest mniej szkodliwy niż biały chleb pszenny. Jednak i ten rodzaj należy podawać okazjonalnie, jako uzupełnienie diety, a nie jej podstawę.
  • Chleb suchy – może być podany po wcześniejszym namoczeniu w wodzie, aby uniknąć pęcznienia w przewodzie pokarmowym. Suchy chleb w dużych ilościach może powodować zaparcia i odwodnienie.
  • Chleb spleśniały – absolutnie zakazany. Nawet niewielka ilość pleśni może spowodować zatrucie mikotoksynami, które są niezwykle groźne dla drobiu. Objawy to apatia, spadek nieśności i problemy z układem oddechowym.
  • Chleb słodki, z dodatkami – wszelkie bułki, pieczywo tostowe, drożdżówki czy ciasta są niebezpieczne. Zawierają cukry, tłuszcze i konserwanty, które szkodzą metabolizmowi ptaków.

Jak często można podawać chleb kurom?

Chleb może stanowić co najwyżej 5–10% całkowitej diety kury. Nie powinien zastępować mieszanek zbożowych, kukurydzy, owsa, otrębów czy pasz pełnoporcjowych. Najlepiej traktować go jako przysmak, który można podać raz lub dwa razy w tygodniu, zwłaszcza zimą, gdy kury potrzebują dodatkowej energii.

Warto pamiętać, że chleb dostarcza głównie węglowodanów, a brakuje mu aminokwasów i mikroelementów niezbędnych do prawidłowego tworzenia skorup jaj. Nadmiar tego produktu może doprowadzić do osłabienia kości i obniżenia jakości jaj, szczególnie jeśli jest to chleb biały.

Jak prawidłowo przygotować chleb dla kur?

Podanie chleba w odpowiedniej formie ma duże znaczenie. Najbezpieczniej jest:

  1. Namoczyć chleb w wodzie lub serwatce – miękki, wilgotny chleb jest łatwiejszy do strawienia.
  2. Pokroić go na małe kawałki – zbyt duże fragmenty mogą utknąć w wolu, co prowadzi do zatoru.
  3. Połączyć z innymi składnikami – można wymieszać chleb z siekaną zielonką, warzywami lub otrębami, tworząc mieszankę uzupełniającą.
  4. Nie przechowywać mokrego chleba – szybko pleśnieje, dlatego należy przygotowywać tylko tyle, ile kury zjedzą od razu.

W praktyce najlepiej wykorzystywać chleb jako sposób na zagospodarowanie resztek, jednak zawsze z zachowaniem zasad higieny i zdrowego rozsądku.

Jakie zagrożenia niesie nadmiar chleba w diecie kur?

Podawanie zbyt dużych ilości chleba może prowadzić do kilku poważnych problemów zdrowotnych:

  • Zaburzenia trawienia – nadmiar glutenu i drożdży wpływa negatywnie na mikroflorę jelitową.
  • Otyłość – wysoka zawartość węglowodanów może powodować przyrost tłuszczu, co obniża produkcję jaj.
  • Fermentacja w wolu – chleb pęcznieje w przewodzie pokarmowym, powodując stan zapalny i ryzyko uduszenia.
  • Niedobory składników odżywczych – zastąpienie paszy chlebem prowadzi do braku białka i minerałów.

Hodowcy często zauważają, że kury karmione chlebem stają się mniej aktywne, rzadziej grzebią w ziemi i szybciej przybierają na wadze. W dłuższej perspektywie oznacza to spadek produktywności stada.

Co zamiast chleba?

Rolnik, który chce wykorzystać domowe resztki, ma wiele zdrowszych alternatyw. Kury bardzo dobrze reagują na podawanie:

  • gotowanych warzyw, zwłaszcza marchewki, ziemniaków i buraków,
  • ziarna owsa, pszenicy lub jęczmienia,
  • zielonek – koniczyny, lucerny, trawy lub pokrzywy,
  • otrębów i śruty sojowej,
  • owoców w małych ilościach (jabłka, gruszki, jagody).

Takie dodatki wzbogacają dietę o cenne mikroelementy i nie powodują problemów trawiennych. Warto też pamiętać o stałym dostępie do żwirku lub piasku, które pomagają kurom rozdrabniać pokarm w żołądku mięśniowym.

Wpływ chleba na nieśność i zdrowie stada

Kury, które otrzymują zbilansowaną dietę, znoszą jaja regularnie, a skorupy są twarde i gładkie. Gdy w jadłospisie pojawia się zbyt dużo pieczywa, jaja mogą stawać się cieńsze, a liczba zniesień spada. Brak odpowiednich aminokwasów i minerałów – zwłaszcza wapnia, fosforu i witaminy D3 – odbija się bezpośrednio na wydajności.

Chleb, choć może wydawać się tanim i łatwym dodatkiem, nie jest rozwiązaniem ekonomicznym w dłuższym okresie. Kury karmione pieczywem szybciej zapadają na choroby, a koszt leczenia i utraty produkcji jaj przewyższa potencjalne oszczędności.

Praktyczne wskazówki dla rolników

  1. Nigdy nie podawaj spleśniałego chleba – nawet w minimalnych ilościach.
  2. Zawsze namaczaj pieczywo przed podaniem.
  3. Ogranicz częstotliwość – chleb tylko okazjonalnie.
  4. Uzupełniaj dietę o źródła białka i wapnia.
  5. Obserwuj zachowanie kur – jeśli pojawiają się objawy apatii lub wzdęcia w wolu, natychmiast przerwij podawanie pieczywa.

Dobre praktyki żywieniowe to klucz do zdrowego i wydajnego stada. Nawet tak pozornie prosty produkt jak chleb wymaga wiedzy i umiaru. W hodowli drobiu każda decyzja żywieniowa ma swoje konsekwencje – zarówno dla zdrowia ptaków, jak i dla efektywności gospodarstwa.

Nowa plaga w sieci: Podszywają się pod hodowców, by wyłudzić dane i gotówkę. Służby alarmują!!!

0

Internetowy handel zwierzętami niesie ze sobą nowe, poważne zagrożenia. Izba Rolnicza w Opolu, opierając się na oficjalnym piśmie Opolskiego Wojewódzkiego Lekarza Weterynarii, wydała pilne ostrzeżenie dla rolników oraz mieszkańców regionu. W sieci działa witryna, która pod pretekstem sprzedaży zwierząt wyłudza wysokie zaliczki oraz wrażliwe dane osobowe. Sprawa trafiła już do organów ścigania. Jak nie dać się oszukać?

Alert z Komisji Europejskiej: Podejrzana strona internetowa

Sygnał o przestępczej działalności dotarł do Polski bezpośrednio z Komisji Europejskiej za pośrednictwem unijnego systemu iRASFF (Internetowy System Powiadamiania o Niebezpiecznej Żywności i Paszach, wykorzystywany również do szybkiej wymiany informacji o zagrożeniach w sektorze weterynaryjnym).

Główny Inspektorat Weterynarii został poinformowany o nieuczciwych praktykach związanych z witryną internetową https://criaderodeperrosjuan.es. Choć strona w nazwie sugeruje hodowlę psów, mechanizm oszustwa może być powielany w ogłoszeniach dotyczących innych zwierząt gospodarskich czy towarzyszących.

„Operatorzy strony żądali znacznych zaliczek pieniężnych przed zakupem i pokazaniem zwierząt oferowanych do sprzedaży, a następnie zrywali wszelką komunikację. Powyższą informację Główny Lekarz Weterynarii przekazał do organów ścigania” – informuje w oficjalnym piśmie Bartłomiej Kulka, Opolski Wojewódzki Lekarz Weterynarii.

Mechanizm działania oszustów. Na co uważać?

Proceder jest bezwzględny i opiera się na psychologicznym nacisku oraz atrakcyjnych ofertach. Cyberprzestępcy wypracowali konkretny schemat działania:

 Wirtualne zwierzęta: Oferowane w sieci zwierzęta najprawdopodobniej w ogóle nie istnieją, a ich zdjęcia są kradzione z innych, legalnych hodowli.

 Żądanie wysokich zaliczek: Warunkiem koniecznym do dalszej rozmowy lub fizycznego obejrzenia zwierzęcia jest wpłata znacznej kwoty pieniędzy.

 Presja na szybki przelew: Oszuści wymagają płatności za pośrednictwem hiszpańskiego systemu płatności mobilnych Bizum, tradycyjnego przelewu bankowego lub czeku giro.

 Zerwanie kontaktu: Natychmiast po zaksięgowaniu środków na koncie, kontakt ze sprzedającym urasta do rangi niemożliwego – telefony milkną, a wiadomości pozostają bez odpowiedzi.

Oprócz straty finansowej, transakcja na niesprawdzonej platformie niesie ryzyko wyłudzenia danych wrażliwych, które mogą zostać wykorzystane do kolejnych przestępstw (np. zaciągania kredytów).

Służby weterynaryjne i policja już działają

Sprawa ma charakter międzynarodowy, jednak polskie organy nadzorcze zareagowały natychmiast. Główny Lekarz Weterynarii przekazał komplet zgromadzonych materiałów dowodowych bezpośrednio do organów ścigania. Sprawą zajmują się już odpowiednie służby policyjne wyspecjalizowane w walce z cyberprzestępczością.

Apel Izby Rolniczej: Jak bezpiecznie kupować zwierzęta?

Zakup zwierząt – czy to hodowlanych do gospodarstwa, czy stróżujących i towarzyszących – zawsze powinien opierać się na zasadzie ograniczonego zaufania, zwłaszcza gdy transakcja zaczyna się w sieci.

Izba Rolnicza w Opolu apeluje o zachowanie szczególnej ostrożności:

1 Nigdy nie płać w ciemno: Żądanie wysokiej zaliczki przed możliwością osobistego zobaczenia zwierzęcia i warunków, w jakich przebywa, to pierwsza i najważniejsza „czerwona flaga”.

2 Weryfikuj sprzedawcę: Legalnie działające hodowle i gospodarstwa posiadają numery rejestracyjne (np. w ARiMR, PIW czy odpowiednich związkach hodowców). Zawsze warto poprosić o te dane i zweryfikować je telefonicznie w danej instytucji.

3 Chroń swoje dane: Nie podawaj loginów, haseł, numerów PESEL ani danych kart płatniczych na stronach, które nie wzbudzają Twojego pełnego zaufania.

A czy Wy spotkaliście się kiedyś z podejrzanymi ogłoszeniami sprzedaży zwierząt lub maszyn rolniczych w sieci? Gdzie najczęściej szukacie sprawdzonych dostawców do swoich gospodarstw? Podzielcie się swoimi doświadczeniami w komentarzach i ostrzeżcie sąsiadów!

Biometan i biogaz zamiast wiatraków. Rząd zmienia plany

0
Biogazownia rolnicza

W pracach nad kluczową dla sektora energetycznego nowelizacją ustawy o odnawialnych źródłach energii (projekt UD332) doszło do nagłego zwrotu akcji. Ministerstwo Klimatu i Środowiska (MKiŚ) podjęło decyzję o całkowitym usunięciu z projektu przepisów regulujących lądową energetykę wiatrową.

Dlaczego rząd usunął wiatraki z projektu ustawy?

Połączenie przepisów o wiatrakach i biogazie w jednym pakiecie blokowało rozwój sektora agro. Istniało ogromne ryzyko, że prezydent zawetuje całą ustawę z powodu kontrowersji wokół odległości turbin od domów.

Rząd zdecydował o rozdzieleniu tych spraw. Wiatraki trafią do osobnej ustawy, dzięki czemu przepisy o biogazie i biometanie pójdą szybką ścieżką i wejdą w życie bez opóźnień.

Nowe dotacje na biometan: Stabilny zysk dla agrobiznesu

Nowe prawo ma uruchomić w Polsce stabilny rynek biometanu, oparty na lokalnych surowcach z gospodarstw (gnojowica, obornik, odpady rolnicze).

Kluczowe założenia programu wsparcia:

 System aukcyjny dla instalacji powyżej 1 MW – państwo zagwarantuje stabilne ceny i dopłaty do produkcji.

 Ogromny rynek zbytu – cel to produkcja 300 mln m³ biometanu rocznie, co oznacza sfinansowanie budowy około 50 dużych, nowoczesnych instalacji w kraju.

Dla dużych gospodarstw, spółdzielni i przetwórców to szansa na własne, niezależne i bardzo zyskowne źródło dochodu.

Rewolucja w urzędach: Formalności krótsze nawet o 2 lata!

Największym plusem nowej ustawy są ułatwienia administracyjne. Szybkie procedury, które pierwotnie planowano dla wiatraków, zostały w projekcie i będą dotyczyć biogazowni.

Urzędy wprowadzą możliwość równoległego prowadzenia procedur. Do tej pory rolnik musiał czekać miesiącami na decyzję środowiskową, żeby w ogóle złożyć wniosek o warunki zabudowy i pozwolenie na budowę. Teraz urzędnicy będą musieli rozpatrywać te dokumenty w tym samym czasie. Według szacunków ministerstwa skróci to czas formalności aż o dwa lata!

Wycięcie politycznego sporu o wiatraki z projektu UD332 to ogromny plus dla rolnictwa. Dotychczas budowa biogazowni w Polsce była drogą przez mękę. Szybsze procedury i stabilny system dopłat dają realną szansę, że agro-energetyka w końcu ruszy z kopyta.

A jakie jest Wasze zdanie?

Pożar lasu na Mazowszu: Ponad 300 hektarów w ogniu [AKTUALIZACJA]

0
Do suszy i pożarów w zachodniej Europie dołączy historyczny upał

Kolejny dzień intensywnej walki z żywiołem na Mazowszu. W powiecie wołomińskim trwa dogaszanie gigantycznego pożaru lasu, który objął swym zasięgiem aż 300 hektarów. Dla lokalnych producentów rolnych to potężny sygnał ostrzegawczy – wysokie temperatury, brak opadów i dynamiczna pogoda drastycznie zwiększają ryzyko pożarowe nie tylko w lasach, ale i na polach uprawnych. Jak wygląda sytuacja na miejscu?

Skala katastrofy w Międzylesiu: Walka z żywiołem trwa

Pożar w miejscowości Międzylesie (powiat wołomiński) wybuchł w czwartek po południu. Ogień rozprzestrzeniał się błyskawicznie, zmuszając służby do ewakuacji około 100 osób. Choć sytuacja jest obecnie opanowana, akcja gaśnicza na pogorzelisku może potrwać jeszcze wiele dni.

„Akcja będzie koncentrować się na dogaszaniu zarzewi ognia oraz przelewaniu pogorzeliska” – poinformował o niedzielnych działaniach rzecznik Komendy Głównej PSP kpt. Wojciech Gralec.

W szczytowym momencie sobotnich działań w akcję zaangażowane były gigantyczne siły:

 Prawie 1,3 tys. strażaków z PSP i OSP,

 335 pojazdów bojowych,

 120 żołnierzy WOT, policja oraz pracownicy Lasów Państwowych,

 Wsparcie z powietrza: 5 samolotów gaśniczych Dromader oraz 5 śmigłowców (w tym dwa policyjne Black Hawki), które dokonały 145 zrzutów, wylewając 421 tys. litrów wody.

Do akcji ściągnięto również wyspecjalizowane moduły GFFF (Ground Forest Fire Fighting) z Rzeszowa, Wrocławia i Białegostoku oraz kompanie gaśnicze z innych regionów kraju.

Susza hydrologiczna a ryzyko pożarowe w rolnictwie

Sytuacja na Mazowszu pokazuje, jak ekstremalne warunki pogodowe wpływają na bezpieczeństwo terenów wiejskich. Wojewoda mazowiecki Mariusz Frankowski podkreśla, że prognozy pogody są dynamiczne. Zapowiadane burze niosą ze sobą silne podmuchy wiatru, które mogą wzniecić ukryte zarzewia ognia na nowo.

Dla rolników to jasny komunikat – zagrożenie pożarowe w rolnictwie drastycznie rośnie. Przesuszona ściółka leśna, ale też wysuszone trawy, nieużytki i pierwsze uprawy zielonkowe stanowią materiał łatwopalny. Iskra z niesprawnej maszyny rolniczej czy niedopałek papierosa mogą w takich warunkach doprowadzić do tragedii o katastrofalnych skutkach dla budynków inwentarskich i upraw.

10 lat Agro Profil. Profesorowie o sile wiedzy i roli mediów rolniczych

0
Jubileusz Agro Profil

Fachowa wiedza i wieloletnie doświadczenie to fundament branżowego czasopisma, publikacji specjalnych, ale również mediów elektronicznych. Przez lata nieocenionym wsparciem dla Agro Wydawnictwa są przedstawiciele świata nauki.

Wywiad z prof. dr hab. Markiem Mrówczyńskim

Agro Profil

Prof. dr hab. Marek Mrówczyński

dyrektor IOR-PIB w latach 2018–2021 oraz 2007–2012

Panie Profesorze, jak rozpoczął Pan współpracę z Agro Wydawnictwem?

– Bezpośrednio po powstaniu Agro Wydawnictwa otrzymałem propozycję współpracy, którą podjąłem i aktualnie realizuję z pracownikami naukowymi Instytutu Ochrony Roślin – PIB w Poznaniu. Początkowo opracowywaliśmy artykuły popularnonaukowe do miesięcznika Agro Profil, przedstawiające problemy praktyków w ochronie plantacji przed szkodnikami, głównie zbóż, rzepaku oraz roślin strączkowych. Zostałem również recenzentem wielu publikacji, w tym Programów Ochrony Roślin Rolniczych czy monografii Zboża.

Jakie wspólnie działania zrealizowano z Instytutem Ochrony Roślin – PIB?

– Przez dekadę pracownicy naukowi IOR-PIB przygotowali dziesiątki, a może i setki materiałów do czasopisma Agro Profil. Większość publikacji i atlasów Agro Wydawnictwa powstała przy udziale naszej kadry. Redaktorem naukowym atlasu „Burak” był śp. prof. Jacek Piszczek, a atlasu „Kukurydza” dr hab. Paweł Bereś. Pod moim okiem został przygotowany natomiast „Rzepak” oraz „Strączkowe” we współpracy z dr hab. Przemysławem Strażyńskim.

Jakie zagadnienia z zakresu ochrony roślin dominowały dziesięć lat temu?

– Początek wydawania miesięcznika Agro Profil zbiegł się z wdrażaniem Integrowanej Ochrony Roślin w Polsce i innych krajach Unii Europejskiej. Temat ten był wówczas szeroko omawiany w wielu opracowaniach. Publikacje były bardzo przydatne dla praktyków oraz doradców i zostały wysoko ocenione przez czytelników.

Jaką rolę odgrywają dziś czasopisma i publikacje drukowane w dobie wszechobecnej cyfryzacji?

– Drukowane czasopismo – takie jak miesięcznik Agro Profil oraz atlasy i inne publikacje – są bardzo ważne, gdyż są wytworami trwałymi. Forma drukowana pozwala na korzystanie i utrwalanie wiedzy w sposób ciągły, chociażby w zakresie ochrony roślin. Wiedza internetowa pozwala co prawda na bieżące uzupełnianie kompetencji, ale meritum znajdziemy przede wszystkim w formach drukowanych, które podlegają recenzji, w odróżnieniu od treści z Internetu.

Jaka jest rola Rady Naukowej Agro Profil w działalności wydawnictwa?

– Rada Naukowa Agro Profil jest niezwykle istotna. Jej członkowie są wsparciem dla zespołu redakcyjnego i ukierunkowują działania na aktualne zagadnienia, które interesują czytelników. Do przyszłościowych kierunków należą między innymi cyfryzacja rolnictwa, nowoczesne technologie uprawy i nawożenia, integrowana produkcja i ochrona roślin rolniczych.

Czym wyróżnia się oferta i działania Agro Wydawnictwa?

– Agro Wydawnictwo, oprócz miesięcznika rolniczego Agro Profil oraz monografii tematycznych, w ostatnich latach rozwija internetowe działania i formy kontaktu z rolnikami i doradcami. Bardzo dobrze odbierane są materiały filmowe, które pokazują rolnictwo w wielu krajach świata. Szczególnie istotne są również wywiady o aktualnych problemach w uprawie i ochronie upraw rolniczych. Sukcesem, o którym należy też wspomnieć w tym miejscu, jest Program Ochrony Roślin Rolniczych. To jedyna tego typu publikacja drukowana w Polsce.

Jak Profesor ocenia działalność Agro Wydawnictwa po 10 latach jego funkcjonowania?

– Agro Wydawnictwo w okresie 10 lat rozwinęło się wszechstronnie, co widać zarówno na tle mediów drukowanych, jak i elektronicznych. To niesamowity sukces całego zespołu, a w szczególności wydawcy Zofii Pucek-Mądry. W tym miejscu chciałbym serdecznie pogratulować wszystkim, którzy przyłożyli się do tego sukcesu. A na kolejne lata życzę dalszego rozwoju, z którego zyski będą czerpali polscy rolnicy oraz doradcy.

Wywiad z prof. UPP, dr hab. Tomaszem Piechotą

Agro Profil

Prof. UPP, dr hab. Tomasz Piechota

Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu, Katedra Agronomii

Panie Profesorze, jak rozpoczęła się Pana historia z Agro Wydawnictwem?

– Minęło już wiele czasu i trudno mi sobie przypomnieć ten pierwszy moment. Współpraca rozpoczęła się od rozmów z wydawcą Zofią Pucek-Mądry i od realizacji artykułów do miesięcznika Agro Profil. Później były kolejne działania, które wykroczyły poza ramy czasopisma. Chociażby konferencje, spotkania polowe czy materiały filmowe. Kontakt jest stale podtrzymywany i oceniam go bardzo pozytywnie. Nasza współpraca przebiega pomyślnie i bez zarzutów.

Jak kształtuje się współpraca z Uniwersytetem Przyrodniczym w Poznaniu?

– Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu, szczególnie Katedra Agronomii, współpracuje ściśle z Agro Wydawnictwem. Dostarczamy wiedzę naukową i doświadczenie, a Wy przekazujecie ją w przystępnej formie. Wspólnie budujemy rozpoznawalność i edukujemy rolników oraz doradców. Z ramienia uczelni zostałem również powołany do Rady Naukowej Agro Profil, co jest zaszczytem, ale i zobowiązaniem. Nasze działania to dwustronny transfer wiedzy – reagujemy na bieżące wydarzenia w rolnictwie i dzielimy się cennymi informacjami.

Jaka jest rola nauki w kształtowaniu wiedzy polskiego rolnika?

– Drugą funkcją uczelni rolniczej, obok działalności dydaktycznej, jest prowadzenie badań i doświadczeń. Często mamy dostęp do nowych rozwiązań i wyników badań, jeszcze zanim trafią one do podręczników czy programów nauczania. Proces upowszechniania wiedzy bywa długotrwały i zajmuje nawet kilka lat, natomiast my pełnimy rolę pierwszego ogniwa – źródła nowych informacji, doświadczeń oraz zaleceń praktycznych. Dzięki temu z uczelni mogą wychodzić najnowsze ustalenia i obserwacje. Naszą rolą jest ich przedstawienie w sposób przystępny, zrozumiały i możliwy do praktycznego zastosowania.

Czy treści drukowane są nadal wartościowym źródłem wiedzy?

– W czasopismach fachowych takich jak Agro Profil wiedza ma charakter trwały. Często pozostaje ważna przez lata. To są treści, które się nie dezaktualizują w takim tempie jak newsy publikowane na portalach internetowych czy social mediach. Uważam, że wiedza „drukowana” nadal jest potrzebna, a wręcz niezbędna i ma swoją szczególną rolę. W przypadku artykułów drukowanych mamy do czynienia z treścią, która jest niejako przypieczętowana imieniem i nazwiskiem autora z pełną odpowiedzialnością za każde słowo. W Internecie natomiast bardzo łatwo coś opublikować, często bez jakiejkolwiek weryfikacji, bez podpisu, bez refleksji nad źródłem informacji. Dla mnie druk to nadal wartość szczególna. To swego rodzaju dobro, które może w przyszłości stać się nawet czymś bardzo luksusowym. Siła słowa pisanego pozostaje więc bardzo znacząca i wszystko wskazuje na to, że pozostanie tak również w przyszłości.

Czym wyróżnia się oferta i działania Agro Wydawnictwa?

– Agro Wydawnictwo ma bardzo szeroką ofertę; od czasopism, przez publikacje i atlasy, aż po działania w social mediach. Ja najczęściej, oprócz magazynu rolniczego, przeglądam Wasz kanał na platformie YouTube, gdzie znajdują się ciekawe reportaże i materiały wideo. W mediach internetowych widać też, że bardzo szybko reagujecie na bieżące wydarzenia – zanim temat zdąży przycichnąć, już pojawia się materiał z wyjaśnieniem i komentarzem, dzięki czemu można oprzeć opinię na faktach, a nie na plotkach. Z drugiej strony oferujecie także treści merytoryczne i praktyczne w oparciu o reportaże z gospodarstw. To świetnie uzupełnia formę drukowaną, bo jedno nie zastępuje drugiego. No i duże brawa za serię „Rolnictwo Świata”. To naprawdę robi wrażenie i jest doceniane zarówno przez studentów, jak i rolników. Dużo osób słucha tych materiałów nawet podczas pracy w polu.

Czego życzyłby Pan Profesor z okazji dziesięciolecia Agro Wydawnictwa?

– Tradycyjnie: sto lat! Sto lat działalności dla Agro Wydawnictwa, a dla całego zespołu pomyślności, zdrowia i szczęścia. Oby słowo drukowane nigdy nie straciło swojej siły i znaczenia. Na ręce wydawcy Zofii Pucek-Mądry składamy gratulacje i wyrazy uznania za tak znaczący sukces osiągnięty w stosunkowo krótkim czasie. Szczególny podziw należy się również za sam pomysł i odwagę, by rozpocząć nowe przedsięwzięcie. Gratuluję determinacji i konsekwencji, dzięki którym udało się osiągnąć tak wiele. A wszystkim pracownikom życzę zapału oraz satysfakcji z realizacji działań na wielu płaszczyznach. Bo tam, gdzie jest chęć, tam wszystko staje się możliwe.

Rozmawiał Michał Piśny

Pogoda 1 czerwca. Czerwiec ciepły i suchy z lokalnymi nawałnicami

0
Pogoda 1 czerwca
Pogoda 1 czerwca

W nocy popada od Jeleniej Góry po Kłodzko, Racibórz, Cieszyn, Zakopane

W nocy niebo będzie pogodne. Jedynie znad Czech i Niemiec nad Dolny Śląsk a zwłaszcza między Legnicą, Wrocławiem a Kłodzkiem i Jelenią Górą popada i zagrzmi- wzdłuż granicy z Czechami popada wszędzie a im dalej na północ tym większe ryzyko ominięcia. Suma opadów od 0 do 5-15 mm na Przedgórzu Sudeckim, Kotlinie Kłodzkiej.

Następnie opady przesuną się na południe Opolskiego i południe Górnego Śląska- wzdłuż południowej granicy popada wszędzie w ilości 5-15 mm a bliżej Opola, Katowic opad od 0 do 12 mm na obszarze około 30-55%. Nad ranem opady dotrą do południowej Małopolski. Popada na pewno w Zakopanem zaś na wysokości Nowego Sącza, Nowego Targu, Limanowej opad już bardziej lokalny- spadnie od 0 do 15 mm na obszarze 55% a na Podhalu do 20 mm. Szansa na przelotny deszcz do 10 mm będzie także na południu Podkarpacia- zwłaszcza w Bieszzcadach.

Na wschodzie Kaszub noc zimna- około 4-5 stopni. Na Żuławach 7-9 stopni. Nad resztą kraju od około 10 do 12 stopni na plusie. Najcieplej w rejonie deszczowego południa- tam nie mniej niż +14 stopni.

1 czerwca z szansą na burze od Olsztyna po Mławę, Różan, Węgrów

Przed południem popadać może jeszcze od Bieszczad po Podhale i Śląsk Cieszyński ale opady będą odsuwać się na Słowację i po południu pojawi się słońce i już sucho.

Do południa sucho nad resztą kraju a po południu od Olsztyna po Mławę, Ostrołękę, Łomżę, Różan, Przasnysz, Warszawę, Węgrów, Mrozy pojawi się spora szansa na burzę- popada na obszarze 50-70% w ilości od 0 do lokalnie 22 mm. Mniejsze szanse na burze- na poziomie 30-50% pojawią się w woj. Świętokrzyskim, wschodzie woj. Kujawsko Pomorskiego, Lubelskim i na Podlasiu- tu lokalnie spadnie 5-14 mm deszczu.

Przelotny lokalny, niewielki deszcz do 5 mm może spaść na zachodzie Łódzkiego, okolicach Kalisza, Konina, Ostrowa oraz Kutna, Radziejowa, Lubienia Kujawskiego, Sompolna.

Wiatr powieje umiarkowanie- na zachodzie z północy; na wschodzie z południowego wschodu.

Pogoda w czerwcu?

Czerwiec zapiszemy jako miesiąc ciepły. Czekać nas będzie sporo ciepłych nocy na poziomie 14-19 stopni Celsjusza. Podczas fali upałów a te już się pojawią noce będą tropikalne na poziomie 20-23 stopni.

Opadów zwłaszcza w regionach, gdzie susza osiąga katastrofalne rozmiary może być poniżej normy. Jest tak sucho, że chmury deszczowe mają problemy powstać i głównie z tego powodu opadów ma tu być mniej. Czerwiec generalnie wygląda na to, że przeważnie będzie nieco bardziej mokry niż powinien. Przyczyną będą głównie zlewne burze. Nie będzie ich jakoś dużo ale jak podczas jednej godziny, jednej burzy spadnie 20-40 mm na raz to liczy się to już w statystykę pomimo, że większość takiego opadu spłynie do rowów zamiast wsiąknąć. Dla przyrody miesiąc zapisze się sucho a w statystykach raczej wilgotno.

Pogoda 1 czerwca

Rynek mleka i produktów mleczarskich – Polska na tle Europy i świata

0
Rynek mleka i nabiału - Polska na tle świata

Rynek mleka Wstęp: Dlaczego ceny mleka w Polsce zależą od wydarzeń na świecie?

Rynek mleka w Polsce na początku 2026 roku stawia producentów w trudnej sytuacji. W kwietniu średnia cena w skupach spadła do 1,83 zł za litr netto (182,64 zł/hl). Choć w porównaniu z marcem obniżka była minimalna, to w zestawieniu z zeszłym rokiem surowiec jest tańszy aż o 19,5%. Polscy rolnicy mocno to odczuwają, ponieważ koszty prowadzenia gospodarstw – paliwo, energia czy transport – pozostają wysokie. Te niskie stawki w kraju nie wzięły się jednak znikąd. To bezpośredni skutek tego, jak globalny rynek mleka reaguje na wydarzenia w Europie i na świecie.

W całej Unii Europejskiej wyprodukowano w pierwszym kwartale dużo więcej surowca niż przed rokiem. Jednocześnie unijni eksporterzy zostali odcięci od ważnych klientów na Bliskim Wschodzie z powodu blokady cieśniny Ormuz, a Chiny zaczęły utrudniać import europejskich serów i śmietany. W efekcie w Europie powstał nadmiar towaru.

Ten europejski problem nakłada się na sytuację globalną. Najwięksi światowi eksporterzy produkują bardzo dużo, podczas gdy bogate kraje azjatyckie, z Chinami na czele, zmagają się ze spowolnieniem gospodarczym i kupują za granicą mniej niż dawniej. Globalny rynek mleka u progu drugiej połowy 2026 roku jasno pokazuje: wygrywają ci, którzy potrafią szybko reagować na blokady handlowe i sprawnie zmieniać kierunki sprzedaży.


1. Perspektywa krajowa: Głęboki regres w Polsce i duże różnice regionalne

Spadek cen w polskim sektorze mleczarskim okazał się głębszy niż w przypadku innych produktów rolnych (gdzie średni spadek wyniósł 13,1% rok do roku). Krajowy rynek mleka jest przy tym mocno podzielony – różnice w cenach między województwami sięgają blisko 30 groszy na litrze.

  • Gdzie płacą najwięcej? Liderem opłacalności pozostaje województwo podlaskie ze średnią stawką 1,96 zł/litr (196,46 zł/hl). Powyżej średniej krajowej wypada też województwo lubelskie (1,86 zł/litr) oraz mazowieckie (1,84 zł/litr).
  • Gdzie sytuacja jest najgorsza? Najniższe cenniki w kraju obowiązują w województwie łódzkim (1,68 zł/litr) oraz pomorskim (1,71 zł/litr).

Presja na dalsze obniżki w mleczarniach jest duża, co wiąże się z wiosennym, sezonowym szczytem produkcji. Analitycy oceniają, że szanse na odbicie stawek pojawią się dopiero w drugiej połowie roku.


2. Perspektywa unijna: Więcej surowca w Europie i blokady handlowe

W okresie od stycznia do marca 2026 roku skup mleka w Unii Europejskiej wzrósł o 3,6% r/r, osiągając poziom 36,7 mln ton. Więcej surowca skupowano w Niemczech (+7%), we Włoszech (+7%), w Holandii (+6%), we Francji (+5%) oraz w Polsce (+3%). Koszty pasz dla krów były stabilne i spadły średnio o 6% (do 23,5 USD/100 kg).

Mimo stabilnej produkcji, unijny handel zderzył się z problemami politycznymi. Konflikty na Bliskim Wschodzie i blokada cieśniny Ormuz odcięły Europę od tamtejszych rynków zbytu i drastycznie podniosły koszty transportu statkami do Azji. Średnia cena w UE spadła w marcu do 43,07 EUR/100 kg (blisko 19% mniej niż rok temu) i utrzymała podobny poziom w kwietniu (42,91 EUR/100 kg).


3. Perspektywa globalna: Światowa produkcja rośnie, Azja kupuje mniej

W I kwartale 2026 roku łączna produkcja u najważniejszych światowych eksporterów wzrosła o 4,1% r/r. Największe wzrosty odnotowano w Argentynie (+9,4%), Urugwaju (+8,4%) oraz Nowej Zelandii (+5,5%). Z kolei w Japonii produkcja spadła o 1,1% z powodu bardzo drogich pasz sprowadzanych z zagranicy i słabej waluty.

Według prognoz USDA, w całym 2026 roku światowy rynek mleka krowiego odnotuje wzrost produkcji o 0,7% (do 565,4 mln ton), mimo że ogólna liczba krów na świecie spadnie o 1,3%. Największymi producentami w 2026 roku będą:

  • Indie: 32% światowej produkcji
  • Unia Europejska: 22%
  • USA: 16%
  • Chiny: 6%
  • Rosja: 5%
  • Brazylia: 4%
  • Nowa Zelandia: 3%

W marcu Światowy Indeks Cen Żywności FAO (FFPI) wzrósł o 2,4% do 128,5 punktu, głównie przez drożejącą energię. Sam indeks cen produktów mlecznych FAO wzrósł o 1,2% (do 120,9 pkt) – to pierwsze odbicie tego wskaźnika od lipca zeszłego roku.


4. Analiza produktowa: Co dzieje się z cenami konkretnych artykułów?

Na rynku widać ogromne różnice w cenach poszczególnych produktów wytwarzanych przez sektor mleczarski:

  • Sery: W styczniu odnotowano rekord świata w handlu serami (ponad 246 tys. ton). Rynek zdominowały USA, które zwiększyły swój eksport w marcu aż o 29%, głównie sprzedając do Meksyku. W tym samym czasie ceny serów w Europie spadły o 26% r/r przez nadmiar towaru i zablokowane drogi handlowe na Wschód.
  • Masło i OMP (Odtłuszczone Mleko w Proszku): Kraje arabskie (region MENA) w obawie przed paraliżem dostaw zaczęły masowo kupować zapasy (import OMP wzrósł tam o 51%, a masła o 46%). Mimo to ceny masła w UE spadły o 37% r/r (do 5059 USD/t), przez co europejski tłuszcz stał się najtańszy na świecie. Ceny OMP w Europie wzrosły natomiast o 10% r/r (do 3000 USD/t).
  • Serwatka (Nowy hit rynkowy): Ceny serwatki w UE wzrosły o 11% w ciągu kwartału (+13% r/r). Jest ona masowo wykorzystywana do produkcji odżywek dla sportowców oraz preparatów medycznych dla starzejących się społeczeństw. Prognozy mówią, że produkcja serwatki w UE będzie stabilnie rosła o 0,8% rocznie aż do 2035 roku.

Średnie ceny produktów mleczarskich w I kwartale 2026 r. (w USD za tonę):
Masło: UE (5 059) | USA (4 002) | Oceania (6 988) | Zmiana ceny w UE Y/Y (-37%)
OMP: UE (3 000) | USA (4 220) | Oceania (3 438) | Zmiana ceny w UE Y/Y (+10%)
PMP (Pełne w proszku): UE (3 926) | USA (5 071) | Oceania (3 738) | Zmiana ceny w UE Y/Y (-17%)
Cheddar: UE (3 768) | USA (3 595) | Oceania (4 913) | Zmiana ceny w UE Y/Y (-26%)


Podsumowanie i prognoza

W drugiej połowie 2026 roku zysk wypracują te mleczarnie i kraje, które potrafią szybko reagować na zmianę sytuacji. Przez wojny celne i blokady morskie tradycyjna sprzedaż masowych produktów (jak masło czy sery w blokach) staje się mniej opłacalna. Szansą dla Polski i całej Unii Europejskiej jest produkowanie bardziej zaawansowanych składników, takich jak specjalistyczne białka serwatkowe i izolaty, na które popyt na świecie stale rośnie.

Źródła danych: GUS, raport z maja dotyczący cen za kwiecień 2026, Dane SPARKS Polska dla Banku BNP Paribas, Raporty USDA, FAO oraz KE.

Skażona wołowina z Mercosur to nie wszystko. Na granicy zatrzymano 63 tony zarobaczonej kawy z Brazylii

0
Mercosur- robaki w kawie z Brazylii

Mercosur – umowa: Niedawna, historyczna decyzja unijnego komitetu SCOPAFF o zablokowaniu od 3 września importu brazylijskiego mięsa i miodu pokazała, że Bruksela musiała w końcu dostrzec problem podwójnych standardów na rynku żywności. Jednak kraje bloku Mercosur nie odpuszczają na innych frontach. Zaledwie kilka dni po ogłoszeniu restrykcji na produkty zwierzęce, polskie służby graniczne zderzyły się z kolejnym skandalem – tym razem dotyczącym żywności pochodzenia roślinnego. Poznański oddział IJHARS podjął natychmiastową decyzję o zablokowaniu potężnego transportu surowca z Ameryki Południowej.

Żywe robaki w zielonej kawie

Główny Inspektorat Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych (IJHARS) wydał decyzję zakazującą wprowadzenia do obrotu na terenie Polski i całej Unii Europejskiej dwóch partii kawy zielonej surowej importowanej bezpośrednio z Brazylii. Łączna masa zatrzymanego towaru to aż 63 tysiące kilogramów (63 tony).

Powód interwencji inspektorów z Wielkopolski poraża: w workach z ziarnami, które miały trafić do krajowych palarni, a stamtąd w postaci aromatycznego napoju na stoły polskich konsumentów, wykryto obecność żywych szkodników oraz liczne uszkodzenia mechaniczne ziaren. Towar nie spełniał podstawowych norm jakości handlowej oraz wymogów sanitarnych. Transport został zatrzymany na czas, ale sprawa budzi ogromny niepokój o skuteczność kontroli na pozostałych unijnych przejściach granicznych.

Kolejny dowód na podwójne standardy

Zatrzymanie zarobaczonej kawy idealnie wpisuje się w napiętą atmosferę wokół umowy handlowej z krajami Mercosur. Sektor roślinny, podobnie jak wcześniej hodowcy bydła czy drobiu, od dawna alarmuje, że otwarcie granic celnych dla Ameryki Południowej doprowadzi do zalania Europy produktami produkowanymi bez oglądania się na jakiekolwiek obostrzenia fitosanitarne.

Podczas gdy polscy rolnicy i przetwórcy są duszeni restrykcjami, wysokimi kosztami energii, paliw i nawozów, import z państw trzecich płynie szerokim strumieniem. Brazylia od ponad dekady skutecznie blokuje import polskich jabłek, a tamtejsze urzędy piętrzą bariery weterynaryjne przed naszym nabiałem. W zamian unijny rynek otrzymuje towary wątpliwej jakości – od mięsa faszerowanego niedozwolonymi w UE antybiotykami, przez zanieczyszczone ziarna słonecznika z Argentyny, aż po 63 tony kawy z robakami.

Potrzebny szczelny mur, nie tylko na mięso

Wykreślenie Brazylii z listy importerów produktów zwierzęcych od września 2026 roku to krok milowy w ochronie unijnego rynku. Jednak przykład zatrzymanej w Poznaniu kawy dobitnie pokazuje, że system kontroli produktów roślinnych wciąż ma ogromne luki. Krajowi producenci i konsumenci potrzebują jasnych gwarancji bezpieczeństwa – jeśli Bruksela z jednej strony liberalizuje handel z krajami Mercosuru, z drugiej strony państwa członkowskie muszą drastycznie zaostrzyć kontrole graniczne. Zdrowie konsumentów i stabilność ekonomiczna naszych gospodarstw nie mogą stać się kartą przetargową w globalnych rozgrywkach handlowych.

Analiza rynkowa AgroProfil na podstawie oficjalnych komunikatów IJHARS oraz bieżących danych transakcyjnych MRiRW/ZSRIR.

Stany Zjednoczone odwracają się od farm wiatrowych na rzecz energii konwencjonalnej

4
USA odchodzą od farm wiatrowych

Podczas gdy UE brnie w zieloną energię, Stany Zjednoczone dokonują gwałtownego zwrotu w kierunku tradycyjnych paliw, co potwierdza anulowanie kolejnych umów dzierżawy morskich farm wiatrowych przez Departament Spraw Wewnętrznych USA. Decyzje deweloperów takich jak Bluepoint Wind i Golden State Wind o dobrowolnym zakończeniu projektów offshore i relokacji blisko 900 milionów dolarów kapitału pokazują, że za oceanem priorytetem staje się stabilność bazy energetycznej oraz ekonomiczna rentowność, a nie dotowane inwestycje.

Amerykanie bezwzględnie wykorzystują trwające na świecie konflikty zbrojne i wynikające z nich zakłócenia w globalnych łańcuchach dostaw do agresywnego przejmowania kolejnych rynków zbytu dla swojego LNG oraz ropy naftowej.

Ten głęboki zwrot w polityce USA i wynikająca z niego walka o rynki zbytu mają bezpośrednie przełożenie na to, co widzimy na krajowym podwórku – w tym na ceny energii, gazu i paliw w Polsce:

  • Paliwa na stacjach (presja na dół, ale zależność od dolara): Zwiększanie amerykańskich inwestycji w wydobycie i infrastrukturę ropną naftową oznacza wyższą globalną podaż surowca. Chociaż rynkowe wahania i ryzyka geopolityczne na świecie wywołują nerwowość, to potężny strumień surowca z USA działa stabilizująco na giełdowy benchmark Brent. Dla Polski to kluczowy czynnik – to właśnie te globalne trendy, obok kursu USD/PLN i polityki hurtowej Orlenu, kształtują ceny przy dystrybutorach, gdzie mimo lokalnych tarcz i regulacji, jesteśmy bezpośrednim biorcą impulsów z rynków światowych.
  • Rynek gazu i widmo wysokich rachunków: Przekierowanie setek milionów dolarów na terminale LNG w Zatoce Meksykańskiej to jasny sygnał, że USA chcą zabetonować swoją pozycję głównego dostawcy skroplonego gazu do Europy, która odcięła się od rurociągów ze Wschodu. Dla Polski, która opiera swoje bezpieczeństwo gazowe na dostawach do Świnoujścia, oznacza to gwarancję fizycznej dostępności surowca. Jednak ta dostępność ma swoją cenę – gaz zza oceanu, obciążony kosztami skraplania i transportu przez Atlantyk, jest droższy niż dawny surowiec rurociągowy. Każdy skok popytu wywołany np. falami mrozów, generuje potężną presję cenową, przekładającą się na rekordowe rachunki krajowych odbiorców i przemysłu.
  • Rozłam w cenach energii elektrycznej (Polska/UE vs USA): Amerykański powrót do tańszego i stabilnego źródła zasilania z paliw kopalnych da tamtejszemu przemysłowi przewagę kosztową. W tym samym czasie Polska, funkcjonując w unijnym systemie prawnym nakierowanym na kosztowne OZE i obciążenia emisyjne, musi mierzyć się z drogą energią elektryczną. Rezygnacja USA z morskich farm wiatrowych bezlitośnie obnaża koszty transformacji: w Europie budowa stabilności sieci w oparciu o zielone źródła wymaga gigantycznych nakładów inwestycyjnych, co długoterminowo będzie utrzymywać ceny energii w Polsce na wysokim poziomie.

Przekierowanie uwolnionych środków w infrastrukturę konwencjonalną – z wyraźną koncentracją w rejonie Zatoki Meksykańskiej – niesie za sobą konkretne konsekwencje rynkowe:

  • Ekspansja handlowa kosztem destabilizacji geopolitycznej: Trwające kryzysy geopolityczne otwierają przed USA przestrzeń do trwałego zastępowania dotychczasowych dostawców surowców energetycznych w Europie i Azji. Inwestycje w terminale eksportowe mają na celu zabetonowanie tej dominacji.
  • Rozbudowa logistyki i zwiększenie podaży: Zastrzyk kapitału bezpośrednio w terminale eksportowe LNG oraz infrastrukturę rurociągową przyspieszy rozwój amerykańskiego sektora midstream, co pozwoli na jeszcze sprawniejszy przerzut surowców na rynki międzynarodowe.
  • Weryfikacja rynkowa projektów offshore: Odchodzenie od inwestycji w morskie farmy wiatrowe, które amerykańska administracja wprost uznaje za nieopłacalne bez subsydiów, odcina projekty zależne od wsparcia publicznego na rzecz technologii generujących natychmiastowe zyski eksportowe.

To pragmatyczne podejście administracji i biznesu w USA pokazuje rosnący rozłam w globalnej polityce energetycznej. Podczas gdy polska gospodarka i konsumenci ponoszą koszty unijnego kursu na zieloną energię, Amerykanie wybierają maksymalizację zysków z energii konwencjonalnej, dyktując warunki cenowe na rynkach paliwowych i gazowych całego świata.

Źródło: Opracowanie własne na podstawie oficjalnego komunikatu Departamentu Spraw Wewnętrznych USA (U.S. Department of the Interior / DOI) z dnia 27 kwietnia 2026 r. oraz danych rynkowych World Oil i Utility Dive.

Kury zaczynają chudnąć i przestają się nieść? To mogą być pasożyty, które szybko opanują cały kurnik

0

Pasożyty należą do najczęstszych problemów zdrowotnych drobiu, szczególnie w małych przydomowych hodowlach. Mogą atakować zarówno układ pokarmowy, jak i skórę oraz pióra. Problem polega na tym, że pierwsze objawy bywają bardzo łatwe do przeoczenia. Hodowca często zauważa problem dopiero wtedy, gdy kury zaczynają wyraźnie słabnąć albo gwałtownie spada liczba znoszonych jaj.

Pasożyty szybko rozprzestrzeniają się w stadzie, szczególnie jeśli w kurniku panuje wilgoć, brud albo duże zagęszczenie ptaków. Dlatego tak ważna jest regularna obserwacja zwierząt i szybka reakcja na pierwsze niepokojące objawy.

Najczęstsze pasożyty wewnętrzne u kur

Pasożyty wewnętrzne rozwijają się głównie w przewodzie pokarmowym. Najczęściej są to różnego rodzaju robaki i pierwotniaki.

Do najczęstszych należą:

  • glisty
  • tasiemce
  • nicienie
  • kokcydia

Pasożyty pobierają składniki odżywcze z organizmu kury, osłabiając ją i pogarszając kondycję całego stada.

Największe ryzyko zakażenia występuje wtedy, gdy:

  • kury mają kontakt z odchodami
  • wybieg jest stale wilgotny
  • ściółka rzadko wymieniana
  • stado jest przegęszczone
  • do kurnika trafiają nowe ptaki bez kwarantanny

Objawy pasożytów wewnętrznych często pojawiają się stopniowo

Początkowo objawy mogą być mało widoczne. Kury zwykle zachowują się normalnie, ale stopniowo tracą kondycję.

Najczęstsze symptomy to:

  • spadek nieśności
  • chudnięcie mimo apetytu
  • ospałość
  • nastroszone pióra
  • biegunka
  • blady grzebień
  • osłabienie

Przy silnym zarobaczeniu mogą pojawiać się także problemy z oddychaniem albo całkowite wyniszczenie organizmu.

U młodych kur pasożyty są szczególnie niebezpieczne, ponieważ szybko prowadzą do zahamowania wzrostu.

Kokcydioza jest wyjątkowo groźna dla młodego drobiu

Jedną z najczęstszych chorób pasożytniczych jest kokcydioza wywoływana przez pierwotniaki. Choroba bardzo szybko rozprzestrzenia się w stadzie i szczególnie często dotyka młode kurczęta.

Typowe objawy to:

  • krwawa biegunka
  • osowiałość
  • utrata apetytu
  • odwodnienie
  • szybkie chudnięcie

Nieleczona kokcydioza może prowadzić do wysokiej śmiertelności w stadzie. Duże znaczenie ma szybkie wdrożenie leczenia oraz poprawa warunków higienicznych.

Pasożyty zewnętrzne także potrafią mocno osłabić kury

Niebezpieczne są również pasożyty żyjące na skórze i piórach. Najczęściej spotyka się:

  • ptaszyńce
  • wszoły
  • piórojady
  • świerzb

Szczególnie groźny jest ptaszyniec kurzy, który żeruje głównie nocą i żywi się krwią ptaków.

Objawy obecności pasożytów zewnętrznych obejmują:

  • intensywne drapanie
  • wyrywanie piór
  • niepokój nocą
  • spadek nieśności
  • osłabienie
  • blade grzebienie

Przy silnym opanowaniu kurnika przez ptaszyńce kury mogą być bardzo osłabione, a nawet padać z wycieńczenia.

Ptaszyniec często ukrywa się w szczelinach kurnika

Wielu hodowców długo nie zauważa pasożyta, ponieważ ptaszyniec nie przebywa stale na ciele kury. W dzień ukrywa się w:

  • szczelinach drewna
  • gniazdach
  • pod grzędami
  • zakamarkach ścian
  • ściółce

Wieczorem wychodzi i atakuje ptaki. Charakterystycznym objawem bywają czerwone albo ciemne skupiska pasożytów w pobliżu grzęd.

Jak leczyć pasożyty u kur?

Sposób leczenia zależy od rodzaju pasożyta. W przypadku pasożytów wewnętrznych najczęściej stosuje się preparaty odrobaczające przeznaczone dla drobiu.

Leczenie zwykle obejmuje:

  • podanie leków w wodzie albo paszy
  • powtórzenie kuracji po określonym czasie
  • dokładne czyszczenie kurnika
  • wymianę ściółki

Bardzo ważne jest przestrzeganie okresu karencji dla jaj i mięsa po zastosowaniu leków.

W przypadku pasożytów zewnętrznych konieczne jest nie tylko leczenie ptaków, ale także dokładna dezynfekcja całego kurnika.

Sama kuracja często nie wystarcza

Jednym z najczęstszych błędów jest leczenie samych kur bez usunięcia źródła problemu. Jeżeli pasożyty pozostaną w środowisku, bardzo szybko dochodzi do ponownego zakażenia.

Dlatego konieczne jest:

  • dokładne sprzątanie kurnika
  • dezynfekcja grzęd i gniazd
  • wymiana ściółki
  • mycie poideł i karmników
  • ograniczenie wilgoci

W przypadku ptaszyńca często potrzebne jest wielokrotne powtarzanie zabiegów.

Profilaktyka ma ogromne znaczenie

Najskuteczniejszą ochroną przed pasożytami pozostaje profilaktyka. Regularna kontrola stada pozwala szybko zauważyć pierwsze objawy problemu.

Najważniejsze zasady to:

  • utrzymywanie suchego kurnika
  • regularna wymiana ściółki
  • odrobaczanie stada
  • kontrola nowych ptaków
  • ograniczenie kontaktu z dzikim ptactwem

Dobrym rozwiązaniem są także kąpieliska piaskowe z dodatkiem popiołu drzewnego. Kury naturalnie oczyszczają w nich pióra, co pomaga ograniczać część pasożytów zewnętrznych.

Kiedy warto skontaktować się z weterynarzem?

Jeżeli objawy są nasilone albo mimo leczenia stan kur się pogarsza, konieczna może być pomoc lekarza weterynarii. Dotyczy to szczególnie sytuacji, gdy pojawiają się:

  • masowe padnięcia
  • krwawa biegunka
  • bardzo silne osłabienie
  • problemy z oddychaniem
  • gwałtowny spadek nieśności

Niektóre objawy pasożytów mogą przypominać także inne groźne choroby zakaźne drobiu. Dlatego szybka diagnoza ma ogromne znaczenie dla bezpieczeństwa całego stada i ograniczenia strat w hodowli.

Vistula kosiła nawet 1,5 hektara na godzinę. Dziś mało kto pamięta, jaką była rewolucją

0

Dla wielu starszych rolników kombajn Vistula pozostaje symbolem początku nowoczesnych żniw w Polsce. Gdy pojawił się pod koniec lat 50, zmienił sposób zbioru zbóż w tysiącach gospodarstw. Wcześniej dominowały żniwiarki, snopowiązałki oraz młocarnie stacjonarne. Vistula pozwalała połączyć wszystkie etapy pracy w jednej maszynie.

W tamtych czasach był to ogromny postęp technologiczny. Kombajn produkowany w Płocku szybko stał się jedną z najbardziej rozpoznawalnych maszyn rolniczych w kraju. Rolnicy zwracali uwagę nie tylko na nowoczesny wygląd, ale przede wszystkim na wydajność, która jak na lata 60 robiła ogromne wrażenie.

Jaka była wydajność kombajnu Vistula?

Według danych technicznych kombajn Vistula osiągał wydajność na poziomie około 0,5 do 1,5 hektara na godzinę.

W praktyce wiele zależało od:

  • plonu zboża
  • warunków pogodowych
  • doświadczenia operatora
  • stanu technicznego maszyny
  • rodzaju uprawy

Przy lżejszych zbożach i dobrych warunkach kombajn potrafił osiągać bardzo przyzwoite tempo pracy. Dla rolników przyzwyczajonych do tradycyjnego koszenia była to prawdziwa rewolucja.

Przepustowość młocarni robiła wrażenie

Zdolność przepustowa młocarni Vistuli wynosiła około 9000 kilogramów masy na godzinę.

Jak na realia początku lat 60 były to bardzo dobre parametry. Kombajn pozwalał znacznie szybciej zebrać zboże przed załamaniem pogody, co miało ogromne znaczenie szczególnie podczas deszczowych żniw.

Rolnicy doceniali przede wszystkim to, że:

  • jedna maszyna zastępowała kilka urządzeń
  • ograniczano liczbę pracowników potrzebnych do zbioru
  • zboże trafiało od razu do worków albo zbiornika
  • cały proces trwał znacznie krócej

W wielu gospodarstwach pojawienie się Vistuli oznaczało prawdziwy przełom organizacyjny.

Silnik o mocy 75 KM był nowoczesny jak na swoje czasy

Do napędzania kombajnu stosowano wysokoprężny silnik S 53 K produkowany w Starachowicach. Jednostka rozwijała około 75 KM przy 1750 obrotach na minutę.

W pierwszych latach była to naprawdę solidna moc. Dzięki niej kombajn mógł pracować z hederem o szerokości 3,3 metra i utrzymywać dobrą wydajność nawet podczas trudniejszych warunków żniwnych.

Operatorzy chwalili silnik za:

  • dużą trwałość
  • prostą konstrukcję
  • niezłą elastyczność
  • łatwiejsze naprawy niż w silnikach benzynowych

Choć dzisiaj 75 KM nie robi już wielkiego wrażenia, w latach 60 była to bardzo nowoczesna jednostka napędowa.

Vistula była prawdziwie nowoczesnym kombajnem

W porównaniu ze starszymi konstrukcjami Vistula wyróżniała się wieloma nowoczesnymi rozwiązaniami. Konstruktorzy z Płocka wprowadzili liczne zmiany poprawiające komfort pracy i wydajność maszyny.

Kombajn otrzymał między innymi:

  • nowoczesny heder
  • hydraulikę o wydajności 20 litrów na minutę
  • metalowe palce nagarniacza
  • podajnik ślimakowy
  • bardziej zwartą konstrukcję

Szerokość zespołu żniwnego wynosiła 3,3 metra, co dobrze odpowiadało możliwościom młocarni.

W tamtym okresie Vistula była uznawana za bardzo nowoczesną maszynę nie tylko w Polsce, ale także za granicą.

Kombajn eksportowano do wielu krajów

Mało kto dziś pamięta, że Vistule trafiały również poza Polskę. Kombajny eksportowano między innymi do:

  • Brazylii
  • Grecji
  • Francji
  • Maroka
  • Wenezueli
  • Kuby

Powstały nawet specjalne wersje przystosowane do zbioru ryżu na terenach podmokłych. Pokazuje to, że konstrukcja z Płocka była ceniona także poza krajem.

Obsługa Vistuli wymagała doświadczenia

Choć kombajn był nowoczesny, jego obsługa nie należała do najłatwiejszych. Operator musiał dobrze znać maszynę i regularnie wykonywać czynności serwisowe.

Codzienna obsługa obejmowała między innymi:

  • smarowanie licznych punktów
  • kontrolę pasów klinowych
  • sprawdzanie łańcuchów
  • regulację młocarni
  • czyszczenie sit

Wielu kombajnistów wspomina, że po całym dniu pracy trzeba było jeszcze długo przygotowywać maszynę na kolejny dzień żniw.

Mimo to Vistula zdobyła ogromną popularność, bo pozwalała wykonać pracę znacznie szybciej niż wcześniejsze metody zbioru.

Pojemność zbiornika i workownice były charakterystycznym rozwiązaniem

Pierwsze wersje Vistuli wyposażano w workownice. Ziarno trafiało bezpośrednio do worków, które następnie zsuwano po specjalnej rynnie.

Późniejsze modele otrzymały zbiornik na ziarno o pojemności około 1,3 metra sześciennego.

Dla wielu gospodarstw była to ogromna wygoda i kolejny krok w stronę nowoczesnego rolnictwa.

Vistula dziś jest prawdziwą legendą

Produkcję kombajnu zakończono w 1971 roku, ale maszyna przez wiele lat nadal pracowała na polskich polach. W wielu gospodarstwach Vistule użytkowano jeszcze w latach 80 i 90.

Dziś sprawne egzemplarze spotyka się głównie:

  • na pokazach zabytkowych maszyn
  • w muzeach techniki
  • podczas lokalnych festynów
  • u kolekcjonerów

Starsi rolnicy często wspominają Vistulę z ogromnym sentymentem. Dla wielu była to pierwsza prawdziwie nowoczesna maszyna żniwna, która pozwalała zebrać zboże szybciej i znacznie sprawniej niż dawniej. Choć dzisiejsze kombajny osiągają wielokrotnie większą wydajność, Vistula pozostaje symbolem epoki, w której polskie rolnictwo zaczynało wielką mechanizację żniw.