Strona główna Blog Strona 34

Fundament plonu zbóż budujesz już dziś!

0
Zabieg T1 Innvigo

Zabieg T1 w zbożach to elementarny etap ochrony. Jego zaniedbanie przynosi długofalowe negatywne skutki, łącznie z obniżeniem wielkości i pogorszeniem jakości plonowania. Prawidłowo dobrane substancje aktywne pozwalają skutecznie skontrolować choroby grzybowe, które zagrażają zbożom na wczesnowiosennym etapie wegetacji. Jakie rozwiązania fungicydowe przyniosą najlepsze efekty?

Zabieg T1 Innvigo

Wiosna nastała na dobre i mimo zmiennych warunków pogodowych oziminy kontynuują wegetację i wchodzą w kolejne fazy rozwojowe. To oznacza, że zbliża się okres wykonywania zabiegu T1 w zbożach. Oczywiście powinien być on poprzedzony uważną lustracją pól, która pozwoli na ocenienie kondycji roślin po zimie, ewentualnych uszkodzeń czy obecności pierwszych symptomów chorób grzybowych. Na podstawie oceny porażenia zbóż można odpowiednio dobrać substancje aktywne do zwalczania sprawców chorób grzybowych.

W pierwszych wiosennych fazach rozwojowych główne zagrożenie to choroby podstawy źdźbła, czyli fuzaryjna zgorzel podstawy źdźbła oraz łamliwość podstawy źdźbła. Należy jednak pamiętać, że dodatkowym zagrożeniem mogą być mączniak prawdziwy, rdze czy pierwsze porażenia septoriozą paskowaną liści.

Co słychać wiosną w zbożach?

Mimo wcześniejszych obaw plantatorów po mroźnej zimie nie doszło do bardzo poważnych strat w obsadzie zbóż ozimych. Co prawda zdarzają się pola, na których konieczne jest wykonanie przesiewów, jednak dotyczy to raczej jęczmienia, bardziej wrażliwego na niskie temperatury i brak okrywy śnieżnej, czy też niektórych plantacji owsa. Kondycja pszenicy po zimie jest generalnie dobra, a rokowania są optymistyczne. Na niektórych polach można zauważyć dość liczne uszkodzenia liści. Najczęściej nie są to objawy chorób, tylko uszkodzenia fizjologiczne, które zostały spowodowane dużą dynamiką temperatur w marcu – gdy po ciepłych dniach następowały epizody ochłodzenia z nocnymi przymrozkami.

Pewnym problemem dla młodych zbóż może być niska wilgotność gleby. Chociaż zimą w dużej części kraju utrzymywała się okrywa śnieżna, to woda z roztopów nie stanowi długotrwałych zasobów hydrologicznych i wiosną można spodziewać się suszy – typowej zresztą dla kilku ostatnich sezonów. Po niemal bezdeszczowym marcu w prognozach na dalszą część kwietnia nie widać intensywniejszych opadów, a to oznacza, że rozwijające się rośliny mogą wkrótce odczuwać niedobory wody.

Zabieg T1 Innvigo

Sprawcy chorób uaktywnili się po zimie

Podczas lustracji plantacji między innymi w centralnych regionach kraju i w Wielkopolsce można zauważyć bardzo silne porażenie fuzaryjną zgorzelą podstawy źdźbła. Jest to obecnie główne zagrożenie w pszenicy ozimej. Jeżeli chodzi o inne choroby, to np. na południu Polski widoczne są pierwsze infekcje mączniaka, a także rdza brunatna na liściach – jej rozwojowi będzie sprzyjać nadchodzące ocieplenie.

Eksperci od lat przekonują, że podstawą walki z chorobami fuzaryjnymi powinno być odpowiednie zaprawienie materiału siewnego, żeby ewentualne patogeny obecne na ziarniakach nie powodowały później infekcji na polach. W przeciwnym razie, przy sprzyjających warunkach pogodowych, choroby fuzaryjne będą rozwijały się przez cały okres wegetacji roślin. Zaniedbania spowodowane brakiem tej najwcześniejszej ochrony będą przynosiły negatywne efekty w kolejnych fazach rozwojowych. Będą to uszkodzenia podstawy źdźbła, następnie liści i źdźbeł, a finalnie ewidentne obniżenie jakości plonu.

Zabieg T1 Innvigo

Co warto wiedzieć o chorobach podstawy źdźbła?

Choroby podstawy źdźbła, które zagrażają zbożom o tej porze roku, to w rzeczywistości zbiorcza nazwa kilku jednostek chorobowych. Zalicza się do nich m.in. zgorzel podstawy źdźbła, fuzaryjną zgorzel podstawy źdźbła, łamliwość źdźbła zbóż i traw oraz ostrą plamistość oczkową. Powodujące je patogeny atakują i uszkadzają najniżej położone tkanki roślin. O ile zgorzel podstawy źdźbła i ostrą plamistość oczkową można wyeliminować głównie dzięki zaprawianiu materiału siewnego, to z pozostałymi chorobami rolnicy są w stanie radzić sobie na późniejszych etapach ochrony.

W odniesieniu do zgorzeli podstawy źdźbła (Gaeumannomyces graminis) firma INNVIGO przeprowadziła wiele doświadczeń, które dowodzą, że azoksystrobina zastosowana w pierwszym zabiegu fungicydowym chroni zboża również przed tą chorobą. Jeżeli chodzi o fuzaryjną zgorzel podstawy źdźbła czy łamliwość podstawy źdźbła, dobór odpowiednich substancji aktywnych do standardowych zabiegów nalistnych pozwala skutecznie zabezpieczyć zboża przed tymi chorobami. Dobrym rozwiązaniem, na jakie coraz częściej decydują się rolnicy, jest też jesienny zabieg fungicydowy, który przyczynia się do zabezpieczenia upraw przed patogenami powodującymi fuzariozy.

Czas na zabieg T1 w zbożach

Kiedy zboża ozime osiągają fazę BBCH 31, czyli pierwsze kolanko znajduje się ok. 1 centymetr nad węzłem krzewienia, należy wykonać tak istotny dla kondycji zbóż w dalszym przebiegu wegetacji zabieg T1. Ma on za zadanie ochronę podstawy źdźbła i ochronę liści właśnie we wczesnych fazach rozwojowych, gdy zaczyna się strzelanie w źdźbło i rozwój źdźbła.

Tempo wegetacji zbóż zazwyczaj różni się w zależności od regionu Polski. Na południu i południowym zachodzie rośliny zwykle osiągają ten etap znacznie wcześniej, w Wielkopolsce różnica może wynosić nawet do dwóch tygodni, a najwolniej rozwijają się uprawy na północy kraju. Oznacza to, że rozpiętość terminu wykonywania pierwszego wiosennego zabiegu zwalczania chorób w zbożach jest rzeczywiście duża. Jak w każdym przypadku, aplikacja fungicydów musi zostać poprzedzona dokładną lustracją danej plantacji.

Gdy nadchodzi właściwy moment na zabieg, trzeba pamiętać o takim doborze substancji aktywnych, który zapewni optymalne działanie na sprawców chorób. Jakie rozwiązania sprawdzą się najlepiej w T1 i dlaczego?

Tak zadasz celny cios chorobom grzybowym

O zabiegu T1 mówi się, że to fundament budowania plonu, bo jeśli go zaniedbamy, grozi to bardzo dużymi stratami w plonie zbóż, jak również pogorszeniem jakości ziarna. Bez wątpienia numerem jeden, jeśli chodzi o skuteczne zwalczanie fuzaryjnej zgorzeli podstawy źdźbła, są preparaty oparte o protiokonazol. Jest on wszechstronny, uniwersalny i, co ważne, w ostatnich latach stał się triazolem ekonomicznym, dzięki czemu zyskał nawet większą popularność niż tebukonazol – radzi Marcin Bystroński, Menager ds. upraw rolniczych w INNVIGO.– W naszej ofercie mamy zarówno czysty protiokonazol, czyli Protikon 250 EC, jak i protiokonazol w połączeniu z tebukonazolem, czyli AsPik 250 EC. To bardzo dobra podstawa do zabiegu T1. Polecam też nasz inny preparat wieloskładnikowy – Gavial 375 SC, który zawiera protiokonazol i azoksystrobinę.

Należąca do grupy strobiluryn azoksystrobina ma bardzo wysoki współczynnik systemiczności, dzięki czemu jest w stanie zabezpieczyć także korzenie zbóż. To powoduje, że fuzaryjna zgorzel podstawy źdźbła nie może rozwinąć się na roślinach. Azoksystrobina w kombinacji z protiokonazolem zapewnia także ochronę przed łamliwością podstawy źdźbła.

Inna rekomendowana przez INNVIGO opcja to Ozzi 75 WG, zawierający cyprodynil – kluczową substancję w ochronie przed łamliwością podstawy źdźbła. Cyprodynil w pewnym stopniu zabezpiecza rośliny również przed fuzaryjną zgorzelą podstawy źdźbła. Żeby uzyskać kompleksowy efekt zabiegu T1, należy połączyć fungicyd Ozzi 75 WG z protiokonazolem, tj. z preparatem Protikon 250 EC lub AsPik 250 EC, co zapewni lepsze zabezpieczenie przed fuzariozami.

Expo2Bee 2026 w Kielcach: międzynarodowy kierunek rozwoju branży pszczelarskiej

0
Expo2Bee

Druga edycja targów Expo2Bee, która odbyła się 11 i 12 kwietnia 2026 roku w Targach Kielce, potwierdziła rosnące znaczenie wydarzenia jako platformy integrującej środowisko pszczelarskie oraz sektor okołorolniczy. W targach uczestniczyło 2900 zwiedzających, a swoją ofertę zaprezentowało 102 wystawców z 10 krajów, w tym m.in. z Grecji, Ukrainy, Hiszpanii, Turcji czy Australii. Wśród odwiedzających znaleźli się również goście z Litwy, Francji i Łotwy, co podkreśla rosnący zasięg międzynarodowy wydarzenia.

Targi odbyły się pod honorowym patronatem Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi Stefana Krajewskiego, który odwiedził wydarzenie, wskazując na znaczenie pszczelarstwa dla produkcji rolnej, zapylania upraw oraz bezpieczeństwa żywnościowego.

Kluczowe wyzwania sektora: jakość miodu, regulacje i presja importowa

Jednym z głównych tematów Expo2Bee były wyzwania rynkowe związane z jakością i autentycznością miodu. Podczas wystąpienia Minister Doroty Bocheńskiej, Głównego Inspektora IJHARS, zwrócono uwagę na skalę problemu fałszowania miodu oraz rosnącą presję konkurencyjną ze strony importu spoza Unii Europejskiej.

Polska, z produkcją na poziomie ok. 20 tys. ton rocznie, pozostaje jednym z istotnych producentów miodu w UE, jednak rynek europejski nie jest samowystarczalny i w dużej mierze opiera się na imporcie – głównie z Chin i Ukrainy. Produkty te, często oferowane w niższych cenach, wywierają presję na krajowych producentów i zaburzają konkurencyjność rynku.

W tym kontekście szczególną uwagę zwrócono na problem fałszowania miodu. Najczęstsze nieprawidłowości obejmują dodatek syropów cukrowych oraz mieszanie miodów z różnych krajów przy jednoczesnym sugerowaniu ich polskiego pochodzenia.

Z punktu widzenia regulacyjnego kluczowe znaczenie ma obowiązująca w Unii Europejskiej definicja miodu, zgodnie z którą jest to produkt w pełni naturalny, powstający wyłącznie w wyniku przetwarzania nektaru lub spadzi przez pszczoły. Każdy produkt zawierający dodatki, w tym syropy cukrowe, nie może być oznaczany jako miód i powinien być odpowiednio klasyfikowany. Właściwe oznakowanie staje się więc jednym z najważniejszych narzędzi ochrony rynku.

Jednym z kluczowych projektów zaprezentowanych podczas targów była Polska Baza Miodów – narzędzie referencyjne oparte na analizie laboratoryjnej próbek z całego kraju. System ma umożliwić identyfikację zafałszowań poprzez porównanie parametrów jakościowych miodów z uwzględnieniem ich pochodzenia, sezonowości i składu botanicznego. Projekt ten może w przyszłości znacząco zwiększyć transparentność rynku i wzmocnić pozycję polskich producentów.

Zdrowotność pszczół i technologie: od warrozy po sztuczną inteligencję

Istotną częścią programu były zagadnienia związane ze zdrowotnością pszczół, w tym zwalczaniem warrozy – jednego z najpoważniejszych problemów sektora. Dr Martin Sosnar (BeeVital, Austria) przedstawił analizę skuteczności preparatów weterynaryjnych opartych na kwasie szczawiowym w porównaniu z metodami niekomercyjnymi, podkreślając znaczenie bezpieczeństwa i standaryzacji stosowanych rozwiązań.

Coraz wyraźniej widoczny był także trend cyfryzacji pszczelarstwa, które również miały swoje miejsce podczas Expo2Bee. Nowoczesne rozwiązania oparte na sztucznej inteligencji, sensorach IoT i analizie danych pozwalają na bieżące monitorowanie kondycji rodzin pszczelich i szybsze reagowanie na zagrożenia.

Jednym z najbardziej zaawansowanych przykładów tego kierunku jest system Apisense, który umożliwia wczesne wykrywanie chorób pszczół – takich jak warroza, nosemoza czy zgnilec – jeszcze przed pojawieniem się widocznych objawów. Rozwiązanie łączy dane z czujników, analizę zachowań pszczół oraz informacje środowiskowe, osiągając wysoką skuteczność diagnostyczną i wpisując się w trend ograniczania stosowania chemikaliów w pasiekach.

Uzupełnieniem tego podejścia była aplikacja Hive Mind, wykorzystująca dane satelitarne do mapowania pożytków. Narzędzie pozwala analizować strukturę roślinności wokół pasieki oraz historię bazy pożytkowej, co umożliwia lepsze planowanie produkcji i ograniczenie ryzyka niedoborów pokarmowych.

Rynek i biznes: konkretne rozmowy i sprzedaż

Expo2Bee 2026 potwierdziło swoją funkcję jako miejsca spotkań handlowych i wymiany doświadczeń. Wystawcy zwracali uwagę na wysoką jakość kontaktów biznesowych oraz większą efektywność rozmów w porównaniu do wydarzeń plenerowych.

– Warunki do rozmów były zdecydowanie lepsze niż na imprezach plenerowych. Liczymy, że kontakty nawiązane podczas targów przełożą się na rozwój rynku – podkreślał Kamil Sierak z firmy Konigin. – Ruch na stoisku był bardzo intensywny, szczególnie w sobotę. Odbyliśmy wiele konkretnych rozmów z klientami – relacjonował Paweł August z P.P.H.U Concept. Wymiernym efektem udziału w targach była sprzedaż całej ekspozycji maszyn przez firmę Heksagon, co pokazuje, że wydarzenie ma realny potencjał sprzedażowy i inwestycyjny.

Edukacja, komunikacja i nowe kanały dotarcia

Obok części branżowej istotnym elementem targów była popularyzacja wiedzy o pszczelarstwie oraz budowanie świadomości konsumenckiej. Dużym zainteresowaniem cieszyły się wystąpienia dotyczące apiterapii oraz jakości produktów pszczelich.

Wyraźnym trendem była rosnąca rola komunikacji cyfrowej. Potwierdziła to debata z udziałem znanych influencerów pszczelarskich – Natalii Jakubus („Pszczelara”) oraz Wojciecha Margowniczego („Pszczelarz z Wąchocka”). Spotkanie przyciągnęło liczną publiczność i pokazało, że media społecznościowe stają się jednym z kluczowych kanałów edukacji i promocji branży.

Dużą popularnością zwiedzających targi Expo2Bee cieszyła się strefa miodosytników, a także stosika z kosmetykami na bazie produktów pszczelich. Uzupełnieniem programu była wystawa prac konkursu „Pszczoła w obiektywie”, której finał odbył się podczas targów.

Jedno miejsce, wiele perspektyw dla branży

Expo2Bee 2026 potwierdziło, że targi stają się czymś więcej niż wydarzeniem branżowym. To jedno miejsce, w którym spotykają się wiedza naukowa, praktyka pszczelarska, innowacje technologiczne oraz realny biznes.

Połączenie tematów związanych z jakością miodu, zdrowotnością pszczół, cyfryzacją pasiek i wyzwaniami rynkowymi stworzyło przestrzeń do merytorycznej dyskusji o przyszłości branży. Jednocześnie międzynarodowy charakter wydarzenia – zarówno wśród wystawców, jak i odwiedzających – pokazuje, że Expo2Bee staje się ważnym punktem odniesienia dla pszczelarstwa w tej części Europy.

To właśnie ta kombinacja wiedzy, inspiracji i kontaktów sprawia, że Expo2Bee umacnia swoją pozycję jako wydarzenie, które realnie wpływa na rozwój sektora i wyznacza kierunki jego dalszej transformacji.

Fundusz Ochrony Rolnictwa 2026: Rekompensaty do 300 000 euro zatwierdzone przez Sejm

0
Fundusz Ochrony Rolnictwa - ważne zmiany przyjęte przez Sejm

Fundusz Ochrony Rolnictwa 2026 wchodzi w nową fazę dzięki ostatniej decyzji Sejmu, która wprowadza przełomowe zmiany dla producentów rolnych. Najważniejszą wiadomością jest drastyczne podniesienie limitów rekompensat dla grup oraz wprowadzenie dodatkowych terminów naborów wniosków. Jeśli Twój kontrahent stał się niewypłacalny, nowe przepisy dają Ci realną szansę na odzyskanie pieniędzy.


Nowe limity i zasady: Fundusz Ochrony Rolnictwa 2026

Znowelizowana ustawa wprowadza kluczową zmianę dla grup producentów rolnych. Dotychczasowy limit 50 000 euro został zastąpiony kwotą 300 000 euro (w okresie trzech lat). To ogromne wsparcie dla większych podmiotów, które ucierpiały z powodu niewypłacalności skupów. Warto podkreślić, że Fundusz Ochrony Rolnictwa 2026 opiera się na środkach gromadzonych przez KOWR, a wypłaty stanowią pomoc de minimis w rolnictwie.

Dodatkowe terminy naborów wniosków

W ramach aktualizacji przepisów, Fundusz Ochrony Rolnictwa 2026 przewiduje dwa okienka na złożenie dokumentów o wypłatę środków:

  • Nabór podstawowy: od 1 lutego do 31 marca.
  • NOWY nabór dodatkowy: od 1 lipca do 31 sierpnia każdego roku.

To rozwiązanie sprawia, że rolnicy nie muszą czekać do kolejnego roku kalendarzowego, aby zgłosić stratę wynikającą z upadłości nabywcy ich płodów rolnych.

Kogo obejmuje Fundusz Ochrony Rolnictwa 2026?

Zgodnie z tekstem jednolitym ustawy, o wsparcie mogą ubiegać się nie tylko rolnicy indywidualni, ale szerokie spektrum organizacji:

  • Grupy i organizacje producentów (w tym owoców i warzyw).
  • Spółdzielnie rolników i rolnicze spółdzielnie produkcyjne.
  • Rolnicze zrzeszenia branżowe.

Mniej formalności dla podmiotów skupujących

Fundusz Ochrony Rolnictwa 2026 to także ułatwienia dla firm skupujących produkty rolne. Zrezygnowano z uciążliwych deklaracji kwartalnych na rzecz deklaracji rocznych. Co więcej, Sejm przyjął zniesienie kar za nieterminowe złożenie rocznego zestawienia, a firmy o niskich obrotach (gdzie wpłata nie przekracza pięciokrotności kosztów upomnienia) są całkowicie zwolnione z obowiązku sprawozdawczego.

Podsumowanie: Fundusz Ochrony Rolnictwa 2026 jako tarcza finansowa

Pamiętaj, że aby skorzystać z pomocy, musisz udowodnić niewypłacalność kontrahenta – najłatwiej zrobić to poprzez sprawdzenie firmy w Krajowym Rejestrze Zadłużonych. Fundusz Ochrony Rolnictwa 2026 to obecnie jedno z najważniejszych narzędzi stabilizujących dochody w branży agro w przypadku zatorów płatniczych.


#AgroProfil #FunduszOchronyRolnictwa2026 #KOWR #PrawoRolne #Rekompensaty #Rolnictwo #300tysEuro

Szarek komośnik w buraku cukrowym – jak go zwalczać i ograniczyć straty?

0
Szarek komośnik to poważny problem dla upraw buraka w południowo-wschodniej Polsce. Fot. J. Piszczek

Setki, a nawet tysiące hektarów buraka cukrowego ogołocone corocznie po wschodach. Szarek komośnik szybko zadomowił się we wschodnich regionach kraju i konsekwentnie przemieszcza się na zachód. Dostępne insektycydy okazują się najczęściej mało skuteczne.

Szarek komośnik – skąd się wziął i jak rozprzestrzenił się w Polsce?

Szarek komośnik to szkodnik, o którym słyszał już chyba każdy plantator buraka cukrowego w Polsce. Gatunek ten zrobił zawrotną, lecz niechlubną karierę. Dziesięć lat temu o jego obecności i żerowaniu na plantacjach w kraju wiedziała garstka osób. O wcześniejszej migracji zza wschodniej granicy oraz lokalnych ogniskach w okolicach Przemyśla pamiętali tylko nieliczni – najstarsi inspektorzy obsługujący ten rejon.

Szarek komośnik
Szarek komośnik co roku poważnie niszczy wschodzące rośliny buraka cukrowego niczym szarańcza, stając się prawdziwym utrapieniem dla plantatorów. Fot. Z. Klukowski

Gdzie występuje szarek komośnik i gdzie jest największym problemem?

Szarek komośnik występuje od Chin przez Kazachstan, Ukrainę aż po Polskę. W Europie znajdziemy go również na południe od naszego kraju. Jego wędrówka w kierunku zachodnim nie jest jednak, jak dotąd, zbyt udana, nawet w Polsce. Największą aktywność i szkodliwość szarka komośnika obserwuje się obecnie na Lubelszczyźnie oraz w województwie świętokrzyskim. Doniesienia o jego obecności napływają jednak także z południowo-wschodnich rejonów województw wielkopolskiego, kujawsko-pomorskiego i mazowieckiego.

Czy mróz ogranicza szarka komośnika? Jak zimuje szkodnik?

Wielu plantatorów buraka cukrowego zadaje tej wiosny pytanie – czy miniona dość mroźna zima spowoduje zwiększoną śmiertelność szarka komośnika? Niestety, nie. Szkodnik jest bardzo tolerancyjny na niskie temperatury, a nawet świetnie znosi mrozy. Tak więc teza jakoby sprzyjała mu łagodna zima, nie ma pokrycia w rzeczywistości. 

Dlaczego? Szarek komośnik występuje bowiem na plantacjach zlokalizowanych w żyznych stepach Kazachstanu i Ukrainy, gdzie zimą temperatury spadają często poniżej minus 30oC. Ostre i siarczyste mrozy są tam stałym elementem klimatu. Dla szkodnika bardziej groźne będą natomiast opady śniegu lub śniegu z deszczem na przedwiośniu. Częste zalewanie miejsc zimowania podczas roztopów szkodzi znajdującym się w glebie w stanie hibernacji chrząszczom. Tak więc – nie ujemna temperatura, a wielkość opadów jest tu decydująca.

Jak żeruje szarek komośnik i kiedy jest najbardziej groźny?

Stopniowe wiosenne wychodzenie szarka komośnika z gleby zbiega się zazwyczaj ze wschodami buraka. Zdarzają się jednak lata, gdy na skutek ochłodzeń wschody zostają zahamowane, wówczas pierwsza jego „fala” nie ma zbyt wiele pokarmu do dyspozycji. Szkodnik jest w stanie przetrwać jednak bez solidnego żerowania nawet do dwóch tygodni. Tak więc kilkunastodniowy brak pokarmu nie powoduje podwyższonej śmiertelności u chrząszczy, które posiadają jeszcze energię z zimowania. 

Od czego zależy szkodliwość szarka komośnika w danym sezonie?

Intensywność szkód w danym roku zależy od wielu czynników klimatycznych, strategii zwalczania oraz właściwej sygnalizacji pojawu szkodnika. Polska leży na szczęście w północnej części obszaru jego ekspansji. Szarek komośnik nie ma z pewnością u nas optymalnych warunków do rozwoju i rozmnażania – zwłaszcza w części środkowej i północnej kraju.

Jak monitorować szarka komośnika na plantacji buraka?

Jeżeli w kolejnych sezonach szarek komośnik pojawi się zaledwie w kilku pułapkach – i to nielicznie – to obszar ten nadal wymaga monitoringu feromonowego oraz stosowania metod agrotechnicznych. Nie można pozostawać biernym. Największym błędem, jaki może popełnić plantator, to zaniechanie obserwacji oraz agrotechnicznych działań prewencyjnych. Obecność szarka komośnika w danym sezonie, który nie powoduje jeszcze szkód, nie oznacza, że w kolejnym roku sytuacja nadal pozostanie bezpieczna.

Warto corocznie na buraczyskach zagrożonych plantacji montować pułapki feromonowe naszej wersji z bocznymi rynienkami. Błędem jest natomiast stosowanie oryginalnych pułapek węgierskich, gdyż odłów do nich jest obarczony większą losowością. Liczba odławianych szkodników jest mniejsza, a często też późniejsza. Nie jest to wina feromonów, a uniwersalnej konstrukcji pułapek. Nasze rozwiązanie z rynienkami jest tańsze i skuteczniejsze od standardowych pułapek z trapami. 

Szarek komośnik
Pułapki feromonowe do odłowu szarka komośnika, wyposażone w boczne rynienki oraz daszek zamontowany nad naczyniem zbiorczym. Fot. Z. Klukowski

Szczegóły opis biologii szarka komośnika

Szczegółowy opis biologii szarka komośnika oraz konstrukcji polskiej pułapki feromonowej dostępny jest tutaj.

Szarek komośnik – czym zwalczać?

Obecnie w rejestrze środków ochrony roślin zarejestrowane są substancje aktywne należące zaledwie do dwóch grup funkcyjnych. Pierwsza z nich to neonikotynoidy (acetamipryd) oraz pyretroidy (cypermetryna, deltametryna, tau-fluwalinat, lambda-cyhalotryna) – ostatni z nich jest najrozsądniejszym rozwiązaniem. Pyretroidy ze względu na specyfikę działania wykazują jednak skuteczność dopiero po 2–3 dniach, co w praktyce oznacza, że reagują zbyt późno – często dopiero wtedy, gdy szarek komośnik spowodował już znaczne szkody.

W każdym przypadku niezbędne jest stosowanie adiuwantów zawierających dobre jakościowo modyfikowane trisiloksany. Dodatek ten istotnie podwyższa skuteczność dopuszczonych do stosowania zarejestrowanych środków.

Inazuma 130 WG na szarka komośnika – jak działa i kiedy stosować?

Ostatnim z sukcesów jest rozszerzenie rejestracji insektycydu Inazuma 130 WG (Nepal 130 WG, Inpower 130 WG) o zwalczanie szarka komośnika. W skład preparatu wchodzą dwie substancje czynne – lambda-cyhalotryna i acetamipryd. Produkt działa na szkodniki w sposób kontaktowy i żołądkowy, a w roślinie wykazuje działanie powierzchniowe, wgłębne i systemiczne. 

W przypadku zwalczania szarka komośnika konieczny jest dodatek preparatu Pangaea Booster (w dawce 0,2–0,3 l/ha). Tylko połączenie tych dwóch produktów umożliwi skuteczną eliminację szkodnika. Zaleca się także dodanie adiuwanta Slippa w dawce 0,1 l/ha. Środek obniża napięcie powierzchniowe cieczy użytkowej, znacząco poprawiając pokrycie chrząszczy i roślin, przyczepność oraz dotarcie substancji czynnych do trudno dostępnych miejsc. 

Odpowiednia agrotechnika, w tym głęboka orka przedzimowa, stanowi jeden z kluczowych sposobów ograniczenia presji szarka komośnika. Fot. M. Piśny

Jakie są nowe metody zwalczania szarka komośnika?

Obecnie konieczne jest rozszerzenie dotychczasowej puli preparatów o nowe insektycydy z innych grup chemicznych. Najskuteczniejsze będą substancje aktywne, których szkodnik jeszcze nie zna. W 2025 roku Instytut Ochrony Roślin – PIB otrzymał finansowanie na poszukiwanie nowych rozwiązań insektycydowych. W rezultacie można spodziewać się wprowadzenia bardziej skutecznych chemicznych metod zwalczania szarka.

Równocześnie prowadzone są badania nad opracowaniem biopreparatu zawierającego organizm patogenny dla szarka, głównie w ośrodkach zagranicznych, jednak te prace znajdują się dopiero na wstępnym etapie rozwoju.

Przymrozki- do 2 maja w większości kraju bez deszczu

0
Pogoda 22 kwietnia
Pogoda 22 kwietnia

Przymrozki- nad ranem od -3 do +1 stopnia

Najbliższa noc pogodna w całym kraju. Po silnym wietrze w ciągu dnia w nocy nie będzie już śladu- temperatura się zrówna i zniknie gradient. Mokra ziemia wolniej się nagrzewa, dlatego często powtarzam; że silne wiatry to efekt suszy a to wszystko powyżej sprzyja nocnym przymrozkom.

I tak nad ranem zanotujemy od -3 do 0 stopni na wysokości 2 metrów w niemal całym kraju. Tylko lokalnie będzie ciut cieplej- efekt ukształtowania terenu. Tam od 0 do +1 stopnia ale przy gruncie przymrozki wystąpią wszędzie na poziomie -5/0 stopni.

Pogoda 22 kwietnia

Wietrznie i słonecznie

W ciągu dnia znów nasili się wiatr. Z wyjątkiem Kaszub i północy Kujaw na zachodzie, północy i w centrum kraju powieje silniejszy wiatr do 45 km/h. Na południu i wschodzie również wietrznie ale tam powieje do 35 km/h. Ziemia, która przez cały kwiecień była odkryta (bez roślin i uprawiona) od Kaszub po północ Łódzkiego i Kurpie będzie podatna na erozję wietrzną- możliwe małe zamiecie piaskowe.

Po zimnym poranku w dzień dość przyjemnie. Od 12 stopni w Zakopanem i Bieszczadach do 13 na wschodzie kraju; 14 w centrum i nawet 17 stopni między Słubicami, Gorzowem a Piłą.

Do 2 maja co najmniej pogłębianie się megasuszy

Według prognoz do przynajmniej 2 maja nie widać w Polsce szans na opady powyżej 5-10 mm. Pojawią się lokalne przelotne niewielkie opady wszelakiej maści ale przy silnych wiatrach w oka mgnieniu wilgoć ta znajdzie się znów w powietrzu a nie w glebie.

Bardzo możliwe, że po 2 maja suchy trend się przeciągnie. Warto też nadmienić, że w czwartek wiatr miejscami przekroczy 70-79 km/h i wrócą solidne zamiecie piaskowe– najmocniej odczują je mieszkańcy od Podlasia po Mazowsze, Warmię, Kujawy, Łódzkie i wschód Wielkopolski.

Sklep- https://sklep.agroprofil.pl/

Zestawienie pogody w kwietniu- póki co miesiąc jest powyżej normy ale ma się to zmienić przez kolejne dni- https://modele.imgw.pl/cmm/?page_id=18414&view=current&c_mode=summary&c_param=TAVE

Ceny paliw spadną także w środę: Orlen gra pod prąd globalnej eskalacji! [PROGNOZA]

0
ceny paliw

Ceny paliw na polskim rynku zachowują się obecnie w sposób sprzeczny z rynkowym trendem. Podczas gdy w poniedziałek ropa Brent podrożała o 5,6% (do 95,5 USD/b) w reakcji na ostrzelanie statku przez Iran – polski Orlen we wtorek (21.04) zdecydowanie obniżył ceny hurtowe. To efekt wykorzystania marżowej „poduszki” w przededniu najważniejszego dnia dla światowej gospodarki w tym miesiącu.

Środa, 22 kwietnia, to data krytyczna. Tego dnia planowane są rozmowy pokojowe, ale jednocześnie mija termin 14-dniowego rozejmu. Jeśli dyplomacja zawiedzie, a rozejm nie zostanie przedłużony, gwałtowny wzrost cen ropy może zmieść obecne obniżki w mgnieniu oka.

Ceny paliw w hurcie: Potężne cięcia Orlenu mimo wzrostu zagrożenia na świecie

Najnowsze notowania hurtowe (z 21.04.2026) pokazują, że krajowe ceny paliw chwilowo oderwały się od światowych trendów. Orlen tnie hurt w momencie, gdy surowiec na świecie mocno drożeje, co daje polskim kierowcom unikalną szansę:

  • Olej Napędowy (ON): cena hurtowa netto spadła do 5 953 PLN/m³ (zjazd o aż 151 PLN względem soboty!).
  • Benzyna (Pb95): cena hurtowa netto spadła do 5 212 PLN/m³ (zjazd o 40 PLN względem soboty).

TABELA 1: Zmiana cen maksymalnych (Dziś vs Jutro)

Zestawienie limitu z wtorku 21.04 z prognozą na środę 22.04.

Rodzaj paliwaCena max DZIŚ (Wt. 21.04)Prognoza max JUTRO (Śr. 22.04)Zmiana (brutto)
Olej Napędowy (ON)6,92 zł/l6,76 zł/l– 0,16 zł/l
Benzyna Pb956,00 zł/l5,94 zł/l– 0,06 zł/l

TABELA 2: Porównanie długoterminowe (Tydzień do Tygodnia)

Wpływ zmian na koszty tankowania względem szczytów z poprzedniego poniedziałku (13.04).

Rodzaj paliwaCena max 13.04Prognoza Limit 22.04 (Śr.)Całkowity spadek (brutto)
Olej Napędowy (ON)7,58 zł/l6,76 zł/l– 0,82 zł/l
Benzyna Pb956,16 zł/l5,94 zł/l– 0,22 zł/l


Ceny paliw – podsumowanie dla sektora Agro i Transportu

Dla profesjonalistów środa to dzień ważnych decyzji zakupowych. Biorąc pod uwagę, że 22 kwietnia mija 14-dniowy rozejm, stoimy przed ogromną niewiadomą. Nieobliczalność Donalda Trumpa sprawia, że rozmowy pokojowe mogą zakończyć się albo wielkim sukcesem i dalszymi spadkami, albo całkowitym zerwaniem paktu i militarną eskalacją. Ryzyko wzrostów jest jednak znacznie wyższe – jeśli rozejm wygaśnie bez nowego porozumienia, Orlen błyskawicznie przerzuci koszty ropy (też paliw gotowych) na stacje. Zatankowanie pod korek we środę, korzystając z nowych, niskich limitów, to rozsądne zabezpieczenie przed ewentualnym fiaskiem rozmów.

Źródło cen: PKN Orlen, Monitor Polski, Giełdy

Cena pszenicy zareagowała wzrostem po publikacji kluczowych raportów USDA

0
Cena pszenicy

Cena pszenicy, kukurydzy i oleistych: Poniedziałkowa sesja na rynkach rolnych (20.04.2026) przyniosła umiarkowane ożywienie, a głównym punktem odniesienia dla inwestorów stały się publikacje USDA dotyczące kondycji upraw oraz inspekcji eksportowych. Choć amerykańscy farmerzy pracują w polach w rekordowym tempie, to alarmujący stan pszenicy ozimej i gwałtowny skok cen ropy naftowej o blisko 7% nadały ton handlowi na obu kontynentach.


Cena pszenicy w obliczu słabej kondycji upraw

Zgodnie z przewidywaniami, cena pszenicy znalazła wsparcie w fundamentalnych danych o stanie plantacji w USA. Poniedziałkowy raport USDA przyniósł negatywne zaskoczenie, wykazując głęboki regres jakościowy:

  • Kondycja upraw: Jedynie 30% pszenicy ozimej w USA oceniono jako „dobrą lub doskonałą”. To spadek o 4 punkty procentowe w ciągu tygodnia i wynik znacznie gorszy od ubiegłorocznego (45%).
  • Eksport: Tygodniowe inspekcje eksportowe pszenicy wyniosły 518 141 ton, co oznacza wzrost o niemal 90% względem poprzedniego tygodnia.
  • Reakcja CBOT: W odpowiedzi na te dane cena pszenicy (kontrakt ZW) zamknęła poniedziałek wzrostem o +0,97%, osiągając poziom 597’0 centów/buszel.

Mocne zamknięcie na paryskim MATIF

Europejski rynek pszenicy zareagował na doniesienia z USA oraz napięcia geopolityczne z jeszcze większym optymizmem niż giełda w Chicago. Cena pszenicy na giełdzie MATIF (kontrakt majowy) zamknęła się na poziomie 194,00 EUR/t, co oznacza wzrost o +1,44% (+2,75 EUR). Europa silniej zdyskontowała ryzyko wojenne na Bliskim Wschodzie oraz obawy o globalną podaż ziarna konsumpcyjnego. Z kolei rzepak (stary zbiór) na paryskim parkiecie zyskał skromne +0,49%, kończąc sesję na poziomie 508,25 EUR/t, wspierany przez rajd cen ropy i rosnące notowania kanadyjskiej canoli (+2,29%).

Sprawne siewy kukurydzy i soi

Podczas gdy kondycja pszenicy ozimej budzi niepokój, siewy wiosenne w USA postępują sprawnie. Kukurydza została zasiana na 11% planowanego areału, a soja osiągnęła rekordowe na ten czas 12%. Mimo tak dużego postępu prac, kukurydza zyskała w poniedziałek +0,72% (452’0 ct/bu), wspierana silnym eksportem (1,67 mln ton) i wzrostem popytu na biopaliwa. Soja zakończyła dzień niemal bez zmian (-0,13%).

Wpływ drożejącej ropy naftowej na rynek agro

Gwałtowny wzrost cen energii stał się fundamentem dla stabilizacji notowań roślin oleistych i kukurydzy. Eskalacja napięcia z Iranem wywindowała ropę WTI o blisko +6,87% (do 89,61 USD). Droższa ropa podnosi koszty logistyki, ale przede wszystkim poprawia marże producentów etanolu i biodiesla, co przełożyło się na wzrost cen oleju sojowego o +2,16%.


Zestawienie notowań z zamknięcia (20.04.2026):

Surowiec / RynekCena zamknięciaZmiana %Kluczowy czynnik
Pszenica (CBOT)597’0 ct/bu+0,97%Cena pszenicy rośnie pod wpływem raportu USDA.
Pszenica (MATIF)194,00 EUR/t+1,44%Silna reakcja na ryzyko geopolityczne i pogodowe.
Kukurydza (CBOT)452’0 ct/bu+0,72%Solidny eksport (1,67 mln t) i wsparcie z ropy.
Rzepak (MATIF)508,25 EUR/t+0,49%Wzrosty ograniczone przez dużą podaż globalną.
Ropa WTI89,61 USD+6,87%Szok energetyczny po wydarzeniach z Iranem.

Wniosek: Choć siewy wiosenne idą pełną parą, uwaga rynków przesuwa się na pszenicę ozimą, której kondycja jest najgorsza od lat. Jeśli prognozy pogody nie przyniosą opadów na Równinach w USA, a napięcie w relacjach z Iranem utrzyma wysokie ceny paliw, presja na wzrost cen zbóż może się nasilić.

Źródło danych: USDA, Euronext-Paryż, CBoT

Ceny paliw: Protesty w Irlandii nasilają się, gdy u nas widać lekki optymizm

0
Ceny paliw - protesty w Irlandii

Ceny paliw: Protesty w Irlandii nasilają się. Gdy my z optymizmem obserwujemy spadki cen paliw w kraju, irlandzcy rolnicy masowo protestują przeciwko kosztom energii, które doprowadziły do paraliżu logistycznego ich państwa. Podczas gdy polski rynek hurtowy odnotowuje korekty spadkowe, Europa Zachodnia zmaga się z drastycznym wzrostem kosztów operacyjnych, co bezpośrednio uderza w rentowność produkcji rolnej.

Ceny paliw w Irlandii: Blokady rafinerii i interwencja wojska

Sytuacja w Irlandii stała się symbolem kryzysu podażowego, który może dotknąć kraje o niskiej autonomii rafineryjnej. Po tym, jak ceny paliw na tamtejszych stacjach przekroczyły próg 2,20 euro za litr (ok. 9,30 zł/l), sektor agro oraz przewoźnicy zdecydowali się na drastyczne kroki. Rolnicy, używając ciężkiego sprzętu, zablokowali jedyną w kraju rafinerię Whitegate w hrabstwie Cork oraz kluczowe terminale portowe w Dublinie i Galway.

Skutkiem tych działań jest niemal całkowite odcięcie wyspy od świeżych dostaw oleju napędowego. Blisko 500 stacji paliw zostało pozbawionych zapasów, a rząd w Dublinie musiał postawić w stan gotowości wojsko, aby siłowo udrożnić korytarze transportowe dla służb ratunkowych i transportów medycznych. Protestujący farmerzy podkreślają, że nie jest to jedynie walka o cenę przy dystrybutorze, ale o przetrwanie gospodarstw – przy obecnych kosztach paliwa, logistyka płodów rolnych oraz wiosenne prace polowe generują straty, których nie są w stanie pokryć żadne dopłaty.

Norwegia na krawędzi: Zapasy paliw tylko na 20 dni

Paradoksalnie, problemy z bezpieczeństwem energetycznym dotykają nawet potentatów. Jak wynika z najnowszych danych, Norwegia – jeden z największych producentów ropy i gazu na świecie – dysponuje cywilnymi zapasami paliw gotowych na zaledwie 20 dni. W obliczu globalnych napięć i potencjalnych blokad szlaków morskich, tak niski poziom rezerw stawia skandynawską gospodarkę w niezwykle trudnym położeniu. To pokazuje, że posiadanie złóż surowca nie jest równoznaczne z bezpieczeństwem u dystrybutora, jeśli brakuje odpowiedniej infrastruktury magazynowej i przetwórczej.

Ceny paliw w Polsce: Autonomia produkcji i reakcja hurtowa Orlenu

Ten dramatyczny obraz ostro kontrastuje z sytuacją w Polsce, gdzie silna infrastruktura energetyczna działa jak tarcza. To właśnie krajowa niezależność sprawia, że ceny paliw w hurcie mogą reagować elastyczniej na globalne zawirowania:

  • Własna produkcja paliw: Polska, w przeciwieństwie do Irlandii, większość zapotrzebowania na benzynę i olej napędowy pokrywa z własnego przerobu w Płocku i Gdańsku. Nie jesteśmy jedynie importerem gotowych produktów, co pozwala Orlenowi codziennie korygować cennik hurtowy w oparciu o światowe notowania, ale bez marż narzucanych przez zagraniczne terminale.
  • Bezpieczeństwo magazynowe: Polska dysponuje 3-miesięcznymi zapasami obowiązkowymi. Ten bufor daje nam gwarancję fizycznej dostępności produktu na stacjach nawet w obliczu eskalacji konfliktów międzynarodowych na Bliskim Wschodzie.
  • Stabilizacja w hurcie: Dzięki temu, że większość paliw (z wyjątkiem LPG) produkujemy sami, krajowy rynek jest w stanie szybciej zaabsorbować pozytywne sygnały giełdowe, co przekłada się na odczuwalny spadek kosztów tankowania dla rolników przygotowujących się do sezonu.

Ceny paliw a sektor LPG: Słabe ogniwo systemu

Mimo stabilizacji w obszarze diesla, wyzwaniem dla polskiej wsi pozostają ceny paliw gazowych. Polska jest znaczącym importerem LPG, a brak systemowych osłon dla tego sektora budzi obawy przewoźników i producentów rolnych. Gaz płynny jest niezbędny nie tylko w transporcie, ale i w wielu procesach technologicznych w gospodarstwach. Bez stabilizacji cen w tym segmencie, koszty logistyki płodów rolnych mogą nadal windować ceny żywności, częściowo niwelując ulgę wynikającą z tańszego oleju napędowego.


Podsumowanie dla sektora agro: Polska infrastruktura rafineryjna pełni obecnie rolę kluczowego stabilizatora. Dzięki własnemu przetwórstwu ropy i strategicznym zapasom, polski rolnik unika dziś scenariusza blokad i braków paliwa, które stały się codziennością w krajach o mniejszej autonomii energetycznej. Należy jednak pamiętać, że sytuacja geopolityczna pozostaje napięta, a każda zmiana na rynku ropy znajdzie swoje odbicie w codziennych notowaniach hurtowych.

Grafika do artykułu wygenerowana na potrzeby Agro Profil

Nowe otwarcie w funduszach. Do zdobycia nawet 120 tys. zł na gospodarstwo

0
rolniczy handel detaliczny 2026

Jesienią 2026 roku polskie rolnictwo stanie przed nową szansą na rozwój niezależności finansowej. Rusza zupełnie nowa interwencja ARiMR, która pozwoli gospodarzom zatrzymać marżę u siebie i rozwinąć przetwórstwo na małą skalę.

Budżet i cele: 51 milionów euro na skrócenie łańcuchów dostaw

Interwencja I.10.6.1 „Rozwój współpracy w ramach łańcucha wartości” to odpowiedź na rosnące koszty produkcji i niskie ceny w skupach. Państwo przeznaczyło 51 mln euro na wsparcie Rolniczego Handlu Detalicznego , sprzedaży bezpośredniej oraz działalności MOL. Program ma na celu pomóc rolnikom w budowie krótkich łańcuchów dostaw, co w praktyce oznacza bezpośrednie dotarcie do konsumenta z gotowym, przetworzonym produktem. Dzięki temu gospodarstwa mogą uniezależnić się od pośredników i dyktatu wielkich sieci handlowych.

Nawet 120 000 zł wsparcia w formie ryczałtu

Największą zaletą nowego naboru jest uproszczona forma finansowania. Pomoc będzie udzielana jako płatność ryczałtowa, co znacznie ogranicza biurokrację przy rozliczaniu wniosku. Rolnicy mogą ubiegać się o kwoty 30 tys. zł, 60 tys. zł lub nawet 120 tys. zł, zależnie od skali planowanej operacji. Wsparcie pokrywa do 65% kosztów kwalifikowalnych, a środki można przeznaczyć m.in. na budowę i modernizację pomieszczeń przetwórczych, zakup maszyn, urządzeń do magazynowania czy nowoczesnych narzędzi cyfrowych wspierających sprzedaż przez internet.

Kto może złożyć wniosek i kiedy rusza nabór?

Program jest otwarty zarówno dla tych, którzy już przetwarzają swoje produkty, jak i dla osób dopiero planujących rozpoczęcie działalności w ramach RHD czy MOL. O wsparcie mogą ubiegać się rolnicy i ich małżonkowie, domownicy oraz mikroprzedsiębiorcy. Zgodnie z harmonogramem ogłoszonym przez ARiMR, nabór wniosków potrwa od 1 października do 2 listopada 2026 roku. To doskonały moment na przygotowanie biznesplanu i zaplanowanie inwestycji, które realnie zwiększą dochodowość gospodarstwa w nadchodzących latach.

Czy czeka nas reforma gospodarki pszczelarskiej?

0

W sektorze pszczelarskim narasta niepokój wywołany zapowiedziami nowych kierunków polityki Ministerstwa Klimatu i Środowiska . Przedmiotem sporu jest projektowanie regulacji mających na celu ograniczenie tzw. presji pszczoły miodnej na ekosystemy naturalne. 

Kontrowersje wokół limitów pasiek

Według informacji podnoszonych przez środowiska branżowe oraz byłe kierownictwo resortu rolnictwa, rozważane scenariusze zakładają wprowadzenie limitów obsady pni pszczelich na obszarach chronionych, restrykcje dla pszczelarstwa miejskiego oraz zwiększony nadzór nad hodowlą i doborem materiału biologicznego.

Argumentacja środowiska pszczelarskiego

Praktycy i agronomowie wskazują na ryzyko, jakie niesie ze sobą próba administracyjnego ograniczania liczebności rodzin pszczelich. Głównym zarzutem wobec proponowanych zmian jest ich doraźny charakter. Pszczelarze podnoszą, że zamiast skupiać się na systemowej poprawie bazy pożytkowej i ochronie siedlisk, resort skłania się ku restrykcjom, które mogą osłabić kondycję ekonomiczną pasiek. Istnieje uzasadniona obawa, że lokalne limity mogą stać się precedensem do wprowadzania odgórnych regulacji liczby pni na poziomie poszczególnych gmin, co bezpośrednio wpłynie na efektywność zapylania upraw rolniczych.

Stanowisko resortu a rzeczywistość legislacyjna

Minister Paulina Hennig-Kloska oficjalnie zdystansowała się od doniesień o rzekomej likwidacji pasiek, określając je mianem dezinformacji. Resort argumentuje, że dokumenty, na które powołują się krytycy zmian, nie widnieją w wykazie prac legislacyjnych Rządu. Niemniej jednak, istnienie założeń do Krajowego Planu Odbudowy Zasobów Przyrodniczych wskazuje na trwające analizy nad nowym modelem ochrony bioróżnorodności. W modelu tym pszczoła miodna przestaje być traktowana wyłącznie jako dobroczyńca ekosystemu, a zaczyna być postrzegana jako element wymagający regulacji w kontekście ochrony dzikich zapylaczy.

Wnioski i perspektywy dla sektora

Obecna sytuacja sygnalizuje głęboką zmianę narracji państwowej wobec pszczelarstwa. Przez dekady sektor ten cieszył się bezwarunkowym wsparciem społecznym i politycznym jako filar ochrony przyrody. Nowa optyka MKiŚ wymusza na organizacjach pszczelarskich, w tym na Polskim Związku Pszczelarskim, wypracowanie silnej argumentacji opartej na danych naukowych. Rozstrzygnięcie tego sporu pokaże, czy priorytetem państwa pozostanie wsparcie produkcji miodu i zapylania upraw, czy też nowa wizja ochrony ekosystemów trwale ograniczy swobodę prowadzenia gospodarki pasiecznej w Polsce.

Mechanizm CBAM „wyciął” wschodni import. Rosyjskie nawozy w odwrocie

0

Wdrożenie unijnych mechanizmów ochronnych oraz zmiany w łańcuchach dostaw radykalnie przemodelowały polski rynek nawozowy na początku 2026 roku. Dane rynkowe jednoznacznie wskazują, że uzależnienie od dostaw z kierunku rosyjskiego przechodzi do historii.

Mechanizm CBAM blokuje import

Kluczowym czynnikiem, który wpłynął na statystyki, jest pełne wdrożenie mechanizmu CBAM. Nałożył on na importerów spoza UE dodatkowe obowiązki administracyjne i opłaty, co skutecznie zniechęciło do sprowadzania tanich produktów ze Wschodu. Efekt? W pierwszym kwartale 2026 r. łączny import nawozów z krajów trzecich wyniósł zaledwie 319 tys. ton, co stanowi drastyczny spadek w porównaniu do prawie miliona ton rok wcześniej. Polska wyraźnie stawia na bezpieczeństwo i transparentność dostaw wewnątrz wspólnego rynku.

Rosyjski azot w odwrocie

Liczby przedstawione przez ekspertów, m.in. Arkadiusza Zalewskiego, pokazują kres dominacji Rosji w segmencie azotowym. Choć kraj ten wciąż dostarcza nam nawozy potasowe, to import azotu i produktów wieloskładnikowych z tego kierunku stał się marginalny – wyniósł odpowiednio zaledwie 42,5 tony oraz 481 ton. Lukę tę błyskawicznie wypełniły kraje unijne. Obecnie głównymi dostawcami nawozów mineralnych do Polski są Niemcy (167,3 tys. ton), a także Litwa, Niderlandy i Finlandia.

Polska jako regionalny eksporter

Mimo ogólnego spadku wolumenu handlu, polskie zakłady nawozowe utrzymują silną pozycję eksportową. Choć całkowita sprzedaż zagraniczna jest niższa niż przed rokiem, Polska pozostaje strategicznym zapleczem dla rolnictwa ukraińskiego. W samym pierwszym kwartale wyeksportowano do Ukrainy blisko 193 tys. ton nawozów. Pokazuje to, że polski przemysł chemiczny, mimo wyższych wymogów środowiskowych i kosztów surowców, wciąż jest kluczowym ogniwem bezpieczeństwa żywnościowego w naszej części Europy.

66 mln dolarów za ukraińskie jaja. Eksport w I kwartale 2026 r. bije rekordy!

0

Ukraiński sektor drobiarski notuje historyczny wynik. Choć liczba sprzedanych jaj wzrosła o kilkanaście procent, to zysk z eksportu wystrzelił o ponad 700 procent! Co stoi za tym sukcesem?

Dochody wzrosły o ponad 700%.

Od początku roku do końca marca z Ukrainy wyjechało 579,5 mln sztuk jaj. To o 17% więcej niż w tym samym czasie rok temu. Prawdziwy szok wywołują jednak dane finansowe: wpływy do ukraińskiej kasy wyniosły aż 66 mln dolarów.

Porównując to do ubiegłego roku, mamy do czynienia z gigantycznym skokiem – dochody wzrosły o niewiarygodne 744%.

Przyczyny finansowego rekordu w agrobiznesie

Eksperci wskazują na kilka kluczowych czynników, które mogły wpłynąć na tak spektakularny wynik finansowy ukraińskiego drobiarstwa:

  • Globalna koniunktura cenowa: Wzrost cen jaj na rynkach światowych przy relatywnie niskich kosztach produkcji na Ukrainie.
  • Zmiana struktury odbiorców: Ekspansja na rynki Bliskiego Wschodu i Azji Południowo-Wschodniej, gdzie ceny transakcyjne są znacznie korzystniejsze niż w handlu hurtowym wewnątrz UE.
  • Optymalizacja przetwórstwa: Część eksportu może obejmować produkty przetworzone (np. proszek jajeczny), które generują znacznie wyższą wartość dodaną niż jaja konsumpcyjne.

Co to oznacza dla polskich producentów?

Dla polskich rolników i właścicieli ferm drobiu takie dane to sygnał ostrzegawczy. Rosnąca siła finansowa ukraińskich agroholdingów pozwala im na dalsze inwestycje w nowoczesne technologie i zwiększanie skali produkcji. Przy zachowaniu bezcłowego dostępu do rynku unijnego (lub preferencyjnych kwot), konkurencja cenowa może się zaostrzyć, szczególnie w segmencie przetwórstwa i sektora HoReCa.

Sektor jajeczny na Ukrainie od dawna jest potęgą nie tylko pod względem ilościowym, ale przede wszystkim kapitałowym. Przychody na poziomie 66 mln dolarów w zaledwie trzy miesiące dają producentom potężne narzędzie do dalszej ekspansji.

Czy Waszym zdaniem polskie drobiarstwo jest w stanie konkurować z tak dynamicznie rosnącym importem? Zapraszamy do dyskusji w komentarzach oraz do śledzenia naszych analiz rynkowych na AgroProfil.

źródło: Związek Gospodarstw Drobiarskich Ukrainy