Strona główna Blog Strona 34

Abolicja dla właścicieli ciągników Belarus przesunięta na jesień. Jest odpowiedź resortu na apel KRIR

0

Belarus – problem z rejestracją ciągników: Krajowa Rada Izb Rolniczych doczekała się oficjalnej odpowiedzi na swój apel do premiera Donalda Tuska w sprawie przyspieszenia prac nad abolicją dla właścicieli ciągników Belarus. Ministerstwo Infrastruktury poinformowało, że ze względu na konieczność przeanalizowania licznych uwag termin przekazania projektowanych przepisów do Sejmu przesunięto na III kwartał 2026 roku. Kluczowy dla rolników zapis ustawy uzyskał jednak akceptację Komisji Europejskiej.

Przeczytaj również:

Sprawa ma ogromną skalę – problem zalegalizowania maszyn dotyczy ponad 8 tysięcy ciągników rolniczych sprowadzonych do Polski z krajów trzecich (spoza Unii Europejskiej). Gospodarze, którzy w dobrej wierze kupili i zarejestrowali je po 2016 roku, na skutek kolejnych decyzji uchylających rejestracje ze względu na brak unijnych homologacji technicznych, z dnia na dzień stracili możliwość legalnego wyjeżdżania nimi na drogi publiczne.

Apel Zarządu KRIR z 14 kwietnia 2026 r. skierowany bezpośrednio do Szefa Rządu był reakcją na przedłużający się stan niepewności prawnej, który paraliżuje pracę tysięcy gospodarstw w całym kraju.

Konsensus z Brukselą kluczem do bezpiecznej abolicji

W odpowiedzi na pismo samorządu rolniczego Sekretarz Stanu w Ministerstwie Infrastruktury, Stanisław Bukowiec (pismo z 13 lipca 2026 r.), wyjaśnił szczegółowo powody przesunięcia harmonogramu. Resort musiał zmierzyć się z szerokim zakresem uwag zgłoszonych do projektu ustawy o zmianie ustawy o systemach homologacji pojazdów oraz ich wyposażenia oraz niektórych innych ustaw (projekt UC95), dotyczących m.in. sprawowania nadzoru nad rynkiem motoryzacyjnym przez Dyrektora TDT czy ogólnych zasad dopuszczania do ruchu pojazdów spoza UE.

Najważniejszą informacją dla poszkodowanych rolników jest fakt, że kluczowy art. 10 projektu UC95 – regulujący bezpośrednio kwestię abolicji – uzyskał pozytywną opinię w Brukseli:

  • Zgodność z prawem unijnym: Zaproponowane obecnie brzmienie art. 10 to efekt konsensusu wypracowanego bezpośrednio z Komisją Europejską. Przepis ma jednoznacznie unormować sytuację prawną maszyn w Polsce, jednocześnie ograniczając nakładane na rolników obciążenia i koszty.
  • Obecny etap legislacyjny: Projekt UC95 (w wersji z 23 czerwca 2026 r.) został przekazany do rozpatrzenia przez Komisję Wspólną Rządu i Samorządu Terytorialnego (24 czerwca) oraz Komitet do spraw Cyfryzacji (3 lipca).

Prace w Sejmie po wakacjach

Według najnowszych deklaracji resortu infrastruktury, przyjęcie projektu ustawy przez Radę Ministrów oraz skierowanie go do prac parlamentarnych zaplanowano na III kwartał 2026 roku.

Wiceminister Stanisław Bukowiec zadeklarował, że resort dokłada wszelkich starań, aby przepisy weszły w życie jak najszybciej, pozwalając rolnikom na ostateczne zamknięcie wieloletniego sporu administracyjnego i pełne ponowne wykorzystanie ciągników Belarus w gospodarstwach.

Opracowano na podstawie informacji KRIR

Śmiertelny wypadek ciągnika rolniczego z Teslą

0
Policja Ciechanów
Policja Ciechanów

Do wypadku doszło wczoraj w godzinach popołudniowych

W sobotę około godziny 15:00 na drodze krajowej nr.60 w miejscowości Gostkowo w powiecie ciechanowskich doszło do śmiertelnego wypadku drogowego. Zderzeniu uległ ciągnik rolniczy John Deere ciągnący przyczepę z samochodem osobowym marki Tesla.

Na miejsce wypadku skierowano służby ratunkowe. Kierujący samochodem osobowym był zakleszczony i odniósł bardzo poważne obrażenia. Ratownicy medyczni rozpoczęli reanimację, jednak mimo podjętych działań życia mężczyzny nie udało się uratować. Ofiarą wypadku był 29-letni mieszkaniec powiatu makowskiego.

Policja Ciechanów

Ze zdjęć i relacji świadków wynika, że ciągnik rolniczy nie został zbytnio poszkodowany a samochód osobowy po zjechani z jezdni uderzył w drzewo.

Zdjęcia: KPP w Ciechanowie

Pożary i susza trawią Francję i Hiszpanię. Morze Czarne ratuje bilans na papierze?

0

Morze Czarne a problemy w Europie Zachodniej: Hiszpania i Francja zmagają się z falą pożarów i ekstremalnych temperatur, a prognozy pogodowe nie dają powodów do optymizmu. Podczas gdy w Europie Zachodniej i Południowej brak wody oraz ogień paraliżują uprawy, w basenie Morza Czarnego zbiory zapowiadają się obiecująco. Pojawia się jednak kluczowe pytanie: co z tego, skoro ziarno stamtąd może mieć ogromny problem z dotarciem na światowy rynek?

Francja i Hiszpania: Ogień i susza niszczą uprawy

Krótkie ochłodzenie nad Sekwaną to za mało, by złagodzić skutki trwającego kataklizmu. Po historycznych falach upałów rezerwy wilgoci w glebie zostały całkowicie wyczerpane.

Sytuację dodatkowo zaostrzają groźne pożary we Francji oraz w Hiszpanii, które niszczą nie tylko użytki zielone i uprawy, ale także lokalną infrastrukturę rolniczą. Nadchodzące tygodnie nie przyniosą obfitych opadów, co w połączeniu z powracającymi wysokimi temperaturami stawia pod wielkim znakiem zapytania plony kukurydzy i słonecznika, znajdujących się w kluczowych fazach rozwoju.

Morze Czarne: Dobre prognozy i logistyczny paraliż

Region Morza Czarnego pod względem pogodowym wygląda stabilnie — regularne opady zasilają uprawy wiosenne. Globalny bilans zbóż na papierze wygląda więc bezpiecznie. Haczyk tkwi jednak w samej logistyce i dostawach:

  • Ryzyko trwającej wojny i rosnące koszty: Nasilenie ataków w rejonie portów i szlaków morskich budzi ogromne obawy armatorów oraz ubezpieczycieli.
  • Wstrzymywane załadunki: Wzrost ryzyka przekłada się na skok stawek frachtowych, wycofywanie się części statków z korytarzy handlowych oraz zatory w portach.
  • Efekt dla rynku: Nawet przy udanych zbiorach faktyczna podaż ziarna na rynkach eksportowych może być mocno ograniczona, co utrzymuje wysoką zmienność cen na giełdach (m.in. MATIF).

Przeczytaj również:

A jak wygląda sytuacja na pozostałych kontynentach?

  • USA: W amerykańskim Corn Belt nastąpiło ochłodzenie, a wilgo Zbiory pszenicy tność gleby pozostaje dobra, choć prognozy zapowiadają bardziej suchy okres. Zbiory pszenicy ozimej są na ukończeniu i będą najniższe od dziesięcioleci.
  • Ameryka Południowa:
    • W Brazylii sucha pogoda sprzyja sprawnej zbiórce kukurydzy.
    • W Argentynie problemem staje się nadmiar deszczu w głównych rejonach uprawy pszenicy.
  • Australia: Warunki na razie sprzyjają uprawom, ale rolnicy z niepokojem obserwują rozwój zjawiska El Niño.

Pytanie do Was:

Czy Waszym zdaniem nakładające się straty w Europie Zachodniej i problemy z eksportem z basenu Morza Czarnego wywołają DALSZĄ falę wzrostów cen zbóż na MATIF? Czekamy na Wasze opinie w komentarzach!

Po ataku byka życia 65 latka nie udało się uratować

0

Do tragicznego w skutkach wydarzenia doszło w miejscowości Kopaczyska na Mazowszu

65 letni gospodarz został poturbowany przez byka na terenie gospodarstwa swojego znajomego w miejscowości Kopaczyska w gminie Baranowo na północnym Mazowszu. Pomimo przeprowadzonej na miejscu reanimacji, życia mężczyzny nie udało się uratować.

Jak ustalili policjanci, 65-letni mieszkaniec gminy Kadzidło regularnie odwiedzał swojego znajomego który był właścicielem gospodarstwa.

Gdy gospodarz dostrzegł swojego znajomego na podwórku, ten znajdował się już w bardzo ciężkim stanie.

Poszkodowany mężczyzna był jeszcze przytomny na tyle, by przekazać, co się wydarzyło. Zdążył powiedzieć, że został zaatakowany i poturbowany przez byka.

Niestety chwilę później 65-latek stracił przytomność. Na miejsce wezwano zespół ratownictwa medycznego, jednak mimo długiej reanimacji prowadzonej przez ratowników, obrażenia okazały się zbyt rozległe i życia mężczyzny nie udało się uratować.

Jako przyczynę śmierci wskazano uraz klatki piersiowej i jamy brzusznej które powstały w wyniku wielu uderzeń przez byka.

Żniwa kontra silna fala upałów. Miejscami znów ucierpi kukurydza

0
27 lipca
27 lipca

Duży upał podczas żniw kontra kukurydza i lokalne susze

Z danych pomiarowych wynika, że są miejsca w Wielkopolsce, Ziemi Lubuskiej, Dolnym Śląsku czy Pomorzu Zachodnim, gdzie nie spadło jeszcze 50 mm deszczu w lipcu.

Przed nami fala upałów i wiele suchych dni; które pomogą zebrać plony z pól ale też zasieją ziarno niepewności jak poradzi sobie w te upały kukurydza oraz owoce jak jabłka, gruszki, śliwki na drzewach czy aronia na krzewach.

Fala upałów rozpocznie się w czwartek. Poprzedzi ją fala silnego wiatru w poniedziałek i wtorek.

Według prognoz są duże szanse na to, że temperatura w zachodniej, południowej i środkowej części kraju wzrosła do 36-38 stopni Celsjusza. Upał dosięgnie zarówno Podhale, Bieszczady jak i Półwysep Helski.

Zanim zrobi się gorąco dziś w nocy i jutro przez Polskę przejdzie front z burzami

Pierwsze opady pojawią się wieczorem na Pomorzu Zachodnim. W nocy sucho powinno być w większości Ziemi Łódzkiej, Górnym Śląsku i w woj. Opolskim. Przelotne opady deszczu na obszarze około 20-30% przejdą po północy na wschodzie i częściowo południu kraju.

Słabych burz można się w nocy spodziewać lokalnie od Suwalszczyzny po Kurpie, Kujawy, Kaszuby, Warmię i Mazury. Podczas burz może spaść do 10-17 mm deszczu. Przelotne opady pojawią się miejscami na zachodzie kraju. Ogólnie na zachodzie i północy kraju wraz z Kurpiami i Kujawami popada na obszarze około 70-80%.

27 lipca

Poniedziałek z silnym wiatrem na zachodzie i w centrum kraju

Już przed południem front zacznie opuszczać zachodnie województwa i popołudnie będzie suche, słoneczne ale wietrzne. Od Kaszub po Wielkopolskę, Opolskie ostatnie szanse na opady będą około godziny 15/16:00 po czym niebo rozpogodzi się na dobre. Od Warmii po centrum i południe kraju największe szanse na deszcz będą przed południem i w południe po czym wieczorem szanse na deszcz spadną już do zera.

Największe ryzyko burz i deszczu będzie na Podlasiu i Mazurach oraz na Podkarpaciu- tu lokalnie popada grad, powieje silniejszy wiatr – zwłaszcza na Podkarpaciu a suma opadów lokalnie osiągnie 30 mm.

W centrum kraju popada na około 60% obszaru zaś na południu i wschodzie na około 80-90% obszaru.

Konkurs-Konkurs z okazji Jubileuszu 10–lecia Agro Profil

Ceny paliw: Rosja przedłuży zakaz eksportu diesla i benzyny by ratować krajową podaż!

0

Ceny paliw: Rosnące napięcia geopolityczne i seria problemów infrastrukturalnych doprowadziły do potężnych turbulencji na rynku surowcowym. W czwartek cena ropy Brent przebiła psychologiczną barierę 100 USD za baryłkę. W tym samym czasie z Moskwy napływają sygnały o planowanym wydłużeniu ograniczeń wywozowych na paliwa gotowe. Jak te wydarzenia wpłyną na ceny paliw w Polsce i koszty prac polowych w szczycie żniw?

Przeczytaj aktualną analizę:

Rosja zamyka kurki, by ratować własny rynek

Władze w Moskwie rozważają znaczne wydłużenie obowiązujących obostrzeń na wywóz paliw za granicę. Jak poinformowała agencja Interfax, powołując się na źródła rządowe, projekt stosownego rozporządzenia został już przygotowany i czeka na ostateczny podpis wicepremiera Aleksandra Nowaka:

  • Olej napędowy: Zakaz eksportu diesla, wygasający z końcem lipca, ma zostać przedłużony o co najmniej miesiąc.
  • Benzyna: Ograniczenia wywozowe mają zostać wydłużone aż o kolejne 6 miesięcy.
  • Pośrednicy i trading: Zakaz eksportu diesla dla podmiotów niebędących producentami ma obowiązywać przez kolejne pół roku.

Decyzja ta jest bezpośrednią konsekwencją powracających problemów z zaopatrzeniem wewnętrznym w samej Rosji. Ukraińskie ataki dronów dalekiego zasięgu uszkodziły kluczowe instalacje w rosyjskich rafineriach (w tym zaawansowane kolumny destylacyjne), zmniejszając moce przetwórcze i wywołując lokalne deficyty paliw na stacjach i w hurtowniach.

Ropa Brent za 100 USD: Splot kryzysów na Bliskim Wschodzie

Ograniczenie podaży diesla i benzyny z kierunku wschodniego zbiegło się w czasie z potężną eskalacją na Bliskim Wschodzie, co natychmiast wywindowało ceny surowca na światowych giełdach:

  1. Widmo konfliktu z Iranem: Rosnąca presja militarna wokół Iranu stawia pod znakiem zapytania bezpieczeństwo żeglugi przez Cieśninę Ormuz, przez którą przepływa około 20% światowego wolumenu ropy.
  2. Ataki Huti na Morzu Czerwonym: Ciągłe zagrożenie ze strony bojowników Huti zmusza tankowce do omijania Kanału Sueskiego i opływania Afryki przez Przylądek Dobrej Nadziei.
  3. Wzrost kosztów logistyki: Czas rejsów wydłużył się o 10–14 dni, drastycznie podnosząc stawki frachtu, ubezpieczenia oraz zużycie paliwa morskiego.

W efekcie akumulacja ryzyka geopolitycznego doprowadziła do tego, że w czwartek notowania ropy Brent sięgnęły 100 USD/bbl.

Co oznacza ten kryzys dla polskich rolników?

Sytuacja na światowych giełdach i decyzje rosyjskich władz uderzają bezpośrednio w sektor rolny. Ceny paliw na rynku hurtowym znajdują się pod silną presją wzrostową, co dzieje się w najgorszym możliwym momencie – w trakcie intensywnych prac zbiorczych i przed jesienną uprawą gleby.

  • Wyższe koszty eksploatacji: Rosnące ceny oleju napędowego podnoszą jednostkowy koszt pracy kombajnów, ciągników oraz transportu płodów rolnych.
  • Presja na inne środki produkcji: Utrzymujące się wysokie ceny energii i surowców naftowych przekładają się również na koszty suszenia ziarna oraz zapowiadają potencjalny wzrost cen nawozów azotowych.

Na powrót do niższych stawek na stacjach i w hurtowniach w najbliższych tygodniach raczej nie ma co liczyć – rynek surowców pozostaje pod silnym wpływem geopolitycznej niepewności.

Źródła: Interfax, EPA/TASS, analizy własne AgroProfil

Moc Ursusa 1604 robiła różnicę. Ile naprawdę miał koni?

1
Ursus 1604

Ursus 1604 to jeden z najbardziej rozpoznawalnych ciężkich ciągników produkowanych w Polsce. Do dziś cieszy się dużym zainteresowaniem wśród rolników, którzy szukają wytrzymałej maszyny do wymagających prac polowych. Najczęściej pojawiającym się pytaniem dotyczącym tego modelu jest moc silnika, ponieważ właśnie ona w dużej mierze decyduje o możliwościach ciągnika podczas codziennej eksploatacji.

Moc silnika Ursusa 1604

Ursus 1604 został wyposażony w sześciocylindrowy silnik wysokoprężny Z 8602 o pojemności 6824 cm³. Jednostka napędowa rozwija 150 KM, co w okresie produkcji stawiało ten model w gronie najmocniejszych ciągników oferowanych przez krajowego producenta. Maksymalny moment obrotowy wynosi 477 Nm, dzięki czemu maszyna dobrze radzi sobie z dużym obciążeniem podczas pracy w polu.

Co oznacza 150 KM w praktyce?

Moc 150 KM sprawia, że Ursus 1604 został zaprojektowany przede wszystkim do ciężkich prac uprawowych. Bez większego problemu współpracuje z dużymi pługami, agregatami uprawowymi czy ciężkimi przyczepami. Wysoki moment obrotowy pozwala utrzymywać stabilną pracę silnika nawet podczas znacznego obciążenia.

Duża pojemność jednostki napędowej sprawia również, że ciągnik nie wymaga częstej pracy na najwyższych obrotach. Dzięki temu operator może efektywniej wykorzystywać dostępny zapas mocy podczas wykonywania najbardziej wymagających zadań.

Najważniejsze parametry techniczne

Poza mocnym silnikiem Ursus 1604 oferuje rozwiązania charakterystyczne dla ciężkich ciągników swojej epoki.

Do najważniejszych parametrów należą:

  • moc silnika 150 KM,
  • pojemność silnika 6824 cm³,
  • sześć cylindrów,
  • chłodzenie cieczą,
  • mechaniczny układ wtryskowy,
  • mechaniczna skrzynia przekładniowa z 12 biegami do przodu i 6 do tyłu,
  • maksymalna prędkość 25 km/h,
  • udźwig tylnego podnośnika 4000 kg,
  • zbiornik paliwa o pojemności 130 litrów.

Do jakich prac najlepiej sprawdza się Ursus 1604?

Model 1604 powstał z myślą o dużych gospodarstwach, w których liczył się przede wszystkim wysoki uciąg. Dzięki sześciocylindrowemu silnikowi ciągnik dobrze radzi sobie z głęboką orką, uprawą pożniwną oraz transportem ciężkich ładunków.

Prosta konstrukcja mechaniczna sprawia, że wielu użytkowników nadal wybiera ten model jako podstawową maszynę do prac wymagających dużej siły. Dodatkowym atutem pozostaje łatwa dostępność części zamiennych oraz nieskomplikowana obsługa serwisowa.

Lata produkcji i charakterystyka konstrukcji

Ursus 1604 był produkowany w latach 1978 do 1984. Konstrukcja bazowała na sprawdzonych rozwiązaniach stosowanych w ciężkiej serii Ursusa, jednak wyróżniała się znacznie większą mocą od wcześniejszych modeli. Masa ciągnika bez obciążników wynosi około 5005 kg, a rozstaw osi 270 cm zapewnia odpowiednią stabilność podczas pracy z dużymi maszynami zawieszanymi i ciąganymi.

Czy 150 KM nadal wystarcza?

Pomimo upływu lat moc 150 KM nadal pozwala wykonywać wiele ciężkich prac rolniczych. W gospodarstwach wykorzystujących klasyczne maszyny uprawowe Ursus 1604 pozostaje ciągnikiem o dużym potencjale roboczym. Połączenie sześciocylindrowego silnika, wysokiego momentu obrotowego oraz prostej budowy sprawia, że model ten nadal znajduje zastosowanie wszędzie tam, gdzie najważniejsze są trwałość, łatwość napraw i wysoka siła uciągu.

Dżdżownice nie kłamią. Ich liczba zdradza, w jakiej kondycji jest gleba

0
dżdżownice

Szybki test na dżdżownice pozwala w krótkim czasie uzyskać cenne informacje o jakości gleby. Dżdżownice należą do najważniejszych organizmów pożytecznych w rolnictwie. Często określa się je mianem inżynierów gleby, ponieważ nieustannie ją przetwarzają, spulchniają i poprawiają jej żyzność.

Ich obecność wpływa na lepsze napowietrzenie gleby, sprawniejsze wchłanianie wody oraz większą retencję wilgoci. Dżdżownice uczestniczą także w tworzeniu próchnicy, która poprawia strukturę gleby i zwiększa jej potencjał plonotwórczy.

Jak wykonać szybki test na dżdżownice?

Liczbę dżdżownic na polu można oszacować w prosty sposób. Wystarczy łopata i odrobina czasu. Trzeba jednak pamiętać, że taki test daje wynik orientacyjny i nie zastępuje dokładnego, naukowego pobierania próbek.

Aby przeprowadzić test, należy wykopać bryłę gleby o wymiarach około 18 × 18 cm i głębokości 30 cm. Następnie glebę trzeba starannie rozkruszyć ręcznie i policzyć wszystkie znalezione dżdżownice.

Test łopatkowy warto powtórzyć od 6 do 8 razy na jednorodnej powierzchni około 1000 m². Po zakończeniu należy obliczyć średnią liczbę dżdżownic znalezionych w jednej próbce i pomnożyć ją przez 30. Otrzymany wynik odpowiada przybliżonej liczbie dżdżownic na metr kwadratowy.

Ile dżdżownic świadczy o dobrej glebie?

Za próg krytyczny przyjmuje się 60 dżdżownic na metr kwadratowy. Aby osiągnąć taki wynik, w każdej próbce pobranej łopatą powinny znajdować się średnio co najmniej dwie dżdżownice.

Niższa liczba może wskazywać na osłabioną aktywność biologiczną gleby. Warto wtedy zwrócić uwagę na sposób uprawy, ilość materii organicznej oraz warunki panujące na polu.

Kiedy test da najbardziej wiarygodny wynik?

Aby szybki test był miarodajny, gleba powinna być wilgotna, a jej temperatura powinna wynosić od 5 do 15°C. Nie należy wykonywać badania na polu z ostrą skibą ani bezpośrednio po zabiegach uprawowych.

Od ostatniej uprawy gleby powinno minąć co najmniej sześć tygodni. Dopiero wtedy wynik lepiej odzwierciedli rzeczywistą aktywność dżdżownic w glebie.

Ten niepozorny owoc nazywają eliksirem młodości. W Polsce dojrzewa jako jeden z pierwszych

0
jagoda kamczacka

Jagoda kamczacka coraz częściej pojawia się w ogrodach, na targach i w domowych spiżarniach. Jej podłużne, granatowe owoce dojrzewają bardzo wcześnie, często jeszcze przed truskawkami. Wyróżniają się intensywnym smakiem, wysoką zawartością cennych składników i wyjątkową odpornością krzewu na trudne warunki. Nic dziwnego, że bywa nazywana eliksirem młodości.

Czym jest jagoda kamczacka?

Jagoda kamczacka to owoc wiciokrzewu sinego. Krzew pochodzi z chłodniejszych rejonów Azji i Europy, dlatego dobrze znosi polskie zimy. Jest rośliną długowieczną, mało wymagającą i odporną na mróz.

Owoce mają wydłużony kształt, cienką skórkę i ciemnoniebieski kolor z lekkim nalotem. W smaku łączą słodycz, kwaskowatość i delikatną cierpkość. Niektórym przypominają borówkę, innym czarną porzeczkę lub leśne jagody.

Dlaczego mówi się o niej eliksir młodości?

To określenie wynika głównie z dużej zawartości antyoksydantów. Jagoda kamczacka jest bogata w antocyjany, czyli naturalne barwniki roślinne, które nadają owocom ciemny kolor. W codziennej diecie wspierają ochronę komórek przed stresem oksydacyjnym.

Owoce dostarczają również witaminy C, polifenoli, błonnika oraz składników mineralnych. Dzięki temu mogą wspierać odporność, kondycję naczyń krwionośnych i prawidłową pracę układu trawiennego.

Jak smakuje jagoda kamczacka?

Smak zależy od odmiany, stopnia dojrzałości i warunków uprawy. Dojrzałe owoce są soczyste, aromatyczne i przyjemnie kwaskowe. Zbyt wcześnie zebrane mogą być cierpkie, dlatego warto poczekać, aż łatwo odchodzą od szypułki.

Najlepiej smakują prosto z krzewu, ale świetnie nadają się też do koktajli, owsianki, naleśników, jogurtu i deserów. Po przetworzeniu zachowują głęboki kolor, dlatego chętnie robi się z nich soki, konfitury, dżemy i nalewki.

Jagoda kamczacka w ogrodzie

Uprawa jagody kamczackiej nie jest trudna. Krzew najlepiej rośnie na stanowisku słonecznym, w glebie żyznej, umiarkowanie wilgotnej i lekko kwaśnej lub obojętnej. Dobrze radzi sobie także w mniej idealnych warunkach, ale wtedy plon może być słabszy.

Ważne jest posadzenie co najmniej dwóch różnych odmian. Jagoda kamczacka lepiej owocuje przy zapyleniu krzyżowym, dlatego pojedynczy krzew może dawać znacznie mniej owoców.

Kiedy owocuje jagoda kamczacka?

Jedną z największych zalet tej rośliny jest bardzo wczesne owocowanie. Pierwsze owoce pojawiają się zwykle w maju lub na początku czerwca. To sprawia, że jagoda kamczacka otwiera sezon na świeże owoce z ogrodu.

Krzew zaczyna plonować już po kilku latach od posadzenia, a dobrze prowadzony może owocować przez wiele sezonów. Nie wymaga intensywnego cięcia, choć warto usuwać pędy stare, uszkodzone i nadmiernie zagęszczające środek rośliny.

Jak wykorzystać owoce w kuchni?

Jagoda kamczacka pasuje zarówno do słodkich, jak i lekko wytrawnych dań. Można dodawać ją do sałatek owocowych, ciast, musów, galaretek i domowych lodów. Dobrze znosi mrożenie, więc łatwo zachować ją na zimę.

Z owoców warto przygotować sok bez dużej ilości cukru, ponieważ naturalna kwaskowość nadaje mu świeży smak. Sprawdza się też jako dodatek do herbaty, sosów deserowych i domowych wypieków.

Na co uważać przy zakupie sadzonek?

Najlepiej wybierać zdrowe, dobrze ukorzenione sadzonki z pewnego źródła. Warto sprawdzić nazwę odmiany oraz termin owocowania, ponieważ różne odmiany mogą dojrzewać w innym czasie i mieć odmienny smak.

Dobrze jest dobrać odmiany kwitnące w podobnym terminie. Dzięki temu owady zapylające mają większą szansę przenieść pyłek między krzewami, a roślina odwdzięczy się obfitszym plonem.

Czy jagoda kamczacka jest dla każdego?

Dla większości osób to wartościowy element diety, szczególnie gdy zastępuje słodzone przekąski. Jej wyrazisty smak może jednak nie odpowiadać tym, którzy wolą bardzo słodkie owoce. Wtedy najlepiej łączyć ją z bananem, jabłkiem, jogurtem albo miodem.

Osoby z chorobami przewlekłymi, alergiami lub specjalną dietą powinny wprowadzać nowe produkty rozsądnie i obserwować reakcję organizmu. W codziennym jadłospisie jagoda kamczacka może być prostym sposobem na więcej naturalnych składników roślinnych, zwłaszcza wczesnym latem, gdy ogród dopiero zaczyna owocować.

Z ciągnika zrobili wóz strażacki. Fendt 942 Vario imponuje możliwościami

0
Fendt 942 Vario

Ciągniki rolnicze coraz częściej otrzymują zadania, które wykraczają daleko poza pracę na polu. Przykładem jest Fendt 942 Vario wyposażony w system gaśniczy Agrifire Pro 4.500. Maszyna zabiera 4500 litrów wody, może pobierać ją z otwartych zbiorników i prowadzić akcję gaśniczą podczas jazdy. Dzięki terenowym możliwościom ciągnika zestaw ma docierać tam, gdzie tradycyjne wozy strażackie muszą się zatrzymać.

Fendt 942 Vario jako ciągnik strażacki

System Agrifire Pro 4.500 opracowała holenderska firma Kenbri. Zabudowa zamontowana na ciągniku Fendt 942 Vario obejmuje zbiornik na wodę o pojemności 4500 litrów, pompę pożarniczą napędzaną przez WOM oraz zdalnie sterowaną armatkę wodną.

Tak przygotowany pojazd jest przeznaczony przede wszystkim do gaszenia pożarów lasów, zarośli, ściernisk i innych terenów porośniętych roślinnością. Może poruszać się po drogach gruntowych, polach oraz nierównym podłożu, na którym ciężki samochód pożarniczy mógłby mieć problemy z przejazdem.

Ciągnik strażacki zaprezentowano podczas targów Interschutz w Hanowerze, poświęconych między innymi ochronie przeciwpożarowej, ratownictwu i obronie cywilnej. Charakter pojazdu podkreśla niebieskie światło ostrzegawcze umieszczone na dachu kabiny.

Pompa dostarcza nawet 2000 litrów wody na minutę

W systemie zastosowano pompę pożarniczą Rosenbauer N15 napędzaną wałem odbioru mocy ciągnika. Jej nominalna wydajność wynosi 1500 litrów wody na minutę przy ciśnieniu 10 barów. Maksymalny przepływ może natomiast osiągnąć 2000 litrów na minutę.

Armatka wodna umieszczona na zbiorniku dostarcza do 1000 litrów wody na minutę. Jej zasięg wynosi około 40 metrów, dzięki czemu ciągnik nie musi podjeżdżać bezpośrednio do źródła ognia.

Operator może sterować urządzeniem za pomocą joysticka z kabiny. Dostępny jest również bezprzewodowy pilot działający w odległości około 100 metrów. Pozwala to obsługiwać armatkę wodną spoza pojazdu, o ile warunki prowadzenia akcji są bezpieczne.

Wodę można pobierać z jeziora lub stawu

Zapas 4500 litrów nie zawsze wystarczy do przeprowadzenia dłuższej akcji. Dlatego system Agrifire Pro 4.500 wyposażono w ramię ssące umożliwiające pobieranie wody z otwartych zbiorników.

Ciągnik może zostać ustawiony w pobliżu jeziora, stawu, kanału albo innego dostępnego źródła. Rozwiązanie ogranicza konieczność każdorazowego powrotu do bazy lub punktu napełniania zbiorników.

Ma to szczególne znaczenie podczas pożarów lasów, nieużytków i pól, które mogą rozwijać się w dużej odległości od hydrantów. Możliwość samodzielnego uzupełniania wody zwiększa czas działania pojazdu w terenie.

Dane techniczne Fendta 942 Vario z Agrifire Pro 4.500


Element wyposażenia Parametry
Ciągnik Fendt 942 Vario
Moc ciągnika 415 KM
Pojemność zbiornika 4500 litrów
Pompa pożarnicza Rosenbauer N15 napędzana przez WOM
Wydajność nominalna pompy 1500 l/min przy ciśnieniu 10 barów
Maksymalny przepływ 2000 l/min
Wydajność armatki wodnej Do 1000 l/min
Zasięg armatki wodnej Około 40 metrów
Sposób sterowania Joystick lub bezprzewodowy pilot
Zasięg pilota Około 100 metrów
Pobieranie wody Ramię ssące do otwartych zbiorników wodnych
Masa systemu po napełnieniu Około 6 ton
Wymiary systemu gaśniczego Około 2,37 × 2,80 × 1,80 m
Opcjonalny system Coolfire Ciśnienie do 300 barów, przepływ około 28 l/min

Masa zabudowy wymaga odpowiedniego ciągnika

Fendt 942 Vario dysponuje mocą 415 KM. W przypadku pracy z systemem gaśniczym sama moc silnika nie jest jednak jedynym parametrem decydującym o przydatności ciągnika.

Napełniona zabudowa Agrifire Pro 4.500 waży około 6 ton. Przystosowanie innego modelu do przewożenia takiego wyposażenia zależy więc przede wszystkim od dopuszczalnej masy całkowitej pojazdu, nośności osi oraz możliwości bezpiecznego zamontowania zbiornika.

Z tego powodu nie każdy mniejszy ciągnik może zostać wyposażony w identyczny system. Konieczne jest zachowanie odpowiedniego rozkładu masy oraz stabilności podczas jazdy, skręcania i pracy na pochyłym podłożu.

Kabina ochronna i szybka zmiana kierunku jazdy

Według producenta Fendt strażacka wersja ciągnika może otrzymać opcjonalną kabinę ochronną. Jej zadaniem jest zwiększenie poziomu zabezpieczenia operatora podczas pracy w pobliżu ognia, wysokiej temperatury i unoszących się zanieczyszczeń.

Istotnym rozwiązaniem jest także system umożliwiający zmianę pozycji kierowania. Operator może dzięki niemu szybko zmienić kierunek jazdy i opuścić strefę zagrożenia bez konieczności wykonywania czasochłonnych manewrów.

Taka funkcja może mieć znaczenie podczas pożarów roślinności, gdy kierunek rozprzestrzeniania się ognia nagle zmienia się pod wpływem wiatru.

System Coolfire pracuje pod ciśnieniem 300 barów

Kenbri może wyposażyć Fendta 942 Vario również w system Coolfire wykorzystujący technologię ultrawysokiego ciśnienia. Urządzenie montowane jest w przedniej części ciągnika i pracuje pod ciśnieniem dochodzącym do 300 barów.

System wykorzystuje wodę oraz drobne cząstki ścierne. Strumień pozwala wykonać niewielki otwór w ścianie, drzwiach albo dachu. Następnie przez powstały otwór podawana jest mgła wodna, która ma schładzać gorące gazy znajdujące się wewnątrz objętego pożarem pomieszczenia.

Według Kenbri rozwiązanie może być wykorzystywane również podczas gaszenia bel siana i słomy, a także pożarów rozwijających się w gruncie. W takich przypadkach ogień może pozostawać niewidoczny na powierzchni i ponownie pojawić się po zakończeniu tradycyjnego polewania wodą.

Ciągniki coraz częściej wspierają strażaków

Fendt 942 Vario z systemem Agrifire Pro 4.500 nie jest jedynym ciągnikiem przystosowanym do walki z pożarami. Maszyny rolnicze coraz częściej są wykorzystywane przez jednostki działające na terenach wiejskich, leśnych i podmokłych.

Ochotnicza straż pożarna w niemieckim Wiesmoor testuje między innymi przebudowany ciągnik John Deere 6R 250 o mocy 301 KM. Współpracuje on z przerobionym wozem asenizacyjnym mogącym przewozić do 12 000 litrów wody.

Taki zestaw jest większy od konstrukcji Kenbri, ale wykorzystuje podobną zasadę. Ciągnik zapewnia możliwość poruszania się w trudnym terenie, natomiast zbiornik pozwala dostarczyć duże ilości wody w miejsce oddalone od dróg i hydrantów.

Kenbri rozwija pojazdy i systemy gaśnicze

Kenbri Fire Fighting zajmuje się projektowaniem, sprzedażą, serwisowaniem oraz wynajmem pojazdów pożarniczych i wyposażenia gaśniczego. Z rozwiązań firmy korzystają między innymi straże pożarne, siły zbrojne, przedsiębiorstwa przemysłowe oraz lotniska.

W Holandii Kenbri jest autoryzowanym dealerem sprzętu Rosenbauer. Firma zatrudnia około 270 osób i prowadzi działalność w czterech lokalizacjach na terenie Holandii oraz Belgii.

Połączenie ciągnika o dużej mocy, terenowego podwozia, zbiornika na 4500 litrów wody i wydajnej pompy tworzy pojazd przeznaczony do bardzo konkretnych zadań. Fendt 942 Vario nie zastąpi typowego wozu pożarniczego, ale może dostarczyć wodę i prowadzić działania w miejscach, do których samochód ratowniczy nie będzie w stanie bezpiecznie dotrzeć.

Pogoda 26 lipca. Od środy dobra pogoda na żniwa

0
26 lipca
26 lipca

Na zachodzie kraju pogoda pozwoli żniwować

Po tygodniu przekropnej pogody nastała zmiana na słoneczną i ciepłą. Na zachodzie kraju w ostatnich dniach albo padało niewiele albo miejscami nie padało wcale. To oznacza, że jutro pogoda pozwoli wyjechać maszynami w pole i rozpocząć żniwowanie.

Sprzyjać temu będzie najbliższa noc; która na zachodzie kraju przyniesie nie mniej niż 14-16 stopni Celsjusza a na południu Dolnego Śląska nie mniej niż +18 stopni Celsjusza. Znacznie chłodniej będzie na Roztoczu — +10 stopni oraz w dolinie od Gorzowa po Piłę, Człuchów — +11/+13 stopni.

W niedzielę wieczorem na Pomorzu pojawią się burze

O ile w całym kraju do popołudnia na niebie dużo słońca to wieczorem na północy kraju pojawi się dużo więcej chmur i najpierw przy granicy z Niemcami na Pomorzu Zachodnim a później także wzdłuż całego wybrzeża i północy Kaszub pojawią się burze z przelotnymi opadami deszczu do 5-20 mm. Burze będą bez gradu i wichur.

W poniedziałek w całym kraju słońce na zmianę z chmurami burzowymi. Chociaż nie popada wszędzie to jednak miejsc z deszczem będzie blisko 75% obszaru kraju.

We wtorek sucho ale bardzo wietrznie – zwłaszcza na wschodzie, północy i w centrum kraju. W środę i czwartek sucho, słonecznie i gorąco. W tych dniach zarówno słoma jak i ziarno będzie już suche i nadawać się do zbioru.

26 lipca

Sklep- https://sklep.agroprofil.pl/

III Otwarte Zawody Zaprzęgowe w Jabłoni-Zarzeckich. Podlasie udowadnia, że stoi koniem

0

Ponad 30 zaprzęgów, wymagający tor, sportowa rywalizacja i przede wszystkim ludzie, dla których konie są pasją przekazywaną z pokolenia na pokolenie. III Otwarte Podlaskie Zawody w Powożeniu Zaprzęgami Konnymi „Pamięć Podlaskich Zaprzęgów”, które odbyły się w Stajni Jabłonka w miejscowości Jabłoń-Zarzeckie, po raz kolejny pokazały, że Podlasie jest jednym z najważniejszych regionów pielęgnujących tradycje zaprzęgowe.

Z roku na rok wydarzenie przyciąga coraz więcej zawodników i kibiców, a jego organizatorzy konsekwentnie podnoszą poziom sportowy imprezy.

– Kolejne nasze zawody. Jak widać, cały czas idą do przodu. Taki był nasz cel – żeby co roku zrobić krok wyżej i rozwijać sportowy wymiar tej imprezy. Gonimy Polskę. Podlasie stoi koniem, zresztą pogranicze Podlasia i Mazowsza stoi koniem. To region, w którym konie były zawsze, a tradycje zaprzęgowe są bardzo silne – podkreśla Paweł Rostkowski, współorganizator zawodów i prezes Koła Hodowców Koni w Ostrołęce.

Jak zaznacza, pomysł na organizację zawodów narodził się z własnych doświadczeń startowych.

– Jeździliśmy po całej Polsce i pozazdrościliśmy, że w innych regionach są dobrze przygotowane zawody. Stwierdziliśmy, że trzeba przenieść ten poziom również na północ Polski. Dziś nasze zawody cieszą się opinią profesjonalnie przygotowanych, a to bardzo nas cieszy – mówi.

Trudny tor i coraz wyższy poziom

W tegorocznej edycji zawodnicy rywalizowali w kilku kategoriach – od kuców po zaprzęgi zaawansowane, mierzące się z maratonem kombinowanym.

– Tor jest trudny. Co roku jest coraz bardziej wymagający, ale myślimy, że damy radę – mówił przed startem Tomasz Dłuski, który wystawił swoje konie aż w trzech kategoriach.

Paweł Rostkowski nie ukrywa, że wymagający parkur był zamierzony.

– Pełny maraton wymaga ogromnego zaplecza organizacyjnego, ale uważam, że tor, który przygotowaliśmy dla naszych zawodników, i tak jest bardzo wymagający. Słyszę to zresztą w kuluarach – dodaje.

Dobry koń do zaprzęgu to nie przypadek

Choć z zewnątrz przejazdy wyglądają efektownie i widowiskowo, zawodnicy podkreślają, że sukces zaczyna się dużo wcześniej – podczas codziennej pracy z koniem.

– Nie każdy koń nadaje się do zaprzęgu. Musi być spokojny i nienerwowy. Kuce są trochę łatwiejsze w prowadzeniu, przy dużych koniach potrzeba już więcej siły, bo to jednak zupełnie inna masa – wyjaśnia Tomasz Dłuski.

Podobnego zdania jest Wojciech Jastrzębski, który pasją do zaprzęgów zaraził już swoich synów.

– Z każdym koniem da się dogadać, ale trzeba zbudować więź. Trzeba poświęcić mu dużo czasu. Tak samo jak ludzie – jedne konie są spokojniejsze, inne bardziej nerwowe. Każdy wymaga indywidualnego podejścia – mówi.

Dariusz Stokowski zwraca uwagę, że podczas zawodów konie reagują zupełnie inaczej niż podczas codziennej pracy.

– Na drodze koń idzie spokojnie, nie boi się samochodów. A tutaj pojawiają się bramki, mikrofony, publiczność. To dla niego nowe miejsce i dodatkowe emocje, dlatego zachowuje się inaczej – tłumaczy.

Pasja przekazywana z pokolenia na pokolenie

W Jabłoni-Zarzeckich nie brakowało rodzin, dla których konie są częścią codziennego życia.

– Zaczęło się od taty. Od małego chodziłyśmy z siostrą do koni i tak ta pasja została. Trzeba ćwiczyć, pracować z koniem i przede wszystkim go wyczuć – opowiada Julia Dłuska, która z kuców stopniowo przesiada się na większe konie.

Podobną historię ma rodzina Jastrzębskich.

– Dziadek jeździł, tata jeździł, teraz jeździmy my. A dziś razem ze mną startują już moi synowie. Tak ta pasja przechodzi na kolejne pokolenia – mówi Wojciech Jastrzębski.

Co ciekawe, sam swoją przygodę z końmi rozpoczął dopiero po czterdziestce.

– Pierwsze konie kupiłem dopiero po czterdziestym roku życia. Teraz udało mi się zarazić tą pasją kolejne pokolenie – dodaje.

Konie zmieniły swoją rolę

Jeszcze kilkadziesiąt lat temu koń był podstawową siłą roboczą w gospodarstwie. Dziś jego miejsce zajęły maszyny rolnicze, ale – jak podkreślają uczestnicy – nie oznacza to końca tradycji.

– Kiedyś zaprzęgów było więcej, bo pracowały w polu. Dziś konie służą głównie do rekreacji, zawodów czy pokazów. Ja jeszcze czasami zaprzęgam konia do pracy, żeby się przeszedł. Koń jest zdrowszy, kiedy pracuje – mówi Dariusz Stokowski.

Na historyczne znaczenie koni zwraca uwagę również wójt gminy Nowe Piekuty Marek Kaczyński.

– Koń od zawsze był związany z polską wsią. Był obecny podczas wojen, później stanowił podstawową siłę pociągową w gospodarstwach. Dziś koni jest mniej, ale ogromnie ważne jest to, że są ludzie, którzy pielęgnują tradycje jeździectwa i koniarstwa – podkreśla.

Zawody, które napędzają rozwój

Organizatorzy nie ukrywają, że trzy lata temu podobnych imprez w regionie było niewiele.

– Kiedy rozpoczynaliśmy organizację zawodów, były one jednymi z nielicznych w naszym regionie. Dzisiaj mamy już cztery albo pięć imprez zaprzęgowych. To pokazuje, że jest potrzeba organizowania takich wydarzeń i środowisko chce się rozwijać – mówi współorganizator Paweł Jabłoński.

Choć zawody mają charakter widowiskowy, ich znaczenie jest znacznie większe. Integrują hodowców, umożliwiają wymianę doświadczeń i zachęcają młodych ludzi do rozpoczęcia przygody z końmi.

Coraz liczniejsze grono uczestników oraz wysoki poziom organizacyjny sprawiają, że III Otwarte Podlaskie Zawody w Powożeniu Zaprzęgami Konnymi potwierdziły swoją pozycję jako jednej z najważniejszych imprez zaprzęgowych w północno-wschodniej Polsce. A wszystko wskazuje na to, że w kolejnych latach wydarzenie będzie rozwijać się równie dynamicznie, jak pasja ludzi, którzy od pokoleń udowadniają, że na Podlasiu koń wciąż zajmuje wyjątkowe miejsce.