Ministerstwo rolnictwa Indii spodziewa się, że kraj ten osiągnie duże zbiory pszenicy ozimej dzięki większej powierzchni zasiewów i korzystnym warunkom pogodowym, donosi Business Standard.
Areał zasiewów indyjskiej pszenicy wzrósł
Szacuje się, że powierzchnia zajęta pod zbiory zbóż odmian ozimych w sezonie 2024/25 wyniesie 3,2 mln hektarów, w porównaniu z 3,16 mln hektarów w roku poprzednim. Zbiory odbędą się w miesiącach marzec – maj.
Przypomnijmy, że według szacunków ministerstwa w poprzednim sezonie 2023/24 Indie zebrały rekordową ilość pszenicy. Jednakże, aby zapewnić ogólne bezpieczeństwo żywnościowe i zapobiec spekulacjom, rząd Indii niedawno zaostrzył ograniczenia dotyczące zapasów pszenicy, gdyż krajowe ceny tego zboża nadal rosną, co rzuca cień na rzekomy rekordowy poziom produkcji.
Rekordowych zbiorów pszenicy w Indiach oczekuje USDA
Według ostatniej prognozy USDA nadchodzące zbiory pszenicy w Indiach powinny wynieść rekordowe 113,3 mln ton i przekroczą lekko konsumpcję ocenianą na 112,2 mln ton. Stąd zapasy krajowe powinny wzrosnąć na koniec sezonu po trzech sezonach spadkowych.
Produkcja, zużycie i zapasy pszenicy w Indiach (mln ton) – USDA
Indie przedłużyły zakaz handlu instrumentami pochodnymi na niektóre produkty spożywcze
Indyjska Komisja Papierów Wartościowych i Giełd przedłużyła termin do końca marca tego roku zawieszenia obrotu instrumentami pochodnymi na niektóre zboża i produkty spożywcze, informowała agencja Reuters. Ma to na celu ograniczenie spekulacji tymi produktami i ograniczyć wzrost cen ma krajowym rynku
Między innymi zawieszono handel instrumentami pochodnymi na ryż, pszenicę, nasiona gorczycy, soję, surowy olej palmowy i fasolę.
Należy przypomnieć, że pierwsze zawieszenie obrotu instrumentami pochodnymi w Indiach nastąpiło w grudniu 2021 r.
Eksport rosyjskiego zboża osiągnął rekordowe 72 mln ton w 2024 r., poinformowało centrum Agroeksportu przy rosyjskim Ministerstwie Rolnictwa, powołując się na szacunki ośrodka analitycznego Rusagrotrans. Rok wcześniej wielkość ta wynosiła 68,6 mln ton.
Handel zbożem przejęły firmy rosyjskie
Jak zauważono, po raz pierwszy w pierwszej dziesiątce dostawców nie znalazły się żadne firmy zagraniczne. Liderem dostaw była spółka Grain Gates, której udział wyniósł 15,7 mln ton, po 11 mln ton w 2023 r. Jak zauważa Agroexport, jest to największa ilość dostaw od jednej firmy w ciągu roku w historii rosyjskiego eksportu. Drugie miejsce zajęła firma Aston z eksportem na poziomie 7,7 mln ton (po 6,2 mln ton rok wcześniej). Na trzecim miejscu znalazła się JSC OZK – 3,7 mln ton (3,5 mln ton). Według statystyk, po raz pierwszy w pierwszej dziesiątce znalazły się spółki Grain Service, TOP Grain i Petrokhleb-Kuban.
Najwięksi eksporterzy rosyjskiej pszenicy (mln ton)
Egipt i Turcja były największymi odbiorcami rosyjskiej pszenicy
Głównymi importerami rosyjskiego zboża w ubiegłym roku był Egipt , który kupił ponad 11,1 mln ton, a na drugim miejscu znalazła się Turcja z wynikiem 7,2 mln ton. Następne w kolejności są Iran z 5,6 miliona ton, Arabia Saudyjska z 4,6 miliona ton i Bangladesz z 3,9 miliona ton.
Najwięksi importerzy rosyjskiej pszenicy (mln ton):
Zbiory zbóż w 2024 roku były o 14% niższe w skali roku
Jak podał Rosstat, zbiory zbóż i roślin strączkowych w masie netto w 2024 r. zmniejszyły się o 19,94 mln ton (w porównaniu z 2023 r.) do 124,96 mln ton. Zebrano o 15,8 mln ton mniej pszenicy niż w 2023 r. – 82,4 mln ton w porównaniu do 98,2 mln ton w roku poprzednim.
Eksport rosyjskich zbóż spadnie do końca sezonu 2024/25, a wysyłki w styczniu obniżyły się o połowę
Wcześniej szef Rosyjskiego Związku Zbożowego Arkadij Złoczewski poinformował, że eksport zbóż z Rosji do końca sezonu 2024/25 zmniejszy się do 47–48 mln ton, z czego około 41 mln ton będzie stanowić pszenica. Eksport w styczniu spadł już o połowę w porównaniu z ubiegłym rokiem.
Jak wynika z analizy opublikowanej przez Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa (KOWR), do momentu agresji rosyjskiej na Ukrainę bilans w handlu produktami rolno-spożywczymi między nią a Polską był zazwyczaj nieznacznie korzystny dla Ukrainy. Potwierdzają to aktualne dane z bazy GUS.
Import i eksport towarów rolno-spożywczych między Polską i Ukrainą
Przełomowym rokiem był 2022, gdy Rosja dokonała pełnoskalowej inwazji na Ukrainę. Wtedy też wartość importu towarów rolno-spożywczych z Ukrainy wzrosła o ponad 1,7 mld euro względem 2021 roku, czyli niemal dwukrotnie.
W 2023 roku również więcej kupowaliśmy niż sprzedawaliśmy
W 2023 roku bilans w handlu produktami rolno-spożywczymi był nadal korzystny dla Ukrainy. Jak wynika ze wstępnych danych GUS, importowaliśmy z Ukrainy towary na łączną wartość ok. 1,69 mld euro. Do Ukrainy eksportowaliśmy towary o łącznej wartości ok. 1,03 mld euro. Różnica wynosiła więc 0,66 mld euro.
Grupy towarowe – Import i eksport towarów rolno-spożywczych między Polską i Ukrainą
Największą różnicę w bilansie handlowym produktami rolno-spożywczymi w 2023 roku zarejestrowano w kategorii „tłuszcze i oleje”. W tym wypadku różnica między eksportem a importem wynosiła prawie 600 mln euro na korzyść Ukrainy.
Skąd wzrost importu z Ukrainy po inwazji Rosji?
Problem ukraińskich produktów rolnych na rynkach Europy Środkowej analizował Ośrodek Studiów Wschodnich (OSW). Jak wskazał zespół OSW, problem skokowego napływu zboża zaczął się od zniesienia ceł na ukraiński import w Unii Europejskiej w czerwcu 2022 roku.
Produkcja rolno-spożywcza stanowi 60 proc. ukraińskiego eksportu. Ukraińskie rolnictwo jest mocno zorientowane na handel zagraniczny. Po inwazji Rosji Ukraina utraciła główną bramę eksportową – porty na Morzu Czarnym.
W sierpniu 2022 roku Rosja zgodziła się otworzyć dla Ukrainy tzw. korytarz czarnomorski. Od lipca 2023 roku agresor ponownie zablokował porty. Ukraina korzysta więc z otwartego rynku UE. Ze względu na koszty transportu jest dla niej bardziej opłacalne wysyłanie towarów drogą lądową do państw bliskich niż dalekich.
Ceny mleka w Polsce oraz na świecie są wypadkową wielu czynników – zarówno lokalnych, jak i globalnych. Unia Europejska odpowiada za około 80% regulacji prawnych dotyczących rynku mleczarskiego, co oznacza, że zmiany w polityce rolnej, handlowej czy ekologicznej mogą mieć kluczowy wpływ na sytuację producentów. Dodatkowo, rynek mleka nie funkcjonuje w oderwaniu od innych sektorów gospodarki – wpływają na niego zarówno wojny handlowe, jak i zmiany demograficzne, a także nastroje konsumentów. Rok 2024 zakończył się optymistycznie dla polskich producentów mleka, jednak czy 2025 rok będzie równie łaskawy? Ekspert rynku mleczarskiego, Jarosław Malczewski, prezes Polskiej Grupy Mleczarskiej, przybliża kluczowe czynniki wpływające na ceny mleka w nadchodzących miesiącach.
Wzrost i spadek cen mleka – co za tym stoi?
Pod koniec 2024 roku cena mleka w skupie wynosiła średnio 2,59 zł netto za litr, co oznaczało wzrost o 20-30% względem początku roku. Kluczowym czynnikiem wzrostu była sytuacja na rynku globalnym, a w szczególności zwiększony popyt na tłuszcze mleczne, takie jak masło i śmietana przerzutowa. Od listopada ceny masła gwałtownie rosły, osiągając rekordowy poziom 41 zł za kilogram – najwyższy od 30 lat. Wpływ na to miało kilka czynników, w tym wzrost spożycia tłuszczów mlecznych w Europie oraz niedobór mleka w Rosji, gdzie cena kostki masła sięgnęła 200 rubli (czyli około 20-30 zł).
Jednak początek 2025 roku przyniósł odwrócenie trendu. Chińskie zapasy mleka i masła, gromadzone w obawie przed wojną handlową z USA, zostały uzupełnione w grudniu 2024 roku. Dodatkowo, sezonowe zwiększenie produkcji w niektórych krajach, jak Nowa Zelandia, doprowadziło do nadpodaży. W efekcie cena masła spadła z 41 zł do 27 zł, a mleko w skupie staniało do 2,22-2,25 zł za litr.
Koszty produkcji mleka – dlaczego rosną?
Mimo spadku cen mleka, koszty jego produkcji wciąż rosną. Wzrost płacy minimalnej w Polsce do 4665 zł brutto spowodował podwyżki wynagrodzeń także dla pracowników mleczarni, co wpłynęło na koszty przetwórstwa. Dodatkowo, ceny energii – zarówno prądu, jak i gazu – wzrosły o kilkanaście procent, co podniosło koszty produkcji mleka o około 6 groszy na litrze.
Koszty pasz, które stanowią znaczną część wydatków producentów mleka, również wzrosły. Podwyżki cen zbóż, soi i dodatków białkowych, a także zwiększone ceny nawozów, odbiły się na budżetach gospodarstw mlecznych. Wielu rolników sygnalizuje, że opłacalność produkcji mleka przy obecnych cenach spada, co może doprowadzić do ograniczenia produkcji w dłuższym okresie.
Polska na tle świata – jak wypadamy w porównaniu do innych krajów?
Polska jest jednym z kluczowych producentów mleka w Unii Europejskiej, ale w skali globalnej musi konkurować z takimi gigantami jak Stany Zjednoczone i Nowa Zelandia. W 2024 roku produkcja mleka w UE wzrosła o 0,7%, jednak prognozy na 2025 rok sugerują spowolnienie tego wzrostu do 0,5%. W Polsce natomiast produkcja nadal rośnie, co oznacza większą podaż surowca na rynku i potencjalne presje na dalszy spadek cen.
W Nowej Zelandii, która jest jednym z największych eksporterów mleka na świecie, w ostatnim czasie odnotowano wzrost wartości indeksu giełdy mleczarskiej Global Dairy Trade o 4%, co sugeruje lekką poprawę popytu na rynku światowym. Jednak kraj ten osiągnął już sezonowy szczyt produkcji (przypadający na tamtejsze lato), co oznacza, że w kolejnych miesiącach podaż mleka może się zmniejszyć, stabilizując globalne ceny.
W Stanach Zjednoczonych sytuacja wygląda inaczej – polityka nowej administracji prezydenta Donalda Trumpa przyniosła zaostrzenie przepisów imigracyjnych, co wpłynęło na dostępność siły roboczej w kluczowych mleczarskich stanach, takich jak Wisconsin i Kalifornia. Aż 75% pracowników tamtejszych mleczarni to osoby bez prawa pobytu, co oznacza, że ewentualne deportacje mogą wpłynąć na ograniczenie produkcji mleka w USA.
Prognozy na kolejne miesiące – co czeka rynek mleka w 2025 roku?
Zdaniem ekspertów, ceny mleka w Polsce w najbliższych miesiącach będą w dużej mierze uzależnione od sytuacji na światowych rynkach. Jeśli popyt na produkty mleczne w Chinach i Rosji ponownie wzrośnie, możliwe jest odbicie cen w drugiej połowie roku. Z drugiej strony, jeśli rosnące koszty produkcji skłonią rolników do ograniczenia produkcji, podaż może się zmniejszyć, co również wpłynęłoby na stabilizację cen.
Nie można także zapominać o wpływie polityki unijnej – możliwe zmiany w polityce rolnej oraz ekologiczne regulacje mogą wprowadzić dodatkowe obciążenia dla producentów mleka. Polska, jako jeden z głównych graczy na rynku europejskim, będzie musiała dostosować się do tych wymagań, co może wpłynąć na koszty produkcji i dalsze zmiany cen.
Czy rolnicy mają powody do obaw?
Podczas gdy rok 2024 zakończył się optymistycznie dla producentów mleka, początek 2025 roku przyniósł spadki cen, które mogą być odczuwalne dla rolników. Wzrost kosztów produkcji, w połączeniu z globalnymi wahaniami popytu i podaży, może stanowić wyzwanie dla rynku mleczarskiego w nadchodzących miesiącach. Kluczowe znaczenie będzie miało dalsze kształtowanie się popytu na rynku światowym, szczególnie w Chinach i Rosji, a także polityka handlowa USA i regulacje Unii Europejskiej.
Czy ceny mleka odbiją w drugiej połowie roku? To pytanie, na które odpowiedź przyniosą kolejne miesiące. Jednak jedno jest pewne – rynek mleka pozostanie jednym z najbardziej dynamicznych sektorów gospodarki rolnej w 2025 roku.
Zobacz pełen materiał wideo na naszym kanale YouTube!
Ptasia grypa po raz kolejny uderzyła w polskie rolnictwo, siejąc spustoszenie w hodowlach kur niosek. Krajowa Izba Producentów Drobiu i Pasz alarmuje, że skutki epidemii mogą być odczuwalne przez konsumentów już tej wiosny. W wyniku choroby wybito aż 6 milionów niosek, co znaczną miarą ograniczy podaż jaj na rynku.
Wiosną sytuacja na rynku jaj się pogorszy
Największe ogniska wirusa pojawiły się w kluczowych regionach produkcji jaj w Polsce, powodując dramatyczny spadek dostępności tego podstawowego produktu spożywczego. Już od sierpnia 2024 roku ceny jaj zaczęły rosnąć, a początek 2025 roku przyniósł kolejne podwyżki, sięgające nawet kilkudziesięciu procent. Eksperci przewidują, że wiosną sytuacja się jeszcze pogorszy, a podaż jaj może być nawet o 20 proc. niższa niż rok wcześniej.
Jaka jest cena jajek?
Jak wynika z danych Ministerstwa Rolnictwa, pod koniec grudnia 2024 roku ceny jaj w zakładach pakowania wynosiły:
71,63 zł/100 sztuk dla klasy L z chowu klatkowego,
84,47 zł/100 sztuk za jaja z chowu ściółkowego,
84,46 zł/100 sztuk za jaja z wolnego wybiegu.
Wzrost cen może jeszcze przyspieszyć, jeśli nie uda się opanować epidemii. Niestety, ptasia grypa nie jest jedynie polskim problemem. Ogniska choroby pojawiają się również u dużych producentów w Europie i USA, co dodatkowo napędza globalny wzrost cen.
Rok 2025 przynosi rolnikom kolejne zmiany w ramach Wspólnej Polityki Rolnej, a jedną z najbardziej kontrowersyjnych jest wprowadzenie normy GAEC 2. Od 15 marca zacznie ona obowiązywać tych, którzy ubiegają się o dopłaty bezpośrednie. Nowe regulacje mają na celu ochronę torfowisk i terenów podmokłych, ale dla wielu rolników oznaczają kolejne ograniczenia i niewiadome.
Co oznacza norma GAEC 2 dla rolników? Ochrona torfowisk i terenów podmokłych
Od 15 marca 2025 roku na wyznaczonych obszarach nie będzie można wydobywać torfu ani budować rowów i systemów drenarskich odwadniających glebę. Zakazane będą również orki na gruntach ornych, a trwałe użytki zielone nie będą mogły być przekształcane ani zaorywane. Wyjątkiem jest renowacja metodą płytkiej uprawy i podsiewu, dozwolona nie częściej niż raz na cztery lata.
Początkowo planowano objąć normą GAEC 2 około 146 tys. ha. Najnowszy projekt rozporządzenia Ministerstwa Rolnictwa wskazuje jednak, że obszar ten wzrósł do niemal 400 tys. ha, obejmując także tereny użytkowane rolniczo. Dla wielu gospodarzy to poważna zmiana, która może wpłynąć na opłacalność ich działalności.
GAEC 2 – gdzie sprawdzić?
Rolnicy mogĄ sprawdzić, czy ich ziemia podlega normie GAEC 2, w aplikacji eWniosek Plus, zintegrowanej z systemem ARiMR.
Rolnicy wyrażają niezadowolenie zarówno z zakresu nowych regulacji, jak i sposobu ich wdrażania. Początkowo zapewniano, że normą GAEC 2 objęte zostaną tereny nieużytkowane rolniczo. Obecnie jednak wiadomo, że restrykcje obejmą także grunty, które były aktywnie wykorzystywane w produkcji rolnej.
Kolejną kwestią jest brak transparentności – wyznaczenie nowych obszarów ogłoszono w ostatniej chwili, tuż przed rozpoczęciem kampanii składania wniosków o dopłaty. Wprowadza to niepewność wśród rolników, którzy muszą dostosować się do nowych regulacji bez odpowiedniego czasu na przygotowanie.
Co dalej z normą GAEC 2?
Wprowadzenie normy GAEC 2 może stać się kolejnym punktem spornym między rolnikami a administracją. Przedstawiciele sektora rolnego zwracają uwagę na brak wystarczających konsultacji i bagatelizowanie realnych konsekwencji wprowadzenia nowych przepisów.
W najbliższych tygodniach okaże się, czy Ministerstwo Rolnictwa zdecyduje się na dalsze wyjaśnienia i udostępnienie szczegółowych informacji. Na razie rolnicy pozostają w niepewności, a nadchodzący sezon może być dla nich wyjątkowo trudny.
Od lat w Polsce toczy się debata na temat uciążliwości zapachowej, szczególnie w kontekście ferm hodowlanych. Ministerstwo Klimatu i Środowiska zapowiada powrót tzw. ustawy odorowej, która ma na celu ograniczenie emisji nieprzyjemnych zapachów.
Co to jest ustawa odorowa?
Ustawa odorowa to zbiór regulacji mających na celu przeciwdziałanie emisji uciążliwych zapachów pochodzących z różnych sektorów przemysłu, w tym głównie rolnictwa. Nowe przepisy, nad którymi pracuje Ministerstwo Klimatu i Środowiska, mają określić dopuszczalne normy stężenia odorantów oraz minimalne odległości inwestycji rolniczych od zabudowań mieszkalnych. Podobne rozwiązania funkcjonują już w krajach takich jak Niemcy czy Holandia.
Ustawa odorowa – kiedy wchodzi?
Obecnie ustawa odorowa 2025 jest w fazie przygotowań. Rząd zapowiada, że projekt ustawy zostanie opracowany do końca 2025 roku, a jego fundamentem ma być analiza poziomów emisji odorantów w różnych gałęziach przemysłu. Choć formalnie ustawa jeszcze nie obowiązuje, wiele gmin już teraz dostosowuje swoje plany zagospodarowania przestrzennego, aby w przyszłości uniknąć konfliktów związanych z lokalizacją ferm hodowlanych.
Co to jest uciążliwość zapachowa?
To pojęcie coraz częściej jest używane przeciwko rolnikom. Niby chodzi o komfort mieszkańców, ale w rzeczywistości oznacza kolejne restrykcje dla hodowców. Przecież każda wieś pachnie gospodarstwem – tak było od zawsze! Tymczasem nowe regulacje uznają naturalne zapachy wsi za problem. Przekłada się to na większą biurokrację, kontrole i kary dla rolników.
Nowe obowiązki dla gmin i ich konsekwencje dla rolników
Od 1 stycznia 2026 roku każda gmina będzie zobowiązana do uchwalenia planu ogólnego, który precyzyjnie określi, gdzie mogą powstawać inwestycje związane z hodowlą zwierząt. Może to oznaczać poważne utrudnienia dla rolników, którzy już teraz napotykają wiele biurokratycznych przeszkód przy rozwoju swojej działalności. Obawy budzi także fakt, że gminy mogą kierować się nie tylko analizą wpływu zapachowego, ale również presją społeczną, co może prowadzić do ograniczenia terenów dostępnych dla rolnictwa.
Czy ustawa odorowa uderzy w polskie rolnictwo?
Choć intencje Ministerstwa Klimatu i Środowiska wydają się słuszne, trudno nie zauważyć, że nowe regulacje mogą uderzyć przede wszystkim w małe i średnie gospodarstwa. Duże koncerny posiadają środki na dostosowanie się do nowych wymogów, natomiast indywidualni hodowcy mogą znaleźć się w sytuacji, w której rozwój ich działalności stanie się niemożliwy. Istnieje ryzyko, że ustawa odorowa 2025 zamiast chronić mieszkańców, doprowadzi do dalszej marginalizacji polskiego rolnictwa na rzecz zagranicznych producentów.
Podsumowanie
Kodeks przeciwdziałania uciążliwości zapachowej może wyglądać dobrze na papierze, ale w praktyce oznacza kolejne kłody pod nogi dla rolników. Wieś to miejsce, gdzie zawsze była hodowla zwierząt i zapachy. Jeśli ustawodawcy zaczną wprowadzać kolejne restrykcje, to kto za kilka lat będzie jeszcze hodował zwierzęta w Polsce? Może zamiast ograniczać rolników, warto poszukać rozwiązań, które pozwolą im pracować bez strachu przed urzędniczymi zakazami?
Przed nami deszczowa doba. Lokalnie spadnie nawet 20 mm deszczu. W nocy padać ma na południu i wschodzie kraju w tym na południowym, wschodnim i środkowym Mazowszu. Z innej strefy opadów deszcz spadnie na zachodzie kraju- najmocniej popadać powinno w rejonie Gorzowa Wielkopolskiego, Wronek, Człopy i Poznania. Nad ranem rozpada się także w wąskim pasie od Pomorza Zachodniego po wschodnią, środkową Wielkopolskę, zachód Łódzkiego. Mżawka może pojawić się na całej północy Polski. Na termometrach od 1 stopnia w rejonie Lubartowa, Terespola, Siedlec do 5 stopni na większym obszarze kraju.
W ciągu dnia nadal mokro w większości kraju. Słoneczne chwile pojawią się na południu kraju a przed zachodem słońca także na Podkarpaciu. Wiatr na Mazowszu nieodczuwalny. Nad resztą kraju słaby a w woj. Łódzkim dość silny z zachodu. Lokalnie od Podlasia po Lubelskie, Świętokrzyskie, Małopolskę oraz punktowo od okolic Gorzowa po Wronki, Poznań, Gniezno spadnie do 20 mm deszczu.
Kiedy polityka odrywa się od rzeczywistości, ludzie zaczynają wychodzić na ulice. Albo – jak w przypadku rolników – na przejścia graniczne. Tak było w czwartek, 27 lutego, kiedy to polscy i czescy gospodarze połączyli siły na granicy, by sprzeciwić się temu, co uważają za zamach na ich przyszłość. Zielony Ład, umowa z Mercosurem, zalew taniej żywności z Ukrainy – lista zarzutów wobec unijnych decydentów jest długa. I nie sposób przejść obok niej obojętnie.
Protest rolników na polsko-czeskiej granicy
Dla polityków w Brukseli Zielony Ład to ekologia i zrównoważony rozwój. Dla rolników – cios prosto w serce ich działalności. Ograniczenia w stosowaniu nawozów, redukcja emisji, wymogi administracyjne – wszystko to sprawia, że prowadzenie gospodarstwa staje się coraz trudniejsze i mniej opłacalne. Co więcej, zamiast promować lokalnych producentów, unijna polityka otwiera drzwi dla żywności z krajów, które nie muszą spełniać tych samych standardów. Czy to nie hipokryzja?
Protest rolników na polsko-czeskiej granicy to coś więcej niż chwilowa manifestacja niezadowolenia. To znak, że rolnicy rozumieją, iż tylko wspólne działanie może przynieść efekty. Dziś protestują Polacy i Czesi, jutro mogą do nich dołączyć Niemcy, Francuzi czy Hiszpanie. Bo problemy są wspólne – rolnictwo w Europie przechodzi kryzys, a biurokracja zamiast pomagać, rzuca kolejne kłody pod nogi.
źródło: Tomasz Ognisty/fb
Pączki, kiełbasa i walka o przyszłość
Nie bez powodu rolnicy wybrali Tłusty Czwartek na swoją demonstrację. Tradycyjne czeskie pączki i polska kiełbasa, które jedli wspólnie, stały się symbolem jedności i wspólnej sprawy. To nie tylko walka o własne gospodarstwa, ale o to, co w europejskiej wsi najważniejsze – o możliwość życia z własnej pracy, o godność, o prawo do kontynuowania tradycji przodków.
A co dalej?
Dzisiejsza blokada granicy to dopiero początek. Rolnicy zapowiadają kolejne protesty, także w Warszawie. To sygnał, że frustracja narasta, a głos gospodarzy nie może być dłużej ignorowany. Politycy, zamiast forsować kolejne regulacje zza biurka, powinni w końcu wsłuchać się w tych, którzy żyją z ziemi. Bo jeśli zabraknie rolników, zabraknie też jedzenia. A to problem, który dotknie każdego – niezależnie od tego, czy mieszka na wsi, czy w sercu Brukseli.
AMAZONE oferuje teraz w zakresie urządzeń do upraw międzyrzędowych nową Venterra 1K o szerokości roboczej do 4,20 m. Lekkie, wszechstronne urządzenie jest zaprojektowane do mniejszych gospodarstw i ciągników o mocy od 60 KM, a dzięki systemowi modułowemu można go wyposażyć w różne równoległoboki i narzędzia. Precyzyjne systemy prowadzenia rzędowego ułatwiają pracę z urządzeniem zawieszonym z tyłu ciągnika. Belka zawieszenia przedniego pozwala w niedrogi sposób stosować pielnik Venterra 1K z przodu ciągnika.
Indywidualne rozwiązania dla każdej uprawy
Centralnym elementem pielnika Venterra 1K jest równoległobok jako podstawa optymalnego prowadzenia narzędzi. Dla szerokości rzędów pomiędzy 16 cm i 37,5 cm jest dostępny równoległobok EKP, który można opcjonalnie wyposażyć w maksymalnie trzy noże pielące. W przypadku odstępów międzyrzędzi pomiędzy 12,5 cm i 90 cm jest zastosowany równoległobok KPP z maksymalnie pięcioma pozycjami ramy wieloraka. Można ustawiać go bezstopniowo w zakresie głębokości roboczej i zapewnia on pomiędzy nożami pielącymi szerokie nakładki.
W przypadku wszystkich wymogów odnośnie uprawy i stanu gleby można wybrać z systemu modułowego różne typy i szerokości i stosować je również w łącznie. Opatentowany system szybkiej wymiany RapidoClip umożliwia wymianę noży bez użycia narzędzi w bardzo krótkim czasie, zarówno w polu, jak i na podwórzu.
Zawsze na rzędzie
Bezawaryjna praca w rzędzie wymaga najwyższej precyzji. System prowadzenia rzędowego, składający się z systemu kamer i zespołu przesuwu, pozwala dokładnie prowadzić pielnik wzdłuż rzędów lub na powierzchniach ze skłonami.
System Horus Professional z łatwością rozpoznaje roślinę uprawową na podstawie jej ułożenia lub w trybie 3D w oparciu o różnice w wysokości. Dodatkowo jest możliwe rozpoznawanie poprzez wybór koloru. Własny zakładowy system kamer SmartVision gwarantuje dzięki automatycznej korekcie nachylenia nawet na stromych zboczach niezawodne prowadzenie rzędowe bez manualnej korekty. W obu systemach regulacja ramy przesuwnej odbywa się w zależności od prędkości jazdy. Traktorzysta ma możliwość kontrolować sposób prowadzenia rzędowego na terminalu dzięki obrazowi wideo.
W przypadku upraw zagonowych lub małych szerokościach roboczych, które uniemożliwiają bocznego pozycjonowania kamery w stosunku do ciągnika, Venterra 1K oferuje optymalne rozwiązanie przedłużonej wersji ramy, umożliwiając swobodne pole widoku rzędów uprawowych pomiędzy ramą i wieżą zawieszenia maszyny.
Jako uzupełnienie systemu kamer można stosować czujnik rzędowy. Nadaje się on w szczególności do zabiegów opielania, gdy mają być zwalczane późne zachwaszczenia lub rozsiane podsiewy. W przypadku silnych ruchów roślin na przykład przy wietrze bocznym czujniki zapewniają precyzyjne prowadzenie wzdłuż rzędu roślin.
Kilka etapów roboczych w jednym przejeździe
Pielnik Venterra 1K można wyposażyć w różne systemy aplikacyjne AMAZONE, aby zastosować na polu przyszłościowe koncepcje uprawy gleby. W ten sposób można obniżyć koszty pracy i materiałów eksploatacyjnych i jednocześnie rozwijać zrównoważone metody gospodarowania.
Kombinacja złożona ze zbiornika przedniego FTender i głowicy rozdzielajacej na pielniku umożliwia wydajne i skuteczne nawożenie upraw. Aplikacja następuje w zależności od potrzeby indywidualnie na rząd roślin, między rzędami roślin lub na dużym obszarze z pomocą talerzyków odbojowych. Dodatkowo system nadaje się do rozprowadzania materiału siewnego, przykładowo do podsiewów. Dla ich likwidacji dostępne są różne kombinacje narzędzi nadążnych.
Urządzenie do oprysku pasowego RowSpray można stosować w kombinacji ze zbiornikiem przednim FT-P. W ten sposób można odpowiednio aplikować środki ochrony roślin lub nawozy płynne. Ciecz robocza jest rozprowadzana dokładnie po pojedynczych rzędach roślin uprawowych, podczas gdy noże pielące pielnika Venterra 1K usuwają między rzędami chwasty mechanicznie i jednocześnie przerywają kapilary.
Section Control z GPS-Switch
Nowe standardy w technologi opielania wyznacza się przez wykorzystanie automatycznego układu przełączania sekcji GPS-Switch, za pomocą którego agregaty opielające są indywidualnie podnoszone i opuszczane hydraulicznie. Mocną stroną systemu jest bezszkodowe pielenie wrażliwych i wysokich roślin w wykliniających się poprzeczniakach. Sterowanie odbywa się za pomocą terminalu obsługi ISOBUS AmaTron 4 w bardzo wygodny sposób i może być stosowane również w połączeniu z urządzeniem do oprysku pasowego.
Elastyczność
Pielnik Venterra 1K został zaprojektowany dla maksymalnej elastyczności jako system modułowy. Pozwala to na łatwe dostosowanie maszyny do późniejszych zmiennych sytuacji. Nie tylko opcjonalne narzędzia dodatkowe jak rolki ochronne , koła palcowe, obsypniki lub brony zagarniacze można w każdej chwili zamontować, znajdują się one także na oddzielnie prowadzonym równoległoboku i umożliwiają bezpośrednie dopasowanie się do gleby w każdej sytuacji.
Venterra 1K pozwala obrabiać łatwo nawet większe szerokości robocze i zmienione rozstawy rzędów. Ramę pielnika Venterra 1K można w kilka minut poszerzyć za pomocą składanego układu rozszerzenia ramy. Rama zawieszenia przedniego podkreśla dodatkowo opcję zmian i. Można ją w każdej chwili zamontować i zdemontować, aby było możliwe dodatkowe zamontowanie opartego na kamerach układu sterowania. Nie ma tutaj znaczenia to, czy maszyna jest wyposażone w system SectionControl. W ten sposób rolnik oszczędza pieniądze i zmniejsza masę narzędzi na polu.
Ilustracje, treść i dane techniczne są niezobowiązujące i mogą odbiegać od rzeczywistego wyposażenia. Stosuj się do obowiązujących na terenie danego kraju przepisów drogowych, włącznie z koniecznością uzyskania odpowiedniego zezwolenia. Należy sprawdzić dopuszczalne obciążenia osi i masę całkowitą ciągnika. Niektóre z podanych możliwości konfiguracji nie są dostępne w przypadku niektórych ciągników.
O FIRMIE AMAZONE
Firma AMAZONEN-WERKE H. Dreyer SE & Co. KG z siedzibą w Hasbergen-Gaste, 49205, Niemcy, produkuje maszyny rolnicze i komunalne. Zarządzana przez właścicieli firma zatrudnia ponad 2500 osób w dziewięciu różnych zakładach produkcyjnych. Asortyment maszyn rolniczych obejmuje urządzenia do uprawy gleby, siewniki, rozsiewacze nawozów, opryskiwacze polowe i pielniki. Z uwagi na swoje doświadczenie firma AMAZONE jest dziś specjalistą w rolnictwie w zakresie „inteligentnej uprawy roślin”. Więcej informacji: www.amazone.pl
Rynki zbóż i oleistych pozostają pod presją niepewności związanej z wprowadzeniem ceł importowych na towary z Meksyku i Kanady do USA. Jednocześnie 26 lutego, podczas pierwszego posiedzenia gabinetu, Donald Trump ogłosił, że nałoży 25% cło na wszystkie towary europejskie.
Cła na importowane z UE towary mają sięgać 25%
„Podjęliśmy decyzję i wkrótce ją ogłosimy, będzie to 25% i będzie dotyczyć samochodów i innych produktów” — powiedział prezydent USA w środę.
„Unia Europejska została stworzona, aby sprawiać problemy Stanom Zjednoczonym i świetnie sobie z tym poradzili” — dodał.
Decyzja na temat ceł na kanadyjskie i meksykańskie towary miała być odłożona o kolejny miesiąc, ale wejdzie w życie w marcu ?
Jeszcze w środę wydawało się, że cła na Kanadę i Meksyk, które miały wejść w życie 4 marca, prawdopodobnie zostaną wprowadzone 2 kwietnia. Jak wyjaśnił minister handlu Howard Lutnick, zależy to również od działań Kanady i Meksyku w walce z fentanylem. W czwartek Donald Trump ogłosił, że planowane przez jego administrację cła na towary importowane z Meksyku i Kanady wejdą w życie 4 marca. Dodatkowo tego samego dnia nałożona zostanie dodatkowa, 10-procentowa taryfa na produkty sprowadzane z Chin.
Wprowadzenie ceł powoduje spadek cen surowców i akcji amerykańskich firm, które mogą ucierpieć z powodu wzajemnych ograniczeń. UE (i inne kraje) zastosuje zapewne cła odwetowe.
W 2024 r. USA zaimportowały towary z UE o wartości 584 mld euro, a wyeksportowały o wartości 357 mld euro.
W ciągu ostatniej dekady amerykański import z UE wzrósł o ponad 40%
Całkowita wymiana handlowa między UE a USA w 2023 r. osiągnęła 1,6 bln euro. Główne towary w handlu między USA a UE to: ropa i produkty naftowe, produkty farmaceutyczne, gaz ziemny i soja.
Wymiana handlowa między UE i USA od 2010 roku – wykres
UE ma tylko niewielką nadwyżkę handlową w obrocie (towarami i usługami – razem) z USA
W kontaktach handlowych między UE a USA w 2023 r. UE odnotowała nadwyżkę handlową w zakresie towarów, a USA nadwyżkę w zakresie usług.
Ogółem, nadwyżka UE wyniosła 48 mld euro – to odpowiada zaledwie 3% z wartych 1,6 bilionów euro przepływów handlowych.
Jaki może być wpływ ceł na UE
Jeśli USA nałożą cła na produkty firm z UE, staną się one droższe i w rezultacie ich sprzedaż w USA spadnie. Jeśli UE zareaguje nakładając cła na produkty z USA, te z kolei staną się droższe dla konsumentów z UE.
Nałożenie przez USA ceł na inne kraje może również stworzyć problemy dla UE. Dotknięte nimi kraje mogą zdecydować się na przekierowanie swoich produktów, które stałyby się zbyt drogie na sprzedaż w USA, do Europy, co zachwiałoby konkurencyjnością unijnych firm. Ponieważ gospodarki na świecie są ze sobą silnie powiązane, mogłoby to również zakłócić łańcuch dostaw wielu firm z UE, co utrudniłoby pozyskiwanie konkretnych produktów w rozsądnej cenie.
Niepewność związana z cłami i ich skutkami to również niepewność dla firm – skutkiem może być odroczenie przez nie inwestycji, co z kolei mogłoby negatywnie wpłynąć na wzrost gospodarczy.
Jednak cła mogłyby również skłonić objęte nimi kraje do starania się o bliższe więzi z UE, aby zrównoważyć nowe podejście USA do podnoszenia ceł.
UE ma już umowy handlowe z krajami i regionami na całym świecie, co przekłada się na większy wybór dla konsumentów, niższe ceny oraz większy handel i nowe miejsca pracy
Brazylia jest ogromnym graczem sektora rolnego. Powierzchnia gruntów rolnych tego kraju to ponad ćwierć miliarda hektarów z czego ¾ stanowią pastwiska. Z jednej strony wisząca w powietrzu umowa o wolnym handlu pomiędzy UE a MERCOSUR budzi ogromne obawy europejskich rolników, z drugiej zaś strony przedsiębiorcy upatrują tam ogromnego rynku zbytu.
Polska misja gospodarcza
Z inicjatywą ułatwienia wejścia Polskich przedsiębiorstw na brazylijski rynek wychodzi Polsko-Afrykańska Izba Przemysłowo Handlowa, która postanowiła zorganizować wyjazd na odbywające się w dniach 10–14 marca 2025 r. targi rolnicze w Nao-Me-Toque (stan Rio Grande do Sul).
Program wyjazdu ma obejmować:
8 marca: Wylot z Warszawy polskiej delegacji na zaproszenie władz stanu Rio Grande do Sul. 8/9 marca: Przylot do Porto Alegre – zakwaterowanie i pierwszy nocleg. 9 marca: Przejazd kolumną rządową do Nao-Me-Toque (wyjazd o 12:00).
10–14 marca: Udział w targach na międzynarodowym stoisku z „polskim stolikiem”. Organizowane spotkania B2B z kluczowymi importerami i dealerami. Transfery kolumną rządową, wsparcie logistyczne organizatora. Wizytacja m.in. w zakładach przetwórstwa soi, produkcji biodisela, oraz zakładach produkcji drobiu
15–17 marca: Dodatkowy objazd biznesowy – spotkania z dealerami sprzętu rolniczego, władzami stanowymi oraz potencjalnymi nabywcami ostatecznymi. Wizyty u importerów z sieci Ursus Maquinas Agricolas do Brasil (m.in. zainteresowanych współpracą przy imporcie i produkcji maszyn rolniczych). Wizytacja na plantacjach soi
17-18 marca: powrót do Polski
Dla zainteresowanych możliwość przedłużenia udziału w misji do 30 marca, w tym wizyty u importerów w Paragwaju, Urugwaju, Argentynie – do indywidualnego uzgodnienia.
Na udział w wydarzeniu zdecydowały się przedsiębiorstwa takie jak: URSUS Chełmno, Dom-Wid, Cynkomet, Gospodarstwo Rolnicze – Usługi Rolnicze_Dariusz Gołko czy USARYA
Więcej szczegółów dotyczących wyjazdu znajdziesz tutaj:
Ta strona korzysta z plików cookies. Służą do tego, by strona działała prawidłowo a także do analizowania ruchu na stronie, a także, by wyświetlać Ci lepiej dopasowane treści i reklamy. Stosujemy również cookies podmiotów trzecich. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności i cookies.
Ta strona korzysta z plików cookie, aby poprawić wrażenia podczas poruszania się po witrynie. Niektóre z nich są przechowywane w przeglądarce, bo są niezbędne do działania podstawowych funkcji witryny. Używamy również plików cookie podmiotów trzecich, które pomagają nam analizować i rozumieć, w jaki sposób korzystasz z tej witryny. Te pliki cookie oraz pliki stosowane w celach reklamowych będą przechowywane w Twojej przeglądarce tylko za Twoją zgodą. Masz również możliwość rezygnacji z tych plików cookie. Jednak rezygnacja z niektórych z tych plików cookie może wpłynąć na wygodę przeglądania.
Niezbędne pliki cookie są absolutnie niezbędne do prawidłowego funkcjonowania strony. Te pliki cookie zapewniają działanie podstawowych funkcji i zabezpieczeń witryny. Anonimowo.
Cookie
Duration
Description
cookielawinfo-checkbox-analytics
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Analityczne”.
cookielawinfo-checkbox-functional
11 months
To ciasteczko jest stosowane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent, aby udokumentować zgodę użytkownika na ciasteczka z kategorii "Funkcjonalne".
cookielawinfo-checkbox-necessary
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Niezbędne”.
cookielawinfo-checkbox-others
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Inne”.
cookielawinfo-checkbox-performance
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Wydajnościowe”.
viewed_cookie_policy
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent i służy do przechowywania informacji, czy użytkownik wyraził zgodę na korzystanie z plików cookie. Nie przechowuje żadnych danych osobowych.
Funkcjonalne pliki cookie wspierają niektóre funkcje tj. udostępnianie zawartości strony w mediach społecznościowych, zbieranie informacji zwrotnych i inne funkcjonalności podmiotów trzecich.
Analityczne pliki cookie są stosowane, by zrozumieć, w jaki sposób odwiedzjący wchodzą w interakcję ze stroną internetową. Te pliki pomagają zbierać informacje o wskaźnikach dot. liczby odwiedzających, współczynniku odrzuceń, źródle ruchu itp.
Reklamowe pliki cookie są stosowane, by wyświetlać użytkownikom odpowiednie reklamy i kampanie marketingowe. Te pliki śledzą użytkowników na stronach i zbierają informacje w celu dostarczania dostosowanych reklam.