Po mokrym lipcu sierpień zapisze się w większości kraju jako miesiąc suchy. Największe szanse na przekroczenie normy opadowej będą między Poznaniem a Wrocławiem.
Najbliższej nocy deszcz zacznie padać na Dolnym Śląsku, zachodzie Opolskiego- padać ma dość mocno. Nad resztą kraju sucho z umiarkowanym zachmurzeniem. Na termometrach 13-15 stopni.
W ciągu dnia front podzieli Polskę- od Poznania po Dolny Śląsk pochmurno i często ma padać deszcz- bardziej ciągły. Na wschodzie do południa bezchmurnie a po nim w wielu miejscach przejdą gwałtowne burze- tym razem z gradem do 2-4 cm i silnym wiatrem do 90 km/h- suma opadów podczas burz do 10-30l. Burze po południu przejdą też na Warmii, północy Mazowsza, Żuławach.
Najmniejsza szansa na opady- znikoma jest na zachodzie Lubuskiego i Zachodniopomorskiego i w większości Ziemi Łódzkiej i Górnego Śląska- jeśli coś popada tutaj to lokalnie i niewiele.
Wiatr na wschodzie powieje z południowego wschodu. Na zachodzie i północy powieje z zachodu i północnego zachodu. W rejonie frontu od Żuław po centrum i Śląsk wiatr zmienny- dopiero wieczorem z zachodu.
W nadchodzącym sezonie do dyspozycji plantatorów będą aż 52 odmiany jęczmienia ozimego, znajdujące się w Krajowym rejestrze.Jest on coraz częściej wybierany przez polskich rolników ze względu na wysokie plony, odporność na choroby i tolerancję na suszę. W 2024 roku powierzchnia jego uprawy przekroczyła 420 tys. ha.
Jęczmień ozimy oferuje wiele zalet – wysoką plenność, odporność na choroby i wyleganie oraz dobrą zimotrwałość. To także gatunek odporny na suszę, co w warunkach coraz częstszych niedoborów wody w Polsce ma duże znaczenie. Jako że najwcześniej rozpoczyna wiosenną wegetację, efektywnie wykorzystuje wodę zgromadzoną zimą. W Polsce uprawiany jest głównie na cele paszowe i konsumpcyjne, a w mniejszym stopniu także na potrzeby browarnictwa. W ostatnich latach jego popularność systematycznie rośnie – powierzchnia zasiewów zwiększa się z roku na rok.
Krajowy rejestr daje wybór
Wybór odmiany jęczmienia ozimego jest duży, gdyż w Krajowym rejestrze możemy znaleźć obecnie 52 kreacje. Większość stanowią odmiany wielorzędowe pastewne (40). Znacznie mniej jest odmian dwurzędowych (12), a wśród nich dwie o typie browarnym. Zdecydowana większość odmian jęczmienia ozimego pochodzi z hodowli zagranicznych (87%).
W roku 2025 trzy nowe odmiany jęczmienia ozimego zostały pozytywnie zaopiniowane przez Komisję ds. rejestracji odmian, jednak ze względów formalnych – tj. brak pełnych dwuletnich wyników badań OWT (odrębność, wyrównanie, trwałość) – nie były one zarejestrowane w zwyczajowym terminie. Jesienią 2025, po uzyskaniu pozytywnych wyników OWT odmiany te mogą zostać wpisane do KR. Centralny Ośrodek Badania Odmian Roślin Uprawnych każdego roku przeprowadza badania zgłoszonych odmian, a najlepsze wpisywane są do Krajowego rejestru odmian. Odmiany po zarejestrowaniu badane są dodatkowo w ramach Porejestrowego Doświadczalnictwa Odmianowego (PDO).
KWS Melodis to najnowsza odmiana jęczmienia browarnego z odpornością na wirusa BYDV i WDV. fot. M.Piśny.Limagrain posiada w swojej ofercie kilka odmian jęczmienia ozimego o zróżnicowanym pokroju i typie wykorzystania. fot. M.Piśny.Odmiana wzorcowa Teuto jest rekomendowana do uprawy w 11 województwach. fot. M.Piśny.
Doświadczenia na dwóch poziomach
Doświadczenia z jęczmieniem ozimym prowadzone są na dwóch poziomach agrotechniki: przeciętnym – a1 i wysokim – a2. Wysoki poziom agrotechniki wyróżnia się zwiększonym o 40 kg/ha w stosunku do przeciętnego poziomu nawożeniem azotowym, stosowaniem dolistnych preparatów wieloskładnikowych, ochroną przed wyleganiem i chorobami. Otrzymane wyniki plonowania dają dobry obraz zachowania się odmian w naszych warunkach klimatyczno-glebowych – zarówno w poszczególnych regionach, jaki i średnio w całym kraju.
Zalecane odmiany jęczmienia ozimego
Odmiany jęczmienia ozimego, które potwierdzają wysoki plon, w kolejnych latach zostają wpisane na Listę odmian zalecanych do uprawy na obszarze województw (LOZ). Wśród rekomendowanych do uprawy na rok 2025 znalazły się aż 24 odmiany jęczmienia ozimego.Pośród nich znaleźć można aż 6 odmian dwurzędowych, choć zdecydowaną większość stanowią wielorzędowe. Większość na liście to odmiany nowe, rejestrowane w ostatnich latach. Rekordziści – jak KWS Morris Julia czy Teuto – zalecani są do uprawy w większości województw (11–12). Tytuł lidera straciła natomiast odmiana Jakubus, która aktualnie zalecana jest do uprawy zaledwie w 4 województwach. Natomiast odmiany, które najdłużej utrzymują się na liście, to popularna na Lubelszczyźnie odmiana Zenek oraz zalecana do uprawy w Małopolsce odmiana KWS Kosmos.
Plony jęczmienia ozimego w roku 2024 były znacznie niższe niż w latach poprzednich. Średni plon ziarna odmian wzorcowych (Jakubus, KWS Morris i Teuto) na przeciętnym poziomie agrotechniki wyniósł 78,6 dt z ha i był on o przeszło 12 dt z ha niższy niż w ubiegłym roku. Na wysokim poziomie agrotechniki plon wyniósł 94,3 dt z ha, o 9 dt z ha mniej niż przed rokiem. Najlepsze odmiany spośród przedstawionych, które uzyskały średnie plony powyżej 90 dt z ha (a1), to odmiany nowsze – Julia, Winnie, Teuto, RGT Mela, Lady, KWS Exquis i SU Midnight. Niższe plony mogły być wynikiem wielu czynników, takich jak zmiany klimatyczne, niedobory wody, choroby roślin czy szkodniki przenoszące wirus BYDV.
Odporność jęczmienia rośnie
Hodowcy jęczmienia ozimego dokładają starań, aby uzyskać nie tylko jak najwyższy plon, ale również dobrą odporność na choroby oraz wyleganie. W minionym roku zaobserwowano silne porażenie przez patogeny powodujące choroby grzybowe. W dużym nasileniu wystąpiły rdza jęczmienia i plamistość siatkowa, przy czym dla rdzy odnotowano najsilniejsze porażenie. Najrzadziej jęczmień porażony był przez rynchosporiozę, a pleśń śniegowa wystąpiła w minionym sezonie tylko na 1 doświadczeniu.
Turbo to najnowsza odmiana jęczmienia ozimego z Hodowli Roślin Strzelce. fot. M.Piśny.SU Midnight to ceniona odmiana o kłosie wielorzędowym. Zajmuje trzecie miejsce w reprodukcji materiału siewnego. fot. M.Piśny.
Uwaga na wirusy
Zagrożeniem dla jęczmienia są również choroby wirusowe, w tym głównie wirus żółtej karłowatości jęczmienia (BYDV), który w minionym sezonie wegetacyjnym spowodował duże straty w uprawie tego gatunku. Silne porażenie roślin miało decydujący wpływ na obniżenie poziomu plonowania w niektórych punktach doświadczalnych i spowodowało dyskwalifikację tych doświadczeń. Jest to najgroźniejsza choroba wirusowa przenoszona przez mszyce. Ponieważ nie ma możliwości zwalczania samego wirusa, należy szczególnie dokładnie obserwować rośliny jęczmienia i zwalczać szkodniki – zwłaszcza mszyce – jak tylko się pojawią.
Wyleganie roślin
Na wielkość plonu wpływa także zjawisko wylegania. Występuje ono głównie przy intensywnym nawożeniu i niekorzystnych warunkach pogodowych jak obfite ulewy i wiatr. Wśród zbóż jęczmień ozimy charakteryzuje się mniejszą odpornością na wyleganie ze względu na delikatną budowę źdźbła. Tym bardziej należy więc wybierać odmiany jęczmienia ozimego o sprawdzonej odporności na wyleganie i bardziej sztywnej słomie. Większą odporność wykazują odmiany krótsze oraz dwurzędowe
Zmiany klimatyczne sprzyjają
Bardzo ważną cechą jest zimotrwałość jęczmienia ozimego. Zawsze była ona największym mankamentem tego gatunku w naszych warunkach klimatycznych. Jęczmień jest szczególnie podatny na wymarzanie, dlatego w badaniach COBORU traktowany jest łagodniej niż pozostałe gatunki (stosowane są łagodniejsze kryteria oceniania i mniejszy stres termiczny). Stąd jego wyniki są nieporównywalne z ocenami odmian pszenicy ozimej i pszenżyta ozimego. Jednak cieplejsze zimy, które występują w ostatnich latach, sprzyjają uprawie tego gatunku i zmniejszają ryzyko wymarznięć i strat roślin.
Plantacje nasienne
Według danych PIORiN, powierzchnia plantacji nasiennych z jęczmieniem ozimym zwiększyła się w porównaniu do lat wcześniejszych i w roku 2024 wyniosła 6,1 tys. ha. Zwiększył się również nieznacznie udział odmian z Krajowego rejestru. Stanowią one obecnie 62% powierzchni wszystkich rozmnażanych w Polsce odmian. Pozostałe to odmiany jęczmienia ozimego z katalogu wspólnotowego CCA, które dostępne są na polskim rynku, jednak nie były badane w naszych warunkach klimatyczno-glebowych i brak informacji na temat ich przydatności do uprawy w Polsce. Spośród zarejestrowanych największy udział w nasiennictwie miały odmiany wielorzędowe pastewne: Jakubus (14,3%), KWS Kosmos (10,3%), SU Midnight (6,5%) a z grupy odmian dwurzędowych – Aleksandra (4,2%) oraz SU Laubella (3,7%).
Powódź na Żuławach. Po intensywnych opadach deszczu podniósł się drastycznie poziom wód w kanałach i rzekach. Wieloletnie zaniedbania doprowadziły do tragedii – tysiące hektarów zostały zalane. Kto jest temu winny? W Holandii do takiej sytuacji nikt by nie dopuścił!
Żuławy – najniżej położone tereny w Polsce
Żuławy to nizinne tereny położone w północnej Polsce, głównie w delcie Wisły. Charakteryzują się bardzo żyznymi glebami, które powstały z osadów rzecznych. W wielu miejscach Żuławy znajdują się poniżej poziomu morza, dlatego są chronione przez system wałów, kanałów i pomp. Obszar ten jest intensywnie wykorzystywany rolniczo, a jego krajobraz tworzą rozległe pola uprawne oraz sieć rowów melioracyjnych.
Po lewej zastawka wodna na kanale w Holandii. Po prawej podobne urządzenie zlokalizowane na Żuławach w Polsce. fot. M.Piśny
Intensywne opady deszczu w lipcu
W lipcu 2025 roku Żuławy Wiślane znalazły się w dramatycznej sytuacji powodziowej. Region ten, ze względu na swoje położenie poniżej poziomu morza, jest szczególnie narażony na zalania – jednak tym razem skala zjawiska zaskoczyła nawet doświadczonych mieszkańców i służby. Bezpośrednią przyczyną powodzi były niezwykle intensywne opady deszczu. W ciągu jednej doby, w niektórych miejscach spadło nawet 130–150 litrów wody na metr kwadratowy.
Powódź na Żuławach – lata zaniedbań i opieszałości urzędników
Do naszej redakcji dochodzą kolejne wiadomości o przerwanych wałach i podtopieniach kolejnych pól. Na bieżąco informujemy o tym na naszych mediach. 31 lipca pojechaliśmy na Żuławy aby zrelacjonować dla Was całą sytuację i nagłośnić rosnący problem. Byliśmy w kilku lokalizacjach gdzie służby wraz mieszkańcami zapobiegają powodzi tamując wodę workami z piaskiem i folią. Ludzie w gorzkich słowach wyrażają swoją opinię obwiniając za powódź urzędników i pracowników Wód Polskich.
– Wody Polskie przez lata nie widziały żadnego problemu. Do samego końca twierdziły, że wszystko jest pod kontrolą. Ta tragedia była nieunikniona – mówią mieszkańcy zalanych miejscowości.
Rolnik z Żuław Damian Murawiec o przyczynach powodzi na Żuławach. Posłuchaj!
Wody Polskie odpowiadają
Powódź na Żuławach to efekt zaniedbań Wód Polskich. W komunikacie udostępnianym na social mediach instytucja tłumaczy się z zaistniałych problemów. To właśnie ten organ obwiniają rolnicy i mieszkańcy z Żuław, których dotknęły podtopienia.
Poniżej odpowiedź Wód Polskich zamieszczona w komentarzu pod postem rolnika Damiana Murawca.
Awarie wystąpiły w kilku miejscach, przybór wody był bardzo duży, lista ostatnich działań naprawczych:
W lewym wale p.pow. rzeki Dzierzgoń w km 12+200 wystąpił przeciek oraz w km 12+755-13+055 przelewanie przez koronę wału. Na miejscu działały służby OSP oraz Wody Polskie. Uszkodzenia zostały zabudowane;
Na prawym wale rzeki Brzeźnica miał miejsce przeciek w km ok 0+600. Na miejscu działały służby OSP oraz Wody Polskie. Uszkodzenia zostały zabudowane.
Na Młynówce Marwickiej miało miejsce przerwanie wału ok. 10 m w km 1+002. Na miejscu działały służby OSP oraz Wody Polskie. Uszkodzenia zostały częściowo zabudowane co pozwoliło na zatrzymanie niekontrolowanego spływu wód na polder 7 Klepa.
W miejscowości Wiśniewo miało miejsce zalanie pól. NW Elbląg zainstalował dodatkowy agregat pompowy na byłej stacji pomp Wiśniewo 9 celem przyśpieszenia odwodnienia zalanego terenu;
W pobliżu miejscowości Święty Gaj gm. Rychliki doszło do przerwania wału na rzece Dzierzgoń. W godzinach porannych rozpoczęto działania zabezpieczające wał, Konieczne jest dostarczenie sprzętu oraz materiałów do wypełnienia wyrwy (ponad 400 m odcinku wału, który jest nasiąknięty wodą). Zdecydowano, że prace będą wykonywane rano, aby nie stwarzać zagrożenia dla osób pracujących przy usuwaniu awarii.
Na Kanale Rycerskim miało miejsce przelanie wody przez koronę lewego wału w km 0+400 – 0+700 oraz uszkodzenie korpusu wału od strony odpowietrznej na odcinku ok 20 m. Na miejscu działały służby OSP oraz mieszkańcy. Została podniesiona korona wału i zabezpieczony uszkodzony odcinek korpusu wału workami z piaskiem. Akcję zakończono.
W dniu 30.07.2025 r. służby dokonały lustracji rzeki Kumieli i Babicy na terenie miasta Elbląg i usunęły na bieżąco zatory celem bezpiecznego spływu wody z górnej zlewni.
Dobre warunki pogodowe doprowadzają do sukcesywnego obniżenia poziomu wody w rzekach i potokach. Stan wód w kanałach pompowych pozostaje wysoki.
Nie jest prawdą, że prawy wał przeciwpowodziowy rzeki Brzeźnicy został przerwany. Przy wyższym stanie rzeki Brzeźnicy wystąpił przeciek na prawym wale rzeki Brzeźnicy, do którego w rannych godzinach przystąpiono do zabezpieczenia przecieku wraz z OSP. Uszkodzenia zostały zabezpieczone.
Woda przelewająca się z kanału rycerskiego zalała setki hektarów pszenicy czy rzepaku gotowego do zbioru. fot. M.Piśny
Raport NIK mówi o zaniedbaniach
Jak wynika z raportu Najwyższej Izby Kontroli – przez ostatnie lata zrealizowano jedynie niewielką część planowanych inwestycji w zakresie ochrony przeciwpowodziowej. Spośród 95 zaplanowanych zadań wykonano zaledwie 6, mimo że wydano ponad 220 milionów złotych na inne projekty. System wałów, kanałów i przepompowni nie był właściwie konserwowany. Rosnąca populacja bobrów, niszcząca umocnienia hydrotechniczne, również nie została skutecznie ujęta w planach zarządzania ryzykiem powodziowym.
Holendrzy dbają o meliorację
Żuławy Wiślane to tylko skrawek terenu jaki w Polsce został „wydarty z morza”. Sztandarowym przykładem polderów i odpowiedniego gospodarowania wodą jest Holandia. W maju br. byliśmy tam aby zrelacjonować Wam to w formie filmu, który znajdziecie w poniższym linku na YouTubie.
Około 26% powierzchni Holandii znajduje się poniżej poziomu morza. Dodatkowo aż 59% terytorium tego kraju jest potencjalnie zagrożone powodziami, ponieważ obejmuje zarówno tereny depresyjne, jak i obszary położone wzdłuż głównych rzek. Najniższy punkt w Holandii znajduje się w Zuidplaspolder, w pobliżu Rotterdamu – 7 metrów poniżej poziomu morza.
Aby chronić swoje terytorium, Holandia stworzyła jeden z najbardziej zaawansowanych systemów zarządzania wodą na świecie. Składają się na niego:
Wały przeciwpowodziowe, tamy i śluzy – zabezpieczają wybrzeża i doliny rzeczne. Poldery – sztucznie osuszone obszary, otoczone wałami i stale odwodniane za pomocą kanałów oraz pomp. Waterschappen – lokalne instytucje wodne odpowiedzialne za codzienne utrzymanie infrastruktury wodnej oraz kontrolę poziomu wód gruntowych.
Holandia nie tylko chroni się przed wodą, ale także aktywnie nią zarządza, przekształcając zagrożenie w atut gospodarczy i przestrzenny. Dzięki wielowiekowej tradycji inżynierii wodnej kraj ten jest uznawany za światowego lidera w dziedzinie ochrony przeciwpowodziowej i gospodarowania wodami.
Sprawna i drożna melioracja na terenach znajdujących się pod poziomem morza w Holandii. fot. M.Piśny
Powódź w 1953 roku nauczką dla Holendrów
Powódź w Holandii w 1953 roku, znana jako Watersnoodramp, była jedną z największych katastrof naturalnych w historii kraju. W nocy z 31 stycznia na 1 lutego 1953 roku silny sztorm nad Morzem Północnym spowodował gwałtowny przypływ i przerwanie wałów przeciwpowodziowych w południowo-zachodniej Holandii. Najbardziej ucierpiały prowincje Zelandia, Holandia Południowa i Brabancja Północna.
W wyniku powodzi zginęło 1836 osób, tysiące domów zostało zniszczonych, a ponad 100 tysięcy ludzi musiało opuścić swoje domy. Zalane zostały ogromne obszary rolnicze, zginęło też około 30 tysięcy sztuk bydła. Katastrofa ujawniła poważne braki w holenderskich zabezpieczeniach przeciwpowodziowych.
W odpowiedzi na tragedię rozpoczęto realizację projektu Delta Werken – wielkiego systemu zapór, śluz i wałów mającego na celu ochronę kraju przed przyszłymi powodziami. Powódź z 1953 roku miała ogromne znaczenie dla rozwoju inżynierii wodnej i polityki ochrony przeciwpowodziowej w Holandii i na świecie.
Patrząc w swoje notatki opadów w lipcu można dostrzec; że był on skrajnie mokry. Na mapie powyżej znajdują się punkty w większych miastach, gdzie do deszczomierza przez cały miesiąc wpadło tyle wody ile widać. Najbardziej mokrym miejscem była Bielsko Biała z sumą opadu nieco ponad 240 mm. Ponad 200 mm spadło w wielu miejscowościach wiejskich na Wyżynie Krakowsko Częstochowskiej- czego na mapie nie widać. W niemal całym kraju spadło w lipcu tyle deszczu, że spokojnie mogłaby wystąpić taka powódź jak w 2010 czy w 1997 roku; ale taka sytuacja nie nastąpiła z racji suszy hydrologicznej. O ile deszcz uniemożliwia przeprowadzenie żniw to wody w glebie jeszcze dużo brakuje co widać po stanie wody w rzekach, stawach i jeziorach.
Są jednak lokalne miejsca, gdzie padało niewiele- poniżej normy dla tego miesiąca. Tak było miejscami między Warszawą, Lublinem, Sandomierzem oraz na północ od Kłodzka.
Średnia temperatura w lipcu była niemalże idealnie taka jaka powinna w tym miesiącu panować. Ciut cieplej (0,1-0,8 stopnia cieplej) było na wybrzeżu i na wschodzie kraju oraz ciut chłodniej (0,1-0,3 stopnia) było na południowym zachodzie i w centrum kraju.
O ile Lipce kiedyś bywały jeszcze chłodniejsze niż obecny i obecny niczym szczególnym względem temperatury się nie wyróżnił to opady były w wielu miejscach największe od czasu mierzenia opadów deszczu w Polsce. Z racji częstych opadów zachmurzenie było większe niż zwykle. O połowę mniej godzin słonecznych odnotowano na północnym wschodzie kraju. W normie liczba godzin słonecznych wystąpiła na południu i w woj. Lubelskim.
Żniwa tylko w kalendarzu. Sobota z dużą ilością chmur i miejscami popada
W nocy deszcz pokropi lokalnie na wschodzie i w Małopolsce a nad ranem na Podhalu popada lekki deszcz do 2-3 mm. Na termometrach od 12 stopni w najpogodniejszej Wielkopolsce do 16 stopni na wschodzie i południu.
W sobotę 2 sierpnia wiatr powieje słabo i umiarkowanie z południowego zachodu. Do południa opadów mało- jeśli popada to miejscami od Małopolski po Świętokrzyskie. Po południu burzowo na południowym wschodzie- Podkarpacie i Roztocze oraz w wąskim pasie od Białegostoku po Radom, Częstochowę, Katowice. Na północy, wschodzie i w centrum miejscami popada przelotny niewielki deszcz do 1-4 mm na obszarze około 20-40% zatem będzie wiele miejsc, gdzie deszcz nie spadnie ale chmur na niebie pozostanie całkiem sporo jak i dziś zresztą.
Odchwaszczanie rzepaku ozimego to jeden z najważniejszych elementów strategii ochrony upraw już od początku sezonu. Skuteczne zwalczanie chwastów decyduje o konkurencyjności rzepaku, jego prawidłowym wzroście i wysokim plonie. Właściwie dobrane i terminowo wykonane zabiegi herbicydowe stanowią fundament czystej plantacji przez cały okres wegetacji.
Niepożądane chwasty
Silna konkurencja ze strony chwastów o wodę, składniki pokarmowe i miejsce oraz utrudniony zbiór, wyższe zanieczyszczenie i wilgotność nasion powodują, że rośliny niepożądane są poważnym problemem w uprawie rzepaku ozimego. Dodatkowo, często pośrednio wpływają na redukcję plonu rośliny uprawnej, stanowiąc miejsce rozwoju dla patogenów czy szkodników. Z tych względów wybór odpowiedniej strategii regulacji zachwaszczenia jest najważniejszym zabiegiem w ochronie rośliny kapustowatej.
W uprawie rzepaku ozimego najczęściej występuje kilkanaście gatunków chwastów, m.in. mak polny, chaber bławatek, przytulia czepna i komosa biała. Występowanie oraz stopień konkurencji roślin niepożądanych zależy od kilku czynników, w tym: regionu, warunków pogodowych, stosowanego płodozmianu, systemu uprawy, skuteczności regulacji zachwaszczenia w roślinach przedplonowych i banku nasion chwastów na poszczególnych polach.
Zaplanować płodozmian i technologię uprawy
Nasilenie ilości chwastów oraz coraz większe problemy z ich skutecznym zwalczaniem są bardzo często łączone z uproszczeniami w uprawie gleby. Temat ten jest bardzo złożony. Ponownie należy zwrócić uwagę na odpowiedni płodozmian, którego od lat w wielu gospodarstwach brakuje. Wysiewanie roślin z różnych grup o odmiennych terminach siewu i zbioru daje wiele możliwości, w tym komfortowe korzystanie z metody mechanicznej. To bardzo dobry sposób regulacji zachwaszczenia.
Odpowiednio wykonane uprawki pożniwne, a więc optymalna głębokość pracy maszyn i czas (którego często brakuje, gdy siejemy rzepak po zbożach) pomiędzy kolejnymi wjazdami, mogą znacząco przyczynić się do zmniejszenia wielkości zachwaszczenia i liczby gatunków chwastów. Niezależnie od dalszego przygotowania gleby, uprawki wykonywane po żniwach są bardzo ważnym elementem. W pierwszej kolejności należy zadbać o odpowiednie pocięcie słomy i regularne rozłożenie jej na całej powierzchni, szczególnie gdy decydujemy się na uproszczone systemy uprawy. Zbyt duże ilości resztek pożniwnych mogą nie tylko ograniczyć jakość kolejnych zabiegów, ale również przyczynić się do gorszego rozwoju rzepaku.
Wybór technologii uprawy gleby i siewu rzepaku oczywiście może mieć wpływ na stopień zachwaszczenia. Coraz częściej jednak występują różnice w terminie pojawiania się poszczególnych gatunków chwastów – dlatego tak ważny jest monitoring. Dobrze wykonany mulcz okrywa glebę, ogranicza straty wody i może prowadzić do zagłuszenia szybciej kiełkujących chwastów. Źle wykonane zabiegi uprawy uproszczonej mogą mocno zagęścić glebę, co znacząco ograniczy rozwój rzepaku, a powstałe grudy i bryły utrudnią regulacje zachwaszczenia. Orka, która bez wątpienia negatywnie wpłynie na jakość gleby i spowoduje straty tak ważnej w tym czasie wody, będzie w stanie „zakryć błędy czy uchybienia” powstałe w momencie zbioru rośliny przedplonowej lub upraw pożniwnych.
Rolnicy, znając swoje pola i ich historię, w oparciu o stosowany płodozmian, przebieg pogody oraz dostępny sprzęt powinni sami wybrać odpowiedni system uprawy roli – czy to klasyczny, czy jeden z uproszczonych.
Pozostawiony mulcz utrudnia rozwój chwastów, ale również działanie herbicydów, szczególnie doglebowych. fot. M.Piśny
Co z tymi chwastami?
Do trudno zwalczanych chwastów w rzepaku ozimym możemy zaliczyć fiołka polnego i bodziszki. Rośliny te przez swoje znikome rozmiary są często bagatelizowane w innych uprawach. To powoduje nasilone występowanie tych chwastów w rzepaku ozimym, w ochronie którego skutecznie je zwalcza tylko niewiele preparatów. Na polach z bardzo silną presją fiołka polnego zaleca się eliminowanie go w roślinach przedplonowych (np. zbożach) przy użyciu bardzo dobrze działającego diflufenikanu.
Tasznik pospolity, tobołki polne, stulicha psia, gorczyca polna czy rzodkiew świrzepa to rośliny, których zwalczanie jest utrudnione, ponieważ należą do tej samej rodziny co rzepak ozimy. Chwasty te nie tylko stanowią realne, bezpośrednie zagrożenie, ale również są żywicielem mikroorganizmów patogenicznych i szkodników.
Progi ekonomicznej szkodliwości chwastów zależą od ich gatunku i liczebności występowania. Dokładne informacje na ten temat można znaleźć w metodykach integrowanej produkcji lub uprawy np. rzepaku ozimego.
Recepta na uporczywe jednoliścienne
Do najgroźniejszych chwastów jednoliściennych należą: samosiewy zbóż – rośliny te stanowią bardzo często przedplon rzepaku ozimego; miotła zbożowa – w ostatnich latach notuje się szersze występowanie w opisywanej roślinie uprawnej; wyczyniec polny i stokłosy – pojawiają się lokalnie i mogą być uodpornione na graminicydy.
W sytuacji wystąpienia odporności tych chwastów na poszczególne substancje aktywne ochrona herbicydowa powinna mieć szeroki zakres, uwzględniając starannie wykonane zabiegi mechaniczne, częste lustracje pól i wykorzystanie różnych mechanizmów działania herbicydów we wszystkich uprawianych w płodozmianie roślinach. Przy bardzo silnej presji ze strony wyczyńca czy stokłos raz na 3–4 lata zaleca się wykonać „dobrą” orkę z dokładnym przewróceniem skiby. Nasiona chwastów, umieszczone głębiej w profilu gleby, stracą zdolności kiełkowania.
Skracanie płodozmianu i stawianie na uprawę głównie jednej grupy roślin skutkuje występowaniem nowych gatunków chwastów i wyższą presją ze strony roślin niepożądanych, typowych dla np. zbóż. Taka praktyka prowadzi do powstawania odporności poszczególnych chwastów na dane substancje aktywne, co dodatkowo zmniejsza skuteczną ochronę herbicydową.
Ochrona herbicydowa powinna zostać wykonana w początkowych fazach rozwojowych roślin. fot. M.Piśny
Odchwaszczanie rzepaku ozimego – różne metody i jeden cel
Odchwaszczanie przedwschodowe rzepaku ozimego ma wiele zalet. Rośliny uprawne pozbawione konkurencji ze strony chwastów od początku wegetacji rozwijają się szybciej, lepiej wykorzystują dostępną wodę, składniki pokarmowe, światło i przestrzeń. Zwalczanie chwastów już na etapie ich kiełkowania jest możliwe dzięki korzystaniu z szerokiego zakresu dostępnych substancji aktywnych o różnych mechanizmach działania. Mowa tutaj o bardzo popularnych związkach, takich jak chlomazon, metazachlor, napropamid, dimetachlor, chinomerak, dimetanamid-P i petoksamid.
Nawet w momencie niepowodzenia i ograniczonej skuteczności działania zastosowanych herbicydów na poszczególne gatunki chwastów pozostaje długie okno czasu na wykonanie zabiegu tzw. poprawkowego. Brak pełnego zwalczania roślin niepożądanych bardzo często wynika z nieodpowiedniego uwilgotnienia gleby. Preparaty przeznaczone do stosowania przedwschodowego – pomimo długiego okresu działania i zwalczania chwastów wschodzących w różnych terminach – przy braku uwilgotnienia gleby tracą skuteczność. Intensywne deszcze i zbyt wysoka wilgotność gleby prowadzą do wymycia substancji aktywnych poniżej poziomu kiełkowania chwastów, co również ogranicza skuteczność i może prowadzić do fitotoksyczności.
W kontekście skuteczności działania herbicydów przedwschodowych bardzo ważne jest również staranne przygotowanie stanowiska, ponieważ powstałe grudy czy bryły uniemożliwiają utworzenie filmu ochronnego na powierzchni gleby przez zastosowane substancje aktywne. Dodatkowo rolnicy muszą znać stopień i rodzaj zachwaszczenia na danym obszarze, gdyż herbicydy dobiera się pod kątem spodziewanych gatunków chwastów.
Zabiegi z wykorzystaniem herbicydów dedykowanych do powschodowej regulacji zachwaszczenia to kolejna z możliwości metody chemicznej. Rolnicy często decydują się na tę technologię szczególnie w rejonach, gdzie brakuje opadów deszczu w okresie siewu rzepaku ozimego. Różne możliwe do wykorzystania substancje aktywne, o odmiennych mechanizmach działania, skutecznie zwalczają szerokie spektrum chwastów. To właśnie pod występujące gatunki roślin niepożądanych dobiera się herbicydy. Lustracja pola, identyfikacja siewek chwastów, a także dokładne określenie fazy rozwojowej rzepaku i zwalczanych roślin stanowią podstawowe elementy powschodowej regulacji zachwaszczenia. Metoda ta opiera się na gotowych technologiach lub preparatach zawierających substancje aktywne działające doglebowo i nalistnie lub tylko nalistnie (tab. 1).
Podczas jesiennej wegetacji, po wschodach rośliny uprawnej w celu zwalczenia chwastów dwuliściennych można stosować: metazachlor, dimetachlor, dimetanamid-P, chlopyralid, pikloram, aminopyralid, halauksyfen metylu, chinomerak czy bifenoks. Propyzamid charakteryzuje się dobrą skutecznością zwalczania zarówno części chwastów dwuliściennych, jak i najważniejszych chwastów jednoliściennych. Ważne jest, aby stosować herbicydy oparte o tą substancję aktywną przy temperaturze poniżej, w dni bezsłoneczne.
W trudnych warunkach pogodowych bardzo dobrze sprawdza się technologia Clearfield. Mieszaniny zawierające m.in. imazamoks skutecznie zwalczają chwasty, w tym te należące do rodziny kapustowatych. Decydując się na tę technologię, należy wybierać dedykowane odmiany rzepaku ozimego, odporne na imazamoks. Termin stosowania zależy od rodzaju dobranego środka i w pierwszej kolejności trzeba przestrzegać informacji zawartych w etykiecie. Najczęściej herbicydy stosuje się w fazie od 2 do 4 liści właściwych rzepaku ozimego. W praktyce zwalczanie chwastów dwuliściennych powyżej fazy 4–5 liści właściwych rośliny uprawnej może wiązać się z gorszą skutecznością zabiegu. Rzepak – tworząc tzw. parasol – zakrywa część mniejszych chwastów, tym samym chroniąc je przed substancjami nalistnymi.
Na rynku dostępne są środki ze znacznie dłuższą możliwością aplikacji, co jest oczywiście sporą zaletą tej metody. Graminicydy, a więc preparaty dedykowane do zwalczania roślin jednoliściennych, stosuje się wyłącznie nalistnie. Okno aplikacji tych środków jest równie długie, choć nie powinno się z zabiegiem zwlekać. Z jednej strony np. samosiewy zbóż szybko mogą zagłuszyć rzepak ozimy, z drugiej – w przypadku miotły zbożowej, wyczyńca czy stokłos dużo skuteczniejsze będzie zwalczanie mniej rozwiniętych roślin. Przy nieregularnym pojawianiu się chwastów jednoliściennych zachodzi konieczność wykonania dwóch, a czasem nawet trzech zabiegów.
Zwiększyć skuteczność zabiegu – ekonomicznie czy efektywne?
Bez względu na wybór technologii odchwaszczania, zaleca się wzbogacenie mieszaniny zbiornikowej o adekwatne adiuwanty, które można podzielić na dwie grupy: aktywujące i modyfikujące. W zależności od typu substancji pomocniczej wpływ na poprawę chwastobójczego działania substancji aktywnej herbicydu będzie odmienny. Z tego powodu, chcąc zwiększyć skuteczność zabiegu, należy dobrać adiuwant dedykowany dla danej metody herbicydowej. Znaczenie substancji pomocniczej będzie rosło w mniej sprzyjających warunkach pogodowych.
Coraz częściej słyszy się o wykorzystywaniu nawozów azotowych (RSM, siarczan amonu, saletra amonowa, mocznik) jako elementów ochrony roślin. Zdania na temat wykorzystywania nawozów azotowych jako „adiuwantów” są podzielone. Nie ma jasnych zaleceń co do ich stosowania (z wyłączeniem siarczanu amonu + glifosatu), więc odpowiedzialność niejako spada na użytkowników.
Czy korzystając z takich rozwiązań, odchodzi się od starej zasady „nie dokarmiaj tego, co chcesz zwalczyć”? Zwolennicy przekonują, że stosowanie tego rodzaju nawozów nie ma na celu odżywienia roślin niepożądanych, lecz poprawę skuteczności działania substancji aktywnych. Do osiągnięcia efektu lepszej kompatybilności i wykorzystania cieczy roboczej należy stosować odpowiednie dawki, co w tym temacie jest kluczowe. Przykładem może być bardzo dobrze poznane połączenie siarczanu amonu i glifosatu. Dawka nawozu nieprzekraczająca 2 kg/100 l wody najlepiej sprawdza się w roli „adiuwantu”. Rolnicy, którzy zastosują zbyt wysokie dawki nawozu, mogą dostrzec przypalenia roślin spowodowane działaniem azotu, a nie glifosatu. Taka sytuacja prowadzi do słabszego pobrania i wykorzystania tej substancji aktywnej przez roślinę, a ostatecznie do pogorszenia skuteczności zabiegu.
Stosując RSM, saletrę amonowa lub mocznik należy zwrócić uwagę na rodzaj rośliny uprawnej i przebieg pogody. W słoneczny i ciepły dzień nawet dawka 4 kg/200 l wody może powodować przypalenia w danych uprawach.
Silne deformacje roślin rzepaku są efektem nieprawidłowego zastosowania herbicydu. fot. A.Brachaczek
Czytając etykiety, unikniesz fitotoksyczności
Rolnicy są zobligowani do korzystania ze środków ochrony roślin zgodnie z etykietami poszczególnych produktów. Jest to szczególnie ważne z punktu widzenia środowiska rolniczego, jakości i skuteczności zabiegów, czy braku uszkodzeń roślin chronionych. Stosując herbicydy, zawsze należy przestrzegać zalecanych dawek środków ochrony roślin, a w momencie łącznego stosowania kilku produktów odpowiednio obniżyć dawkę. Wyższe z zalecanych ilości herbicydów można stosować na glebach cięższych – odchwaszczanie przedwschodowe i na lepiej rozwinięte chwasty – po wschodach rośliny uprawnej. Nieodpowiednie warunki pogodowe przed lub po zabiegu również mogą prowadzić do uszkodzeń rzepaku ozimego. Fitotoksyczności pojawiają się także na tzw. nakładkach, czyli miejscach, gdzie dwukrotnie naniesiono ciecz roboczą.
Najbardziej popularne są przebielenia roślin uprawnych po zastosowaniu chlomazonu i choć „widowiskowe”, nie prowadzą do spadku plonu. Taki efekt widoczny jest tam, gdzie substancja aktywna została wymyta w głąb profilu gleby lub zastosowano zbyt dużą dawkę. Z tych samych przyczyn metazachlor może powodować fitotoksyczność ukrytą, co prowadzi do ograniczania wschodów roślin i zmniejszenia obsady rzepaku.
Nieprzestrzeganie zaleceń etykietowych może skutkować deformacją roślin rzepaku lub ich zahamowanym wzrostem. Takie efekty pojawiają się na polach, gdzie zbyt szybko i w nieodpowiednich mieszaninach (z fungicydami regulującymi wzrost) lub bez zachowania wymaganych odstępów czasu między kolejnymi zabiegami zastosowano herbicydy zawierające m.in. halauksyfen metylu.
Oczekiwane zbiory zbóż w UE skorygowano w dół w opublikowanym w końcówce lipca raporcie Komisji Europejskiej. Prognoza zbiorów zbóż w UE zmniejszyła się, ponieważ duża korekta w dół oczekiwanych zbiorów kukurydzy tylko w połowie zrekompensowana została przez podniesienie oczekiwań dla pozostałych zbóż.
Produkcja głównych zbóż w UE-27 od 2011 roku (wykres)
Jeszcze przed miesiącem analitycy KE spodziewali się, że tegoroczne zbiory zbóż w krajach UE wzrosną do 282,9 mln ton z 257,4 mln ton przed rokiem. Zaktualizowana prognoza opiewa na 2 miliony mniej, czyli 280,9 mln ton. Realizacja najnowszej prognozy oznaczać będzie wzrost produkcji zbożowej o 9,1% w skali roku i wynik o 2,5% powyżej średniej 5-letniej.
Za korektę w dół produkcji zbożowej odpowiada kukurydza
Komisja Europejska zrewidowała w dół swoje czerwcowe szacunki areału unijnej kukurydzy z 8700 tys. ha do 8378 tys. ha. Jednocześnie gorąca i sucha pogoda na południu Europy przełożyła się na obniżenie oczekiwanego średniego plonu dla UE z 7,43 do 7,21 t/ha (7,17 t/ha średnia 5-letnia).
Prognoza zbiorów kukurydzy spadła w ciągu miesiąca o ponad 4 mln ton
W konsekwencji zmian areału i oczekiwanych plonów prognoza zbiorów kukurydzy w UE-27 obniżyła się z 64,6 do 60,4 mln ton. Oznaczać to będzie poziom o 1% lepszy niż rok temu, ale 4% poniżej średniej 5-letniej.
Szacunki zbiorów pozostałych zbóż wzrosły
Zaktualizowana prognoza zbiorów pszenicy miękkiej w sezonie 2025/26 wzrosła symbolicznie, do 128,3 mln ton (+14% w skali roku). Jednak produkcja pszenicy durum zwiększyła się już znacznie, bo o 0,4 mln ton do 8,4 mln (+15% w skali roku).
Jeszcze bardziej, bo o 0,8 mln ton podniesione zostały szacunki zbiorów jęczmienia do 54,1 mln ton i będą o 9% lepsze niż przed rokiem.
Kiedy eksport drobiu wróci na chiński rynek? Sekretarz stanu Jacek Czerniak rozmawiał w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi z chargé d’affaires Chińskiej Republiki Ludowej w Polsce Li Danhong, na temat perspektyw wznowienia eksportu polskiego mięsa drobiowego na chiński rynek.
– Liczymy na porozumienie z władzami Chińskiej Republiki Ludowej (ChRL) w sprawie przywrócenia możliwości wysyłek mięsa drobiowego – naszego sztandarowego produktu eksportowego. Systematycznie działamy na rzecz zniesienia przez władze chińskie zakazu importu wprowadzonego w związku z występowaniem ognisk grypy ptaków oraz uzgodnienia warunków stosowania regionalizacji, korzystnych dla obu stron – powiedział wiceminister Jacek Czerniak.
Sekretarz stanu podkreślił, że polski resort rolnictwa jest gotowy do dalszych intensywnych prac i ustaleń ze stroną chińską, zmierzających do zapewnienia niezakłóconego eksportu mięsa drobiowego z Polski. Strona chińska zadeklarowała wsparcie polskich starań.
Obie strony zaznaczyły, że oczekują zbliżenia stanowisk podczas kolejnej wideokonferencji z udziałem polskich i chińskich ekspertów, planowanej w najbliższym czasie.
W 2024 r. eksport rolno-spożywczy z Polski do ChRL osiągnął poziom 145,7 mln euro. Sprzedawaliśmy głównie produkty mleczne, puch i pierze, czekoladę i wyroby czekoladowe, pieczywo cukiernicze.
Przywrócenie możliwości eksportu polskiego mięsa drobiowego na chiński rynek powinno przyczynić się do zrównoważenia dwustronnej wymiany handlowej produktami rolno-spożywczymi, której saldo jest obecnie niekorzystne dla Polski.
Choć intensywne opady ustały, Żuławy Wiślane oraz Wysoczyzna Elbląska ciągle zmagają się z podtopieniami. Spływająca z wyższych terenów fala wezbraniowa znacznie podniosła poziom wód w lokalnych kanałach i małych rzekach, powodując zalania i utrudnienia.
Wał przeciwpowodziowy pękł w Świętym Gaju – groźne przerwanie
W środę w miejscowości Święty Gaj doszło do awarii wału przeciwpowodziowego na rzece Dzierzgonce. Przerwanie ma około 10 metrów, a potężny nurt uniemożliwił natychmiastowe działania ratowników. Woda rozlała się na teren polderu, dzięki czemu nie zagraża bezpośrednio ludziom ani budynkom. Niestety setki hektarów pól zostało zalanych. Obecnie miejsce zostało zabezpieczone, lecz sytuacja wciąż wymaga nadzoru.
❗️Przerwany wał przeciwpowodziowy. Powiat Elbląski, gmina Rychliki, miejscowość Święty Gaj❗️
Brawo Wody Polskie za nieprzygotowanie się do zapowiadanego deszczu nawalnego, który w poniedzialek nawiedził Żuławy. Kolejny raz instytucja państwowa została zaskoczona warunkami… pic.twitter.com/UtVtT4RlPt
Na miejscu pracuje Policja, która zabezpiecza teren i pilnuje, by nikt nie wchodził na osłabiony grunt. Państwowa Straż Pożarna oraz Wojska Obrony Terytorialnej z 20 żołnierzami wspierają działania ochronne i przygotowują się do ewentualnej interwencji. Naprawa wału rozpoczęła się w czwartek, gdy poziom wody zaczął spadać.
Podtopienia i przerwania wałów dotknęły także rejon gminy Markusy, między miejscowościami Kępniewo i Brudzędy. Tam także prowadzone są pilne prace zabezpieczające.
źródło: Komenda Miejska Policji w Elblągu; Radio Olsztyn
Rolnicy, szykują się spore zmiany – i to nie na lepsze. Od 30 grudnia 2025 r. możemy się spodziewać poważnych zatorów w handlu bydłem i mięsem wołowym. Powód? Nowe unijne prawo, które już teraz budzi niepokój w całej Europie.
Chodzi o EUDR – unijne rozporządzenie dotyczące ograniczenia handlu towarami, które mogą mieć związek z wylesianiem i degradacją lasów. Na celowniku znalazł się m.in. sektor wołowiny. I chociaż intencje mogą być szczytne – ochrona środowiska, klimatu, różnorodności biologicznej – to sposób wdrożenia tych przepisów budzi ogromne kontrowersje.
Biurokracja zamiast bezpieczeństwa
Problem nie leży w samym EUDR, ale w tym, że państwa członkowskie – w tym Polska – nie zdążą z przygotowaniami. Brakuje jasno określonych zasad, brakuje systemów wsparcia, a przede wszystkim – brakuje decyzji politycznych.
Podczas niedawnego spotkania organizacji rolniczych i branżowych w Brukseli jasno powiedziano: jeśli nic się nie zmieni, grozi nam paraliż handlu. Szczególnie niepokojące są dane: Polska, Malta i Grecja nie powołały jeszcze nawet urzędów odpowiedzialnych za nadzór nad EUDR.
Co to oznacza w praktyce?
Jeśli sprzedajesz bydło – uważaj. EUDR zakłada, że każdy rolnik będzie musiał dostarczyć szczegółową dokumentację potwierdzającą, że jego produkcja nie przyczynia się do wylesiania. Bez wsparcia systemowego to praktycznie niewykonalne.
– Jedna rzeźnia może mieć kilkadziesiąt tysięcy dostawców. Jak zebrać od każdego pełną dokumentację? – pyta Jerzy Wierzbicki, prezes Polskiego Zrzeszenia Producentów Bydła Mięsnego. I dodaje: – Bez wsparcia państwa czeka nas chaos, a nie zrównoważony rozwój.
Choć firma BKT znana jest przede wszystkim z niezawodnych opon do maszyn rolniczych, budowlanych i przemysłowych, to od lat pokazuje, że jej działalność to coś więcej niż tylko produkcja. Dla BKT sport – zwłaszcza piłka nożna – to serce emocji, wartości i więzi międzyludzkich. Takich, które doskonale rozumieją również rolnicy.
Dlaczego piłka nożna?
Bo podobnie jak w rolnictwie – w piłce nożnej liczą się determinacja, dyscyplina, współpraca i pasja. BKT widzi w futbolu nie tylko widowisko, ale szkołę życia: pełną zasad, wzajemnego szacunku i codziennego zaangażowania. I właśnie dlatego firma zdecydowała się przedłużyć swoją globalną współpracę z LALIGA (hiszpańską ligą piłkarską) aż do 2028 roku oraz zostać sponsorem sędziów piłkarskich poprzez współpracę z Hiszpańską Federacją Piłkarską (RFEF).
Sędziowie – fundament gry
Decyzja o wsparciu hiszpańskich arbitrów to coś więcej niż marketing. To wyraz uznania dla tych, którzy czuwają nad uczciwością, szacunkiem i zasadami – wartościami ważnymi zarówno na boisku, jak i w pracy rolnika. Bo czyż na co dzień nie kierujemy się podobnymi zasadami, planując precyzyjny siew, dbając o jakość zbiorów czy współpracując z innymi w gospodarstwie?
BKT blisko ludzi
Jak mówi Lucia Salmaso, dyrektor zarządzająca BKT Europe:
„Nie chcemy być tylko marką. Chcemy być obecni w życiu ludzi – poprzez wspólne emocje, lokalne inicjatywy i prawdziwe relacje.”
Dlatego BKT angażuje się w projekty społeczne i wydarzenia, które przybliżają sport młodym ludziom, uczą zasad fair play i wspierają rozwój lokalnych społeczności. Bo podobnie jak w rolnictwie – to, co siejemy dziś, daje plony jutro.
Hiszpania – ważny rynek, mocne działania
Hiszpania to dla BKT kluczowy kraj w Europie – szczególnie w obszarach rolnictwa, budownictwa i przemysłu. Dzięki partnerstwu z LALIGA i RFEF, BKT umacnia swoją pozycję nie tylko jako producenta opon, ale jako firmy z misją i wizją, która chce być blisko ludzi i ich pasji.
Sport i rolnictwo – więcej wspólnego, niż się wydaje
Codzienna praca nad formą – czy to zawodnika, czy ciągnika.
Walka z przeciwnościami – pogodą, kontuzjami, nieprzewidzianymi sytuacjami.
Ciągłe doskonalenie, trening, rozwój.
A przede wszystkim: pasja do tego, co się robi.
Dlatego BKT z dumą wspiera piłkę nożną – bo wie, że emocje ze stadionów łączą się z realnym życiem – również tym na roli.
Firma MIHG, jeden z wiodących dealerów maszyn rolniczych w Polsce, ogłasza kolejną ważną inwestycję – budowę nowego oddziału w Bobrowiczkach koło Sławna. To strategiczne posunięcie nie tylko umacnia wieloletnią współpracę z renomowaną marką HORSCH, ale również podkreśla zaangażowanie MIHG w rozwój i podnoszenie jakości obsługi klienta.
Partnerstwo oparte na doświadczeniu
MIHG działa na rynku od 2000 roku, z główną siedzibą w Pyrzycach (woj. zachodniopomorskie). Już od 2003 roku, czyli od 22 lat, firma jest autoryzowanym dealerem maszyn HORSCH – niemieckiego lidera w produkcji zaawansowanych technologii uprawy, siewu i ochrony roślin. To jedno z najdłuższych partnerstw tego typu w Polsce, świadczące o głębokim zaufaniu oraz specjalistycznej wiedzy zespołu MIHG.
Dziś MIHG posiada trzy oddziały: w Pyrzycach (siedziba główna), Szczecinku i Borzyszewie. Wraz z dynamicznym rozwojem rynku oraz rosnącymi potrzebami klientów, firma zdecydowała się na kolejny krok – budowę czwartego oddziału.
Nowa inwestycja – nowa jakość
Nowy obiekt powstanie w Bobrowiczkach, na działce o powierzchni 0,8 ha, tuż przy powstającej obwodnicy Sławna. To lokalizacja o dużym potencjale – umożliwi skuteczniejsze dotarcie do klientów zarówno z województwa zachodniopomorskiego, jak i pomorskiego.
„Decyzja o nowym oddziale to naturalny etap rozwoju firmy oraz partnerstwa z HORSCH. Chcemy być jeszcze bliżej naszych klientów i reagować szybciej na ich potrzeby” – mówi Maciej Kamiński, Kierownik Sprzedaży MIHG.
Maciej Kamiński Kierownik Sprzedaży MIHG Polska
Obiekt zostanie zaprojektowany z myślą o maksymalnej funkcjonalności i efektywności. Znajdzie się w nim:
hala serwisowa z minimum dwoma stanowiskami,
duży magazyn części zamiennych,
punkty obsługi klienta (serwis i części),
stanowiska sprzedaży maszyn,
plac wystawowy dla maszyn HORSCH i innych marek.
Planowany termin zakończenia inwestycji to połowa 2026 roku.
Wzrost zatrudnienia i obsługi
Nowy oddział stworzy miejsca pracy dla co najmniej kilkunastu osób – w działach serwisu, części zamiennych oraz sprzedaży. Dzięki nowej placówce znacznie skróci się czas reakcji na zgłoszenia serwisowe, a także przyspieszy dostępność części.
Obecnie MIHG dysponuje zespołem 15 serwisantów i 7 specjalistów handlowych, którzy działają w terenie i biorą aktywny udział w wydarzeniach branżowych, takich jak Dni Pola Farma Redło, Dni Hodowców Bydła w Gościnie, a także w pokazach własnych – m.in. z zakresu siewu punktowego czy nowoczesnych technologii ochrony roślin.
Ta strona korzysta z plików cookies. Służą do tego, by strona działała prawidłowo a także do analizowania ruchu na stronie, a także, by wyświetlać Ci lepiej dopasowane treści i reklamy. Stosujemy również cookies podmiotów trzecich. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności i cookies.
Ta strona korzysta z plików cookie, aby poprawić wrażenia podczas poruszania się po witrynie. Niektóre z nich są przechowywane w przeglądarce, bo są niezbędne do działania podstawowych funkcji witryny. Używamy również plików cookie podmiotów trzecich, które pomagają nam analizować i rozumieć, w jaki sposób korzystasz z tej witryny. Te pliki cookie oraz pliki stosowane w celach reklamowych będą przechowywane w Twojej przeglądarce tylko za Twoją zgodą. Masz również możliwość rezygnacji z tych plików cookie. Jednak rezygnacja z niektórych z tych plików cookie może wpłynąć na wygodę przeglądania.
Niezbędne pliki cookie są absolutnie niezbędne do prawidłowego funkcjonowania strony. Te pliki cookie zapewniają działanie podstawowych funkcji i zabezpieczeń witryny. Anonimowo.
Cookie
Duration
Description
cookielawinfo-checkbox-analytics
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Analityczne”.
cookielawinfo-checkbox-functional
11 months
To ciasteczko jest stosowane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent, aby udokumentować zgodę użytkownika na ciasteczka z kategorii "Funkcjonalne".
cookielawinfo-checkbox-necessary
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Niezbędne”.
cookielawinfo-checkbox-others
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Inne”.
cookielawinfo-checkbox-performance
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Wydajnościowe”.
viewed_cookie_policy
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent i służy do przechowywania informacji, czy użytkownik wyraził zgodę na korzystanie z plików cookie. Nie przechowuje żadnych danych osobowych.
Funkcjonalne pliki cookie wspierają niektóre funkcje tj. udostępnianie zawartości strony w mediach społecznościowych, zbieranie informacji zwrotnych i inne funkcjonalności podmiotów trzecich.
Analityczne pliki cookie są stosowane, by zrozumieć, w jaki sposób odwiedzjący wchodzą w interakcję ze stroną internetową. Te pliki pomagają zbierać informacje o wskaźnikach dot. liczby odwiedzających, współczynniku odrzuceń, źródle ruchu itp.
Reklamowe pliki cookie są stosowane, by wyświetlać użytkownikom odpowiednie reklamy i kampanie marketingowe. Te pliki śledzą użytkowników na stronach i zbierają informacje w celu dostarczania dostosowanych reklam.