Strona główna Blog Strona 198

FAO: Światowe ceny cukru najniższe od 2020 roku

0
Ceny cukru

Wskaźnik międzynarodowych cen cukru FAO wyniósł w październiku 94,1 punktu, co oznacza spadek o 5,3 punktu (–5,3%) w porównaniu z wrześniem.
To drugi z rzędu miesięczny spadek cen cukru, który doprowadził do obniżenia indeksu aż o 35,4 punktu (–27,4%) rok do roku – do najniższego poziomu od grudnia 2020 r.

Wykres: Indeks cen cukru FAO


Większa produkcja w Brazylii, Tajlandii i Indiach

Głównym czynnikiem spadku światowych cen cukru są oczekiwania na obfite globalne dostawy.
W południowych regionach Brazylii sprzyjająca pogoda wspiera wysokie tempo produkcji cukru, a w Tajlandii i Indiach rozpoczęto już wstępne operacje tłoczenia.
Te czynniki razem budują obraz rekordowej podaży na rynku światowym.


Wpływ niższych cen ropy naftowej

Na rynek cukru wpływają także niższe notowania ropy, które zmniejszają popyt na etanol, a tym samym ograniczają zapotrzebowanie na trzcinę cukrową z przeznaczeniem na biopaliwa.
To kolejny element, który wzmaga presję spadkową na ceny cukru na świecie.


Ceny cukru w Polsce

W Polsce, mimo światowego trendu spadkowego, ceny cukru raportowane przez MRiRW (wykres poniżej) pozostawały do września relatywnie stabilne (na wrześniu kończą się dane MRiRW). Jednak globalna nadpodaż utrzymuje się, a uaktualnione raporty MRiRW zapewne pokażą spadek cen cukru także w kraju.

Przeczytaj również – Ile kosztuje tona buraka cukrowego w 2025 roku?

Wykres: Ceny cukru w Polsce [PLN/kg] według MRiRW


Podsumowanie dla rolników

➡️ Globalny rynek cukru wchodzi w fazę dużej podaży i słabego popytu.
➡️ Ceny światowe spadły do najniższego poziomu od pięciu lat, przekłada się również na rynek krajowy.
➡️ Dla producentów buraka cukrowego w Europie i Polsce oznacza to trudniejszy sezon 2025, z presją na marże i ceny skupu.

Źródło: FAO, MRiRW

Zbiory słonecznika w UE drugi rok z rzędu poniżej średniej. Ceny rosną

0

Zbiory słonecznika w UE w 2025 r. nadal będą jednymi z najniższych od dekady, mimo niewielkiego odbicia po katastrofalnym 2024 r. Dodatkowo, mniejsze zbiory na Ukrainie — drugim największym producencie świata utrzymują presję na wzrost cen nasion i oleju.

Wykres – Zbiory słonecznika w UE-27

UE: trzeci najniższy wynik w dekadzie

Według Komisji Europejskiej w 2025 r. zbiory słonecznika w UE wyniosą ok. 8,5 mln ton, czyli o 3% więcej niż w fatalnym 2024 r., ale nadal będą to jedne z najniższych zbiorów ostatniego dziesięciolecia.
Powodem jest słaby plon — prognozowane 18,0 t/ha wobec 20,1 t/ha średniej długookresowej. Także powierzchnia upraw spadła nieznacznie (–0,5%), do poniżej 4,8 mln ha.


Ukraina i Rosja – kluczowi gracze na światowym rynku słonecznika

Ukraina jest drugim po Rosji największym producentem słonecznika na świecie.
Według ostatniej prognozy USDA, w sezonie 2025 zbiory na Ukrainie mają wynieść 12,7 mln ton (wobec 13,5 mln ton rok wcześniej).

W tym samym czasie produkcja w Rosji — największego światowego producenta — ma wzrosnąć z 18 mln ton do 19 mln ton.

Spadek ukraińskich zbiorów ogranicza podaż na rynkach europejskich i wzmacnia presję na ceny nasion oraz oleju.


Rumunia i Węgry pozostają liderami w UE

Rumunia: 1,8 mln ton (więcej niż 1,5 mln t w 2024 r.), przy spadku powierzchni do 1,2 mln ha.
Węgry: niemal 1,8 mln ton – mogą drugi rok z rzędu zostać największym producentem UE.


Niemcy zwiększają produkcję, Francja pod presją suszy

W Niemczech zasiewy wzrosły pierwszy raz od dwóch lat. Zbiory mają osiągnąć ok. 150 tys. ton, czyli o 16 tys. ton więcej niż rok wcześniej.

We Francji sytuację pogorszyła letnia susza i upały. Zbiory mają wynieść poniżej 1,5 mln ton, co oznacza spadek wobec poprzedniego roku i wyraźne odchylenie od średniej (1,8 mln ton). Główny czynnik: 9% spadek powierzchni zasiewów.


Polska: produkcja nadal mała, ale lekko w górę

Wykres – Zbiory słonecznika w Polsce

Polska pozostaje niewielkim w skali UE producentem słonecznika. W 2025 r. zbiory wzrosły do ok. 44 tys. ton po znacznym spadku rok wcześniej.


Ceny słonecznika i oleju w trendzie wzrostowym

Niższe od średniej zbiory w UE oraz spadek produkcji na Ukrainie — drugim największym producencie świata — spowodowały, że ceny słonecznika w Europie rosną od początku sezonu.

Ukraina

590–600 USD/t (bez VAT, 50% oleju, dostawa do zakładu)
Ceny są wyższe niż w UE, dlatego europejscy przetwórcy wolą importować olej, a nie nasiona.

Opóźnienia w zbiorach podbiły ceny oleju słonecznikowego do 1300–1350 USD/t w dostawach do UE. Obecnie jednak rynek wchodzi w fazę rosnącej podaży, co może wywołać niewielką korektę.

Przeczytaj również – Indeks ceny olejów roślinnych FAO – najwyżej od połowy 2022 roku


Sezon trudny dla przetwórców, rolnicy wstrzymują sprzedaż

Niedobory surowca i rosnące ceny skupu będą nadal obciążać zakłady tłuszczowe.
Rolnicy w UE i na Ukrainie wstrzymują sprzedaż, licząc na dalszy wzrost cen — co dodatkowo ogranicza dostępność nasion.


Co oznacza to dla polskiego rolnika?

• Wzrost cen w UE będzie wspierał ceny śruty i oleju na rynku krajowym.
• Dla gospodarstw, które wchodzą w uprawę słonecznika, utrzymuje się korzystna relacja cenowa, choć przy dużej zmienności eksportowej Ukrainy.
• Przetwórcy będą konkurować o surowiec — co ogranicza ryzyko gwałtownego spadku cen nasion w pierwszej połowie sezonu 2025/26.

Źródło: KE

Jakość gleb w UE będzie monitorowana. Co to oznacza dla rolników?

0
monitorowanie gleb w UE

Jakość gleb w UE będzie monitorowana i raportowana. Unia Europejska po raz pierwszy przyjęła kompleksową Dyrektywę o monitorowaniu jakości gleb, która tworzy jednolity system oceny i klasyfikacji jakości gleb we wszystkich państwach członkowskich. To kluczowy krok w stronę ochrony zasobów ziemi, bezpieczeństwa żywnościowego oraz przeciwdziałania degradacji gleby – problemowi, który dotyczy już ponad 60% gleb w Europie.

Choć nowe przepisy nie nakładają na rolników obowiązkowej rekultywacji, to znacząco zmieniają sposób, w jaki kraje UE będą badać i raportować stan swoich gleb.


Dlaczego ta dyrektywa powstała? Gleby Europy w złym stanie

Według danych unijnych, degradacja gleb postępuje głównie wskutek:

  • intensywnego użytkowania terenów,
  • zanieczyszczeń,
  • erozji i utraty materii organicznej,
  • zasklepiania gleby betonem i infrastrukturą,
  • zmian klimatu i ekstremów pogodowych.

Zdrowe gleby są kluczowe dla produkcji żywności, retencji wody, ograniczenia powodzi, magazynowania węgla i stabilności ekosystemów. Aż 95% żywności zależy od jakości gleb.


Co wprowadza nowa dyrektywa? Najważniejsze zasady

1. Obowiązkowy monitoring wszystkich gleb w UE

Państwa będą musiały regularnie badać stan fizyczny, chemiczny i biologiczny gleb w oparciu o wspólną metodologię. To koniec sytuacji, w której każdy kraj stosuje inne standardy.

Badane mają być m.in.:

  • zawartość węgla,
  • zagęszczenie,
  • erozja,
  • struktura,
  • poziom zanieczyszczeń,
  • obecność pestycydów, PFAS i mikroplastiku.

2. Nowa klasyfikacja gleb – od dobrej do złej

Każdy grunt otrzyma ocenę w trzystopniowej skali dla poszczególnych parametrów.
Przykład: gleba może być „dobra” pod względem węgla, ale „zła” pod względem zagęszczenia.

To ważny krok do lepszego planowania polityki rolnej i środowiskowej.


3. Rejestr terenów zanieczyszczonych

Każde państwo będzie musiało:

  • zidentyfikować tereny potencjalnie skażone,
  • przeprowadzić ich analizę,
  • stworzyć publiczny rejestr,
  • ocenić ryzyko i zaplanować procesy naprawcze.

To szczególnie istotne w kontekście terenów poprzemysłowych, powojskowych i górniczych.


4. Ochrona przed zasklepianiem i degradacją gleb

Dyrektywa obejmuje również:

  • przeciwdziałanie betonowaniu wartościowych gruntów,
  • kontrolę nad usuwaniem żyznych warstw gleby w budownictwie,
  • raportowanie skali przejmowania gruntów.

Jakie skutki dla rolników w Polsce?

Choć dyrektywa nie nakłada obowiązkowej rekultywacji, to zmieni sposób prowadzenia polityki rolnej i środowiskowej na poziomie państwa. Co to oznacza w praktyce?

Dla rolników:

  • państwo będzie prowadzić regularne badania gleb – lokalne dane będą bardziej precyzyjne, co może wpłynąć na dopłaty i wymogi środowiskowe w przyszłych latach;
  • wzrośnie znaczenie praktyk budujących materię organiczną, takich jak:
    • zwiększanie udziału roślin okrywowych,
    • ograniczenie orki,
    • poprawa struktury gleby;
  • łatwiejsze będzie pozyskiwanie danych o stanie gleby dla gospodarstw.

Dla obszarów wiejskich:

  • ograniczenie zasklepiania gleby przy inwestycjach infrastrukturalnych,
  • większa kontrola zanieczyszczeń, również tych związanych z przemysłem.

Kiedy nowe przepisy zaczną obowiązywać?

Po publikacji w Dzienniku Urzędowym UE:

  • państwa członkowskie będą miały 3 lata na wdrożenie dyrektywy do prawa krajowego,
  • monitoring gleb ruszy stopniowo w kolejnych latach,
  • pierwsze pełne raporty trafią do Komisji i Europejskiej Agencji Środowiska po zakończeniu okresu tranzycyjnego.

Docelowy cel UE pozostaje niezmienny:
zdrowe gleby w całej Europie do 2050 roku.

Źródło: Parlament Europejski

Światowe ceny nabiału spadły w X czwarty miesiąc z rzędu

0
Eksport produktów mleczarskich

Światowe ceny nabiału spadły w październiku czwarty miesiąc z rzędu – pokazuje wskaźnik cen nabiału FAO, który wyniósł średnio 142,2 punktu, spadając o 5,0 punktu (3,4%) w porównaniu z wrześniem. Pomimo tego obniżenia, wskaźnik pozostaje o 2,7% powyżej poziomu sprzed roku.

Indeks cen produktów mlecznych FAO – wykres

W październiku taniały wszystkie główne produkty mleczne

Spadły wszystkie podwskaźniki – masło o 6,5%, pełne mleko w proszku o 6,0%, odtłuszczone mleko w proszku o 4,0%, a ser o 1,5%.

Ciągły spadek wskaźnika cen masła w dużej mierze odzwierciedla dużą dostępność eksportową z Unii Europejskiej i Nowej Zelandii, ponieważ umiarkowane temperatury sezonowe zwiększyły produkcję mleka przy słabszym popycie importowym z Azji i Bliskiego Wschodu.

Notowania mleka w proszku również obniżyły się z powodu ograniczonego popytu i silnej konkurencji eksportowej.

W przypadku sera spadek był najłagodniejszy, ponieważ złagodzenie polityki mlecznej w Unii Europejskiej – przy nadal wystarczającej podaży mleka i ograniczonym popycie eksportowym – zostało częściowo zrekompensowane wzrostem cen w Oceanii, wspieranym przez solidne zamówienia z Azji i mniejsze dostawy na początku sezonu.

Polska – cena skupu mleka pozostawała stabilna, ale cena masła runęła w dół (oficjalne dane kończą się na wrześniu)

Przeczytaj o sytuacji w Polsce – Mleko tanieje

Wykres: Cena średnia masła konfekcjonowanego (82%) w Polsce w ujęciu miesięcznym

Wykres: Cena średnia skupu mleka (klasa ekstra w ujęciu miesięcznym) w Polsce od 2018 roku

Źródło: FAO, MRiRW

Dlaczego kury wydziobują sobie pióra i jak temu zapobiegać?

0

Wydziobywanie piór przez kury, znane również jako pterofagia, to jedno z częstszych zaburzeń behawioralnych w hodowli drobiu. Występuje zarówno w chowie klatkowym, jak i ściółkowym czy wolnowybiegowym. Choć często uznaje się je za wynik agresji, w rzeczywistości jest to złożone zachowanie, u którego podłoża leżą czynniki środowiskowe, żywieniowe i społeczne.

Kura jest zwierzęciem stadnym o ustalonej hierarchii, tzw. porządku dziobania. Jeśli w stadzie dojdzie do zachwiania tej hierarchii, np. przez wprowadzenie nowych osobników, może pojawić się stres i wzrost napięcia społecznego. W takich warunkach ptaki często odreagowują frustrację, wydziobując pióra współtowarzyszom lub sobie.

Nie bez znaczenia pozostaje też środowisko bytowania. Zbyt duże zagęszczenie, brak możliwości grzebania i poszukiwania pokarmu, zbyt intensywne oświetlenie czy wysoka temperatura w kurniku to czynniki, które nasilają to niepożądane zachowanie.

Rola żywienia w zapobieganiu pterofagii

Zaburzenia żywieniowe stanowią jedną z głównych przyczyn wydziobywania piór. Kury, które nie otrzymują wystarczającej ilości białka, aminokwasów siarkowych (metioniny i cysteiny) oraz minerałów, często próbują zaspokoić niedobory poprzez dziobanie piór. Pióra zawierają keratynę – bogate źródło siarki – dlatego w przypadku niedostatecznej podaży tych pierwiastków ptaki instynktownie sięgają po to, co mają w zasięgu dzioba.

Odpowiednia mieszanka paszowa powinna zawierać wysokiej jakości białko pochodzenia roślinnego i zwierzęcego, a także dodatek witamin z grupy B, zwłaszcza biotyny i niacyny. Niedobory sodu i chloru również mogą nasilać agresywne zachowania. W praktyce oznacza to, że nawet niewielkie błędy w komponowaniu paszy lub stosowanie jednostronnej diety mogą uruchomić mechanizm pterofagii.

W hodowlach towarowych często stosuje się pasze pełnoporcjowe, które zaspokajają zapotrzebowanie kur na wszystkie składniki pokarmowe. W chowie przydomowym warto zwrócić uwagę na jakość zboża, rodzaj otrąb, udział białka oraz stały dostęp do gritów i czystej wody.

Wpływ światła, temperatury i przestrzeni

Kura jest niezwykle wrażliwa na warunki środowiskowe. Intensywne oświetlenie, zwłaszcza zbyt jasne lub o zbyt długim czasie naświetlania, zwiększa pobudliwość ptaków i może prowadzić do wzrostu agresji. Optymalne natężenie światła w kurniku powinno wynosić od 5 do 10 luksów, a długość dnia świetlnego nie powinna przekraczać 14 godzin.

Temperatura to kolejny istotny element. Przegrzanie pomieszczenia powoduje niepokój i wzajemne drażnienie się ptaków, natomiast zbyt niska temperatura obniża komfort i zwiększa zapotrzebowanie energetyczne, co również może prowadzić do zaburzeń zachowania. Najlepiej utrzymywać temperaturę na poziomie 18–22°C, z odpowiednią wentylacją i wilgotnością nieprzekraczającą 70%.

Zbyt duże zagęszczenie kur to jedna z najczęstszych przyczyn pterofagii. Każdy osobnik potrzebuje przestrzeni do grzebania, kąpieli piaskowych i swobodnego poruszania się. W chowie ściółkowym zaleca się nie więcej niż 7 kur na 1 m² powierzchni użytkowej. W przypadku chowu wolnowybiegowego warto zapewnić wybieg porośnięty trawą, z miejscami do schronienia i cieniem.

Zachowania stadne i ich kontrola

Kury, podobnie jak inne ptaki stadne, potrzebują stabilnej struktury społecznej. Zmiany w składzie stada, nagłe przenosiny do innego pomieszczenia czy nieprawidłowe łączenie różnych grup wiekowych mogą prowadzić do wzrostu agresji. Największe ryzyko występuje w okresie dojrzewania płciowego, kiedy ustala się hierarchia.

Warto ograniczać stres poprzez wprowadzanie nowych osobników stopniowo, najlepiej po zmroku, gdy ptaki są spokojniejsze. W praktyce sprawdza się także stosowanie zróżnicowanych elementów wyposażenia kurnika, takich jak grzędy na różnych wysokościach, zasłony, przegrody czy kostki słomy do dziobania. Takie rozwiązania odciągają uwagę kur i pozwalają im rozładować napięcie w sposób naturalny.

Znaczenie kąpieli piaskowych i zróżnicowanego środowiska

Naturalnym sposobem zachowania higieny u kur są kąpiele piaskowe. Ptaki w ten sposób oczyszczają pióra z tłuszczu i pasożytów zewnętrznych, a jednocześnie zaspokajają potrzebę dziobania i grzebania. Brak dostępu do suchych miejsc z piaskiem lub pyłem powoduje frustrację i może prowadzić do wydziobywania piór.

Dobrym rozwiązaniem jest przygotowanie w kurniku lub na wybiegu specjalnej skrzynki z drobnym piaskiem, popiołem drzewnym lub mieszanką tych materiałów. Regularne czyszczenie i uzupełnianie kąpieliska pozwala utrzymać higienę oraz zapobiega rozprzestrzenianiu się pasożytów, które również mogą prowokować ptaki do wydziobywania się nawzajem.

Jak reagować, gdy wydziobywanie już się pojawiło?

W momencie, gdy zauważymy pierwsze oznaki pterofagii, należy działać natychmiast. Początkowo zmiany obejmują zwykle grzbiet, ogon i okolice kloaki. Zranione miejsca szybko przyciągają uwagę innych ptaków, co może doprowadzić do rozwoju kanibalizmu.

Pierwszym krokiem jest izolacja najbardziej agresywnych osobników. Następnie należy przeanalizować warunki środowiskowe i żywieniowe, wprowadzając ewentualne korekty. W niektórych przypadkach skuteczne bywa czasowe przyciemnienie oświetlenia lub zastosowanie tzw. okularów przeciw dziobaniu ograniczających pole widzenia kur.

Zranione ptaki wymagają dezynfekcji ran oraz zabezpieczenia ich przed dalszym dziobaniem. Można zastosować specjalne preparaty odstraszające o gorzkim smaku lub zabarwiające pióra na ciemno, dzięki czemu przestają być atrakcyjne dla innych osobników.

Profilaktyka i znaczenie dobrostanu

Najskuteczniejszą metodą walki z pterofagią jest zapobieganie jej wystąpieniu. Dbałość o odpowiedni dobrostan kur, czyli zapewnienie im warunków zbliżonych do naturalnych, przynosi najlepsze efekty. Zrównoważona dieta, odpowiednie oświetlenie, dostęp do przestrzeni i zajęć behawioralnych to podstawowe filary skutecznej profilaktyki.

Nowoczesne podejście do hodowli drobiu coraz częściej opiera się na obserwacji zachowań ptaków i szybkim reagowaniu na wszelkie zmiany w stadzie. Kura, która ma co robić, nie będzie szukała ujścia frustracji w wydziobywaniu piór. Zadbane, spokojne stado to nie tylko lepsze wyniki produkcyjne, ale też mniejsze ryzyko urazów i infekcji.

Czym się różni Ursus C-330 od Ursusa C-330M?

3

Ursus C-330 jako lekki ciągnik rolniczy przez wiele lat stanowił nieodłączny element polskiego krajobrazu wiejskiego. Produkowany w latach 1967–1987 przez Zakłady Mechaniczne Ursus w Warszawie, był następcą modelu C-328 i szybko zdobył reputację maszyny niezawodnej, prostej w obsłudze oraz ekonomicznej. W roku 1986 wprowadzono jego zmodernizowaną wersję C-330M (produkowaną do 1993 roku), której celem było zwiększenie trwałości podzespołów, poprawa komfortu pracy operatora i przystosowanie konstrukcji do nowych wymagań użytkowników.

Konstrukcja podstawowa i silnik

Model C-330 napędzany był dwucylindrowym, czterosuwowym silnikiem wysokoprężnym S-312C o pojemności 1 960 cm³ i mocy 30 KM (22,5 kW) przy 2 200 obr./min. Skrzynia biegów miała 6 przełożeń do przodu i 2 do tyłu, co w połączeniu z prostą konstrukcją mechanizmu różnicowego zapewniało dużą trwałość oraz łatwość napraw.

W modelu C-330M zachowano ten sam silnik S-312C, który nadal generował około 31 KM. Skrzynia biegów pozostała mechaniczna i niesynchronizowana, ale niektóre jej elementy zostały wzmocnione, by sprostać dłuższemu okresowi eksploatacji. Choć na pierwszy rzut oka oba modele wyglądają podobnie i oferują zbliżone osiągi, modernizacja wprowadziła wiele subtelnych zmian, które w praktyce przełożyły się na większą niezawodność.

Zakres modernizacji w modelu C-330M

Modernizacja, którą otrzymał model C-330M, objęła przede wszystkim poprawę trwałości i ergonomii. Wzmocniono łożyskowanie skrzyni biegów oraz tylnego mostu, co zmniejszyło awaryjność w najbardziej obciążonych miejscach. Zmieniono przełożenia zwolnic, dzięki czemu ciągnik mógł poruszać się o około 8 procent szybciej niż jego poprzednik, zachowując przy tym tę samą moc.

Poprawiono także instalację elektryczną, zmieniając jej biegunowość (minus na masie) i dodając przerywacz kierunkowskazów oraz wyłącznik świateł awaryjnych. Modernizacja objęła również tłumik wydechowy (zastosowano dłuższy typ), co wpłynęło na niższy poziom hałasu podczas pracy.

Zmiany nie ominęły układu hydraulicznego. W ostatnich latach produkcji przeniesiono złącza hydrauliki zewnętrznej na wewnętrzną stronę błotnika, co ułatwiło dostęp i zwiększyło wygodę obsługi. Ulepszono także zaczepy transportowe i dodano drobne modyfikacje wizualne, które pomogły w odróżnieniu nowszej wersji od starszej.

Charakterystyka eksploatacyjna i użytkowa

Zarówno C-330, jak i C-330M to ciągniki idealne do gospodarstw o powierzchni do 15 hektarów. Sprawdzają się w lekkich pracach uprawowych, transportowych oraz w obsłudze maszyn pomocniczych. Ich konstrukcja pozwalała na wykorzystanie prostych narzędzi zaczepianych, a niskie zużycie paliwa czyniło z nich ekonomiczne rozwiązanie dla gospodarstw rodzinnych.

Rolnicy od lat doceniają Ursusa C-330 za prostotę, dostępność części i łatwość naprawy. Wersja C-330M wniosła do tej koncepcji dłuższą żywotność dzięki wzmocnieniom konstrukcyjnym oraz poprawionemu układowi smarowania. W praktyce przekładało się to na mniejszą liczbę usterek i niższe koszty utrzymania maszyny.

Oba modele posiadają zbiornik paliwa o pojemności 35 litrów, co w połączeniu z oszczędnym silnikiem pozwalało na wielogodzinną pracę bez konieczności tankowania.

Główne różnice techniczne pomiędzy ciągnikami

Porównując oba modele w zestawieniu technicznym, różnice przedstawiają się następująco:

  • Przełożenia zwolnic – w C-330M zmieniono ich wartości, co zwiększyło prędkość maksymalną o około 8 procent.
  • Skrzynia biegów i tylni most – w modelu M zastosowano wzmocnione łożyskowanie, co poprawiło trwałość tych elementów.
  • Instalacja elektryczna – zmodernizowano układ, wprowadzając ujemny biegun masy, nowy typ przerywacza i dodatkowe kontrolki.
  • Hydraulika i zaczepy – ulepszony układ hydrauliczny i zmodyfikowany zaczep transportowy zwiększyły wygodę użytkowania.
  • Wygląd zewnętrzny – w późniejszych latach produkcji C-330M otrzymał nową kolorystykę (maskę i błotniki malowano na czerwono zamiast na żółto).

Choć nie są to zmiany rewolucyjne, dla użytkownika oznaczały wyraźny wzrost komfortu, mniejsze wibracje, lepszą kulturę pracy oraz bardziej niezawodną eksploatację.

Znaczenie modernizacji i praktyczne różnice w użytkowaniu

Ursus C-330M nie był nową konstrukcją, lecz dopracowaną wersją sprawdzonego C-330. Modernizacja dotyczyła głównie trwałości podzespołów, lepszego dopasowania do wymagań codziennej pracy oraz wygody obsługi. Wzmocnione łożyskowanie, zmiana przełożeń zwolnic czy unowocześniona instalacja elektryczna to modyfikacje, które trudno dostrzec na pierwszy rzut oka, ale mają realny wpływ na długowieczność maszyny.

W praktyce oba modele zachowują podobne możliwości robocze i identyczny zakres zastosowań. Różnice ujawniają się przede wszystkim po latach użytkowania – C-330M zużywa się wolniej i wymaga nieco mniej napraw w porównaniu ze starszą wersją. Dlatego wielu rolników uważa go za bardziej dopracowaną i dojrzalszą wersję klasycznego Ursusa.

Dzięki tym usprawnieniom C-330M stał się symbolicznym zwieńczeniem rozwoju lekkich ciągników rolniczych tej serii, łącząc niezawodność, prostotę i ekonomiczność z drobnymi ulepszeniami, które poprawiły komfort oraz trwałość. To właśnie te niuanse sprawiły, że model ten do dziś pozostaje ceniony zarówno przez użytkowników, jak i kolekcjonerów, stanowiąc ważny etap w historii polskiej techniki rolniczej.

Ceny zbóż i oleistych na giełdach – podsumowanie tygodnia (7 listopada 2025)

0
Ceny zbóż na MATIF/CBOT

Ceny zbóż i oleistych na giełdach – na rynek zawitała korekta spadkowa po wcześniejszym dużym odbiciu. Ciągle najlepiej radzi sobie soja z 10% wzrostem w skali miesiąca, a rynek czeka na realizację porozumienia na linii USA-Chiny.

1. Soja odbija, ale rynek pozostaje bardzo nerwowy

  • Amerykańska soja pod koniec tygodnia odnotowała odbicie cenowe, mimo że inwestorzy wciąż obawiają się o kondycję gospodarki USA i możliwość pęknięcia „bańki spekulacyjnej” na rynku finansowym.
    Wpływ spadkowej Wall Street na towary rolnicze osłabł w piątek wieczorem, ponieważ rynek zaczął koncentrować się ponownie na popycie z Chin.

Jednak obietnica Pekinu zakupu 12 mln ton soi z USA nadal nie jest realizowana, co studzi optymizm. Jednocześnie soja południowoamerykańska z Brazylii i Argentyny pozostaje bardziej konkurencyjna cenowo na rynku chińskim, co ogranicza potencjał wzrostowy notowań w Chicago.

Zmiany cen (Chicago – soja):

  • tydzień: –0,6%
  • 30 dni: +10,0%
  • 12 miesięcy: +12,1%

Co to oznacza dla polskich rolników?
➡ Wyższe światowe ceny soi mogą podnosić ceny śruty sojowej w Polsce.
➡ To z kolei wpływa na koszty żywienia trzody i drobiu – szczególnie istotne przy niskich cenach żywca.


2. Pszenica i kukurydza ponownie pod presją dostaw z półkuli południowej

Ceny zbóż w Chicago i Paryżu zakończyły tydzień spadkowo (nadal są jednak dużo wyższe w skali miesiąca). W Paryżu spadki z czwartku i piątku sprowadziły tygodniowe notowania pszenicy (191,5 eur/t) poniżej zamknięcia z poprzedniego piątku i tylko kukurydza (189,25 eur/t) utrzymała skromny wzrost tygodniowy.

Powodem powrotu do spadków notowań zbóż jest rosnąca konkurencja międzynarodowa, zwłaszcza:

  • odradzający się eksport z regionu Morza Czarnego,
  • napływ nowych dostaw z Argentyny i Australii,
  • bardzo ograniczony zakup amerykańskiej pszenicy przez Chiny (tylko 120 tys. ton).

Chicago – zmiany tygodniowe, miesięczne i roczne

KontraktTygodniowo30 dni12 miesięcy
Kukurydza–1,2%+2,9%+4,1%
Pszenica SRW–2,4%+3,9%–7,5%

MATIF – Europa

W Paryżu spadki z czwartku i piątku sprowadziły tygodniowe notowania pszenicy (191,5 eur/t) poniżej zamknięcia z poprzedniego piątku i tylko kukurydza (189,25 eur/t) utrzymała skromny wzrost tygodniowy.

KontraktTygodniowo30 dni12 miesięcy
Kukurydza+0,8%+2,9%–10,1%
Pszenica–0,8%+2,0%–11,0%

Wykres cen pszenicy i kukurydzy (niebieska linia) na Matif:

3. Rzepak i canola: lekka korekta w UE, wzrosty w Kanadzie

Rzepak w Paryżu delikatnie spadł (478,5 eur/t w piątek), natomiast kanadyjska canola kontynuowała odbicie w skali tygodnia.

Notowania rzepaku i canoli

KontraktTygodniowo30 dni12 miesięcy
Rzepak Paryż–0,5%+2,5%–10,2%
Canola Winnipeg+0,6%+1,9%–2,9%

Wykres cen rzepaku na Matif:

Dla polskich rolników:
➡ Na krajowym rynku rzepaku ceny są stabilne, ale nadal wyraźnie niższe niż rok temu.
➡ Umocnienie EUR/USD (wzrost o 0,24% w tygodniu, ale -0,8% w skali miesiąca) ponownie pogarsza konkurencyjność unijnego eksportu zbóż. Ostatnie osłabienie złotego wobec dolara powinno wesprzeć nieco ceny w portach.

Źródło wykresów: barchart.com

Mleko tanieje [WIDEO]

0

Przez ponad dwa lata sytuacja na rynku mleka była stabilna. Pomimo wysokich kosztów produkcja mleka była bardziej dochodowa niż inne gałęzie produkcji rolnej. W województwie opolskim w wielu rejonach jest niewiele jednak gospodarstw hodowlanych, a największym problemem jest brak pracowników. Teraz jednak cena mleka zaczęła spadać.

Martin Ziaja, prezes Opolskiego Związku Hodowców Bydła:

– Sytuacja na rynku mleka niestety bardzo mocno się pogorszyła i moje przewidywania sprzed dwóch i paru miesięcy niestety się potwierdziły. Tak jak przewidywałem, że w miesiącu listopadzie ceny spadną od 10 do 30 groszy, tak też się stało. Większość mleczarń właśnie w tym przedziale obniżyła ceny, za wyjątkiem jednej znanej mleczarni, która jest ewenementem na skalę, można powiedzieć europejską.

Rolnicy obawiali się, że zbyt wysoka cena spowoduje gwałtowny jej spadek

– Niestety nie mam dobrych wiadomości, sytuacja będzie się nadal pogarszała. W grudniu prawdopodobnie wiele mleczarni po raz kolejny bardzo mocno obniży ceny. Bierze się to stąd, że sytuacja geopolityczna na świecie spowodowała, że mamy bardzo poważne nadwyżki produkcji mleka w skali światowej, a Polska jest bardzo poważnym eksporterem mleka w skali światowej.

Polska jest uzależniona od eksportu

– Mamy samowystarczalność w produkcji mleka i eksportujemy blisko 3 miliardy litrów pod postacią różnych sera, masła, mleka w proszku i innych produktów. Dlatego nie mamy możliwości zamknięcia się na świat i produkowania tylko dla siebie. Jesteśmy uzależnieni od cen światowych, a te niestety w ostatnim czasie bardzo mocno spadły. Dodatkowym problemem dla polskiego czy europejskiego rynku jest sytuacja wywołana przez Stany Zjednoczone. To jest skrajnie niski poziom kursu dolara, który powoduje, że produkty nabiałowe z tamtych kierunków są o wiele tańsze od naszych. I z rynków światowych jesteśmy niestety wypierani, nie mając możliwości eksportowania naszych produktów, które się kumulują w Europie.

Sytuację na rynku europejskim utrudnia spełnianie wyśrubowanych norm

– My jako producenci mleka w Europie mamy ten poważny problem, że musimy spełniać coraz to bardziej wyśrubowanym normom, jakie są oczekiwania od klientów. W żadnych innych krajach świata tak wyśrubowanych norm nie ma i można stosować hormony, dodatki różne, antybiotyki, środki chemiczne, które u nas są niedozwolone. Tam są dozwolone i niestety musimy z nimi konkurować..

Spadające ceny nie zachęcają do inwestycji

Zdzisław Kara, rolnik z Mochowa:

– Ten rok ogólnie był dla hodowców dobry, ceny mleka były cały rok stabilne, jakoś się to wszystko kręciło, ale co dziwne każdego roku jesienią, zimą ceny mleka zawsze szły w górę, a w tym roku ten trend się obrócił i ceny idą w dół. Wszystkie mleczarnie ogłaszają spadki. W naszej mleczarni w zeszłym miesiącu było to 4 grosze, w tym miesiącu 6 groszy, czyli razem już 10 groszy obniżki. Te ceny jeszcze nie są takie złe, ale z tego co widzę, to inne mleczarnie obniżyły ceny o 30-40 groszy na litrze i to już jest źle.

Spadki ceny skupu powodują milionowe straty w niektórych gospodarstwach

Mariusz Sikora, prezes Kombinatu Rolnego Kietrz:

– Jeżeli chodzi o sytuację na rynku mleka, tak, ona się pogarsza, więc to nie są już zapowiedzi, ale faktyczne działania. W ostatnich dniach większość mleczarni obniżyła cenę skupu surowca. Średnio jest to między 10 a 15 groszy, ale są sytuacje, że te spadki sięgają nawet 30 groszy. W przypadku Kombinatu trzeba sobie uświadomić, że 10 to nie wydaje się dużo, ale w przypadku Kombinatu przy tym wolumenie ponad 9-ciu tysięcy krów mlecznych spadek ceny o 10 groszy powoduje ograniczenie dochodów w skali roku o ponad 4,5 miliona złotych. Mieć, a nie mieć 4,5 miliona złotych, to już dużą cyfrą. Oczywiście to nie jest tak, że tylko na Opolszczyźnie ta cena mleka spada, bo to jest trend ogólnoświatowy, mamy globalną wioskę, więc to też jest gdzieś tam kwestia globalnej polityki.

Opłacalność hodowli poprawiała niska cena zbóż, ale do czasu

– Pomimo optymalizacji kosztów nie mamy na to wielkiego wpływu na inne koszty. W pewnym momencie dochodzi się do granicy, poza którą ograniczenie kosztów by polegało na zaprzestaniu żywienia, zaprzestaniu doju, czyli de facto zaprzestaniu tej gałęzi produkcji w gospodarstwie. Na dzisiaj doszliśmy do tej granicy, no i mamy nadzieję, że ta cena dalej nie będzie spadała, że ten trend za jakiś czas się odwróci, bo w tej produkcji mleka, jak w pozostałych gałęziach rolnictwa, są górki i dołki i ten trend co jakiś czas się powtarza, pytanie tylko zawsze na ile są te dołki.

Na to wszystko nakłada się rozprzestrzenianie niebieskiego języka

– To też powoduje uszczerbek dochodów w związku z ograniczaniami, obrotem materiałem hodowlanym, ograniczeniem dochodów w gospodarstwie. Niestety do tego elementu przychylają się sami hodowcy, ściągając materiał hodowlany z południa czy zachodu Europy, nie zawsze ze sprawdzonych miejsc. Mieliśmy ostatni przykład tutaj na Opolszczyźnie, bo pojawiła się atrakcyjna cena, a ta atrakcyjna cena nie pojawia się znikąd. Podobne przypadki mieliśmy wcześniej w tych ogniskach związanych z pryszczycą, więc tutaj apel do hodowców: miejcie świadomość, bo podrzynamy sobie czasami gałąź, na której siedzimy.

Natomiast co do konsumentów to trzeba sobie zdawać sprawę z tego, że na ten spadek ceny mleka ma wpływ globalna polityka, bo jeżeli w 2024 do Europy ze Stanów Zjednoczonych przyjechało masła za paręnaście tysięcy dolarów, a w 2025, który się jeszcze nie skończył, za parędziesiąt już milionów dolarów, więc widzimy o tej skali. Ale mam nadzieję, że konsumenci docenią jakość produktów z polskiego, europejskiego mleka, bo wiemy, że w Stanach w produkcji mleka dopuszczone są niektóre substancje hormonalne, które w Europie i w Polsce są zakazane. I to i dobrze, że zakazane, bo to świadczy o tym, że nasz produkt czy produkty z naszego mleka są najlepsze i myślę, że konsumenci to docenią.

dr Mariusz Drożdż

Indeks ceny olejów roślinnych FAO – najwyżej od połowy 2022 roku

0
Ceny olejów roślinnych

Wskaźnik ceny olejów roślinnych FAO wyniósł średnio 169,4 punktu w październiku, co oznacza wzrost o 1,5 punktu (0,9%) w porównaniu z wrześniem i osiągnięcie najwyższego poziomu od czerwca 2022 r.

W październiku drożały wszystkie główne oleje roślinne


Wzrost ten był napędzany przez wyższe notowania oleju palmowego, rzepakowego, sojowego i słonecznikowego.
📈 Ceny oleju palmowego odbiły po wcześniejszych spadkach, wspierane przez oczekiwania mniejszych dostaw eksportowych z Indonezji po planowanym zwiększeniu obowiązku mieszania biodiesla w 2026 r., mimo wyższej produkcji w Malezji.
🌻 Ceny oleju słonecznikowego wzrosły czwarty miesiąc z rzędu z powodu ograniczonych dostaw z regionu Morza Czarnego, wynikających z opóźnień w zbiorach i ostrożnej sprzedaży przez rolników.
🌱 Olej rzepakowy i sojowy drożały w efekcie napiętych dostaw w Unii Europejskiej oraz rosnącego popytu krajowego w Brazylii i USA.

WYKRES: Indeks cen olejów roślinnych FAO

Ceny oleju rzepakowego rafinowanego w Polsce

Dla porównania, również w kraju widać było presję wzrostową w październiku. Notowania oleju rzepakowego rafinowanego w Polsce rosły w październiku w ślad za rynkami światowymi, co odzwierciedlało ograniczone zapasy surowca oraz droższy rzepak na giełdach europejskich.

WYKRES: Ceny oleju rzepakowego rafinowanego w Polsce

Źródło: FAO, MRiRW

Jak zamówić duplikat kolczyków dla bydła?

0
Letnie choroby bydła

W gospodarstwach zajmujących się hodowlą bydła jednym z elementów identyfikacji zwierząt są kolczyki słuchowe. Zdarza się, że oryginalne oznaczniki zostają utracone lub uszkodzone w wyniku urazu zwierzęcia czy intensywnej eksploatacji pastwiska. W takich sytuacjach konieczne jest zamówienie duplikatu. Poniżej omówimy krok po kroku cały proces zamawiania duplikatu oznacznika, tak aby hodowca mógł sprawnie przejść przez wszystkie etapy.

Sprawdzenie obowiązujących przepisów oraz wymogów identyfikacyjnych

Pierwszym krokiem jest zapoznanie się z obowiązującymi przepisami w zakresie identyfikacji i rejestracji zwierząt gospodarskich. W Polsce hodowla bydła podlega przepisom dotyczącym identyfikacji oznaczeń słuchowych oraz zgłaszania zmian w systemie rejestracji rolniczej. Hodowca powinien upewnić się, że kolczyk, który uległ uszkodzeniu lub zgubieniu, został zgłoszony we właściwym organie, a jego numer identyfikacyjny był wprowadzony do systemu. W wielu przypadkach duplikat może zostać wydany jedynie po dostarczeniu odpowiednich danych dotyczących pierwotnego oznaczenia oraz zwierzęcia.

Określenie danych potrzebnych do zamówienia duplikatu

Aby zamówić duplikat kolczyka dla zwierzęcia, konieczne jest przygotowanie pełnej informacji identyfikacyjnej. Należy zebrać: numer pierwotnego oznaczenia (jeżeli nadal jest czytelny), numer identyfikacyjny zwierzęcia (np. numer ewidencyjny w systemie rejestracji), dane hodowli (PESEL rolnika lub numer gospodarstwa, adres, województwo). Często wymagany jest także powód wystąpienia o wydanie duplikatu – może to być zgubienie oznacznika, jego uszkodzenie lub odczyt nieważny z powodu trwałego zniekształcenia. Warto także przygotować dokument potwierdzający zgłoszenie utraty lub uszkodzenia oznaczenia, jeżeli takie wymagania stawia instytucja wydająca.

Wybór dostawcy oraz rodzaju oznaczenia

Rynkowo dostępnych jest kilka typów kolczyków słuchowych dla bydła: standardowe kolczyki z tworzywa sztucznego, oznaczenia metalowe, a także specjalne wersje z kodem kreskowym lub chipem RFID. Wybór odpowiedniego rodzaju zależy od wymagań systemu ewidencji w regionie, budżetu i procesu identyfikacji stada. Przy zamówieniu duplikatu warto wybrać ten sam typ oznaczenia co pierwotnie, aby uniknąć konieczności zmiany całej procedury identyfikacyjnej. Dostawca powinien być zatwierdzony przez organ odpowiedzialny za rejestrację zwierząt lub mieć pozytywne referencje w środowisku rolniczym.

Przygotowanie dokumentacji i formularzy wniosku

Po wybraniu dostawcy trzeba wypełnić wniosek lub formularz zamówienia duplikatu oznaczenia. W formularzu należy podać wszystkie dane, które zostały wcześniej przygotowane, oraz zaznaczyć, że chodzi o duplikat oznaczenia już istniejącego. Niektóre instytucje wymagają załączenia potwierdzenia zgłoszenia utraty lub uszkodzenia oraz wykazania, że pierwotny kolczyk został usunięty lub że jego odczyt jest niemożliwy lub nieczytelny. Wypełniony wniosek należy przesłać do odpowiedniego wydziału weterynarii lub instytucji rejestracyjnej – często można to zrobić online lub osobiście.

Opłaty i terminy realizacji zamówienia

Zamówienie duplikatu oznaczenia zwykle wiąże się z określoną opłatą manipulacyjną. Wysokość opłaty zależy od regionu, dostawcy oraz formy oznaczenia. Warto sprawdzić cennik przed złożeniem wniosku, aby móc odpowiednio zaplanować koszty. Termin realizacji może być różny – niekiedy jest to kilka dni roboczych, w innych przypadkach nawet kilka tygodni, zależnie od zapasów dostawcy oraz procedur administracyjnych. Ważne jest, by oznaczyć zwierzę nowym kolczykiem w możliwie najkrótszym czasie, ponieważ brak identyfikacji może uniemożliwiać dokonanie ruchu zwierzęcia lub sprzedaż.

Odbiór i zamocowanie duplikatu oznaczenia

Gdy duplikat zostanie przygotowany i dostarczony do gospodarstwa lub wydania przez instytucję, należy go fizycznie zamocować na uchu zwierzęcia. Przed zamocowaniem warto upewnić się, że udało się zlokalizować właściwe zwierzę i usunąć pozostałości starego oznaczenia, jeśli nadal istnieją. Montaż należy wykonać zgodnie z instrukcją producenta kolczyków – zazwyczaj stosuje się specjalne szczypce lub urządzenie zaciskające. Warto przy tym zachować odpowiednie warunki higieniczne: oczyścić ucho, zabieg wykonać spokojnie i szybko, aby minimalizować stres zwierzęcia. Po założeniu nowego oznaczenia trzeba sprawdzić czy numer jest prawidłowy, dobrze widoczny i czy nie ma luzu lub naciągania.

Aktualizacja danych w systemie rejestracyjnym

Po fizycznym zamocowaniu duplikatu oznaczenia istotnym krokiem jest zaktualizowanie danych w systemie ewidencyjnym. Hodowca musi wprowadzić nowy numer oznaczenia w rejestrze stada lub zgłosić zmianę do instytucji odpowiedzialnej za identyfikację i rejestrację zwierząt. W wielu przypadkach system automatyczny wymaga potwierdzenia, że stara identyfikacja jest unieważniona, a nowa została przypisana do tego samego zwierzęcia. Niezaktualizowanie danych może skutkować problemami przy sprzedaży, przemieszczeniu lub uboju zwierzęcia – może to również prowadzić do sankcji administracyjnych.

Monitorowanie stada i kontrola oznaczeń

Posiadanie duplikatu to nie koniec prac identyfikacyjnych. W ramach dobrej praktyki hodowlanej warto regularnie kontrolować oznaczenia słuchowe w stadzie. Oznacza to wizualne sprawdzenie poprawności i stanu kolczyków, realizację konserwacji lub wymiany ich w przypadku uszkodzeń oraz prowadzenie ewidencji w gospodarstwie. Rolnik powinien utrzymywać dokumentację dotyczącą daty wydania duplikatu, numeru oznaczenia, danych zwierzęcia oraz przyczyny konieczności duplikatu. Dzięki temu zarządzanie stadem jest bardziej przejrzyste i elastyczne w przypadku kontroli lub audytu.

Jak zminimalizować ryzyko zagubienia?

Aby ograniczyć ryzyko konieczności wydania kolejnego duplikatu, warto zastosować kilka praktycznych środków. Po pierwsze, wybieraj kolczyki wykonane z trwałych materiałów odporne na warunki atmosferyczne i eksploatację w terenie. Po drugie, stosuj dodatkowe zabezpieczenia mechaniczne – np. pierścienie mocujące lub specjalne zaciski, które zmniejszają ryzyko wypadnięcia oznaczenia. Po trzecie, planuj regularne przeglądy wszystkich oznaczeń przed i po sezonie pastwiskowym. Wreszcie dokumentuj wszelkie działania dotyczące oznakowania stada – posiadanie dobrej dokumentacji znacznie ułatwia procedurę w przypadku potrzeby duplikatu. W razie planowanych przesiedleń lub sprzedaży zwierzęcia warto dodatkowo wykonać fotografię oznaczenia i dodać ją do akt zwierzęcia.

Poprawne i szybkie zamówienie duplikatu kolczyka słuchowego dla bydła wymaga uwzględnienia zarówno wymogów administracyjnych jak i właściwej obsługi logistycznej. Przygotowanie danych, wybór odpowiedniego oznaczenia, realizacja zamocowania i aktualizacja rejestracji to kolejne etapy, które pozwalają utrzymać identyfikację stada w zgodzie z wymogami prawa i dobrego zarządzania hodowlą.

Ile pali Ursus C-360 na hektar orki?

0

Ursus C-360 to jeden z najbardziej rozpoznawalnych ciągników w historii polskiego rolnictwa. Wyposażony jest w silnik wysokoprężny typu S-4003 o mocy około 52 KM (38,8 kW) i pojemności skokowej 3120 cm³. Ciągnik posiada 10 biegów do przodu oraz 2 wsteczne, a jego masa robocza wynosi ok. 2100 kg. Pojemność zbiornika paliwa to 70 l.

Według danych technicznych, jednostkowe zużycie paliwa w tym modelu wynosi ok. 265 g/kWh. W praktyce spalanie zależy jednak od wielu czynników, takich jak typ gleby, głębokość orki, szerokość robocza pługa, a także stan techniczny silnika i osprzętu.

Ile naprawdę pali Ursus C-360 na hektar orki?

Podczas orki Ursus C-360 zużywa średnio od 15 do 25 litrów oleju napędowego na hektar, w zależności od warunków pracy. Przy lekkiej glebie, dobrze dobranym pługu i płynnej pracy silnika spalanie może wynosić ok. 15–18 l/ha. W przypadku gleb ciężkich i głębokiej orki spalanie wzrasta do 22–25 l/ha.

W praktyce rolnicy często podają wyniki pomiarów zużycia paliwa w polu. Przy orce 3-skibowym pługiem i normalnych warunkach spalanie wynosi około 18–20 l/ha. Zdarza się jednak, że w przypadku gleb gliniastych lub mokrych wartość ta przekracza 25 l/ha.

Przy przeliczeniu tych wartości można oszacować, że wykonanie orki na powierzchni 10 ha wymaga zużycia około 180–250 l paliwa, co pozwala określić realny koszt pracy ciągnika w gospodarstwie.

Czynniki wpływające na spalanie Ursusa C-360

  1. Głębokość orki
    Im głębiej prowadzona jest orka, tym większe opory stawia gleba. Głębsza praca pługa zwiększa obciążenie silnika i w konsekwencji powoduje wzrost zużycia paliwa nawet o kilkanaście procent.
  2. Rodzaj gleby
    Na glebach lekkich Ursus C-360 pracuje płynnie i ekonomicznie, natomiast w glebach ciężkich, zwięzłych i wilgotnych, spalanie rośnie z powodu większych oporów roboczych.
  3. Stan techniczny ciągnika
    Zużyte końcówki wtryskiwaczy, nieszczelności w układzie paliwowym czy zanieczyszczony filtr powietrza powodują, że silnik spala więcej oleju napędowego. Regularna konserwacja i przeglądy techniczne pozwalają ograniczyć nadmierne spalanie.
  4. Uślizg kół i dobór opon
    Duży uślizg kół prowadzi do strat energii. Właściwe ciśnienie w oponach, odpowiedni balast i równomierne obciążenie osi pomagają poprawić przyczepność i zmniejszyć spalanie.
  5. Szerokość i rodzaj pługa
    Ursus C-360 najlepiej współpracuje z pługiem 3-skibowym. Zastosowanie zbyt szerokiego narzędzia przeciąża silnik i zwiększa spalanie nawet o 20 %. Z kolei zbyt wąski pług powoduje niepotrzebne wydłużenie czasu pracy.
  6. Technika orki i prędkość robocza
    Optymalna prędkość orki dla Ursusa C-360 to 5–6 km/h. Zbyt wolna jazda wydłuża czas pracy, natomiast zbyt szybka powoduje większy poślizg i wzrost spalania.

Jak zmniejszyć spalanie Ursusa C-360 podczas orki?

  • Regularnie wymieniaj filtry i olej w silniku, utrzymując układ wtryskowy w czystości.
  • Stosuj paliwo dobrej jakości, które zapewnia prawidłowe spalanie i ogranicza powstawanie nagaru.
  • Dopasuj głębokość orki do typu gleby – nie ma potrzeby nadmiernego zagłębiania pługa.
  • Dbaj o prawidłowe ciśnienie w oponach i unikaj orki na zbyt mokrej glebie.
  • Dobrze wyreguluj pług, by nie powodował dodatkowych oporów i nierównomiernego obciążenia ciągnika.
  • Jeśli to możliwe, wykonuj orkę przy umiarkowanej wilgotności gleby, kiedy stawia ona najmniejszy opór.

Praktyczne przykłady z gospodarstw

W gospodarstwach prowadzących orkę na glebach lekkich (piaski, lessy) Ursus C-360 zużywa zwykle 15–18 l/ha. Przy średnich warunkach i standardowej głębokości 20–25 cm spalanie kształtuje się na poziomie 18–22 l/ha. W trudniejszych warunkach, gdy gleba jest wilgotna, a praca odbywa się z pługiem 4-skibowym, zużycie paliwa może dochodzić do 25 l/ha.

Rolnicy zwracają uwagę, że odpowiednie przygotowanie sprzętu przed sezonem, wyregulowanie pompy wtryskowej oraz dbałość o czystość filtrów pozwala obniżyć spalanie nawet o 2–3 l/ha. To oznacza realne oszczędności przy większej powierzchni orki.

Rzeczywiste spalanie w gospodarstwie

Przy dobrze utrzymanym Ursusie C-360, prawidłowo dobranym pługu i optymalnej prędkości roboczej można przyjąć orientacyjne zużycie paliwa:

  • Lekkie gleby, płytka orka: 15–18 l/ha
  • Średnie warunki, standardowa głębokość 20–25 cm: 18–22 l/ha
  • Gleby ciężkie, głęboka orka lub zbyt szeroki pług: 22–25 l/ha

Na tej podstawie łatwo obliczyć, że przy średnim spalaniu 20 l/ha orka 10 ha pola wymaga około 200 l oleju napędowego. Znajomość tych wartości pomaga rolnikom dokładnie planować zapotrzebowanie na paliwo i koszty prac polowych.

FAO: Ceny zbóż w październiku najniższe od 2020 roku

0
Zboża FAO

Ceny zbóż w październiku najniższe od 2020 roku! Światowy indeks cen zbóż FAO spadł do 103,6 punktu, co oznacza spadek o 1,3 punktu (–1,3%) względem września i aż 9,5% mniej niż rok temu. To najniższy poziom od sierpnia 2020 roku, wskazujący na wyraźne ochłodzenie koniunktury na rynku zbóż.

Indeks cen zbóż FAO – wykres

Na wykresie indeksu FAO widać wyraźny trend spadkowy, który rozpoczął się wiosną 2025 roku i przyspieszył w ostatnich miesiącach.

Spadki dotknęły w październiku wszystkie główne grupy zbóż:

Pszenica potaniała o 1% – przyczyniły się do tego duże globalne zapasy, korzystne prognozy zbiorów na półkuli południowej oraz postęp zasiewów pszenicy ozimej w krajach północy.
Zboża paszowe (kukurydza, jęczmień, sorgo) obniżyły ceny średnio o 1,1% – choć presję na spadek ograniczały informacje o słabszych plonach kukurydzy w UE i potencjalnie także w USA, a także doniesienia o nowych umowach handlowych między Chinami a Stanami Zjednoczonymi.
Ryż odnotował spadek cen o 2,5% w skali miesiąca, gdyż rozpoczęcie zbiorów w krajach półkuli północnej zwiększyło podaż i zaostrzyło konkurencję na rynkach eksportowych.

Ceny zbóż w Polsce (kukurydza i pszenica) – wykres od 2018 roku


Podobny trend obserwujemy w ostatnich miesiącach również na rynku krajowym, gdzie ceny skupu wszystkich zbóż są najniższe od co najmniej 2020 roku.
Według danych MRiRW i e-WGT:
– Pszenica konsumpcyjna spadła w wielu regionach mocno poniżej 800 zł/t, a zdarzają się też ceny skupu w okolicy 600 zł/t pszenicy paszowej,
– Kukurydza mokra skupowana jest często po 420–460 zł/t, ale ceny minimalne to tylko ok. 360 zł/t,
co oznacza poziomy notowane ostatnio przynajmniej pięć lat temu.

Wykres pokazuje, że od początku 2024 roku notowania pszenicy (uśredniona cena konsumpcji i paszy) systematycznie zniżkują, mimo wysokich kosztów produkcji, przy ograniczonym eksporcie. Jedynie stara kukurydza trzymała długo cenę, ale mocno potaniała wraz z pojawieniem się tegorocznego ziarna.
Nadpodaż po żniwach i ostrożność skupujących utrzymują presję na rynku. Jednak ostatnie odbicie w cenach giełdowych ożywiło lekko kupujących.

Przeczytaj również – Ceny pszenicy w USA i na Matif rosną – inwestorzy liczą na chiński popyt

Podsumowanie: świat i Polska w fazie niskich cen


Światowy rynek zbóż wszedł w październiku w okres stabilnych, lecz niskich notowań. Obfite zapasy, korzystne warunki pogodowe i słabszy popyt eksportowy sprawiają, że zarówno w ujęciu globalnym (FAO), jak i krajowym, ceny zbóż są najniższe od 2020 roku.

Dla polskich rolników oznacza to trudniejszy sezon sprzedażowy – niskie ceny skupu przy jednocześnie wciąż wysokich kosztach nawozów, paliwa i usług transportowych ograniczają opłacalność produkcji.

Źródło: FAO Food Price Index, listopad 2025 | MRiRW, e-WGT,