niedziela, 3 maja, 2026
spot_img
Strona główna Blog Strona 197

Pronar na ścieżce stałego rozwoju

0
Pronar
Fabryka w Siemiatyczach i plac wystawowy z ofertą maszyn Pronar. Poza produkcją maszyn do recyklingu umieszczono tu 4 hale wystawowe, gdzie można oglądać maszyny firmy. Fot. K. Grzeszczyk

Pronar to największy pracodawca na Podlasiu, gdzie posiada 9 fabryk w których zatrudnia ponad 2500 osób. Rocznie zużywa 120 000 ton stali do budowy maszyn i urządzeń, a wartość produkcji szacowana jest na 3 miliardy złotych. Produkty z logo Pronaru są dystrybuowane do ponad 90 krajów świata.

Dnia 24 czerwca w siemiatyckiej fabryce Pronaru uroczyście świętowano otwarcie kolejnych dwóch nowych hal wystawowych, tym samym zaplecze do prezentacji gotowych rozwiązań i maszyn firmy ma teraz łączną powierzchnię niemal 12000m2. Wcześniej były tylko dwie hale ekspozycyjne, obecnie są cztery. W pierwszej hali zaprezentowano historię firmy, możliwości Działu Produkcji i własnego Centrum Badawczo-Rozwojowego, hurtownię stali oraz maszyny recyklingowe. W drugiej swoje miejsce znalazła bogata oferta podzespołów, takich jak elementy układów pneumatycznych i hydraulicznych, komponenty z tworzyw sztucznych, wiązki przewodów elektrycznych i wózki widłowe. Trzecia stała się ekspozycją maszyn rolniczych i komunalnych, a czwarta jest królestwem osi i kół tarczowych. Z ciekawostek warto dodać, że Pronar ma także własny Chór i Zespół Muzyczny, który zadbał o oprawę muzyczną wydarzenia.

Historia firmy

Pronar powstał w grudniu 1988 roku, czyli 37 lat temu. Był on tworzony od podstaw przez trzech wizjonerów: Sergiusza Martyniuka, Romana Omelianiuka i Jana Czerniakiewicza. Działalność rozpoczęła się od handlu towarami rolno-spożywczymi i nawozami mineralnymi w Polsce i ZSRR. W pewnym momencie współpracy nastąpiła wymiana barterowa – założyciele za swoje produkty dostawali części do ciągników rolniczych. Mając te, zaczęto otwierać ich punkty serwisowe w Polsce. Okazało się, że było to dobre posunięcie, które finalnie zakończyło się montażem traktorów. Wstępnie produkowano ciągniki na licencji MTZ i Belarus, aby po 3-4 latach przerodziło się to w montaż ciągników marki Pronar, co było ogromnym impulsem dla rozwoju podlaskiej firmy.

Dziewięć fabryk

Z małej firmy założonej w Narwi powstało ogromne przedsiębiorstwo, które dziś może pochwalić się 9 nowoczesnymi fabrykami przyszłości. W fabryce nr 1 i nr 4 w Narwi produkuje się elementy z tworzyw sztucznych, wiązki przewodów elektrycznych na potrzeby maszyn Pronaru i odbiorców zewnętrznych, a także wulkanizuje się taśmy przenośnikowe do maszyn recyklingowych. Fabryka ta posiada także własny tartak, gdzie powstają meble paletowe i palety transportowe wykorzystywane wewnętrznie.

Wiązki przewodów elektrycznych są wykonywane nie tylko do maszyn Pronar, ale również do odbiorców zewnętrznych. fot. K. Grzeszczyk

Fabryka nr 2 stanowi siedzibę firmy, w której produkowane są znane na całym świecie przyczepy burtowe. Warto zaznaczyć, że w ofercie Pronaru jest ich ponad 130 modeli, a w ciągu ostatnich 5 lat sprzedano ich niemal 30000 sztuk. Wykorzystywane są w rolnictwie, gospodarce komunalnej, budownictwie, transporcie, usługach i handlu. Istotne jest, że 90% krajowych producentów przyczep rolniczych korzysta z profili burtowych Pronaru. Fabryka nr 2 produkuje także koła tarczowe, elementy układów pneumatycznych i hydraulicznych, takie jak siłowniki jedno i dwustronnego działania, teleskopowe, nurnikowe, elastyczne i sztywne przewody hydrauliczne, jak również zbiorniki na sprężone powietrze.

Własne Centrum Badawczo-Rozwojowe

Warto podkreślić, że Pronar posiada własne Centrum Badawczo-Rozwojowe otwarte w 2015 roku. Prowadzone są tam różne procedury badawcze nie tylko na potrzeby firmy, a także dla klientów zewnętrznych. Wykonuje się badania z użyciem mikroskopów czy innej specjalistycznej aparatury pomiarowej. Centrum posiada własną komorę klimatyczną i solną, dysponuje aparatem rentgenowskim, a także opracowuje autorskie metody badawcze gotowych wyrobów, co daje możliwość wykonania ponad 120 różnych procedur badawczych i homologacyjnych.

Fabryka nr 3 położona w Narwi stanowi własną hurtownią stali, która zabezpiecza i zaspokaja potrzeby wszystkich fabryk Pronaru. Magazyn przechowuje stal potrzebną na 3-4 miesiące produkcji, co robi wrażenie, uwzględniając roczne zużycie stali przez Pronar na poziomie 120000 ton. W tej fabryce produkuje się także profile burtowe oraz koła tarczowe, dla których pod koniec listopada 2023 roku otwarto najnowszą i najnowocześniejszą fabrykę kół tarczowych. Dzięki pełnej automatyzacji produkcji może być zarządzana przez kilka osób. Każdego roku Pronar produkuje około 3 milionów kół tarczowych.

Pronar
Roczna produkcja kół tarczowych sięga ok. 3 mln szt. fot. K. Grzeszczyk

Sprzęt do recyklingu

Maszyny zielonkowe, takie jak kosiarki dyskowe, zgrabiarki i przetrząsacze produkowane są w Strabli. Kolejna fabryka ulokowana jest Siemiatyczach, w której powstają maszyny recyklingowe: rozdrabniacze, przetrząsacze i przesiewacze, a także kruszarki szczękowe. Każdego roku z linii produkcyjnej schodzi ponad 300 różnych maszyn.

W Siemiatyczach rocznie buduje się ponad 300 różnych maszyn recyklingowych. fot. K. Grzeszczyk

Dla zobrazowania działania każdej z nich stworzono na terenie fabryki Poligon Doświadczalny, gdzie zainteresowani klienci mogą oglądać efekty ich pracy oraz obserwować sposób przetwarzania przez nie różnych odpadów. Fabryka w Narewce skupia się głównie na tworzeniu przyczep wielkogabarytowych, skorupowych, belowych oraz tłoczeniu tarcz do kół. Warto dodać, że są one formowane na prasach hydraulicznych o nacisku 3000 i 5000 ton na cm2. Są to jedne z największych pras hydraulicznych w Polsce.

Fabryka w Hajnówce skupia się na produkcji podzespołów, tj.: osi, przekładni, układów przeniesienia napędu, układów jezdnych i napędów gąsienicowych. Najmłodsza fabryka Pronaru znajduje się w Białymstoku, która wytwarza komponenty spawane do maszyn recyklingowych, rolniczych i komunalnych.

Nowa hala wystawowa w Siemiatyczach, gdzie jest prezentowany sprzęt komunalny i maszyny rolnicze.

Wydajniejsze maszyny

Widać wyraźnie ogromny rozwój Pronaru, a plany na dalsze poszerzanie oferty cieszą. Firma mocno rozwija również sektor maszyn rolniczych. Wkrótce na rynku pojawią się wydajniejsze maszyny zielonkowe, wśród nich przetrząsacz o szerokości roboczej 13,5 m. Wprowadzono 4-karuzelową zgrabiarkę pracująca na niemal 13 m szerokości. W serii rozrzutników N oraz NV jest możliwość doposażenia w system precyzyjnego monitorowania dawki nawozów mineralnych i organicznych ISOBUS. Na rynki północnoamerykańskie stworzona została przyczepa o szerokości niemal 3 m. Wprowadzone są także nowe innowacje do obecnych modeli przyczep, m.in.: nowe malowanie ramy, szerszy balkon do obsługi plandeki czy dyszel Y z podestem roboczym.

W nowej hali wystawowej zaprezentowano m.in. przyczepę, która jest sztandarowym produktem wytwarzanym w Narwi. Producent wykonuje ją w ok. 80% z podzespołów wytwarzanych we własnych fabrykach. Fot. K. Grzeszczyk

W Siemiatyczach jest specjalne miejsce nazywane „poligonem”, gdzie można w rzeczywistych warunkach sprawdzić działanie maszyn do recyklingu.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: Innowacje na Opolagrze!

Nowi dealerzy Lovol w Polsce

0
Lovol
Markę Lovol w kraju reprezentuje ośmiu nowych autoryzowanych dealerów. fot. firmowe

Marka Lovol, reprezentująca chińskiego giganta WEICHAI LOVOL INTELLIGENT AGRICULTURAL TECHNOLOGY rozwija swoją obecność na polskim rynku maszyn rolniczych.

Do sieci autoryzowanych dealerów dołączyli nowi partnerzy, obejmujący swoim zasięgiem strategiczne regiony kraju. Za dystrybucję i rozwój sieci odpowiada główny importer marki Lovol w Polsce – firma Elrol Bartosz Pszczółkowski. Nowi autoryzowani dealerzy marki Lovol: to firma: Agrotex – odział Gutowo Wielkie, Rolmix K. Rumik, P. Rumik z miejscowości Łosice, Agrostal Dariusz Śmieciuch z Woli Różanieckiej, Roltech z Kielc, DAV Vogel z Opola, ROLKOM Agnieszka Komin z Namysłowa, AG-Tech Solutions z miejscowości Rojów i firma Kania Wałcz.

Powyższe firmy cechują się doświadczeniem w sprzedaży i serwisowaniu maszyn rolniczych, a także znajomością lokalnych potrzeb rolników. Dzięki ich zaangażowaniu oraz wsparciu logistyczno-serwisowemu ze strony Elrol, klienci Lovol w Polsce zyskują łatwy dostęp do produktów, części i profesjonalnej obsługi.

– Polski rynek odgrywa dla nas strategiczną rolę. Dzięki silnej sieci dealerów chcemy być bliżej klientów i wspierać ich w rozwoju oraz w doborze rozwiązań odpowiednich do ich potrzeb. Podczas ostatniej wizyty w Chinach z kilkoma naszymi nowymi partnerami podpisaliśmy uroczyste memorandum dotyczące współpracy i wspólnego zaangażowania – mówi Albert Ciszek, przedstawiciel marki Weichai Lovol.

Już wkrótce do listy partnerów dołączą kolejne firmy – o czym poinformujemy w najbliższych tygodniach.

Nowy kierunek rozwoju JCB

0
JCB

JCB zamierza zrestrukturyzować dystrybucję swojej rosnącej gamy produktów rolniczych w Polsce. Będzie to widoczne już z początkiem października, kiedy to nowym importerem zostanie firma Agro Sznajder WKP Sp. z o.o. Ma on wzmocnić obecność JCB na polskim rynku rolniczym.

Od pierwszego października 2025 r. maszyny JCB będą oferowane przez Agro Sznajder WKP. fot. K. Grzeszczyk

„Polska jest bardzo ważnym rynkiem dla rosnącej gamy maszyn rolniczych JCB, a wyznaczenie Agro Sznajder znacznie wzmocni naszą pozycję. Nowy dystrybutor ma sprawdzone doświadczenie w sprzedaży i serwisie maszyn rolniczych, dzięki czemu nasi klienci mogą być pewni doskonałej wiedzy specjalistycznej w zakresie serwisu i naprawy maszyn JCB. Z niecierpliwością czekamy na rozwój naszej działalności na tym kluczowym rynku” mówi John Smith, Dyrektor Zarządzający JCB Agriculture.

JCB ogłosi powołanie kolejnych nowych dealerów w odpowiednim czasie. Interhandler Sp. z o.o. pozostaje strategicznym partnerem JCB w zakresie maszyn budowlanych w Polsce, oferując kompleksowe i specjalistyczne usługi w zakresie sprzedaży, obsługi posprzedażowej i pomocy technicznej, poparte prawie czterdziestoletnim doświadczeniem.

Ochrona owadów przed koszeniem

0
Amazone

Sezon koszenia trawników w pełni, a wraz z nim testuje się nowe rozwiązania konstrukcyjne. Jednym z priorytetów staje się ochrona owadów. Inżynierowie z firmy Amazone zbudowali specjalne urządzenie InsectGuard, które ma odstraszać owady przed koszeniem trawy.

InsectGuard jest zamontowany przed zespołem koszącym. fot. firmowe

Łatwy montaż

Sprzęt można łatwo zamontować na samojezdnej kosiarce wielofunkcyjnej Profihopper. Jest ono umieszczone przed przednim zespołem koszącym, działa na zasadzie mechanicznej i wypędza owady ze strefy zagrożenia przed rozpoczęciem właściwego koszenia. Warto dodać, że skuteczność tej innowacji została przeanalizowana w ramach pracy magisterskiej Eliasa Windmüllera w Instytucie Inżynierii Rolniczej na Uniwersytecie Hohenheim. Wyniki potwierdzają skuteczność tej technologii. Dzięki zastosowaniu InsectGuard podczas koszenia można oszczędzić o wiele więcej owadów.

Rama z siatką

Na potrzeby testów nad kosiarką zainstalowano ramę z siatką. Testy wykazały, że stosowanie urządzenia odstraszającego owady podczas koszenia skutkowało znacznie większą liczbą owadów złapanych w siatkę. W zależności od obszaru testowego udawało się wypędzić do 46% więcej owadów. Ta zwiększona liczba owadów została złapana w obszarze powyżej InsectGuard, co dowodzi pozytywnego wpływu na owady latające.

MOŻE CIĘ RÓWNIEŻ ZAINTERESOWAĆ: Profesjonalna pielęgnacja terenów zielonych

ochrona owadów
Do testów InsectGuard zamontowano na kosiarce ramkę z siatką. fot. firmowe

Czerwiec mokry po zimnym maju, chłopom w jesieni będzie jak w raju- pogoda dla 27 czerwca

0
Prognoza pogody na 27 czerwca
Prognoza pogody na 27 czerwca
Prognoza pogody na 27 czerwca

W nocy od 14 do 20 stopni- będzie bardzo ciepło

Do Polski niestety zbliża się fala upałów. Przez kilka dni słupki rtęci będą przekraczać 30-34 stopnie dochodząc u szczytu fali upałów do 37 stopni.

Najbliższa noc pod znakiem frontu, w wielu miejscach popada i zagrzmi. Na 100% popada w Kotlinie Kłodzkiej w ilości nawet 20-35 mm. Nad resztą kraju znajdą się miejsca mokre jak i suche, pominięte przez opady. Największa możliwość pominięcia opadów wystąpi w rejonie Sieradza, Łodzi, Łowicza i Skierniewic.

O świcie na termometrach od 15 stopni na północy kraju do 18-20 od Ziemi Łódzkiej po południe Mazowsza, Świętokrzyskie, Podkarpacie, Małopolskę i Górny Śląsk.

Piątek rozpocznie się znów silnym wiatrem z zachodu i północnego zachodu. Tym razem najmocniej bo do 75 km/h powieje w miejscowościach nadmorskich na Pomorzu Gdańskim oraz w rejonie Darłowa. Nad resztą Polski powieje do 30-50 km/h.

Ceny zbóż w Polsce i w innych krajach UE są do siebie zbliżone

0
Ceny pszenicy w UE i w kraju

Ceny zbóż w Polsce i w innych krajach UE są do siebie zbliżone. Ceny krajowej pszenicy i kukurydzy z połowy czerwca 2025 roku plasują nas w środku stawki unijnych producentów zbóż. Jednocześnie ceny średnie krajowej kukurydzy i pszenicy są tylko minimalnie niższe od średniej ceny w skali Unii Europejskiej. W obu przypadkach wyceny te dotyczą starych zbiorów i są znacznie wyższe od notowań najbliższego terminu kontraktu futures na giełdzie Matif, który wycenia nowy zbiór pszenicy i kukurydzy. Aktualnie (zamknięcie sesji z 25.06.2025) to już tylko 197,25 eur/t pszenicy z dostawą we wrześniu i 199,25 eur/t kukurydzy z realizacją w listopadzie.

Ceny średnie pszenicy w poszczególnych krajach EU-27

Ceny średnie pszenicy w poszczególnych krajach EU-27

Ceny skupu pszenicy w Polsce na tle średniej w UE i notowań na giełdzie Matif



Ceny skupu kukurydzy w Polsce na tle średniej w UE i notowań na giełdzie Matif

Źródło: MRiRW za KE

Jak kiedyś zbierano siano na Podlasiu – opowieść o sile, rodzinie i tradycji [REPORTAŻ]

0

Kiedyś, jak zbierało się siano, najpierw trzeba było je grabiami przewrócić, zgrabić w wałeczki. Przyjeżdżaliśmy po nie końmi. Ładowało się na wóz – mama podawała, tato układał, a ja pilnowałem koni – wspomina Jarosław Rogalski. O dawnych sianokosach, ale i tych współczesnych rozmawialiśmy podczas pracy w polu z rolnikiem z Bronowa (woj. podlaskie). – Już trzy bele zrobione, jeszcze 60 i na dziś koniec. To nie są zwykłe pola, tutaj są torfy, więc kurzy się tak, że świata nie widać. Kiedy lato jest suche, dobrze się tutaj pracuje, ale kiedy jest mokro, można ugrząźć – tłumaczy. 

Na pożytek ludzi i zwierząt

Kiedy byłem mały, z ojcem kosiliśmy tu kosami, wkładaliśmy to na wóz konny i musieliśmy z tym jeździć dookoła, nie było mostu, była przeprawa promowa. Na prom trzeba było czekać parę godzin. Dziadek nam pomagał. Jedziemy z sianem, deszcz pada, dziadek zagrzebał mnie w sianie, żebym nie zmókł. Pamiętam jak rano jeszcze spałem, a dziadek już kosę klepał. Brał konewkę mleka, wiązał na głowie chustkę, żeby się ochronić przed słońcem i szedł kosić te hektary. To była wyprawa na cały dzień. Pół godziny pieszo, a później przeprawić się promem.Teraz ludzie mają tyle maszyn i mówią, że im ciężko. Może kiedyś ludzie byli silniejsi, nie wiem. Nie mieli innej możliwości. Do dziś pilnuję, żeby ani trochę siana się nie zmarnowało. Trzeba je ograbiać, żeby było na pożytek ludzi i zwierząt, a nie tylko robić, aby robić – zaznacza rolnik. 

Siana powinno wystarczyć

Myślę, że w tym roku będzie więcej bel, ponieważ sypałem nawozy. Zapisuję w zeszycie, ile bel z której łąki, żeby mieć porównanie z poprzednimi latami. Siano z pola jest lepsze, ale jak była susza, to na polu nie rosło nic, a tutaj torf trzyma jednak trochę wilgoci. W tamtym roku kosiłem tutaj dwa razy. W tym roku myślę, że też dwa razy skoszę i wystarczy. Sprzedaliśmy kilka koni w tamtym roku, także już mniej tej paszy trzeba. Bele są drogie, więc nie ma co dokupować, lepiej o swoje łąki zadbać, nawozu posypać. Słomy będziemy musieli dokupić, gdzieś około 150 bel nam zabraknie, bo mamy mało pola, tylko 2,5 ha owsa – przelicza gospodarz. 

Teraz koń i grabie to już przeżytek

Kiedyś, jak zbierało się siano, najpierw trzeba było je grabiami przewrócić, zgrabić w wałeczki. Przyjeżdżaliśmy po nie końmi. Ładowało się na wóz – mama podawała, tato układał, a ja pilnowałem koni. Były takie owady „ślepaki”, które tak gryzły, że konie się wyprzęgały. A teraz przyjeżdża się ciągnikiem i ciągnika nie gryzą. Jak było mokre lata, to się stawiało kopy siana, bo nie można było po nie dojechać. Później się tworzyło stóg i dopiero jak rzeka zamarzła, dało się przyjechać. Stóg stawiało się w najwyższym punkcie łąki. Przywoziło się gałęzie, żeby to siano od spodu nie namokło wodą – wspomina gospodarz. Zimą, jak było 30 stopni mrozu, przyjeżdżało się końmi po to siano. Promu nie było, bo rzeka zamarznięta. Zanim dojechaliśmy, byliśmy tak zziębnięci, że braliśmy najpierw trochę siana ze stoga, rozpalaliśmy ognisko, żeby się ogrzać i ruszaliśmy do pracy. Teraz zostały tylko wspomnienia po tych czasach. Teraz koń i grabie to już przeżytek – wspomina Jarosław Rogalski.

Normandia – najlepsza jałówka w Polsce pochodzi z Pokaniewa [ZDJĘCIA]

0

To nasza jałówka, która w tamtym roku osiągnęła najwyższy indeks hodowlany w Polsce, 3180 gTPI. Zazwyczaj bywa tak, że zwierzę systematycznie, z każdą wyceną, traci, a tutaj mamy fenomen, ponieważ to czwarta wycena od tamtego czasu i indeks idzie cały czas do góry. W chwili obecnej urósł do 3255 – mówi z dumą Tomasz Cieślik z Pokaniewa. 

Taki wynik to dla gospodarzy duża niespodzianka, ale i wielka duma

To wielka duma, bo mimo, że to już jest praktycznie krowa, bo jest zacielona, zaraz będzie się cielić i to młodsze sztuki powinny być wyżej od niej, natomiast ona cały czas jest numer jeden w Polsce. Na tym etapie już nie robimy nic. Żadne premiksy, ulepszacze, nic już nie pomoże. Tu już się u niej wszystko wydarzyło. To, co ma opisane w genach, to jest liczone. Liczone w skali cyfrowej i przeliczane na główny indeks. Więc my tutaj już nic nie możemy do niej dołożyć. Po prostu tak te geny jej się ułożyły, że są bardzo premiowane i bardzo punktowane w tym indeksie. Jest u nas od urodzenia, z naszych krów, które hodowaliśmy, z żadnych embrionów, z żadnych zarodków, które przyjechały, tylko po prostu, to jest nasza hodowla, od naszych zwierząt. Lata genetyki, selekcji, inseminowania najlepszymi buhajami spowodowały to, że mamy takie właśnie zwierzę opowiada gospodarz. 

Jałówka o nazwie Normandia to dowód na piękno hodowli i piękno genetyki

Mamy zwierzę najlepsze w Polsce. Ono jest w naszej oborze pikiem, ale te inne zwierzęta nie są dużo gorsze. Są gorsze o ileś punktów, mają niższe te indeksy, ale też należą do czołówki. Sam fakt znalezienia takiego zwierzęcia w gospodarstwie, określenia tego indeksu mówi, jaki postęp mamy w gospodarstwie, jak nasze gospodarstwo wygląda na w tle innych, czy polskich, czy nawet europejskich, bo ten indeks jest ogólnoświatowy. Więc na pewno jesteśmy w stanie zlokalizować nasze miejsce, czy nasza genetyka i selekcja idzie w dobrym kierunku. Co więcej, możemy od niej pozyskiwać embriony. Ona, mimo, że rok temu miała 8 miesięcy, zaczęliśmy od niej pobierać embriony. W chwili obecnej, mimo że jeszcze się nie wycieliła, jest już sześć ciąż z jej embrionami, które nasze zwierzęta, oczywiście gorsze trochę genetycznie, noszą u siebie w brzuchach. Jeżeli się urodzą, Normandia automatycznie staje się matką. Może tak dziwnie to brzmi, ale automatycznie staje się matką dla sześciu jałówek, bo nasienie były też do embrionów dobierane, nasienie seksowane, czyli tam jest ponad 90 procent pewności, że to będą jałówki. Liczymy więc na to, że za te 3 miesiące wycielą się te krowy, wycielą się te jałówki. A, że dzieci zazwyczaj są lepsze od rodziców, to mamy nadzieję, że któryś z tych cielaczków przebije matkę – wyraża swoją nadzieję rolnik.

Zwierzę, które zmieniło myślenie gospodarzy

Wcześniej też ściągaliśmy różne embriony z różnych linii genetycznych ze świata, z USA, z Holandii, z Niemiec, licząc, że od nich dochowamy się linii genetycznych w naszym stadzie. Oczywiście, mamy bardzo fajne linie genetyczne właśnie od tych zwierząt, ale tu niespodzianka, bo ta nasza krowa jest po zwykłej inseminacji. W jej historii ani babka, ani matka nie były płukane na embriony, nie były pobierane od nich żadne embriony na transfer, a mimo to przeskoczyła te zwierzęta, te linie genetyczne, które gdzieś tam ze świata ściągnęliśmy, które miały być dużo lepsze, miały być najlepsze w naszej oborze, a okazało się, że to zwierzę, mimo że żadnego gwałtownego postępu nie robiliśmy, te inne zwierzęta przeskoczyło. Genetyka zawsze ustawia do pionu i weryfikuje wszystko.  Możemy podejrzewać, możemy, wszystkie książki przeczytać, ale i tak są rzeczy, które nas zaskoczą – zauważa Tomasz Cieślik. 

Taki wynik niewątpliwie jeszcze bardziej podnosi prestiż gospodarstwa Moniki i Tomasza Cieślików.

To jest bardzo duży prestiż duma, przede wszystkim duma, bo jednak 30 lat pracujemy nad genetyką w naszym stadzie i takie uwieńczenie. Hodowla to jest moje hobby, mój konik, więc jestem w stanie wyłożyć na to pieniądze, wydać na testy genetyczne. Tym się interesuję, dlatego to badamy, ale też jest to jedno z narzędzi, które pokazuje, na jakim etapie jest nasze gospodarstwo. Czy w dobrym kierunku zmierza, czy w złym kierunku zmierza. Są różne trendy światowe, które ciągle są aktualizowane, a dzięki tym indeksom jesteśmy w stanie określić, czy idziemy w dobrą stronę, czy w złą stronę. Te wybory były różne, raz lżejsze, raz trudniejsze, ale chyba w dobrym kierunku nasze wybory idą, skoro mamy zwierzę, które jest numer jeden w Polsce. To bodajże piąta jej cena i dalej jest numerem jeden, więc to jest dla mnie niebywałe i oby tak dalej. Mam nadzieję, że jej dzieci ja przeskoczą. Koniecznie musi zostać w naszym gospodarstwie, musi się tu wycielić. Poza tym, chyba ma tu dobrze. Nie boi się ludzi i tylko czeka, kiedy  się ją na kantar złapie i wyjdzie się na spacer – śmieje się gospodarz z Pokaniewa. 

Nie będzie zgody na Mercosur. Polska i Francja ponownie protestują

0
Screenshot

Po środowym spotkaniu w Paryżu ministrowie rolnictwa Polski i Francji jasno zadeklarowali sprzeciw wobec obecnego kształtu umowy handlowej między Unią Europejską a krajami Mercosur. Czesław Siekierski i Annie Genevard są zgodni: porozumienie parafowane w grudniu 2024 roku stanowi poważne zagrożenie dla unijnego rolnictwa i wymaga pilnych zmian.

Nie dla nieuczciwej konkurencji. Polska i Francja chcą renegocjacji umowy z Mercosur

Minister Czesław Siekierski po rozmowach z francuską minister rolnictwa podkreślił, że Polska nie zaakceptuje obecnego kształtu porozumienia handlowego z Mercosur, które według obu stron może doprowadzić do zalania europejskiego rynku tańszą, niekoniecznie spełniającą unijne standardy żywnością z Ameryki Południowej.

Ministrowie wskazali, że umowa w obecnej formie zagraża nie tylko konkurencyjności unijnych producentów, ale także bezpieczeństwu żywnościowemu. Jednocześnie oboje podkreślili, że istnieje jeszcze przestrzeń do negocjacji, a nacisk ze strony państw członkowskich może doprowadzić do zmiany warunków. Francusko-polski sojusz w tej sprawie zyskuje na znaczeniu i może zaważyć na dalszym losie kontrowersyjnego porozumienia.

źródło: onet












Rolnictwo 4.0 – Nowy termin realizacji inwestycji z KPO! Zmiany, które ucieszą rolników

0
Nowelizacja ustawy o gospodarowaniu państwowymi nieruchomościami rolnymi. Co planuje rząd?

Rolnicy biorący udział w programie Rolnictwo 4.0 mają powody do zadowolenia. Ogłoszone właśnie zmiany przynoszą sporo korzyści i luzują wcześniejsze ograniczenia. To dobry moment, by odetchnąć z ulgą – i dobrze zaplanować kolejne kroki. Sprawdź, co dokładnie się zmieniło i co możesz dzięki temu zyskać.

Rolnictwo 4.0 2025. Więcej czasu na realizację inwestycji z KPO

Zgodnie z najnowszym komunikatem Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, rolnicy korzystający ze wsparcia w ramach programu Rolnictwo 4.0 zyskują dodatkowe miesiące na zakończenie zaplanowanych działań. Nowy ostateczny termin to 31 marca 2026 roku – i dotyczy zarówno ponoszenia kosztów kwalifikowanych, jak i składania wniosków o płatność.

To odpowiedź na realne potrzeby rolników, którzy sygnalizowali problemy z dotrzymaniem wcześniejszych ram czasowych. Wydłużenie terminu daje większą swobodę działania i pozwala uniknąć ryzyka utraty dofinansowania.

Umowa zostaje bez zmian – i to dobra wiadomość

Jedna z najważniejszych informacji dotyczy formalności: nie trzeba podpisywać aneksów ani zmieniać dotychczasowych umów. Wraz z nowelizacją przepisów zniesiono bowiem wcześniejszy obowiązek zrealizowania inwestycji w ciągu 12 miesięcy od dnia podpisania umowy.

To oznacza, że każdy beneficjent, który zmieści się w nowym terminie – czyli do 31 marca 2026 r. – może spokojnie złożyć wniosek o płatność, nawet jeśli wcześniejszy czas już upłynął.

Ile płacono za krajowe zboża w połowie czerwca? – MRiRW

0
Ceny zbóż

Ile płacono za krajowe zboża i rzepak w połowie czerwca? Na to pytanie odpowiada raport Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi (MRiRW), który pokazuje że ceny średnie zakupu większości zbóż wzrosły minimalnie w połowie czerwca. W przeciwieństwie do publikowanych szeroko w internecie cen ofertowych raport pokazuje faktyczne ceny transakcyjne, czyli ceny akceptowane przez rolników. Warto mieć na uwadze, że raportowane ceny dotyczą starego ziarna i również dostaw z transakcji zawartych wcześniej. Niestety, ceny proponowane za zboża z tegorocznych zbiorów są znacznie niższe, a ostatnie spadki notowań na Matif i w Chicago będą tylko pogarszać sytuację rolników.

Nieco więcej zbóż podrożało w tygodniu kończącym się 15-czerwca

Według raportu ceny średnie krajowe sześciu (z dziesięciu) raportowanych zbóż wzrosły w krajowych punktach skupu w tygodniu kończącym się 15-go czerwca 2025 roku. Skala zmian cen średnich mieściła się w zakresie od (-5,9%) – jęczmień browarniany do (+1,2%) – owies konsumpcyjny.

Warto zauważyć, że w przeciwieństwie do innych zbóż w trendzie wzrostowym pozostawały do niedawna ceny kukurydzy. Dopiero analizowany tydzień przyniósł spadek cen tego zboża. Jeszcze tydzień wcześniej pośrednicy płacili za kukurydzę średnio 921 zł/t – najwięcej od sierpnia 2023 roku.

Trzeba dodać, że krajowe ceny dwóch głównych zbóż (pszenica i kukurydza) są tylko minimalnie niższe od cen średnich dla całej Unii Europejskiej.

Ile płacono za krajowe zboża – tabela (ceny średnie)

Młynarze płacili za pszenicę dużo więcej niż handlowcy

Cenę średnią krajową skupu pszenicy konsumpcyjnej (młyny i firmy handlowe) ustalono na 890 zł/t po spadku o 8 zł w skali tygodnia. W poszczególnych makroregionach (Centralno-Wschodni, Południowy i Północno-Zachodni) ceny średnie skupu mieściły się w bardzo wąskim przedziale 886 – 899 zł/t.

Bardziej szczegółowe dane pokazują, że młyny płaciły w 24 tygodniu tego roku za ziarno pszenicy średnio ok. 898 zł/t (-7 zł w skali tygodnia), podczas gdy handlowcy 852 zł/t (-34 zł w skali tygodnia).

Średnie ceny skupu pszenicy konsumpcyjnej w Polsce (wykres)




Ceny zbóż paszowych

W raportowanym tygodniu w skupie przeważały zboża paszowe, a ich udział wzrósł do poziomu 62%. W tym kukurydza i pszenica paszowa stanowiły 53% całego skupu zbóż.

Cena średnia krajowa pszenicy kupowanej na cele paszowe wzrosła o 4 zł do poziomu 902 zł/t, a w makroregionach ceny średnie płacone za ziarno paszowe pszenicy mieściły się w przedziale 874 – 908 zł/t.

Handlowcy płacili za pszenicę paszową więcej niż firmy paszowe

Jednocześnie firmy paszowe kupowały pszenicę średnio po 895 zł/t (-5 zł/t w tygodniu), a pośrednicy płacili 907 zł/t (+7 zł/t w skali tygodnia).

Średnie ceny skupu pszenicy paszowej w Polsce od 2021 roku

Zatrzymał się wzrost cen kukurydzy u pośredników

Cena średnia krajowa kukurydzy suchej ustalona została na 908 zł/t, czyli o 13 złotych za tonę niżej w skali tygodnia. W makroregionach ceny średnie tego zboża zamknęły się w przedziale 906 – 909 zł/t.

Pośrednicy płacili ca kukurydzę najwięcej od sierpnia 2023 roku

W skali krajuhandlowcy płacili za kukurydzę średnio 913 zł/t po spadku o 8 zł w skali tygodnia. Tydzień wcześniej cena średnia tego zboża była najwyższa od sierpnia 2023 roku.

Jednocześnie firmy paszowe płaciły za suchą kukurydzę średnio 903 zł/t (+7 zł w skali tygodnia).

Średnie ceny skupu kukurydzy suchej w Polsce (wykres w ujęciu tygodniowym)

Źródło: MRWiRW

Rolniku, przegapiłeś ten termin? Możesz stracić TYSIĄCE złotych! Zostało tylko KILKA dni!

0
Płatności bezpośrednie – jakie błędy najczęściej popełniają rolnicy?

Jeśli nie złożyłeś wniosku o dopłaty bezpośrednie i obszarowe za 2025 rok do 16 czerwca, twój portfel może to boleśnie odczuć! Każdy dzień opóźnienia kosztuje Cię 1% należnych pieniędzy, a czasu coraz mniej! Masz czas tylko do 11 lipca, by uratować choć część dopłat. Zmiany we wniosku? Tylko do 1 lipca bez potrąceń!

Dopłaty 2025: Kto nie zdążył z wnioskiem, ma jeszcze szansę – ale z potrąceniem!

Choć podstawowy termin składania wniosków o dopłaty bezpośrednie i obszarowe za 2025 rok minął 16 czerwca, Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa prowadzi jeszcze nabór do 11 lipca – z potrąceniem 1% należnych płatności za każdy dzień roboczy opóźnienia. Do 25 czerwca wpłynęło już 1,18 mln wniosków przez aplikację eWniosekPlus.

Prezes ARiMR, Wojciech Legawiec, zachęca rolników, którzy jeszcze się nie rozliczyli, by nie czekali na ostatni moment. Przypomina też, że dokumenty złożone po 11 lipca nie będą rozpatrywane. Rolnicy, którzy chcą wprowadzić zmiany w już przesłanych deklaracjach, mają czas jedynie do 1 lipca – i tylko do tego dnia zmiany nie będą skutkować finansowym potrąceniem.