Strona główna Blog Strona 114

Jak bezpiecznie korzystać z sieci? Uczennice z Międzychodu ruszają z misją edukacyjną

0

Załatwianie spraw w ARiMR, bankowość elektroniczna czy zakupy w sklepach internetowych – sieć to dla dzisiejszego rolnika codzienność. Aby jednak internet był narzędziem wspierającym, a nie zagrożeniem, niezbędna jest świadomość ryzyka. Projekt „Cyfrowa OdNowa” udowadnia, że bezpieczne surfowanie jest możliwe dla każdego, bez względu na wiek.

Świadomy użytkownik to bezpieczne pieniądze

W rolnictwie każda pomyłka może kosztować – tak samo jest w świecie cyfrowym. Dziś Internet to przestrzeń, w której nie tylko zdobywamy wiedzę, ale zarządzamy majątkiem całego życia. Brak świadomości zagrożeń u najmłodszych domowników czy seniorów może narazić całe gospodarstwo na straty.

Z tą myślą uczennice Zespołu Szkół Technicznych w Międzychodzie, w ramach olimpiady „Zwolnieni z Teorii”, stworzyły inicjatywę Cyfrowa OdNowa. Ich projekt to realna odpowiedź na potrzeby lokalnych społeczności, gdzie cyfryzacja postępuje szybciej niż edukacja o zagrożeniach.

5 filarów bezpieczeństwa według „Cyfrowej OdNowy”

Podczas warsztatów organizowanych w szkołach i klubach seniora, autorki projektu przekazują praktyczną wiedzę, którą każdy rolnik powinien wdrożyć od zaraz:

  1. Silne hasła to podstawa – nauka tworzenia unikalnych kluczy do bankowości i portali urzędowych.
  2. Stop phishingowi – jak rozpoznać fałszywe strony internetowe, które podszywają się pod instytucje rolnicze lub firmy kurierskie.
  3. Ochrona prywatności – świadome zarządzanie tym, co udostępniamy w mediach społecznościowych o sobie i swoim gospodarstwie.
  4. Reagowanie na cyberprzemoc – praktyczne wskazówki dla rodziców i dzieci, jak radzić sobie z agresją w sieci.
  5. Bezpieczne media społecznościowe – jak korzystać z grup tematycznych dla rolników, by nie paść ofiarą dezinformacji.

Praktyka, nie teoria

Siłą projektu jest przystępność. Zamiast skomplikowanych definicji, uczestnicy otrzymują przykłady z życia wzięte. Dzięki temu „Internet bez tajemnic” staje się faktem, a obsługa e-wniosku czy przelewu za paliwo przestaje budzić lęk u osób starszych.

Edukacja cyfrowa to dziś jedna z kluczowych kompetencji rolniczych. Dzięki zaangażowaniu młodzieży z Międzychodu, bezpieczeństwo w sieci staje się dostępne dla każdego.

Technologia rekordu świata w plonowaniu rzepaku: Jak uzyskano 7,71 t/ha?

0
Cena rzepaku w górę

Aktualizacja: 9 marca 2026

Nota redakcyjna: Szanowni Czytelnicy, w odpowiedzi na Państwa merytoryczne uwagi rozszerzyliśmy materiał o szczegółowe aspekty agrotechniczne oraz polski punkt odniesienia. To właśnie precyzyjne zarządzanie rośliną w fazach krytycznych oraz maksymalizacja potencjału genetycznego odmian hybrydowych były kluczem do sukcesu. Poniższa analiza skupia się na technologii, która pozwoliła na ustanowienie nowego standardu wydajności.


Brytyjski plantator Tim Lamyman (Lincolnshire) udowodnił, że bariera 7 ton rzepaku jest możliwa do przebicia nawet w skrajnie trudnych warunkach pogodowych. Wynik 7,71 t/ha rzepaku ozimego, oficjalnie zatwierdzony przez program YEN, to efekt strategii „programowania” rośliny na wysoki plon już od momentu siewu.

Przeczytaj również – Chiny otwierają się na import kanadyjskiej canoli. Jak to wpływa na ceny rzepaku?

1. Tło statystyczne: Potencjał odmian ozimych

Zgodnie z aktualnymi danymi Komisji Europejskiej, średnie plonowanie rzepaku w UE-27 wynosi 3,34 t/ha. Zestawienie to pokazuje skalę osiągnięcia, ale wymaga zrozumienia metodologii raportowania danych rynkowych przez KE.

Średnie plonowanie według KE (wybrane kraje):

  • Irlandia: 4,86 t/ha
  • Francja: 3,67 t/ha
  • Niemcy: 3,64 t/ha
  • Polska: 3,30 t/ha (rekord krajowy: 6,9 t/ha)
  • Średnia Wielka Brytania: ok. 3,50 t/ha.

Ważna uwaga: Statystyki KE obejmują rzepak ozimy i jary łącznie. Uwzględnienie słabiej plonujących form jarych w ogólnym bilansie obniża średnie krajowe, co uwypukla ogromną różnicę między standardową uprawą a rekordowymi plantacjami prowadzonymi wyłącznie w technologii ozimej.

2. Polski punkt odniesienia: Rekord w Tuczempach

Warto zauważyć, że polscy plantatorzy również osiągają wyniki bliskie światowej czołówce. Obecny oficjalny Rekord Polski w plonowaniu rzepaku ozimego wynosi 6,9043 t/ha.

  • Lokalizacja: Gospodarstwo państwa Stopyrów, Tuczempy (woj. podkarpackie).
  • Odmiana: LG Aviron (odmiana mieszańcowa).
  • Warunki: Uprawa prowadzona na glebach klasy II i IIIa, w technologii bezorkowej (wilgotność nasion 8,9%).

Zarówno rekord świata, jak i rekord Polski oparto na nowoczesnej genetyce (odmiany LG) oraz bardzo precyzyjnym prowadzeniu łanu, co potwierdza, że kierunek intensyfikacji jest uniwersalny.

3. Fundamenty agrotechniki: Zarządzanie strukturą plonu

Rekord świata (7,71 t/ha) oparto na odmianie hybrydowej LG Avenger. Kluczem była stymulacja rozwoju fizjologicznego, by zniwelować skutki skrajnego deficytu wody – w kluczowym okresie odnotowano zaledwie 78 mm opadu.

  • Termin siewu i obsada: Siew wykonano 10 września. Ten relatywnie późny termin (według standardów UK) miał na celu ograniczenie presji pchełki rzepakowej (CSFB). Zastosowano normę wysiewu na poziomie 4 kg/ha.
  • Nawożenie azotowe: Rośliny otrzymały łącznie 250 kg N/ha. Kluczowe znaczenie miało precyzyjne dzielenie dawek, zsynchronizowane z dynamiką pobierania składników przez roślinę.
  • Intensywna biostymulacja: Wykonano aż 7 przejazdów z wykorzystaniem specjalistycznych preparatów dolistnych. Ich zadaniem była stymulacja korzenia palowego w fazie rozety oraz utrzymanie aktywności fotosyntetycznej łuszczyn (efekt stay-green). To właśnie wydłużenie procesu nalewania nasion bezpośrednio przełożyło się na wysoką Masę Tysiąca Nasion (MTZ).

4. Kontekst ekonomiczny: Inwestycja w wydajność

Osiągnięcie tak wysokich wyników wymagało bezkompromisowego podejścia do nakładów. Choć intensywna technologia wiąże się z wysokimi kosztami bezpośrednimi – które w polskich realiach rynkowych (nawozy, biostymulacja, pełna ochrona, paliwo) sięgały 6000–7000 zł/ha – rachunek ekonomiczny pozostaje korzystny.

Element technologiiZnaczenie dla plonu
Nawożenie mineralneBudowa bazy pod rekordową biomasę i system korzeniowy.
Biostymulacja (7 zabiegów)Klucz do przetrwania stresów pogodowych i wysokiej MTZ.
Pełna ochrona łanuEliminacja konkurencji chwastów i presji chorób od siewu do zbioru.

Podsumowanie: Rekordy Tima Lamymana oraz państwa Stopyrów pokazują, że przy plonie przekraczającym 6–7 t/ha jednostkowy koszt produkcji jednej tony nasion drastycznie spada. To dowód na to, że precyzyjna technologia i inwestycja w rozwój rośliny są najskuteczniejszą drogą do poprawy rentowności gospodarstwa w obliczu niestabilnych cen rynkowych.


Dostępne źródła danych: Yield Enhancement Network (YEN), AHDB, Komisja Europejska (DG AGRI), Farmers Weekly.

Pogoda 10 marca- od Wielunia po Bogatynię może pokropić deszcz

0
pogoda 10 marca
pogoda 10 marca

Pogoda- silny wiatr halny- w Krośnie powieje do 80 km/h

Najbliższej nocy pogodę urozmaici wiatr halny. Tam gdzie ma wiać np. na Przedgórzu Sudeckim temperatura nie spadnie poniżej 7-10 stopni na plusie. Gdzie będzie cicho jak np. na Podlasiu czy w dolinie środkowej Wisły temperatura spadnie na minus 3/-1 stopień.

Nad ranem chmur przybędzie na zachodzie kraju.

Przed południem pokropić może między Wieluniem, Brzegiem a Bogatynią. Wiatr do południa najsilniej powieje między Mławą, Płockiem, Łowiczem a Łodzią- w porywach do 60 km/h oraz na Wyżynie Lubelskiej do 50 km/h. W Bieszczadach na szczytach porywy sięgną 100 km/h.

Po południu pokropić może między Piotrkowem Trybunalskim, Bełchatowem a Wieluniem. Najsilniejszy wiatr przesunie się w rejon Pułtuska, Żyrardowa, Radomia chociaż silnie powieje w całej południowej i wschodniej Polsce aż po całe Mazury, Warmię, Kurpie. Słabo i umiarkowanie powieje jedynie na zachodzie kraju.

Na termometrach od 12 stopni na Helu do +19 w rejonie Bochni, Nowego Sącza, Przemyśla czy Tarnowa

pogoda 10 marca

Za tydzień po niedzieli rośnie szansa na ochłodzenie

Kartka z kalendarza-https://modele.imgw.pl/cmm/?page_id=18414

Kobieca strona rolnictwa

0
Kobieca strona rolnictwa

Przez dziesięciolecia obraz kobiety wiejskiej był ograniczony do ram tradycji, ciężkiej fizycznej pracy i ról drugoplanowych. Kobieta funkcjonowała najczęściej jako „żona rolnika”, pomoc domowa i siła robocza, rzadko jako samodzielna decydentka. Dziś ten obraz ulega wyraźnej zmianie.

Dane instytucji publicznych i europejskich pokazują, że kobiety coraz mocniej zaznaczają swoją obecność w rolnictwie – nie tylko jako współpracowniczki, lecz także jako liderki, księgowe, naukowczynie i właścicielki gospodarstw.

Niewidzialna praca kobiet

W poprzednim wieku, mimo wykonywania ogromnej pracy zarówno w gospodarstwie, jak i w domu, kobiety rzadko figurowały jako właścicielki ziemi, choć faktycznie współzarządzały produkcją rolną. Statystyki XX wieku pokazywały ich znaczący udział w pracach polowych, ale bez przełożenia na decyzyjność czy prawo własności. Wieś postrzegano jako przestrzeń tradycyjną, gdzie role społeczne były ściśle określone. Dziś losy rolniczek coraz częściej przykuwają uwagę historyków, socjologów i czytelników. Wracamy do doświadczeń naszych babek i prababek – kobiet, których codzienność była naznaczona ciężką, fizyczną pracą, wielodzietnością i brakiem formalnej podmiotowości.

Ich losy zostały opisane w książce autorstwa Joanny Kuciel-Frydryszak, która stała się bestsellerem i wywołała ogólnopolską debatę o realnym obrazie życia kobiet na wsi. To pokazuje, że historia rolniczek przestała być marginalnym tematem, a stała się nieodłącznym elementem naszej tożsamości.

Kobieca strona rolnictwa
Dominika Siutkowska łączy praktykę z teorią, poza pracą na gospodarstwie, ukończyła studia rolnicze na Uniwersytecie Przyrodniczym w Poznaniu. Fot. M. Piśny

Siła w czasie wojny

Możliwości kobiet to nie mit. Ciekawym, często przywoływanym przykładem kobiecej mobilizacji w rolnictwie jest działająca w Wielkiej Brytanii podczas I i II wojny światowej tzw. Kobieca Armia Ziemi. Była to cywilna formacja powołana przez rząd, której zadaniem było skierowanie kobiet do pracy w gospodarstwach rolnych, by zastąpiły mężczyzn walczących na frontach. Członkinie organizacji zajmowały się uprawą ziemi, hodowlą zwierząt i obsługą maszyn rolniczych, zapewniając krajowi bezpieczeństwo żywnościowe w czasie wojny. W szczytowym okresie II wojny światowej formacja liczyła ponad 80 tys. kobiet.

Odpowiedzialność za zarządzanie

Przez lata w dokumentach i społecznej świadomości dominowało określenie „żona rolnika”, które nie oddawało rzeczywistego zakresu odpowiedzialności kobiet za funkcjonowanie gospodarstwa. Kobiety prowadziły dom, zajmowały się rozliczeniami, dokumentacją i często sprzedażą produktów rolnych, rzadko jednak figurowały jako formalne właścicielki gospodarstw.

Współczesne rolnictwo to nie tylko produkcja, ale również zarządzanie finansami, inwestycjami i relacjami z instytucjami publicznymi – a w wielu gospodarstwach to właśnie kobiety odpowiadają dziś za dokumentację, wnioski o dopłaty oraz kontakt z urzędami i partnerami biznesowymi.

Kobieca strona rolnictwa
Sandra Sierocka udowadnia, że pracą można się cieszyć, promując przy tym polskie rolnictwo. Fot. M. Piśny

Rosnąca obecność kobiet

Dane publikowane przez Główny Urząd Statystyczny wskazują, że kobiety stanowią około 30% osób kierujących gospodarstwami rolnymi w Polsce, przy czym ich udział systematycznie rośnie. Jednocześnie widoczna jest różnica strukturalna – średnia powierzchnia gospodarstwa prowadzonego przez kobietę wynosi ok. 6 ha, podczas gdy w przypadku mężczyzn to ok. 12 ha.

Pokazuje to zarówno skalę historycznych nierówności w dostępie do ziemi, jak i potencjał rozwojowy tej grupy. Na poziomie unijnym podobne proporcje potwierdza Eurostat – kobiety stanowią około 30% ogółu siły roboczej w rolnictwie UE, lecz rzadziej zarządzają dużymi, towarowymi gospodarstwami.

Zmianę pokoleniową dobrze opisuje raport „Kobiety w rolnictwie 2025”, pierwsze tak szerokie badanie analizujące aspiracje i bariery kobiet w sektorze. Wynika z niego, że 70% rolniczek bierze czynny udział w podejmowaniu decyzji inwestycyjnych, a co piąta robi to samodzielnie. Blisko 30% deklaruje gotowość przeznaczenia środków na szkolenia z zakresu nowych technologii w rolnictwie, co potwierdza rosnącą świadomość cyfryzacji i automatyzacji produkcji.

Co istotne, dane Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa z lat 2025–2026 pokazują, że około 20% wniosków o premie dla „młodych rolników” składają kobiety. To wyraźny sygnał strukturalnej zmiany – kobiety nie tylko wspierają gospodarstwa, ale coraz częściej formalnie nimi zarządzają i inwestują w ich rozwój.

Kobieca strona rolnictwa
Anna Dobkowicz pasjonuje się rolnictwem, promując je na każdym kroku. Fot. M. Piśny

Doświadczenie w połączeniu z wykształceniem

Coraz silniejsza obecność kobiet widoczna jest nie tylko w samych gospodarstwach, lecz także w naukach rolniczych i sektorze usług okołorolniczych. Uczelnie przyrodnicze od lat odnotowują rosnący udział studentek na kierunkach rolniczych, zootechnicznych i weterynaryjnych, co znajduje odzwierciedlenie w strukturze wykształcenia aktywnych zawodowo rolniczek.

Z raportu „Agro Woman 2025” wynika, że ponad 57% kobiet pracujących w rolnictwie posiada wykształcenie wyższe, a około połowa – wykształcenie kierunkowe. Oznacza to, że współczesna rolniczka coraz częściej łączy doświadczenie praktyczne z przygotowaniem naukowym, wdrażając innowacje w zakresie agrotechniki, ochrony środowiska czy cyfryzacji produkcji.

Coraz częściej są to również doradczynie rolnicze pracujące bezpośrednio z gospodarstwami oraz specjalistki zatrudnione w firmach obsługujących rolnictwo – od dystrybucji środków produkcji, przez doradztwo agrotechniczne i żywieniowe, po sprzedaż i serwis maszyn rolniczych. W wielu przypadkach to one odpowiadają za transfer wiedzy, wdrażanie nowych technologii oraz wsparcie rolników w podejmowaniu decyzji inwestycyjnych.

Równolegle rozwija się sektor usług wspierających rolnictwo – doradztwo agrarne, rachunkowość, obsługa wniosków o dopłaty, logistyka i planowanie inwestycji. Kobiety coraz częściej pracują jako doradczynie, ekspertki ds. funduszy czy specjalistki w instytucjach publicznych obsługujących rolników. Szczególnie widoczne jest to w strukturach Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, gdzie – według danych instytucji – kobiety stanowią 69,8% wszystkich zatrudnionych. To one w dużej mierze odpowiadają za wdrażanie programów pomocowych i bezpośredni kontakt z beneficjentami.

Siła lokalnych inicjatyw

Ważnym filarem życia społecznego wsi pozostają Koła Gospodyń Wiejskich – dziś działa ich w Polsce ponad 17 tysięcy. Organizacje te nie tylko pielęgnują lokalne tradycje, kuchnię i rękodzieło, lecz także aktywnie uczestniczą w życiu publicznym oraz realizują projekty społeczne, edukacyjne i promocyjne. Dla wielu kobiet to przestrzeń rozwoju, współpracy i budowania lokalnego przywództwa. Dzięki ich zaangażowaniu wieś zachowuje swoją kulturową tożsamość, a jednocześnie otwiera się na nowe inicjatywy i wyzwania współczesności.

Równolegle rozwijają się programy wzmacniające kobiety w rolnictwie, takie jak Agro Woman Mentoring, które wspierają wymianę doświadczeń, rozwój kompetencji oraz budowanie sieci kontaktów w branży. Coraz wyraźniej dostrzegamy i doceniamy wkład kobiet w rozwój gospodarstw, instytucji i całych społeczności wiejskich. Dziękujemy im za codzienną pracę, odpowiedzialność i odwagę w podejmowaniu decyzji. Razem z rolnikami współtworzą fundament polskiego rolnictwa – nowoczesnego, innowacyjnego i zakorzenionego w tradycji.

Życzenia

Z okazji Dnia Kobiet redakcja Agro Profil składa wszystkim Paniom związanym z rolnictwem i obszarami wiejskimi najserdeczniejsze życzenia: zdrowia, satysfakcji z pracy, spełnienia zawodowego i osobistego oraz nieustającej siły w realizacji marzeń. Niech każdy dzień przynosi dumę z tego, jak ważną rolę pełnicie w życiu polskiej wsi.

Nowy wirus pomidora i papryki w Europie! Rolnicy we Włoszech i na Węgrzech przerażeni stratami

0

Rolnicy z południa Europy mierzą się z wyjątkowo trudną sytuacją. Wirusy ToBRFV, ToMMV i PeWBVYV w błyskawicznym tempie niszczą plantacje pomidorów oraz papryki we Włoszech i na Węgrzech. Eksperci alarmują: dotychczasowe geny odporności, za które płacili producenci, przestają działać.

Dramatyczne raporty z plantacji: To nie są zwykłe plamy

W krajach będących zagłębiem produkcji warzyw psiankowatych dzwony biją na alarm. Rolnicy, którzy dotychczas cieszyli się zdrowymi uprawami, masowo zgłaszają objawy, których nie potrafią opanować. Rośliny nagle więdną, liście pokrywają się mozaikowymi przebarwieniami, a owoce stają się twarde, brązowe i zdeformowane.

Największy strach budzi ToBRFV (Tomato Brown Rugose Fruit Virus). Ten „superwirus” przenosi się nie tylko przez owady, ale dosłownie przez wszystko: od skażonych nasion, przez wodę, aż po rękawice pracowników. Straty w porażonych obiektach sięgają często 100% plonu, ponieważ zainfekowany towar nie posiada żadnej wartości handlowej i musi zostać zutylizowany.

Koniec ery „odmian odpornych”?

Przełomowe badania przeprowadzone przez naukowców z Włoch oraz specjalistów z BASF-Nunhems Italy rzucają nowe, mroczne światło na sytuację. Okazało się, że patogeny ewoluowały. Wykryto szczepy popularnego wirusa brązowej plamistości (TSWV), które nauczyły się „oszukiwać” mechanizmy obronne roślin.

To fatalna wiadomość dla branży. Dotychczasowe bariery genetyczne, uznawane za nie do przebicia, upadają pod naporem nowych mutacji. Wirusy te potrafią atakować oba gatunki – pomidora i paprykę – jednocześnie, co czyni tradycyjną izolację upraw niewystarczającą.

Sytuacja jest rozwojowa. Eksperci przewidują, że walka z nowymi wirusami zdominuje nadchodzący sezon ogrodniczy w całej Europie Środkowej. Kluczowa będzie szybkość reakcji i wymiana informacji między plantatorami.

źródło: National Geographic

Siła kobiety z podlaskiej wsi. Rolniczka, która postawiła na swoją pasję

0

– Dostałam takiego kopa i sobie myślę: ja jeszcze wam wszystkim pokażę, jak kobieta gospodarzy – mówi z uśmiechem Beata Budzińska z Zawyk w województwie podlaskim. Z okazji Dnia Kobiet przedstawiamy historię rolniczki, która wybrała życie na wsi pokierowane miłością do hodowli koni. Jej droga nie była łatwa, ale dziś mówi wprost: – Nie zmieniłabym nic. Nawet tych najtrudniejszych momentów.

Miłość, która zaczęła się w dzieciństwie

– Wybór wydawałby się oczywisty, bo wychowywałam się na gospodarstwie rolnym. Przyszłość od początku wiązałam z hodowlą koni zimnokrwistych.

Pasję zaszczepił w niej tata. 

– Wszystkie wystawy, aukcje ogierów… Od małego wszędzie z nim jeździłam. Do dziś pamiętam moment, kiedy podczas dni otwartych gimnazjum trzymałam w rękach reklamę Technikum Hodowców Koni w Supraślu. Ja już wtedy widziałam, że to będzie moja szkoła, że to chcę w życiu robić.

Najbardziej przełomowy moment przyszedł jednak niespodziewanie. 

– Znaczący moment w moim życiu i w momencie przyjęcia gospodarstwa to chwila, kiedy straciłam tatę. To było nagłe pożegnanie.

Po jego śmierci zaczęły pojawiać się głosy: czy sprzeda ciągnik, czy sprzeda konie, czy sprzeda ziemię. 

– Bo przecież kobieta sobie na wsi nie poradzi.

Właśnie wtedy zapadła decyzja.

 – Dostałam takiego kopa. Pomyślałam: ja wam jeszcze pokażę.

Koń w XXI wieku – między tradycją a kryzysem

Dziś  hodowla koni zimnokrwistych przeżywa trudny czas. 

– Od dwóch lat jest ogromny kryzys, jeżeli chodzi o możliwość sprzedaży. Tylko z tego gospodarstwa nie jesteśmy w stanie się utrzymać.

Mąż rolniczki pracuje na etacie. 

– On idzie do pracy i przychodzi do roboty. Często z jego wypłaty musimy zapłacić fakturę za weterynarza albo kupić ropę.

Do tego dochodzi niepewność sezonu. 

– Nie wiemy, czy uda się zebrać wystarczającą ilość paszy, czy będziemy musieli ją dokupić. A pojawia się pytanie: skąd dołożymy, jeżeli nie ma chętnych na kupienie koni?

Zmieniła się też rola konia. 

– Stracił swoje miejsce w obecnym świecie, bo nie służy już do pracy w polu.

 Jednocześnie pojawiają się głosy krytyki wobec pracy koni w zaprzęgach. 

– A ja mam pytanie w drugą stronę: gdzie oni widzą tego konia zimnokrwistego, jeżeli on nie będzie mógł pracować?

Jak podkreśla, ruch i zadania są dla konia ważne także psychicznie. 

– Jeżeli koń stoi non stop w boksie, musi gdzieś tę energię spożytkować.

Rolnictwo to sposób na życie

– Gdybyśmy tego szczerze nie kochali, już dawno byśmy zrezygnowali. To nie jest tylko praca. To jest sposób na życie.

Młoda rolniczka nie ukrywa, że bywa ciężko. 

– Nasza praca jest bardzo nieprzewidywalna. Zwierzęta nie rozumieją, że sprzęt się zepsuł albo pogoda była zła. One muszą dostać jedzenie.

Dlatego – jak mówi – kobieta na wsi musi być odważna, ambitna i obrotna. 

– Nie ma podziału na pracę męską i damską. 

Sama uczyła się wszystkiego w praktyce. Pamięta pierwsze koszenie: mały ciągnik bez kabiny, stara rotacyjna, łąki nad rzeką pełne nierówności. 

– Starszy sąsiad szedł przede mną i pokazywał, z której strony mogę podjechać, żeby nie wpaść do starorzecza. Na najniższym biegu, powoli, po kawałku. Jeżeli ktoś chce, może nauczyć się wszystkiego. Trzeba próbować. Gdybym bała się wsiąść do ciągnika, nie byłabym w stanie prowadzić gospodarstwa.

Odpowiedzialność i wdzięczność

– To ogromna odpowiedzialność. Nie tylko za swoje życie, ale za życie wszystkich naszych zwierząt i rodziny.

Rolnictwo to nie tylko wysiłek fizyczny, ale też odporność psychiczna. 

– Człowiek musi być gotowy na różne wydarzenia i sytuacje.

Od kilkunastu lat – jak mówi – „zaciska zęby i pruje do przodu”. Ma jednak wsparcie. 

– Mam rodzinę, siostry, które mnie wspierają. Cieszę się, że ta nasza ojcowizna nie poszła pod młotek. Że trwa.

Marzenia? Na ten rok – zakończenie budowy hali na siano. 

– Żeby już nie było pod plandeką, tylko pod dachem. A prywatne?Piec kaflowy z prawdziwego zdarzenia, z piecem chlebowym.

To jest moje życie”

Beata Budzińska z czułością mówi o relacji z końmi. 

– Dużo zależy od charakteru konia, ale też od tego, kto z nim pracuje. Jeżeli masz z nim prawidłową relację, on wie, co wolno, a czego nie. Czasem zaczepia, żeby dostać więcej miłości.

Uczy też szacunku do zwierząt. 

– Koń ma dwa martwe punkty widzenia – bezpośrednio przed pyskiem i za ogonem. Dlatego zawsze trzeba się odezwać, kiedy się do niego podchodzi, żeby wiedział, że nie masz złych intencji.

I choć droga była wyboista, dziś mówi z przekonaniem:

– Warto spróbować. Przynajmniej na koniec dnia masz świadomość, że zrobiłaś wszystko, żeby przeżyć życie tak, jak chcesz ty, a nie jak wyobraził to sobie ktoś obok. Bo to jest moje życie. Mam cudownego męża, wspaniałego syna, konie, które uwielbiamy. Czuję się spełniona.

Historia Beaty Budzińskiej jest dowodem na to, że wieś to nie wybór z braku alternatywy. To świadoma decyzja. A siła kobiety nie polega na tym, że jest jej lekko – tylko na tym, że mimo wszystko idzie dalej.

Opłacalność w rolnictwie: Nie tylko polscy rolnicy o nią walczą. Fala bankructw w USA wzrosła o 46%

0
USA - sytuacja w rolnictwie

Opłacalność w rolnictwie staje się obecnie towarem deficytowym nie tylko w Europie, ale i za oceanem. Rok 2025 przyniósł w USA gwałtowny wzrost upadłości gospodarstw, a dane z początku marca 2026 roku potwierdzają, że mimo lekkich korekt cen na giełdach, pętla kredytowa zaciska się coraz mocniej.

Procenty kontra rzeczywistość

Według najnowszego raportu American Farm Bureau Federation (AFBF), w 2025 roku liczba oficjalnych bankructw gospodarstw (tzw. Chapter 12) wzrosła do 315 wniosków. To skok o 46% w stosunku do roku 2024. Warto jednak zachować chłodną głowę: przy blisko 1,9 mln gospodarstw w USA, bankructwa te dotyczą zaledwie ok. 0,017% producentów.

Dlaczego branża bije na alarm? Ponieważ oficjalne bankructwo to tylko wierzchołek góry lodowej. Jak podaje USDA, w ostatnich latach z rynku zniknęło ponad 160 tysięcy gospodarstw, które zamiast iść do sądu, zdecydowały się na cichą likwidację lub sprzedaż ziemi większym graczom, tracąc szansę na dalszą produkcję.

Kredyty: Tu bije serce kryzysu i opłacalność w rolnictwie

Jeśli chcemy zrozumieć, dlaczego amerykańscy farmerzy tracą grunt pod nogami, musimy spojrzeć na ich zadłużenie. Prawdziwym wrogiem nie jest brak technologii, lecz rekordowy koszt długu. Dane USDA na marzec 2026 roku są bezlitosne:

  • Dług rekordów: Całkowite zadłużenie rolnictwa w USA ma osiągnąć historyczny szczyt 624,7 mld USD.
  • Koszty obsługi: Przez wysokie stopy procentowe, wydatki na same odsetki mają wynieść w tym roku ok. 33 mld USD.
  • Pętla obrotowa: Wolumen nowych kredytów operacyjnych wzrósł o blisko 40%. Rolnicy pożyczają więcej nie po to, by inwestować, lecz po to, by w ogóle móc sfinansować sezon.

Globalne kleszcze: Podaż vs. Koszty

Amerykański farmer, podobnie jak polski, znalazł się w kleszczach. Z jednej strony mamy rekordową podaż zbóż i soi – potężne zbiory w Argentynie, Brazylii i Australii nasycają rynki światowe, tworząc potężną presję na ceny.

Z drugiej strony, agresywna konkurencja cenowa (szczególnie w basenie Morza Czarnego między pszenicą rosyjską a ukraińską) nie pozwala giełdom na powrót do poziomów gwarantujących opłacalność produkcji.

Aktualizacja marzec 2026: Na giełdzie w Chicago (CBOT) ceny soi na początku miesiąca odbiły w okolice $11.80/bu. Choć to wzrost względem minimów z 2025 roku, dla wielu gospodarstw wciąż jest to jedynie poziom „przOpłacalność w rolnictwieetrwania”, który przy obecnych odsetkach nie pozwala na realny zysk.

Wnioski dla polskiego sektora

Sytuacja w USA to dla nas lekcja pokory wobec długu i globalnych powiązań:

  1. Płynność to priorytet: W 2026 roku wygrywa ten, kto ma najniższe koszty finansowe. Model rolnictwa opartego na wysokim kredycie staje się skrajnie ryzykowny.
  2. Światowe naczynia połączone: Nadprodukcja w Ameryce Południowej i Australii trzyma ceny w ryzach, co zmusza do ekstremalnej optymalizacji kosztów po obu stronach Oceanu.

Źródła danych:

  • U.S. Courts / American Farm Bureau Federation (AFBF): Report 2025.
  • USDA Economic Research Service (ERS): 2026 Farm Sector Income Forecast.
  • USDA WASDE Report (Marzec 2026) / CME Group.

Pogoda dla 9 marca- w marcu kwiecień a w kwietniu marzec?

0
pogoda 9 marca
pogoda 9 marca

Pogoda- zbyt ciepło jak na marzec

Ostatnie dni mamy bardzo ciepłe. Jedynie noce są mroźne ale to efekt nie masy powietrza a pustynnie suchej masy powietrza- wczoraj w południe miejscami było zaledwie 15-25% wilgotności powietrza.

Najbliższa noc nadal zimna z racji braku chmur, suchego powietrza i słabego wiatru. Jedynie w Sudetach mocniej powieje z południa oraz na północnym stoku Kaszub- np. w Lęborku.

Nad ranem od -3 stopni na Podlasiu do -1 na zachodzie kraju ale miejscami jak na wybrzeżu oraz wzniesieniach Dolnego Śląska i Ziemi Lubuskiej cieplej- pod działaniem halnego temperatura wyniesie od 4 do 8 stopni na plusie.

9 marca bezchmurnie i bardzo ciepło

pogoda 9 marca

Po chłodnym poranku w ciągu dnia pogoda typowo kwietniowa. W górach powieje halny a w Sudetach rozpędzi się on do 90 km/h. Silnie powieje także na nizinach Wielkopolski- zwłaszcza wschodniej i południowej, zachodu Łódzkiego, Opolskiego, Dolnego Śląska- do 40-50 km/h z południa. Słaby wiatr pozostanie tylko lokalnie na południu Kaszub, Podlasiu i Mazurach oraz wschodzie Mazowsza.

Przez wiatr odczuwalnie nie będzie już tak ciepło jak dziś czy wczoraj.

Marzec idzie na rekord- czyli kwiecień nie może być bardzo ciepły

Gdyby obecny miesiąc był tylko ciepły było by wszystko ok.

Jednak marzec idzie na rekord. Jeśli nic się nie zmieni- według prognoz tylko na gorzej bo przymrozki będą zanikać to marzec zapiszemy jako najcieplejszy w historii, najsuchszy i najbardziej słoneczny.

To źle wróży na kwiecień. Po rekordowo ciepłym miesiącu musi przyjść odreagowanie w postaci kilkunastu chłodniejszych dni od normy. Niższe temperatury od normy w kwietniu to okolica +1/+8 stopni w ciągu dnia i -8/-2 stopni nocami- w zależności od tego czy niebo nadal będzie bezchmurne i temperatura nocami może silnie spaść czy popada krupa śnieżna, przelotny śnieg lub drobny grad przy silnych wiatrach z północy.

Wielkanoc wypada w tym roku na początku kwietnia wobec tego możemy się spodziewać zimnej pierwszej dekady kwietnia.

Kartka z kalendarza- Pogoda https://modele.imgw.pl/cmm/?page_id=18414

Polski eksport zbóż w 2025 roku był najniższy od 6 lat

0
Polski eksport zbóż

Polski eksport zbóż: Rok 2025 przyniósł gwałtowne wyhamowanie dynamiki handlu zagranicznego polskim ziarnem, co wyraźnie odbiło się na bilansie płatniczym sektora rolnego. Po rekordowych wynikach z lat ubiegłych, krajowi eksporterzy musieli zmierzyć się z silną presją cenową oraz ogromną podażą surowca na rynkach globalnych. Analiza najnowszych danych MRiRW potwierdza, że wolumen sprzedaży zbóż spadł w 2025 roku do poziomów nienotowanych od 2019 roku.

Analiza danych: Polski eksport zbóż pod presją

Najnowsze zestawienia statystyczne obrazują skalę regresu, jaki dotknął polski handel zbożem w 2025 roku:

  • Historyczne dno wolumenowe (t): Całkowity eksport zbóż wyniósł około 8,31 mln ton, co jest najsłabszym wynikiem w sześcioletnim cyklu obejmującym lata 2019–2025.
  • Głęboka dynamika spadku: W porównaniu do 2024 roku, kiedy wywieziono 10,27 mln ton, wolumen skurczył się o 19,0%.
  • Załamanie przychodów: Wartość eksportu spadła do poziomu 1,83 mld EUR, co stanowi regres o 18,2% rok do roku i jest wynikiem niemal o połowę niższym od rekordu z 2023 roku.
  • Pszenica w odwrocie: Eksport najważniejszego polskiego zboża, pszenicy, spadł o 23,1%, osiągając wolumen 3,89 mln ton.
  • Kukurydza najbardziej stabilna: Choć wywóz kukurydzy również zmalał (o 7,1%), to spadek jej wartości był minimalny, co czyni ją najbardziej odpornym gatunkiem w polskim portfelu eksportowym.
  • Kryzys w handlu żytem: Największą stratę procentową odnotowano w przypadku żyta, którego eksport zapadł się o 41,3% wolumenowo.

Polski eksport zbóż, import i saldo – WYKRES

Obecna sytuacja wynika z globalnej nadpodaży i dużej konkurencji cenowej (zwłaszcza przy silnym złotym), co przy ogromnych zapasach na świecie zmusiło polskich dostawców do ograniczenia aktywności na rynkach trzecich.

Źródło danych: MRiRW

Czy kukurydza lubi wapnowanie? Sprawdź, zanim rozsypiesz wapno na polu

0
Nawozy siarkowe w uprawie kukurydzy

Kukurydza jest rośliną o wysokim potencjale plonowania, ale też o dużych wymaganiach pokarmowych. Aby w pełni wykorzystać możliwości odmiany, gleba musi zapewnić nie tylko odpowiednią ilość składników odżywczych, lecz także ich dostępność. A ta w ogromnym stopniu zależy od odczynu gleby.

Optymalny zakres pH dla kukurydzy mieści się zazwyczaj między 5,8 a 7,2. W glebach o odczynie lekko kwaśnym do obojętnego roślina najlepiej pobiera azot, fosfor, potas, magnez oraz mikroelementy. Gdy pH spada poniżej 5,5, pojawia się kilka problemów jednocześnie. Zmniejsza się aktywność mikroorganizmów odpowiedzialnych za mineralizację materii organicznej, fosfor staje się trudno dostępny, a glin i mangan mogą osiągać poziomy toksyczne dla systemu korzeniowego.

W takich warunkach kukurydza często wykazuje słabszy wzrost początkowy, płytki system korzeniowy i mniejszą tolerancję na suszę. Dlatego odczyn gleby jest jednym z pierwszych parametrów, które należy sprawdzić przed założeniem plantacji.

Czy kukurydza lubi wapnowanie?

Odpowiedź brzmi: Tak, ale pod pewnymi warunkami. Kukurydza korzysta z wapnowania wtedy, gdy gleba jest zbyt kwaśna. Zabieg ten podnosi pH i poprawia strukturę gleby, a także zwiększa dostępność wielu składników pokarmowych.

Wapń pełni w glebie kilka istotnych funkcji. Poprawia agregację cząstek glebowych, wpływa na lepszą przepuszczalność powietrza i wody oraz wspiera rozwój pożytecznych mikroorganizmów. Dla kukurydzy oznacza to silniejszy system korzeniowy i efektywniejsze wykorzystanie nawożenia mineralnego.

Jednak kukurydza nie lubi świeżego wapnowania bezpośrednio przed siewem, zwłaszcza w dużych dawkach. Wysoka jednorazowa ilość wapna może zaburzyć równowagę jonową w glebie i ograniczyć dostępność niektórych mikroelementów, takich jak cynk czy bor. W praktyce oznacza to, że zabieg powinien być zaplanowany z wyprzedzeniem, najlepiej jesienią poprzedzającą uprawę.

Jak rozpoznać, że pole wymaga wapnowania

Najbardziej wiarygodnym sposobem oceny potrzeb jest analiza gleby w stacji chemiczno rolniczej. Wynik pH oraz zasobność w wapń i magnez pozwalają dobrać odpowiednią dawkę i rodzaj nawozu wapniowego.

Objawy wskazujące na zbyt kwaśne podłoże to między innymi:

  • nierównomierne wschody
  • słaby rozwój systemu korzeniowego
  • fioletowe zabarwienie liści związane z utrudnionym pobieraniem fosforu
  • niższa skuteczność nawożenia azotowego

Warto pamiętać, że nawet przy wysokich dawkach nawozów mineralnych plon nie wzrośnie, jeśli ograniczeniem jest odczyn gleby. W takiej sytuacji wapnowanie przynosi większy efekt ekonomiczny niż zwiększanie ilości NPK.

Kiedy najlepiej wykonać zabieg?

Najkorzystniejszym terminem jest okres po zbiorze przedplonu, najczęściej jesień. Wapno potrzebuje czasu, aby zareagować z glebą i ustabilizować odczyn. Wysiew jesienny pozwala uniknąć bezpośredniego kontaktu świeżego wapna z młodymi korzeniami kukurydzy.

Jeśli zachodzi konieczność wykonania zabiegu wiosną, należy zastosować mniejsze dawki i dobrze wymieszać nawóz z warstwą orną. Warto też zachować odstęp między wapnowaniem a aplikacją nawozów fosforowych i azotowych, aby ograniczyć straty składników.

Jakie wapno wybrać pod kukurydzę?

Wybór zależy od rodzaju gleby i jej zasobności w magnez. Na glebach lekkich i ubogich w magnez korzystne będzie wapno dolomitowe, które oprócz wapnia dostarcza również ten pierwiastek. Na glebach cięższych częściej stosuje się wapno węglanowe lub tlenkowe.

Wapno tlenkowe działa szybciej, ale jest bardziej agresywne i wymaga ostrożności w stosowaniu. Wapno węglanowe działa wolniej, lecz bezpieczniej i jest polecane tam, gdzie nie ma potrzeby gwałtownej korekty pH.

Dawkę należy ustalić na podstawie kategorii agronomicznej gleby. Inne ilości stosuje się na piaskach, inne na glinach. Zbyt wysoka dawka może prowadzić do przewapnowania, które również negatywnie wpływa na przyswajalność składników.

Wpływ wapnowania na pobieranie składników przez kukurydzę

Podniesienie pH poprawia dostępność fosforu, który w kwaśnych warunkach wiąże się z glinem i żelazem. To szczególnie istotne w początkowych fazach wzrostu, gdy kukurydza intensywnie buduje system korzeniowy i część nadziemną.

Lepszy odczyn sprzyja również aktywności bakterii nitryfikacyjnych, co zwiększa efektywność nawożenia azotem. Roślina lepiej wykorzystuje zastosowane dawki, a straty azotu są mniejsze.

Z drugiej strony przy zbyt wysokim pH może dojść do ograniczenia dostępności cynku, manganu i żelaza. Kukurydza jest szczególnie wrażliwa na niedobór cynku, który objawia się jasnymi pasami między nerwami liści. Dlatego wapnowanie powinno być elementem przemyślanej strategii nawożenia, a nie działaniem wykonywanym rutynowo co roku.

Wapnowanie, a struktura gleby i odporność na suszę

Kukurydza często uprawiana jest na stanowiskach narażonych na niedobory wody. Poprawa struktury gleby dzięki obecności wapnia zwiększa stabilność agregatów glebowych i poprawia retencję wody. Lepsze napowietrzenie sprzyja rozwojowi korzeni, które mogą penetrować głębsze warstwy profilu glebowego.

W efekcie roślina jest bardziej odporna na okresowe susze i lepiej reaguje na nawożenie. Wapń wpływa także na ściany komórkowe, zwiększając mechaniczną wytrzymałość tkanek, co może mieć znaczenie w warunkach silnych wiatrów czy intensywnych opadów.

Czy każda plantacja kukurydzy wymaga wapnowania?

Nie. Jeśli analiza gleby wskazuje pH w optymalnym zakresie, a zawartość wapnia jest wystarczająca, dodatkowe wapnowanie nie przyniesie korzyści. W takim przypadku ważniejsze będzie zbilansowane nawożenie azotem, fosforem i potasem oraz dbałość o materię organiczną.

W praktyce wielu rolników stosuje wapnowanie interwencyjne, czyli wtedy, gdy odczyn spada poniżej wartości zalecanych. Regularne badania gleby co kilka lat pozwalają utrzymać stabilne warunki i uniknąć gwałtownych wahań pH.

Kukurydza dobrze reaguje na właściwie zaplanowane wapnowanie, szczególnie na glebach kwaśnych i ubogich w wapń. Kluczem jest trafna diagnoza, odpowiedni termin oraz dopasowanie dawki do potrzeb stanowiska, co przekłada się na silny system korzeniowy, lepsze wykorzystanie nawozów i stabilny wzrost w całym okresie wegetacji

Ursus C-355 w transporcie i w polu – sprawdzamy maksymalny uciąg

0

Ursus C-355 to jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich ciągników rolniczych produkowanych na początku lat siedemdziesiątych. Maszyna ta powstała jako rozwinięcie wcześniejszych konstrukcji i przez wiele lat stanowiła podstawowe wyposażenie średnich gospodarstw.

Model wyposażono w czterocylindrowy silnik wysokoprężny o pojemności 3121 cm³. Jednostka napędowa rozwija moc około 45 KM przy 2000 obr./min. Taka wartość nie robi dziś wrażenia, jednak w czasach swojej świetności była w pełni wystarczająca do pracy z pługiem, broną, przyczepą czy prasą.

Ciągnik posiada mechaniczną skrzynię biegów z 10 przełożeniami do przodu oraz 2 wstecznymi. Prosta i wytrzymała konstrukcja przekładni pozwala na dobranie odpowiedniego biegu zarówno do transportu, jak i do ciężkiej pracy w polu.

Masa własna maszyny wynosi około 2000 kg, co ma bezpośredni wpływ na jej zdolność do przenoszenia siły na podłoże. To właśnie masa ciągnika, w połączeniu z odpowiednimi oponami, decyduje o skutecznej przyczepności.

Czym właściwie jest uciąg ciągnika?

Uciąg to siła, z jaką ciągnik może ciągnąć przyczepę lub maszynę rolniczą. W praktyce rolniczej często mówi się o tym w tonach, choć technicznie chodzi o siłę wyrażaną w kilogramach siły.

Nie należy mylić mocy silnika z uciągiem. Moc określa potencjał jednostki napędowej, natomiast uciąg zależy również od przełożeń skrzyni biegów, masy ciągnika, rodzaju ogumienia oraz warunków terenowych.

Dlatego odpowiedź na pytanie ile ton może uciągnąć Ursus C-355 nie jest jednowymiarowa. Wiele zależy od konkretnej sytuacji.

Rzeczywisty uciąg Ursusa C-355

W warunkach optymalnych Ursus C-355 jest w stanie wygenerować siłę uciągu odpowiadającą około 2100 kg. Oznacza to, że w praktyce może ciągnąć przyczepę o masie przekraczającej 2 tony, pod warunkiem że nawierzchnia jest twarda, a ciągnik znajduje się w dobrym stanie technicznym.

W transporcie po drodze asfaltowej maszyna poradzi sobie nawet z nieco większym obciążeniem. W polu sytuacja wygląda inaczej. Na miękkiej glebie lub w warunkach wilgotnych zdolność przenoszenia siły na podłoże wyraźnie spada.

Przy pracy w ciężkiej ziemi bezpieczne obciążenie przyczepy najczęściej mieści się w zakresie od 1,5 do 2 ton. Przekroczenie tej wartości może prowadzić do poślizgu kół oraz nadmiernego obciążenia układu napędowego.

Co wpływa na maksymalną masę ciągniętej przyczepy?

Najważniejszym czynnikiem jest przyczepność. Nawet mocny silnik nie pomoże, jeśli koła tracą kontakt z podłożem. Odpowiedni bieżnik, właściwe ciśnienie w oponach oraz ewentualne dociążenie tylnej osi znacząco poprawiają efektywność pracy.

Drugim elementem jest dobór biegu. Niższe przełożenia zwiększają siłę przenoszoną na koła, co pozwala ciągnąć cięższy ładunek, jednak kosztem prędkości jazdy. Do ciężkiego transportu w polu należy wybierać biegi robocze, które zapewnią stabilną pracę bez nadmiernego obciążania silnika.

Istotna jest również kondycja techniczna. Zużyte sprzęgło, wyeksploatowana skrzynia biegów czy problemy z układem paliwowym mogą znacząco obniżyć realne możliwości maszyny.

Udźwig podnośnika, a zdolność transportowa Ursusa C-355

Ursus C-355 wyposażono w trójpunktowy układ zawieszenia o udźwigu około 1200 kg. Oznacza to, że ciągnik może bezpiecznie podnosić maszyny rolnicze o takiej masie, na przykład pługi, agregaty uprawowe czy siewniki.

Warto pamiętać, że ciężkie narzędzie zawieszone z tyłu wpływa na rozkład masy i może poprawić przyczepność tylnej osi, co paradoksalnie zwiększa zdolność uciągu. Jednocześnie nadmierne obciążenie może pogorszyć sterowność przedniej osi.

Transport w gospodarstwie i na drodze

W gospodarstwach Ursus C-355 najczęściej pracował z przyczepami jednoosiowymi oraz dwuosiowymi o ładowności 2 ton. Przy odpowiednim rozłożeniu ładunku i sprawnych hamulcach przyczepy taki zestaw jest w pełni funkcjonalny.

W transporcie drogowym należy uwzględnić nie tylko możliwości techniczne, lecz także bezpieczeństwo. Hamulce w starszych ciągnikach nie dorównują współczesnym konstrukcjom, dlatego przeciążanie zestawu może wydłużyć drogę hamowania.

Czy można zwiększyć możliwości uciągu?

Rolnicy często stosują dodatkowe obciążniki na tylne koła lub zaczepiają cięższe maszyny w celu poprawy trakcji. Takie rozwiązania rzeczywiście pomagają, jednak należy zachować rozsądek. Zbyt duże obciążenie prowadzi do szybszego zużycia podzespołów.

Regularny serwis, kontrola stanu ogumienia oraz właściwe ustawienie podnośnika to najprostsze sposoby na wykorzystanie pełnego potencjału ciągnika.

Ile ton może więc uciągnąć Ursus C-355?

W praktyce przyjmuje się, że Ursus C-355 bezpiecznie radzi sobie z przyczepami o masie kilku ton. W sprzyjających warunkach możliwe jest nieco większe obciążenie, jednak w pracy polowej warto zachować margines bezpieczeństwa.

To konstrukcja prosta, trwała i odporna na przeciążenia, lecz jej możliwości wynikają z realiów technicznych epoki. Odpowiednio użytkowany i zadbany egzemplarz wciąż potrafi sprawnie obsłużyć wiele prac transportowych i polowych, pokazując że nawet po latach może być solidnym wsparciem w gospodarstwie rolnym.

Od 4 do 40 krów dojnych! Czy 25 hektarów wystarczy by wyżywić 100 sztuk bydła?

0
Wóz paszowy Alima-Bis

Jeszcze w 2009 roku Łukasz Tomaszewski wraz z rodziną utrzymywał zaledwie cztery krowy. Obecnie stado liczy 100 sztuk bydła, w tym 40 krów dojnych. Jedną z kluczowych decyzji okazał się zakup wozu paszowego od polskiego producenta, firmy ALIMA-BIS  i przejście na TMR.

Rozwój gospodarstwa mlecznego – od małej produkcji do stabilnej hodowli

Gospodarstwo o powierzchni 25 hektarów początkowo nie było ukierunkowane na produkcję mleka. Wraz ze wzrostem liczby zwierząt zmieniła się jednak strategia zarządzania. Podstawą żywienia stały się kiszonka z kukurydzy oraz lucerna, a przy rosnącym stadzie konieczny był także zakup dodatkowych pasz objętościowych. Właściciel szybko zauważył, że przy większej liczbie krów tradycyjne zadawanie paszy przestaje być efektywne. Problemy z nierównomiernym pobraniem składników i wahania parametrów mleka zaczęły wpływać na wyniki produkcyjne.

System TMR – dlaczego to przełom w żywieniu krów?

W 2016 roku zapadła decyzja o zakupie wozu paszowego i wprowadzeniu systemu TMR. To rozwiązanie polega na podawaniu krowom w pełni wymieszanej, jednorodnej dawki pokarmowej. Efekty wdrożenia TMR były wyraźne. Wzrost wydajności mlecznej, poprawa parametrów mleka, stabilizacja zdrowotności stada, czy ograniczenie strat paszy, to tylko część zauważalnych zmian. W praktyce oznacza większą kontrolę nad żywieniem. Właściciel gospodarstwa podkreśla, że dziś nie wyobraża sobie produkcji mleka bez systemu TMR. Wybór padł na wóz paszowy firmy ALIMA-BIS

Odpowiednio dobrany wóz paszowy – inwestycja na lata

Początkowo planowano zakup mniejszego wozu paszowego, jednak ostatecznie zdecydowano się na większą pojemność. Ta decyzja umożliwiła dalszy rozwój stada bez konieczności szybkiej wymiany sprzętu. Po dziewięciu latach intensywnej pracy maszyna stała się zbyt mała względem aktualnych potrzeb. Zamiast kupować nowy wóz, właściciel wybrał modernizację: powiększenie poprzez nadstawki, wymianę ślimaka oraz kompleksowy remont konstrukcji. Koszt wyniósł około 30% ceny nowej maszyny, co pozwoliło znacząco ograniczyć wydatki inwestycyjne. Warto podkreślić, że był to remont fabryczny wykonany przez producenta, a na okres jego trwania firma Alima Bis zapewniła maszynę zastępczą.

Renowacja wozu paszowego

Niezawodność w produkcji mlecznej ma kluczowe znaczenie

W produkcji mleka przestoje są szczególnie kosztowne. W ciągu dziewięciu lat użytkowania odnotowano jedynie dwie drobne awarie, które zostały szybko usunięte. Sprawny serwis i solidna konstrukcja maszyny zapewniły ciągłość żywienia, a tym samym stabilność produkcji. Dodatkowe wyposażenie, takie jak taśma wysypowa, czy przekładnia dwubiegowa umożliwiająca pracę z mniejszym ciągnikiem, pozwala ograniczyć zużycie paliwa i zwiększyć efektywność pracy.