Strona główna Blog Strona 110

Import z Mercosur: Seryjne przekroczenia norm w słoneczniku z Argentyny i wyzwania dla unijnych standardów

0
Import z Mercosur

Import z Mercosur jest stałym elementem europejskiej gospodarki – od dekad unijna hodowla opiera się na argentyńskiej soi czy kukurydzy. Jednak w obliczu forsowanej przez Brukselę pełnej umowy handlowej, seryjne wpadki z jakością surowców spożywczych, takich jak słonecznik czy wołowina, stawiają pod znakiem zapytania deklarowaną szczelność unijnego systemu kontroli.

Przeczytaj również: Umowa z Mercosur: Najpierw rakotwórcza wołowina z Brazylii, teraz zatruty słonecznik z Argentyny

100% „skuteczności” kontroli: Dwa statki, dwa skandale

Najnowsze doniesienia z bułgarskiego portu w Warnie z 11 marca potwierdzają, że sytuacja z początku miesiąca nie była odosobnionym incydentem. Druga partia nasion słonecznika z Argentyny również nie spełniła rygorystycznych wymogów UE. Statystyka jest nieubłagana: na dwa statki, które dotąd dotarły do Bułgarii, oba oblały testy bezpieczeństwa.

Badania laboratoryjne drugiej partii wykazały:

  • Malation: ok. trzykrotne przekroczenie dopuszczalnego poziomu.
  • Deltametryna: wartości powyżej unijnego progu.
  • Pirymifos metylowy: obecny w badanych próbkach.

W efekcie zapadła decyzja: importowany surowiec został skierowany wyłącznie do produkcji biopaliw. Oznacza to, że ani olej, ani śruta poekstrakcyjna z tej partii nie mają prawa trafić do unijnego łańcucha żywnościowego.

Pomiędzy paszą a żywnością

Należy zachować chłodną głowę: Europa potrzebuje wymiany handlowej z Ameryką Południową, co widać po stabilnych od lat dostawach komponentów paszowych. Jednak kontrowersje wokół importu z Mercosur narastają, gdy mowa o produktach, które bezpośrednio konkurują z europejską produkcją spożywczą na naszych stołach.

Niedawny skandal z brazylijską wołowiną zawierającą zakazany w UE estradiol 17β, a teraz seryjne problemy z argentyńskim słonecznikiem, obnażają ogromną lukę w standardach. Podczas gdy nasi rolnicy w ramach Zielonego Ładu muszą rezygnować z kolejnych substancji czynnych, za oceanem te same środki są w powszechnym użyciu, co potwierdzają wyniki z Warny.

Wierzchołek góry lodowej?

Skala operacji jest ogromna. Z Argentyny do Bułgarii ma dotrzeć łącznie 14 statków, czyli blisko 440 tysięcy ton słonecznika. Skoro pierwsze dwa transporty okazały się skażone, rodzi to fundamentalne pytania o jakość pozostałych 12 jednostek, które są w drodze lub w trakcie załadunku.

  1. Dumping standardów: Jeśli surowiec niespełniający norm spożywczych jest masowo „utylizowany” w sektorze biopaliw, nadal wpływa on na podaż i ceny technicznych roślin oleistych, uderzając w rentowność lokalnych gospodarstw.
  2. Presja na ceny: Przy rekordowych zbiorach w Argentynie i silnym dolarze, import surowców o wątpliwej jakości staje się potężnym narzędziem destabilizacji lokalnych rynków wschodniej Europy.

Import z Mercosur pozostaje faktem, ale obecne wydarzenia są wodą na młyn dla przeciwników umowy w jej obecnym kształcie. Pokazują bowiem, że zapewnienia o „bezpiecznym imporcie” często rozmijają się z twardymi danymi z europejskich laboratoriów już przy pierwszej próbie kontroli.

106 KM w praktyce. Sprawdzamy, na co stać New Holland T5060

0
New Holland T5060

Ciągnik New Holland T5060 należy do popularnej serii T5000 i przez wiele lat był ceniony w średnich oraz większych gospodarstwach za swoją wszechstronność. Jednym z najczęściej zadawanych pytań przez rolników zainteresowanych tym modelem jest to dotyczące mocy silnika. Parametr ten ma bezpośredni wpływ na wydajność pracy w polu, możliwości transportowe oraz współpracę z osprzętem.

Poniżej znajdziesz szczegółowe informacje dotyczące jednostki napędowej oraz praktyczne wyjaśnienie, co oznacza jej potencjał w codziennej eksploatacji.

Jaka jest moc silnika w New Holland T5060?

Model New Holland T5060 wyposażony jest w czterocylindrowy silnik wysokoprężny o pojemności 4485 cm³. Jednostka ta generuje maksymalną moc 106 KM, co odpowiada około 78 kW. Moc znamionowa osiągana jest przy prędkości obrotowej około 2300 obr./min.

W praktyce oznacza to, że ciągnik należy do klasy maszyn o mocy przekraczającej 100 koni mechanicznych, co daje szerokie możliwości zastosowania zarówno w pracach polowych, jak i transportowych. To zakres mocy, który pozwala na komfortową pracę z cięższymi narzędziami bez konieczności nadmiernego obciążania jednostki napędowej.

Charakterystyka jednostki napędowej

Silnik zastosowany w tym modelu to czterocylindrowa konstrukcja z turbodoładowaniem oraz chłodnicą powietrza doładowującego. Taka konfiguracja poprawia wydajność spalania oraz zwiększa efektywność pracy przy wyższych obciążeniach.

Pojemność 4,5 litra zapewnia dobrą elastyczność. Oznacza to, że ciągnik utrzymuje stabilną pracę nawet przy spadku obrotów pod obciążeniem. Dla użytkownika przekłada się to na mniejsze ryzyko gaśnięcia silnika podczas ciężkiej pracy w glebie czy podczas transportu z pełnym ładunkiem.

Czterocylindrowa konstrukcja wpływa również na korzystny stosunek mocy do zużycia paliwa. Silnik nie jest przesadnie wysilony, dzięki czemu zachowuje dobrą trwałość przy regularnym serwisowaniu.

Co oznacza 106 KM w pracy w polu?

Moc na poziomie 106 KM pozwala na współpracę z szeroką gamą maszyn rolniczych. W praktyce ciągnik tej klasy bez problemu radzi sobie z:

  • pługiem obrotowym o kilku korpusach
  • agregatem uprawowym o szerokości roboczej dostosowanej do klasy 100 KM
  • siewnikiem mechanicznym lub pneumatycznym
  • prasą rolującą
  • rozrzutnikiem obornika
  • przyczepami transportowymi

W gospodarstwach o średniej powierzchni T5060 może pełnić funkcję głównego ciągnika roboczego. W większych gospodarstwach często pracuje jako maszyna pomocnicza do transportu, oprysków lub lżejszych prac polowych.

Dzięki zapasowi mocy operator nie musi stale pracować na maksymalnych obrotach, co pozytywnie wpływa na spalanie oraz żywotność silnika.

Moc silnika, a moc na wałku odbioru mocy

Warto rozróżnić dwa pojęcia: Moc silnika oraz moc dostępna na wałku odbioru mocy, czyli WOM. Nominalna wartość 106 KM odnosi się do samej jednostki napędowej. Część tej energii jest tracona w układzie przeniesienia napędu.

W praktyce moc dostępna na WOM jest nieco niższa i zwykle wynosi około 90 KM. Jest to jednak w pełni wystarczająca wartość do obsługi większości maszyn napędzanych mechanicznie, takich jak kosiarki, opryskiwacze czy prasy.

Dla użytkownika oznacza to, że parametry techniczne pozwalają na bezproblemową pracę bez przeciążania układu napędowego.

Dlaczego ta moc jest optymalna dla wielu gospodarstw?

Ciągniki o mocy około 100 KM są uznawane za jedne z najbardziej uniwersalnych. Zapewniają kompromis pomiędzy siłą uciągu, ekonomiką spalania oraz kosztami eksploatacji.

Zbyt słaba jednostka napędowa wymusza pracę na granicy możliwości, co prowadzi do szybszego zużycia podzespołów. Z kolei zbyt mocny ciągnik generuje wyższe koszty zakupu i spalania, jeśli jego potencjał nie jest w pełni wykorzystywany.

W przypadku T5060 moc 106 KM pozwala na:

  • komfortową pracę w różnych warunkach glebowych
  • efektywne wykorzystanie szerokiego zakresu maszyn
  • utrzymanie rozsądnego zużycia paliwa
  • zachowanie trwałości podzespołów

To właśnie dlatego model ten cieszy się zainteresowaniem na rynku wtórnym.

Wpływ mocy na wydajność transportową

Nie można zapominać o pracach transportowych. Ciągnik tej klasy mocy dobrze radzi sobie z przyczepami o znacznym ładunku, zachowując stabilność oraz odpowiednią dynamikę jazdy.

Moc 106 KM zapewnia sprawne ruszanie z obciążeniem oraz bezpieczne poruszanie się po drogach lokalnych. Przy odpowiedniej konfiguracji skrzyni biegów oraz napędu na cztery koła ciągnik utrzymuje dobrą przyczepność nawet w trudniejszych warunkach.

Dla wielu użytkowników to właśnie wszechstronność między pracą w polu a transportem stanowi największą zaletę tej konstrukcji.

Czy 106 KM to wystarczająco w dzisiejszych warunkach?

Choć współczesne gospodarstwa coraz częściej inwestują w ciągniki o znacznie większej mocy, segment około 100 KM wciąż pozostaje bardzo istotny. Maszyny tej klasy są bardziej zwrotne, lżejsze i tańsze w utrzymaniu.

New Holland T5060 z mocą 106 KM nadal spełnia wymagania wielu rolników, którzy potrzebują solidnej, uniwersalnej maszyny zdolnej do pracy przez wiele godzin dziennie bez nadmiernego obciążenia silnika. To poziom mocy, który daje realne możliwości, a jednocześnie nie generuje zbędnych kosztów, dzięki czemu model ten wciąż pozostaje atrakcyjną propozycją dla gospodarstw szukających sprawdzonego rozwiązania.

Ketoza u krowy objawy – jak rozpoznać zagrożenie, zanim spadnie wydajność stada?

0
krowa

Ketoza to zaburzenie metaboliczne występujące najczęściej u krów mlecznych w pierwszych tygodniach po wycieleniu. W tym okresie zapotrzebowanie na energię gwałtownie rośnie, ponieważ organizm musi jednocześnie produkować siarę, mleko oraz regenerować się po porodzie. Jeżeli dawka pokarmowa nie pokrywa tych potrzeb, krowa zaczyna wykorzystywać rezerwy tłuszczu zgromadzone w organizmie.

W wyniku intensywnego spalania tłuszczu powstają ciała ketonowe, takie jak aceton, kwas beta hydroksymasłowy oraz kwas acetooctowy. Gdy ich poziom przekracza możliwości wykorzystania przez organizm, dochodzi do zaburzeń metabolicznych. To właśnie wtedy pojawiają się pierwsze sygnały ostrzegawcze.

Najbardziej narażone są krowy wysokowydajne, szczególnie w drugiej i trzeciej laktacji. Problem częściej dotyczy także zwierząt z nadmierną kondycją w okresie zasuszenia.

Wczesne sygnały, które łatwo przeoczyć

Pierwsze objawy są subtelne i często mylone z naturalnym spadkiem apetytu po porodzie. Hodowca może zauważyć:

  • zmniejszone pobieranie paszy, zwłaszcza treściwej
  • wybieranie tylko części dawki pokarmowej
  • spadek wydajności mlecznej
  • ospałość i mniejszą aktywność
  • suchy, twardszy kał

Charakterystycznym sygnałem jest zapach acetonu wyczuwalny z pyska, mleka lub moczu. Często opisywany jako słodkawy, przypominający zmywacz do paznokci, stanowi ważną wskazówkę diagnostyczną.

W tej fazie zwierzę może jeszcze nie wykazywać wyraźnych objawów chorobowych, dlatego regularna obserwacja stada ma ogromne znaczenie. W praktyce wielu hodowców rozpoznaje problem dopiero wtedy, gdy pojawiają się bardziej zaawansowane symptomy.

Postać kliniczna i podkliniczna

Wyróżnia się dwie główne formy schorzenia.

Postać podkliniczna przebiega bez wyraźnych objawów zewnętrznych, jednak poziom ciał ketonowych we krwi jest podwyższony. Krowa produkuje mniej mleka, trudniej się zaciela i częściej zapada na inne choroby, takie jak przemieszczenie trawieńca czy zapalenie macicy.

Postać kliniczna daje bardziej widoczne objawy:

  • wyraźny brak apetytu
  • szybki spadek masy ciała
  • silny spadek produkcji mleka
  • apatia
  • zaburzenia neurologiczne

W ciężkich przypadkach mogą pojawić się objawy nerwowe określane jako ketoza nerwowa. Zwierzę może wykazywać nadmierne pobudzenie, ślinotok, lizanie ścian, gryzienie przedmiotów czy nawet napady przypominające padaczkę. Takie przypadki wymagają natychmiastowej interwencji lekarza weterynarii.

Dlaczego problem wpływa na całe stado?

Choć zaburzenie dotyczy pojedynczej sztuki, jego konsekwencje mają wymiar ekonomiczny. Spadek produkcji mleka może utrzymywać się przez całą laktację. Krowy z zaburzeniami metabolicznymi gorzej reagują na inseminację, co wydłuża okres międzywycieleniowy.

Dodatkowo osłabiony organizm jest bardziej podatny na inne choroby metaboliczne i zakaźne. Często ketoza współwystępuje z:

  • stłuszczeniem wątroby
  • przemieszczeniem trawieńca
  • zatrzymaniem łożyska
  • zapaleniem macicy

W praktyce oznacza to wzrost kosztów leczenia oraz większe ryzyko brakowania zwierząt.

Diagnostyka w warunkach gospodarstwa

Rozpoznanie można oprzeć na obserwacji objawów oraz badaniach laboratoryjnych. Coraz częściej w gospodarstwach stosuje się szybkie testy paskowe do badania mleka lub moczu. Pozwalają one wykryć podwyższony poziom ciał ketonowych jeszcze przed wystąpieniem widocznych symptomów.

Najdokładniejszą metodą jest oznaczenie poziomu kwasu beta hydroksymasłowego we krwi. Wynik powyżej ustalonych norm wskazuje na zaburzenia energetyczne.

Regularne monitorowanie krów w pierwszych trzech tygodniach po wycieleniu znacząco zwiększa szansę na wczesne wykrycie problemu.

Czynniki sprzyjające rozwojowi zaburzenia

Na rozwój wpływa kilka elementów związanych z żywieniem i zarządzaniem stadem:

  • zbyt wysoka kondycja krów w okresie zasuszenia
  • niedobór energii w dawce pokarmowej
  • niska jakość kiszonek
  • nagłe zmiany żywieniowe
  • stres okołoporodowy

Krowa w okresie przejściowym powinna otrzymywać dawkę dobrze zbilansowaną pod względem energii i białka. Niedobory szybko prowadzą do ujemnego bilansu energetycznego, który jest bezpośrednią przyczyną problemu.

Jak reagować po zauważeniu objawów ketozy u krów?

W przypadku podejrzenia należy niezwłocznie skontaktować się z lekarzem weterynarii. Leczenie polega najczęściej na podawaniu glukozy dożylnie oraz preparatów zawierających glikol propylenowy doustnie. Celem terapii jest szybkie uzupełnienie niedoboru energii i zahamowanie nadmiernego spalania tłuszczu.

Ważne jest również skorygowanie dawki pokarmowej. Zwiększenie koncentracji energii, poprawa smakowitości paszy oraz zapewnienie stałego dostępu do świeżej wody pomagają w powrocie do równowagi metabolicznej.

W niektórych przypadkach konieczne jest także wsparcie pracy wątroby poprzez podanie odpowiednich preparatów witaminowych i mineralnych.

Profilaktyka jako element strategii hodowlanej

Zapobieganie opiera się przede wszystkim na właściwym zarządzaniu okresem przejściowym. Kluczowe znaczenie ma kontrola kondycji ciała. Krowy nie powinny być ani zbyt chude, ani nadmiernie otłuszczone przed porodem.

Warto wdrożyć:

  • regularną ocenę BCS
  • analizę jakości pasz objętościowych
  • stopniowe wprowadzanie dawki laktacyjnej
  • monitorowanie pobrania suchej masy

Dobrą praktyką jest również profilaktyczne podawanie preparatów energetycznych w pierwszych dniach po wycieleniu, szczególnie u sztuk wysokowydajnych.

Świadomość pierwszych symptomów oraz szybka reakcja pozwalają ograniczyć straty produkcyjne i poprawić dobrostan zwierząt. Uważna obserwacja krów w okresie poporodowym staje się jednym z najważniejszych elementów skutecznego zarządzania stadem mlecznym, w którym zdrowie metaboliczne przekłada się bezpośrednio na stabilność i opłacalność produkcji mleka

Kierunki na nowy sezon – czas decyzji po zimie

0
Rynek nasion - Robert Jakielaszek

Jaki jest stan zasiewów po zimie? Na jakie rozwiązania postawić w ochronie roślin i czym wspierać uprawy na starcie sezonu? To pytania, które dziś towarzyszą wielu producentom rolnym. Podczas spotkania Media Day WIOSNA 2026 w Jakubowicach (woj. opolskie) firma Osadkowski połączyła trzy kluczowe dla początku sezonu tematy: ocenę sytuacji polskich plantacji po zimie, najważniejsze informacje z rynków nasion, nawozów i skupu płodów rolnych oraz nowości produktowe odpowiadające na aktualne potrzeby gospodarstw.

Nowy rok, nowa rola, nowa energia

Firma Osadkowski rozpoczęła wiosenne wydarzenie od mocnego akcentu: ważnej zmiany w strukturze firmy i jasnego sygnału, że spółka wchodzi w nowy etap działania. Od początku 2026 roku powołany do działania został nowy pion — Pion Handlu, łączący dwa wcześniej funkcjonujące obszary: produktu i sprzedaży. Na jego czele stanął Aleksander Wysocki, który zna firmę z wielu perspektyw — od stanowiska specjalisty ds. wsparcia produktu w 2011 r. po funkcję dyrektora Działu Nasion, pełnioną do końca 2025 roku.

To ważny krok, będący odpowiedzią na dynamiczny rozwój firmy, który ma zapewnić spójną strategię produktową i ofertową, jeszcze szybszą decyzyjność, większą elastyczność rynkową oraz ograniczenie ryzyka błędów.

Bardziej typowy przebieg jesieni i zimy

Choć w wielu regionach Polski nie brakowało wyzwań, miniony sezon jesienno-zimowy miał bardziej typowy przebieg niż kilka poprzednich. Jak podkreśla Marcin Kaczmarek, dyrektor Działu Doradztwa i Rozwoju w Osadkowski, sezon jesienny był chłodny i wilgotny, z wyraźnie zaznaczoną zimą. Jednocześnie sytuacja na polach pozostała regionalnie zróżnicowana, a lokalnie pojawiały się problemy związane z opóźnionymi siewami, zastoiskami wody czy okresowymi mrozami bez okrywy śnieżnej.

Temperatury w listopadzie zbliżały się do progu wegetacyjnego, co spowolniło rozwój ozimin. O kondycji plantacji po zimie zadecydowały przede wszystkim lokalne warunki, termin siewu oraz przygotowanie roślin do okresu spoczynku. Obserwowaliśmy we wschodniej części kraju zalegającą do końca lutego okrywę śnieżną. Uchroniła ona w wielu miejscach plantacje ozimin przed wpływem niskich temperatur sięgających nawet do –25 st. C. W zachodniej części Polski śnieg zniknął z pól uprawnych znacznie wcześniej. Oziminy w takich warunkach zostały osłabione przez niskie temperatury i wysmalające wiatry.  Na szczęście skala koniecznych przesiewów upraw jest marginalna.  Ostateczny wynik sezonu będzie teraz zależał od przebiegu wiosny, opadów itempa  wegetacji.

Nowości w nawożeniu i ochronie roślin

Podczas spotkania zaprezentowano rozwiązania nawozowe i ochronne, które odpowiadają na potrzebę skuteczności, opłacalności oraz lepszego wykorzystania potencjału gleby i roślin.

W obszarze nawożenia uwagę zwrócono na trzy produkty:

  • Alfa Siarka+ to granulowany nawóz zawierający 90% siarki elementarnej, 10% bentonitu sodowego oraz bakterie Bacillus vallismortis, które wspomagają przemiany siarki do form łatwo przyswajalnych przez rośliny. Siarka wspiera m.in. fotosyntezę i uruchamia reakcje obronne przed patogenami. Alfa Siarka+ to rozwiązanie typu „raz a dobrze”, które pozwala na jednorazową aplikację i długotrwałe odżywienie roślin.
  • SuproBacil 26 to innowacyjny nawóz łączący składniki mineralne z działaniem pożytecznych bakterii glebowych, tworząc warunki do intensywnego wzrostu i rozwoju roślin. Formuła została wzbogacona bakteriami Bacillus subtilis, wspierającymi zdrowotność roślin, zwiększającymi ich odporność i wpływającymi na jakość plonów, a także szczepem Bacillus megaterium, określanym jako „superbakteria”, który skutecznie udostępnia fosfor z gleby i zwiększa efektywność nawożenia.
  • Alfa Black Calc+, nowość na sezon 2026, to wapno wzbogacone o materię organiczną, kwasy humusowe i cynk, wspierające zarówno poprawę parametrów gleby, jak i rozwój roślin już od początku wegetacji. Bazą produktu jest czarna kreda wzbogacona o dodatki zwiększające funkcjonalność nawozu: mączkę wapienną, która podnosi zawartość tlenku wapnia i zwiększa efektywność odkwaszania gleby, naturalne substancje organiczne aktywizujące życie glebowe oraz siarczan cynku siedmiowodny skutecznie uzupełniający niedobory cynku i wspierający rozwój systemu korzeniowego roślin.

Ewelina Tomera, Menadżer Produktu z Działu Nawozów przeprowadziła doświadczenie potwierdzające łatwą rozpuszczalność nowego wapna w ofercie firmy – Alfa Black Calc+. Wysoka zawartość substancji organicznej, w tym węgla organicznego uwidacznia się już po pierwszym kontakcie wapna z wodą, która zabarwia się na intensywny czarny. Cynk oraz wapń uwalniają się w drugiej kolejności i wpływają efektywnie na rozwój roślin.

Zaprezentowano również Aquaman SL – rozwiązanie wspierające tolerancję roślin na stres suszy i inne czynniki abiotyczne. Skuteczność produktu potwierdzono w badaniach polowych Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, w których odnotowano wzrost plonu korzeni i cukru w uprawie buraka cukrowego. Aplikacja produktu w dawce 1 l/ha przynosiła wzrost plonu korzeni o 11,4% – z 95,6 do 106,5 t/ha – oraz wzrost plonu cukru o 12,6%, z 17,43 do 19,62 t/ha. Produkt można stosować w uprawach polowych, takich jak zboża ozime i jare, rzepak ozimy i jary, kukurydza, burak cukrowy, soja i inne rośliny motylkowe, ziemniaki oraz na użytkach zielonych. Sprawdza się również w produkcji warzyw i roślin jagodowych.

W części poświęconej ochronie roślin firma ProAgri przedstawiła dwie nowości fungicydowe na sezon 2026: Generał 300 EC zawierający protiokonazol oraz Rio 500 SC, czyli boskalid w płynnej formie. Oba produkty mogą być stosowane w zbożach i rzepaku ozimym, a połączone w Generał Rio Pak stanowią gotowe rozwiązanie do skutecznej ochrony fungicydowej. Rozszerzeniem oferty jest również insektycyd Kowboj 200 SL (acetamipryd) oraz Grizzly 500 SC – herbicyd do ochrony kukurydzy przed najważniejszymi chwastami jedno- i dwuliściennymi.

Rynek nasion

Ogólna powierzchnia uprawy zbóż w 2025 roku wyniosła ok. 5 470 tys. ha, z czego gatunki jare stanowią ok. 20% całości zbóż.  W porównaniu z 2024 rokiem zmniejszył się areał pszenicy jarej, pszenżyta jarego, jęczmienia jarego, mieszanek zbożowych natomiast w gatunkach jarych spadek zanotował areał żyta ozimego, pozostałe gatunki ozime bardzo podoby areał uprawy. Stan polskich plantacji po zimie okazał się lepszy niż wcześniej przewidywano, co przełożyło się na mniejsze zapotrzebowanie materiału siewnego zbóż jarych. Przedłużająca się zima sprawiła jednak, że pojawiły się pytania o dostępność nasion i skalę ewentualnego popytu.

W grupie roślin bobowatych wyraźnie wzrosła powierzchnia uprawy soi – o ponad 22%. Wzrost odnotowały również areały łubinu białego i wąskolistnego. Pozostałe gatunki zanotowały spadki, z czego największy dotyczył grochu oraz wyki.

Soja
Po trudnym dla soi sezonie 2025 na rynku może pojawić się ograniczona dostępność nasion odmian późniejszych. Firma Osadkowski rekomenduje odmiany: ES Comador — uniwersalna pod względem doboru stanowisk i wyróżniająca się bardzo wysokim potencjałem plonowania. Dodatkowo jej wysoko umieszczony strąk odporny na pękanie, jest cechą niezwykle korzystną przy zbiorze, ponieważ przekłada się na małe straty w trakcie zbioru. Natomiast Adessa, ceniona za stabilność w wieloleciu, łącząc w sobie potencjał plonowania z wczesnością. Nadaje się do uprawy na terenie całego kraju. Obie odmiany stanowią mocną propozycję dla gospodarstw planujących uprawę soi w nadchodzącym sezonie.

Robert Jakielaszek, dyrektor Działu Nasion firmy Osadkowski, zauważył również, że dynamika zakupów materiału siewnego kukurydzy w porównaniu z 2025 rokiem zmniejszyła się, ale to jeszcze nie koniec, ponieważ wielu decyzji zakupowych rolnicy jeszcze nie podjęli, teraz będą one zależały od dalszego przebiegu wiosny i sytuacji na polach po zimie.


Firma podczas spotkania zwróciła uwagę uczestników na swoje trzy silne pozycje odmian kukurydzy z przeznaczeniem na ziarno: RGT Alpixx o FAO 240-250, P9279 FAO 270 (Nr 1 w COBORU 2025), SU Indem 1012 FAO 290-300.
 

Kukurydza P9279 – Plon na wagę złota

To nowa odmiana firmy Pioneer o FAO 270 w ofercie Osadkowski. Idealna do intensywnej produkcji na ziarno. Charakteryzuje się średnio wysokimi, odpornymi na wyleganie roślinami z nisko osadzoną kolbą, co gwarantuje stabilność plonu w trudnych warunkach. Osiąga najwyższe potencjały plonowania w południowej części Polski. Jest polecana do siewu na glebach średnich, w kierunku lepszych.

Bardzo dobre wyniki wewnętrznych badań

W sezonie 2024 wykazała się wyjątkową wydajnością. W wewnętrznych doświadczeniach firmowych w wielu lokalizacjach uzyskała najwyższy wynik plonowania.

Nasz nr 1 COBORU 2025

Kukurydza P9279 okazała się również najwyżej plonującą odmianą w Polsce w grupie średnio wczesnej. W przeliczeniu na suchy plon (14% wilgotności) zajęła w swojej grupie 1. miejsce z wynikiem 109% wzorca, co w praktyce przekłada się na ponad tonę suchego ziarna. Żadna inna odmiana w swojej grupie nie osiągnęła tak imponującego wyniku.

Mieszanki traw i folie – praktyczne wsparcie na wiosnę
W ofercie firmy Osadkowski znajdują się także mieszanki traw pastewnych z linii Milk Up. Wczesną wiosną, gdy w glebie utrzymuje się wysoki poziom wilgoci, warto postawić na rozwiązania o szybkim wzroście początkowym. Mieszanki Milk Up są dostosowane do polskich warunków klimatyczno-glebowych, dają gwarancje uzyskania wysokich plonów o znakomitych parametrach żywieniowych.

Uzupełnieniem oferty są folie do sianokiszonki Polybale i Farm Stretch oraz siatki rolnicze Ideal Bal, które zapewniają bardzo dobre zabezpieczenie zakiszonej paszy.

Rynek zbóż pod presją ptasiej grypy

Podczas wydarzenia omówiono także aktualną sytuację rynkową skupu płodów rolnych. Pierwsze miesiące 2026 roku przynoszą dalsze rozprzestrzenianie się wysoce zjadliwej ptasiej grypy w Polsce. Choć problem bezpośrednio dotyczy sektora drobiarskiego, jego skutki odczuwa również rynek zbóż paszowych.

Spowolnienie produkcji drobiu oznacza ostrożniejsze zakupy kukurydzy i pszenicy paszowej, a tym samym słabszy popyt wewnętrzny. Jednocześnie większa podaż zbóż na rynku unijnym ogranicza presję na wzrost cen. W tych warunkach szczególnego znaczenia nabiera właściwy moment sprzedaży.

Skup płodów rolnych na wyciągnięcie ręki

Firma Osadkowski rozwija także narzędzia wspierające decyzje sprzedażowe. W zakładce Skup na Osadkowski.pl dostępna jest nowa funkcjonalność, która umożliwia sprawdzanie aktualnych cen z regionu oraz analizę lokalnych trendów cenowych. To rozwiązanie pomoże producentom rolnym w podejmowaniu decyzji opartych o aktualne dane, przy wsparciu opiekuna skupu.

Drób, bioasekuracja i szczepienia

0

Przez całą zimę były w kraju nowe ogniska grypy ptaków. Dodatkowo w hodowlach pojawił się rzekomy pomór drobiu. Inspektorzy weterynarii wdrażają procedury likwidacji i utylizacji zwierząt z ferm. Podejmowane są także czynności związane z oczyszczeniem i dezynfekcją kurników.

Bioasekuracja przede wszystkim

Bernard Marks, gospodarstwo rolne w Ligocie Krapkowickiej:

– Sytuacja w drobiarstwie teraz jest stabilna, choć w czasie zagrożeń chorobowych nie jest to najlepszy okres, ponieważ teraz będą odbywały się przeloty dzikich ptaków. Ważne jest, żeby bardzo dobrze przestrzegać, pilnować zasad bioasekuracji, żeby nikt do kurnika nie wchodził i dbać o tą higienę. Wtedy myślę, że nie będzie żadnych niespodzianek typu grypa ptaków, czy rzekomy pomór drobiu. W obecnym czasie już szczepimy na pomór ptasi i to już są szczepionki, powiedzmy w takim standardzie.

Obowiązkowe szczepienia

Od 18 marca 2026 roku zmienią się zasady chowu drobiu. Ministerstwo Rolnictwa wprowadza jednolite wymogi bioasekuracji dla ferm komercyjnych i wylęgarni. Szczepienie drobiu będzie obowiązkowe, a nowe przepisy zaczną obowiązywać bez okresu przejściowego. Regulacje zostały dostosowane do ustawy o zdrowiu zwierząt. Jest jedno rozporządzenie zamiast kilku przepisów. Wszystkie objęte nimi zakłady, niezależnie od skali produkcji, będą musiały działać według nowych zasad. Celem jest ochrona przed skutkami rzekomego pomoru drobiu, który wywołuje w Polsce poważne straty i konieczność uboju stad.

Bartłomiej Kulka, Opolski Wojewódzki Lekarz Weterynarii:

– Jeżeli chodzi o zakłady, to będzie to dotyczyło zakładów utrzymujących średniorocznie od 350 sztuk drobiu. Szczepienia już w tej chwili są stosowane na fermach komercyjnych i w zakładach wylęgu drobiu. To rozporządzenie dostosowuje prawo do tzw. rozporządzenia unijnego Prawo o Zdrowiu Zwierząt w zakresie aktów prawnych oraz do zmieniającej się ustawy polskiej. Szczepienia będą w pełnym cyklu, to znaczy od zakładów wylęgu drobiu poprzez fermy komercyjne i również zwierzęta, które będą produkowały jaja nieśne. Takie jaja będą musiały pochodzić od stad zaszczepionych.

Monitoring

Dla hodowców ważne jest, że będą również musieli prowadzić monitoring poziomu przeciwciał w swoich stadach i przez okres minimum 3 lat przechowywać taką dokumentację. Będą również badania urzędowe prowadzone w tym zakresie i w przypadku, gdy organ stwierdzi, że poziom przeciwciał jest niezadowalający, wspólnie z lekarzem weterynarii zajmującym się danym stadem będzie nakazywana zmiana programu szczepienia. To są takie najistotniejsze zmiany. To rozporządzenie po prostu normuje postępowanie i podejście do dwóch najgroźniejszych chorób drobiu, czyli rzekomego pomoru drobiu i grypy ptaków. Zachęcam tutaj wszystkich hodowców, którzy jeszcze się nie zapoznali, aby się zapoznać. Tak naprawdę tam nie ma nic, czego by już w tej chwili hodowcy nie wprowadzili na swoich fermach. Trzeba pamiętać, że te choroby, o których mówimy, czyli rzekomy pomór i grypa są bardzo niebezpieczne dla całego łańcucha. W przypadku zagrożenia nie tylko musimy wybić zwierzęta na danej fermie, ale to również powoduje komplikacje dla zakładów wylęgu drobiu, zakładów mięsnych i zaburza cały system hodowli zwierząt w danym rejonie.

Kosztowne odszkodowania oraz sankcje

Paweł Podstawka, przewodniczący Krajowej Federacji Hodowców Drobiu i Producentów Jaj, prezes zarządu Drobiarstwo Sp. z o. o.:

– Moim zdaniem, jeżeli od kilku lat walczymy z grypą ptaków i z ND, pojawiają się nowe choroby i tak na dobrą sprawę budżet państwa poświęca na to miliardowe odszkodowania, to trzeba zmienić coś w systemie, w którym na dzień dzisiejszy funkcjonujemy. Nakaz szczepień z tych kur przyzagrodowych, tych niewielkich, jest jak najbardziej konieczny. Dlatego, że wielokrotnie zdarzało się tak, że niewielkie stada zgłoszone do takiego ogniska powodowały blokady bardzo dużych ferm i gigantyczne straty finansowe. Budżet państwa wydał już ponad miliard złotych rocznie na odszkodowania, więc zaostrzenie tej biosekuracji i konsekwencji dla hodowców jest koniecznością. Musimy pamiętać o tym, że razem z tym rozporządzeniem wchodzą również sankcje dla hodowców za nieprzestrzeganie tych zasad, które są wprowadzone. Po pierwsze, hodowcy, którzy nie zaszczepią takiego drobiu, czy też będą mieli stada z jakichś lewych źródeł, nie dostaną odszkodowania. To po pierwsze. Po drugie, jeżeli w ciągu pół roku od wystąpienia zakażenia w konkretnym stadzie pojawi się takie zakażenie ponownie, tak też odszkodowanie nie będzie należne. Więc to będą gigantyczne konsekwencje dla takiego hodowcy, który nie przestrzegał tej biosekuracji. Poza tym wchodzi jeszcze bardzo dużo innych obostrzeń, które mają zmusić hodowców do przestrzegania tych przepisów, żeby ta biosekuracja była skuteczna, a nie tylko pozorna. To jest jedyny sposób. Szczepionki i biosekuracja na ten moment są jedynym sposobem, żebyśmy sobie poradzili z tą sytuacją, która ma w chwili obecnej miejsce. To rozporządzenie po prostu normuje postępowanie i podejście do dwóch najgroźniejszych chorób drobiu, czyli rzekomego pomoru drobiu i grypy ptaków. Od kilku lat walczymy z grypą ptaków i z MD. Pojawiają się nowe choroby i tak na dobrą sprawę budżet państwa poświęca na to miliardowe odszkodowania. Nakaz szczepień tych kur przyzagrodowych jest jak najbardziej konieczny, dlatego że wielokrotnie zdarzało się tak, że niewielkie stada zgłoszone do takiego ogniska powodowały blokady bardzo dużych ferm i gigantyczne straty finansowe.

dr Mariusz Drożdż

Cena diesla 7,87 zł/l w hurcie Orlen – najwyżej od początku tej wojny

0
Cena diesla

Cena diesla: Ataki na rafinerie i tankowce windują ceny ropy oraz paliw gotowych, co jest napędzane głównie przez spekulację instrumentami finansowymi. Rynek całkowicie ignoruje interwencje słowne Donalda Trumpa oraz decyzje o uwolnieniu rezerw strategicznych przez IEA i G7.

Czytaj również: CENY DIESLA: Spekulacja na giełdzie i bierność rządu. Kto zarabia na drożyźnie?

Prognoza: Jeśli sytuacja na ARA się nie uspokoi, w przyszłym tygodniu cena detaliczna diesla przekroczy 8,10 zł/l.

Rolnictwo: Marzec to czas kluczowych prac polowych. Skok ceny diesla uderza bezpośrednio w koszty produkcji rolnej, co przy braku skutecznych dopłat do paliwa rolniczego drastycznie obniża opłacalność gospodarstw.

Inflacja: Wzrost cen paliwa transportowego o 15-20% w tak krótkim czasie wymusi szybkie podwyżki cen żywności i usług.

1. Dane rynkowe (stan na 13.03.2026)

  • Hurt (Orlen): Cena diesla (Ekodiesel) wzrosła do 6 399 PLN/m³. Po doliczeniu VAT (23%) daje to 7,87 zł za litr w samym zakupie hurtowym.
  • Dynamika: W ciągu 14 dni diesel w hurcie podrożał o 1,62 zł na litrze (+34%).
  • Różnica paliw: Na stacjach diesel jest już o 1,11 zł droższy od benzyny 95.

2. Sytuacja globalna i spekulacja

  • Diesel ARA: Notowania w Europie wzrosły o 52% od początku wojny, osiągając 1 145 USD/t. Spekulanci grają na fizyczny brak paliwa.
  • Ropa Brent: Kosztuje 100,5 USD za baryłkę (+41% od wybuchu konfliktu).
  • Kurs dolara: Wynosi ok. 3,74 PLN, co dodatkowo podraża importowany surowiec.

3. Zyski nadzwyczajne i hedging

  • Mechanizm zapasów: Rafinerie sprzedają paliwo z tanich zapasów sprzed wojny po dzisiejszych, wysokich cenach rynkowych.
  • Hedging Orlenu: Koncern prawdopodobnie zabezpieczył ceny kontraktami przed wojną. Oznaczać to może wielkie zyski z samych instrumentów finansowych przy jednoczesnym utrzymywaniu wysokich cen w hurcie.
  • Wpływy budżetowe: Państwo pobiera rekordowy VAT – ok. 1,47 zł z każdego litra diesla sprzedanego w hurcie.

4. Działania rządu i otoczenie

  • Rezerwy strategiczne: Polska ogłosiła, że nie uwolni rezerw paliw, stawiając na bezpieczeństwo dostaw zamiast walki o niższą cenę.
  • Podatki: Resort energii wspomina o możliwej obniżce VAT, ale na razie brak konkretnych projektów ustaw.
  • Sąsiedzi: Diesel u naszych południowych sąsiadów (Czechy, Słowacja) jest wyraźnie tańszy, natomiast w Niemczech ceny pozostają wyższe niż w Polsce.

5. Wnioski dla gospodarki i rolnictwa

  • Rolnictwo: Marzec to czas kluczowych prac polowych. Skok ceny diesla uderza bezpośrednio w koszty produkcji rolnej, co przy braku skutecznych dopłat do paliwa rolniczego drastycznie obniża opłacalność gospodarstw.
  • Inflacja: Wzrost cen paliwa transportowego o 15-20% w tak krótkim czasie wymusi szybkie podwyżki cen żywności i usług.
  • Prognoza: Jeśli sytuacja na ARA się nie uspokoi, w przyszłym tygodniu cena detaliczna diesla przekroczy 8,10 zł/l.

Ceny rzepaku i soi na nowych maksimach w kontekście marcowych prognoz USDA

0
Ceny rzepaku / oleistych

Ceny rzepaku i soi: Wstęp do analizy bieżącej sytuacji na rynku oleistych wskazuje na rzadko spotykany optymizm inwestorów, którzy całkowicie zignorowali wzrostowe prognozy produkcji niektórych gatunków nasion. Choć marcowy raport USDA przyniósł korektę zbiorów słonecznika i rzepaku w górę, ceny rzepaku oraz soi przebiły kluczowe opory techniczne, osiągając poziomy nienotowane od wielu miesięcy. To efekt kumulacji trendu wzrostowego budowanego od stycznia, który w marcu zyskał dodatkowe, „wojenne” paliwo.

I. Raport USDA: Globalny bilans roślin oleistych (marzec 2026)

Marcowy bilans WASDE pokazuje wzrost ogólnej podaży nasion, co teoretycznie powinno hamować wzrosty, jednak rynek skupił się na „wąskich gardłach” w sektorze sojowym.

  • Wzrost produkcji ogółem: Światową produkcję nasion oleistych podniesiono o 1,76 mln ton (do 697,54 mln ton).
  • Słonecznik i rzepak: Produkcja słonecznika wzrosła o 2 mln ton (głównie dzięki Argentynie: +1,5 mln t), a rzepaku o 0,33 mln ton (rekord w Australii).
  • Soja pod presją: To tutaj kryje się źródło rynkowego niepokoju. USDA obniżyło prognozę globalnej produkcji soi o 1 mln ton (cięcia w Argentynie i na Ukrainie). Mimo stabilnej Brazylii (180 mln ton), spadek zapasów końcowych do poziomu 125,31 mln ton dał impuls do wzrostów.
  • Zapasy olejów: Choć wzrosły do 30,65 mln ton, ich realna dostępność jest ograniczana przez niepewność logistyczną na Bliskim Wschodzie.

II. Ceny giełdowe: Wielomiesięczne rekordy

Mimo teoretycznie lepszej podaży nasion rzepaku w raporcie, notowania giełdowe odzwierciedlają silny popyt i premię za ryzyko geopolityczne.

1. Soja (CBOT: ZSH26) – Fundament hossy

Wykres soi pokazuje dynamiczne wybicie, które pociągnęło za sobą cały sektor:

  • Poziom: Kurs osiągnął 1232 USd/bu, co jest najwyższym wynikiem od maja 2024 roku.
  • Kontekst: Rynek dyskontuje nie tylko słabsze zbiory w Argentynie, ale przede wszystkim stabilny popyt z Chin (112 mln ton importu).

2. Canola (ICE: RSK26) – Szczyty od września 2023

Kanadyjska Canola stała się liderem dynamiki wzrostów:

  • Poziom: Notowania na moment przebiły barierę 740 CAD/t (najwyżej od 18 miesięcy).
  • Przyczyny: Rajd ten to efekt trójstopniowej rakiety: nadziei na eksport do USA w styczniu, obniżki ceł przez Chiny w lutym oraz „wojennej” paniki na rynku energii w marcu.

3. Rzepak (MATIF: XRK26) – Najwyżej od marca 2025

Europejskie ceny rzepaku podążają śladem Canoli, choć z uwzględnieniem lokalnej specyfiki:

  • Poziom: Kurs utrzymuje się powyżej 516 EUR/t.
  • Analiza: Przełamanie oporów z ubiegłego roku potwierdza, że rynek wszedł w nową fazę hossy. Inwestorzy ignorują wzrost produkcji w Australii, skupiając się na zagrożeniu dostaw energii i biopaliw w obliczu wojny z Iranem.

Globalne Przepływy Handlowe Oleistych (Marzec 2026)

Powyższa infografika ilustruje kluczowe szlaki handlowe, które determinują obecne wyceny:

  • Kanada -> USA/Chiny: Główny kierunek eksportu Canoli, napędzający hossę w Chicago i na ICE.
  • Brazylia/Argentyna -> Chiny: Kluczowy szlak dla soi, z uwzględnieniem napiętego bilansu argentyńskiego.
  • Australia/Ukraina -> Europa: Szlaki dostaw rzepaku do UE, konkurujące o pozycję na MATIF.

Podsumowanie: Obecne maksima na giełdach pokazują, że popyt (USA/Chiny) oraz czynniki geopolityczne (wojna) mają obecnie większe znaczenie dla giełd niż tabelaryczne wzrosty produkcji w raporcie USDA. Przebicie poziomu 740 CAD/t na Canoli oraz 1230 USd/bu na Soi technicznie otwiera drogę do dalszej aprecjacji w drugim kwartale 2026 roku.

Źródło: USDA, Matif, CBoT

Ceny pszenicy, kukurydzy i rzepaku w Polsce – skup (MRiRW)

0
ceny zbóż

Ceny pszenicy, kukurydzy oraz rzepaku w pierwszym tygodniu wojny na Bliskim Wschodzie stały się polem walki między globalną paniką giełdową a krajową nadpodażą. Analizujemy oficjalny raport MRiRW o cenach skupu zbóż i rzepaku w I tygodniu wojny. Co podrożało, a co było tańsze? Dane transakcyjne (ZSRIR) za tydzień kończący się 8 marca 2026 r., uzupełnione o komentarze handlowców oraz dynamikę cen, które kreślą obraz rynku pełnego kontrastów.

Warto przy tym zaznaczyć, że publikowane przez MRiRW dane mają charakter wyłącznie transakcyjny. Raportowane stawki to ceny faktycznie zapłacone dostawcom, pomniejszone o wszelkie potrącenia (wilgotność, zanieczyszczenia), co stanowi najbardziej rzetelne odzwierciedlenie realnych przychodów rolnika „na rękę”.

Transakcyjne ceny pszenicy, kukurydzy i rzepaku w Polsce – skup

Rzepak: Bezsprzeczny lider wzrostów

Podczas gdy w sektorze zbóż panowała niepewność, rzepak zareagował na wybuch konfliktu błyskawicznie. Silna korelacja z drożejącą ropą naftową (efekt blokady cieśniny Ormuz) oraz osłabienie złotego zmusiły tłocznie do agresywnych podwyżek.

  • Dynamika: Odnotowano skok o 120–130 zł/t względem końcówki lutego, osiągając teraz poziomy 2265–2290 zł/t. Oficjalne dane MRiRW pokazują cenę średnią skupu 2217 zł/t w I tygodniu marca (+44 zł t/t).
  • Charakterystyka: Wzrosty objęły cały kraj – od zakładów na południu po terminale na północy, niwelując różnice regionalne.

Pszenica i kukurydza: Globalny rajd vs krajowy opór

W segmencie zbóż sytuacja była znacznie bardziej złożona. Choć giełda MATIF wyceniała kukurydzę na ponad 900 zł/t, a pszenicę na blisko 880 zł/t, krajowe ceny transakcyjne pozostały „zakotwiczone” przez potężny nawis zapasów i rosnące koszty logistyki.

Ceny średnie skupu według MRiRW (tydzień kończący się 8-go marca):

Rozpiętości cenowe: Porty kontra reszta kraju

W analizowanym tygodniu dystans cenowy dzielący porty (ceny maksymalne) od skupów w głębi kraju (ceny minimalne) pozostał na bardzo wysokim poziomie, choć nie pobił historycznych rekordów (sięgających wcześniej 150 zł).

  • Spread na pszenicy: Różnica między ceną minimalną (678 zł) a maksymalną (804 zł) wyniosła 126 zł/t.
  • Przyczyny: Jak zauważają handlowcy e-WGT, „premia wojenna” jest widoczna głównie w kontraktach portowych. W głębi kraju ceny są tłumione przez drożejące paliwo (wyższy koszt transportu do portu) oraz brak zainteresowania zakupowego lokalnych przetwórców.

Wnioski

  1. Rzepak jako barometr: Surowiec ten najdokładniej odzwierciedla nastroje wojenne, reagując natychmiastowo na notowania MATIF oraz kurs złotego. W przeciwieństwie do zbóż, rynek rzepaku jest bardzo wrażliwy na gwałtowne zmiany parytetu eksportowego i ceny ropy, co przekłada się na szybkie zmiany w cennikach tłoczni.
  2. Rynek dwóch prędkości: Pierwszy tydzień konfliktu utrzymał model, w którym globalny impuls wzrostowy (widoczny zwłaszcza na giełdowej kukurydzy) dociera do polskiego rolnika w formie silnie przefiltrowanej przez lokalne uwarunkowania.
  3. Realne wpływy: Ponieważ dane MRiRW opierają się na faktycznych transakcjach po potrąceniach, obraz rynku jest brutalnie szczery: pszenica w portach przebiła 800 zł, ale w wielu punktach skupu w głębi Polski realnie płaci się za nią o ponad 100 zł mniej, co wynika z lokalnej nadpodaży i rosnącej bariery logistycznej.

Źródło: MRiRW

MATIF: Ceny pszenicy, kukurydzy i rzepaku na nowych szczytach. Dlaczego nie powtórzy się jednak scenariusz z 2022 roku?

0
Ceny pszenicy, kukurydzy i rzepaku

Ceny pszenicy, kukurydzy i rzepaku: Marzec 2026 roku przynosi przełomowe rozstrzygnięcia na giełdzie Euronext-Paryż. Ceny pszenicy, kukurydzy i rzepaku wybiły się na wielomiesięczne maksima, reagując na rajd notowań ropy naftowej, która po wybuchu wojny w Iranie przekroczyła barierę 100 USD za baryłkę Brent.

Notowania MATIF – Zamknięcie 12.03.2026 r.

ProduktSeriaZbiórCena (EUR/t)Zmiana (d/d)
PszenicaMaj 2026 (MLK26)Stary209,25+3,25
PszenicaWrzesień 2026 (MLU26)Nowy215,25+3,75
KukurydzaCzerwiec 2026 (XBM26)Stary210,25+4,00
KukurydzaListopad 2026 (XBX26)Nowy206,75+2,50
RzepakMaj 2026 (RMK26)Stary515,50+3,25
RzepakSierpień 2026 (RMQ26)Nowy498,00+1,75

Rosnące ceny pszenicy a dane z raportu WASDE

Na giełdowe ceny pszenicy wpływają obecnie dwa przeciwstawne czynniki. Z jednej strony drożejąca energia i paliwa pchają notowania w górę, z drugiej strony rekordowe zapasy światowe hamują dynamikę tych wzrostów. Wtorkowy raport WASDE potwierdził wysoką podaż ziarna z Argentyny i Australii, co sprawia, że wzrosty na zbożach (1–2%) są wielokrotnie niższe niż na rynku ropy (ponad 10%).

Porównanie: Marzec 2026 a luty-marzec 2022

Obecna sytuacja nie przypomina paniki z 2022 roku, kiedy ceny pszenicy rosły o ponad 10% dziennie (limit) w obawie przed fizycznym brakiem towaru. Marzec 2026 ma inny charakter:

  • Problemy logistyczne, nie brak ziarna: Towary fizycznie istnieją w magazynach, a zagrożona jest jedynie płynność dostaw i koszt frachtu morskiego.
  • Ograniczenia w energetyce i chemii: Drastyczne braki dotyczą ropy, gazu i komponentów takich jak mocznik czy siarka. Iran jest ich kluczowym dostawcą, co rzutuje na przyszłe koszty produkcji rolnej, a nie na obecne zapasy ziarna.

Skutki walutowe i logistyczne dla rynku krajowego

Osłabienie złotego (USD/PLN na poziomie ok. 3,70) ma dwukierunkowy wpływ na rynek:

  1. Koszty produkcji: Podraża import paliw gotowych oraz nawozów, co podnosi barierę cenową dla nowego zbioru.
  2. Ceny w portach: Słaba waluta podnosi atrakcyjność polskiego ziarna w eksporcie, co przekłada się na wyższe oferty w terminalach portowych.
  3. Hamulec śródlądowy: Jednocześnie mocno drożejący fracht oraz kosztowny transport krajowy (drogi diesel) hamują wzrosty cen w regionach oddalonych od portów, powiększając dysproporcje cenowe wewnątrz kraju.

Podsumowanie: Giełda MATIF wycenia obecnie głównie wzrost kosztów logistyki i produkcji. Choć notowania osiągnęły wielomiesięczne szczyty, światowa nadpodaż ziarna stanowi bezpiecznik przed gwałtowną eksplozją cen znaną z 2022 roku.

Tragedia w Kruszkach: Awaria systemu paszowego doprowadziła do śmierci 230 tuczników

0

Do dramatycznego zdarzenia doszło w miniony wtorek, 10 marca, w jednym z gospodarstw w miejscowości Kruszki (powiat pilski). Nietypowa awaria infrastruktury technicznej wywołała gwałtowną reakcję chemiczną w zbiornikach podrusztowych, uwalniając zabójcze stężenie gazów.

Przebieg zdarzenia

Zgłoszenie do służb ratunkowych wpłynęło o godzinie 11:35. Według ustaleń straży pożarnej, przyczyną tragedii nie był błąd ludzki przy pompowaniu gnojowicy, lecz awaria mechaniczna. Doszło do zerwania rury podającej paszę, w wyniku czego około 8 ton karmy wsypało się bezpośrednio do szamba pod chlewnią.

Kontakt dużej ilości świeżej paszy z gnojowicą wywołał natychmiastową, burzliwą reakcję chemiczną. W jej wyniku nastąpiła gwałtowna emisja toksycznych gazów, które błyskawicznie wypełniły budynek inwentarski.

Akcja ratunkowa i pomiary

Na miejsce zadysponowano liczne siły, w tym Specjalistyczną Grupę Ratownictwa Chemiczno-Ekologicznego z Piły. Strażacy, pracując w specjalistycznych kombinezonach typu Tychem oraz aparatach ochrony dróg oddechowych, przeprowadzili pomiary stężeń gazów. Urządzenia wykazały obecność:

  • Siarkowodoru (H2​S)
  • Amoniaku (NH3​)
  • Metanu (CH4​)
  • Tlenku węgla (CO)

Kluczowe dla ratowania pozostałego pogłowia było użycie trzech wysokowydajnych wentylatorów oddymiających. Równocześnie podjęto decyzję o natychmiastowym opróżnieniu zbiorników – gnojowicę zmieszaną z paszą wywieziono dwoma beczkowozami o łącznej pojemności 40 tysięcy litrów.

Bilans strat

W chlewni w momencie awarii znajdowało się 1050 świń. Dzięki sprawnej akcji strażaków i szybkiemu przewietrzeniu obiektu, udało się uratować około 820 zwierząt. Niestety, dla 230 tuczników znajdujących się w strefie najwyższego stężenia gazów, pomoc przyszła za późno.

Zdarzenie to pokazuje, jak niebezpieczne mogą być procesy fermentacyjne zachodzące w kanałach gnojowych i jak istotna w nowoczesnych budynkach inwentarskich jest sprawna wentylacja awaryjna oraz monitoring systemów zadawania paszy.


Źródło danych i zdjęcia: Komenda Powiatowa Państwowej Straży Pożarnej w Pile (KP PSP Piła).

FAO: W lutym światowe ceny cukru najniżej od 2020 roku. Co dalej?

0
Ceny cukru FAO

CENY CUKRU: Analiza spadków według FAO (Luty 2026) Punktem wyjścia dla obecnej sytuacji na rynku cukru są najnowsze dane FAO (Organizacja Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa). Wskaźnik cen cukru FAO w lutym spadł średnio do poziomu 86,2 punktu, co oznacza spadek o 4,1% (3,7 pkt) w porównaniu ze styczniem i aż o 27,3% w skali roku. Jest to najniższy poziom notowań od października 2020 roku. Głównym powodem tak silnej presji spadkowej są oczekiwania dotyczące obfitych globalnych dostaw. Korzystne perspektywy produkcyjne, w tym zapowiedzi rekordowych zbiorów w USA, z nawiązką zrównoważyły obawy wynikające z korekt produkcji w Indiach oraz sezonowego spadku tłoczenia w Brazylii.

Słowo wstępu: Wojna zmienia fundamenty Mimo danych z lutego, marzec przyniósł gwałtowne przetasowanie. Rynek próbuje obecnie zbalansować depresję cenową FAO z bezprecedensowym szokiem energetycznym. Podczas gdy ropa WTI jest dziś droższa o blisko 40%, a ropa Brent o 35% niż przed wybuchem wojny z Iranem, ceny cukru znalazły się w klinczu między fizyczną nadpodażą a drastycznie rosnącymi kosztami energii.

Wybicie z 6 i 9 marca: Reakcja na szok naftowy Na wykresie kontraktów terminowych (SBK26) wyraźny zwrot nastąpił 6 i 9 marca. W odpowiedzi na skok cen ropy (WTI +40%), notowania cukru wyrwały się z dołków w okolicy 13,50 centa i przetestowały poziom 14,50 centa. Inwestorzy zaczęli wyceniać wzrost parytetu etanolu – przy tak drogich paliwach produkcja biokomponentów staje się priorytetem ekonomicznym dla największych producentów, co teoretycznie powinno „odessać” nadwyżkę cukru spożywczego z rynku. Jednak, jak pokazuje obecny kurs (14,36 centa), to wybicie jest silnie hamowane przez realia sektora agro-energetycznego.

Bariery strukturalne: Dlaczego zapasy nie znikają natychmiast? Sama wysoka cena ropy to za mało, by trwale wymazać nadwyżki z raportu FAO. Proces ten ograniczają sztywne ramy techniczno-prawne:

  1. Regulacje i limity: Państwa posiadają określone harmonogramy domieszek biopaliw (np. cele E20 w Indiach). Nagła zmiana legislacji w odpowiedzi na wojnę jest procesem powolnym.
  2. Możliwości techniczne: Flota pojazdów ma swoje ograniczenia. Zbyt wysokie stężenie etanolu w paliwie, bez odpowiedniej liczby silników typu Flex-Fuel, stawia twardy „sufit” dla popytu na biokomponenty.
  3. Bezwładność przemysłu: Cukrownie i gorzelnie mają ograniczoną przepustowość. Nawet przy opłacalnym parytecie, technologia nie pozwala na natychmiastowe przetworzenie milionów ton nadprogramowego cukru na paliwo.
  4. Potężne stoki: Nadpodaż szacowana przez Barchart i Czarnikow na poziomie od 2,9 do 8,3 mln ton stanowi ogromny bufor, który obecnie skutecznie gasi każdy spekulacyjny rajd cenowy.

Podsumowanie: Co dalej z cenami cukru? Rynek znajduje się w fazie wyczekiwania. Choć wybicie z 6 i 9 marca definitywnie zakończyło okres rekordowych spadków opisanych przez FAO, to o trwały trend wzrostowy będzie trudno. Aby biopaliwa realnie zagospodarowały światową nadpodaż, wojna z Iranem musiałaby trwać na tyle długo, by wymusić systemowe i techniczne zmiany w limitach domieszek na całym świecie. Do tego czasu „góra cukru” będzie skutecznie ograniczać wpływ drożejącej ropy na notowania.

Źródło: FAO

Jak wybrać ocieplone obuwie robocze, które nie zawiedzie w mroźne dni

0
Ardon
Zmarznięte stopy, zdrętwiałe palce… Znasz to? Źle dobrane zimowe obuwie robocze może zepsuć całą zmianę. A wystarczy tylko wiedzieć, na co zwrócić uwagę przy wyborze.

Gdy temperatura spada poniżej zera, stopy są często pierwszą częścią ciała, która odczuwa zimno. Długotrwała ekspozycja na mróz może nawet prowadzić do odmrożeń, utraty czucia w palcach lub bolesnego obrzęku. Wysokiej jakości ocieplone buty robocze ochronią Cię przed tym i zapewnią komfort przez cały dzień spędzony na zewnątrz.

Na co zwrócić uwagę przy wyborze obuwia na mróz

Kupując zimowe buty robocze, należy wziąć pod uwagę kilka kluczowych cech:

  • Izolacja termiczna – podstawowy parametr określający, jak dobrze buty utrzymują ciepło.
  • Wodoodporność – ochrona przed śniegiem, wodą i błotem pośniegowym.
  • Antypoślizgowa podeszwa – bezpieczne poruszanie się po lodzie i zamarzniętych powierzchniach.
  • Funkcje bezpieczeństwa – końcówka ochronna, płytka antyprzebiciowa.
  • Wygoda – wysokiej jakości wkładka i dużo miejsca na palce.
  • Trwałość materiału – buty muszą być odporne na trudne warunki.
  • Elementy odblaskowe – widoczność w warunkach słabej widoczności.

Jak działa ocieplenie obuwia roboczego

Nowoczesne zimowe obuwie robocze wykorzystuje zaawansowane materiały izolacyjne. Materiały te są lekkie, a jednocześnie doskonale izolują. Działają na zasadzie zatrzymywania powietrza w mikrowłóknach, które następnie służą jako bariera termiczna.

Ważna jest również wyściółka buta. Wysokiej jakości buty zimowe mają miękką, ciepłą wyściółkę, która jest przyjemna w dotyku i pomaga zatrzymać ciepło. Niektóre modele oferują również wyjmowaną wkładkę izolacyjną, którą możesz wyjąć między zmianami, aby umożliwić jej prawidłowe wyschnięcie.

Nie zapomnij też o cholewce buta. Powinna być wystarczająco wysoka, aby chronić kostki, a jednocześnie odporna na śnieg i wodę. W zimie buty za kostkę lub wyższe są zawsze lepszym wyborem niż niskie półbuty.

Antypoślizgowe podeszwy są niezbędne zimą

Poślizgnięcia i upadki są jednymi z najczęstszych urazów w miejscu pracy w miesiącach zimowych. Odpowiednia podeszwa może temu zapobiec.

Szukaj obuwia z głębokim bieżnikiem i specjalną mieszanką gumową, która sprawdzi się nawet w mrozie. Zwykła guma twardnieje w niskich temperaturach i traci przyczepność. Wysokiej jakości podeszwa zimowa została zaprojektowana tak, aby działała niezawodnie nawet na oblodzonej powierzchni.

Czy wodoodporność jest ważna w obuwiu zimowym?

Gdy woda zacznie przeciekać do butów, żadna izolacja nie pomoże. Mokre skarpety i wkładka odprowadzają ciepło z nóg znacznie szybciej niż suchy materiał.

Nowoczesne zimowe obuwie robocze często wykorzystuje membrany, które nie przepuszczają wody z zewnątrz, ale jednocześnie umożliwiają odprowadzanie wilgoci z wnętrza. Jest to szczególnie ważne podczas pracy fizycznej, gdy stopy się pocą. Gdyby but nie był oddychający, pot gromadziłby się w środku, a stopy i tak byłyby mokre.

Kolejnym ważnym elementem jest wodoodporna powłoka cholewki. Śnieg i woda spływają po niej, zamiast wsiąkać w materiał. Tę powłokę należy jednak regularnie odnawiać za pomocą sprayów impregnujących.

Pielęgnacja przedłuży żywotność butów

  • Dobrej jakości zimowe obuwie robocze nie jest tanie. Jednak dzięki odpowiedniej pielęgnacji zapewnisz sobie kilka sezonów użytkowania. Po każdej zmianie buty oczyść z błota i soli, która zimą pokrywa chodniki. Sól może uszkodzić materiał.
  • Mokre buty pozostaw do wyschnięcia w temperaturze pokojowej. Nigdy nie umieszczaj ich na grzejniku lub innym bezpośrednim źródle ciepła. Wysokie temperatury mogą uszkodzić połączenia klejone i materiały izolacyjne. Zamiast tego umieść w środku zmięty papier gazetowy, aby wchłonął wilgoć.

Inwestowanie w wysokiej jakości obuwie się opłaca

Ocieplone ubrania robocze i obuwie to jedne z najważniejszych elementów wyposażenia zimowego. Gdy stopy nie są zimne, pracuje się szybciej i w lepszym nastroju. Wybieraj buty od sprawdzonych producentów, którzy korzystają z wysokiej jakości materiałów. W ten sposób ogrzewają dłużej niż kilka tygodni.