Noc jeszcze bez zmian. O świcie na termometrach od -2 do +1 stopnia- lokalnie chłodniej do -3 stopni na 2 metrach a lokalnie cieplej do +3/+5 stopni- cieplej będzie zwłaszcza na wzniesieniach między Łodzią, Radomiem, Kielcami, Krakowem, Zawierciem.
W ciągu dnia słonecznie i sucho chociaż na wybrzeżu zachodnim pojawi się więcej chmur.
Wiatr powieje z południa. Na północy i zachodzie kraju w porywach do 30-55 km/h zaś w centrum od 10 do 35 km/h. Najciszej na wschodzie i południu kraju- tam powieje do 20 km/h.
Na zachodzie, północy aż po rejon Poznania, Torunia wiatr powieje na tyle silnie, że odkryte gleby 5 i 6 klasy będą narażone na zamiecie piaskowe.
Na termometrach od 13 stopni na wschodzie kraju do +16 na południowym zachodzie Polski.
Sprawdźmy gdzie do soboty można liczyć na znaczący opad deszczu a gdzie pojawią się silne zamiecie piaskowe
Na wielu forach internetowych można się naczytać jakie to ulewy i śnieżyce zmierzają do Polski. My te plotki dementujemy.
Zatem gdzie do soboty spadnie deszcz?
Według coraz stabilniejszych prognoz większe opady możemy zawęzić do rejonu Zakopanego, Krakowa, Katowic, Raciborza- tu od środy wieczór do czwartku włącznie często/ możliwe, że ciągle padać będzie deszcz a wysoko w górach śnieg.
Pod uwagę weźmiemy dwie mapy, które moim zdaniem są najbliżej prawdy.
Pierwsza wersja- ta bardziej optymistyczna. W środę z zachodu do centrum przemieszczać ma się front- na zachodzie i północy popada od 0 do 5 mm- przeważnie 1-3 mm. Następnie na wysokości Opolskiego/ Śląskiego zwolni i tu zacznie padać ciągły deszcz natomiast ten sam front od okolic Łodzi po Kujawy, Warmię rozpadnie się i tu albo pokropi albo spadnie 1-2 mm deszczu. Następnie w nocy z środy na czwartek byłaby szansa na wąską strefę opadu idącą w kierunku Radomia, Warszawy, Siedlec, Białegostoku rzędu 5-12 mm i to byłaby jedyna szansa na nizinach Polski na większy deszcz.
Najmocniej do soboty z tego frontu popadało by między Krakowem, Katowicami a Raciborzem- do 20-30 mm a na granicy z Czechami do 40 mm deszczu.
Teraz czas na drugą wersję
Ta wersja jest mniej optymistyczna. Podobna do poprzedniej bo region z opadami już się nie zmieni i jest pewny ale ilość opadu jest zmienna. Według tego scenariusza większy deszcz powyżej 10-20 mm spadnie w bardzo wąskim pasie od Jędrzejowa w woj. Świętokrzyskim po okolice Krakowa, Katowic a na Sląsku Cieszyńskim mogłoby spaść do 33 mm deszczu.
Warto zwrócić tu uwagę na północ, zachód i sam środek Polski- tu spadło by od 0 do 2 mm.
Już jutro we wtorek mocniej powieje na zachodzie i północy. W środę wiatr rozpędzi się chwilami do 70 km/h na zachodzie, północy i w centrum kraju. Kolejne dni silniejsze wiatry przyniosą na południu kraju.
Tak silny wiatr przy tak niskiej sumie opadu wróży zamiecie piaskowe a na typowo pustynnych polach z glebą nadającą się pod zalesienie burze piaskowe z bardzo niską widocznością. Wiatr ten też szybko wysuszy na wierzchu to co spadnie z nieba.
Rolnicy ruszający w pola muszą przygotować się na potężne uderzenie po kieszeni. Geopolityczny kocioł na Bliskim Wschodzie i paraliż kluczowych szlaków handlowych wywołały rajd cenowy, którego skutki już teraz widać na pylonach polskich stacji. Eksperci ostrzegają: nadchodzi prawdopodobnie tydzień rekordowych podwyżek, a olej napędowy może stać się najdroższy w historii.
Eskalacja na Wschodzie dyktuje ceny paliw w Polsce
Sytuacja na globalnym rynku ropy naftowej przypomina obecnie stąpanie po cienkim ludzie. Blokada cieśniny Ormuz oraz ataki dronów na infrastrukturę rafineryjną w Kuwejcie (m.in. kompleks Mina Al-Ahmadi) odcięły dopływ surowca, generując deficyt na poziomie 12% światowego zapotrzebowania.
Efekt? Cena baryłki pewnie przekroczyła barierę 100 dolarów, co natychmiast przełożyło się na polski rynek hurtowy. Tylko w ostatnią sobotę cena metra sześciennego diesla w rafinerii Orlenu skoczyła o niebagatelne 52 grosze na litrze. Tak gwałtowna korekta w hurcie oznacza, że właściciele stacji nie mają wyjścia – muszą podnieść ceny detaliczne.
Prognozy e-petrol: Rekordy cen paliw z 2022 roku mogą pęknąć
Zgodnie z najnowszymi analizami, nadchodzący tydzień (od 23 marca) upłynie pod znakiem walki z barierami psychologicznymi. Analitycy przewidują, że średnie ceny paliw ukształtują się w następujących widełkach:
Olej napędowy (ON): 8,09 – 8,25 zł/l (Dla porównania: dotychczasowy rekord z 2022 r. to 8,08 zł/l).
Benzyna Pb95: 6,94 – 7,09 zł/l.
LPG (Autogaz): 3,38 – 3,51 zł/l.
Mimo że dynamika wzrostów w połowie marca nieco wyhamowała, obecne napięcie na rynkach międzynarodowych wyklucza scenariusz szybkich obniżek. Warto zaznaczyć, że obecna średnia cena benzyny E10 w badaniach rynkowych skoczyła już o 31 gr, osiągając poziom blisko 6,80 zł.
Czy będą dopłaty do paliwa?
PKN Orlen hurtowe ceny paliw
Największy polski koncern, PKN Orlen, w swoich ostatnich publikacjach cenowych „dobił” do poziomów, które jeszcze kilka tygodni temu wydawały się czarnym scenariuszem.
źródło: PKN Orlen, hurtowe ceny paliwa 21-03-2026
Rezerwy strategiczne i interwencje – czy to pomoże?
W obliczu kryzysu Międzynarodowa Agencja Energetyczna (MAE) zdecydowała się na radykalny krok – uwolnienie 400 mln baryłek z rezerw awaryjnych. Dodatkowo USA rozważają poluzowanie sankcji na irańską ropę, by zwiększyć podaż na rynku.
Niestety, zdaniem szefa MAE, Fatiha Birola, same działania po stronie podaży nie zasypią dziury powstałej w wyniku konfliktów zbrojnych. Rynek pozostanie niestabilny i podatny na spekulacje dopóki bezpieczny transport przez Zatokę Perską nie zostanie w pełni przywrócony.
Obniżka VAT i akcyzy na paliwo: Rządowa „rezerwa na czarną godzinę”
Wielu rolników liczy na interwencję fiskalną państwa. Premier Donald Tusk, zapytany o potencjalną obniżkę podatku VAT czy akcyzy, zachowuje jednak dużą powściągliwość. Szef rządu podkreślił, że narzędzia te są traktowane jako ostateczność.
„Musimy zachować te środki na najczarniejszą godzinę” – stwierdził premier, wskazując na nieprzewidywalność dalszego przebiegu działań wojennych i ryzyko ich eskalacji.
Czy 9 zł na stacjach paliw jest realne?
Choć oficjalne prognozy na najbliższe dni oscylują wokół 8,20 zł za litr diesla, scenariusz zakładający cenę 9 zł staje się coraz częstszym tematem dyskusji w branży transportowej i rolniczej. Dla gospodarstwa zużywającego tysiące litrów paliwa w sezonie, każda złotówka wzrostu to drastyczny spadek opłacalności produkcji. Jeśli sytuacja w cieśninie Ormuz nie ulegnie poprawie, kwiecień może przynieść kolejne negatywne rekordy.
Do końca marca lokalnie spadnie do 4 mm deszczu a lokalnie 40 mm
Prognozy na różnych stronach mówiące o śnieżycach czy ulewach w całej Polsce można włożyć między bajki.
Do 1 kwietnia największe szanse na większy opad widnieje miejscami na południu kraju. Nie wiadomo jeszcze czy to będzie np. Małopolska czy Dolny Śląsk a może Bieszczady. Wiadomo, że front z większym opadem się pojawi ale nie wiadomo, jeszcze w które województwo wtargnie.
Najmniejsze opady wystąpią na północy kraju. Np. na Kaszubach, Pomorzu Zachodnim czy północy Kujaw do 1 kwietnia spadnie od 2 do 4 mm deszczu. Pozostaje się przyglądać ale do około 25-26 marca czyli środy/czwartku nie ma co się rozpisywać o szansach na deszcz na przyszły weekend. Można w zamian pisać o opadach i pogorszeniu pogody między 25 a 27 marca i tu w tych dniach popada miejscami/ mniej więcej w połowie kraju ale sumy opadów nie przekroczą 2-7 mm czyli opady nawet jeśli wystąpią będą niewielkie. Pojawi się w zamian bardzo silny wiatr- miejscami a może w dużym pasie Polski pojawią się zamiecie piaskowe.
Pogoda na poniedziałek
Nad ranem jak to ma miejsce od kilku dni zanotujemy miejscami przymrozki rzędu -3/-1 stopnia a tam gdzie napłynie nad ranem więcej chmur- co ma miejsce losowo w ostatnich dniach w całej Polsce to temperatura nie spadnie poniżej +2/+5 stopni. Noc pogodna.
W ciągu dnia wiatr będzie słaby z kierunków zmiennych- jedynie na wybrzeżu powieje lodowaty wiatr od strony Bałtyku o umiarkowanej sile.
Na niebie z upływem godzin zaczną piętrzyć się cumulusy a potem cumulonimbusy – chmury kłębiaste/ kalafiorowate z których losowo między Żuławami, Wielkopolską a Sudetami czy na Podlasiu oraz w Tatrach pokropi deszcz. Przeważać ma przez cały dzień jednak słońca.
W hodowli bydła każdy dzień ma wartość ekonomiczną. Znajomość przewidywanej daty wycielenia pozwala właściwie zaplanować żywienie, zasuszenie, nadzór porodowy oraz przygotowanie stanowiska. Dobrze wyliczony termin zmniejsza ryzyko powikłań i ogranicza straty związane z przestojem produkcyjnym.
Ciąża u krowy trwa średnio 280 dni, choć w praktyce przyjmuje się zakres od 275 do 285 dni. Różnice wynikają z rasy, wieku zwierzęcia, płci cielęcia oraz warunków środowiskowych. Jałówki często cielą się nieco wcześniej niż starsze sztuki, natomiast przy cielętach buhajkach ciąża bywa minimalnie dłuższa.
Precyzyjne obliczenie terminu nie wymaga skomplikowanych narzędzi, ale wymaga systematyczności i dokładnych zapisów.
Podstawowa metoda obliczania terminu wycielenia
Najprostszą i najczęściej stosowaną metodą jest dodanie 280 dni do daty skutecznego krycia lub inseminacji.
Jeśli inseminacja odbyła się 1 maja, wystarczy dodać 280 dni. Otrzymujemy orientacyjny termin porodu przypadający na około 5 lutego następnego roku. W praktyce wielu hodowców korzysta z gotowych kalendarzy ciążowych, jednak warto umieć samodzielnie wykonać obliczenia.
Można zastosować uproszczoną zasadę:
Do daty krycia dodaj 9 miesięcy.
Następnie dodaj 10 dni.
Przykład Krycie 15 czerwca Dodajemy 9 miesięcy otrzymujemy 15 marca Dodajemy 10 dni otrzymujemy 25 marca
To przybliżona data wycielenia.
Warto pamiętać, że termin jest orientacyjny. Odchylenie kilku dni w jedną lub drugą stronę jest zjawiskiem naturalnym.
Długość ciąży może nieznacznie różnić się w zależności od rasy. W stadach mlecznych najczęściej spotykamy krowy rasy Holstein-Friesian, u których średnia długość ciąży wynosi około 279 do 281 dni. W rasach mięsnych, takich jak Limousine czy Charolaise, ciąża bywa minimalnie dłuższa.
Uwzględnienie specyfiki rasy pozwala lepiej przewidzieć moment rozpoczęcia porodu. W dużych stadach różnice te mają znaczenie organizacyjne, zwłaszcza gdy kilka krów ma cielić się w podobnym czasie.
Znaczenie dokładnych zapisów w stadzie
Podstawą skutecznego wyliczenia daty jest rzetelna dokumentacja. Każde krycie, inseminacja oraz obserwacja rui powinny być odnotowane w zeszycie hodowlanym lub systemie komputerowym.
Brak precyzyjnej daty pokrycia uniemożliwia prawidłowe planowanie. W przypadku krycia naturalnego szczególnie ważne jest monitorowanie momentu, w którym krowa rzeczywiście została pokryta. Samo przebywanie z buhajem nie daje pewności co do dnia zapłodnienia.
Nowoczesne gospodarstwa coraz częściej korzystają z programów do zarządzania stadem, które automatycznie wyliczają przewidywaną datę porodu na podstawie wprowadzonych danych. Jednak nawet przy wsparciu technologii kluczowe pozostaje poprawne wprowadzenie informacji.
Kontrola cielności jako potwierdzenie obliczeń
Obliczenie terminu to jedno, ale potwierdzenie ciąży to drugi, równie istotny krok. Badanie palpacyjne lub ultrasonograficzne pozwala określić, czy zapłodnienie zakończyło się sukcesem.
Pierwsze badanie zwykle wykonuje się około 30 do 40 dni po inseminacji. Jeśli ciąża zostanie potwierdzona, można z dużą dokładnością ustalić przewidywaną datę wycielenia. W przypadku rozbieżności między obliczeniami a oceną weterynaryjną warto przyjąć datę oszacowaną na podstawie badania.
Regularna kontrola zmniejsza ryzyko tzw. cichych poronień, które mogą zaburzyć planowanie produkcji.
Jak rozpoznać zbliżające się wycielenie?
Nawet najlepiej wyliczony termin nie zastąpi obserwacji zwierzęcia. Około dwóch tygodni przed porodem można zauważyć pierwsze objawy zbliżającego się wycielenia.
Do najważniejszych sygnałów należą:
• powiększenie i napięcie wymienia • obrzęk sromu • rozluźnienie więzadeł miednicy • wydzielina śluzowa z dróg rodnych • niepokój i częste wstawanie
Na kilka godzin przed porodem krowa często oddziela się od stada, staje się niespokojna i szuka spokojnego miejsca.
Obserwacja tych oznak w połączeniu z wcześniej wyliczoną datą pozwala odpowiednio wcześnie przygotować kojec porodowy oraz zapewnić nadzór.
Wpływ żywienia i warunków utrzymania
Choć średnia długość ciąży jest względnie stała, nieprawidłowe żywienie i stres mogą wpływać na przebieg końcowej fazy ciąży. Niedobory mineralne, zwłaszcza wapnia i selenu, zwiększają ryzyko komplikacji poporodowych.
Zbyt wczesne zasuszenie lub błędy w dawce pokarmowej mogą odbić się na kondycji krowy i sile cielęcia. Dlatego znajomość przewidywanej daty wycielenia umożliwia prawidłowe zaplanowanie okresu zasuszenia, który zwykle trwa około 6 do 8 tygodni przed porodem.
Odpowiednie przygotowanie żywieniowe przekłada się na łatwiejszy poród i szybszy powrót do laktacji.
Najczęstsze błędy przy ustalaniu terminu wycielenia krowy
W praktyce hodowlanej pojawiają się powtarzające się pomyłki:
• liczenie od pierwszej rui zamiast od skutecznej inseminacji • brak zapisu dokładnej daty • nieuwzględnianie powtórnych kryć • pomijanie kontroli cielności
Jeżeli krowa powtórzy ruję, wcześniejsze obliczenia stają się nieaktualne. Dlatego każdorazowe ponowne krycie powinno skutkować nowym wyliczeniem.
Niektórzy hodowcy przyjmują stałą datę dla całego stada bez uwzględnienia indywidualnych różnic. Takie podejście może prowadzić do niedopilnowania porodu i zwiększenia ryzyka strat cieląt.
Wskazówki ułatwiające planowanie wycielenia
Dobrym rozwiązaniem jest stworzenie w oborze tablicy z przewidywanymi terminami wycieleń. Ułatwia to organizację pracy i pozwala pracownikom przygotować się na nadchodzące porody.
Warto również:
• monitorować kondycję krowy w ostatnim miesiącu ciąży • przygotować czyste i suche stanowisko • mieć pod ręką numer do lekarza weterynarii • kontrolować temperaturę i zachowanie zwierzęcia
Im lepiej zaplanowany proces, tym mniejsze ryzyko komplikacji.
Dokładne obliczenie terminu wycielenia to nie tylko matematyka, lecz element kompleksowego zarządzania stadem. Systematyczność, obserwacja i właściwe przygotowanie pozwalają ograniczyć stres zwierzęcia oraz zwiększyć bezpieczeństwo porodu, co bezpośrednio przekłada się na wyniki produkcyjne gospodarstwa i stabilność całego cyklu hodowlanego.
John Deere 1020 to ciągnik rolniczy produkowany w latach sześćdziesiątych i na początku lat siedemdziesiątych XX wieku. Model powstawał w kilku zakładach koncernu John Deere, między innymi w Stanach Zjednoczonych oraz w niemieckim Mannheim. Był projektowany jako uniwersalna maszyna dla gospodarstw średniej wielkości, które potrzebowały niezawodnego sprzętu do codziennych prac polowych i transportowych.
Już w momencie premiery ciągnik wyróżniał się solidną konstrukcją oraz prostą obsługą. Dzięki temu szybko zyskał uznanie rolników, którzy oczekiwali trwałości i łatwego serwisowania bez skomplikowanej elektroniki.
John Deere 1020 – Silnik i parametry techniczne
Sercem maszyny jest trzycylindrowy silnik wysokoprężny o pojemności około 2,5 litra. Jednostka generuje moc rzędu 44 koni mechanicznych, co w tej klasie pozwalało na wykonywanie większości prac w gospodarstwie. Silnik chłodzony cieczą zapewnia stabilną temperaturę pracy nawet podczas długotrwałego obciążenia.
Prosta konstrukcja przekłada się na łatwość napraw oraz stosunkowo niskie koszty eksploatacji. Brak zaawansowanych układów elektronicznych oznacza, że większość czynności serwisowych można wykonać w standardowym warsztacie rolniczym.
Skrzynia biegów i napęd w ciągniku John Deere 1020
Model wyposażono w mechaniczną skrzynię biegów oferującą osiem przełożeń do przodu oraz cztery wsteczne. Taki zakres umożliwia dopasowanie prędkości do rodzaju wykonywanej pracy, zarówno podczas uprawy gleby, jak i transportu.
Napęd realizowany jest na tylne koła, co było standardem w tej klasie ciągników. Maksymalna prędkość jazdy wynosi około 25 kilometrów na godzinę. Taka wartość w zupełności wystarczała do przemieszczania się między polami oraz obsługi przyczep.
Układ hydrauliczny i wał odbioru mocy w John Deere 1020
John Deere 1020 został wyposażony w sprawny układ hydrauliczny umożliwiający współpracę z wieloma narzędziami rolniczymi. Podnośnik tylny pozwala na podpinanie maszyn uprawowych, a wydajność hydrauliki jest wystarczająca do obsługi podstawowych agregatów.
Wał odbioru mocy pracuje z prędkością 540 obrotów na minutę. To standard pozwalający na współpracę z kosiarkami, rozsiewaczami czy prasami o mniejszych wymaganiach. Dzięki temu ciągnik był wszechstronnym narzędziem w codziennej pracy.
Zbiornik paliwa o pojemności ponad 60 litrów umożliwia długą pracę bez konieczności częstego tankowania. W praktyce oznacza to mniej przestojów podczas intensywnego sezonu.
John Deere 1020 – Wymiary i masa ciągnika
Kompaktowa konstrukcja to jedna z największych zalet tego modelu. Długość ciągnika wynosi nieco ponad trzy metry, a rozstaw osi około dwóch metrów. Masa własna oscyluje w granicach dwóch ton, co zapewnia dobrą stabilność podczas pracy z narzędziami zawieszanymi.
Zwrotność sprawia, że maszyna dobrze radzi sobie na ograniczonej przestrzeni. W mniejszych gospodarstwach, gdzie liczy się precyzyjne manewrowanie między budynkami i na wąskich drogach dojazdowych, jest to istotna cecha.
Komfort i stanowisko operatora w John Deere 1020
W czasach produkcji komfort nie był priorytetem w takim stopniu jak dziś. Stanowisko operatora jest proste i funkcjonalne. Przejrzysty układ dźwigni oraz podstawowych wskaźników umożliwia intuicyjne sterowanie maszyną.
W wielu egzemplarzach montowano otwarte stanowisko bez pełnej kabiny. Taka konstrukcja ułatwia dostęp do podzespołów, ale oznacza mniejszą ochronę przed warunkami atmosferycznymi. W późniejszych latach część użytkowników decydowała się na montaż kabin dodatkowych.
John Deere 1020 – Zastosowanie w gospodarstwie
John Deere 1020 sprawdza się w pracach takich jak lekkie orki, bronowanie, siew czy transport płodów rolnych. Moc rzędu 44 koni mechanicznych pozwala na współpracę z maszynami przeznaczonymi do średnich areałów.
Dzięki swojej konstrukcji ciągnik był chętnie wykorzystywany w gospodarstwach rodzinnych. Łączył wystarczającą siłę uciągu z rozsądnym zużyciem paliwa. Prosta budowa sprawia, że nawet po wielu latach eksploatacji wiele egzemplarzy nadal pozostaje sprawnych.
Trwałość i dostępność części do John Deere 1020
Jednym z powodów, dla których model ten wciąż cieszy się zainteresowaniem, jest jego trwałość. Solidne podzespoły mechaniczne oraz brak skomplikowanej elektroniki powodują, że ciągnik jest odporny na intensywne użytkowanie.
Na rynku wtórnym nadal można znaleźć części zamienne oraz elementy eksploatacyjne. Popularność marki sprawia, że dostęp do komponentów jest łatwiejszy niż w przypadku mniej znanych producentów.
Dla wielu użytkowników John Deere 1020 pozostaje przykładem maszyny, która mimo upływu lat nadal potrafi efektywnie pracować w gospodarstwie, łącząc prostotę konstrukcji z praktyczną funkcjonalnością.
Sobota, 21 marca 2026 roku. Cena diesla w hurcie na poziomie 7 258 PLN/m³ netto to już nie tylko efekt wojny z Iranem, ale brutalna spekulacja na niszczonej infrastrukturze Bliskiego Wschodu. Gdy płoną terminale i rurociągi, rynki finansowe wpadają w amok, a marże rafineryjne szybują do rekordowych poziomów. Międzynarodowa Agencja Energetyczna (IEA) stawia sprawę jasno: jedynym sposobem, by zahamować te spekulacje i obniżyć cenę diesla i pozostałych paliw, jest drastyczne uderzenie w popyt.
Zniszczona infrastruktura to paliwo dla spekulantów
Obecna, ekstremalna cena diesla wynika z faktu, że globalny system logistyczny został przerwany. Spekulanci wykorzystują każdy raport o uszkodzonym rurociągu, by windować kontrakty terminowe. IEA podkreśla, że w obliczu fizycznych braków surowca, rynek przestał kierować się fundamentami, a zaczął paniką. To dlatego cena diesla w ciągu jednej doby potrafi wzrosnąć o 500 zł na metrze – to „premia za strach”, którą płacą polscy rolnicy i transportowcy.
Plan IEA: Jak „wycisnąć” spekulację z ceny diesla?
IEA proponuje 10-punktowy plan, który ma jedno zadanie: pokazać spekulantom, że świat potrafi żyć bez ich drogiej ropy. Tylko spadek zapotrzebowania może zmusić koncerny do obniżenia marż rafineryjnych (crack spreads).
Redukcja prędkości (o min. 10 km/h): To najsilniejszy sygnał dla giełd. Spadek globalnego zużycia o 2,9 mln baryłek dziennie sprawi, że zapasy w nienaruszonej infrastrukturze zaczną rosnąć, co natychmiast musi obniżyć cenę diesla.
Praca zdalna i niedziele bez auta: To mechanizmy obronne, które mają „uwolnić” deficytowy surowiec dla sektorów strategicznych. Im mniej paliwa spalą biura i turystyka, tym mniejsza presja popytowa, a co za tym idzie – niższa cena diesla dla produkcji żywności.
Zakaz lotów krótkodystansowych: IEA sugeruje, że każda tona kerozyny zaoszczędzona w lotnictwie biznesowym to realna tarcza, która stabilizuje cenę diesla na ziemi.
Dla Rolników: Cena diesla vs. rachunek ekonomiczny
Dla czytelników Agroprofilu obecna sytuacja to walka o przetrwanie. Przy cenie diesla netto na poziomie 7,26 PLN/l, tradycyjne podejście do uprawy staje się nieopłacalne.
Technologia No-Till: Przejście na siew bezpośredni to oszczędność rzędu 400–500 zł na każdym hektarze samej uprawy. W dobie spekulacji paliwowych, pług staje się wrogiem rentowności.
Precyzyjne nawożenie: Każdy litr ON spalony na niepotrzebny przejazd to strata, której nie odrobi nawet wysoka cena skupu. Optymalizacja zużycia to dziś jedyna realna walka z tym, co narzuca nam dzisiejsza cena diesla.
Dla Transportowców: Klauzula przeciw spekulacji
Przewoźnicy muszą zrozumieć, że obecna cena diesla to efekt globalnej gry.
BAF (Korekta paliwowa): Firmy, które nie zaktualizowały stawek o sobotni skok cen (500 zł/m³), de facto dopłacają do interesu.
Eco-driving: Redukcja prędkości zestawu do 80 km/h to spadek spalania o 15%. To jedyny „zastrzyk gotówki”, który nie zależy od spekulantów na giełdzie w Londynie czy Antwerpii.
Podsumowanie: Czy cena diesla może spaść?
IEA uważa, że tak, ale pod jednym warunkiem: musimy przestać karmić spekulantów wysokim popytem. Jednocześnie to czas na ruch rządu. Przy dzisiejszej cenie diesla, budżet państwa inkasuje o 57 groszy więcej VAT-u na każdym litrze niż przed wybuchem konfliktu. Ta „wojenna dywidenda” powinna zostać natychmiast zwrócona gospodarce poprzez obniżkę akcyzy. Tylko obniżenie ceny netto uratuje polski transport i rolnictwo przed katastrofą, którą funduje nam dzisiejsza cena diesla.
Fatalna informacja dla rolników, przewoźników i wszystkich konsumentów: cena diesla w hurcie w sobotę (21.03.2026) wystrzeliła do niebotycznego poziomu 7 258 PLN/m³ netto. To oznacza, że w ciągu jednej doby PKN Orlen podniósł cenę o ponad 500 zł na metrze, fundując nam paliwo brutto w hurcie za 8,93 zł/l.
Podwójny zysk: Fiskus i Orlen beneficjentami kryzysu
Obecna sytuacja to dla państwa i państwowego koncernu finansowe eldorado. Podczas gdy polska produkcja żywności staje pod znakiem zapytania, beneficjenci drożyzny liczą zyski:
Nadzwyczajne wpływy z VAT: Dzięki temu, że cena diesla w hurcie tak drastycznie wzrosła, budżet państwa inkasuje o 57 groszy więcej podatku na każdym litrze niż w dniu wybuchu wojny (skok z 1,10 zł do 1,67 zł). To miliardy złotych „wojennej dywidendy”, które rząd wyciąga z portfeli obywateli tylko dlatego, że jest drożej.
Rekordowe marże Orlenu: Choć koncern mówi o „braku marży detalicznej”, milczy o rekordowej marży rafineryjnej. Skoro diesel na ARA podrożał o 77%, a ropa o 54%, Orlen zarabia krocie na samym przerobie, co widać w dzisiejszym skoku ceny o pół złotego na litrze w ciągu 24 godzin.
Akcyza to jedyny ratunek dla netto
Rząd posiada potężną poduszkę finansową wygenerowaną z tych nadmiarowych zysków. Te pieniądze powinny natychmiast wrócić do gospodarki w formie radykalnego cięcia akcyzy.
VAT pomaga tylko konsumentom: Obniżka VAT do 8% to jedynie „pudrowanie” pylonów dla klientów indywidualnych.
Akcyza ratuje producentów: Tylko obniżka akcyzy uderza bezpośrednio w cenę netto. To jedyna droga, by rolnik-VAT-owiec i transportowiec odczuli realną ulgę.
Ewentualne zasłanianie się systemem zwrotu akcyzy dla rolników byłoby tylko biurokratyczną wymówką. Jeśli cena diesla w hurcie nie zostanie zbita systemowo poprzez cięcie podatków i marż, czeka nas fala bankructw w transporcie i drastyczny skok cen żywności jesienią.
Czas przestać tuczyć budżet kosztem ludzi, którzy karmią Polskę! Rząd musi oddać „wojenną dywidendę” tym, którzy dziś finansują ją u dystrybutora.
Najbliższej nocy bezchmurnie ma być na zachodzie kraju oraz na Kaszubach. Na wschodzie w nocy a w centrum nad ranem trochę więcej chmur. Na termometrach od -4 stopni w Jeleniej Górze i -3/-1 stopnia od Mazur po Warmię, Pomorze, Kujawy, Wielkopolskę, Ziemię Lubuską i Dolny Śląsk. W centrum i na południu od -1 do +1 stopnia a na wschodzie od 0 do +3 stopni na plusie.
W niedzielę nasili się silny wiatr suchowiej
Wszędzie oprócz Pomorza Zachodniego, Gdańskiego, Warmii, Mazur, Suwalszczyzny oraz regionów na północy Ziemi Lubuskiej, Wielkopolski i Kujaw oraz Mazowsza powieje silny wschodni wiatr. Od Zielonej Góry po Leszno, Wieluń, Sieradz, Łódź, Kielce powieje najmocniej- do 50 km/h. Na północy wiatr słaby z południowego wschodu i wschodu.
W ciągu dnia sucho i słonecznie z małym wyjątkiem. W Tatrach po południu pokropi deszcz.
W poniedziałek lokalna konwekcja, wtorek suchy i środa z frontem od zachodu
W poniedziałek po południu szansa na niewielkie, lokalne przelotne opady deszczu pojawi się od okolic Łodzi po Kielce, Kraków, Katowice a we wtorek w Bieszczadach. Nad resztą kraju słonecznie.
W środę rano jeszcze wszędzie sucho i słonecznie ale po południu nad zachodnią Polskę dotrze front. Tym razem nie wyschnie całkiem jak poprzednie i jest szansa na opad rzędu 1-3 mm a może lokalnie 5 mm. Nie wiadomo jeszcze czy front dotrze w środę na wschód kraju.
Generalnie tak jak było pisane już dawno temu pogoda po 25 marca pogorszy się. Ochłodzi się, powieje i wzrośnie szansa na opady.
W obliczu paraliżu Cieśniny Ormuz i drastycznego skoku cen energii, administracja USA zdecydowała się na krok, który jeszcze rok temu wydawałby się niemożliwy. Zawieszenie stuletniego prawa Jones Act to jasny sygnał: dla Białego Domu tanie paliwo i nawozy dla farmerów są ważniejsze niż ochrona własnej floty handlowej.
Koniec nietykalności Jones Act
Ustawa Jones Act z 1920 roku przez dekady była fundamentem amerykańskiego protekcjonizmu. Nakładała ona obowiązek, by transport morski między portami USA odbywał się wyłącznie na statkach zbudowanych w Ameryce i z amerykańską załogą. W marcu 2026 r., gdy ceny diesla na Środkowym Zachodzie zaczęły zagrażać ciągłości siewów, Donald Trump podpisał 60-dniowe uchylenie tych przepisów.
Co to zmienia w praktyce?
Logistyczny „bypass”: Zagraniczne tankowce i masowce mogą teraz bez przeszkód dostarczać paliwo i nawozy z terminali w Zatoce Meksykańskiej bezpośrednio do portów na Wschodnim Wybrzeżu i Wielkich Jeziorach.
Obniżka kosztów frachtu: Dopuszczenie globalnej konkurencji na wewnętrzne trasy USA ma obniżyć koszty transportu surowców o ok. 20-30%.
Szybsze dostawy mocznika: Dzięki operacji „Epic Fury”, priorytet w rozładunku otrzymały statki z komponentami do produkcji nawozów azotowych.
Diesel i nawozy: Walka o każdą centymetr słupka
Amerykańscy farmerzy, zrzeszeni w potężnej federacji Farm Bureau, postawili sprawę jasno: bez interwencji państwa siewy kukurydzy i soi w 2026 r. będą nieopłacalne.
Oczekiwania amerykańskich producentów są konkretne:
Diesel poniżej 4,50 USD/galon: To „granica bólu”, powyżej której koszty uprawy stają się destrukcyjne dla mniejszych gospodarstw.
Uwolnienie rezerw strategicznych: Administracja już zapowiedziała rekordowe uwolnienie ropy z SPR (Strategic Petroleum Reserve), aby nasycić rynek i zatrzymać rajd cenowy na stacjach.
Priorytet dla agro: Wprowadzenie „zielonych korytarzy” dla transportów rolniczych, które mają pierwszeństwo przed innymi towarami handlowymi.
Polska: Ciche echo globalnego wstrząsu
Podczas gdy USA reaguje z rozmachem mocarstwa, polski rolnik znajduje się w znacznie trudniejszym położeniu. Blokada szlaków na Bliskim Wschodzie wywołała w Polsce wzrosty cen mocznika do poziomów nienotowanych od lat.
W kraju nad Wisłą oczekiwania są zbieżne, choć rząd ciągle zwleka działaniami licząc na szybkie zakończenie konfliktu?
Wnioski dla rynku
Amerykańska decyzja o zawieszeniu Jones Act to dowód na to, że w 2026 roku bezpieczeństwo żywnościowe staje się elementem strategii obronnej. Trump pokazuje, że w sytuacjach nadzwyczajnych wolny handel i elastyczność logistyczna są najlepszymi narzędziami walki z inflacją kosztową w rolnictwie. Polska i Europa, uzależnione od importu surowców, muszą z uwagą obserwować te ruchy – bo to, co dzieje się w portach Houston czy Nowego Orleanu, z kilkutygodniowym opóźnieniem zawsze uderza w ceny w Wielkopolsce czy na Lubelszczyźnie.
Prognozy zbiorów 2026:Rolnicy i handlowcy z uwagą śledzą najnowsze doniesienia z Brukseli. Po wyjątkowo urodzajnym 2025 roku, nadchodzące żniwa w Europie mogą przynieść bolesne zderzenie z rzeczywistością. Eksperci z Coceral właśnie zaktualizowali swoje przewidywania – co czeka rynek zbóż i rzepaku w 2026 roku?
Analiza danych opublikowanych 17 marca 2026 r. przez Coceral (Europejskie Stowarzyszenie Handlu Zbożami) nie pozostawia złudzeń: powtórka z ubiegłorocznych, rekordowych plonów jest mało prawdopodobna. Choć prognozy ogólne są nieco lepsze niż te z grudnia, to w zestawieniu rok do roku widać wyraźny trend spadkowy.
Pszenica miękka: Powrót do średniej to spadek o miliony ton
Największe emocje budzi pszenica miękka. W 2025 roku średni plon w Unii Europejskiej wyniósł imponujące 6,38 t/ha. Obecne szacunki na 2026 rok zakładają spadek do poziomu 6,01 t/ha. W skali całej Wspólnoty i Wielkiej Brytanii oznacza to produkcję na poziomie 142,6 mln ton – to o ponad 6 mln ton mniej niż przed rokiem.
Mimo że wilgotność gleby w wielu regionach jest obecnie oceniana jako „doskonała” (szczególnie w Europie Południowej), specjaliści podkreślają, że ubiegłoroczne wyniki były „wyjątkowe” i trudne do utrzymania w dłuższej perspektywie. Północna i centralna część Europy na kluczową fazę wzrostu musi poczekać do maja – to wtedy rozstrzygnie się ostateczny wynik finansowy wielu gospodarstw.
Kukurydza wypiera inne uprawy? Paradoks areału
Ciekawy zwrot akcji obserwujemy w sektorze kukurydzy. Po fatalnych doświadczeniach z suszą w 2025 roku, wielu rolników straciło zaufanie do tego gatunku. Areał upraw kukurydzy w UE skurczył się z 8,4 mln do 8,1 mln hektarów.
Mimo mniejszej powierzchni, Coceral przewiduje paradoksalnie wyższe zbiory – 60,7 mln ton (wobec 59,3 mln ton w 2025 r.). Wynika to z nadziei na lepszą wydajność z hektara przy założeniu korzystniejszej aury. Wolne miejsce na polach zajmują natomiast rośliny jare, takie jak soja i słonecznik, które zyskują na popularności jako alternatywa dla kapryśnej kukurydzy.
Sytuacja na rynku roślin oleistych wydaje się najbardziej stabilna, choć i tu widać zmiany:
Rzepak: Produkcja ma wynieść 21,1 mln ton. Spadek plonów jednostkowych zostanie niemal w całości zamortyzowany przez zwiększenie powierzchni zasiewów (wzrost z 6,4 mln do 6,6 mln ha).
Jęczmień: Tu prognozy są mniej optymistyczne. Przewidywane 59,3 mln ton to wynik znacznie słabszy od ubiegłorocznych 63,6 mln ton.
Dlaczego te dane są ważne dla rynku?
Łączna produkcja zbóż w Europie w 2026 r. ma wynieść 298,9 mln ton. To spadek o ponad 11 mln ton w porównaniu z poprzednim sezonem. Taka redukcja podaży przy stabilnym popycie może stać się silnym impulsem cenowym na giełdach, co bezpośrednio przełoży się na strategię sprzedaży w polskich gospodarstwach.
Hodowla kur wydaje się prosta. Ziarno, woda, trochę zielonki i gotowe. W praktyce wiele problemów zdrowotnych ptaków wynika z nieświadomego dokarmiania ich resztkami z kuchni. To, co dla człowieka jest nieszkodliwe, dla kury może być toksyczne, powodować zatrucia, spadek nieśności, a nawet śmierć.
Poniżej znajdziesz szczegółowe omówienie produktów, których nie wolno podawać kurom oraz wyjaśnienie, dlaczego stanowią zagrożenie.
Surowe ziemniaki i zielone części roślin psiankowatych
Ziemniaki same w sobie nie są problemem, jeśli są ugotowane i podane bez przypraw. Niebezpieczeństwo pojawia się w przypadku surowych bulw oraz ich zielonych części. Zawierają one solaninę, toksyczny alkaloid, który może wywołać biegunkę, drgawki, a w większych ilościach zatrucie organizmu.
Szczególnie groźne są:
zielone, zazielenione ziemniaki
kiełki
łodygi i liście ziemniaka
liście pomidora
Układ pokarmowy kury nie radzi sobie z dużym stężeniem tych substancji. Objawy zatrucia mogą pojawić się szybko i obejmują apatię oraz zaburzenia równowagi.
Czekolada i słodycze
Choć może wydawać się to oczywiste, wiele osób traktuje kury jak domowe zwierzęta i podaje im resztki deserów. Czekolada zawiera teobrominę oraz kofeinę, które są szkodliwe dla ptaków. Nawet niewielkie ilości mogą powodować przyspieszone bicie serca, drżenie mięśni oraz problemy neurologiczne.
Dodatkowo słodycze dostarczają ogromnej ilości cukru, który zaburza naturalną florę bakteryjną jelit. W efekcie może dojść do biegunek oraz spadku odporności.
Surowe suche ziarna fasoli
Fasola w stanie surowym, zwłaszcza czerwona, zawiera fitohemaglutyninę. To substancja toksyczna, która w niewielkiej dawce może poważnie uszkodzić przewód pokarmowy ptaka.
Ugotowana fasola, bez soli i przypraw, może być podawana w małych ilościach. Jednak surowe nasiona są absolutnie zabronione. Wystarczy kilka ziaren, aby doprowadzić do silnego zatrucia.
Spleśniała pasza i resztki jedzenia
Pleśń wytwarza mykotoksyny. Są one jedną z najczęstszych przyczyn problemów zdrowotnych w przydomowych hodowlach. Nawet jeśli spleśniały fragment zostanie usunięty, toksyny mogą już znajdować się w całym produkcie.
Skutki podawania spleśniałego pokarmu to:
uszkodzenia wątroby
obniżenie odporności
spadek nieśności
problemy z układem oddechowym
Wilgotne pieczywo, nadgniłe owoce czy przemoczone ziarno powinny trafiać do kosza, nie do kurnika.
Awokado
Awokado zawiera persin, związek toksyczny dla wielu gatunków ptaków. Najwięcej tej substancji znajduje się w pestce i skórce, ale miąższ również może stanowić zagrożenie.
Zatrucie objawia się dusznością, osłabieniem oraz nagłą śmiercią w ciężkich przypadkach. Choć nie wszystkie kury reagują jednakowo, ryzyko jest zbyt duże, by eksperymentować.
Podawanie kurom surowych jajek, nawet jeśli pochodzą z własnego kurnika, może prowadzić do niepożądanego nawyku zjadania zniesionych jaj. Gdy ptaki odkryją smak surowej zawartości, mogą zacząć rozbijać świeżo zniesione jaja.
Dodatkowo surowe białko zawiera awidynę, która wiąże biotynę i utrudnia jej przyswajanie. Długotrwałe niedobory tej witaminy prowadzą do problemów ze skórą i upierzeniem.
Skorupki można podawać po wysuszeniu i rozdrobnieniu, ponieważ stanowią dobre źródło wapnia.
Słone i mocno przyprawione potrawy
Resztki obiadowe często zawierają sól, pieprz, czosnek w proszku oraz inne dodatki. Nadmiar soli jest szczególnie niebezpieczny dla kur. Ich organizm nie jest przystosowany do przetwarzania dużych ilości sodu.
Objawy zatrucia solą obejmują:
nadmierne pragnienie
wodnistą biegunkę
drgawki
zaburzenia neurologiczne
Długotrwałe podawanie słonych potraw może prowadzić do uszkodzenia nerek.
Zielone części cebuli i czosnku
Choć niewielkie ilości czosnku bywają stosowane jako naturalny dodatek wspierający odporność, duże dawki cebuli i jej zielonych części mogą uszkadzać czerwone krwinki. W efekcie dochodzi do anemii.
Niebezpieczne są szczególnie:
szczypior cebuli
zepsute cebule
koncentraty zawierające dużą ilość suszonej cebuli
Zawsze warto zachować umiar i unikać podawania warzyw w formie przetworzonej, przeznaczonej dla ludzi.
Produkty z pleśniącym serem
Ser sam w sobie w małej ilości nie jest toksyczny, ale sery pleśniowe mogą zawierać toksyny grzybowe. Dodatkowo są bardzo słone i tłuste. Układ trawienny kury nie jest przystosowany do przetwarzania dużej ilości tłuszczu zwierzęcego.
Nadmierne karmienie tłustymi resztkami sprzyja otłuszczeniu narządów wewnętrznych i obniżeniu nieśności.
Co zamiast ryzykownych resztek?
Kury najlepiej funkcjonują na zbilansowanej mieszance paszowej przeznaczonej dla niosek. Można urozmaicać dietę bezpiecznymi dodatkami:
gotowane warzywa bez soli
świeża trawa
dynia
marchew
niewielkie ilości owoców
Najważniejsza zasada brzmi prosto. Jeśli nie masz pewności, czy dany produkt jest bezpieczny, nie podawaj go. Układ pokarmowy kury jest wrażliwy na toksyny i nadmiar przypraw. Świadome żywienie przekłada się na zdrowie ptaków, jakość jaj oraz długą, stabilną nieśność w przydomowej hodowli
Ta strona korzysta z plików cookies. Służą do tego, by strona działała prawidłowo a także do analizowania ruchu na stronie, a także, by wyświetlać Ci lepiej dopasowane treści i reklamy. Stosujemy również cookies podmiotów trzecich. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności i cookies.
Ta strona korzysta z plików cookie, aby poprawić wrażenia podczas poruszania się po witrynie. Niektóre z nich są przechowywane w przeglądarce, bo są niezbędne do działania podstawowych funkcji witryny. Używamy również plików cookie podmiotów trzecich, które pomagają nam analizować i rozumieć, w jaki sposób korzystasz z tej witryny. Te pliki cookie oraz pliki stosowane w celach reklamowych będą przechowywane w Twojej przeglądarce tylko za Twoją zgodą. Masz również możliwość rezygnacji z tych plików cookie. Jednak rezygnacja z niektórych z tych plików cookie może wpłynąć na wygodę przeglądania.
Niezbędne pliki cookie są absolutnie niezbędne do prawidłowego funkcjonowania strony. Te pliki cookie zapewniają działanie podstawowych funkcji i zabezpieczeń witryny. Anonimowo.
Cookie
Duration
Description
cookielawinfo-checkbox-analytics
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Analityczne”.
cookielawinfo-checkbox-functional
11 months
To ciasteczko jest stosowane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent, aby udokumentować zgodę użytkownika na ciasteczka z kategorii "Funkcjonalne".
cookielawinfo-checkbox-necessary
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Niezbędne”.
cookielawinfo-checkbox-others
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Inne”.
cookielawinfo-checkbox-performance
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Wydajnościowe”.
viewed_cookie_policy
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent i służy do przechowywania informacji, czy użytkownik wyraził zgodę na korzystanie z plików cookie. Nie przechowuje żadnych danych osobowych.
Funkcjonalne pliki cookie wspierają niektóre funkcje tj. udostępnianie zawartości strony w mediach społecznościowych, zbieranie informacji zwrotnych i inne funkcjonalności podmiotów trzecich.
Analityczne pliki cookie są stosowane, by zrozumieć, w jaki sposób odwiedzjący wchodzą w interakcję ze stroną internetową. Te pliki pomagają zbierać informacje o wskaźnikach dot. liczby odwiedzających, współczynniku odrzuceń, źródle ruchu itp.
Reklamowe pliki cookie są stosowane, by wyświetlać użytkownikom odpowiednie reklamy i kampanie marketingowe. Te pliki śledzą użytkowników na stronach i zbierają informacje w celu dostarczania dostosowanych reklam.