W ostatnim czasie bardzo ważna dla polskich rolników i producentów rolnych, a także dla konsumentów stała się sprawa pochodzenia produktów rolnych trafiających na nasze stoły. Polscy rolnicy i producenci rolni, z oczywistych ekonomicznych względów nie chcą rezygnować ze sprzedaży swoich produktów na rynek krajowy. Interesującym zjawiskiem jest też postawa coraz liczniejszej rzeszy konsumentów, którzy za ważne uznają nie tylko ceny i jakość produktów, ale też źródło ich pochodzenia. Wśród klientów wzrasta świadomość mocnych stron Polski jako kraju o dominującej branży rolniczej. Na drugim biegunie tego zjawiska są sieci hipermarketów, które również zauważyły to zjawisko i w swoją marketingową strategię wpisują akcentowanie krajowego pochodzenia produktów. Niestety, w tym przypadku, dość częstym imperatywem są wewnętrzne uwarunkowania sieciowe, a produkty importowane nierzadko oznaczanie są i sprzedawane są jako produkty polskie. W efekcie dochodzi do wielu niejasności lub nawet nieprawidłowości. Wszystko to nie umknęło uwadze instytucji kontrolnych, takich jak Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, a także Inspekcja Handlowa.

Co mówi prawo?    

Zgodnie z obowiązującymi przepisami znakowanie świeżych warzyw i owoców nazwą kraju pochodzenia jest obowiązkowe. Jednak do UOKiK docierają liczne sygnały o niewłaściwym oznakowaniu warzyw i owoców. Instytucją upoważnioną do przeprowadzania kontroli w tym zakresie jest Inspekcja Handlowa.

W ubiegłym roku kontrole przeprowadzono min. w 96 sklepach należących do 18 sieci handlowych. Wykryte wówczas nieprawidłowości dotyczyły 31 sklepów (32,3 proc.) sieci: Aldi, Auchan, Biedronka, Dino, Hipermarket Bi1, Intermarché, Kaufland, Lewiatan, Lidl, Netto, Polo Market, Stokrotka i Tesco.

 

Inny kraj pochodzenia

Kontrole wykazały, że 118 partii warzyw i owoców (10,2 proc., kontrola objęła 1162 partie) było błędnie oznakowanych krajem pochodzenia. 61 produktów (5,2 proc. skontrolowanych) było oznakowanych innym krajem pochodzenia, niż wynikało to z dokumentów lub opakowań zbiorczych, w tym 31 niezgodnie z prawdą jako produkty z Polski.
Przykładowo, rzekomo polski seler pochodził z Holandii, o czym informowało opakowanie. Wywieszka przy czosnku mówiła, że pochodzi on z Polski, ale z faktury wynikało, że jest z Egiptu.

Zdarzało się też (46 partii), że na wywieszce przy produkcie podane było kilka krajów pochodzenia. Na przykład cebula „pochodziła” jednocześnie z Polski, Francji, Holandii i Słowacji, a konsument nie wiedział, który z krajów jest właściwy.

 

Brak informacji

Natomiast 9 partii skontrolowanych produktów w ogóle nie miało informacji o kraju pochodzenia.

– Nieprawidłowa informacja o kraju pochodzenia lub jej brak to wprowadzanie konsumentów w błąd wyjaśnia Tomasz Chróstny prezes UOKiK. – Polacy coraz częściej zwracają na to uwagę, starają się wybierać produkty polskie. Sprzedawcy i dostawcy mniej lub bardziej świadomie wykorzystują ten fakt, przypisując polskie pochodzenie zagranicznym warzywom i owocom. Musimy walczyć z takimi praktykami, żeby konsument zawsze wiedział, co i skąd kupuje. Dlatego kontrole Inspekcji Handlowej są bardzo ważne.

 

W związku z tym kontrole będą kontynuowane w kolejnych sklepach należących do sieci handlowych, a jeżeli zaistnieją podstawy, mogą pojawić się kary pieniężne nałożone przez Inspekcję Handlową, nawet do 20-krotności średniej krajowej za rok poprzedni (w 2018 roku według GUS wynosiła ona 4585 zł).

Co trzeba wiedzieć?

Jak informuje UOKiK, na podstawie unijnych przepisów, krajem pochodzenia powinny być oznakowane między innymi świeże owoce i warzywa, wołowina i cielęcina, ryby i owoce morza, miód, wino, oliwa z oliwek, jaja, surowe, pakowana wieprzowina, mięso kozie, baranina i drób.

Ponadto w Polsce, wymagane jest także podawanie kraju pochodzenia wieprzowiny, mięsa koziego, baraniny czy drobiu sprzedawanego na wagę. Ziemniaki, zarówno te oferowane na wagę, jak i pakowane, muszą mieć informację o kraju pochodzenia wraz z wizerunkiem flagi tego państwa.

„Produkt Polski”

Natomiast znakowanie produktów informacją „Produkt Polski” jest dobrowolne. Pod pewnymi warunkami można w nich użyć do 25 proc. składników importowanych, jednak jeśli są to surowce nie produkowane w Polsce (np. rodzynki). Więcej informacji na ten temat znaleźć można na stronie internetowej Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

 

Wątpliwości – co możemy zrobić?

Jak już wspominaliśmy, kontrole oznakowania produktów przeprowadza Inspekcja Handlowa, do której można zgłaszać nieprawidłowości. W sytuacji, gdy jako konsumenci odwiedzimy sklep i zauważymy wątpliwej jakości lub niewłaściwe oznaczenie produktu rolniczego lub jakiegokolwiek innego, powinniśmy powiadomić Inspekcję Handlową. Należy poinformować o rodzaju nieprawidłowości oraz sklepie, którego sprawa dotyczy. Pomocna może być również data wizyty. Należy kontaktować się z inspektoratem właściwym dla miejsca (województwa), siedziby sklepu. Organy Inspekcji Handlowej przeanalizują uzyskane informacje i w zależności od ich charakteru, a także od możliwości podjęcia kontroli w danym dniu, przeprowadzą kontrolę. Trzeba jednak podkreślić, że kontrole nie są wszczynane na wniosek.

Jeżeli rolnik zauważy w sklepie nieprawidłowo oznakowane owoce i warzywa, to tak samo jak inny konsument, może powiadomić Inspekcję Handlową. Należy jednak wiedzieć, że Inspekcja Handlowa ani UOKiK nie kwestionuje pochodzenia produktów rolnych w sklepach. Może natomiast zakwestionować nieprawidłowe oznakowanie tych produktów.

 

Jak działa Inspekcja?

Organy Inspekcji Handlowej na bieżąco kontrolują detal, także w zakresie artykułów rolno-spożywczych. Kontrole dotyczą oznakowania i zgodności składu z zadeklarowanym, w zakresie obowiązujących wymagań prawnych. W tym roku planowane są również kontrole świeżych owoców i warzyw.

Inspekcja Handlowa prowadzi kontrole na podstawie okresowych planów i nieplanowo (np. w związku informacjami od konsumentów) oraz na wniosek Prezesa UOKiK. Są to kontrole produktów żywnościowych, jak i innych produktów, np. zabawek, paliw, różnego rodzaju sprzętu.

 

Od 1 lipca nowa inspekcja – IJHARS

Niedawno Senat Rzeczypospolitej Polskiej uchwalił znowelizowaną ustawę o jakości handlowej artykułów rolno-spożywczych – ustawa została przekazana do podpisu Prezydentowi RP. Zgodnie z nią od 1 lipca br. na wszystkich etapach obrotu żywność kontrolować będzie już nie IH, ale Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych (IJHARS).

Tekst przygotował: Robert Gorczyński
Źródło: UOKiK
Foto: Pixabay