poniedziałek, 23 lutego, 2026
spot_img

Żywność z Ukrainy: Rekordowy eksport jaj przy rynkowym paraliżu zbóż i rzepaku

spot_imgspot_img
spot_imgspot_img

Żywność z Ukrainy w coraz większym stopniu zmienia swoją strukturę – z surowcowej na przetworzoną. Styczeń 2026 roku przyniósł imponujące wyniki ukraińskiego sektora drobiarskiego, podczas gdy polscy rolnicy przekonują się, że samo embargo na ziarno nie jest lekiem na niskie ceny w skupach.

Przeczytaj również – Żywność z Ukrainy pod lupą: Co dziesiąty transport zawracany z granicy!

Żywność z Ukrainy: Ofensywa na rynku jaj

W pierwszym miesiącu 2026 roku ukraińscy producenci sprzedali na rynkach zagranicznych 187,08 mln jaj, osiągając łączną wartość eksportu na poziomie 20,9 mln dolarów. Jak podaje „Związek Producentów Drobiu Ukrainy”, przychody walutowe z tego tytułu wzrosły aż 1,9-krotnie w porównaniu do stycznia ubiegłego roku.

Głównymi konsumentami ukraińskich jaj w styczniu 2026 roku były:

  • Hiszpania – 28,6% udziału,
  • Polska – 11,6%,
  • Wielka Brytania – 10,2%.

Dla porównania, w całym 2025 roku eksport jaj z Ukrainy wzrósł o rekordowe 65,6%, osiągając poziom 2,05 mld sztuk. Te dane pokazują, że ukraińskie produkty przetworzone skutecznie wypełniają luki na europejskich rynkach, korzystając z wysokiej wydajności tamtejszych ferm i niższych kosztów produkcji.

Bilans handlowy: Eksport z Polski na Ukrainę w 2025 roku

Dla zachowania pełnego obrazu sytuacji należy spojrzeć na dane KOWR za cały rok 2025, które pokazują, że żywność z Ukrainy nie płynie tylko w jednym kierunku. Ukraina stała się dla nas drugim najważniejszym odbiorcą żywności poza Unią Europejską, a wartość polskiego eksportu na ten rynek osiągnęła rekordowe 1,2 mld EUR (wzrost o 25% r/r).

Podczas gdy z Ukrainy trafiają do nas głównie surowce lub produkty takie jak jaja, Polska wysyła za wschodnią granicę produkty o wysokim stopniu przetworzenia:

  • Produkty mleczarskie (sery, twarogi, jogurty),
  • Wyroby piekarnicze i cukiernicze,
  • Przetwory mięsne oraz gotową karmę dla zwierząt.

Mit embarga: Dlaczego ceny zbóż w kraju nie rosną?

Mimo że polski rynek jest chroniony przez krajowy zakaz importu ukraińskiej pszenicy czy kukurydzy, ceny w skupach nie drgnęły w górę. Fakt, że żywność z Ukrainy w postaci ziarna nie wjeżdża bezpośrednio do kraju, nie eliminuje jej wpływu na rynek globalny.

O stawce w Polsce decyduje giełda MATIF oraz sytuacja w portach, które są pod presją rekordowej podaży zbóż na świecie (doskonałe zbiory w Argentynie i Australii). Dopiero trwały trend wzrostowy na rynkach światowych może z czasem podnieść ceny w eksporcie, a w konsekwencji – w głębi kraju. Lokalne embargo zapobiega jedynie logistycznemu zapchaniu magazynów, ale nie jest w stanie wygenerować odbicia cenowego przy globalnej nadprodukcji.

Rzepakowy paradoks: Czy zakaz może obniżać ceny?

Największy paradoks dotyczy sektora oleistych. Embargo na import surowca może wręcz obniżać ceny skupu w Polsce. Wynika to z osłabienia konkurencyjności polskiego przetwórstwa:

  1. Wyższe koszty surowca: Polskie tłocznie, odcięte od tańszego rzepaku z Ukrainy, muszą kupować surowiec drożej niż zakłady w Niemczech czy Holandii, które swobodnie sprowadzają ukraińskie nasiona.
  2. Gorsze wyniki finansowe: Droższy wsad sprawia, że polskie firmy osiągają mniejsze zyski i tracą rynki zbytu na rzecz tańszego oleju z Zachodu.
  3. Brak przestrzeni dla rolnika: Skoro tłocznia zarabia mniej, nie ma możliwości zaoferowania lepszych stawek polskiemu plantatorowi.

Analiza ekspercka: Czy bez embarga byłoby jeszcze gorzej? Choć embargo chroni drożność polskich elewatorów (zapobiegając lokalnym „cenom paniki”), to nie chroni portfela rolnika przed globalną bessą. Przy obecnych kosztach finansowania i rekordowych zbiorach na antypodach, cena terminowa pozostaje niska. Nawet bez fizycznej obecności ziarna z Ukrainy w kraju, jego obecność na rynkach trzecich wypycha polski eksport, dusi ceny w portach i rzutuje na stawki w głębi Polski.


Podsumowanie: Rok 2026 pokazuje, że żywność z Ukrainy to już nie tylko problem nadmiaru ziarna, ale przede wszystkim wyzwanie dla rentowności polskiego przetwórstwa. Przy ciągle niskim kursie dolara i niskich cenach paliw (r/r) wpływających na transport, polski sektor agro musi szukać szans w eksporcie produktów przetworzonych, na które popyt – co widać na przykładzie Ukrainy – dynamicznie rośnie.

spot_img
Andrzej Bąk
Andrzej Bąk
Pochodzę ze wsi położonej na Lubelszczyźnie. Wykształcenie zdobyłem na studiach rolniczych w Olsztynie i Lublinie (ekonomika rolnictwa), oraz w Wyższej Szkole Menedżerów (doradztwo inwestycyjne i analiza finansowa). Pracowałem przy tworzeniu Warszawskiej Giełdy Towarowej S.A. (WGT S.A.) przy udziale ekspertów z giełdy w Chicago. Aktualnie prowadzę portal internetowy e-WGT - Internetowa Giełda Rolna należący do WGT S.A. Na co dzień zajmuję się analizą rynków rolnych i paliw.

Napisz komentarz

0 0 głosy
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie
Zobacz wszystkie komentarze

Podobne artykuły

Bieżący Agro Profil

spot_img

Śledź nas

Ostatnie artykuły

Strefa wiedzy

Pogoda dla rolników

0
Chętnie poznamy Twoją opinię, skomentuj!x