Burze zamieniły pola w jeziora
Minione dni przyniosły mieszkańcom Wielkopolski wyjątkowo intensywne opady deszczu. W miejscowości Chraplewo (gmina Kuślin) spadło nawet 140–150 litrów wody na metr kwadratowy, co doprowadziło do rozległych zalań pól uprawnych. Rolnicy przyznają, że czegoś takiego nie pamiętają.
Ponad metr wody na polu kukurydzy
Najtrudniejsza sytuacja panuje na plantacjach kukurydzy. W najniżej położonych miejscach woda osiąga nawet 1,2 metra głębokości, a około 10 hektarów upraw znalazło się pod wodą.
– Pierwszy raz mamy do czynienia z taką ilością wody, żeby pola były zalane w takim stopniu. Wcześniej zdarzało się, że woda spływała do obniżeń terenu, ale nigdy na taką skalę – relacjonuje rolnik z Chraplewa.
Wszystko wskazuje na to, że kukurydza na najbardziej zalanych fragmentach pól nie przetrwa. Długotrwałe zaleganie wody może doprowadzić do gnicia roślin i całkowitej utraty plonu.
Pszenica i rzepak mają większe szanse
Nieco lepiej wygląda sytuacja na sąsiednich plantacjach pszenicy i rzepaku. Tam zalania są mniejsze, a kłosy pszenicy w wielu miejscach wystają ponad powierzchnię wody. Rolnicy liczą, że straty będą zdecydowanie niższe niż w przypadku kukurydzy.
Największe opady właśnie w Chraplewie
Choć burze objęły większą część regionu, to właśnie okolice Chraplewa znalazły się w centrum najbardziej intensywnych opadów.
Dla porównania:
- Hraplewo – około 140–150 l/m²,
- Brody – około 80 l/m²,
- Wąsowo – około 100 l/m².
Tak duża ilość wody w tak krótkim czasie sprawiła, że lokalne zagłębienia terenu błyskawicznie zamieniły się w rozlewiska.
Jak wyglądają zalane pola?
Na nagraniu z gospodarstwa w Chraplewie widać ogromne połacie stojącej wody oraz całkowicie zalane fragmenty plantacji kukurydzy. To obraz, który pokazuje, jak gwałtowne zjawiska pogodowe coraz częściej wpływają na polskie rolnictwo i z jakimi wyzwaniami muszą mierzyć się rolnicy.









