czwartek, 5 marca, 2026
spot_img

Regulacja pokroju i ochrona fungicydowa. Jak zadbać wiosną o rzepak?

spot_imgspot_img
spot_imgspot_img

Regulacja pokroju i ochrona fungicydowa rzepaku ozimego zależy m.in. od przebiegu pogody, pokroju i kondycji roślin oraz presji chorób. Scenariusz działania powinien być elastyczny i dostosowany do aktualnej sytuacji na plantacji.

Przebieg jesiennej wegetacji

Przebieg jesiennej wegetacji ma wpływ na tło infekcyjne oraz potrzebę regulacji pokroju rzepaku ozimego. Długa i ciepła aura sprzyja intensywnemu wzrostowi rozety, a niekiedy częściowemu wynoszeniu stożka wzrostu. Wydłuża jednocześnie okres, w którym patogeny liści mogą infekować rośliny i przygotowywać podstawę do porażenia od wczesnej wiosny. 

Z kolei krótka jesień lub niekorzystne warunki pogodowe, takie jak nadmiar opadów atmosferycznych, sprawiają, że rośliny są mniejsze, często z relatywnie słabszym systemem korzeniowym. Zwiększa to ryzyko nierównego startu wiosną i ogranicza możliwości prawidłowej regulacji.

Zróżnicowany przebieg zimy 

Silne przemrożenia rozety i liści wpływają negatywnie na zdrowotność łanu. Martwe tkanki i blizny po zredukowanych organach są doskonałym środowiskiem do rozwoju infekcyjnych grzybni i łatwą drogą dla wnikania patogenów do roślin. 

W tym roku warunki w okresie wczesnowiosennym są bardzo zróżnicowane. W całym kraju obserwuje się jednak zwiększone ryzyko presji chorób. Na większości pól rzepak ozimy osiągnął stopień prawidłowego rozwoju w okresie jesiennym – rozeta z co najmniej 8 liśćmi, szyjka korzeniowa o grubości minimum 12 mm. Obfite jesienne opady w wielu lokalizacjach pogorszyły jednak finalnie ich stan, doprowadzając częściowo do słabszego rozwoju korzeni, a także problemów z dostępnością powietrza i azotu. Obserwowano tym samym redukcję wykształconych liści. 

Prawidłowej wymianie gazowej nie sprzyjała zalegająca warstwa grubej pokrywy śnieżnej, a często i lodu. W tym przypadku może dojść do ubytku w obsadzie roślin i rozwoju patogenów. Natomiast tam gdzie podczas silnych mrozów brakowało śniegu, zachodzi duże ryzyko uszkodzeń liści, na których będą rozwijały się grzyby.

Wysoka presja chorób

Choroby grzybowe w rzepaku wpływają nie tylko na powierzchnię asymilacyjną i funkcjonowanie łodygi, ale także na zimotrwałość. Z punktu widzenia integrowanej ochrony znaczenie mają zarówno choroby występujące w okresie jesiennym i inicjujące proces porażenia wiosną, jak również te ujawniające się dużo później, niż można efektywnie je zwalczać. 

Choroby łodygowe zwiększają ryzyko wylegania, pogarszają transport wody i asymilatów oraz skracają czas efektywnego nalewania nasion. W zestawieniach fitosanitarnych dla rzepaku jako najważniejsze problemy wymienia się m.in. suchą zgniliznę kapustnych, zgniliznę twardzikową, czerń krzyżowych, szarą pleśń, cylindrosporiozę i mączniaki, ale także werticiliozę.

Strategię ochrony fungicydowej i regulacji pokroju należy rozpocząć od lustracji pola i obserwacji roślin. fot. M.Piśny

Różne oblicza suchej zgnilizny kapustnych

W przypadku suchej zgnilizny kapustnych, która jest najbardziej rozpoznawalną chorobą rzepaku, nie ma jednego sprawcy. Jej objawy wynikają z infekcji dwóch blisko spokrewnionych gatunków – Leptosphaeria maculans i Leptosphaeria biglobosa (stadium konidialne historycznie opisywane jako Phoma lingam). Pierwszy z nich jest zwykle uznawany za bardziej agresywny i silniej powiązany z atakowaniem podstawy łodygi, drugi częściej daje klasyczne objawy na liściach. 

Z punktu widzenia ochrony najważniejsze jest to, że oba gatunki nie reagują identycznie na tę samą substancję czynną. Różne triazole nie zawsze wykazują ten sam poziom ograniczenia choroby. W doświadczeniach laboratoryjnych porównywano wrażliwość obu gatunków na wybrane substancje z grupy triazoli. Najsilniejszym i najbardziej wyrównanym działaniem wobec L. maculans i L. biglobosa odznaczał się difenokonazol. Wykazał on niemal pełne zahamowanie wzrostu grzybni w badanym zakresie stężeń.

Tebukonazol działał wyraźnie słabiej, przy czym w tych samych warunkach L. biglobosa miała tendencję do niższej wrażliwości niż L. maculans. Mieszanina protiokonazolu z tebukonazolem również ograniczała wzrost obu patogenów. Efekt w tym konkretnym porównaniu był, jednak mniej wyraźny niż dla difenokonazolu. Difenokonazol ponadto wykazywał bardzo dobrą skuteczność przy dawkach 125 g s.a/ha. Pozostałe substancje wymagały dużo wyższych stężeń do osiągnięcia podobnego efektu fungicydowego.

Niezauważana werticilioza

Werticilioza rzepaku jest powodowana najczęściej przez Verticillium longisporum. Choroba bywa często przeoczona, ponieważ jej najbardziej charakterystyczne skutki są często zauważane dopiero pod koniec wegetacji oraz po żniwach na ściernisku i resztkach pożniwnych. 

Częstym błędem jest przypisywanie objawów werticiliozy innym czynnikom, w tym uszkodzeniom powodowanym przez szkodniki łodygowe. Zadrapania skórki na spodniej stronie liścieni i liści diagnozuje się jako efekt jesiennego żerowania pchełek. Za przewężenia korzenia w fazie liścieni obwinia się natomiast zgorzel siewek. Jedynym charakterystycznym objawem i wyraźnym sygnałem jest żółknięcie połowy liścia w późniejszym okresie wegetacji. Nie pojawia się ono jednak na wszystkich roślinach i tym samym nie wzbudza naszej czujności. 

Chemiczne metody, a raczej próby jej ograniczania nie są powszechnie znane i opisywane. Dodatkowo liczy się tutaj szybka reakcja i walka. Widoczne po żniwach suche, brązowe, puste i czarne w środku łodygi to znacznie częściej efekty werticiliozy, a nie działalności szkodników.

Możliwości interwencyjnego ograniczenia werticiliozy zabiegami fungicydowym są ograniczone. Znaczenie mają przede wszystkim działania profilaktyczne, w tym prawidłowy płodozmian, ograniczanie źródeł inokulum wczesną jesienią i utrzymywanie wysokiej witalności roślin. Wiosną natomiast można jedynie zredukować dotkliwość objawów.

Warto wybierać odmiany o wysokim profilu zdrowotnościowym, które pozwolą na zmniejszenie nakładów na fungicydy. fot. M.Piśny

Zdrowotność odmian

Dobór kreacji w rzepaku ma ogromne znaczenie w kontekście zdrowotności i prowadzenia łanu. Odporność odmianowa na suchą zgniliznę to nie tylko slogan marketingowy, a jedynie słowne uwydatnienie zjawiska, które powinno się określać jako mniejsza podatność na choroby. 

Literatura dotycząca suchej zgnilizny kapustnych podkreśla znaczenie genów odporności (Rlm) i odporności ilościowej. Presja patogenu i skuteczność ochrony zależy również od interakcji odmiana–środowisko–populacja patogenu. Lepsza odporność odmianowa pozwala ograniczać presję infekcyjną, ale nie zwalnia z konieczności monitoringu i terminowego wykonania zabiegu w sezonach o wysokim zagrożeniu.

Rozpocząć od lustracji polowej

Wczesnowiosenną strategię ochrony i regulacji rzepaku należy rozpocząć od oceny fazy BBCH roślin, kondycji po zimie, presji chorób jesienią i warunków do ich rozwoju oraz prognozy pogody na najbliższe kilka dni. Następnie trzeba zdefiniować cel nadrzędny, którym może być regulacja i usztywnienie łanu, ograniczenie ryzyka chorób łodygowych albo bezpieczne wsparcie regeneracji roślin. Dopiero wtedy dobiera się rozwiązanie, które zapewnia właściwy mechanizm działania i akceptowalny poziom ryzyka w danych warunkach. 

Zabieg czyszczący na start

Ochrona rzepaku przed groźnymi infekcjami jest często utrudniona ze względu na chłód i przymrozki. Odkąd wycofano kontaktowe środki chemiczne działające w niskich temperaturach, a pozostały jedynie działające bardzo krótko sole miedzi i siarka elementarna, zabieg czyszczący (T0) został postrzegany jako mało skuteczny. 

Coraz większe uszczuplanie rejestru środków ochrony roślin wywołało ponowną potrzebę wykorzystania niechemicznych metod ochrony. Zaowocowało to opracowaniem skuteczniejszych preparatów do wczesnowiosennej ochrony roślin jak heptaglukonian miedzi. Uzupełnia on technologię chemiczną i znacząco poprawia zdrowotność roślin niezależnie od temperatury otoczenia.

Heptaglukonian miedzi jest dobrym rozwiązaniem w zabiegach czyszczących w rzepaku na bardzo wczesnym etapie wiosny, gdy presja powierzchniowa patogenów utrzymuje się po jesieni. W takich warunkach pełne wykorzystanie potencjału fungicydów o działaniu układowym jest ograniczone przez niskie temperatury i wolniejszą fizjologię roślin.

Miedź systemiczna w zabiegach czyszczących. Czy T0 będzie potrzebne tej wiosny?

Regulacja pokroju i ochrona fungicydowa

Podczas zabiegu ochrony i regulacji warunki są bardzo różne. Podczas szybkiej i ciepłej wiosny, gdy temperatury osiągają 10–12°C, można od razu zastosować dwufunkcyjny zabieg fungicydowo-regulacyjny, do którego wykorzystuje się substancje z grupy triazoli o silniejszym działaniu regulującym – tebukonazol lub metkonazol. Jednak podczas zimnej wiosny ich zastosowanie nie przyniesie ani efektu regulacyjnego, ani fungicydowego, a jedynie może dojść do spowolnienia rozwoju spowodowanego fitotoksycznościami.

W takim wypadku lepiej te zabiegi rozdzielić. Najpierw przeprowadza się wspomniany wyżej zabieg czyszczący z preparatami niewymagającymi wysokich temperatur. Następnie wykonuje regulację typowym retardantem – chlorkiem mepikwatu albo chlorkiem chloromekwatu, które działają także w niższych temperaturach. A dopiero po nadejściu odpowiednich warunków stosuje się klasyczne fungicydy.

Nie warto jednak wykonywać żadnych zabiegów klasycznymi fungicydami i regulatorami przy występujących przymrozkach, długotrwałym chłodzie lub suszy fizjologicznej, gdyż może to przynieść więcej szkody niż pożytku. Roślina w stresie gorzej metabolizuje substancje, wolniej regeneruje tkanki i łatwiej ulega fitotoksyczności. W takich sytuacjach zasadne jest przesunięcie zabiegu na okres stabilniejszych temperatur lub rozdzielenie funkcji – najpierw poprawa higieny łanu rozwiązaniami o działaniu ochronnym, a następnie zabieg układowy po wystąpieniu odpowiednich temperatur. 

Regulację pokroju należy rozpocząć w fazie BBCH 32–33, kiedy następuje najdynamiczniejszy wzrost pędu głównego, i zakończyć najpóźniej przed fazą zielonego pąka, która kończy okres dla bezpiecznej, silnej regulacji.

Regulacja pokroju i ochrona fungicydowa
Zabieg należy wykonać w optymalnych warunkach pogodowych i pełnym wigorze roślin. fot. R.Nowicki

Bujne i gęste plantacje

Na plantacjach bujnych i gęstych, z wysokim potencjałem wylegania, priorytetem jest wczesna regulacja w momencie rozpoczęcia elongacji pędu, widoczna jako przejście z rozety do fazy z widocznymi rozgałęzieniami. W takich przypadkach kluczowe jest utrzymanie stabilności łanu oraz ograniczenie infekcji prowadzących do uszkodzeń łodygi, ponieważ gęsty łan tworzy mikroklimat sprzyjający patogenom. 

W tym scenariuszu powinniśmy skupić się na mocnej regulacji opartej nie tylko o triazole, ale dołączyć także typowe regulatory wzrostu jak trineksapak etylu, proheksadion wapnia, chlorek chloromekwatu czy chlorek mepikwatu, w zależności od temperatur i nasłonecznienia. Wykorzystując retardanty do regulacji łanu, można wybrać triazole mocne pod względem ograniczania suchej zgnilizny jak difenokonazol czy protiokonazol.

Wyrównane i optymalne plantacje

Na plantacjach wyrównanych, o średniej obsadzie i dobrej kondycji po zimie, decyzję warto opierać na ryzyku chorób dominujących w danym sezonie oraz na historii pola. Jeśli jesienią notowano objawy wskazujące na początek infekcji suchej zgnilizny, należy pamiętać o zróżnicowaniu sprawców i możliwej różnej wrażliwości na część triazoli. Przemawia to za doborem substancji o profilu dopasowanym do celu oraz za zachowaniem zasad rotacji mechanizmów działania.

W tym scenariuszu regulacja powinna być dostosowana do tempa wzrostu, bez dążenia do maksymalizacji skrócenia, ponieważ roślina ma zwykle wystarczający potencjał do utrzymania pokroju przy prawidłowym prowadzeniu odżywienia i terminowym zabiegu fungicydowym. Tu dobrze sprawdzi się mieszanina difenokonazolu i paklobutrazolu.

Osłabione i opóźnione plantacje

Na plantacjach osłabionych, przerzedzonych lub opóźnionych rozwojowo po zimie priorytetem jest utrzymanie zdolności regeneracji i odbudowa wigoru. W tym wariancie intensywna regulacja w niekorzystnych warunkach pogodowych może pogłębiać stres. Decyzja powinna więc uwzględniać bezpieczeństwo roślin i realną potrzebę skracania. 

Wczesnowiosenne działania powinny koncentrować się na poprawie warunków funkcjonowania roślin, w tym na wsparciu mikroelementowym i na ograniczaniu presji powierzchniowej. Zabieg układowy należy wykonać dopiero w oknie stabilniejszych temperatur, kiedy rośliny podejmują aktywny wzrost. Jednocześnie, jeżeli na polu występowała już werticilioza, należy przyjąć, że objawy mogą ujawniać się późno, również po zbiorze. Działania wiosenne powinny wówczas ograniczać stresy i wspierać utrzymanie witalności, co pomaga redukować dotkliwość tej choroby. W tej strategii  sprawdzi się protiokonazol i difenokonazol w połączniu z azoksystrobiną, która wywołuje efekt intensywniejszej wegetacji.

Cenne triazole w odwrocie

Triazole przez lata były filarem ochrony i regulacji w rzepaku. Część z nich łączy działanie fungicydowe z efektem skracającym, wynikającym z ingerencji w metabolizm steroli i pośrednio w gospodarkę hormonami wzrostu. Najbardziej odczuwalną konsekwencją zmian rejestracyjnych jest to, że ubyło substancji z tej grupy, które kiedyś budowały elastyczność programów. Po wycofaniu m.in. epoksykonazolu, propikonazolu czy cyprokonazolu ważą się losy najczęściej wykorzystywanej substancji w ochronie rzepaku – tebukonazolu.

Choć nie jest to substancja nie do zastąpienia, to stanowi skuteczne i ekonomiczne rozwiązanie fungicydowo-regulacyjne w rzepaku. Konsekwencją potencjalnych dalszych ograniczeń jest mniejsza liczba rozwiązań zapewniających jednoczesną regulację łanu i zwalczania chorób, większa potrzeba łączenia różnych mechanizmów działania oraz rosnące znaczenie odmian i agrotechniki.

Wpływ substancji na skuteczność ochrony 

Poszczególne substancje aktywne różnią się profilem działania na patogeny, potencjałem regulacyjnym oraz stabilnością efektu w mniej sprzyjających warunkach. Rozwiązania kontaktowe są wartościowe jako tło ochronne i element ograniczania ryzyka odporności. Złożone substancje chemiczne wymagają natomiast większej dyscypliny w doborze terminu oraz rotacji mechanizmów działania. 

Ogólna zasada oceny ryzyka odporności wskazuje, że fungicydy o jednym miejscu działania niosą większe ryzyko selekcji odporności niż fungicydy wielokierunkowe. Najlepszą strategią jest wykonywanie mieszanin lub stosowanie gotowych preparatów zawierających substancje z różnych grup chemicznych. 

Substancja czynna to nie wszystko

Środki ochrony roślin to nie tylko substancje czynne. Ta sama substancja czynna może być podana w różnych typach formulacji, z innymi adiuwantami i rozpuszczalnikami. Przekłada się to na szybkość ich wnikania, odporność na zmywanie, równomierność pokrycia oraz bezpieczeństwo dla roślin w warunkach stresowych. W trudnych warunkach atmosferycznych lub ograniczonej regeneracji roślin te elementy mogą decydować o bezpieczeństwie uprawy.

Nie oznacza to, że nie ma dobrych generyków, ale trzeba je oceniać nie wyłącznie w przeliczeniu kosztu na jednostkę substancji czynnej, lecz również na skuteczność, przewidywalność efektu i jakości formulacji.

Dobór preparatów oraz przygotowanie odpowiedniej mieszaniny roboczej wpływają na skuteczność wykonanego zabiegu. fot. M.Piśny

Mieszalność pestycydów z nawozami

Łączenie zabiegów jest uzasadnione ekonomicznie, ale w rzepaku wczesną wiosną wymaga ostrożności. Zwiększone ryzyko fitotoksyczności pojawia się szczególnie wtedy, gdy łączy się kilka silnych preparatów w okresie chłodu, przy silnych wahaniach temperatury oraz na roślinach osłabionych po zimie. W takich sytuacjach bezpieczniejsze bywa rozdzielenie zabiegów albo ograniczenie liczby komponentów w mieszaninie.

Insektycydy często wymagają zastosowania w tym samym czasie co regulacja i ochrona fungicydowa. Do tego dochodzi często także odżywianie dolistne. Taką mieszaninę trzeba skontrolować zarówno z punktu widzenia bezpieczeństwa dla rośliny i mieszalności, ale przede wszystkim skuteczności. 

Dobrym przykładem jest stosowanie boru w formie popularnej boroetanoloaminy, która jest silnie zasadowa, co drastycznie pogarsza działanie insektycydów i fungicydów, które lepiej działają w środowisku kwaśnym. W takich sytuacjach trzeba dobrze kondycjonować wodę używaną do oprysków lub wykonać osobne zabiegi.

spot_imgspot_img

Napisz komentarz

0 0 głosy
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie
Zobacz wszystkie komentarze

Podobne artykuły

Bieżący Agro Profil

spot_img

Śledź nas

Ostatnie artykuły

Strefa wiedzy

Pogoda dla rolników

0
Chętnie poznamy Twoją opinię, skomentuj!x