Europejskie stowarzyszenie producentów nawozów Fertilizers Europe wycofało skargę na rosyjski mocznik. Skarga mówiła o tym, że Rosja sprzedaje go w Unii po zaniżonych cenach. Związkowcy z Grupy Azoty Puławy zwracają uwagę, że w 2025 r. do Polski trafiło prawie milion ton tego nawozu. Pytają, dlaczego skargę wycofano.
Skarga z sierpnia 2025 r.
Skargę złożono 11 sierpnia 2025 r. w imieniu producentów, którzy wytwarzają ponad 25% unijnego mocznika. Stowarzyszenie twierdziło, że Rosjanie mają tanią produkcję, bo państwo ustala u nich niskie ceny gazu, a gaz jest głównym surowcem do wytwarzania mocznika. Na tej podstawie Komisja Europejska zaczęła sprawdzać, czy rosyjski mocznik jest sprzedawany po zaniżonych cenach.
Według związku to postępowanie jeszcze się nie skończyło. Mimo to stowarzyszenie, które je zaczęło, wycofało skargę. Związkowcy podają, że stało się to 14 października 2026 r. Powołują się na komunikat samego Fertilizers Europe.
960 528 ton mocznika z Rosji
Związek przytacza dane handlowe za 2025 r.:
- Polska sprowadziła z Rosji 960 528 ton mocznika, wartych ok. 377 mln USD,
- Rosja miała ok. 55% polskiego importu mocznika,
- wszystkich nawozów z Rosji przyjechało ok. 1,8 mln ton.
Związkowcy zwracają uwagę, że mocznik to najważniejszy produkt Puław. Piszą też, że rosyjscy producenci mają tani gaz, a polskie zakłady płacą więcej za energię, uprawnienia do emisji CO2 i spełnianie unijnych przepisów.
Pytania do zarządu Grupy Azoty
Związkowcy pytają, co się zmieniło od sierpnia 2025 r. i co stoi za decyzją o wycofaniu skargi. Przypominają, że Grupa Azoty należy do tego stowarzyszenia. Według nich wiceprezesem organizacji jest Marcin Celejewski, który jest też prezesem Grupy Azoty i Puław. Chcą wiedzieć:
- kto podjął decyzję o wycofaniu skargi i dlaczego,
- jakie stanowisko zajął w tej sprawie prezes,
- co zrobił, żeby chronić polskiego producenta.
Odpowiedzi zarządu na razie nie ma.
Tańszy nawóz teraz, ryzyko później
Związkowcy przyznają, że tańszy import może pomóc kupującym nawozy. Ostrzegają jednak, że jeśli polskie zakłady będą długo pod presją cen, mogą produkować mniej. Wtedy, gdy dostawy z zagranicy się zatrzymają, nawozów może zabraknąć lub mogą mocno zdrożeć. Ich zdaniem o bezpieczeństwie dostaw nie można decydować tylko po cenie jednej tony.
Dla gospodarstw to sprawa z dwiema stronami. Bez ceł rosyjski mocznik może dalej trafiać do Unii bez dodatkowych kosztów. Z drugiej strony, jeśli większość nawozu przyjeżdża z jednego kierunku, ryzyko jest większe.
Rolnicy pytają dziś o to:
- czy tani mocznik z zagranicy zostanie na rynku także w kolejnych sezonach,
- co stanie się z cenami, jeśli krajowa produkcja zmaleje,
- kto zapewni nawozy, gdy sytuacja się zmieni.
Na razie to tylko pytania. Powody decyzji Fertilizers Europe nie zostały wyjaśnione, a zarząd Grupy Azoty milczy.
Źródło: stanowisko OM NSZZ „Solidarność” Grupa Azoty Puławy S.A. opublikowane na Facebooku; komunikat Fertilizers Europe, na który powołuje się związek.







