środa, 7 stycznia, 2026

Kazachstan – rolnictwo na nieludzkiej ziemi [ROLNICTWO ŚWIATA]

Co znajdziesz w artykule?

Kazachstan to jedno z najbardziej surowych i zarazem fascynujących miejsc na Ziemi. Kraj pośrodku kontynentu euroazjatyckiego, bez dostępu do morza, z ogromnymi, płaskimi przestrzeniami, gdzie zimą temperatura spada do –40°C, a latem dobija do +40°C. Roczne opady w wielu regionach nie przekraczają 100–200 mm, a wiatr potrafi nieustannie szarpać suchym powietrzem, nie przynosząc deszczu.

Mimo tak ekstremalnych warunków Kazachstan stał się poważnym producentem zbóż, szczególnie pszenicy. Przez kilka dni przejechaliśmy ponad 5 tysięcy kilometrów, odwiedzając gospodarstwa liczące setki tysięcy hektarów, nowoczesne fermy mleczne i biedne wsie polskich zesłańców. To opowieść o rolnictwie w Kazachstanie – kraju, w którym ziemia jest znakomita, ale klimat robi wszystko, żeby rolnikowi przeszkodzić.

Astana – futurystyczna stolica na środku stepu

Nasza wyprawa zaczyna się w Astanie – jednej z najzimniejszych stolic świata, zaraz po Ułan Bator. Miasto wygląda, jakby ktoś zaprojektował je od zera na desce kreślarskiej. Nic dziwnego – decyzję o uczynieniu go stolicą podjęto dopiero w 1997 roku. Władze postanowiły wtedy stworzyć wizytówkę na skalę światową i zaprosiły do projektu japońskiego architekta Kisho Kurokawę.

Efekt? Futurystyczne, symetryczne miasto o szerokich alejach, błyszczących wieżowcach i ekspresowym tempie rozwoju. W ciągu ostatniej dekady Astana niemal podwoiła liczbę mieszkańców. Ludzie ściągają tu z prowincji, a korzystna demografia tylko przyspiesza proces. W Kazachstanie statystyczna kobieta ma prawie troje dzieci – około trzykrotnie więcej niż w Polsce. To w dużej mierze efekt konserwatywnego stylu życia i silnego przywiązania do rodziny i tradycji.

Ale kto zobaczy tylko Astanę, ten Kazachstanu tak naprawdę nie pozna. Prawdziwe oblicze tego kraju zaczyna się tam, gdzie kończy się asfalt stolicy – na bezkresnym stepie.

Kazachstan – rolnictwo na nieludzkiej ziemi.

Jak step w Kazachstanie zamienił się w pola – plan Chruszczowa

Przez tysiąclecia Kazachstan był krajem stepów, a nie kraju pól uprawnych. Dominowały koczownicze tradycje pasterskie, a ziemia leżała odłogiem, porośnięta trawą. Wszystko zmieniło się dopiero w latach 60. XX wieku.

W 1961 roku Nikita Chruszczow wprowadził tzw. „plan zagospodarowania nieużytków”. W praktyce oznaczało to przekształcenie ponad 25 milionów hektarów stepów w pola uprawne. Znaczna część tych terenów leżała na obszarze dzisiejszego Kazachstanu, który był wtedy częścią ZSRR.

Na cześć tego programu miasto, w którym dziś leży stolica, nazwano Celinograd – od rosyjskiego „celina”, czyli nieużytek. Nazwa zmieniała się później wielokrotnie, ale skala ingerencji w przyrodę i krajobraz pozostała faktem: Kazachstan z pasterskiego stepu stał się wielkim rolniczym eksperymentem.

Prywatyzacja bez ziemi – ziemia w Kazachstanie nie jest na sprzedaż

Po upadku Związku Radzieckiego przyszedł czas na przemiany ustrojowe i prywatyzację majątków państwowych. Schemat był podobny jak w innych krajach byłego bloku wschodniego: pracownikom kołchozów i sowchozów przydzielano udziały, swoiste „akty własności”.

Problem w tym, że:

  • ludzie nie mieli doświadczenia z gospodarką rynkową,
  • przedsiębiorstwa były zadłużone i nierentowne.

W efekcie większość udziałów sprzedawano za grosze – dyrektorom dawnych kołchozów, ludziom powiązanym z władzą albo inwestorom z Rosji, Turcji czy krajów arabskich.

Jedna rzecz odróżnia Kazachstan od choćby Polski, Rumunii czy Ukrainy: ziemi nie sprzedano. Do dziś około 98% gruntów rolnych pozostaje własnością państwa. Rolnik może ziemię dzierżawić, ale praktycznie nie może jej wykupić na własność. Umowy dzierżawy zawiera się za to na bardzo długie okresy – nawet do 49 lat – co daje pewne poczucie stabilności.

Tanie paliwo i wielkie odległości

Kazachstan jest ogromny, a odległości między miejscowościami potrafią mieć po kilkaset kilometrów bez żadnej stacji paliw. Dlatego podróż samochodem trzeba planować z zapasem – dodatkowe kanistry to standard, nie fanaberia.

Z naszego punktu widzenia paliwo w Kazachstanie jest bardzo tanie. Powody są dwa:

  • ogromne złoża ropy i gazu – kraj nie musi importować paliw,
  • niskie podatki na paliwa – dużo niższe niż w Europie.

Na stacjach króluje benzyna 92-oktanowa – większość pojazdów jest do niej dostosowana. Przy tak dużym kraju i tak niskich plonach z hektara tanie paliwo jest jednym z filarów opłacalności rolnictwa.

Kazachstan – rolnictwo na nieludzkiej ziemi. [REPORTAŻ]

Gospodarstwa po 300 tysięcy hektarów – skala nie do wyobrażenia

Po wielogodzinnej jeździe przez step docieramy do jednego z oddziałów ogromnej firmy rolniczej Atameken Agro. Całe przedsiębiorstwo gospodaruje na ponad 300 tysiącach hektarów, a do niedawna w Kazachstanie działało nawet gospodarstwo przekraczające milion hektarów.

Struktura organizacyjna wygląda zupełnie inaczej niż w Europie:

  • pojedynczy „oddział” to ok. 8 tys. hektarów,
  • kilka oddziałów tworzy większy „nadoddział”,
  • każdy agronom odpowiada za tysiące hektarów.

Przy takiej skali logistyka staje się kluczowa, a żniwa to walka z czasem. Zboże trzeba zebrać w około trzy tygodnie – pod koniec września mogą już nadejść mrozy i śnieg. Kombajny pracują z prędkościami, które w Europie mogłyby uchodzić za szaleństwo – nawet 12–14 km/h. Ale mała masa nadziemna i słabe plony pozwalają na taką przepustowość.

Na jednym 260-hektarowym kawałku sześć kombajnów jest w stanie skosić wszystko w około 8 godzin.

Krótka wegetacja i desykacja – jak zbiera się zboże w Kazachstanie

Największym wrogiem kazachskich rolników nie jest gleba, ale czas. Wegetacja trwa bardzo krótko, a jesienne przymrozki przychodzą szybko i bez zapowiedzi. Zboże często po prostu nie ma czasu dojrzeć w naturalny sposób.

Dlatego stosuje się dwa podejścia:

  1. Desykacja chemiczna
    Pole opryskuje się środkiem osuszającym (najczęściej na bazie glifosatu), czeka około dwóch tygodni, aż rośliny zaschną, i wtedy wykonuje się zbiór jednoetapowy – klasycznym kombajnem.
  2. Zbiór dwuetapowy
    Najpierw specjalną przystawką ścina się jeszcze zielone zboże i odkłada na pokos. Po kilku dniach, gdy rośliny doschną na ziemi, wjeżdża kombajn z podbieraczem i wymłaca materiał.

Plony na większości terenów to 1–3 tony z hektara. Miejscami, w lepszych regionach górskich lub na południu, udaje się zebrać 5–8 ton, ale to raczej wyjątki niż norma.

Gleby Kazachstanu – czarnoziemy, które nie ratują sytuacji

Pod względem gleb Kazachstan wygląda jak rolniczy ideał:

  • na północy – głębokie czarnoziemy o miąższości od pół metra do kilku metrów,
  • dalej na południe – gleby kasztanowe, przejściowe,
  • na południu – gleby pustynne o znikomym znaczeniu rolniczym.

Czarnoziemy te należą do tego samego pasa żyznych gleb, który ciągnie się od Ukrainy, przez Rosję, aż po Kazachstan. Na papierze – marzenie każdego rolnika.

W praktyce gleby są mocno zdegradowane przez intensywną, często niewłaściwie prowadzoną uprawę. Tworzą się wielkie bryły, w glebę ciężko wbić szpadel, a spulchnianie głęboszem na 20 cm to często maksimum, na jakie można sobie pozwolić. Do tego dochodzi kluczowy problem: brak wody.

W Kazachstanie:

  • zimą temperatury sięgają –40°C,
  • latem przekraczają +40°C,
  • roczne opady wynoszą w wielu regionach 100–250 mm (często głównie w postaci śniegu),
  • bardzo silne wiatry dodatkowo wysuszają glebę.

Efekt? Gleba jest świetna, ale klimat praktycznie niszczy potencjał plonowania. Dlatego realistycznie plony 1–3 t/ha uznaje się za normalne.

Niskie koszty produkcji i ogromne dopłaty – ekonomia kazachskiego rolnictwa

Jak przy tak niskich plonach można w ogóle zarobić?

Kazachowie nadrabiają skalą i kosztami. Kluczem są dwa podejścia:

  1. Minimalizacja uprawy
    Królują systemy min-till i no-till.
    • Głęboszowanie wykonuje się rzadko i płytko.
    • Często jedyną uprawą przed siewem jest lekkie bronowanie i wejście siewnikiem.
  2. Bardzo niskie koszty środków produkcji
    • nawozy są znacząco tańsze niż w Europie,
    • paliwo jest tanie,
    • koszty pracy są dużo niższe (typowe pensje 1200–3000 zł miesięcznie),
    • maszyny rosyjskie są znacznie tańsze niż zachodnie.

Do tego dochodzi silne wsparcie państwa. Zamiast dopłat do hektara, jak w UE, Kazachstan dopłaca do:

  • zakupu materiału siewnego (nawet 50%),
  • ubezpieczenia upraw (około 80%),
  • nawozów (50–60%),
  • zakupu maszyn rolniczych (50–60%),
  • inwestycji w budynki i infrastrukturę (również około 50–60%).

Najbardziej uderzająca jest jednak kwestia samej ziemi. Formalnie rolnicy ziemi nie kupują, a dzierżawią ją od państwa. Opłata dzierżawna? Około 2 zł za hektar rocznie.

To nie pomyłka. Dzierżawa ma charakter symboliczny – państwu bardziej zależy na tym, żeby ktoś w ogóle chciał tę ziemię obrabiać, niż na ściąganiu z rolnika wysokiego czynszu.

Istnieje też „wtórny” rynek dzierżaw, gdzie płaci się nie za ziemię, a za cesję umowy dzierżawy. W zależności od regionu to około 2000 dolarów za hektar – jednorazowo, za przejęcie prawa do użytkowania ziemi przez resztę okresu umowy.

Kazachstan – rolnictwo na nieludzkiej ziemi. [REPORTAŻ]

Nowoczesna farma mleczna w nieludzkim klimacie

Rolnictwo w Kazachstanie to nie tylko zboża, ale również intensywna produkcja zwierzęca. Przykładem jest farma mleczna Atameken Agro w miejscowości Kornijewka – jeden z najnowocześniejszych obiektów w kraju.

Farma jest zaprojektowana na około 1200 krów dojnych rasy holsztyńsko-fryzyjskiej. Średnio uzyskuje się tam:

  • około 32 litry mleka dziennie na krowę,
  • ponad 10 tysięcy litrów mleka rocznie od sztuki – jak na kazachskie warunki to absolutna czołówka.

Obiekt wyposażono w:

  • pełną klimatyzację i system wentylacji – krowy mają utrzymywaną temperaturę niezależnie od tego, czy na zewnątrz jest –40°C zimą czy +37/+40°C latem,
  • podgrzewane poidła i systemy wodne zabezpieczone przed zamarzaniem,
  • automatyczne zgarniacze obornika,
  • karuzelową halę udojową, gdzie krowy doi się trzy razy dziennie,
  • legowiska z materacami dopasowującymi się do ciała zwierząt.

Żywienie opiera się na:

  • sianokiszonce z lucerny,
  • kiszonce z kukurydzy,
  • śrutach białkowych (rzepakowa, sojowa),
  • premiksach mineralno-witaminowych.

Problemem jest jednak sama kukurydza.

Kazachstan – rolnictwo na nieludzkiej ziemi.

Kukurydza jako egzotyka – dlaczego liczy się tylko kiszonka

Kukurydza w Kazachstanie to niemal roślina egzotyczna. Uprawia się ją na niecałych 200 tysiącach hektarów, czyli około dziesięć razy mniej niż w Polsce, mimo że Kazachstan ma ponad 114 milionów hektarów użytków rolnych.

Powód jest prosty: klimat.

  • Na północy kraju kukurydza nie ma szans dojrzeć na ziarno.
  • Sieje się ją wyłącznie na kiszonkę.
  • Na początku września rośliny są ledwo w fazie mlecznej, a temperatura już spada w okolice 0°C.
  • Kilkustopniowy przymrozek kończy wegetację – ziarno nigdy nie dojrzeje.

Dlatego kukurydzę kosi się wcześnie, kilka dni przed spodziewanymi przymrozkami, sieka i zakisza – głównie z myślą o intensywnych fermach mlecznych takich jak ta w Kornijewce.

Kazachstan – królestwo pszenicy, ale nie plonów

Kazachstan jest postrzegany jako królestwo pszenicy. Rzeczywiście:

  • zajmuje miejsce w czołówce światowych producentów pszenicy (ok. 14. pozycja),
  • ogromne połacie czarnoziemów robią wrażenie.

Ale jeżeli spojrzymy na liczby, pojawia się zaskoczenie. Polska, dysponując nieporównywalnie mniejszą powierzchnią użytków rolnych i gorszymi glebami, produkuje:

  • około 35 mln ton zbóż rocznie,
  • Kazachstan – około 25 mln ton.

Mimo słabszych gleb, Polska ma:

  • łagodniejszy klimat,
  • wyższą kulturę agronomiczną,
  • wyższe plony z hektara.

Kazachstan nadrabia wielkością pól, ale przegrywa na poziomie wydajności.

Gdzie trafia kazachskie zboże?

Położenie geograficzne Kazachstanu rodzi ogromne wyzwania logistyczne:

  • brak dostępu do morza – kraj jest największym państwem na świecie bez dostępu do morza lub oceanu,
  • słabo rozwinięta infrastruktura kolejowa,
  • brak własnych portów do eksportu dalekomorskiego.

Zboże trafia więc przede wszystkim do sąsiadów:

  • na południe – do Turkmenistanu, Tadżykistanu, Uzbekistanu i Kirgistanu, czyli krajów, które same są importerami zbóż,
  • na wschód – do Chin, które są w stanie „wciągnąć” każdą ilość pszenicy,
  • częściowo na północ – do Rosji i przez rosyjską infrastrukturę dalej.

Dochody rolnika zależą w dużej mierze od odległości do granicy i terminali przeładunkowych. Ten, kto gospodaruje blisko granicy z rynkiem zbytu, może liczyć na wyższe ceny pszenicy. Tam, gdzie dominuje zboże rosyjskie – często jeszcze tańsze – ceny spadają.

Tylko 10% ziemi to grunty orne – reszta to „pastwiska”

Statystycznie Kazachstan często podaje, że nawet 80% powierzchni kraju stanowią „grunty rolne”. W praktyce:

  • tylko około 10–11% to grunty orne, na których można coś zasiać i zebrać,
  • reszta to stepy, półpustynie i rozległe pastwiska, na których wypasa się bydło, owce i konie.

Na południowym wschodzie kraju krajobraz to niemal pustynia: rzadko porośnięty step, na którym naturalnie prawie nic produktywnego nie rośnie. Jedyną szansą na jakąkolwiek produkcję rolną jest nawadnianie, najczęściej za pomocą deszczowni obrotowych – pivotów.

Tak powstają zielone wyspy na środku wypalonej ziemi: plantacje ziemniaka czy warzyw. Choć z europejskiego punktu widzenia te uprawy nie wyglądają imponująco, biorąc pod uwagę:

  • zaledwie 100 dni wegetacji,
  • około 100 mm opadów w sezonie,

są dowodem ogromnej determinacji, by utrzymać produkcję żywności nawet w tak ekstremalnym klimacie.

Kazachstan – rolnictwo na nieludzkiej ziemi. [REPORTAŻ]

Bydło i konie – hodowla na stepie

Kazachstańska hodowla zwierząt opiera się w dużej mierze na ekstensywnym wypasie. Na rozległych pastwiskach spotkać można stada bydła rasy Akbas – mieszańców lokalnych ras z Herefordem.

Hereford nie jest tu przypadkiem. To rasa, która:

  • dobrze znosi mrozy, tworząc zimą długą, gęstą okrywę włosową,
  • radzi sobie także przy wysokich temperaturach, zrzucając sierść latem,
  • daje dobre przyrosty i jakościowe mięso.

Byle nie oczekiwać tam europejskiej intensywności. Zimą temperatury na pastwiskach spadają do –40°C, latem sięgają +45°C. Zwierzęta często nie mają żadnego zadaszenia. To czysta szkoła przetrwania.

W Kazachstanie jest około 9 milionów sztuk bydła, z czego około 3 miliony to bydło mleczne. Mimo że to o milion więcej krów mlecznych niż w Polsce, kraj produkuje mniej więcej połowę polskiej produkcji mleka. Wynika to właśnie z ekstensywnego charakteru hodowli.

Kazachstan – rolnictwo na nieludzkiej ziemi. [REPORTAŻ]

4 miliony koni – dlaczego Kazachowie tak kochają konie?

Konie w Kazachstanie są symbolem narodu. Jest ich w kraju ponad 4 miliony, podczas gdy w Polsce – około 270 tysięcy.

Historycznie konie dawały:

  • transport na ogromnych przestrzeniach,
  • mięso,
  • mleko,
  • skóry na ubrania i schronienie.

Do dziś ważną rolę odgrywa kumys – lekko alkoholowy napój z fermentowanego mleka klaczy, o około 2% alkoholu.

W XXI wieku większość koni hoduje się jednak po prostu na mięso. Konina jest tu mięsem jak każde inne – tak jak dla nas wieprzowina czy drób. Znajdziemy ją w każdej restauracji, od tradycyjnych dań po pizzę z kawałkami smażonej koniny.

Jak śnieg zamienia się w wodę dla zbóż

Jedną z najbardziej charakterystycznych dla Kazachstanu praktyk jest zimowe rozgarnianie śniegu na polach. W internecie można czasem zobaczyć filmy, na których ciągniki robią na polach śnieżne wały – i to nie jest fanaberia.

Powody są dwa:

  1. Ochrona gleby przed głębokim zamarzaniem
    Przy –30/–40°C odkryta gleba zamieniłaby się w twardą jak beton lodówkę. Gdy ziemia zamarza zbyt głęboko, rolnik później może wjechać w pole, a każdy dzień opóźnienia siewu jest w tym klimacie na wagę złota.
  2. Zatrzymanie wody na polu
    Śnieg w wielu regionach stanowi ponad połowę rocznych opadów. Na idealnie płaskim stepie wiatr mógłby go całkowicie zdmuchnąć z pola, tworząc zaspy gdzieś w oddali.
    Tworzenie śnieżnych wałów co kilkanaście metrów sprawia, że:
    • śnieg równomiernie pokrywa pole,
    • woda z topniejącego śniegu trafia dokładnie tam, gdzie będzie potrzebna roślinie.

Bez tej wody pszenica nie urosłaby nawet na tę skromną tonę czy dwie z hektara.

Słonecznik zamiast rzepaku – uprawa roślin oleistych

W kazachskich warunkach to słonecznik jest główną rośliną oleistą:

  • uprawia się go na około 1,3 mln hektarów,
  • rzepak zajmuje jedynie ok. 320 tys. hektarów.

Dlaczego?

  • Rzepak ozimy praktycznie nie ma szans przetrwać tak mroźnych zim.
  • Rzepak jary wymaga z kolei długiego okresu wegetacji i jest trudny do doprowadzenia do dojrzałości w tym klimacie.

Słonecznik rośnie szybko, jeśli tylko ma wodę i ciepło. Problemem jest znowu dojrzewanie – dlatego bardzo powszechna jest desykacja słonecznika przed zbiorem. Zabieg wykonuje się:

  • albo wysokimi opryskiwaczami samojezdnymi (stąd tyle Horschów na kazachskich polach),
  • albo z powietrza – przy użyciu samolotów i śmigłowców (agrolotnictwo jest tu legalne i praktykowane).

Średnie plony słonecznika oscylują w granicach 2 ton z hektara, co przy stosunkowo niskich kosztach daje opłacalną uprawę.

Bogactwa naturalne kontra bieda na wsi

Największe bogactwo Kazachstanu nie znajduje się na polach, ale pod ziemią. Około połowa dochodów budżetowych pochodzi z wydobycia:

  • ropy,
  • gazu,
  • węgla,
  • rud metali,
  • uranu (Kazachstan odpowiada za około połowę światowej produkcji uranu).

To dzięki temu państwo stać na:

  • budowę nowoczesnych autostrad,
  • rozbudowę futurystycznych miast,
  • intensywne dotowanie rolnictwa.

Ale to bogactwo nie przekłada się wprost na poziom życia zwykłych ludzi. Mediana zarobków w Kazachstanie to nieco ponad 2000 zł miesięcznie – około trzy razy mniej niż w Polsce.

Na wsiach widzimy dziwną dysproporcję:

  • nowy asfalt, latarnie, chodniki,
  • obok – drewniane domki i ludzie, których na wiele po prostu nie stać.

Tempo rozwoju infrastruktury jest znacznie szybsze niż tempo realnego bogacenia się społeczeństwa.

Jezioro Aralskie – przestroga dla całego świata

Na rolniczej mapie Kazachstanu nie sposób pominąć historii Jeziora Aralskiego. Na południu kraju i w Uzbekistanie od XIX wieku uprawiano bawełnę. W czasach ZSRR postanowiono zrobić z tego regionu wielkiego producenta „białego złota”.

Bawełna lubi ciepło – z tym problemu nie było. Nie lubi jednak suszy. Rozwiązaniem miała być gigantyczna sieć kanałów nawadniających, które wykorzystywały wodę z Jeziora Aralskiego i jego dopływów.

Przez kilka dekad wszystko wyglądało „dobrze” – plony rosły, areał bawełny się zwiększał. Ale pod koniec XX wieku jezioro, które jeszcze w latach 50. należało do czterech największych na świecie, praktycznie zniknęło. Dziś zachowało około 10% pierwotnej powierzchni.

Skutki:

  • dramatyczna zmiana lokalnego klimatu na jeszcze bardziej pustynny,
  • spadek opadów,
  • upadek rolnictwa nawet tam, gdzie wcześniej nawadnianie nie było konieczne.

Dziś podejmuje się próby odbudowy Jeziora Aralskiego, ale to proces na dekady. Dla nas to czytelny znak, jak bardzo duże zbiorniki wodne wpływają na klimat i jak łatwo można zniszczyć równowagę, jeśli traktuje się wodę wyłącznie jako „surowiec do pobrania”.

Wschodni Kazachstan – górski region wysokich plonów

W miarę jak przesuwamy się na wschód, krajobraz zaczyna się zmieniać. W okolicach miasta Oskemen (dawniej Ust-Kamienogorsk), u podnóża gór Ałtaj, woda nie jest już aż tak wielkim problemem jak na stepie.

W jednym z oddziałów firmy Aytas Agro:

  • obsiewa się około 6,5 tysiąca hektarów,
  • roczna suma opadów sięga 700 mm,
  • plony pszenicy w mokrym roku dochodzą do 3,5–4,5 t/ha.

Gospodarstwo korzysta z nowoczesnego parku maszyn:

  • ciągniki Claas Xerion,
  • siewniki Horsch z możliwością miejscowego stosowania nawozów płynnych i granulowanych,
  • zestawy uprawowe i duże opryskiwacze samojezdne.

W strukturze zasiewów obok pszenicy pojawiają się:

  • jęczmień browarny,
  • słonecznik,
  • groch,
  • soja.

To jeden z niewielu regionów, gdzie klimat faktycznie pozwala „rozwinąć skrzydła” intensywnej produkcji roślinnej.

Semej – miasto pośród nuklearnej przeszłości

Na trasie naszej podróży mijamy miejsce, które wygląda jak sceneria filmu postapokaliptycznego – miasto Semej. Obok niego, w czasach ZSRR, znajdował się poligon nuklearny o powierzchni 18 milionów hektarów.

Przeprowadzono tam prawie 500 testów jądrowych. Szacuje się, że ucierpiało około 220 tysięcy ludzi, a zachorowalność na raka w Semej jest dziś o około 30% wyższa niż w reszcie kraju.

To kolejna, mroczna warstwa kazachskiej rzeczywistości – obok rolnictwa, bogactw naturalnych i trudnego klimatu.

Polacy w Kazachstanie – życie na nieludzkiej ziemi

Kazachstan to nie tylko stepy i zboża, ale także historia polskich zesłańców. Na tereny dzisiejszego Kazachstanu deportowano około 120 tysięcy Polaków, głównie w dwóch falach: w 1936 i 1940 roku.

Powstały wsie takie jak:

  • Oziornoje,
  • Zielony Gaj,
  • Jasna Polana.

To właśnie w Oziornoje kończymy naszą podróż.

Oziornoje – wieś wyrwana z mapy Polski

Osiedlonych tu Polaków wyrzucono dosłownie na goły step – do „więzienia bez murów”. Przez wiele lat:

  • nie mieli prawa opuszczać miejsca zesłania,
  • nie posiadali dokumentów,
  • jedyną szansą na przetrwanie zimy były ziemianki – dziury w ziemi, w których mieszkano całymi rodzinami.

Klimat był wtedy jeszcze bardziej surowy niż dziś. Wielu zesłańców nie przeżyło pierwszych lat. Dopiero po śmierci Stalina pozwolono im budować normalne domy i nadano podstawowe prawa.

W 1941 roku wieś dotknął dotkliwy głód. Wiosną, w okolicach święta Zwiastowania, w wyniku roztopów w pobliżu powstało jezioro, które w niewytłumaczalny sposób wypełniło się rybami. Dzięki nim mieszkańcy przeżyli. Dziś nad brzegiem tego jeziora stoi sanktuarium Matki Bożej Królowej Pokoju – figura Maryi z siecią pełną ryb.

Przez lata język polski w Oziornoje prawie całkowicie zanikł. Po polsku mówi się jeszcze w kościele, podczas mszy, którą prowadzi m.in. ksiądz Lucjan – proboszcz parafii i opiekun lokalnej wspólnoty.

Mimo biedy i trudnych warunków mieszkańcy żyją prosto i, na swój sposób, spokojnie. Utrzymują się głównie z tego, co zdołają wyhodować sami – z małych stad krów, owiec, koni i niewielkich areałów uprawnych.

110 hektarów to „działka”

Na tle kazachskich gigantów rolnik z 110 hektarami to praktycznie działkowicz. Takim gospodarstwem zajmuje się Olek – rolnik z Oziornoje, który:

  • uprawia ziemię od ponad 30 lat,
  • stara się ograniczać chemię i prowadzić produkcję bardziej „biologiczną”,
  • sam, własnymi rękami, zbudował i zgromadził wszystkie maszyny gospodarstwa.
Kazachstan – rolnictwo na nieludzkiej ziemi. [REPORTAŻ]

Dzięki doświadczeniu potrafi „wyczuć” pogodę i rok, dostosowując:

  • to, co sieje,
  • kiedy i czym opryskuje,
  • czy w danym sezonie pewne zabiegi w ogóle mają sens.

Problemem nie jest sama produkcja, a brak następców. Młodzi ludzie wyjeżdżają do miast, nie chcą wiązać przyszłości z rolnictwem. Niejeden wieśniak uważa, że za 10 lat po prostu nie będzie już wsi – zostaną tylko „mamuty”, ostatnie pokolenia rolników przywiązanych do ziemi.

Rolnictwo w Kazachstanie – podsumowanie

Rolnictwo w Kazachstanie to:

  • nieludzki klimat: od –40°C zimą do +40°C latem, z niewielką liczbą opadów,
  • zachwycające gleby: głębokie czarnoziemy, które w innych warunkach dawałyby rekordowe plony,
  • bardzo niskie plony: realnie 1–3 t/ha pszenicy na większości kraju,
  • olbrzymia skala: gospodarstwa liczone w setkach tysięcy hektarów,
  • niskie koszty jednostkowe: tanie paliwo, nawozy, praca,
  • silne wsparcie państwa: dopłaty do środków produkcji i inwestycji,
  • specyficzna własność ziemi: ziemia pozostaje własnością państwa, rolnicy płacą symboliczne kwoty za dzierżawę,
  • mieszanka nowoczesności i biedy: obok najnowszych maszyn i futurystycznych miast istnieją wsie, w których czas się zatrzymał.

To kraj, w którym z jednej strony trudno sobie wyobrazić życie i produkcję rolną, a z drugiej – rolnictwo jest jednym z filarów bezpieczeństwa żywnościowego regionu. Kazachstan jest ostatnim tak dużym krajem w tym rejonie, gdzie da się jeszcze coś uprawiać – na południu zaczynają się już pustynie Turkmenistanu, Uzbekistanu czy Tadżykistanu, a na wschodzie pasterska Mongolia.

Najczęstsze pytania o rolnictwo w Kazachstanie

Czy w Kazachstanie można kupić ziemię rolną?

Praktycznie nie. Około 98% gruntów rolnych to własność państwa. Rolnicy ziemię dzierżawią, najczęściej na bardzo długie okresy (nawet do 49 lat). Opłata dzierżawna jest symboliczna – rzędu kilku złotych za hektar rocznie. Realne pieniądze płaci się tylko przy cesji umowy dzierżawy.

Jakie są plony pszenicy w Kazachstanie?

Na większości terenów plony pszenicy wynoszą 1–3 t/ha. Tylko w lepszych, bardziej wilgotnych regionach (np. górskich) udaje się osiągnąć około 4–5 t/ha. Ekstremalne wartości wyższe to rzadkość.

Dlaczego Kazachstan produkuje mniej zbóż niż Polska, mimo że jest większy?

Powód jest prosty: klimat. Polska ma gorsze gleby, ale:

  • łagodniejszy klimat,
  • dłuższy okres wegetacji,
  • więcej opadów,
  • wyższą kulturę rolną.

Dzięki temu z każdego hektara zbiera się znacznie więcej. W Kazachstanie potencjał czarnoziemów hamuje brak wody i ostro kontynentalny klimat.

Czy warto jechać do Kazachstanu, żeby zobaczyć rolnictwo?

Jeśli interesuje Cię rolnictwo, wielkie gospodarstwa, stepy i ekstremalne warunki produkcji – tak, bardzo warto. Największe wrażenie robi skala: pola po kilkaset hektarów w jednym kawałku, minimalna uprawa, kombajny pędzące kilkanaście kilometrów na godzinę i świadomość, że wszystko to odbywa się na granicy możliwości natury.

Zachęcamy również do obejrzenia Naszego materiału filmowego, opowiadającego o rolnictwie w Kazachstanie.

Authors

  • Damian Tomaszewski

    Absolwent Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, na kierunku Inżynieria rolnicza. Bliski tematyce wpływu rozwijającej się techniki rolniczej na środowisko. Na co dzień pracuję w rodzinnym rodzinnym gospodarstwie rolnym zajmującym się produkcją roślinną oraz zwierzęcą.

  • Emil Lemański

    Z rolnictwem jestem związany praktycznie od zawsze. Wraz z ojcem prowadzę gospodarstwo rolne w zachodniej Wielkopolsce nastawione na produkcję bydła mięsnego oraz trzody chlewnej. Ukończyłem inżynierię rolniczą na Uniwersytecie Przyrodniczym w Poznaniu. W redakcji Agro Profil piszę artykuły związane z techniką rolniczą oraz tworzę reportaże filmowe.

  • Michał Piśny

    Jestem rolnikiem z pasji i zamiłowania. Produkcja roślinna jest od wielu lat sektorem
    moich zainteresowań i działań. W okresie wegetacji spędzam dużo czasu na polach.
    Bardzo ważna dla mnie jest ochrona naszego miejsca pracy jakim jest gleba. W
    swojej pracy skupiam się na propagowaniu zrównoważonego rolnictwa. Obecnie studiuję rolnictwo na Uniwersytecie Przyrodniczym w Poznaniu. Dokształcam się stale poprzez kursy i szkolenia. Jestem otwarty na kontakty z ludźmi.

spot_img
Damian Tomaszewski
Damian Tomaszewski
Absolwent Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, na kierunku Inżynieria rolnicza. Bliski tematyce wpływu rozwijającej się techniki rolniczej na środowisko. Na co dzień pracuję w rodzinnym rodzinnym gospodarstwie rolnym zajmującym się produkcją roślinną oraz zwierzęcą.

Napisz komentarz

0 0 głosy
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie
Zobacz wszystkie komentarze

Podobne artykuły

Bieżący Agro Profil

spot_img

Śledź nas

Ostatnie artykuły

Strefa wiedzy

Pogoda dla rolników

0
Chętnie poznamy Twoją opinię, skomentuj!x