W ostatnich latach hodowcy bydła mlecznego coraz częściej szukają sposobów na ograniczenie obciążenia pracą bez znaczącego spadku produkcji. Rosnące koszty zatrudnienia, trudności ze znalezieniem wykwalifikowanych pracowników oraz postępujące zmiany pokoleniowe sprawiają, że wiele gospodarstw musi szukać nowych rozwiązań organizacyjnych.
Nie jest tajemnicą, że średni wiek hodowców bydła mlecznego w wielu krajach nadal pozostaje wysoki. Jednocześnie młodsze pokolenia coraz częściej wybierają pracę w firmach związanych z rolnictwem zamiast bezpośredniego prowadzenia gospodarstwa. Doradztwo, handel maszynami czy sprzedaż środków produkcji oferują stabilne wynagrodzenie i przewidywalny czas pracy, czego często brakuje w produkcji mleka.
W odpowiedzi na te wyzwania rolnicy coraz śmielej sięgają po rozwiązania mające uprościć zarządzanie stadem. Popularność zdobywa między innymi dojenie raz dziennie, automatyzacja wielu procesów oraz nowoczesne technologie wspierające zarządzanie gospodarstwem. Teraz uwagę branży przyciąga kolejna koncepcja, która może zmienić sposób myślenia o produkcji mleka.
Czy krowa musi cielić się co roku?
Przez dziesięciolecia standardem w produkcji mleka był 12 miesięczny okres między wycieleniami. W praktyce oznacza to, że krowa powinna wydawać na świat cielę raz w roku, aby utrzymać odpowiedni poziom produkcji mleka.
Coraz częściej pojawiają się jednak pytania, czy taki model nadal jest optymalny. Każdy sezon wycieleń oznacza ogromne nakłady pracy, konieczność intensywnego nadzoru nad zwierzętami oraz zwiększone ryzyko występowania problemów zdrowotnych.
Właśnie dlatego naukowcy z nowozelandzkiej organizacji DairyNZ rozpoczęli badania nad znacznie dłuższym okresem między wycieleniami.
Nowozelandzki eksperyment przyciąga uwagę branży
Badania rozpoczęto w 2023 roku na farmie Scott Farm należącej do DairyNZ. Gospodarstwo położone jest w regionie Waikato na Wyspie Północnej, który często porównywany jest do ważnych regionów mleczarskich Europy.
Na powierzchni około 115 hektarów utrzymywano 330 krów mlecznych. Celem projektu było sprawdzenie, czy możliwe jest wydłużenie okresu między wycieleniami bez znaczącego pogorszenia wyników produkcyjnych i ekonomicznych.
Początkowo rozważano dwa warianty. Pierwszy zakładał 18 miesięcy między kolejnymi wycieleniami, natomiast drugi aż 24 miesiące.
Po przeprowadzeniu analiz naukowcy uznali, że model 18 miesięczny może generować dodatkowe koszty żywienia związane z niedopasowaniem produkcji do sezonowej dostępności paszy. Ostatecznie skupiono się na wariancie dwuletnim.
Jak działa system 24 miesięcznych wycieleń?
Założenie jest stosunkowo proste. Stado dzieli się na dwie grupy, które cielą się naprzemiennie co dwa lata.
W stadzie liczącym 100 krów jedna grupa 50 sztuk wyciela się przykładowo wiosną 2025 roku, a kolejne wycielenie następuje dopiero wiosną 2027 roku. Druga grupa cieli się rok później i również zachowuje dwuletni cykl.
Dzięki temu każdego roku część stada przechodzi sezon wycieleń, ale jego skala jest znacznie mniejsza niż w tradycyjnym modelu.
Takie rozwiązanie pozwala ograniczyć szczytowe zapotrzebowanie na pracę oraz zmniejszyć presję organizacyjną w gospodarstwie.
Wyniki badań zaskoczyły naukowców
Po dwóch sezonach badacze zauważyli, że krowy rasy holsztyńsko fryzyjskiej utrzymywały bardzo zbliżone wyniki produkcyjne do zwierząt funkcjonujących w klasycznym systemie.
Produkcja suchej masy mlecznej, rentowność gospodarstwa oraz wskaźniki związane ze zrównoważonym rozwojem pozostały na podobnym poziomie.
Szczególnie interesujące okazały się dane dotyczące wymiany stada. W modelu z 24 miesięcznym okresem między wycieleniami wskaźnik brakowania został niemal o połowę ograniczony.
To oznacza mniej jałówek potrzebnych do odnowy stada i większą możliwość skoncentrowania się na produkcji mleka oraz wołowiny.
Mniej cieląt, mniej problemów
Jednym z efektów ubocznych wydłużonego okresu między wycieleniami jest mniejsza liczba cieląt pojawiających się każdego roku.
W Nowej Zelandii temat ten ma szczególne znaczenie ze względu na wieloletnie dyskusje dotyczące tak zwanych cieląt bobby, czyli młodych zwierząt mających ograniczoną wartość w produkcji mlecznej.
Mniejsza liczba porodów oznacza jednocześnie mniejszą liczbę cieląt wymagających dalszego zagospodarowania.
Badacze podkreślają jednak, że odpowiednie zarządzanie strukturą wiekową stada pozostaje niezbędne. W badanym modelu około jedna trzecia krów cielących się w danym roku to pierwiastki, co pozwala utrzymać stabilny rozwój stada.
Nie obyło się bez wyzwań
Eksperyment pokazał również, że wydłużenie laktacji wymaga bardzo dokładnego planowania żywienia.
Podczas pierwszych sezonów konieczne było dostarczenie dodatkowych ilości paszy. Szacowano, że jedna krowa potrzebowała około 180 kilogramów suchej masy więcej, aby utrzymać produkcję mleka przez wydłużony okres.
Dodatkowo w sezonie 2024 i 2025 badacze musieli zmierzyć się z suszą, która wpłynęła na dostępność pasz objętościowych.
Próbowano również przesuwać terminy wycieleń, aby lepiej dopasować produkcję do sezonowego wzrostu trawy, jednak ostatecznie powrócono do pierwotnych założeń.
Okazało się bowiem, że nawet przy późniejszych wycieleniach nadal konieczne było stosowanie dodatkowych pasz.
Sprawdzenie w warunkach komercyjnych
Po uzyskaniu obiecujących wyników naukowcy postanowili zweryfikować model w zwykłym gospodarstwie produkcyjnym.
Do programu włączono stado liczące 240 krów utrzymywanych w systemie doju dzielonego. W pierwszym roku kryciem objęto jedynie część zwierząt, rozpoczynając przechodzenie na nowy system.
Pierwsze obserwacje okazały się zachęcające. Większość krów utrzymywała wysoką produkcję mleka przez całą zimę. Jedynie pojedyncze sztuki zaschły wcześniej lub zostały wybrakowane.
Rolnicy uczestniczący w projekcie zwracali uwagę przede wszystkim na zmniejszenie stresu podczas sezonu wycieleń.
Czy taki model ma szansę przyjąć się szerzej?
Coraz większa presja związana z dostępnością pracowników sprawia, że hodowcy chętniej analizują rozwiązania pozwalające ograniczyć najbardziej wymagające okresy pracy.
Sezon wycieleń od lat należy do najbardziej intensywnych momentów w produkcji mleka. Wymaga stałej kontroli zwierząt, szybkiego reagowania na problemy zdrowotne i ogromnego zaangażowania całej obsługi gospodarstwa.
Model oparty na 24 miesięcznych okresach między wycieleniami nie jest rozwiązaniem uniwersalnym dla każdego stada. Wymaga zmiany sposobu myślenia, starannego planowania żywienia i odpowiedniego zarządzania produkcją. Mimo to pierwsze wyniki pokazują, że ograniczenie liczby wycieleń nie musi oznaczać spadku efektywności, a dla części gospodarstw może stać się sposobem na zmniejszenie obciążenia pracą i lepsze dostosowanie produkcji mleka do realiów współczesnego rolnictwa.
Agriland









