Co znajdziesz w artykule?
Podczas posiedzenia sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi, które odbyło się 23 stycznia 2026 r., temat bakteriozy ziemniaka ponownie stał się zarzewiem gorącej debaty. Choć resort rolnictwa wskazuje na poprawę statystyk fitosanitarnych i rekordowy eksport, przedstawiciele rolników i opozycja alarmują: obecny system odszkodowań promuje duże spółki, zostawiając rodzinne gospodarstwa bez realnego wsparcia.
Statystyki resortu kontra rzeczywistość polskiego pola
Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi (MRiRW) zaprezentowało dane, z których wynika, że skala problemu bakteriozy w Polsce maleje. Wiceminister Małgorzata Gromadzka wskazała, że odsetek próbek z wynikiem pozytywnym spadł z 22% w 2004 r. do zaledwie 3% w 2024 r. Resort argumentuje, że zmiana przepisów z czerwca 2024 r. była konieczna, aby ukrócić proceder pobierania wielomilionowych rekompensat przez te same podmioty – często o kapitale zagranicznym.
Zamiast wypłat za straty, ministerstwo stawia na dofinansowanie profilaktyki i zakup kwalifikowanego materiału siewnego. Potwierdzeniem dobrej kondycji sektora ma być ubiegłoroczny rekordowy eksport ziemniaków, który przekroczył 82 tys. ton.
„OC dla rolnika”: Kontrowersje wokół likwidacji wsparcia
Argumentacja ministerstwa spotkała się z ostrą krytyką. Poseł Jarosław Rzepa (PSL) trafnie porównał likwidację odszkodowań do zniesienia ubezpieczeń OC tylko dlatego, że spadła liczba wypadków. Z kolei Anna Gembicka (PiS) zwróciła uwagę na problem prawa działającego wstecz, co pozbawiło wielu producentów środków za straty poniesione jeszcze przed wejściem w życie nowego rozporządzenia.
Główne zarzuty wobec obecnego systemu:
- Wąska grupa beneficjentów: Michał Kołodziejczak ujawnił, że w 2024 r. o odszkodowania wnioskowało zaledwie 9 podmiotów, w tym powiązane kapitałowo firmy zachodnie, a nie typowi polscy rolnicy.
- Luki prawne: Firmy miały omijać zakazy uprawy na porażonych polach poprzez dzierżawę gruntów, które formalnie nie wchodziły w skład ich gospodarstw.
- Brak wsparcia przy utylizacji: Rolnicy, tacy jak Filip Pawlik, podkreślają, że w przeciwieństwie do hodowców drobiu dotkniętych np. ptasią grypą, producenci ziemniaka po wykryciu bakteriozy zostają sami z kosztami utylizacji i dezynfekcji.
Dominacja zagranicznych firm na rynku sadzeniaków
W debacie wybrzmiał również problem strukturalny rynku. Według relacji z komisji, produkcja sadzeniaków w Polsce jest zdominowana przez zachodnie koncerny (m.in. z Holandii i Niemiec). Polscy rolnicy często pełnią w tym łańcuchu jedynie rolę wykonawców, pracując na marżach, które nie pozwalają na budowę stabilności finansowej w obliczu kryzysów fitosanitarnych.
źródło: sejm.gov.pl




