Co znajdziesz w artykule?
Afera mleczna w Gostyniu: To największy proces w historii polskiego mleczarstwa. Skala oszustw na szkodę Spółdzielni Mleczarskiej w Gostyniu była tak ogromna, że lokalny sąd nie pomieścił wszystkich oskarżonych. 11 marca 2026 roku prokurator odczytał akt oskarżenia w sali kina „Pod Kopułą”. Na jaw wychodzą szokujące szczegóły: woda w cysternach, lewe zawory i łapówki płacone laborantom przez blisko 20 lat.
Przed obliczem sądu stanęła armia oskarżonych: 79 osób, w tym hodowcy bydła (dostawcy), kierowcy cystern oraz pracownicy laboratorium. Jak podkreśla prezes spółdzielni, Stefan Stachowiak, rozpoczęcie tego procesu to kluczowy moment dla firmy, która przez lata była systematycznie okradana przez własnych kontrahentów i pracowników.
Przeczytaj również: Ceny mleka 2026: Światowe statystyki w dół, ale giełda GDT wybija o 1/4 od początku roku
Kino zamiast sądu: Proces o historycznej skali
Ze względu na liczbę oskarżonych i ich obrońców, Sąd Rejonowy w Gostyniu zdecydował się na nietypowy krok – wynajęcie sali widowiskowej kina „Pod Kopułą”. To tam, pod godłem państwowym zawieszonym nad kinowym ekranem, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu, Łukasz Wawrzyniak, przedstawił mechanizm przestępstwa. Proceder polegał na zaniżaniu jakości i ilości dostarczanego mleka poprzez dolewanie do produktu wody oraz manipulowanie odczytami liczników.
Korupcja w laboratorium: 450 zł miesięcznie za „święty spokój”
Z odczytanych dziś zeznań wyłania się obraz wieloletniej korupcji, która wykracza daleko poza ramy czasowe głównego aktu oskarżenia (2015–2019). Jeden z oskarżonych przyznał, że jego ojciec opłacał laboranta od 2000 roku aż do swojej śmierci w 2020 roku. Za kwotę około 450 zł miesięcznie pracownik laboratorium miał fałszować wyniki badań tak, aby surowiec zawsze trafiał do najwyższej klasy „Extra” oraz – co najbardziej niepokojące – by w raportach nie pojawiały się informacje o antybiotykach czy substancjach hamujących. Takie działanie mogło narazić spółdzielnię na ogromne straty z tytułu przyjęcia surowca nienadającego się do obróbki.
Metoda „na zaworek” i dobrowolne poddania się karze
Główny mechanizm oszustwa opierał się na tzw. „bypassach” (obejściach) montowanych w cysternach. Dzięki nim liczniki wskazywały pełne dostawy, podczas gdy część surowca była zastępowana wodą. Na pierwszej rozprawie trzech oskarżonych, po porozumieniu z pokrzywdzoną spółdzielnią, złożyło wnioski o dobrowolne poddanie się karze. Ich sprawy zostały wyłączone do odrębnego postępowania. Pozostali oskarżeni, którym grozi kara pozbawienia wolności do lat 8 (a w przypadkach uczynienia sobie z tego stałego źródła dochodu nawet więcej), będą musieli ponownie stawić się w kinie 21 maja 2026 roku.
Nowoczesne systemy: Dlaczego dziś to „Mission Impossible”?
Dla współczesnych mleczarni sprawa z Gostynia jest bolesną lekcją, która przyspieszyła technologiczną rewolucję. Dzisiejsze systemy odbioru mleka praktycznie eliminują ryzyko podobnych nadużyć:
- Automatyczne blokady: Nowoczesne przepływomierze wykrywają każdą próbę manipulacji ciśnieniem lub kierunkiem przepływu (bypass).
- Analiza w czasie rzeczywistym: Sensory wbudowane w cysterny badają przewodność i gęstość cieczy w locie – dodatek wody jest wykrywany natychmiast, a pompa zostaje zablokowana jeszcze przed zrzutem surowca do tanku.
- Anonimizacja próbek: Próbki są pobierane automatycznie, kodowane i trafiają do laboratorium bez nazwiska rolnika. Laborant nie wie, czyje mleko bada, co ucina drogę do korupcji personalnej.
- Monitoring GPS i Geofencing: System rejestruje każdy postój cysterny. Każde zatrzymanie się „w polu” celem dolania wody generuje natychmiastowy alert w systemie nadzoru.
Źródło: Na podstawie relacji Agaty Fajczyk dla portalu Gostyn24.pl, Rozpoczął się proces w sprawie tzw. afery mlecznej. Kierowcy, laboranci, hodowcy bydła na ławie oskarżonych, publikacja: 11.03.2026 r.








