– Nadzieja jest matką głupich, ale matka kocha swoje dzieci – tak jak my kochamy naszą ziemię – mówi jedna z rolniczek z Augustowa. Te słowa najlepiej oddają sytuację, z jaką od trzynastu lat mierzą się mieszkańcy wsi w gminie Raczki (woj. podlaskie). Na ich działkach została wybudowana została obwodnica. Ponad 200 właścicieli, więcej niż 1000 przejętych nieruchomości i wciąż brak satysfakcjonującego zakończenia sprawy.
„Zostaliśmy oszukani”
Rolnicy wspominają początek swoich problemów: obietnice godziwych odszkodowań, zapewnienia o rzetelnych wycenach i słowa urzędników, że nikt nie zostanie pokrzywdzony. Rzeczywistość okazała się inna. – Zapewniano nas, że rzeczoznawca to człowiek zaufania publicznego. A okazało się, że wyceny były robione zza biurka, nawet bez wizyt na działkach – mówią poszkodowani. – Sam rzeczoznawca przyznał w sądzie, że korzystał tylko z geoportalu. Jak można wyceniać ziemię, której się nawet nie widziało? – dodają.
Wielu rolników twierdzi, że ich ceny ich gruntów zostały zaniżone nawet kilkukrotnie. – Wojewoda obiecywał 10 złotych za metr kwadratowy. Dostaliśmy po 2–3 złote. To była krzywda, której nie da się naprawić – słyszymy od jednego z mieszkańców.
Sprawa obwodnicy Augustowa trafiła na sejmowe komisje. Posłowie określili ją mianem „błędu systemowego”. – Powiem szczerze: dla nas to nie jest żaden system, tylko życie naszych rodzin. Nazwać nasz dramat błędem systemowym? To boli – komentuje Bożena Stankiewicz.
Podobne historie można mnożyć. – Jeden rolnik stracił 12 hektarów, czyli połowę swojego gospodarstwa. Jak ma się z tego podnieść? – pytają sąsiedzi.
Straty, których nie da się odbudować
Wywłaszczenia nie tylko zmniejszyły areał gospodarstw, ale odebrały też możliwość dalszego rozwoju. – Zostawili mi kawałek ziemi za obwodnicą. Chciałem to odsprzedać, ale nikt nie chciał odkupić, bo teren stracił atrakcyjność. Zostałem z niczym – opowiada pan Wojciech. – Myśmy gospodarowali na tej ziemi od pokoleń. Teraz to piąte pokolenie ma żyć z uszczuplonego kawałeczka. To nie jest tylko ziemia, to nasze życie i zabezpieczenie rodzin – słyszymy.
Walka w sądach i nowe nadzieje
Rolnicy nie poddają się – od lat składają odwołania, wnioski i apelacje. Wielu z nich powołuje się dziś na artykuł 155 KPA, który daje szansę na wzruszenie starych decyzji. – Złożyliśmy wnioski, przedstawiliśmy dowody, ale decyzje są wciąż negatywne. Ministerstwo twierdzi, że nie ma podstaw. A sądy wydają sprzeczne wyroki – mówi jeden z poszkodowanych.
Mimo wielu rozczarowań rolnicy nie tracą ducha. – Trzynaście lat walczymy o własność. Gdzie jest konstytucja, która mówi o ochronie prawa własności? – pytają.
„Nadzieja to wszystko, co nam zostało”
Choć wielu z nich ma świadomość, że odzyskanie godziwych pieniędzy może być niemożliwe, nadal wierzą, że ktoś w końcu wysłucha ich głosu. – My nie chcemy jałmużny. Chcemy tylko uczciwego rozliczenia za to, co zabrano. Nadzieja jest matką głupich – mówią ze smutnym uśmiechem. – Ale bez nadziei nie da się żyć.
Ceny zbóż w punktach prowadzących skup, a mowa tu o średnich cenach transakcji, spadły w większości przypadków III tygodniu września – informuje cotygodniowy raport MRiRW. Na tle generalnie tanich zbóż, wyróżnia się tylko ubiegłoroczna kukurydza, której cena średnia oscyluje od wielu tygodni wokół 950 zł/t. Jednocześnie cena średnia skupu rzepaku wzrosła symbolicznie w zakładach tłuszczowych.Po ostatnich zmianach w raportach cenowych MRiRW, krajowe ceny pszenicy były w III tygodniu września o 10-14% niższe niż rok temu. Minimalnie taniej niż przed rokiem skupowano również pszenżyto i żyto paszowe. Drożej niż rok temu (średnio) płacono za żyto konsumpcyjne, jęczmień i starą kukurydzę. O ok. 4% mniej niż rok temu płacono średnio za rzepak.
Ile płacono za krajowe zboża – tabela (ceny średnie, minimalne i maksymalne)
Ceny minimalne zbóż są często o 100 zł/t, a nawet więcej niższe od cen średnich
Warto zauważyć, że ceny minimalne skupu zbóż, a dotyczą najczęściej małych rolników są dużo niższe (do nawet powyżej 100 zł/t) od raportowanych cen zbóż średnich dla kraju, czy makroregionu. Największe różnice cenowe dotyczą pszenicy.
W przeciwieństwie do publikowanych szeroko w internecie ofertowych cen zbóż (często bardzo niskich) raport MRiRW pokazuje transakcyjne ceny zbóż, czyli ceny zbóż akceptowane również przez rolników. Warto mieć na uwadze, że raportowane ceny zbóż dotyczą III tygodnia września, ale też często dostaw z umów zawartych wcześniej (po wyższej cenie).
Ceny zbóż (7 z 10) spadły w tygodniu kończącym się 21-września
Według raportu MRiRW ceny zbóż (średnie krajowe ceny transakcji) w siedmiu przypadkach spadły w krajowych punktach skupu w tygodniu kończącym się 21-go września 2025 roku. Skala zmian cen średnich mieściła się w zakresie od (+0,8%) – owies konsumpcyjny do (-3,4%) – żyto konsumpcyjne.
Cenę średnią krajową skupu pszenicy konsumpcyjnej ustalono w raportowanym tygodniu na 783 zł/t, bez zmian w skali tygodnia. W poszczególnych makroregionach średnie ceny skupu wyniosły: 776 zł/t – Centralno-Wschodni, 804 zł/t – Południowy i 762 zł/t – Północno-Zachodni. Warto zauważyć jednak, że cena minimalna pszenicy konsumpcyjnej w kraju obliczona z 5 najniższych transakcji sięgnęła tylko 662 zł/t.
W raportowanym tygodniu udział zbóż paszowych w skupie wzrósł do 39% (+1% w skali tygodnia). W tym kukurydza stanowiła 8% dostaw, a pszenica paszowa 20% całego skupu zbóż.
Cena średnia krajowa pszenicy kupowanej na cele paszowespadła o 6 zł/t do 757 zł/t, a w makroregionach ceny średnie płacone za ziarno paszowe pszenicy mieściły się w przedziale 733 – 775 zł/t. Jednak cena minimalna pszenicy paszowej w kraju obliczona z 5 najniższych transakcji sięgnęła tylko 609 zł/t.
Stara kukurydza najdroższa od dwóch lat
W tygodniu kończącym się 21-go września 2025 roku cena średnia krajowa kukurydzy suchej ustalona została na 948 zł/t, czyli o tylko 6 zł/t niżej w skali tygodnia. Są to najwyższe poziomy ceny średniej od połowy sierpnia 2023 roku. W makroregionach ceny średnie tego zboża zamknęły się w wąskim przedziale przedziale 920 – 959 zł/t, a cena minimalna w kraju (średnia z 5 najniższych transakcji) wyniosła 910 zł/t.
Ceny zbóż: KUKURYDZA SUCHA (wykres w ujęciu tygodniowym)
Po ostatnich aktualizacjach, krajowe ceny pszenicy były w III tygodniu września o 11-14% niższe niż rok temu. Minimalnie niżej niż przed rokiem (średnio) wyceniane było także pszenżyto i żyto paszowe. Jednocześnie więcej niż rok temu płacono za żyto konsumpcyjne, jęczmień i starą kukurydzę.
Zmiany cen średnich zbóż (zł/t) na przestrzeni lat – tabela
Średnie, krajowe ceny zakupu pszenicy konsumpcyjnej i kukurydzy na przestrzeni 20 lat w układzie miesięcznym
Ceny rzepaku według MRiRW
Dane MRiRW pokazują, że w tygodniu kończącym się 21-go września 2025 roku średnia cena zakupu rzepaku wzrosła w zakładach tłuszczowych o 6 złotych do 2.006 zł/t*. Oznacza to cenę o 4,0% niższą niż rok temu. Dla porównania, seria najbliższa kontraktu na rzepak (dostawa w listopadzie 2025) na Matif wyceniana była na koniec omawianego tygodnia nieco wyżej i wyniosła 2.019 zł/t.
Średnie ceny skupu rzepaku w Polsce (wykres w ujęciu tygodniowym)
Najbliższej nocy słaby deszcz do 0,5-3 mm popada na południu kraju. Im bliżej gór tym więcej a im bliżej centrum tym mniej. Przejaśnienia pojawią się na Suwalszczyźnie i na Pomorzu Zachodnim. Na termometrach od +1/+3 stopni od Suwałk po Lidzbark Warmiński, Kaszuby, Pomorze Zachodnie do 5-7 nad resztą kraju.
Powiedzenie ludowe mówi ” Gdy październik będzie mroźny to nie będzie styczeń groźny. Przypomnę, że kiedyś pod koniec miesiąca wiele razy potrafił padać śnieg; czy chwytać 6 stopniowy przymrozek.
Pierwszy dzień miesiąca przyniesie od Warmii po centrum i Małopolskę przeważnie pochmurne niebo. Im bliżej wieczora tym większa szansa na przejaśnienia. Na zachód od tej pochmurnej strefy pojawi się słońca; zwiększy się gradient temperatury i po południu miejscami przelotnie popada do 1-3 mm. Na Dolnym Śląsku największa szansa na opady. Na wschód od strefy chmur dzień suchy z przejaśnieniami.
Wiatr powieje umiarkowanie z północnego wschodu i wschodu a od powiatu lęborskiego po słupski, koszaliński chwilami będzie niemal bezwietrznie.
Kolejnej nocy pojawią się przymrozki od poziomu gruntu do około 3-4 metrów na poziomie -3/-1 stopnia-zwłaszcza na wschodzie, południu i w centrum kraju.
W naszej narodowej kuchni ziemniak zajmuje ważne i ugruntowane miejsce. Polscy rolnicy od lat zaspokajają potrzeby rynku, spełniając coraz wyższe wymagania jakościowe. Tegoroczna nadprodukcja w krajach Unii sprawiła jednak, że nasze bulwy zalegają w przechowalniach, podczas gdy na stoły Polaków coraz częściej trafiają ziemniaki z importu. Gdzie podział się nasz konsumencki patriotyzm?
Marcin Fesser Dominowo, pow. średzki, woj. wielkopolskie 90 hektarów gruntów rolnych o klasie bonitacyjnej III-V produkcja warzyw – ziemniaki jadalne i cebula
Ziemniak od 30 lat
W Dominowie ziemniaka uprawiają od kilkudziesięciu lat. Z resztą nie ma się co dziwić – Wielkopolska z pyry słynie. Decyzję o specjalizacji i intensyfikacji produkcji podjęto natomiast 30 lat temu. Dobra koniunktura sprawiła, że areał rokrocznie zwiększano. Dzisiaj powierzchnia uprawy ziemniaka w gospodarstwie Marcina Fessera zajmuje szokująco duży udział w płodozmianie – niemalże 75%! A reszta? Kilkanaście hektarów cebuli i może kilka zbóż.
– Powierzchnię uprawy ziemniaka zwiększaliśmy systematycznie. Duży przeskok nastąpił jednak 10 lat temu, kiedy zlikwidowaliśmy hodowlę zwierząt. Skupiliśmy się wówczas na produkcji polowej – mówi Marcin Fesser.
Kilkadziesiąt lat specjalistycznej produkcji sprawiło, że gospodarstwo jest obecnie w pełni dostosowane do uprawy ziemniaka – począwszy od parku maszynowego, kończąc na zapleczu magazynowym. Marcin Fesser doszedł do tego dzięki silnej determinacji i zapałowi do pracy.
Duży udział ziemniaka w płodozmianie
Zdawać by się mogło, że monokulturę w produkcji polowej toleruje kukurydza lub co najwyżej żyto. W Dominowie to jednak ziemniak zdominował pola. W płodozmianie przypada nawet wielokrotnie po sobie. I tu nasuwa się podstawowe pytanie – jakie są tego negatywne skutki?
– Mimo dużego udziału ziemniaka nie mam problemu z agrofagami płodozmianowymi. Plantacje są monitorowane przez cały okres wzrostu, począwszy od sadzenia, aż do zbioru. Nie ma tu miejsca na żadne błędy czy niedociągnięcia. Mój ojciec spędza całe dnie na polu i w ciągniku, wykonując zabiegi ochrony – podkreśla Marcin Fesser.
W takim razie jak nie agrofagi, z którymi póki co można jeszcze walczyć, to może są problemy z glebą? Ziemniak ma ujemny bilans materii organicznej i degraduje w pewnym stopniu siedlisko. Ponadto mechaniczna uprawa i zbiór niszczą strukturę i agregaty glebowe. Można ograniczyć te negatywy?
– Staramy się w miarę możliwości wprowadzać nawozy naturalne. Przyznaję, że prawidłowego zmianowania u nas nie ma, wymieniamy się jednak gruntami z sąsiadami. Ja sadzę u niego ziemniaki, a on sieje u mnie pszenicę – mówi Marcin Fesser.
Kwalifikowany materiał sadzeniakowy oraz odpowiednia agrotechnika pozwalają uzyskać bulwy w wyrównanym kalibrze. fot. M.Piśny
Nawadnianie z głową
Nawadnianie ziemniaków staję się powoli koniecznością w obliczu zmian klimatu. Okresowe susze występują coraz częściej, szczególnie w warunkach pustynniejącej Wielkopolski. Brak wody znacząco ogranicza potencjał plonowania ziemniaka i tym samym dochodowość uprawy. Nawadnianie pozostaje jednak dla wielu zabiegiem dyskusyjnym. Czy można rozsądnie je przeprowadzać?
– Plantacje ziemniaka nawadniamy według potrzeb. Nie lejemy wody dniami i nocami, zapełniając po brzegi redliny. Czerpiemy ją z dwóch studni głębinowych i dwóch stawów. Deszczownie uruchamiamy w momentach widocznych niedoborów. W tym sezonie nie zaistniała pilna potrzeba podlewania. Nie było wysokich temperatur i parowania jak w roku ubiegłym – podkreśla Marcin Fesser.
Ziemniak to specjalistyczny gatunek, który wymaga staranności i dbałości podczas całej wegetacji. fot. M.Piśny
Choroby nie stanowią problemu
W uprawie ziemniaka swoje żniwo zbierają szczególnie choroby. Zaraza czy alternarioza ziemniaka to dwa największe zagrożenia w trakcie wegetacji. W tym sezonie w wielu regionach siały one spustoszenie. Plantatorzy “przespali” często kluczowe momenty, kiedy następowała infekcja roślin. Spóźniona reakcja i ochrona często nie przynosiły już zamierzonych efektów. Chorobom nie dali się jednak specjaliści – tacy jak chociażby Ci z Dominowa.
– Choroby nie są dla nas żadnym problemem. Zaplanowana strategia ochrony oraz częsta lustracja pozwalają na utrzymanie zdrowej plantacji od wschodów aż do zbiorów. Wykonujemy około 10 zabiegów w odstępie 7–10 dni. Rotujemy substancje czynne, zapobiegając odpornościom i nie dopuszczając do spadku efektywności. W przypadku infekcji zarazy łodygowej wystarczą często 3–4 godziny do infekcji. To właśnie ta choroba wystąpiła u nas silnie w tym sezonie – mówi Marcin Fesser.
Stonka nie ma szans
Żuk z Kolorado zrzucony w akcie zemsty przez Amerykanów miał zniszczyć polskie rolnictwo i jedyny słuszny, komunistyczny ustrój. To oczywiście mit, który w PRL-u propagandowo nagłaśniano, kiedy ten insekt zaczynał pustoszyć plantacje. Stonka ziemniaczana, bo o niej mowa, przypłynęła przypadkowo przez ocean na statkach. Dziś plantatorzy w całej Europie walczą z nią wszelakimi możliwymi metodami, najczęściej tą chemiczną. W Dominowie mają na nią swoje – i to skuteczne – sposoby.
– Stonka ziemniaczana nie stanowi dla nas zagrożenia. Kluczem w skutecznej walce jest przede wszystkim temperatura. Pyretroidy działają do 20 stopni Celsjusza. Powyżej tych wartości są praktycznie bezużyteczne i nie pomogą nawet końskie dawki. Zabiegi należy wykonywać wczesnym rankiem, nawet o 4. czy 5. godzinie. Wtedy stonka budzi się do życia i wychodzi na powierzchnię liścia, żerując z rosą. Tutaj kluczowy jest monitoring plantacji. Stosujemy proste i tanie insektycydy, rotując w miarę możliwości substancje czynne – podkreśla Marcin Fesser.
– Odmiany z Zamartego królują w naszym gospodarstwie. Mieliśmy u siebie słynnego Lorda czy Denara. Obecnie stawiamy na Jurka i Hetmana. Te dwie kreacje zajmują niespełna 40 hektarów, podczas gdy ogólna powierzchnia w tym sezonie stanowi około 60 hektarów.Jurek nadaje się do długiego przechowywania, nawet do marca, bez przymusu gazowania przechowalni. W redlinach znajdziemy dużą ilość bulw o średnim kalibrze. Hetman jest w uprawie pierwszy sezon, jednak podczas wegetacji pokazał już swoje doskonałe zdolności adaptacyjne na słabych glebach. Wyróżnia się doskonałą odpornością na parcha. Zebraliśmy część tej odmiany z plonem na poziomie 55–57 t/ha! Ta kreacja to strzał w dziesiątkę. Cenię sobie współpracę z Hodowlą Ziemniaka w Zamartem. Widzę, że rolnicy coraz częściej powracają do polskich odmian– mówi Marcin Fesser.
Odmiany z Hodowli Ziemniaka Zamarte są odpowiedzią na zróżnicowane wymagania plantatorów i konsumentów. fot. M.Piśny
Smak, kolor i kształt bulw
Polscy plantatorzy dbają o jakość bulw, szczególnie że wymagania rynku i konsumentów rosną. Ludzie kupują często oczami – jeśli coś nie będzie przykuwało wzroku, to nie znajdzie się w koszyku. Tym samym oprócz smaku i walorów kulinarnych ziemniaka ważny jest jego wygląd.
– Walory smakowe, kolor i kształt bulw to przede wszystkim cecha odmianowa. Kolor miąższu może być różny – od żółtego, poprzez biały, do nawet fioletowego. Wybór zależy od upodobań konsumentów. Bulwy muszą być wyrównane, z małą ilością oczek oraz bez uszkodzeń mogących przyspieszyć ich starzenie i psucie. A smak? To także zasługa słońca – im go więcej, tym ziemniak smaczniejszy. Jako producenci utrzymujemy jakość na jak najwyższym poziomie, spełniając wyśrubowane wymagania rynku – podkreśla Marcin Fesser.
Współpraca to podstawa
W sektorze ziemniaka wahania cen i popytu występują podobnie jak na rynku trzody chlewnej, bydła czy zbóż. Popyt i podaż zmieniały się na przestrzeni lat. Podstawą sukcesu jest jednak współpraca każdego ogniwa w całym łańcuchu. Nie sztuką jest bowiem wyprodukować. Sztuką jest znaleźć nabywcę i towar sprzedać z zyskiem.
–Współpracuje z okolicznymi kontrahentami. Wielu z nich pochodzi z naszej gminy, a nawet i wsi. Odbierają oni towar ode mnie na bieżąco, co pozwala na płynną pracę. W ich gestii jest natomiast dalsza dystrybucja. Cenię sobie takie uczciwe działania – mówi Marcin Fessner.
Niemieccy i holenderscy rolnicy zwiększyli areał uprawy ziemniaka. Zebrane przez nich rekordowe plony eksportują na rynki zagraniczne, w tym do Polski. fot. M.Piśny
Po eldorado nadszedł krach
W sektorze warzywniczym dobra koniunktura w ostatnich latach cieszyła plantatorów. Popyt rósł, a podaż często nie nadążała. Ta korelacja mogła oznaczać tylko jedno – wzrost cen za skupowany surowiec. Eldorado trwało przez kilka ostatnich lat, jednak nieubłaganie nadchodzi jego kres. Krach nastąpił już między innymi w sektorze ziemniaka jadalnego.
– Krach w każdej produkcji następuje od zwyżki towaru. Widzimy to na przykładzie ziemniaka jadalnego. Załamanie następuje także w cebuli czy kapuście i kalafiorze. Niesamowita nadprodukcja jest także na rynku marchwi. To nawet nie chodzi o niską cenę. Towaru po prostu już nikt nie chce– mówi Marcin Fesser.
Przyczyn załamania jest jednak kilka, jak nie kilkanaście. Rynek stanął już w momencie, kiedy w okresie wiosennym pojawił się młody ziemniak, a stare bulwy wypełniały jeszcze przechowalnie. Krajowa nadprodukcja to jedno. Dużo ziemniaka napływa do Polski z Niemiec czy Holandii, gdzie areał uprawy bił w tym roku historyczne rekordy. Nasadzeń przybyło także u nas. W kraju nad Wisłą ziemniaka zasadzono na 211 tys. ha!
– Rynek jest, mówiąc kolokwialnie – zatkany. Należy go w miarę możliwości upłynniać. W tym sezonie areał i plony ziemniaka biją rekordy w wielu krajach Unii Europejskiej. W Polsce w tą specjalistyczną uprawę weszło wielu nowych plantatorów. Nasadzili oni po 40, 80 czy nawet 100 hektarów, nie mając odpowiedniego sprzętu, nie wspominając już o możliwościach zbytu. Nad ziemniakiem zawisły tym samym czarne chmury. Mimo wszystko lepiej poradzą sobie w tej sytuacji wieloletni producenci niż nowicjusze – podkreśla Marcin Fesser.
Takiej sytuacji jeszcze nie było
W branży rolniczej huśtawki cenowe to nic nadzwyczajnego. Rolnicy przywykli już do nich i starają się liczyć opłacalność nie sezonowo, ale przez pryzmat wielolecia. Z roku na rok jest jednak coraz trudniej. Utrzymanie stabilności finansowej w obliczu rosnących cen środków do produkcji rolnej nie należy do łatwych zadań. Wynagrodzenie za sprzedane surowce to często jałmużna. Najgorzej jest jednak, kiedy płodów nie można nawet sprzedać i to właśnie dotyka w tym sezonie sektor ziemniaka.
– W produkcji ziemniaka bywały lata lepsze i gorsze, ale bulwy zawsze udało się sprzedać. W tym momencie jest jednak bardzo źle. Nie pamiętam, żeby taka sytuacja miała kiedykolwiek miejsce. Mam nadzieje, że rynek się upłynni i powróci do choć częściowej normalności. Na ten moment polskiego ziemniaka nikt po prostu nie chce. Konkurencja zaniża ceny, aby upłynnić towar. Potrzebna jest szybka reakcja naszego rządu. Nadzieją jest zwiększony eksport na Ukrainę i do Rumunii – stwierdza Marcin Fesser.
Na magazynach i przechowalniach zalegają tysiące ton polskiego ziemniaka, którego nikt nie chce kupić. fot. M.Piśny
Zmuszeni do przechowania
Zbiory ziemniaków wciąż trwają jednak niskie ceny i brak odbiorców sprawiają, że coraz większa część plonu trafia do magazynów na długotrwałe przechowanie. To z kolei generuje dodatkowe koszty i wyzwania. Przechowywanie ich luzem na pryzmie wiąże się ze zwiększonym ryzykiem gnicia, zwłaszcza jeśli materiał jest wilgotny. Zdecydowanie bezpieczniejszym rozwiązaniem pozostają skrzyniopalety, choć wymagają one większego nakładu pracy. Ziemniaki przeznaczone do długiego przechowywania należy również poddać procesowi gazowania.
– Połowa sukcesu w uprawie ziemniaka to jego prawidłowe przechowanie. Podstawą jest zebranie czystych i zdrowych bulw. Tak naprawdę o jakość przechowywania dba się już na polu, podczas zbiorów. Towar trzeba odpowiednio zabezpieczyć przed chorobami, w tym przed zgnilizną. Niestety, nie każdy rolnik dysponuje odpowiednim zapleczem magazynowym, które umożliwia dłuższe składowanie – podkreśla Marcin Fesser.
Wspierajmy rodzimą produkcję
– Powinniśmy wspierać rodzimą produkcję i hodowle. Polskie odmiany ziemniaka są wytrzymałe, sprawdzone i zasługują na mocne wsparcie finansowe, aby mogły się dalej rozwijać. W ten sposób możemy ograniczyć wpływ zachodnich firm na nasz rynek i zadbać o to, by polski ziemniak trafiał bezpośrednio od rolnika do konsumenta, bez zagranicznych pośredników. Polska dysponuje ogromnym potencjałem w tej dziedzinie. Rolnicy potrafią wyprodukować ziemniaka najwyższej jakości – prawdziwym problemem pozostaje jedynie sprzedaż. Każdy, kto spróbuje polskiego ziemniaka, szybko zauważy różnicę w smaku w porównaniu do zagranicznego produktu. Naprawdę mamy się czym chwalić – puentuje Marcin Fesser.
Były chiński minister rolnictwa Tang Renjian został skazany na karę śmierci za łapówkarstwo i korupcję. Według Sądu Ludowego miasta Changchun, wyrokowi śmierci towarzyszy dwuletnie zawieszenie wykonania wyroku, dożywotnie pozbawienie praw politycznych oraz konfiskata całego majątku osobistego, donoszą lokalne media.
Na szczęście, dla skazanego ministra, wyrok w zawieszeniu oznacza, zgodnie z chińskim prawem, zastąpienie kary śmierci karą dożywotniego pozbawienia wolności, jeśli w ciągu dwóch lat nie popełni skazany żadnych nowych przestępstw.
Sąd stwierdził, że w latach 2007–2024 urzędnik, piastując wysokie stanowiska w rządzie centralnym i regionalnym, zorganizował proceder mający na celu uzyskanie nielegalnych korzyści. Otrzymał ponad 268 milionów juanów (około 38 milionów dolarów) za pośrednictwo w transakcjach biznesowych, przyznawaniu kontraktów rządowych i mianowaniu personelu.
Podczas ostatniej rozprawy, która odbyła się 25 lipca, były minister przyznał się do winy i wyraził skruchę za swoje czyny, co sąd wziął pod uwagę przy wydawaniu wyroku.
Kariera Tang Renjiana obejmowała wysokie stanowiska w rządach Regionu Autonomicznego Guangxi-Zhuang i prowincji Gansu, a także stanowisko sekretarza grupy partyjnej w Ministerstwie Rolnictwa. Sprawa korupcyjna z kolei rozwinęła się w zeszłym roku: urzędnik został wydalony z Partii Komunistycznej w listopadzie, aresztowany w grudniu, a do kwietnia tego roku prokuratura w Changchun zakończyła postępowanie w sprawie aktu oskarżenia.
Roczna inflacja we wrześniu wyniosła 2,9%poinformował Główny Urząd Statystyczny. GUS opublikował we wtorek (30.09.2025) szybki szacunek dotyczący wskaźnika cen towarów i usług konsumpcyjnych (CPI) za wrzesień 2025 roku. Zgodnie z nim inflacja we wrześniu wyniosła 2,9 proc. w skali roku. Jest to wynik równy rocznej inflacji z sierpnia.
Ceny żywności nadal napędzają roczną inflację we wrześniu
Ceny żywności i napojów bezalkoholowych wzrosły we wrześniu o 4,2 proc. w skali roku, ale spadły o 0,5 proc. w porównaniu z sierpniem.
Nośniki energii podrożały o 2,4 proc. w skali roku i 0,2 proc. w stosunku do sierpnia.
Wskaźniki inflacji rocznej i miesięcznej obniżały paliwa. Paliwa do prywatnych środków transportu potaniały o 4,9 proc. w skali roku i skromne 0,4 proc w skali miesiąca.
Zmiany cen towarów i usług konsumpcyjnych w stosunku do analogicznego okresu roku poprzedniego (w %) – wykres
Warto zauważyć, że każdy z nas ma swój własny „koszyk inflacyjny” i może odmiennie odczuwać zmiany cen usług i towarów !!!
Już w lipcu inflacja znalazła się celu inflacyjnym NBP
Dało to podstawy do dalszego cięcia stóp procentowych we wrześniu. Inflacja to jeden z głównych czynników, na który zwraca uwagę Rada Polityki Pieniężnej (RPP), przy podejmowaniu decyzji o obniżce stóp procentowych.
Ostatnio, na początku września Rada Polityki Pieniężnej (RPP) postanowiła obniżyć (trzeci raz w tym roku) stopy procentowe NBP o 0,25 pkt. proc. do poziomu:
stopa referencyjna 4,75 proc. w skali rocznej;
stopa lombardowa 5,25 proc. w skali rocznej;
stopa depozytowa 4,25 proc. w skali rocznej;
stopa redyskontowa weksli 4,80 proc. w skali rocznej;
stopa dyskontowa weksli 4,85 proc. w skali rocznej.
Polski rynek przetwórstwa owoców i warzyw przeżywa trudny czas. Jeden z najbardziej rozpoznawalnych producentów soków i napojów owocowych – Marvit – znalazł się w poważnych tarapatach finansowych. Firma, która przez lata była symbolem jakości i tradycji w produkcji soków tłoczonych, rozpoczęła proces sprzedaży części swojego majątku. To może oznaczać początek końca jej działalności w dotychczasowej formie.
Historia marki Marvit
Marvit powstał w latach 90. jako rodzinne przedsiębiorstwo specjalizujące się w produkcji soków i nektarów z polskich owoców. Od początku działalności firma stawiała na naturalne receptury, brak sztucznych konserwantów i wysoką jakość surowców. Produkty Marvit zdobyły popularność w całym kraju – były obecne w dużych sieciach handlowych, a także w lokalnych sklepach.
Przez lata marka budowała wizerunek producenta soków „prosto z natury”, korzystając z owoców od polskich sadowników i rolników. Jednak w ostatnich latach presja konkurencji, rosnące koszty i zmiany w preferencjach konsumentów zaczęły podważać stabilność finansową firmy.
Od lidera rynku do problemów finansowych
Jeszcze kilka lat temu Marvit był jednym z liderów polskiego rynku soków – jego produkty można było znaleźć niemal w każdym sklepie. Jednak rosnące koszty produkcji, konkurencja ze strony tańszych marek, zmiany w preferencjach konsumentów oraz presja ze strony sieci handlowych doprowadziły do stopniowego pogarszania się sytuacji finansowej.
Obecnie producent prowadzi wyprzedaż nieruchomości, maszyn i urządzeń produkcyjnych. Wśród wystawionych na sprzedaż aktywów znajdują się:
hale produkcyjne,
linie technologiczne do tłoczenia i butelkowania soków,
magazyny i chłodnie.
Według ekspertów, jest to próba pozyskania środków na spłatę zobowiązań oraz utrzymanie płynności finansowej. Niestety, w wielu przypadkach takie działania są ostatnim etapem przed całkowitym zamknięciem działalności lub sprzedażą marki inwestorowi zewnętrznemu.
Przyczyny kryzysu – nie tylko konkurencja?
Choć rynek soków w Polsce wciąż jest duży, to zmienia się jego struktura.
Import tanich koncentratów z zagranicy obniża ceny detaliczne, utrudniając konkurowanie lokalnym producentom.
Spadek spożycia soków – część konsumentów wybiera wodę, napoje funkcjonalne lub produkty bez dodatku cukru.
Wysokie koszty energii i surowców – szczególnie owoców, których ceny w ostatnich latach mocno wzrosły.
Presja sieci handlowych – wymuszanie niższych cen i większych promocji kosztem marży producenta.
Upadek dużego zakładu przetwórczego, takiego jak Marvit, to nie tylko problem dla jego pracowników, ale także dla rolników dostarczających owoce. Mniejsza liczba odbiorców oznacza:
konieczność szukania nowych kontrahentów,
ryzyko obniżenia cen skupu,
większą zależność od eksportu surowców.
Dla gospodarstw specjalizujących się w produkcji jabłek, porzeczek czy wiśni może to być poważny cios, szczególnie w sezonach nadprodukcji.
Rynek wieprzowiny ma się w fatalnej kondycji. Zawirowania w handlu międzynarodowym, wojna celna z Chinami oraz nadprodukcja w Unii Europejskiej powodują, że ceny spadają, a rolnicy stale stoją przed poważnym wyzwaniem utrzymania opłacalności produkcji.
Stabilna cena w Niemczech, ale rynek pełen obaw
Giełda VEZG w Niemczech utrzymała swoje notowania – cena minimalna w klasie E wynosi 1,85 euro, czyli około 7,90 zł/kg. Mimo braku zmian, wśród obserwatorów rynku narasta obawa o możliwe obniżki. Powody są dwa:
Brak handlu na sesjach ISW – sygnał, że zakłady mięsne naciskają na redukcję cen.
Problemy z eksportem do Chin – kraje, które dotychczas sprzedawały tam wieprzowinę, mają trudności ze zbytem, co grozi zapaścią sektora.
Przykładem jest Francja, gdzie prognozowane straty w branży sięgają nawet 400 mln euro. Towar, który wcześniej trafiał do Państwa Środka, musi zostać ulokowany w Europie, co uruchamia efekt domina – nadwyżki mięsa w jednym kraju wpływają na ceny w całej UE.
Nadwyżka produkcji – problem całej Unii
Europa jest jednym z największych producentów wieprzowiny na świecie.
Produkcja w UE: ok. 20 mln ton rocznie
Konsumpcja wewnętrzna: ok. 13,5 mln ton
Oznacza to, że co roku trzeba wyeksportować prawie 7 mln ton mięsa. Jakiekolwiek zawirowania w handlu międzynarodowym – jak obecny kryzys z Chinami – są dla branży wyjątkowo groźne.
Polska – ceny poniżej poziomu niemieckiego
W naszym kraju cena skupu świń w klasie E waha się obecnie od 7,20 do 7,60 zł/kg, czyli poniżej poziomu niemieckiego.
Przy obecnych kosztach produkcji – 5,90–6,00 zł/kg w cyklu zamkniętym – rentowność jest minimalna, a dla gospodarstw obciążonych kredytami sytuacja staje się krytyczna. Rolnicy, którzy kupili drogie warchlaki, są w szczególnie trudnym położeniu.
Zakłady mięsne tłumaczą obniżki presją ze strony sieci handlowych. Argument jest prosty: jeśli nie sprzedadzą taniej, sieci sprowadzą mięso z innych krajów UE, gdzie eksporterzy muszą pozbyć się nadwyżek, aby uniknąć kosztów magazynowania. Efekt jest taki, że koszty przerzucane są w dół łańcucha, a na końcu znajdują się rolnicy, którzy nie mają już możliwości ich zredukowania.
To niestety kolejny ciężki rok dla hodowców trzody.
Rozpoczął się sezon zbiorów kukurydzy. Niestety, obok codziennych wyzwań pojawia się także realne zagrożenie dla rolników, ich sprzętu i zwierząt. Policja znów alarmuje o “złotych kolbach” zawieszonych na łodygach lub ukrytych między roślinami.
Żniwa kukurydziane i złote kolby. Straty liczone w setkach tysięcy!
W ostatnich tygodniach odnotowano przypadki celowego umieszczania w uprawach kukurydzy niebezpiecznych przedmiotów tzw. “złotych kolb” – elementów metalowych i aluminiowych, zawieszonych na łodygach lub ukrytych między roślinami.
Takie działania:
niszczą maszyny – w ostatnich zdarzeniach straty sięgnęły blisko 100 000 zł,
zagrażają życiu i zdrowiu operatorów,
mogą prowadzić do śmierci zwierząt, jeśli fragmenty metalu trafią do paszy lub kiszonki.
Policjanci z Grajewa apelują do rolników i mieszkańców o szczególną ostrożność podczas prac polowych.
Co grozi za “złote kolby”?
Osobie, która celowo umieszcza niebezpieczne przedmioty w uprawach, grozi:
do 3 lat pozbawienia wolności,
w szczególnych przypadkach – nawet do 5 lat więzienia.
Jak chronić siebie, sprzęt i plony?
Przed rozpoczęciem zbiorów kukurydzy warto pamiętać o kilku zasadach:
Sprawdź pole – przejdź plantację i upewnij się, że nie ma obcych przedmiotów.
Obserwuj pracę maszyn – reaguj na nietypowe odgłosy lub wibracje.
Współpracuj z sąsiadami – informuj się nawzajem o zagrożeniach.
Zgłaszaj incydenty – natychmiast powiadom policję (tel. 112).
Kontroluj paszę – chroń kiszonkę i ziarno przed zanieczyszczeniami.
Każdy, kto zauważy podejrzane przedmioty w uprawach lub posiada informacje o sprawcach, proszony jest o kontakt z Komendą Powiatową Policji w Grajewie lub pod numerem alarmowym 112.
Dramat producentów ziemniaków. Ceny runęły – Izba Rolnicza interweniuje u Ministra.
Rekordowe plony miały być powodem do radości, a stały się przyczyną katastrofy. Producenci ziemniaków, zwłaszcza z regionu Sieradza (odpowiedzialnego za blisko 40% produkcji w województwie łódzkim), znaleźli się w dramatycznej sytuacji.
Nadpodaż i czterokrotny spadek cen
Problem dotyczy głównie regionu powiatu sieradzkiego, gdzie koncentruje się blisko 40% produkcji ziemniaków województwa łódzkiego. Tegoroczne rekordowe plony – choć korzystne z punktu widzenia wolumenu – doprowadziły do drastycznej nadpodaży towaru, której rynek nie jest w stanie zaabsorbować.
Skutki są katastrofalne dla producentów:
Ceny skupu: Spadły do poziomu nawet 5 groszy za kilogram
Nieopłacalność: Jest to czterokrotny spadek w porównaniu z rokiem ubiegłym, czyniąc uprawę ziemniaka całkowicie nieopłacalną i uniemożliwiając rolnikom pokrycie elementarnych kosztów produkcji i zbioru.
Rada Powiatowa Izby Rolniczej Województwa Łódzkiego (IRWŁ) alarmuje: przy obecnych stawkach stabilność ekonomiczna gospodarstw jest zagrożona. Apel do Ministra Krajewskiego ma na celu podjęcie pilnych działań stabilizujących rynek i ochronę interesów polskich producentów rolnych.
Konieczne jest wprowadzenie mechanizmów, które zapobiegną dalszemu załamaniu cenowemu i umożliwią zrównoważoną dystrybucję zbiorów. Bez szybkiej reakcji resortu, grozi nam eliminacja dużej części krajowej produkcji ziemniaka.
Czy Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi podejmie interwencję, zanim gospodarstwa zbankrutują? Czy polski ziemniak obroni się przed rynkowym załamaniem?
Czytaj pełną treść apelu Izby Rolniczej do Ministra – KLIKNIJ TUTAJ
Dla rolników temat ubezpieczenia upraw to dziś decyzja strategiczna. W obliczu rosnącej zmienności klimatu i gwałtownych zjawisk pogodowych ubezpieczenia upraw stają się nieodzownym narzędziem profesjonalnego zarządzania ryzykiem rolniczym.
Jesienne ubezpieczenie upraw z dopłatą
AGRO Ubezpieczenia (posiadające w 100% polski kapitał zakładowy) rozpoczęły jesienny sezon sprzedaży polis uprawowych, oferując ochronę wspieraną dopłatą z budżetu państwa nawet do 65% składki. Oznacza to, że przy każdej wpłacie 100 zł za polisę – 35 złotych płaci rolnik, państwo dopłaca 65 złotych. To realne wsparcie finansowe, które pozwala minimalizować skutki szkód spowodowanych nieprzewidywalnymi warunkami pogodowymi przy niewielkich kosztach ponoszonych przez rolnika.
Elastyczna oferta dla polskich gospodarstw
W AGRO Ubezpieczeniach ochrona upraw oparta jest na poniższych ryzykach:
ryzyka dobrowolne opłacane w całości przez rolnika: pożar, transport plonów, wszystkie ryzyka pogodowe (np. silny deszcz czy wiatr niespełniający definicji deszczu nawalnego czy huraganu), ubezpieczenie plonów zebranych z pola i przechowywanych w gospodarstwie.
Powyższe ryzyka są dostępne w kilku pakietach, które umożliwiają dobór najbardziej optymalnej ochrony ubezpieczeniowej.
Dodatkowe korzyści ochrony ubezpieczeniowej
W świetle rosnącej liczby pożarów w uprawach, w przypadku zbóż i rzepaku rolnicy mają możliwość dokupienia ochrony od ryzyka pożaru w cenie 1 zł/ha.
Co można ubezpieczyć jesienią?
Ochroną można objąć: zboża ozime, rzepak i rzepik, wykę ozimą, groch ozimy, a także inne uprawy zimujące.
„Współczesne rolnictwo wymaga dużej świadomości w zarządzaniu ryzykiem. Jego elementem są także ubezpieczenia upraw. AGRO Ubezpieczenia od lat dostarczają rolnikom narzędzi, które pozwalają zabezpieczyć ich inwestycje uprawowe i gospodarcze, aby spokojnie mogli planować rozwój gospodarstwa, nawet w obliczu nieprzewidywalnej pogody. Ochrona upraw to dziś fundament stabilności biznesu rolnego zarówno w obszarze rolników indywidualnych pracujących rodzinnie jak i przedsiębiorców rolnych w dużej mierze gwarantujących bezpieczeństwo żywnościowe kraju” – mówi Daniel Zahorenko, prezes AGRO Ubezpieczeń.
Ubezpieczenia upraw są obowiązkowe dla rolników korzystających z płatności bezpośrednich. Są oni zobowiązani objąć ochroną ubezpieczeniową przynajmniej od jednego ryzyka obowiązkowego co najmniej połowę powierzchni upraw rolnych dotowanych. Coraz więcej producentów rolnych decyduje się na ochronę całego areału, traktując ją jako standard bezpieczeństwa, stabilności produkcji i płynności finansowej.
Szczegóły oferty AGRO Ubezpieczeń dostępne są na stronie www.agroubezpieczenia.pl oraz pod numerem telefonu (+48) 48 370 48 48.
Pogoda. Najbliższa noc ze sporą ilością chmur. Więcej przejaśnień w kotlinach Sudeckich- tam od -2 do 0 stopni oraz na Pomorzu Zachodnim- tu od 3 stopni w Resku, Kołobrzegu, Szczecinku, Wałczu do 4-5 na zachodzie regionu. Wzdłuż Odry około 5-6 stopni a nad resztą Polski od 6 do 8 stopni.
Deszcz pokropi chwilami na wschodzie i południu kraju.
W dzień zachmurzenie duże i w całym kraju pojawi się ryzyko przelotnego deszczu- na północy 20% szans na opad do 1-2 mm. Na zachodzie, wschodzie i w centrum 40% szans na opad do 3,5 mm zaś na południu kraju oraz w Lubelskim 70% szans na opad 1-7 mm.
Dziś mamy w kalendarzu dużo przysłów tyczących się 29 września. Oto kilka z nich
Do Michała przymrozków ile i w maju tyle. Gdy deszcz w świętego Michała, będzie łagodna zima cała. Gdy dębówki obrodzą na Michała, to w Narodzenie śniegu fura cała. Gdy na Michała obrodzą żołędzie, dużo śniegów w zimie będzie. Gdy noc jasna na Michała, to nastąpi zima trwała. Deszcze Michałowe prawią w zimie powietrze zdrowe. Gdy w Michała deszcz spadnie, lekka zima będzie snadnie. Gdy w Michała wiatr od wschodu lub północy, w zimie mrozy wielkiej mocy. Gdy wietrzno w Michała, będzie mroźna zima cała. Jeśli bociany do Michała zostały, nie będzie mrozów przez grudzień cały. Jeśli deszcz na Michała, zima będzie nie trwała. Jeśli nie odlecą ptaszki do Michała, do Wigilii zima nie nastąpi trwała. Jeżeli święty Michał deszczem przysłuży, to suchą wiosnę nam wróży. Kiedy na Michała wiatr północny wieje, na ładną pogodę chłop traci nadzieję. Noc jasna na Michała, zima ostra i trwała, gdy noc słotna, zima do końca grudnia lekka i błotna. Od świętego Michała trąbka myśliwego do boru woła. Po świętym Michale wolno paść i na skale. Ptaszki do Michała, zima gdzieś została. Ptaszki przed Michałem odleciały, będzie ostry grudzień cały. Święty Michał lato przekichał. W Michała, kiedy deszcze wszędzie, cała zima lekka będzie. Zbytek na świętego Michała żołędzi, wiele śniegu w Boże Narodzenie napędzi.
Ta strona korzysta z plików cookies. Służą do tego, by strona działała prawidłowo a także do analizowania ruchu na stronie, a także, by wyświetlać Ci lepiej dopasowane treści i reklamy. Stosujemy również cookies podmiotów trzecich. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności i cookies.
Ta strona korzysta z plików cookie, aby poprawić wrażenia podczas poruszania się po witrynie. Niektóre z nich są przechowywane w przeglądarce, bo są niezbędne do działania podstawowych funkcji witryny. Używamy również plików cookie podmiotów trzecich, które pomagają nam analizować i rozumieć, w jaki sposób korzystasz z tej witryny. Te pliki cookie oraz pliki stosowane w celach reklamowych będą przechowywane w Twojej przeglądarce tylko za Twoją zgodą. Masz również możliwość rezygnacji z tych plików cookie. Jednak rezygnacja z niektórych z tych plików cookie może wpłynąć na wygodę przeglądania.
Niezbędne pliki cookie są absolutnie niezbędne do prawidłowego funkcjonowania strony. Te pliki cookie zapewniają działanie podstawowych funkcji i zabezpieczeń witryny. Anonimowo.
Cookie
Duration
Description
cookielawinfo-checkbox-analytics
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Analityczne”.
cookielawinfo-checkbox-functional
11 months
To ciasteczko jest stosowane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent, aby udokumentować zgodę użytkownika na ciasteczka z kategorii "Funkcjonalne".
cookielawinfo-checkbox-necessary
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Niezbędne”.
cookielawinfo-checkbox-others
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Inne”.
cookielawinfo-checkbox-performance
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Wydajnościowe”.
viewed_cookie_policy
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent i służy do przechowywania informacji, czy użytkownik wyraził zgodę na korzystanie z plików cookie. Nie przechowuje żadnych danych osobowych.
Funkcjonalne pliki cookie wspierają niektóre funkcje tj. udostępnianie zawartości strony w mediach społecznościowych, zbieranie informacji zwrotnych i inne funkcjonalności podmiotów trzecich.
Analityczne pliki cookie są stosowane, by zrozumieć, w jaki sposób odwiedzjący wchodzą w interakcję ze stroną internetową. Te pliki pomagają zbierać informacje o wskaźnikach dot. liczby odwiedzających, współczynniku odrzuceń, źródle ruchu itp.
Reklamowe pliki cookie są stosowane, by wyświetlać użytkownikom odpowiednie reklamy i kampanie marketingowe. Te pliki śledzą użytkowników na stronach i zbierają informacje w celu dostarczania dostosowanych reklam.