niedziela, 3 maja, 2026
spot_img
Strona główna Blog Strona 190

60 milionów dla rolników! Sprawdź, czy i Tobie należy się odszkodowanie!

0

Polscy hodowcy drobiu w końcu doczekają się rekompensaty za poniesione straty. Komisja Europejska zatwierdziła przyznanie Polsce wsparcia finansowego z rezerwy rolnej Unii Europejskiej na łączną kwotę 14 mln euro, czyli około 60 mln złotych. Środki mają trafić do poszkodowanych gospodarstw do 28 lutego 2026 r.

Dla kogo pomoc finansowa?

Rekompensata obejmie tych rolników, którzy prowadzili hodowlę drobiu i ucierpieli w wyniku potwierdzonych ognisk grypy ptaków H5N1 w okresie od 9 sierpnia 2021 r. do 3 sierpnia 2023 r. W tym czasie w Polsce odnotowano aż 193 ogniska choroby.

Wsparcie finansowe otrzymają wyłącznie ci producenci, którzy:

  • mieli oficjalnie potwierdzone ognisko choroby w gospodarstwie,
  • ponieśli realne straty ekonomiczne,
  • nie skorzystali wcześniej z pomocy publicznej ani nie otrzymali odszkodowania z tytułu ubezpieczenia.

GIW alarmuje: Mamy nowe przypadki rzekomego pomoru drobiu

Ile odszkodowania za ptasią grypę?

Komisja Europejska przeznaczyła 14 059 607 euro, co przy kursie z lipca 2025 r. (4,24 zł/euro) daje blisko 60 milionów złotych dla Polski. Pieniądze zostaną wypłacone z unijnej rezerwy rolnej, czyli funduszu przeznaczonego na reagowanie na kryzysy w sektorze rolnictwa.

Unia Europejska pokryje 50% wartości strat, a resztę ma dołożyć polski budżet. Szczegółowe zasady przyznawania wsparcia opracuje najprawdopodobniej Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (ARiMR).

Jakie straty obejmuje pomoc?

W ramach wypłat uwzględnione zostaną m.in.:

  • spadki produkcji jaj wylęgowych i konsumpcyjnych,
  • likwidacja stad drobiu i koszty ich utylizacji,
  • zniszczenie mięsa i jaj niezdatnych do spożycia,
  • ograniczenia w przemieszczaniu drobiu i towarów,
  • utrata przychodów wynikająca z ustanowienia stref ochronnych i nadzoru.

Chociaż działania przeciwepizootyczne pomogły ograniczyć rozprzestrzenianie się wirusa, to wielu producentów drobiu poniosło dotkliwe konsekwencje ekonomiczne, które teraz zostaną częściowo zrekompensowane.

źródło: komunikat KE

GIW alarmuje: Mamy nowe przypadki rzekomego pomoru drobiu

0
Grypa ptaków HPAI

Rok 2025 staje się coraz trudniejszy dla polskiej branży drobiarskiej. Rzekomy pomór drobiu (ND), jedna z najgroźniejszych chorób wirusowych atakujących drób, rozprzestrzenia się w błyskawicznym tempie. Główny Lekarz Weterynarii potwierdził już 36 ognisk tej choroby, z czego aż pięć nowych pojawiło się w ostatnich dniach czerwca. Skutki są druzgocące – do utylizacji trafiło blisko 200 tys. kur.

Gdzie pojawiły się nowe ogniska rzekomego pomoru drobiu?

Nowe przypadki potwierdzono w województwach mazowieckim i pomorskim. Najwięcej ognisk wykryto w miejscowości Bieżuń, gdzie zidentyfikowano aż trzy (nr 32, 34 i 35).

Dodatkowe ogniska pojawiły się w Pałubicach na Pomorzu (nr 33) oraz w Karniszynie (nr 36). W sumie objęte zakażeniem zostały zarówno duże fermy komercyjne, jak i gospodarstwa przyzagrodowe. W samych ostatnich ogniskach zlikwidowano ponad 190 tys. ptaków, co pokazuje skalę problemu.

Zgodnie z unijnymi regulacjami, Główny Inspektorat Weterynarii bezzwłocznie wdrożył procedury mające na celu powstrzymanie choroby. Ptaki w zakażonych gospodarstwach zostały uśmiercone, zutylizowane, a teren ognisk poddano gruntownemu oczyszczaniu i dezynfekcji.

Dodatkowo wokół każdego ogniska wyznaczono strefy zapowietrzone i zagrożone w promieniu odpowiednio 3 i 10 km, gdzie obowiązują specjalne środki bioasekuracji.

Uwaga Rolnicy! ASF w gminie Luzino

Rzekomy pomór drobiu rozprzestrzenia się, liczba ognisk stale rośnie

Łączna liczba ognisk rzekomego pomoru drobiu w Polsce w 2025 roku wzrosła już do 65. W gospodarstwach komercyjnych wykryto 36 ognisk, które dotknęły ponad 3,7 miliona sztuk drobiu. Z kolei w hodowlach przyzagrodowych pojawiło się 29 ognisk, gdzie zakażeniu uległo ponad 1 tys. ptaków. Te liczby pokazują, że sytuacja staje się coraz trudniejsza do opanowania, a skutki finansowe i organizacyjne dla producentów drobiu są ogromne.

źródło: GIW

Deszcz osłabnie o odsunie się na wschód kraju. Od Łodzi po Gdańsk powieje wiatr o prędkości 65 km/h

0
Pogoda 10 lipca
Pogoda 10 lipca
Pogoda 10 lipca

Deszczowy front zaniknie

Najbliższej nocy opady ciągłe zanikną a w ich miejsce od Dolnego Śląska po Opolskie, Małopolskę, Podkarpacie, Łódzkie, południe Wielkopolski, Mazowsze, Podlasie, Lubelskie pojawią się opady przelotne do 1-8 mm a w regionach podgórskich do 10-25 mm. Na termometrach przeważnie od 11 do 14 stopni.

W ciągu dnia na zachodzie słonecznie ale po południu wzdłuż zachodniej granicy, Sudetach oraz południu Opolskiego rozbudują się chmury z przelotnym deszczem do 10-13 mm i słabymi burzami. Na wschodzie dzień przeważnie pochmurny i zwłaszcza wieczorem na północnym wschodzie może mocniej popadać deszcz. Od Łodzi po Kujawy, Kaszuby sucho i słonecznie.

Wiatr od okolic Łodzi, Warszawy po wybrzeże środkowe i wschodnie silny w porywach do 65 km/h. Nad resztą kraju powieje do 40 km/h.

Ceny zbóż i rzepaku spadły w skupie w 4 tygodniu czerwca – MRiRW

0
Ceny pszenicy

Ceny zbóż w skupie spadły w olbrzymiej większości przypadków w końcówce czerwca informuje cotygodniowy raport MRiRW. Zatrzymały się wzrosty cen skupu kukurydzy, która jako jedyne zboże pozostawała do niedawna w trendzie wzrostowym trwającym od października ubiegłego roku. Ceny zbóż pozostają pod sezonową presją rozpoczętych już zbiorów. Także cena średnia skupu rzepaku obniżyła się w raportowanym tygodniu poniżej 2.400 zł/t, ale jest to nadal 20% więcej niż przed rokiem.

W przeciwieństwie od publikowanych szeroko w internecie cen ofertowych raport pokazuje faktyczne ceny transakcyjne, czyli ceny akceptowane przez rolników. Warto mieć na uwadze, że raportowane ceny dotyczą również dostaw z transakcji zawartych wcześniej.

Olbrzymia większość zbóż potaniała w tygodniu kończącym się 29-czerwca

Według raportu ceny średnie krajowe ośmiu (z dziesięciu) raportowanych zbóż spadły w krajowych punktach skupu w tygodniu kończącym się 29-go czerwca 2025 roku. Skala zmian cen średnich mieściła się w zakresie od (-1,6%) – owies do (+2,6%) – jęczmień browarniany.

Warto zauważyć, że w przeciwieństwie do innych zbóż w trendzie wzrostowym pozostawały do niedawna ceny kukurydzy. Dopiero od połowy czerwca ceny tego zboża zaczęły delikatnie spadać z poziomu bliskiemu 930 zł/t (pośrednicy płacili najwięcej od sierpnia 2023 roku).

Trzeba dodać, że krajowa cena średnia pszenicy konsumpcyjnej (890 zł/t) była w analizowanym tygodniu o prawie 20 zł/t wyższa niż średnia w UE, ale za kukurydzę płacono średnio (903 zł/t), czyli o ok. 30 zł/t mniej niż wyniosła średnia dla całej całej Unii Europejskiej.

Ile płacono za krajowe zboża – tabela (ceny średnie)

Przeczytaj również – Ceny zbóż na Matif – nadzieje na wzrost prysły wraz z początkiem tygodnia

Młynarze płacili za pszenicę dużo więcej niż handlowcy

Cenę średnią krajową skupu pszenicy konsumpcyjnej (młyny i firmy handlowe) ustalono na 890 zł/t po spadku o 8 zł w skali tygodnia. W poszczególnych makroregionach (Centralno-Wschodni, Południowy i Północno-Zachodni) ceny średnie skupu mieściły się w bardzo wąskim przedziale 886 – 899 zł/t.

Bardziej szczegółowe dane pokazują, że młyny płaciły w 25 tygodniu tego roku za ziarno pszenicy średnio ok. 898 zł/t (bez zmian w skali tygodnia), podczas gdy handlowcy 861 zł/t (+9 zł w skali tygodnia).

Ceny zbóż – średnie ceny skupu pszenicy konsumpcyjnej w Polsce (wykres)




Ceny zbóż paszowych

W raportowanym tygodniu (25 tydzień roku) mocno spadł udział zbóż paszowych w skupie. Według raportu stanowiły one tylko 44% całego skupu w porównaniu do 62% tydzień wcześniej. W tym kukurydza i pszenica paszowa (paszowa) stanowiły razem 35% całego skupu zbóż.

Cena średnia krajowa pszenicy kupowanej na cele paszowe spadła o 9 zł do poziomu 886 zł/t, a w makroregionach ceny średnie płacone za ziarno paszowe pszenicy mieściły się w przedziale 877 – 891 zł/t.

Handlowcy płacili za pszenicę paszową więcej niż firmy paszowe

Jednocześnie firmy paszowe kupowały pszenicę średnio po 895 zł/t (bez zmian w tygodniu), a pośrednicy płacili 894 zł/t (-1 zł/t w skali tygodnia).

Ceny zbóż – średnie ceny skupu pszenicy paszowej w Polsce od 2021 roku

U pośredników kukurydza delikatnie staniała

Cena średnia krajowa kukurydzy suchej ustalona została na 903 zł/t, czyli o 2 złote za tonę niżej w skali tygodnia. W makroregionach ceny średnie tego zboża zamknęły się w przedziale 902 – 906 zł/t.

Wzrost cen kukurydzy u pośredników zatrzymał się po osiągnięciu poziomu najwyższego od blisko 2 lat

W skali kraju handlowcy płacili za kukurydzę średnio 906 zł/t po spadku o 6 zł w skali tygodnia. Dwa tygodnie wcześniej cena średnia tego zboża u pośredników (926 zł/t) była najwyższa od 33 tygodnia 2023 roku.

Jednocześnie firmy paszowe płaciły za suchą kukurydzę średnio 904 zł/t (+1 zł w skali tygodnia).

Ceny zbóż – średnie ceny skupu kukurydzy suchej w Polsce (wykres w ujęciu tygodniowym)

Ceny rzepaku według MRiRW

Dane MRiRW pokazują, że w tygodniu kończącym się 29-go czerwca 2025 roku średnia cena zakupu rzepaku spadła w zakładach tłuszczowych o 12 zł do 2.391 zł/t. Nadal oznacza to cenę o 1/5 wyższą niż rok temu. Dla porównania, seria najbliższa kontraktu na nowy rzepak (dostawa w sierpniu 2025) na Matif wyceniana była na koniec omawianego tygodnia znacznie niżej, bo na 2.008 zł/t.

Średnie ceny skupu rzepaku w Polsce (wykres w ujęciu tygodniowym)

Źródło: MRWiRW

Poznaj zwycięzców etapu wojewódzkiego XXI Ogólnokrajowego Konkursu „Bezpieczne Gospodarstwo Rolne” 2025!

0
Bezpieczne Gospodarstwo Rolne

27 czerwca 2025 r. zakończył się wojewódzki etap XXI Ogólnokrajowego Konkursu „Bezpieczne Gospodarstwo Rolne”, organizowanego przez KRUS. Komisja konkursowa wyłoniła 16 gospodarstw rolnych – po jednym z każdego województwa. – Wybór był naprawdę trudny , braliśmy pod uwagę porządek i ład w obrębie podwórza, zabudowań i stanowisk pracy;  w kontekście bezpieczeństwa z wydzieleniem poszczególnych stref w tym np. miejsca dla dzieci i zabaw oraz warunki w jakich przechowywane są zwierzęta – mówi Dyrektor Biura Prewencji Cezary Nobis.

Etap centralny Konkursu „Bezpieczne Gospodarstwo Rolne” 2025

Od 7 lipca 2025 r. Centralna Komisja Konkursowa rozpoczęła wizytację zwycięskich gospodarstw. W skład komisji wchodzą eksperci z instytucji związanych z bezpieczeństwem i rozwojem obszarów wiejskich:

  • KRUS (Kasa Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego),
  • Państwowa Inspekcja Pracy,
  • Ośrodki Doradztwa Rolniczego,
  • ARiMR (Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa),
  • Ochotnicza Straż Pożarna,
  • oraz inne organizacje działające na rzecz rolnictwa.

Ocenie podlega między innymi stan techniczny budynków inwentarskich i gospodarczych, a także maszyn rolniczych, urządzeń, instalacji i narzędzi wykorzystywanych w gospodarstwie. Komisja sprawdza również, w jaki sposób przechowywane są środki ochrony roślin, paliwa, nawozy sztuczne oraz inne substancje niebezpieczne, które mogą wpływać na bezpieczeństwo pracy w rolnictwie.

Celem jest wyłonienie najbezpieczniejszego gospodarstwa rolnego w Polsce oraz uhonorowanie pozostałych finalistów.

Finał i ogłoszenie wyników

Uroczysta gala finałowa Konkursu odbędzie się 22 września 2025 r. w Auli Kryształowej Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie. Wyniki zostaną opublikowane na stronie internetowej KRUS tuż po zakończeniu wydarzenia.

Konkurs „Bezpieczne Gospodarstwo Rolne” to jedna z najważniejszych inicjatyw na rzecz poprawy warunków pracy w rolnictwie. Od 2003 roku wzięło w nim udział ponad 25 400 gospodarstw rolnych. W tegorocznej edycji (2025) zgłoszono 1 128 gospodarstw.

Celem konkursu jest promowanie zasad ochrony zdrowia i życia w gospodarstwach rolnych oraz ograniczanie liczby wypadków przy pracy w rolnictwie i chorób zawodowych rolników.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: Świat się kręci wokół wsi 2025 – rusza V edycja konkursu filmowego KRUS

Nazwiska 16 zwycięzców etapu wojewódzkiego

1. Anna i Paweł Barczewscy z Wilkszyna w województwie dolnośląskim

2. Bożena i Mirosław Łukaszewscy z Arciszewa w województwie kujawskopomorskim

3. Ewa i Piotr Dębińscy z Kierza w województwie lubelskim

4. Krystyna i Sławomir Ślozowscy z Samsonek w województwie lubuskim

5. Renata Żerek z Komorników w województwie łódzkim

6. Renata i Wojciech Kłębkowie z Gruszowa w województwie małopolskim

7. Joanna i Konrad Terlikowscy z Popław w województwie mazowieckim

8. Magdalena i Krzysztof Kałużowie z Łowkowic w województwie opolskim

9. Krystyna i Bogusław Wawrzonkowie z Zasowa w województwie podkarpackim

10. Iwona i Mariusz Walerzakowie ze Srebrnego Borku w województwie podlaskim

11. Danuta i Dariusz Toporkowie z Czeczewa w województwie pomorskim

12. Anna i Roman Fiurowie z Raciborza w województwie śląskim

13. Agnieszka i Robert Radwanowie z Pękosława w województwie świętokrzyskim

14. Małgorzata i Paweł Polichtowie z Nowej Wsi w województwie warmińskomazurskim

15. Beata i Marcin Majnertowie z Kruczyna w województwie wielkopolskim

16. Anna i Witold Rydzkowscy z Tychowa w województwie zachodniopomorskim

Trzymamy kciuki za  laureatów i życzymy sukcesu w etapie centralnym Konkursu!

Bezpieczne Gospodarstwo Rolne

Źródło: mat. prasowe

Ile gnojowicy na hektar? Praktyczny przewodnik dla rolnika

0

Gnojowica to cenny nawóz naturalny, zawierający zarówno makro-, jak i mikroelementy, które mogą znacząco poprawić żyzność gleby i plonowanie roślin. Składa się z odchodów zwierzęcych, moczu, resztek paszy oraz wody. Jej skład zależy głównie od gatunku zwierząt, sposobu żywienia, technologii zbierania oraz przechowywania.

Najczęściej wykorzystywana jest gnojowica bydlęca i trzodowa. Bydlęca zawiera więcej suchej masy, ale mniej azotu niż trzodowa. Trzodowa zaś jest bogatsza w związki azotu amonowego, dlatego łatwiej dostępna dla roślin, ale i bardziej narażona na straty w wyniku ulatniania. Odpowiednie dawkowanie gnojowicy to klucz do maksymalizacji efektów nawożenia i zminimalizowania strat oraz zagrożeń środowiskowych.

Jak obliczyć dawkę gnojowicy? Punkt wyjścia to zawartość składników

Przy ustalaniu ilości gnojowicy na hektar, pierwszym krokiem powinno być poznanie jej składu chemicznego. Uśrednione wartości dla gnojowicy bydlęcej to:

  • Azot ogólny (N): 2,5–3,5 kg/m³
  • Fosfor (P₂O₅): 1,5–2,0 kg/m³
  • Potas (K₂O): 2,5–3,5 kg/m³

W przypadku gnojowicy trzody chlewnej te wartości są wyższe, zwłaszcza dla azotu i potasu. Jednak zamiast kierować się tabelami, warto przeprowadzić analizę laboratoryjną konkretnej próbki. Koszt analizy jest niewielki, a pozwala precyzyjnie dostosować dawki do rzeczywistych potrzeb upraw.

Wymogi prawne – limity nawożenia azotem

Zgodnie z przepisami programu azotanowego (tzw. dyrektywa azotanowa UE), rolnik nie może przekroczyć limitu 170 kg azotu pochodzenia zwierzęcego na hektar rocznie. W praktyce oznacza to, że maksymalna ilość gnojowicy uzależniona jest od jej zawartości azotu.

Przykład: jeśli gnojowica zawiera 3 kg N/m³, to maksymalna dawka wyniesie:

170 kg N ÷ 3 kg/m³ = ok. 57 m³/ha

Warto jednak pamiętać, że nie cały azot z gnojowicy jest dostępny w roku aplikacji – średnio 40–60% zostaje wykorzystane przez rośliny w pierwszym sezonie. Pozostała część ulega mineralizacji w kolejnych latach.

Uwzględnienie potrzeb roślin i zasobności gleby

Nawożenie gnojowicą należy dostosować do wymagań pokarmowych konkretnych roślin oraz wyników analizy gleby. Najwięcej gnojowicy stosuje się pod kukurydzę, użytki zielone i żyto. Zboża ozime potrzebują mniej azotu na starcie, natomiast rośliny okopowe (np. ziemniaki) nie tolerują dużych dawek azotu amonowego w początkowej fazie wzrostu.

Dla przykładu:

  • Kukurydza na ziarno: 40–50 m³/ha
  • Użytki zielone: 30–40 m³/ha wiosną, ewentualnie druga dawka po pierwszym pokosie
  • Pszenica ozima: 20–25 m³/ha przedsiewnie
  • Ziemniaki: do 20 m³/ha, najlepiej dobrze przefermentowana gnojowica

Nie należy przekraczać dawek 60 m³/ha w jednym sezonie, nawet jeśli przepisy na to pozwalają, ze względu na ryzyko strat składników pokarmowych, nadmierne zasolenie gleby i niekorzystne warunki dla kiełkowania.

Termin aplikacji – klucz do efektywności i ochrony środowiska

Najlepszy moment na aplikację gnojowicy to wiosna, tuż przed ruszeniem wegetacji. W tym okresie rośliny szybko wykorzystują azot, a straty przez ulatnianie amoniaku są niższe niż latem. Jesienna aplikacja dopuszczalna jest tylko w określonych warunkach i nie może być późniejsza niż:

  • Po 15 października – zakaz stosowania na gruntach ornych
  • Po 30 listopada – zakaz całkowity

Zalecane jest wprowadzanie gnojowicy do gleby w ciągu 4 godzin od aplikacji – najlepiej za pomocą węży przeciąganych lub techniki pasowej. Rozlewanie powierzchniowe znacząco zwiększa straty azotu i powoduje emisję odorów.

Warunki pogodowe i technika aplikacji

Gnojowicy nie powinno się stosować na zamarzniętą, podmokłą, zalaną ani pokrytą śniegiem glebę. Podczas aplikacji temperatura powinna wynosić minimum 5°C. Należy unikać wietrznej pogody – ulatnianie amoniaku może przekroczyć 50% w czasie kilku godzin.

Nowoczesne technologie aplikacji, takie jak rozlewacze doglebowe, aplikatory z talerzami wleczonymi czy systemy pasowe (strip-till), umożliwiają precyzyjne dawkowanie, ograniczenie strat i lepsze rozmieszczenie składników.

Interakcje z innymi nawozami

Gnojowica może zastąpić część lub całość nawożenia mineralnego, szczególnie jeśli chodzi o azot i potas. Należy jednak pamiętać o niskiej zawartości wapnia oraz o możliwym zakwaszającym działaniu w przypadku intensywnego użytkowania. W takich sytuacjach konieczne może być wapnowanie.

Dodatkowo, fosfor zawarty w gnojowicy nie jest tak mobilny jak jego forma mineralna – glebę należy dobrze uprawić, aby zapewnić jego równomierne rozmieszczenie. W przypadku roślin o wysokim zapotrzebowaniu na fosfor (np. rzepak) niekiedy wskazane jest uzupełnienie nawożenia superfosfatem.

Praktyka gospodarstw – dawki gnojowicy w Polsce

W gospodarstwach intensywnie hodowlanych najczęściej stosowane są dawki od 25 do 40 m³/ha, aplikowane w dwóch turach – wiosną i po zbiorze plonu głównego. W mniejszych gospodarstwach, z własnym źródłem nawozu, dawki są bardziej zróżnicowane – często uzależnione od ilości wyprodukowanej gnojowicy i możliwości jej przechowywania.

Niektórzy rolnicy stosują strategie tzw. rozcieńczania gnojowicy wodą (np. 1:1), co poprawia jej wsiąkanie i ogranicza zagrożenie przypaleń, zwłaszcza w uprawach warzywniczych i ziemniaczanych. To rozwiązanie szczególnie korzystne na glebach lekkich.

Podsumowanie danych i zalecenia praktyczne

Przy ustalaniu dawki gnojowicy należy brać pod uwagę cztery główne czynniki:

  1. Zawartość składników pokarmowych – najlepiej potwierdzona analizą laboratoryjną.
  2. Wymagania roślin uprawnych – zgodnie z tabelami nawozowymi IUNG lub programem nawożenia.
  3. Stan i zasobność gleby – określana na podstawie badań agrochemicznych.
  4. Warunki pogodowe i technologia aplikacji – które wpływają na straty i efektywność nawożenia.

Zastosowanie optymalnej ilości gnojowicy pozwala osiągnąć wysokie plony przy jednoczesnym ograniczeniu kosztów nawożenia mineralnego oraz zmniejszeniu negatywnego wpływu na środowisko. Współczesne gospodarstwo, które umiejętnie wykorzystuje ten nawóz, może nie tylko zwiększyć rentowność produkcji, ale także zadbać o długofalową żyzność gleby.

Ile obornika na hektar? Praktyczny przewodnik dla rolników

0

Obornik od lat stanowi fundament nawożenia organicznego w rolnictwie. Jego zastosowanie nie tylko dostarcza niezbędnych składników pokarmowych, ale również poprawia strukturę gleby, zwiększa jej pojemność wodną i aktywność biologiczną. Dziś, mimo rozwoju nawozów mineralnych, dobrze zarządzany obornik pozostaje cennym zasobem – szczególnie w gospodarstwach o zamkniętym obiegu składników.

Właściwe dawkowanie obornika to klucz do efektywnego wykorzystania jego potencjału. Zbyt mała dawka może nie przynieść oczekiwanych rezultatów, z kolei nadmiar może prowadzić do strat składników, zanieczyszczenia środowiska oraz pogorszenia bilansu nawożenia.

Różne rodzaje obornika i ich właściwości

Dawka obornika, jaką należy zastosować na hektar, zależy przede wszystkim od jego rodzaju. Najczęściej stosowane w Polsce to:

  • Obornik bydlęcy – średnio słomiasty, dobrze rozłożony, o umiarkowanej zawartości azotu (około 0,5%), fosforu (0,25%) i potasu (0,6%).
  • Obornik świński – często mniej słomiasty, bardziej wilgotny, bogatszy w azot (ok. 0,6–0,7%), ale uboższy w potas.
  • Obornik koński – bardzo słomiasty, wolniej się rozkłada, polecany na gleby cięższe i zwięzłe.
  • Obornik kurzy – najbardziej skoncentrowany, zawiera nawet do 1,5% azotu i dużo fosforu – wymaga szczególnej ostrożności przy dawkowaniu.

Skład chemiczny i właściwości fizyczne obornika zależą także od sposobu jego przechowywania (pryzma, płyta obornikowa, kompostowanie) oraz wieku (świeży vs przefermentowany).

Zalecane dawki w praktyce – ile ton na hektar?

Zalecane ilości obornika na hektar różnią się w zależności od uprawy, rodzaju gleby, a także potrzeb nawozowych. Poniżej podano orientacyjne wartości dla wybranych upraw:

Uprawy polowe

  • Zboża ozime i jare – 20–30 t/ha co 3–4 lata
  • Rzepak ozimy – 25–35 t/ha przed siewem (najlepiej na przedplon)
  • Buraki cukrowe – 30–40 t/ha, najlepiej jesienią przed siewem
  • Ziemniaki – 25–40 t/ha, obornik wpływa korzystnie na strukturę gleby i plon bulw
  • Kukurydza – 30–40 t/ha, najlepiej zastosować na jesień pod orkę

Użytki zielone

  • Łąki i pastwiska – 15–25 t/ha co 2–3 lata, najlepiej stosować wczesną wiosną lub późną jesienią, unikając nawożenia w sezonie wegetacyjnym

Warto pamiętać, że zbyt częste nawożenie obornikiem może prowadzić do nadmiernego gromadzenia fosforu w glebie, a tym samym zwiększenia ryzyka eutrofizacji wód powierzchniowych. Dlatego ważne jest monitorowanie zasobności gleby, np. poprzez systematyczne analizy agrochemiczne.

Ograniczenia prawne i zasady dobrej praktyki rolniczej

Zgodnie z Programem azotanowym obowiązującym w Polsce, rolnicy muszą przestrzegać limitów dotyczących stosowania nawozów naturalnych. Limit wynosi 170 kg azotu pochodzenia zwierzęcego na hektar użytków rolnych rocznie. Oznacza to, że maksymalna dawka obornika nie może przekraczać:

  • Dla obornika bydlęcego: ok. 34–35 t/ha/rok
  • Dla świńskiego: ok. 28–30 t/ha/rok
  • Dla kurzego: zaledwie 12–15 t/ha/rok (ze względu na wysoką zawartość azotu)

W przypadku nawożenia na glebach lekkich oraz w pobliżu cieków wodnych, należy zachować odpowiednie odległości (5–10 m) i terminy stosowania (zakaz nawożenia od 15 listopada do końca lutego, z wyjątkiem wyjątkowo korzystnych warunków pogodowych). Dodatkowo nie wolno stosować obornika na zamarzniętą, zalaną lub nasyconą wodą glebę.

Jak obliczyć dawkę obornika w praktyce?

Najpewniejszym sposobem określenia odpowiedniej dawki jest analiza składu nawozu. Można ją wykonać w stacji chemiczno-rolniczej lub za pomocą przenośnych mierników. Znając zawartość azotu w oborniku (np. 0,5%), można przeliczyć masę świeżego nawozu, jaka odpowiada 170 kg N/ha:

170 kg N ÷ 0,5% = 34 000 kg, czyli 34 tony obornika świeżego na hektar

Warto jednak pamiętać, że tylko część składników w oborniku jest dostępna dla roślin w pierwszym roku po zastosowaniu. Szacuje się, że około:

  • 30–40% azotu
  • 60–70% fosforu
  • 70–80% potasu

ulega mineralizacji i staje się dostępna w pierwszym sezonie. Reszta działa w kolejnych latach, co czyni obornik nawozem o przedłużonym działaniu.

Optymalne terminy i technika stosowania

Obornik najlepiej stosować późnym latem lub jesienią, tak aby składniki miały czas na częściową mineralizację przed sezonem wegetacyjnym. Unika się w ten sposób strat azotu przez ulatnianie się amoniaku i wypłukiwanie azotanów.

Głębokie przyoranie (20–25 cm) jest zalecane dla większości upraw. Powierzchniowe pozostawienie obornika zwiększa straty azotu do atmosfery nawet o 50%. Nowoczesne gospodarstwa korzystają też z aplikatorów do głębokiego podawania nawozów naturalnych – szczególnie w przypadku gnojowicy i gnojówki, ale niekiedy także obornika rozdrobnionego.

Dobrze przefermentowany obornik, szczególnie z dodatkiem słomy, działa również jako materiał próchnicotwórczy. Wzbogaca glebę w kwasy humusowe, poprawiając jej zdolności sorpcyjne i strukturę agregatową.

Czy warto kompostować obornik?

Kompostowanie obornika ma wiele zalet. Po pierwsze – zmniejsza jego objętość i masę, co ułatwia transport i aplikację. Po drugie – poprawia dostępność składników pokarmowych i ogranicza straty azotu. Po trzecie – ogranicza obecność patogenów, nasion chwastów i nieprzyjemnego zapachu.

Kompostowany obornik ma nieco niższą zawartość azotu, ale jego mineralizacja w glebie przebiega stabilniej i bez gwałtownych emisji. Jest też bezpieczniejszy przy stosowaniu w ogrodach, uprawach warzywniczych i sadowniczych.

Dla gospodarstw ekologicznych i integrowanych systemów produkcji roślinnej, kompostowanie staje się standardem dobrej praktyki.

Znaczenie bilansu nawozowego w gospodarstwie

Planowanie nawożenia obornikiem nie powinno być jedynie decyzją intuicyjną. Coraz więcej gospodarstw prowadzi bilans składników – azotu, fosforu i potasu – dla całego pola lub działki. Pozwala to nie tylko oszacować potrzeby nawożenia mineralnego, ale także zapobiega nadmiernemu kumulowaniu się składników w glebie.

W praktyce oznacza to zestawienie:

  • ilości składników wniesionych z nawozami (organiczne i mineralne),
  • zapotrzebowania danej rośliny na plon,
  • oraz strat i przemian w glebie.

Takie podejście nie tylko zwiększa efektywność nawożenia, ale również pozwala gospodarstwu przygotować się na kontrole środowiskowe i ubiegać o dopłaty związane z działaniami ekologicznymi czy dobrostanem zwierząt.

Gospodarowanie obornikiem to sztuka

Z pozoru prosty nawóz, jakim jest obornik, w rzeczywistości wymaga precyzji, wiedzy i odpowiedniego zarządzania. Odpowiednie dawkowanie, termin stosowania i technika aplikacji decydują nie tylko o efekcie plonotwórczym, ale również o długofalowej żyzności gleby. Dlatego gospodarowanie obornikiem warto traktować nie tylko jako obowiązek wynikający z hodowli, ale jako integralny element strategii nawożenia całego gospodarstwa.

Żniwa jęczmienia

0
Żniwa jęczmienia

Z dwutygodniowym opóźnieniem rozpoczęły się żniwa jęczmienia na Opolszczyźnie. Wykorzystując bezdeszczową pogodę gospodarujący na lekkich glebach rolnicy wyjechali na pola na początku lipca, żeby zdążyć zebrać jęczmień ozimy. Zboże posiane na lepszych glebach wciąż nie nadawało się do zbioru, gdy przyszły silne opady deszczu. Po pierwszych zbiorach widać, że plony są niezłe i przekraczają pięć, sześć ton z hektara. Pierwsze zbiory hodowcy zamierzają przeznaczyć na skarmienie zwierząt, ale mówią, że mało kto decyduje się sprzedawać ziarno, pomimo tego, że mają zboże z poprzedniego roku.

Kombajny wyjechały w pola zbierać wczesne odmiany

– Dzisiaj rozpoczęliśmy małe żniwa, czyli żniwa jęczmienne – mówi Bernard Marks, rolnik z Ligoty Krapkowickiej. – Stoimy przed odmianą Midnight, którą obecnie kosimy. Jest dojrzała wilgotność 11,5%, ale jak widać jeszcze ości są bardzo mocno przymocowane. Najlepiej byłoby, gdyby ten jęczmień zmókł. Po deszczu ości bardzo łątwo odchodzą. Co prawda te ości nie ważą dużo, ale w przypadku materiału siewnego stanowią przeszkodę dla tych klientów, którzy będą chcieli ten jęczmień siać. To odmiana wcześniejsza niż odmiana Kosmos, ale plon jest również zadowalający, ponieważ szacuję na około 85 kwintali z hektara. Przebieg pogody był jednak bardzo, bardzo niedobry dla rolnictwa: najpierw mieliśmy bardzo dużą, długotrwałą suszę, potem nawałnice, burze, deszcze, a potem skwar, ponad 33 stopnie.

Rolnik nie zawarł kontraktów na zbiory, za wyjątkiem materiału kwalifikowanego

– W strukturze zasiewów mamy około 50 hektarów jęczmienia jako kwalifikat i 56 hektarów odmiany Kosmos, jako jęczmień paszowy dla zwierząt okolicznych rolników. Siejemy tylko jęczmień ozimy. Kontrakty w dniu dzisiejszym są tylko na kwalifikaty. Pozostałe zboża łącznie z rzepakiem w tym roku wyjątkowo nie są zakontraktowane. Obserwując rynek, myślę, że cena poszybuje do góry, ponieważ plon będzie bardzo słaby. Mam też jeszcze zboże w magazynie z poprzedniego sezonu. Jest tego niewiele, myślę, że około 150-170 ton. Zostało mi też gdzieś około 30-40 ton kukurydzy, ale na własne potrzeby – na konsumpcję dla zwierząt, które posiadamy.

Cena skupu jęczmienia coraz niższa

– Jęczmień powoli znika z pól, ale tylko tam, gdzie już bardziej dojrzał – stwierdza Leszek Fornal, rolnik z Kantorowic. – Kwietniowa susza trochę dała się we znaki, a późniejsze opady majowe doprowadziły do tego, że jęczmień nierówno dojrzewa i są miejsca, gdzie zboże jeszcze nie jest dojrzałe. Zapowiadają deszcze przez cały tydzień. Myślę, że po tych deszczach może jęczmień bardziej się wyrówna i w przyszłym tygodniu będziemy kosić resztę jęczmienia, a pozostałe zboża, pszenicę – za dwa tygodnie. Wszystko zależy od pogody.

Udało mi się troszkę zebrać i właśnie wróciłem ze skupu. Przykre, ceny skupu jęczmienia są coraz niższe, podczas gdy nawozy i środki do produkcji drożeją. Nie wiem, jak to będzie dalej, ale nie widzę perspektyw na lepszą cenę. Jęczmień będę sprzedawał, trochę zmagazynuję, ale niedużo, bo zostawię coś do siewu. Będę magazynował więcej pszenicy.

Żniwa spóźnione o około dwa tygodnie

– O tej porze roku żniwa powinny być pełni – zauważa Dariusz Kiesiński, rolnik z Janowa. – Tymczasem małe żniwa są pokończone na słabych glebach, a na pozostałych jęczmień jest jeszcze zielony. Jest spore opóźnienie. Maj był bardzo zimny, więc cała wegetacja przesunęła się. Mieliśmy oczywiście obawy, bo było trochę sucho, a rośliny bardzo mocno i szybko wystartowały. Spekulowaliśmy, że rośliny, broniąc się przed suszą szybko wydadzą plony, co nie poszłoby w parze z ilością i jakością. Ale pogoda zredukowała nasze obawy.

– W stosunku do poprzedniego roku opóźnienie jest około dwutygodniowe – dodaje Mariusz Olejnik, prezes Spółdzielni Grup „Polski Rzepak i Zboża”. – Pszenica i rzepak muszą na zbiory poczekać. A trzeba pamiętać, że jest zakaz stosowania desykantów na rzepak, więc musi on dojrzeć w całości.

Rolnicy będą więcej magazynować, bo ceny na początku żniw nie będą zachęcać ich do sprzedaży

Przewidujemy plony dość umiarkowane i trochę wyższe, natomiast co do jakości, to jeszcze zobaczymy. Rolnicy w zasadzie są przygotowani do żniw. Teraz już nie ma tak, że muszą być ekstra kolejki przy skupach. Można magazynować, można dochodzić do porozumienia z firmami skupowymi i wynajmować magazyny. Wydaje mi się, że sprzedaży na samym początku żniw, czy to zbóż, czy rzepaku, nie będzie. Będzie to rozłożone w czasie. Wydaje mi się też, że jest troszkę więcej zapasów zbóż, ale niewiele rzepaku, ponieważ bilans w poprzednim roku był trudny i tego rzepaku było niewiele. W związku z tym firmy, czyli zakłady tłuszczowe ile mogły, tyle skupiły. Nawet przyspieszyły termin przeglądów z uwagi na to, że nie miały z czego produkować.

Wydaje się, że te żniwa będą dość ciekawe, charakterystyczne i rolnicy muszą analizować rynek i rozkładać okres sprzedaży płodów rolnych.

dr Mariusz Drożdż

Turbo Elita – mieszanka 3 odmian pszenicy. Czy to ma sens?

0
Turbo Elita

Nasiona Wronkowski w odpowiedzi na rosnące wyzwania w rolnictwie wprowadza mieszankę trzech odmian pszenicy ozimej. Turbo Elita ma zagwarantować stabilność plonowania oraz kumulację korzystnych cech agronomicznych. Czy to będzie hit najbliższych sezonów?

Turbo Elita nowość od Wronkowski Nasiona

Po trzech latach intensywnych badań polowych firma Wronkowski wprowadza na rynek mieszankę trzech kreacji pszenicy ozimej pod nazwą Turbo Elita. To innowacyjne podejście w kreowaniu mieszanek odmianowych, w którym wykorzystano efekt synergii (2+2=5), czyli wzajemne wzmacnianie cech użytkowych poszczególnych komponentów.

Turbo Elita jakie zalety?

Turbo Elita łączy w sobie wybitną zimotrwałość, wysoką odporność na mączniaka prawdziwego i rdzę brunatną dzięki obecności aż pięciu genów odporności, a także odporność na pryszczarka pszenicznego. Obecność odmiany ościstej zwiększa bezpieczeństwo łanu przed żerowaniem dzikiej zwierzyny. Mieszanka lepiej znosi stresy abiotyczne i plonuje wyżej niż każda z jej składowych osobno.

– Nasze badania wykazały, że zarówno wysokość plonu, jak i jego jakość każdorazowo przewyższały wyniki zastosowanych odmian wysianych solo. Łącząc kreacje wybitne w poszczególnych cechach, dążymy do stworzenia mieszanki możliwie bliskiej ideału. To nasza odpowiedź na nowe wyzwania w produkcji roślinnej oraz postępujące zmiany klimatycznepodkreśla Michał Lewandowski, dyrektor handlowy Nasiona Wronkowski.

Turbo Elita dla kogo?

Turbo Elita to propozycja dla tych, którzy szukają elastyczności, stabilności i nowoczesnych rozwiązań w uprawie pszenicy ozimej. Innowacyjny produkt będzie dostępny już w nadchodzącym sezonie. Zachęcamy plantatorów do przetestowania jej w warunkach polowych.

Odmiany populacyjne rzepaku czyli tradycja, która zyskuje nową wartość

0
Odmiany populacyjne rzepaku

W ostatnich latach, w cieniu dominujących hybryd, do łask powracają odmiany populacyjne rzepaku ozimego. Wiele uwagi w rolnictwie poświęca się innowacjom – nowym technologiom, nawożeniu precyzyjnemu czy hodowli mieszańcowej. Choć przez pewien czas były spychane na margines, dziś coraz częściej docenia się ich niezaprzeczalne atuty. Nie jest to powrót z sentymentu – to racjonalna decyzja, wynikająca z doświadczenia, kalkulacji ekonomicznej oraz realnych potrzeb gospodarstw.

Czym właściwie są odmiany populacyjne?

Odmiana populacyjna to taka, która powstaje na drodze klasycznej selekcji i utrwalonej hodowli, bez wykorzystania heterozji, czyli efektu mieszańca. Oznacza to, że materiał siewny można wytwarzać poprzez zwykłe rozmnażanie generatywne, bez konieczności skomplikowanej technologii.

Stabilność i bezpieczeństwo

Jedną z głównych cech odmian populacyjnych jest stabilność plonowania w zmiennych warunkach pogodowych i glebowych. W przeciwieństwie do niektórych mieszańców, które mogą reagować bardziej gwałtownie na czynniki stresowe, populacje charakteryzują się wyrównanym wzrostem i większą tolerancją na niedobory wody, wahania temperatury czy lokalne warunki glebowe. To sprawia, że są one szczególnie cenione w gospodarstwach prowadzących produkcję w systemie ekstensywnym lub z ograniczonym dostępem do zaawansowanego wsparcia technicznego.

Mniejsze ryzyko – większa elastyczność

Odmiany populacyjne rzepaku to również niższy koszt materiału siewnego, co w czasach galopujących cen środków produkcji może mieć kluczowe znaczenie. Dla wielu gospodarstw to właśnie ten aspekt staje się punktem zwrotnym – pozwala lepiej zarządzać budżetem bez rezygnacji z jakości. Dodatkowo, populacje często lepiej radzą sobie bez intensywnej ochrony chemicznej, co czyni je atrakcyjną opcją w gospodarstwach ekologicznych lub zrównoważonych.

Powrót do zrównoważenia

W dobie coraz większej presji na rolnictwo zrównoważone i odporne na zmiany klimatu odmiany populacyjne rzepaku stają się nieocenionym elementem strategii gospodarstwa. Ich naturalna odporność, umiarkowane wymagania i stabilne plonowanie wpisują się w dążenia do ograniczenia stosowania środków ochrony roślin.

SM Bolt – nowoczesna odmiana populacyjna, zarejestrowana w Polsce w 2024 roku. Posiada wyjątkowo wysoki potencjał plonowania. Potwierdzają to wyniki badań rejestrowych, gdzie kreacja osiągnęła średni plon na poziomie 102% w porównaniu do wzorcowych populacji. Wyróżnia się także bardzo dobrą zimotrwałością. Charakteryzuje ją niski do średniego wzrost roślin oraz średnio wczesny termin kwitnienia i dojrzałości. Posiada również bardzo silny profil zdrowotnościowy, obejmujący podwyższoną tolerancją na zgniliznę twardzikową, choroby podstawy łodygi oraz czerń krzyżowych. Odmianę tę zdecydowanie rekomenduje się do intensywnej produkcji na glebach o średniej żyzności, z możliwością uprawy także na słabszych stanowiskach.

Nowoczesne populacje

Warto jednak zaznaczyć, że dzisiejsze odmiany populacyjne rzepaku to nie te same odmiany co 20 lat temu. Postęp hodowlany znacząco je unowocześnił. SM BOLT to przykład nowej generacji populacyjnych rzepaków ozimych, które nie tylko oferują wysoką zdrowotność i dobrą zimotrwałość, ale także plonują na poziomie porównywalnym z niektórymi odmianami mieszańcowymi – co potwierdzają wyniki COBORU z 2022 i 2023 roku. To dowód na to, że populacja może być nowoczesna i rentowna.

Przyszłość należy do równowagi

Nie chodzi o to, by wybierać wyłącznie odmiany populacyjne rzepaku, ale by dostrzec ich potencjał i miejsce w nowoczesnym modelu produkcji roślinnej. Dobrze dobrana populacja może stanowić bezpieczne uzupełnienie dla mieszańców, zapewniając dywersyfikację ryzyka, elastyczność kosztową i odporność na stres. A w obliczu coraz bardziej nieprzewidywalnych sezonów – to właśnie różnorodność odmianowa może okazać się najcenniejszym zasobem.

Pszenica techniczna – czym jest i jakie ma zastosowanie?

0

Pszenica techniczna to termin stosowany w rolnictwie i przemyśle młynarskim dla określenia ziarna pszenicy, które nie spełnia parametrów jakościowych wymaganych dla pszenicy konsumpcyjnej, przeznaczonej do produkcji mąki spożywczej. Ziarno techniczne, mimo że pochodzi z tych samych odmian co pszenica chlebowa, wykorzystywane jest do celów innych niż spożywcze – najczęściej do produkcji pasz, bioetanolu, w przemyśle papierniczym, spirytusowym lub w sektorze energii odnawialnej.

Kluczowe znaczenie dla zakwalifikowania pszenicy jako technicznej ma ocena jakości ziarna przeprowadzana według ścisłych norm. Nawet pszenica wysokiej klasy odmianowej może trafić do kategorii technicznej, jeśli w wyniku warunków pogodowych lub błędów agrotechnicznych nie osiągnie wymaganych parametrów.

Różnice między pszenicą techniczną a konsumpcyjną

Parametry jakościowe ziarna

Podstawowe różnice między pszenicą techniczną a konsumpcyjną wynikają z parametrów fizykochemicznych ziarna. Do najważniejszych wskaźników decydujących o przeznaczeniu ziarna należą:

  • Zawartość białka – dla pszenicy konsumpcyjnej (chlebowej) wymagane jest najczęściej minimum 11,5–12,5% białka w suchej masie. Pszenica techniczna może mieć białka znacznie mniej, co uniemożliwia uzyskanie odpowiedniej struktury ciasta.
  • Liczba opadania (Falling Number) – określa aktywność enzymu amylazy, który rozkłada skrobię. Zbyt niska liczba opadania (poniżej 200 s) świadczy o porażeniu ziarna przez kiełkowanie spichrzowe, co przekreśla możliwość jego wykorzystania w przemyśle piekarskim.
  • Zawartość glutenu mokrego i wskaźnik sedymentacji Zeleny’ego – określają zdolności wypiekowe mąki. Pszenica techniczna zazwyczaj ma słaby gluten, co dyskwalifikuje ją jako surowiec do wyrobu chleba.

Czystość i zanieczyszczenia

Ziarno konsumpcyjne podlega surowym normom czystości – zawartość zanieczyszczeń obcych, uszkodzonych ziaren, porażenia przez choroby grzybowe lub obecności mykotoksyn musi być bardzo niska. Pszenica techniczna może mieć wyższą zawartość plew, pośladu, nasion chwastów lub ziaren porażonych, ale nadal musi nadawać się do dalszego przetworzenia zgodnie z obowiązującymi przepisami weterynaryjnymi lub przemysłowymi.

Wilgotność i sposób przechowywania

Pszenica konsumpcyjna wymaga niższej wilgotności końcowej (maksymalnie 14,5%), aby zapobiec procesom fermentacyjnym i stratom jakości. Ziarno techniczne może być przechowywane przy wyższej wilgotności, ale z reguły przeznacza się je do szybkiego przetworzenia – np. do fermentacji w zakładach bioetanolowych lub do mieszania w mieszalniach pasz.

Zastosowanie pszenicy technicznej

Pomimo że pszenica techniczna nie trafia do przemysłu spożywczego, znajduje szerokie zastosowanie w wielu sektorach gospodarki. Dla rolnika oznacza to możliwość sprzedaży ziarna, które nie spełnia najwyższych norm, ale nadal ma wartość użytkową.

Przemysł paszowy

Największym odbiorcą pszenicy technicznej jest przemysł paszowy. Ziarno o niższej zawartości białka i słabszym glutenie dobrze sprawdza się w mieszankach treściwych dla trzody chlewnej i drobiu. Dzięki wysokiej zawartości skrobi stanowi dobre źródło energii, a obecność błonnika i ograniczona ilość substancji antyżywieniowych czynią ją wartościowym komponentem pasz.

Produkcja bioetanolu

Pszenica techniczna jest również cennym surowcem w produkcji bioetanolu – biopaliwa wytwarzanego w wyniku fermentacji alkoholowej skrobi. Dzięki wysokiej zawartości węglowodanów, nawet przy niskiej jakości parametrów wypiekowych, pszenica nadaje się doskonale do tego celu. W Polsce i Europie działają liczne zakłady bioenergetyczne skupujące zboża techniczne na cele energetyczne.

Przemysł papierniczy i chemiczny

Włókna zawarte w pszenicy, choć nie tak cenne jak w słomie celulozowej, wykorzystywane są w niektórych technologiach do produkcji papieru, kartonu lub tworzyw biodegradowalnych. Dodatkowo, niektóre związki z ziarna znajdują zastosowanie w przemyśle chemicznym jako substraty do produkcji alkoholu technicznego lub nośników dla mikroorganizmów.

Spirytus i biogaz

W gospodarstwach prowadzących własne instalacje biogazowe, pszenica techniczna może być użyta jako surowiec fermentacyjny. Wykorzystanie takiego ziarna do produkcji spirytusu surowego czy jako komponent kiszonki w procesie fermentacji metanowej pozwala na odzyskanie energii i zmniejszenie strat finansowych wynikających z niespełnienia norm konsumpcyjnych.

Przyczyny zaklasyfikowania pszenicy jako technicznej

Do najczęstszych przyczyn, dla których pszenica trafia do obrotu jako techniczna, należą:

  • Nieprawidłowe warunki zbioru – zbyt późne koszenie, opady w czasie żniw, zawilgocenie ziarna prowadzące do jego porażenia lub rozpoczęcia kiełkowania.
  • Niewłaściwa ochrona fungicydowa – choroby kłosa, takie jak fuzarioza, mogą obniżyć jakość ziarna, powodując obecność mykotoksyn dyskwalifikujących pszenicę do spożycia.
  • Stresy abiotyczne – susza, niedobory azotu lub wysokie temperatury w fazie nalewania ziarna ograniczają syntezę białka i rozwój glutenu.
  • Zbyt intensywne nawożenie azotowe bez kontroli siarki i mikroelementów – może prowadzić do nadmiaru azotu niewbudowanego w strukturę białkową, co pogarsza parametry jakościowe.

Czy warto świadomie produkować pszenicę techniczną?

W niektórych systemach gospodarowania produkcja pszenicy technicznej może być działaniem planowym. Dotyczy to zwłaszcza gospodarstw produkujących pasze na własne potrzeby lub mających dostęp do rynków zbytu dla przemysłu bioenergetycznego. W takich przypadkach rezygnacja z intensywnej technologii ochrony i nawożenia, przy jednoczesnym utrzymaniu wysokiego plonu, może być bardziej opłacalna niż kosztowna produkcja pszenicy konsumpcyjnej, obarczonej większym ryzykiem handlowym.

Warto jednak pamiętać, że rynek ziarna technicznego jest bardziej zmienny i mniej stabilny niż rynek konsumpcyjny. Ceny zależą od dostępności zbóż paszowych, cen surowców energetycznych oraz od popytu ze strony przetwórstwa przemysłowego. Dlatego decyzję o nastawieniu produkcji na ziarno techniczne warto poprzedzić analizą rynku zbytu i kosztów produkcji.

Znaczenie odpowiedniego przechowywania i dokumentacji

Nawet w przypadku pszenicy technicznej niezwykle ważne jest zachowanie odpowiednich warunków przechowywania. Zbyt wysoka wilgotność, brak wentylacji czy obecność szkodników może prowadzić do dalszej degradacji ziarna, co może oznaczać zakwalifikowanie go jako odpadu rolniczego zamiast surowca technicznego. Równie istotne są świadectwa jakości, analizy laboratoryjne i dokumentacja potwierdzająca brak substancji szkodliwych, co może stanowić warunek dopuszczenia ziarna do obrotu technicznego.

Pszenica techniczna, choć mniej wymagająca pod względem jakości, stanowi istotny element rynku zbóż i gospodarki rolnej. Odpowiednie zarządzanie jej produkcją i sprzedażą pozwala rolnikom ograniczyć straty, zwiększyć elastyczność gospodarowania i dostosować się do zmiennych warunków rynkowych.

Czerwiec rekordowy dla rynku ciągników! Rolnicy znów inwestują

0

Czerwiec 2025 przyniósł prawdziwy przełom na rynku nowych ciągników rolniczych. W ciągu miesiąca zarejestrowano aż 1200 nowych maszyn – to najlepszy miesięczny wynik w całym 2025 roku i o 40% wyższy niż średnia z ostatnich 12 miesięcy, która wynosiła 854 sztuki.

Porównując dane rok do roku – czerwiec 2025 vs. czerwiec 2024 – widzimy skokowy wzrost o 105%! To 615 ciągników więcej niż przed rokiem. W ostatnich 12 miesiącach (lipiec 2024 – czerwiec 2025) zarejestrowano 10 253 ciągniki, co oznacza 10-procentowy wzrost względem analogicznego okresu rok wcześniej.

Liderzy rynku – kto zyskał, a kto stracił?

New Holland na prowadzeniu!

W czerwcu zarejestrowano 197 ciągników marki New Holland – to aż 74 więcej niż w maju, co przekłada się na 60% wzrost miesiąc do miesiąca. Producent powrócił na 1. miejsce rankingu, a jego udział w rynku od stycznia do czerwca 2025 wyniósł 14,4% (801 szt.), co oznacza wzrost o 2 pp. względem pierwszego półrocza 2024 roku.

John Deere – spadek na 2. miejsce

John Deere zarejestrował w czerwcu 129 ciągników, czyli o 9 mniej niż w maju (-6,5%). Mimo tego utrzymał się na podium z udziałem rynkowym 10,8% (600 szt. łącznie), choć jest to spadek o 3,5 pp. w porównaniu z ubiegłym rokiem.

CASE IH – mocny awans

Marka CASE IH zaliczyła imponujący wzrost – 123 zarejestrowane ciągniki w czerwcu to o 50 więcej niż miesiąc wcześniej (+68%). Ich udział rynkowy to 7,3% (407 szt.), co oznacza niewielki spadek o 0,5 pp. rok do roku, ale trend wyraźnie wskazuje na odbicie.

DEUTZ-FAHR – dynamiczny wzrost

Z wynikiem 120 rejestracji w czerwcu (o 107% więcej niż w maju) DEUTZ-FAHR zajmuje 4. pozycję. Łącznie marka zdobyła 8,7% udziału w rynku (482 szt.), co daje wzrost o 0,3 pp. względem 2024 roku.

KUBOTA – stabilnie, ale z lekkim spadkiem

108 nowych ciągników zarejestrowanych w czerwcu oznacza poprawę względem maja (+19 szt.), ale w skali półrocza udział marki wynosi 9,0% (500 szt.), co stanowi spadek o 3,9 pp. rok do roku.

Górny wykres obrazuje ilość zarejestrowanych ciągników ze względu na ich markę w czerwcu 2024 oraz
2025 roku. Wykres dolny obrazuje skumulowaną ilość zarejestrowanych ciągników ze względu na ich
markę od początku 2025 roku porównując ją do analogicznego okresu 2024 roku.

Regiony o najwyższej średniej mocy ciągników – dominacja Zachodu i Północy

W 2025 roku widoczny jest wyraźny trend wzrostu średniej mocy rejestrowanych ciągników w zachodnich i północnych regionach Polski. Największą średnią moc – aż 156 KM – odnotowano w województwie Zachodniopomorskim, co potwierdza zapotrzebowanie tamtejszych gospodarstw na maszyny o dużej wydajności, przystosowane do pracy na większych areałach. Województwo Opolskie uplasowało się na drugim miejscu ze średnią mocą 148 KM, a Warmińsko-Mazurskie z wynikiem 145,8 KM zamyka podium regionów o najwyższej mocy rejestrowanych maszyn.

Małopolska na końcu stawki – spadek średniej mocy w skali kraju

Na przeciwnym biegunie znalazło się województwo Małopolskie, gdzie średnia moc nowo rejestrowanych ciągników wyniosła zaledwie 81 KM – to niemal dwukrotnie mniej niż w regionie liderującym. Taka różnica potwierdza silne zróżnicowanie struktury gospodarstw rolnych w Polsce – w regionach górskich i podgórskich dominują mniejsze maszyny, dostosowane do pracy w trudniejszym terenie i mniejszych gospodarstwach. Średnia dla całej Polski w 2025 roku to 124,3 KM, co oznacza spadek względem analogicznego okresu 2024 roku, kiedy to wynosiła 142,6 KM.

źródło: CEPIK