W ostatnich miesiącach temat unijnego rozporządzenia w sprawie produktów niepowodujących wylesiania (EUDR) zyskuje na znaczeniu w debacie publicznej i w branży rolniczej. Regulacje te, mające na celu walkę z globalnym wylesianiem, wprowadzają nowe wymogi, które będą mieć bezpośredni wpływ na rolników oraz firmy handlujące towarami, takimi jak kawa, soja czy olej palmowy. Co dokładnie oznaczają dla polskiego rolnictwa i jak się do nich przygotować? Zobaczmy, co wiemy o EUDR.
Czego dotyczy EUDR?
Rozporządzenie w sprawie produktów niepowodujących wylesiania (EUDR) to nowe unijne prawo, które ma na celu walkę z wylesianiem. W praktyce oznacza to, że produkty takie jak soja, kakao, kawa, żywy inwentarz, olej palmowy, drewno i kauczuk naturalny nie mogą być sprzedawane na rynku Unii Europejskiej, jeśli pochodzą z obszarów objętych wylesianiem.
Jakie są kluczowe definicje?
„Zaniedbywalne ryzyko”: Komisja Europejska precyzuje, że pojęcie to oznacza posiadanie solidnych dowodów na zgodność produktu z wymogami EUDR. W praktyce, firmy muszą udokumentować, że ich towary są „wolne od wylesiania”.
Wylesianie: Komisja wyjaśniła, że przekształcenie lasu w teren o innym przeznaczeniu niż rolnicze nie jest traktowane jako wylesianie w rozumieniu nowych przepisów. To ważne rozróżnienie, które może mieć znaczenie w ocenie zgodności produktów.
Czy przepisy mogą zostać złagodzone?
W ostatnich tygodniach pojawiła się presja na złagodzenie przepisów. Importerzy domagają się dodatkowych wyjaśnień, a Parlament Europejski przegłosował poparcie dla zmian. Christophe Hansen, szef ds. rolnictwa UE, wyraził gotowość do wprowadzenia korekt, szczególnie dla produktów z państw członkowskich. Jednakże, nie podjęto jeszcze decyzji o przesunięciu terminów ani ostatecznym złagodzeniu regulacji.
Ostateczny głos w tej sprawie ma komisarz ds. środowiska Jessika Roswall. Ewentualne zmiany mogą zostać włączone do pakietu uproszczeń dla rolników i leśników, który ma zostać przedstawiony jesienią 2025 roku.
Organizacje ekologiczne, takie jak Rainforest Alliance, wyrażają nadzieję, że regulacje nie zostaną osłabione, podkreślając, że ich wiarygodność i pewność prawna są kluczowe dla ochrony środowiska.
Lato to czas intensywnych prac polowych, ale niestety wiąże się też z wysokim ryzykiem pożarów. Tylko od 1 lipca do 12 sierpnia straż pożarna interweniowała 1815 razy na terenach rolnych. Prawie 1230 z tych pożarów dotyczyło upraw, a 328 — maszyn rolniczych. To pokazuje, jak ważne jest zachowanie ostrożności i znajomość podstawowych zasad bezpieczeństwa.
Zasady, które ratują plony i sprzęt
Przyczyny pożarów często leżą w zaniedbaniach technicznych lub braku ostrożności. Oto kluczowe punkty, na które każdy rolnik powinien zwrócić szczególną uwagę:
Stan maszyn: Przed wyjazdem w pole, maszyna musi być sprawna. To absolutna podstawa. Zanieczyszczenia, takie jak kurz, olej, czy resztki słomy, nagromadzone w silniku i układach wydechowych, działają jak łatwopalny lont. Regularne czyszczenie to Twój pierwszy i najważniejszy krok.
Gaśnica na pokładzie: Każdy pojazd i maszyna pracująca w polu powinna być wyposażona w sprawną gaśnicę. W przypadku pożaru, wczesna interwencja to szansa na ocalenie sprzętu i zatrzymanie rozprzestrzeniania się ognia.
Bezpieczne parkowanie: Silniki spalinowe ustawiaj na niepalnym podłożu, w odległości co najmniej 10 metrów od łatwopalnych materiałów, takich jak słoma czy siano. To prosta zasada, która może uratować Cię przed katastrofą.
Sterty pod lupą przepisów
Pożar stogu to jedno z najtrudniejszych do ugaszenia zdarzeń. Z tego powodu przepisy jasno określają zasady ich składowania.
Odpowiednie odległości: Czy wiesz, że sterta musi stać co najmniej 30 metrów od budynków z materiałów palnych, a 100 metrów od lasu? To nie są przypadkowe liczby, a dystanse, które mają zapobiec rozprzestrzenianiu się ognia na domy i tereny leśne.
Maksymalny rozmiar: Strefa pożarowa sterty nie może przekroczyć 1000 m² powierzchni. Pamiętaj o tym, planując składowanie.
Pas czystości: Wokół każdego stogu lub sterty musi znajdować się pas o szerokości co najmniej 2 metrów, wolny od jakichkolwiek materiałów palnych. To swego rodzaju linia obrony przed iskrą.
Kategoryczny zakaz wypalania
Wypalanie słomy i pozostałości roślinnych na polach jest kategorycznie zabronione. Wiele pożarów rozpoczyna się właśnie w ten sposób. Taka praktyka nie tylko degraduje glebę, ale jest też niezwykle niebezpieczna, a co najważniejsze – nielegalna. Konsekwencje prawne są surowe, ale to i tak nic w porównaniu ze stratami, jakie może wywołać niekontrolowany ogień.
Dla wielu rolników, którzy z trudem godzą pracę w gospodarstwie z wychowaniem dzieci, program „Aktywny Rodzic” to prawdziwa nadzieja. Ale czy „babciowe”, jak potocznie nazywane jest nowe świadczenie, faktycznie im przysługuje? Odpowiedź na to pytanie jest kluczowa dla tysięcy rodzin na polskiej wsi. Sprawdź, jak praca na roli jest traktowana w świetle nowych przepisów i dowiedz się, czy Ty również możesz liczyć na to wsparcie.
Czym jest program „Aktywny Rodzic”? Kompleksowe wsparcie dla rodzin
Program „Aktywny Rodzic” to prawdziwa rewolucja w systemie wspierania rodziców w Polsce, obejmująca również rolników i ich rodziny. Ustawa wprowadza 3 nowe świadczenia, które mają na celu ułatwienie godzenia życia zawodowego z wychowaniem dzieci do 3. roku życia. Rolnicy, małżonkowie rolników oraz domownicy podlegający ubezpieczeniu w KRUS są w pełni uprawnieni do skorzystania z tego wsparcia.
Czy będąc na KRUS-ie można dostać „Aktywny Rodzic”?
Tak! To jedna z kluczowych informacji dla osób pracujących w sektorze rolnym. Fakt ubezpieczenia społecznego w Kasie Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego (KRUS) będzie traktowany jako aktywność zawodowa równa pracy na etacie w wymiarze 100% minimalnego wynagrodzenia. Oznacza to, że rolnik, małżonek rolnika lub domownik w pełni kwalifikuje się do świadczenia „aktywni rodzice w pracy”.
Czy rolnik to aktywny rodzic?
Zdecydowanie. Ustawa „Aktywny Rodzic” uznaje pracę rolnika za pełnoprawną aktywność zawodową, co jest niezwykle ważne dla mieszkańców obszarów wiejskich. Dzięki temu rolnicy nie są wykluczeni z programu i mogą swobodnie ubiegać się o świadczenia, które pomogą im w organizacji opieki nad dziećmi.
Kto może skorzystać z „Aktywnego Rodzica”?
Program jest skierowany do wszystkich rodziców wychowujących dzieci w wieku od 12 do 35 miesięcy, niezależnie od ich statusu zawodowego. W ramach ustawy wprowadzono trzy rodzaje świadczeń:
Aktywni rodzice w pracy (tzw. babciowe): 1500 zł miesięcznie dla rodziców aktywnych zawodowo, w tym rolników, na pokrycie kosztów opieki nad dzieckiem w domu. W przypadku zatrudnienia niani na podstawie umowy uaktywniającej, budżet państwa pokrywa również składki, co ma szczególne znaczenie dla osób w wieku przedemerytalnym. Czy rolnik może starać się o babciowe? Oczywiście, a jego praca w gospodarstwie jest w tym przypadku uznawana za aktywność zawodową. Po więcej szczegółów na temat „babciowego” możesz zajrzeć na stronę: Babciowe 2024 – kluczowe informacje
Aktywnie w żłobku: dofinansowanie w wysokości do 1500 zł miesięcznie na dziecko, przeznaczone na pokrycie kosztów pobytu w żłobku, klubie dziecięcym czy u dziennego opiekuna.
Aktywnie w domu: 500 zł miesięcznie na dziecko dla rodziców, którzy zdecydowali się na wychowywanie malucha w domu.
„Aktywny Rodzic” – ile wynosi?
Jak widać, wysokość świadczeń różni się w zależności od wybranego wariantu. Dwa z nich, „aktywni rodzice w pracy” oraz „aktywnie w żłobku”, to kwoty rzędu 1500 zł miesięcznie, natomiast „aktywnie w domu” to 500 zł. Ważne jest, że rodzice mogą w danym miesiącu korzystać tylko z jednego świadczenia na dane dziecko, ale mają możliwość zmiany wybranego wsparcia w dowolnym momencie. Co istotne, program nie wprowadza żadnego kryterium dochodowego, a jedynym warunkiem dla świadczenia „aktywni rodzice w pracy” jest weryfikacja faktu i wymiaru aktywności zawodowej rodzica.
Ursus C-360 pojawił się w polskich gospodarstwach w latach siedemdziesiątych XX wieku jako następca modelu C-355. Był odpowiedzią na zapotrzebowanie rolników na maszynę o większej mocy, lepszej ergonomii i trwałości. Produkowany w Zakładach Mechanicznych Ursus w Warszawie, szybko stał się najpopularniejszym ciągnikiem średniej mocy w Polsce. Prosta konstrukcja, łatwy dostęp do części zamiennych oraz możliwość samodzielnych napraw sprawiły, że do dziś jest chętnie użytkowany i ceniony przez rolników.
Parametry silnika i moc Ursusa C-360
Sercem Ursusa C-360 jest czterosuwowy, wysokoprężny silnik o oznaczeniu S-4003. To jednostka czterocylindrowa, chłodzona cieczą, wyposażona w bezpośredni wtrysk paliwa. Oficjalne dane fabryczne podają, że silnik generuje moc 52 KM przy 2200 obr./min. Dla wielu rolników oznaczało to ogromny postęp w stosunku do wcześniejszego modelu C-355, który dysponował 47 KM.
Moment obrotowy maksymalny wynosi około 188 Nm przy 1600 obr./min, co przekłada się na dobrą siłę uciągu i zdolność do pracy z narzędziami o większym zapotrzebowaniu na moc. Przy pracy polowej te parametry pozwalają na efektywne wykorzystanie ciągnika w orce, bronowaniu, kultywatorowaniu czy transporcie.
Znaczenie mocy w pracy gospodarstwa
Dla rolnika liczba koni mechanicznych w ciągniku to nie tylko wartość w katalogu technicznym. W praktyce przekłada się ona na wydajność prac polowych, czas ich wykonania i możliwości agregowania z maszynami.
C-360 z mocą 52 KM może współpracować z pługiem trójskibowym, zestawami uprawowo-siewnymi, kosiarkami rotacyjnymi, a także wózkami transportowymi o sporej ładowności. Dla średnich gospodarstw w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych oznaczało to prawdziwy skok technologiczny, pozwalający na większą efektywność i skrócenie czasu prac.
Wpływ konstrukcji silnika na osiągi
Silnik S-4003 w C-360 charakteryzuje się stosunkowo prostą budową, co ułatwia obsługę techniczną i naprawy. Wysokoprężna konstrukcja pozwalała na spalanie oleju napędowego niższej jakości, co w warunkach PRL miało ogromne znaczenie.
Ze względu na stosunkowo niskie obroty maksymalne i wysoki moment obrotowy, C-360 dobrze radzi sobie w ciężkiej pracy polowej, nawet na glebach trudniejszych w uprawie. Moc przenoszona jest na tylne koła poprzez skrzynię biegów o dziesięciu przełożeniach do przodu i dwóch do tyłu, co umożliwia dopasowanie prędkości jazdy do charakteru pracy.
Modernizacje i wpływ na moc ciągnika Ursus C-360
Wielu rolników z czasem decydowało się na modyfikacje zwiększające moc Ursusa C-360. Popularne było montowanie turbosprężarki, co mogło podnieść moc do około 60–65 KM, jednak takie rozwiązanie wymagało wzmocnienia elementów silnika i układu chłodzenia.
Inną praktyką było wymienianie silnika na jednostkę z modelu Ursus 4011 lub z wersji eksportowych, które w niektórych przypadkach miały lepsze parametry. Należy jednak pamiętać, że fabryczna konstrukcja C-360 była projektowana do mocy 52 KM i nadmierne jej zwiększanie mogło skrócić żywotność podzespołów.
Praktyczne wskazówki dotyczące wykorzystania mocy
Aby w pełni wykorzystać moc 52 KM, należy dbać o prawidłowe ustawienie pompy wtryskowej i wtryskiwaczy, utrzymywać czystość filtra powietrza oraz regularnie wymieniać olej silnikowy. Spadek mocy może wynikać z zużycia elementów układu paliwowego, nieszczelności w dolocie lub niewłaściwego ustawienia kąta wtrysku.
Warto pamiętać, że efektywna moc na wale odbioru mocy (WOM) jest nieco niższa niż nominalne 52 KM, ponieważ część energii tracona jest na potrzeby samego ciągnika. Mimo to C-360 zapewnia wystarczającą rezerwę mocy do większości prac w gospodarstwie, szczególnie przy umiarkowanym obciążeniu.
Choć współczesne ciągniki tej klasy mocy oferują bardziej zaawansowane rozwiązania, C-360 nadal znajduje swoje miejsce w wielu gospodarstwach. Jego moc 52 KM w połączeniu z prostotą obsługi i niskimi kosztami utrzymania sprawia, że jest wykorzystywany zarówno do prac polowych, jak i pomocniczych, takich jak transport, prace leśne czy odśnieżanie.
17 sierpnia z chłodnym wiatrem i chmurami na północnym wschodzie
Za nami połowa sierpnia. Nieuchronnie zbliżamy się do jesieni co poczujemy w niedzielę o poranku, kiedy w wielu miejscach temperatura spadnie poniżej 10 stopni.
Najbliższa noc sucha i pogodna. Więcej chmur pojawi się na krańcach południowych i północno wschodnich. Na termometrach od 9-10 stopni na Podlasiu, północy Mazowsza do 11-13 stopni na zachodzie i północy kraju; 14 na wschodzie i w centrum do 17-18 na południu kraju.
W ciągu dnia słonecznie, jedynie w kilku powiatach na północy Podlasia i wschodzie Mazur dużo chmur a nawet pochmurnie i może pokropić deszcz. Tam też temperatura nie przekroczy 20 stopni a silniejszy wiatr sprawi odczucie zimna.
Jednym z kluczowych elementów agrotechniki jest wybór odpowiedniej odmiany pszenicy ozimej, dostosowanej do warunków konkretnego gospodarstwa. W ofercie firm nasiennych znajduje się bardzo szeroki wybór odmian, zarówno wpisanych do Krajowego Rejestru (KR), jak i do Wspólnotowego Katalogu Odmian Roślin Uprawnych (CCA). W podjęciu właściwej decyzji pomocne mogą być wyniki Porejestrowych Doświadczeń Odmianowych (PDO), które ułatwiają wybór odmiany najlepiej sprawdzającej się w danych warunkach glebowo-klimatycznych.
Odmiany pszenicy ozimej w Krajowym rejestrze
W roku 2025 do KR wpisano 22 nowe odmiany, tyle samo co w roku poprzednim. Tym samym liczba zarejestrowanych odmian pszenicy ozimej zwiększyła się do 169. W tej liczbie jedna została zaliczona do grupy technologicznej elitarne chlebowe (E), 69 – do grupy jakościowe chlebowe (A), 85 – chlebowe (B), 9 – pastewne lub inne (C) i jedna na ciastka (K). Ponadto, w KR znajdują się również cztery odmiany regionalne (naturalnie przystosowane do lokalnych warunków, rejestrowane bez wymogu badania WGO, głównie dla zachowania bioróżnorodności).
Plantacje nasienne pszenicy ozimej
W Polsce stosowanie kwalifikowanego materiału siewnego jest ciągle na zbyt niskim poziomie. Powierzchnia plantacji nasiennych pszenicy ozimej w roku 2024 wynosiła, według danych PIORiN, około 24 tys. ha i była niższa niż w latach poprzednich. Rolnicy najbardziej poszukują odmian z grupy A, których łączny udział wynosił blisko 41%. Udział z grupy B jest mniejszy – 33%, natomiast znaczenie odmian pastewnych, na ciastka i elitarnych jest niewielkie.
Największą powierzchnię plantacji nasiennych zajmuje krajowa kreacja Euforia (2,6 tys. ha). Z pozostałych odmian większe znaczenie na rynku nasiennym ma Elektra (950 ha), Pallas (830 ha) oraz SU Banatus, RGT Kilimanjaro i RGT Bilanz (600–700 ha). Spośród odmian ze Wspólnotowego katalogu odmian roślin rolniczych (CCA) największe znaczenie mają Kask, RGT Depot, Gentleman i Fenomen (300–340 ha).
Najważniejszy jest plon
Przy wyborze odmiany bierze się pod uwagę wiele cech i właściwości, jednak podstawowym kryterium jest plenność. W tej cesze w ostatnich latach miał miejsce znaczący postęp hodowlany. Wśród najlepiej plonujących odmian dominują zarejestrowane w ostatnich trzech latach. Spośród odmian jakościowych najlepiej plonują RGT Furiosa, SU Hyclas (mieszańcowa), Emocja, SU Elka, Weigl, MHR Empatia, RGT Intakt i LG Optimist, a na wysokim poziomie agrotechniki także KWS Dottie, Shogun i SU Quiz.
Średni poziom plonowania odmian chlebowych (grupa B) jest na ogół wyższy niż odmian z grupy A. Spośród nich najlepiej plonuje odmiana Bestia, wysoko oceniane są również: Como, SU Janosik, LG Algebra, Bulldozer, Damian i LG Fabianus. Na wysokim poziomie agrotechniki dobrze plonują również SU Marathon i Eriksen. Zimotrwałość wymienionych odmian (zarówno z grupy A, jak i B) mieści się w dość szerokim przedziale 2,5–4,5⁰, jednak większość ma oceny 4⁰ i powyżej, co oznacza dość duże bezpieczeństwo uprawy w kontekście zimotrwałości.
W grupie odmian pastewnych na obu poziomach agrotechniki wysoko plonują Patria i Klement, które jednak nieco ustępują najlepszym odmianom chlebowym. Do uprawy na ciastka przeznaczona jest tylko jedna kreacja, Marly. Charakteryzuje się dobrą plennością, jednak ograniczeniem w jej uprawie może być mała zimotrwałość.
Uprawa odmian odpornych lub tolerancyjnych na choroby jest jednym z wymogów Integrowanej ochrony roślin. Ponadto obserwuje się dalsze wycofywanie z obrotu wielu popularnych substancji aktywnych. Tak więc coraz większego znaczenia nabiera genetyczna odporność odmian na choroby. Ich lepsza zdrowotność pozwala również na zmniejszenie kosztów ochrony roślin. W ubiegłym roku w dużym nasileniu wystąpiła rdza brunatna, która w wielu doświadczeniach przyczyniła się do znacznej obniżki plonowania. Różnice odmianowe w tej cesze są znaczne. Na plantacjach z pszenicą ozimą powszechnie obserwuje się septoriozy liści, a także mączniaka prawdziwego i brunatną plamistość liści. Kilka kreacji jest bardziej podatnych na rdzę żółtą, co warto uwzględnić w planowaniu ochrony chemicznej.
Zarejestrowane odmiany pszenicy ozimej różnią się również pod względem wysokości (ponad 24 cm) i odporności na wyleganie. Większą odpornością na wyleganie cechują się Admont, Damian, Euforia, Kaprun, LG Mondial, SY Revolution, SY Yukon, RGT Technik i Vanilia.
Inne cechy też są ważne
Wybierając odmianę, warto również zwrócić uwagę na zimotrwałość. Wprawdzie od wielu już lat zimy mają łagodny przebieg i nie odnotowano większych strat z powodu złego przezimowania, jednak w warunkach naszego klimatu zimotrwałość pozostaje ważną cechą. Przedstawione w tabeli 1 odmiany cechują się zimotrwałością ocenioną w zakresie 2–5,5⁰ w skali 9-stopniowej, każdy może więc wybrać odmianę w zależności od akceptowanego ryzyka wymarzania.
W uprawie pszenicy ozimej ważna jest także jakość technologiczna. Wartość wypiekową pszenicy określa się poprzez zaliczenie jej do jednej z czterech grup technologicznych (E, A, B lub C). Im wyższa grupa technologiczna, tym większa szansa na uzyskanie surowca o odpowiednich parametrach skupowych. Jednym z ważniejszych parametrów jakościowych pszenicy jest zawartość białka, dlatego warto uwzględnić ten parametr przy wyborze odmiany. Różnice odmianowe są znaczne, na ogół odmiany z grupy A cechują się wyższą zawartością białka niż odmiany z grupy B.
Listy odmian zalecanych ułatwiają wybór
Duża liczba odmian dostępnych na rynku nasiennym (zarówno z Krajowego rejestru, jak i ze Wspólnotowego katalogu odmian roślin rolniczych CCA) powoduje, że wybór nie jest łatwy. Dużym ułatwieniem mogą być „Listy odmian zalecanych do uprawy na obszarze województwa (LOZ)”, przedstawione w tabeli 2. Listy te tworzone są w poszczególnych województwach na podstawie wyników doświadczeń PDO z uwzględnieniem plonowania odmian w poszczególnych rejonach kraju. Przy tworzeniu List brane są pod uwagę także inne cechy rolniczo-użytkowe. Wiele województw określa np. minimalny poziom zimotrwałości. Decyzje dotyczące List podejmowane są autonomicznie na szczeblu poszczególnych województw i corocznie aktualizowane.
Dla pszenicy ozimej w każdym województwie rekomendowanych jest od 9 do 17 odmian. W bieżącym roku na LOZ znajduje się łącznie 51 odmian. W największej liczbie województw rekomendowane są odmiany Revolver i Venecja, a także Euforia, SU Banatus, Arevus, Bulldozer i Knut. Rekomendacja odmian w większej liczbie województw świadczy o ich dużej stabilności plonowania w różnych warunkach glebowo-klimatycznych oraz przy różnym przebiegu pogody w poszczególnych latach badań.
Ursus C-330 to jeden z najbardziej rozpoznawalnych ciągników w historii polskiego rolnictwa. Przez dziesięciolecia służył zarówno w małych gospodarstwach, jak i przy pracach pomocniczych w większych. Wbrew pozorom informacja o jego mocy nie zawsze jest przedstawiana w sposób jednoznaczny, a różne źródła potrafią podawać rozbieżne wartości. Poniżej znajdują się rzetelne dane wraz z wyjaśnieniem, jak interpretować parametry mocy w praktyce.
Moc znamionowa według dokumentacji fabrycznej
Według danych producenta, Ursus C-330 wyposażony w silnik S-312C osiąga moc 30 KM przy prędkości obrotowej wału korbowego równej 2200 obr./min. Jest to tzw. moc znamionowa, czyli wartość uzyskiwana w optymalnych warunkach pomiarowych, gdy jednostka napędowa jest w pełni sprawna i pracuje w zakresie obrotów zalecanym przez konstruktorów.
Warto jednak zwrócić uwagę, że moc ta dotyczy silnika mierzonego na hamowni silnikowej, bez strat przeniesienia napędu na skrzynię biegów czy wał odbioru mocy.
Rzeczywista moc na WOM
Dla wielu rolników istotniejsza od mocy teoretycznej jest ta dostępna na wałku odbioru mocy (WOM). W przypadku Ursusa C-330, pomiary wskazują na wartość około 25–26 KM przy nominalnych obrotach silnika. Oznacza to, że w praktyce maszyny napędzane z WOM (jak prasa kostkująca, kosiarka rotacyjna czy rozdrabniacz), mają do dyspozycji nieco mniejszy zapas energii niż sugeruje wartość katalogowa.
Spadek mocy wynika z oporów mechanicznych w skrzyni biegów, mechanizmach przeniesienia napędu oraz układzie sprzęgła.
Choć wielu użytkowników zwraca uwagę przede wszystkim na konie mechaniczne, w pracy polowej równie istotny jest moment obrotowy. Silnik S-312C w Ursusie C-330 osiąga maksymalny moment na poziomie około 118 Nm przy 1600 obr./min. To właśnie ta charakterystyka sprawia, że ciągnik radzi sobie z lekkim pługiem, bronami czy kultywatorem, nawet jeśli moc maksymalna nie wydaje się imponująca.
W praktyce przy niższych obrotach, szczególnie podczas orki, to moment obrotowy decyduje o tym, czy ciągnik ciągnie pewnie, czy zaczyna tracić siłę.
Jak interpretować dane mocy w praktyce gospodarstwa?
Rolnik, planując dobór maszyn współpracujących z Ursusem C-330, powinien brać pod uwagę nie tylko wartość 30 KM, ale również straty na przeniesieniu napędu oraz charakterystykę pracy silnika. Do pracy w polu najlepiej utrzymywać obroty w zakresie 1500–2000 obr./min, co zapewnia optymalne połączenie mocy i oszczędności paliwa.
Maszyny wymagające mocy powyżej 25 KM na WOM będą pracować na granicy możliwości ciągnika, zwłaszcza w trudniejszych warunkach, takich jak mokra gleba czy teren o dużym nachyleniu.
Różnice między mocą katalogową, a realnym użytkowaniem
Wielu użytkowników zauważa, że ciągniki z dużym przebiegiem mogą mieć niższą moc niż podaje fabryka. Zużycie pierścieni tłokowych, zaworów czy pompy wtryskowej wpływa na spadek parametrów. W praktyce kilkudziesięcioletni Ursus C-330 może dysponować mocą rzędu 25–28 KM na wale korbowym, a więc jeszcze mniej na WOM.
Dlatego tak ważne jest utrzymywanie silnika w dobrym stanie technicznym i regularna regulacja pompy wtryskowej oraz luzów zaworowych.
Znaczenie mocy w pracach polowych
Dla gospodarstwa o powierzchni do kilku hektarów, 30 KM wciąż może być wystarczające, pod warunkiem odpowiedniego doboru osprzętu. C-330 jest w stanie efektywnie pracować z pługiem dwu-skibowym o szerokości roboczej 2 × 25 cm, z bronami o szerokości do 2,5 m czy siewnikiem zbożowym o szerokości 2,1 m.
W pracach transportowych, przy załadunku czy przy napędzie lekkich maszyn paszowych, jego moc jest w pełni wystarczająca. Jednak przy współczesnych prasach zwijających czy agregatach uprawowo-siewnych często konieczne jest wsparcie mocniejszego ciągnika.
Jak zwiększyć efektywność mocy Ursusa C-330?
Choć samej mocy w koniach mechanicznych nie da się łatwo podnieść bez poważnej ingerencji w silnik, rolnik może zwiększyć efektywność pracy, dbając o odpowiednie ciśnienie w oponach, regularne smarowanie przekładni oraz unikanie nadmiernego obciążania maszyn. Właściwa eksploatacja pozwala utrzymać parametry bliskie fabrycznym przez wiele lat.
Silnik S-312C najlepiej reaguje na obciążenia stałe i równomierne. Nagłe przeciążenia mogą powodować spadek obrotów i tym samym chwilowy ubytek mocy użytkowej. Właściwa technika pracy, dostosowana do charakterystyki jednostki napędowej, pozwala w pełni wykorzystać potencjał tych 30 koni mechanicznych, które od dziesięcioleci stanowią fundament sukcesu tego modelu.
Za nami już połowa sierpnia. Lato powoli powinno zmierzać ku końcowi, na nieużytkach zaczynają kwitnąć żółte nawłocie zwiastujące jesień.
W nocy z zachodu na wschód przejdzie front z większym zachmurzeniem, silniejszym wiatrem z północnego zachodu i bez opadów. O poranku na termometrach od 12-14 stopni na Kaszubach do 15-17 na wschodzie, północy, zachodzie i południu kraju do 18-20 od Warszawy po Łódź, Kalisz, Wrocław, Opole, Legnicę.
W ciągu dnia na Podkarpaciu i Roztoczu wiatr słaby z zachodu a w Bieszczadach z północnego zachodu. Nad resztą kraju wiatr powieje zauważalnie silniej niż w ostatnich dniach z północnego zachodu.
Padać nie będzie chociaż na północy, zachodzie pojawi się trochę więcej chmur. Najsłoneczniej przez cały dzień od Podlasia po Mazowsze, Łódzkie.
Niedziela także sucha, wietrzna z chłodniejszą nocą na poziomie 7-12 stopni o czym więcej jutro.
Terminy siewu zbóż i rzepaku są jednym z beznakładowych elementów agrotechniki wpływającym na rozwój i kondycję roślin. Praktyka rolnicza pokazuje, że w ogólnie przyjętych zaleceniach należy uwzględnić kilka odstępstw. W takim razie – kiedy najlepiej siać?
Zależnie od regionu
Terminy siewu zbóż i rzepaku determinuje przede wszystkim region uprawy. Zróżnicowanie podyktowane jest między innymi warunkami temperaturowymi czy długością okresu wegetacji. Wpływ ma także intensywność zimy, której ostatnimi laty nie mieliśmy okazji w pełni doświadczyć – o tym jednak później. W kontekście terminu siewu wyróżnia się na mapie Polski cztery, a nawet sześć regionów, które uznawane są za spójne w praktyce rolniczej.
Oziminy wysiewa się najwcześniej w części północno-wschodniej. Sezon wegetacyjny jest tam najkrótszy, wobec czego rośliny mają mniej czasu na prawidłowy rozwój. Relatywnie najpóźniej wysiewać można w części południowo-zachodniej, tu wegetacja jest najdłuższa, a warunki dla rozwoju roślin najkorzystniejsze.
“Optymalne” terminy siewu
Rzepak wysiewa się najwcześniej spośród wszystkich ozimin. Na północnym-wschodzie optymalny termin przypada pomiędzy 5 a 15 sierpnia. W centrum i na południu kraju sieje się go zwykle między 10 a 20 sierpnia, a w regionie południowo-zachodnim do 25 sierpnia.
Wśród zbóż ozimych najwcześniej wysiewa się jęczmień ozimy. Na wschodzie i północnym-wschodzie optymalny termin przypada na 5–15 września, w centrum na 10–18 września, na zachodzie i południu do 20 września.
Pszenica ozima wysiewana jest od 5 do 20 września na północnym-wschodzie, między 10 a 25 września w centrum i południowym-wschodzie oraz w drugiej połowie września na zachodzie.
Pszenżyto ozime sieje się od 5 do 20 września na północnym-wschodzie, od 10 do 25 września w centrum, a na zachodzie i południu od 20 września do nawet 5 października.
Żyto ozime zwykle wysiewa się między 15 a 30 września. Na północnym-wschodzie termin graniczny to 15 września, w centrum i na południowym-wschodzie 25 września, a na zachodzie możliwe jest przesunięcie nawet do końca września.
Obecnie obowiązujące zalecenia – rozpowszechniane w szkołach i uczelniach rolniczych oraz ośrodkach doradztwa – pochodzą sprzed kilku dekad. Przedstawione powyżej terminy siewu poszczególnych gatunków ozimych są już niestety nieco archaiczne. Nie oznacza to jednak, że nie należy się do nich odnosić. Praktyka rolnicza pokazuje, że muszą być one mimo wszystko zaktualizowane, m.in. z powodu postępujących zmian klimatycznych i znacznemu postępowi w hodowli nowych odmian.
Temat zmian jest podnoszony wielokrotnie przez hodowle i firmy nasienne, a nawet instytucje publiczne. Szczególnie głośno mówią o tym specjaliści COBORU. Szeroko zakrojonej analizie poddawane są tysiące odmian wielu gatunków roślin uprawnych w stacjach doświadczalnych rozlokowanych w całej Polsce. Analizowany jest plon, cechy agrotechniczne oraz użytkowe, ale również prowadzone są obserwacje w kontekście rozwoju roślin na tle wielolecia. Wnioski dotyczące zmian w wegetacji i propozycje zmian terminów siewu przedstawiali w ubiegłym roku na komisji ds. rejestracji odmian kierownicy pracowni – Jacek Broniarz oraz Andrzej Najewski. Specjaliści zaproponowali wówczas przesunięcie optymalnych terminów siewu o pięć dni względem dotychczasowych wytycznych. To jeden z ważnych znaków, który na ten moment pozostaje jedynie trafną sugestią.
Wysiew zbóż w późnym terminie jest wykonywany często w nadmiernie uwilgotnioną glebę. fot. M.PiśnyRzepak ozimy buduje plon w znaczącym stopniu w okresie jesiennym. fot. M.Piśny
Odmiana ma znaczenie
Postęp hodowlany funduje nam coraz większy wybór kreacji, które charakteryzują się wysokim potencjałem plonowania i adaptacją do zmieniających się warunków klimatycznych. Istotnym jest więc uwzględnienie czynnika odmianowego w kontekście doboru terminu siewu. Wyprowadzone kreacje pochodzą często z różnych rodów hodowlanych i lokalizacji, nie tylko Polski, ale i Europy. Ich zróżnicowany wigor sprawia, że nie wszystkie odmiany tolerują opóźnione siewy czy wręcz przeciwnie – zbyt wczesne. Informacje na temat charakterystyki odmian znajdziemy w katalogach hodowców i firm nasiennych.
Terminy siewu a zmiany klimatu
Ostatnie lata charakteryzowały się długim okresem jesieni i łagodnym przebiegiem zimy. Wówczas rozwój roślin był bardzo szybki i intensywny, co powoduje, że oziminy są często nadmiernie wybujałe. Rośnie również presja szkodników i chorób grzybowych, które atakują uprawy, zmuszając plantatorów do intensyfikacji zabiegów chroniących przed spadkiem plonu.
Z powodu zmian klimatu wegetacja jesienna tylko w przeciągu dwóch ostatnich dekad wydłużyła się średnio o 4–5 dni. Wiosną rusza ona natomiast o 10–15 dni wcześniej. Daje to łącznie dodatkowe kilkanaście dni wegetacji. To wyraźny trend, który należy mieć na uwadze przy doborze terminu siewu. Nie oznacza to jednak, że każdy kolejny sezon będzie przebiegał w ten sposób. Miejmy nadzieje, że wrócimy kiedyś do normalności w kwestii zjawisk pogodowych.
Kiełkowanie nasion jest zależne od temperatury gleby, która spada stopniowo w okresie jesiennym. fot. M.PiśnyWpływ terminu siewu na plonowanie jest jednym z elementów badawczych. fot. M.Piśny
Ważny przedplon
Dobór gatunków w płodozmianie ma duży wpływ na termin siewu rośliny następczej. Zebrany odpowiednio wcześnie przedplon pozwala na skrupulatne przygotowanie stanowiska. Im dłuższy odstęp, tym mamy więcej czasu do dyspozycji na zespół uprawek pożniwnych, orkę i uprawę gleby. Wykonanie wspomnianych zabiegów wyeliminuje uciążliwe chwasty i samosiewy, pozwoli glebie osiąść w sposób naturalny i zgromadzić zapas wody z opadów atmosferycznych.
To tyle w teorii, gdyż praktyka rolnicza i zmienność pogody pokazują, że zamiast kilku tygodni mamy często do dyspozycji raptem parę dni. W wielu regionach rzepak ozimy przypada po pszenicach ozimych, natomiast ona wysiewana jest często po późno zbieranych burakach cukrowych czy kukurydzy. W takich przypadkach należy zachować zdrowy rozsądek i jeśli są ku temu możliwości, opóźnić siew na poczet prawidłowo wykonanej uprawy. To szczególnie istotne, w przypadku kiedy gleba jest mocno uwilgotniona.
Termin siewu kluczowy dla rzepaku
Termin siewu ma największe znaczenie dla rzepaku ozimego. Szacuje się, że od momentu siewu do zatrzymania jesiennej wegetacji powinien zgromadzić sumę temperatur efektywnych na poziomie 800–850°C. Biorąc pod uwagę średnie dobowe temperatury, przyjmuje się, że rośliny potrzebują około 75–80 dni aktywnej wegetacji przy temperaturze powyżej 5°C, zanim nastąpi spowolnienie rozwoju związane z nadejściem zimy.
Rzepak do zimy musi spełnić kilka kryteriów. Kształtowanie rozety w okresie jesiennym to czas, w którym w stożku wzrostu następuje przejście z fazy wegetatywnej w generatywną, zaprogramowany zostaje przyszły plon, pojawiają się zawiązki przyszłych liści, rozgałęzień bocznych oraz kwiatostanów. Prawidłowo wykształcony rzepak powinien charakteryzować się rozetą złożoną z co najmniej 8–12 liści i szyjką korzeniową o średnicy 10–20 mm.
Dobór rośliny na poplon to decyzja, która może mieć realny wpływ na przyszłe plony, zdrowotność gleby oraz ograniczenie presji chwastów i chorób. W polskich gospodarstwach najczęściej wybór pada na gorczycę białą lub łubin (żółty, wąskolistny bądź biały). Każda z tych roślin ma inne wymagania glebowe, inny wpływ na środowisko glebowe i odmienny potencjał w kontekście wzbogacania stanowiska. Warto przyjrzeć się bliżej ich właściwościom, aby dobrać poplon optymalny do konkretnej sytuacji.
Gorczyca biała – szybki efekt i prostota uprawy
Gorczyca biała jest jedną z najszybciej rosnących roślin poplonowych. Jej siew możliwy jest niemal od razu po zbiorze zbóż, a już po kilku tygodniach tworzy gęstą, zwartą masę zieloną. Dzięki temu skutecznie ogranicza rozwój chwastów i chroni powierzchnię gleby przed erozją.
System korzeniowy gorczycy jest stosunkowo płytki, ale bardzo rozbudowany w warstwie ornej. Pozwala to na poprawę struktury gleby i jej napowietrzenie, choć w mniejszym stopniu niż w przypadku roślin głębiej korzeniących się. Co istotne, gorczyca jest rośliną fitosanitarną – ogranicza występowanie nicieni w glebie, zwłaszcza z rodzaju Heterodera. Jej szybki wzrost umożliwia również efektywne wiązanie azotu mineralnego pozostałego po przedplonie, co zapobiega jego wymywaniu do wód gruntowych.
Wadą gorczycy jest wrażliwość na niskie temperatury, dlatego poplony z tej rośliny pełnią przede wszystkim funkcję krótkoterminową, najczęściej do przyorania jesienią. W gospodarstwach stosujących rzepak w płodozmianie trzeba też pamiętać, że gorczyca należy do tej samej rodziny kapustowatych, co może zwiększać ryzyko kumulacji chorób takich jak kiła kapusty.
Łubin – inwestycja w azot i strukturę gleby
Łubin, zwłaszcza żółty i wąskolistny, jest rośliną motylkowatą, co oznacza zdolność do symbiotycznego wiązania azotu atmosferycznego dzięki bakteriom brodawkowym Rhizobium. W praktyce oznacza to realne wzbogacenie gleby w ten pierwiastek – w zależności od odmiany i warunków uprawy może to być od 50 do nawet 100 kg N/ha pozostawionego w resztkach pożniwnych.
Łubin posiada silny, palowy system korzeniowy, sięgający często ponad 1,5 m w głąb profilu glebowego. Taka budowa pozwala na rozluźnienie głębszych warstw, lepsze magazynowanie wody i poprawę przewiewności gleby. Dzięki temu roślina ta jest szczególnie cenna na stanowiskach zlewnych, ciężkich, a także na glebach o niskiej zawartości próchnicy.
Trzeba jednak pamiętać, że łubin ma większe wymagania co do terminu wegetacji niż gorczyca. Wysiany zbyt późno może nie zdążyć wytworzyć odpowiedniej masy zielonej. Jest też wrażliwy na suszę w fazie wschodów, choć później radzi sobie dobrze nawet przy mniejszej dostępności wody. W gospodarstwach, gdzie w płodozmianie znajdują się inne rośliny motylkowate, należy rozważyć ryzyko chorób wspólnych, jak antraknoza.
Kiedy postawić na gorczycę, a kiedy na łubin?
Decyzja o wyborze rośliny poplonowej powinna być uzależniona od kilku czynników. Gorczyca sprawdzi się najlepiej tam, gdzie liczy się szybki efekt zadarnienia pola, ograniczenie chwastów i krótki okres wegetacji między zbiorami a nadejściem zimy. Jest idealna po zbożach wczesnych, gdy możliwe jest jej wysianie już w lipcu, oraz na stanowiskach, gdzie unika się roślin motylkowatych z powodu płodozmianu.
Łubin natomiast warto wysiać, gdy celem jest długofalowe wzbogacenie gleby w azot, poprawa jej struktury i zwiększenie pojemności wodnej. To dobry wybór na stanowiska wymagające głębszego spulchnienia i odbudowy życia mikrobiologicznego. W rejonach o dłuższym okresie wegetacji łubin można pozostawić na polu do późnej jesieni, a nawet jako roślinę międzyplonową do wiosny, jeśli planuje się uprawę w systemie bezorkowym.
Aspekty ekonomiczne i agrotechniczne
Koszt nasion gorczycy jest relatywnie niski, a dawka wysiewu wynosi zazwyczaj od 12 do 20 kg/ha, co czyni ją rozwiązaniem ekonomicznym. W przypadku łubinu dawki są znacznie większe (od 150 do 200 kg/ha), a koszt materiału siewnego jest wyższy. Jednak część tego wydatku można zrekompensować oszczędnością na nawożeniu azotowym w kolejnym roku.
Pod względem uprawy gorczyca nie ma wysokich wymagań co do jakości gleby, dobrze rośnie nawet na stanowiskach lżejszych i mniej zasobnych. Łubin preferuje gleby kwaśne do lekko kwaśnych, ale nie toleruje gleb podmokłych ani bardzo ubogich w fosfor i potas. Wymaga więc wcześniejszego uregulowania pH i ewentualnego nawożenia.
Rola poplonów w strategii gospodarstwa
Włączenie poplonów do płodozmianu to nie tylko kwestia ochrony gleby, ale również element strategii nawożenia i ochrony roślin. Gorczyca i łubin mogą pełnić różne funkcje – od fitosanitarnej, przez nawożenie organiczne, po poprawę właściwości fizycznych gleby. Ich wybór powinien być zawsze dopasowany do aktualnej sytuacji w gospodarstwie, a także do planów na kolejne sezony.
Rolnicy często decydują się na mieszanki gorczycy z łubinem lub innymi gatunkami, co pozwala łączyć zalety szybkiego przykrycia gleby i wzbogacania jej w azot. Takie rozwiązania są szczególnie korzystne w gospodarstwach nastawionych na uprawę zbóż i wymagających stabilizacji żyzności gleby bez nadmiernego zużycia nawozów mineralnych.
Ursus C-330 to ciągnik, który od dekad pracuje w polskich gospodarstwach. Jego lekka, ale solidna konstrukcja sprawia, że jest niezastąpiony w wielu zadaniach – od orki po transport. Waga tego modelu ma znaczenie zarówno przy planowaniu prac polowych, jak i podczas przewozu maszyny na przyczepie.
Jaka jest masa Ursusa C-330?
Standardowy Ursus C-330 w wersji fabrycznej waży około 1 850 kg. Jest to masa sucha, czyli bez uwzględnienia paliwa, płynów eksploatacyjnych, obciążników kół czy operatora. W praktyce waga użytkowa wzrasta – po zatankowaniu zbiornika (ok. 45 litrów), uzupełnieniu oleju i zamontowaniu typowych obciążników przednich (ok. 60–80 kg) oraz tylnych (po 30–40 kg na każde koło), masa może wynosić 2 000–2 050 kg.
Różnice w masie między wersjami ciągnika
Na przestrzeni lat produkcji Ursusa C-330 wprowadzano niewielkie zmiany konstrukcyjne, które miały wpływ na wagę. Wersje C-330M z lat 80. i 90. bywały minimalnie cięższe, głównie z powodu wzmocnień ramy, zastosowania grubszych błotników i innych elementów osłonowych. Dodatkowe wyposażenie, takie jak kabina stalowa, zwiększa masę o 150–200 kg w zależności od jej rodzaju i producenta.
Wpływ masy na pracę ciągnika w polu
Dla rolnika masa ciągnika ma kluczowe znaczenie przy doborze narzędzi. Lżejsza konstrukcja Ursusa C-330 sprzyja pracy na glebach lekkich i średnich, gdzie nadmierny nacisk na podłoże mógłby powodować zbyt duże ugniatanie. Jednocześnie masa rzędu dwóch ton daje wystarczającą stabilność przy pracy z maszynami zawieszanymi, takimi jak kosiarki rotacyjne, pługi dwuskibowe czy siewniki zbożowe o szerokości do 2,5 m.
Znajomość wagi Ursusa C-330 jest istotna również przy jego przewozie. W Polsce do transportu takiego ciągnika często wykorzystuje się przyczepy samochodowe lub lawety o ładowności minimum 2,5–3 t. Należy pamiętać, że do masy własnej ciągnika trzeba doliczyć masę dodatkowego wyposażenia i ewentualnych narzędzi transportowanych razem z nim.
Waga, a przyczepność i bezpieczeństwo
Odpowiednia masa Ursusa C-330 przekłada się na jego przyczepność. W lżejszych maszynach przy pracy na pochyłościach lub w grząskim terenie mogą występować uślizgi kół. Dlatego rolnicy często montują dodatkowe obciążniki lub zalewają opony wodą z dodatkiem płynu przeciw zamarzaniu, co może zwiększyć wagę tylnej osi nawet o 100–150 kg. Takie rozwiązanie poprawia stabilność, ale należy je stosować rozważnie, by nie przeciążyć podzespołów.
Znaczenie rozkładu masy
Ursus C-330 w standardzie ma rozkład masy około 45% na przednią oś i 55% na tylną. Ten układ jest korzystny przy większości prac polowych, szczególnie z narzędziami zawieszanymi. Jednak w przypadku ciężkich maszyn montowanych z przodu – jak np. ładowacz czołowy – konieczne bywa dociążenie tylnej osi, aby utrzymać stabilność i uniknąć nadmiernego zużycia przednich elementów zawieszenia.
Wpływ modyfikacji na wagę ciągnika Ursus C-330
Niektórzy użytkownicy modernizują Ursusa C-330, montując mocniejsze kabiny, ładowacze, dodatkowe hydrauliki czy większe ogumienie. Każda taka zmiana wpływa na masę całkowitą. Na przykład ładowacz czołowy z kompletem osprzętu może zwiększyć wagę o 350–500 kg, a szersze opony z felgami to dodatkowe 40–60 kg na każdą oś.
Dlaczego warto znać wagę swojego Ursusa?
Świadomość masy maszyny pozwala dobrać optymalne narzędzia, uniknąć przeciążenia przyczep, a także zwiększyć bezpieczeństwo pracy. Dobrze dobrana masa i jej rozkład chronią glebę przed nadmiernym ugniataniem, poprawiają komfort prowadzenia i minimalizują ryzyko awarii układu przeniesienia napędu.
Praktyczne wskazówki dla rolników
Regularnie kontroluj ciśnienie w oponach – utrzymanie odpowiedniego ciśnienia zmniejsza ryzyko utraty przyczepności i zapewnia równomierny rozkład masy.
Unikaj nadmiernego dociążania przodu lub tyłu, które może wpływać na stabilność jazdy.
Przy przewozie Ursusa C-330 lawetą zawsze uwzględniaj pełną wagę roboczą, nie tylko katalogową.
Jeśli pracujesz w terenie pagórkowatym, rozważ montaż dodatkowych obciążników, ale w granicach dopuszczalnych przez producenta.
Roczna inflacja w lipcu wyniosła 3,1% poinformował Główny Urząd Statystyczny. GUS opublikował w czwartek (14.08.2025) finalne dane dotyczące wskaźnika cen towarów i usług konsumpcyjnych (CPI) za lipiec 2025 roku. Zgodnie z nimi inflacja w lipcu wyniosła 3,1 proc. w skali roku. Jeszcze w czerwcu było to 4,1 proc. Ceny żywności i napojów bezalkoholowych wzrosły w lipcu o 4,9 proc. w skali roku, ale spadły o 0,6 proc. w porównaniu z czerwcem. Spadek rocznego tempa inflacji to w dużej mierze efekt wygaszenia wpływu częściowego odmrożenia cen energii, podbijającego inflację w ostatnich 12 miesiącach.
Zmiany cen towarów i usług konsumpcyjnych w stosunku do analogicznego okresu roku poprzedniego (w %) – wykres
Inflacja roczna w lipcu nadal napędzana byłą przez ceny żywności, a obniżana przez paliwa
W porównaniu z analogicznym miesiącem poprzedniego roku wyższe ceny m.in. w zakresie: żywności (o 4,7%), mieszkania (o 3,4%), napojów alkoholowych i wyrobów tytoniowych (o 6,5%) oraz restauracji i hoteli (o 5,8%), wpłynęły na wzrost wskaźnika ogółem odpowiednio o: 1,11 p. proc., 0,84 p. proc., 0,34 p. proc. i 0,33 p. proc. Niższe ceny w zakresie transportu (o 4,6%) oraz odzieży i obuwia (o 1,3%) obniżyły wskaźnik odpowiednio o 0,50 p. proc. i 0,05 p. proc.
Pozycja – Transport (tu są ceny paliw) stanowi 11,1% koszyka inflacyjnego w porównaniu do 25,9% udziału żywności i napojów bezalkoholowych, których ceny rosły r/r i m/m.
W lipcu br. w porównaniu z poprzednim miesiącem największy wpływ na wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych ogółem miały wyższe ceny w zakresie: mieszkania (o 0,6%),rekreacji i kultury (o 2,3%) oraz transportu (o 1,5%), które podwyższyły wskaźnik odpowiedniopo 0,16 p. proc. i 0,15 p. proc. Niższe ceny w zakresie żywności (o 0,7%) oraz odzieży i obuwia(o 3,0%) obniżyły wskaźnik odpowiednio o 0,16 p. proc i 0,11 p. proc.
Warto zauważyć, że każdy z nas ma swój własny „koszyk inflacyjny” i może odmiennie odczuwać zmiany cen usług i towarów !!!
Inflacja znalazła się celu inflacyjnym NBP po raz pierwszy od czerwca ubiegłego roku
Przybliża nas to do dalszego cięcia stóp procentowych. Inflacja to jeden z czynników, na który, zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami Adama Glapińskiego czeka Rada Polityki Pieniężnej (RPP), by podjąć decyzję o kolejnej obniżce stóp procentowych po majowej obniżce o 0,5 proc. Oczekiwany powrót cen paliw na niskie poziomy zapewne wpłynie pozytywnie na inflację w kolejnym miesiącu.
Ta strona korzysta z plików cookies. Służą do tego, by strona działała prawidłowo a także do analizowania ruchu na stronie, a także, by wyświetlać Ci lepiej dopasowane treści i reklamy. Stosujemy również cookies podmiotów trzecich. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności i cookies.
Ta strona korzysta z plików cookie, aby poprawić wrażenia podczas poruszania się po witrynie. Niektóre z nich są przechowywane w przeglądarce, bo są niezbędne do działania podstawowych funkcji witryny. Używamy również plików cookie podmiotów trzecich, które pomagają nam analizować i rozumieć, w jaki sposób korzystasz z tej witryny. Te pliki cookie oraz pliki stosowane w celach reklamowych będą przechowywane w Twojej przeglądarce tylko za Twoją zgodą. Masz również możliwość rezygnacji z tych plików cookie. Jednak rezygnacja z niektórych z tych plików cookie może wpłynąć na wygodę przeglądania.
Niezbędne pliki cookie są absolutnie niezbędne do prawidłowego funkcjonowania strony. Te pliki cookie zapewniają działanie podstawowych funkcji i zabezpieczeń witryny. Anonimowo.
Cookie
Duration
Description
cookielawinfo-checkbox-analytics
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Analityczne”.
cookielawinfo-checkbox-functional
11 months
To ciasteczko jest stosowane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent, aby udokumentować zgodę użytkownika na ciasteczka z kategorii "Funkcjonalne".
cookielawinfo-checkbox-necessary
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Niezbędne”.
cookielawinfo-checkbox-others
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Inne”.
cookielawinfo-checkbox-performance
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Wydajnościowe”.
viewed_cookie_policy
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent i służy do przechowywania informacji, czy użytkownik wyraził zgodę na korzystanie z plików cookie. Nie przechowuje żadnych danych osobowych.
Funkcjonalne pliki cookie wspierają niektóre funkcje tj. udostępnianie zawartości strony w mediach społecznościowych, zbieranie informacji zwrotnych i inne funkcjonalności podmiotów trzecich.
Analityczne pliki cookie są stosowane, by zrozumieć, w jaki sposób odwiedzjący wchodzą w interakcję ze stroną internetową. Te pliki pomagają zbierać informacje o wskaźnikach dot. liczby odwiedzających, współczynniku odrzuceń, źródle ruchu itp.
Reklamowe pliki cookie są stosowane, by wyświetlać użytkownikom odpowiednie reklamy i kampanie marketingowe. Te pliki śledzą użytkowników na stronach i zbierają informacje w celu dostarczania dostosowanych reklam.