Uprawia soję od 15 lat i zbiera 4 t/ha. Wskazuje największy problem polskich rolników

spot_imgspot_img
spot_imgspot_img
AtriGran Osadkowski

Soja coraz śmielej wchodzi na polskie pola, ale wysokie plony nie zawsze oznaczają opłacalną produkcję. Franciszek Ostapczuk, jeden z pionierów uprawy soi w Polsce, gospodaruje na 140 hektarach tej rośliny i uzyskuje średnio 4 t/ha. Jak podkreśla, o powodzeniu uprawy decydują nie tylko warunki glebowe i agrotechnika, ale przede wszystkim koszty produkcji, ceny nasion i możliwość ich sprzedaży.

Franciszek Ostapczuk

Franciszek Ostapczuk

RSP Bielczanka

Bielcza, pow. brzeski, woj. małopolskie

GRUNTY ORNE 325 ha
UPRAWIANE ROŚLINY

Soja, pszenica ozima i kukurydza ziarnowa

Lokalizacja gospodarstwa RSP Bielczanka w województwie małopolskim

Uprawia soję od 15 lat. Dziś zajmuje ona 140 hektarów

Soja jeszcze nie tak dawno była w Polsce rośliną wręcz egzotyczną. Pierwsze próby jej uprawy na polach produkcyjnych często kończyły się niepowodzeniem. Winni nie byli jednak rolnicy, lecz klimat i nieodpowiednio dobrane odmiany. Wśród zniechęconych plantatorów z pewnością nie było Franciszka Ostapczuka, który jest jednym z pionierów uprawy soi w Polsce.

– Swoją przygodę z tą rośliną zacząłem 15 lat temu, wysiewając pierwsze poletka doświadczalne. Dziś soja w RSP Bielczanka zajmuje zaszczytne miejsce i dominuje w strukturze zasiewów. Rokrocznie wysiewamy jej około 140 hektarów. Mamy przyzwoite warunki do jej uprawy, szczególnie jeśli chodzi o dostępność wody. Uzyskujemy średni plon na poziomie 4 t/ha – mówi Franciszek Ostapczuk.

Gdzie w Polsce soja ma najlepsze warunki do uprawy?

Obecnie przemierzając autostradą południe Polski (od Zgorzelca po Korczowę) nie sposób nie zauważyć pól obsianych soją. To właśnie w tym pasie jej udział w strukturze zasiewów jest relatywnie wysoki w porównaniu z resztą kraju. Za ten stan odpowiada przede wszystkim wspomniany klimat, który od Dolnego Śląska aż po Podkarpacie sprzyja wegetacji soi.

– Małopolskie jest drugim województwem po Podkarpaciu, jeśli chodzi o areał uprawy soi. Obecnie jest ona stałym elementem naszego lokalnego krajobrazu. Region, w którym się znajdujemy, oferuje najlepsze warunki do jej uprawy, zarówno pod względem temperatury i opadów, jak i gleb. Soja to roślina klimatu subtropikalnego i choć może nie gwarantujemy jej tutaj takich warunków, to z pewnością lepszych w Polsce niż tu nie znajdziemy – podkreśla Franciszek Ostapczuk.

W soi drzemie niezwykły potencjał, który z powodzeniem można wykorzystać na polskich polach. Fot. M. Piśny

Soja poprawia stanowisko pod pszenicę i pozwala ograniczyć nawożenie

Soja przynosi wiele korzyści, których nie dają inne rośliny uprawne. Przyczynia się do odbudowy żyzności gleby i poprawy bilansu materii organicznej. Jako gatunek bobowaty wiąże także azot atmosferyczny, pozostawiając go dla roślin następczych. Włączenie soi do płodozmianu pozwala więc nie tylko urozmaicić strukturę zasiewów, ale także poprawić warunki dla kolejnych upraw. Jej znaczenie wykracza zatem poza sam plon uzyskiwany w danym sezonie.

– Soja oddziałuje pozytywnie także na pozostałe gatunki uprawiane w Bielczance. Efekt ten jest szczególnie widoczny w przypadku zbóż. Po soi najczęściej wysiewamy pszenicę, która korzysta ze zgromadzonego w glebie „darmowego” azotu. Dzięki temu możemy ograniczyć nawożenie mineralne, a jednocześnie uzyskiwać ziarno o wysokich parametrach jakościowych – mówi Franciszek Ostapczuk.

Soja zamiast kukurydzy? O wyborze uprawy decydują koszty

Uprawiane od lat rośliny (takie jak rzepak ozimy czy buraki cukrowe) są coraz mniej dochodowe. Rolnicy poszukujący alternatywnych gatunków, które będą uzasadnione ekonomicznie, coraz częściej zwracają uwagę na soję. To właśnie opłacalność produkcji jest jednym z najważniejszych czynników sukcesu wskazywanych przez plantatorów.

– Zmiany klimatyczne sprzyjają uprawie soi, ale moim zdaniem głównym powodem wzrostu jej popularności jest ekonomia. Szczególnie w porównaniu z kukurydzą i kosztami suszenia ziarna. Koszty energii są obecnie niesamowicie wysokie – twierdzi Franciszek Ostapczuk.

Precyzja i staranność mają duże znaczenie na każdym etapie uprawy soi. Fot. M. Piśny

Ile kosztuje uprawa soi? Sam materiał siewny to około 1500 zł/ha

Soja, w odróżnieniu od rzepaku, nie wymaga zaawansowanej ochrony roślin ani intensywnego nawożenia. Nie oznacza to jednak, że jej uprawa jest niskonakładowa. W profesjonalnej produkcji oszczędności nie powinny dotyczyć kluczowych elementów agrotechniki. Podstawą jest kwalifikowany materiał siewny, który jednak należy do istotnych pozycji w kosztach produkcji.

– Koszty produkcji soi są stosunkowo wysokie. Zakup kwalifikowanego materiału siewnego to koszt rzędu 1500 zł na hektar. To prawie tona zebranego podczas żniw surowca. Dochodzą do tego nawozy mineralne i ochrona herbicydowa. Na pokrycie tych wydatków musimy zebrać odpowiednią ilość nasion. Przy niskich cenach, jakie obowiązywały w ubiegłym roku, na pokrycie kosztów potrzebne były plony na poziomie minimum 3,5 t/ha – podkreśla Franciszek Ostapczuk.

Oznacza to, że nawet stosunkowo wysoki plon nie gwarantuje dodatniego wyniku finansowego. Przy niskiej cenie skupu duża część przychodu ze sprzedaży nasion może zostać przeznaczona na pokrycie kosztów produkcji.

Kamil Mazur – Wialan Langer i Wiatr

Kamil Mazur

Kierownik działu doświadczalnictwa i nasiennictwa

Wialan Langer i Wiatr

Nasza firma pochodzi z południa Polski, a dokładniej z Tarnowa. Nasz zasięg działania obejmuje jednak znacznie większą część kraju – od Warmii i Mazur, przez Lubelskie, Mazowsze i Świętokrzyskie, aż po cały Śląsk. Prowadzimy wiele doświadczeń, między innymi w uprawie soi, która jest ciekawą alternatywą dla powszechnie uprawianych roślin. Choć przez wielu jest postrzegana jako roślina, która dopiero raczkuje, dla naszej firmy jest niezwykle ważnym i obiecującym gatunkiem. Razem z panem Franciszkiem Ostapczukiem założyliśmy kolekcję 15 odmian. Sprawdzamy ich rozwój w trakcie wegetacji i oceniamy wczesność. Oczywiście poletka finalnie skosimy i sprawdzimy potencjał plonowania poszczególnych odmian.

Opłacalność uprawy soi zależy od cen skupu i sytuacji na świecie

Zasiać i zebrać to jedno, ale na zebrany surowiec trzeba jeszcze znaleźć odbiorcę. W przypadku soi nie jest to wcale proste. Problemem pozostaje również cena, która jest relatywnie niższa niż w innych krajach. O opłacalności uprawy decydują więc ceny rynkowe oraz sytuacja nie tylko w Europie, ale również na światowych rynkach.

– Zgrzeszyłbym, mówiąc, że soja jest rokrocznie opłacalna. Zyski z jej uprawy czerpiemy zazwyczaj wtedy, gdy w innych krajach wystąpi nieurodzaj, najczęściej z powodu suszy. W takim przypadku nasz towar ma szansę trafić na rynki zachodnie, gdzie cena jest relatywnie wyższa – podkreśla Franciszek Ostapczuk.

Polska produkuje soję, ale brakuje możliwości jej przetwarzania

Problem ze zbytem soi wynika nie tylko z poziomu cen, ale również z ograniczonych możliwości jej zagospodarowania w kraju. Lokalne skupy i paszarnie nie zawsze są zainteresowane niewielkimi partiami tego surowca, a jego wprowadzenie na linie produkcyjne może generować dodatkowe koszty.

Przy rosnącej powierzchni uprawy coraz większego znaczenia nabiera więc rozwój krajowego przetwórstwa, które mogłoby zagospodarować większe ilości nasion wyprodukowanych przez polskich rolników.

– Co z tego, że mamy już ponad 100 tysięcy hektarów soi w Polsce? Do zaspokojenia naszych potrzeb potrzeba 2 milionów ton śruty sojowej. To oznacza nawet milion hektarów uprawy soi w Polsce. Jeśli będzie popyt, wszystko jest do zrealizowania. Tylko, jak wspomniałem, nasze przetwórstwo kuleje. To jest największy problem, od którego zależy przyszłość uprawy soi. Pozostałe elementy są w tym przypadku drugorzędne – mówi Franciszek Ostapczuk.

Rozwój uprawy soi wymaga również stabilnego i perspektywicznego rynku zbytu. Fot. M. Piśny

Współpraca z firmą Wialan pomaga rozwijać uprawę soi

Współpraca w polskim rolnictwie wciąż nie jest zjawiskiem powszechnym. Szkoda, bo wymiana doświadczeń i spostrzeżeń może być wartością dodaną zarówno dla gospodarstw, jak i firm dystrybucyjnych. Przykładem takiej współpracy są wspólne działania rolników oraz firmy Wialan Langer i Wiatr z Tarnowa w Małopolsce.

– Współpracuję z firmą Wialan od trzech dekad, a właściwie od początku jej istnienia. To nie tylko sprzedawca środków do produkcji, ale także zaufany partner i doradca. Szczególne zasługi tej firmie przypisuję w rozwoju i propagowaniu uprawy soi. W RSP Bielczanka od lat wspólnie zakładamy poletka doświadczalne, udostępniając je rolnikom podczas Dni Pola. To dzięki nim rozpoczęła się w naszym regionie przygoda z soją – puentuje Franciszek Ostapczuk.

Odmiany soi na poletkach doświadczalnych. Spotkanie rolników w Drobinie

Wrzesień to doskonały moment na kolejną serię spotkań polowych, tym razem poświęconych uprawie kukurydzy, buraków cukrowych, ale także soi. To właśnie ona znalazła się w centrum uwagi podczas wydarzenia zorganizowanego 25 września w Drobinie na Mazowszu. Prezentowana kolekcja pozwoliła ocenić potencjał soi oraz porównać zróżnicowanie odmian.

– To spotkanie jest okazją do zobaczenia czegoś nowego i interesującego dla rolników, którzy poszukują alternatywnych rozwiązań. Rośnie grono plantatorów soi, a dowodem tego jest zwiększający się areał jej uprawy w Polsce. Za tym wzrostem stoją między innymi poprawiające się warunki ekonomiczne – mówił Kamil Mazur.

Na rozwój uprawy soi wpływają również dynamiczny postęp hodowlany i rozwój technologii prowadzenia plantacji. Szeroki wybór odmian, dostępne rozwiązania w zakresie ochrony herbicydowej oraz możliwość dopasowania agrotechniki do lokalnych warunków sprawiają, że soja staje się uprawą coraz bardziej przewidywalną. Dzięki temu może być interesującą alternatywą także dla gospodarstw, które dotychczas nie miały z nią doświadczenia.

– To, co prezentujemy na poletkach w Drobinie, jest efektem naszej ciężkiej i wytężonej pracy w doświadczeniach. Pokazują one różne efekty i zależności. Takich plantacji prowadzimy kilka w kraju. Wiedzę mamy, pasji nam nie brakuje, a doświadczenia – myślę, że również. Jako firma Wialan chcemy jednak przede wszystkim dzielić się wiedzą z tymi, którzy jej potrzebują i chcą z niej skorzystać – podsumował Kamil Mazur.

Spotkania polowe poświęcone uprawie soi przyciągają wielu plantatorów. Fot. M. Piśny
Danko Biesiada
Danko Tiesto
Michał Piśny
Michał Piśny
Magister inżynier rolnictwa, praktyk i pasjonat produkcji roślinnej. Od lat związany z rolnictwem, w którym łączy codzienną pracę w gospodarstwie z wiedzą zdobywaną i rozwijaną na Uniwersytecie Przyrodniczym w Poznaniu. Szczególnie interesuje się produkcją roślinną, ochroną i żyznością gleby, agrotechniką oraz zrównoważonym rolnictwem. W okresie wegetacyjnym dużą część czasu spędza na polach, obserwując kondycję upraw i wpływ stosowanych technologii na rośliny oraz glebę. To właśnie glebę traktuje jako jeden z najważniejszych zasobów gospodarstwa, dlatego szczególną uwagę poświęca rozwiązaniom pozwalającym zachować jej żyzność i potencjał produkcyjny. Stale poszerza swoją wiedzę poprzez specjalistyczne kursy, szkolenia i kontakt z praktykami branży. W swoich materiałach stawia na praktyczne podejście do uprawy roślin i nowoczesnego rolnictwa, oparte na doświadczeniu zdobywanym bezpośrednio w gospodarstwie.

Napisz komentarz

0 0 głosy
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów

Podobne artykuły

Bieżący Agro Profil

spot_img
spot_img

Śledź nas

Ostatnie artykuły

Strefa wiedzy

Pogoda dla rolników