Polscy konstruktorzy stworzyli wiele interesujących maszyn rolniczych, które nigdy nie doczekały się produkcji seryjnej. Wśród nich znalazł się niezwykły trójkołowy Ursus C-308 FSO, wykorzystujący części z samochodu Warszawa i skutera WFM Osa. Choć pojazd pomyślnie przeszedł próby, jego historia zakończyła się na etapie warsztatowej konstrukcji. Podobny los spotkał projekt niewielkiego Ursusa C-308D z silnikiem wysokoprężnym.
Historia polskiej techniki rolniczej pełna jest niezrealizowanych projektów. Część z nich nigdy nie opuściła bram fabrycznych, a nawet desek kreślarskich. Kulisy powstania dwóch takich konstrukcji pokazują, jak wiele pomysłów mieli polscy inżynierowie w czasach PRL. W drugiej połowie lat pięćdziesiątych odstąpiono od przymusowej kolektywizacji rolnictwa na wzór ZSRR. Okazało się wówczas, że polskie leśnictwo i rolnictwo praktycznie nie dysponują mikrociągnikami. Ministerstwo Przemysłu zainicjowało więc prace nad takimi maszynami w Biurze Konstrukcyjnym Przemysłu Maszynowego Leśnictwa we Wrocławiu oraz Zakładzie Konstrukcyjnym ZM Ursus.
Projekt przygotowany w biurze konstrukcyjnym podwarszawskich zakładów został ukończony w marcu 1957 roku, a pierwszy prototyp ujrzał światło dzienne 11 października tego samego roku. Tempo prac było więc imponujące. Mikrociągnik Ursus C-308 miał służyć rolnikom i ogrodnikom, ułatwiając uprawę mniejszych areałów z użyciem dedykowanego osprzętu.
Wiosną 1958 roku przeprowadzono testy w gospodarstwach ogrodniczych. Pomyślne wyniki pozwoliły skierować ten niewielki ciągnik do produkcji seryjnej, która ruszyła pod koniec 1958 roku. Należy jednak zaznaczyć, że Ursus C-308 stał się dla fabryki sposobem na zapełnienie wolnych mocy produkcyjnych. Powstawał w małych seriach, a dziennie halę montażową opuszczało nie więcej niż 4–6 sztuk. Produkcja małego Ursusa zakończyła się już w 1963 roku, wraz z podpisaniem umowy z Zetorem na uruchomienie produkcji ciągnika typu 4011.
Ursus C-308. Niewielki ciągnik rolniczy z silnikiem o mocy 8 KM
Warto wspomnieć kilka słów o samej konstrukcji Ursusa C-308, do napędu którego warszawscy konstruktorzy zastosowali jednocylindrowy, dwusuwy silnik S-261C o zapłonie iskrowym, dostarczany przez WSM Bielsko Biała. W perspektywie jednostka ta miała zostać zastąpiona jednocylindrowym dieslem, o którym będzie mowa dalej. Silnik z WSM osiągał moc 8 KM, a jego maksymalny moment obrotowy wynosił 26 Nm przy 2100 obr./min. Litera „C” oznaczała odmianę ciągnikową tego silnika. Użebrowaną głowicę ze stopu lekkiego wyposażono w odprężnik ułatwiający ręczny rozruch za pomocą dźwigienki z zębatką. Chłodzenie powietrzem zapewniała dmuchawa promieniowa.
Do szczególnych cech układu napędowego C-308 należało zastosowanie sprzęgła odśrodkowego, współpracującego z 3-biegową przekładnią oraz mostem ze zwolnicami. Charakterystyka sprzęgła odśrodkowego wymuszała na użytkowniku specyficzną obsługę. Zmiana biegów była możliwa wyłącznie podczas całkowitego postoju pojazdu, zaś sprzęgło załączało się samoczynnie, gdy liczba obrotów silnika przekraczała 1200 obr./min. Aby ograniczyć poślizg tarczy, silnik musiał pracować powyżej 1500 obr./min.
Ursus C-308 FSO. Jak z ciągnika rolniczego powstał trójkołowiec?

Potencjał adaptacyjny małego Ursusa wykraczał daleko poza tradycyjne rolnictwo. Dostrzegli to inżynierowie z warszawskiej Fabryki Samochodów Osobowych. Otóż zareagowali oni na kłopoty transportu wewnątrzzakładowego, gdzie zastosowanie C-308 z długim ramieniem kierowniczym, jako środka do holowania platform transportowych, okazywało się w warunkach fabrycznych dość nieporęczne. Dlatego zaproponowano skrócenie całego pojazdu poprzez wyeliminowanie ramion kierowniczych i dodanie z przodu koła kierującego.
Tak powstał trzykołowy C-308 FSO, wyposażony we własne siedzenie i miniaturowy układ kierowniczy. Zakres zmian obejmował m.in. zastosowanie przedniego koła ze skutera WFM Osa oraz spawany wspornik zawieszenia. Dla zmniejszenia kosztów zaadaptowany został mechanizm kierowniczy wraz ze skróconą kolumną od samochodu FSO M20 Warszawa.
Części z Warszawy i skutera Osa. Nietypowe rozwiązania konstrukcyjne Ursusa
Pedał hamulca przyspawano do istniejącej dźwigni, a obsługiwało się go prawą nogą. Natomiast pedał gazu łączyła z przepustnicą gaźnika linka Bodwena. Tu, trochę nietypowo, gaz obsługiwało się lewą nogą, co też wymagało przyzwyczajenia kierowcy.
Dodatkowymi elementami odróżniającymi trójkołowego Ursusa od wersji rolniczej była podłoga zespolona z błotnikami, siodełko oraz dwa zaczepy. Konstruktorzy przyspawali także specjalny odbojnik, chroniący przednie koło przed zbyt dużym wahnięciem podczas ostrych manewrów.


Trójkołowy Ursus przeszedł testy. Dlaczego nie rozpoczęto produkcji?

Przed oddaniem trójkołowego C-308 do normalnej eksploatacji na terenie FSO przeszedł on serię prób. Testowano go w różnych warunkach i ze zmiennymi obciążeniami. Wszystkie te zadania wykonał pomyślnie. Najważniejszymi jego zaletami okazała się duża zwrotność, stosunkowo duża siła uciągu, prostota ruszania (ze względu na samoczynne odśrodkowe sprzęgło) oraz małe gabaryty.
Ze względu na zastosowanie znacznej ilości części z innych polskich pojazdów zakładano możliwość uruchomienia małoseryjnej produkcji na potrzeby wewnętrzne przemysłu. Trójkołowe C-308 mogły z powodzeniem zostać wykorzystane w dziesiątkach innych zakładów przemysłowych w całym kraju.
Traktor ten jednak pozostał w sferze warsztatowej manufaktury, wykonany dla własnych potrzeb, choć FSO planowała przerobić w ten sposób około 20 sztuk. Niestety przypuszczalnie kierownictwo zakładu nigdy nie wystąpiło oficjalnie do ministerstwa przemysłu o zatwierdzenie projektu i uruchomienie choćby małoseryjnej produkcji.
Ursus C-308D. Polski mikrociągnik miał otrzymać silnik Diesla

Wróćmy do wspomnianego wcześniej wysokoprężnego silnika, jaki miał być zastosowany w Ursusie C-308 jako C-308D. Gdy wchodził on do produkcji, od samego początku zakładano, że napędzająca go jednostka o zapłonie iskrowym będzie jedynie rozwiązaniem tymczasowym. Konstruktorzy doskonale zdawali sobie sprawę, że w pojeździe rolniczym znacznie lepiej sprawdziłby się ekonomiczny i trwały silnik wysokoprężny.
W 1960 roku, na fali szeroko zakrojonych prac projektowych nad prototypową serią ciągników „C” oraz silnikami S-313 i S-314, Biuro Konstrukcyjne ZM Ursus podjęło wyzwanie. Zbudowano wówczas prototyp 1-cylindrowej jednostki diesla, stworzonej specjalnie z myślą o modelu C-308. Ta mała jednostka o pojemności skokowej 560 cm³ generowała moc 9,5 KM przy 2400 obr./min.
Do dziś nie zachowały się jednak jasne informacje, czy ten obiecujący silnik kiedykolwiek trafił pod maskę gotowego prototypu ciągnika. Twórcy małego Ursusa nie przypuszczali, że ich wizja nie doczeka się realizacji i upadnie wraz z końcem produkcji Ursusa C-308.

Zapomniane prototypy Ursusa powróciły po latach. Odtworzył je polski kolekcjoner
Niedokończone losy wspominanych prototypów postanowił dopisać Michał Piotrowski, kolekcjoner zabytkowych ciągników ze Stowarzyszenia Retro-Traktor z Golubia-Dobrzynia. Ponieważ odnalezienie oryginalnych modeli C-308D i C-308 FSO było fizycznie niemożliwe, a wiedza o nich pochodziła jedynie ze skąpych źródeł, pasjonat poszedł inną drogą.
Postanowił odtworzyć zapomniane prototypy, budując je na bazie seryjnych Ursusów C-308. Podszedł on do zadania z ogromnym szacunkiem dla detali historycznych. Tak powstały dwa wysokoprężne mikrociągniki i trójkołowiec.
Pod maskę pierwszego z nich trafił współczesny, dwucylindrowy silnik diesla Lombardini LDW 502 o mocy 13,4 KM. Z powodu większych gabarytów tej jednostki niezbędne okazało się wydłużenie maski pojazdu.

Drugi traktor otrzymał natomiast jednocylindrowy silnik Hatz E780U o mocy 10 KM. To właśnie ten egzemplarz wydaje się najbardziej zbliżony do idei, jaka w 1960 roku przyświecała inżynierom z Ursusa.
Dopełnieniem kolekcji stał się trzeci pojazd, stanowiący wierną i szczegółową replikę trójkołowego C-308 FSO. Wszystkie były wielokrotnie prezentowane na zlotach i wystawach zabytkowych ciągników w całym kraju, wzbudzając ogromne zainteresowanie wśród publiczności.







