Świnie najtańsze od lutego. Za kilogram w klasie E płacą już tylko 5,70 zł

spot_imgspot_img
spot_imgspot_img
AtriGran Osadkowski

Hodowcy trzody chlewnej mierzą się z najniższymi stawkami od kilku miesięcy. Jak informuje Bartosz Czarniak z Polskiego Związku Hodowców i Producentów Trzody Chlewnej Polsus, maksymalne ceny w klasie E wynoszą obecnie około 5,70–5,80 zł za kilogram. To poziom najniższy od lutego 2026 r.

Z ponad 7,30 zł do 5,70 zł. Jak wyglądały ceny w tym roku

Po lutowym dołku rynek się odbił. W marcu i lipcu stawki w klasie E przekraczały 7,30 zł za kilogram. Czarniak podkreśla, że to już przeszłość. Obecnie hodowcy dostają ponad 1,5 zł mniej.

Według autora analitycy i rolnicy zastanawiają się teraz, jak długo potrwają obniżki. Wielu komentatorów wskazuje na drugi kwartał przyszłego roku, czyli za około 5–6 miesięcy. Do tego czasu, jak zauważa Czarniak, najlepiej poradzą sobie ci, którzy odłożyli rezerwy finansowe i rozsądnie nimi gospodarują. Najtrudniej mają średni i mniejsi producenci, którzy takiej poduszki nie mają, oraz ci, którzy niedawno zainwestowali w rozwój gospodarstwa.

Niemiecka giełda VEZG: minus 8 centów w jednym notowaniu

Problem nie dotyczy tylko Polski. Jak czytamy w komentarzu Polsusa, spadki poszły w parze z korektą cen na niemieckiej giełdzie VEZG. Notowanie klasy E obniżyło się tam o 8 centów, do 1,32 euro za kilogram, czyli około 6,11 zł.

Czarniak zwraca uwagę na nietypową sytuację. Ceny spadają, a tuczniki są odbierane na bieżąco. Nie widać też nagłego nadmiaru mięsa na rynku. Jego zdaniem przyczyna leży gdzie indziej: w kłopotach Europy z eksportem na rynki trzecie.

Hiszpania wciąż bez części rynków po ASF

Unia Europejska należy do czołowych światowych eksporterów wieprzowiny. Jak wskazuje autor, rosnące wymagania produkcyjne i koszty po stronie europejskich rolników sprawiają, że unijne mięso nie jest tanie.

Dodatkowo kłopoty ma największy unijny eksporter, czyli Hiszpania. Mimo starań wiele rynków nadal jest dla niej zamkniętych od czasu wykrycia tam ASF.

Chiny kupują o 66,7% mniej niż w 2020 roku

Czarniak wskazuje, że największy wpływ mają Chiny. Od 2020 r. ograniczyły one import wieprzowiny (mięsa i podrobów) o 66,7%.

Taki scenariusz był przewidywany, ale w dłuższym terminie. Po wykryciu ASF w Chinach w 2018 r. doszło tam do masowego wybijania stad. Jak przypomina autor, dla eksporterów była to szansa, bo kraj, który należy do największych konsumentów wieprzowiny, musiał kupować surowiec za granicą, także w Europie. Analitycy zakładali, że Chiny odbudują produkcję najwcześniej w 2028 r. Stało się inaczej. Według Polsusa Chińczycy wykorzystali kryzys do przebudowy produkcji i od 2020 r. stopniowo uniezależniają się od dostaw z zewnątrz.

Co może zakończyć kryzys na rynku wieprzowiny

Efekt widać dziś na całym świecie: wieprzowiny jest za dużo. Zdaniem Bartosza Czarniaka poprawa wymaga jednego z dwóch rozwiązań. Pierwsze to ograniczenie światowego pogłowia z przyczyn ekonomicznych. Drugie to wybuch ASF lub innej groźnej choroby u dużego producenta spoza Europy.

Źródło: Bartosz Czarniak, Polski Związek Hodowców i Producentów Trzody Chlewnej Polsus (komentarz opublikowany na profilu Polsusa na Facebooku).

Danko Biesiada
Danko Biesiada
Maria Chmal
Maria Chmal
Maria Chmal jest absolwentką ogrodnictwa na Uniwersytecie Przyrodniczym, specjalizującą się w content marketingu. Z pasją popularyzuje wiedzę na temat rolnictwa ekologicznego, ekonomii rynków oraz innowacji w produkcji żywności. Dzięki umiejętnemu wykorzystaniu narzędzi marketingowych, skutecznie zwiększa świadomość społeczną na temat znaczenia rolnictwa. Jej misją jest edukacja społeczeństwa w zakresie zrównoważonego rolnictwa oraz wspieranie inicjatyw na rzecz zdrowego i ekologicznego stylu życia.

Napisz komentarz

0 0 głosy
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów

Podobne artykuły

Bieżący Agro Profil

spot_img
spot_img

Śledź nas

Ostatnie artykuły

Strefa wiedzy

Pogoda dla rolników