Polska wieś po raz kolejny staje w obliczu dramatycznego deficytu wody. Po fali niszczycielskich przymrozków, które zdziesiątkowały sady, rolnicy mierzą się z ekstremalną suszą atmosferyczną i hydrologiczną. Brak opadów w kluczowych fazach rozwojowych roślin sprawia, że prognozy dla tegorocznych zbiorów są pesymistyczne, a apele o interwencyjny skup zbóż przybierają na sile.
Kumulacja strat: Od mroźnych nocy po spękaną ziemię
Tegoroczny sezon wegetacyjny od początku nie oszczędza producentów rolnych. Pierwszy cios nadszedł ze strony przymrozków. Jak wskazuje Mirosław Maliszewski, prezes Związku Sadowników RP, w wielu rejonach o profilu sadowniczym straty są katastrofalne – wynoszą od kilkudziesięciu do nawet 100%. Tam, gdzie przetrwały zawiązki owoców, pojawił się kolejny, jeszcze groźniejszy przeciwnik: susza rolnicza.
Minister rolnictwa, Stefan Krajewski, zapowiedział już pełne wsparcie w szacowaniu szkód. Resort planuje uruchomienie pomocy z budżetu krajowego oraz środków unijnych, o ile straty zostaną odpowiednio udokumentowane przez komisje klęskowe.
Susza atmosferyczna i hydrologiczna – alarmujące dane IMGW
Sytuacja wodna w Polsce jest dramatyczna. Kwiecień okazał się miesiącem skrajnie suchym. W województwach takich jak kujawsko-pomorskie, opolskie, mazowieckie czy lubelskie, odnotowano opady rzędu zaledwie 10 mm. Przy normie wynoszącej 30–60 mm, deficyt ten jest zabójczy dla młodych roślin.
Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej (IMGW-PIB) bije na alarm:
- 74% stacji hydrologicznych w kraju notuje niskie stany wód.
- Zaledwie 1% rzek znajduje się w strefie wody wysokiej.
- Okresy bezdeszczowe w wielu miejscach przekraczają już 20 dni, co przekłada się na tzw. suszę geologiczną i hydrologiczną.
Pola do zaorania: Rolnicy liczą straty w zbożach i rzepaku
Deficyt wody w glebie najsilniej uderza w Polskę centralną i zachodnią. Przedstawiciele NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność” donoszą o tragicznej kondycji zbóż ozimych na Dolnym Śląsku. W powiecie wołowskim, gdzie deszczu nie widziano od lutego, rośliny są „całkowicie wypalone”.
Adrian Wawrzyniak z „Solidarności” przyznaje, że na 35 hektarach jego rzepaku nie ma już czego ratować. Rolnicy z obawą patrzą w przyszłość, zastanawiając się, czy przy tak niskim poziomie wód gruntowych inwestowanie w kolejne zasiewy ma jakikolwiek sens ekonomiczny.
Apel KRIR: Skup zbóż jako stabilizator rynku i bezpieczeństwa
W obliczu niepewnych zbiorów w 2026 roku, Zarząd Krajowej Rady Izb Rolniczych podjął zdecydowane kroki. 5 maja skierowano wniosek do Ministerstwa Rolnictwa o uruchomienie skupu zbóż na rezerwy strategiczne.
KRIR argumentuje, że takie działanie jest niezbędne z dwóch powodów:
- Bezpieczeństwo żywnościowe: Przewidywane niskie plony w nadchodzącym sezonie wymagają zabezpieczenia zapasów z ubiegłorocznych, obfitych zbiorów.
- Płynność finansowa: Rolnicy wciąż przechowują ziarno z 2025 roku, którego niskie ceny uniemożliwiają im zakup nawozów i spłatę kredytów. Zdjęcie nadwyżki z rynku mogłoby ustabilizować ceny i uratować wiele gospodarstw przed upadkiem.
Zagrożenie pożarowe i braki wody w kranach
Skutki suszy wykraczają daleko poza sektor Agro. Wilgotność ściółki w lasach (np. w Puszczy Solskiej) spadła poniżej 10%, co odpowiada wilgotności kartki papieru. Tylko w ciągu jednego dnia w kraju odnotowano ponad 130 pożarów lasów.
Problemy dotykają również mieszkańców obszarów zurbanizowanych. Gminy podwarszawskie, takie jak Piaseczno czy Konstancin-Jeziorna, apelują o zaprzestanie podlewania trawników i napełniania basenów. Drastyczne spadki ciśnienia w sieciach wodociągowych stają się codziennością, zmuszając samorządy do wprowadzania ograniczeń w korzystaniu z wody do celów innych niż socjalno-bytowe.
źródło: Next









