Co znajdziesz w artykule?
W związku z doniesieniami o wykryciu estradiolu w partiach brazylijskiej wołowiny importowanej do UE, resort rolnictwa zlecił pilne kontrole właściwym inspekcjom. Choć sygnały o problemie docierały do służb już wcześniej, realne działania w terenie zbiegły się w czasie z szeroką publikacją medialną na temat zagrożeń płynących z Ameryki Południowej oraz kontrowersji wokół umowy UE-Mercosur.
Procedury uruchomione po czasie
Jak wynika z informacji publikowanych w mediach ogólnopolskich, polskie służby weterynaryjne posiadały wiedzę o zastrzeżeniach Komisji Europejskiej wobec brazylijskiego systemu nadzoru już w listopadzie 2025 roku. Przypomnijmy, że audyt KE wykazał wówczas obecność estradiolu 17β – hormonu wzrostu, którego stosowanie w hodowli zwierząt rzeźnych jest w Unii Europejskiej całkowicie zakazane od 1981 roku.
Mimo to, intensyfikacja działań kontrolnych nastąpiła dopiero w ostatnich dniach. Stało się to bezpośrednio po publikacjach branżowych, w tym m.in. na łamach Agroprofilu w tekście: „Skażona wołowina z Brazylii trafiła na unijne talerze…”.
Oficjalny komunikat resortu
Potwierdzeniem zmiany podejścia do problemu jest wpis Sekretarz Stanu w Ministerstwie Rolnictwa, Małgorzaty Gromadzkiej, z 23 lutego br. Poinformowano w nim o zleceniu pilnych kontroli właściwym inspekcjom (GIW oraz IJHARS). Resort zapewnia, że sprawdzany jest napływ produktów do Polski oraz weryfikowane są wszelkie sygnały dotyczące potencjalnego zagrożenia. Według oficjalnych danych na ten moment nie potwierdzono, aby skażone partie trafiły bezpośrednio na polski rynek, a obecne badania mają charakter prewencyjny.
Kontekst umowy UE-Mercosur: Handel ponad standardy?
Sprawa skażonej wołowiny powraca w momencie krytycznym dla europejskiego rolnictwa – finalizacji negocjacji umowy o wolnym handlu z krajami Mercosur.
Obecnie trwają analizy prawne dotyczące zgodności umowy z unijnymi traktatami. Mimo zaskarżenia procedury i licznych wątpliwości kierowanych w stronę Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE), Bruksela nie wstrzymała prac nad wdrożeniem porozumienia. Afera z brazylijskim estradiolem staje się w tym kontekście koronnym argumentem przeciwników umowy:
- Standardy produkcji: Europejscy producenci podlegają rygorystycznym normom, podczas gdy audyty KE regularnie wykazują systemowe braki w nadzorze nad substancjami zakazanymi w krajach Mercosur.
- Wiarygodność certyfikacji: Jeśli obecny system nadzoru nad ograniczonym importem okazuje się dziurawy, pojawiają się uzasadnione pytania o bezpieczeństwo żywności po planowanym zwiększeniu kontyngentów.
Pytania, które pozostają bez odpowiedzi
W obliczu zaistniałej sytuacji, za uzasadnione uznaje się uzyskanie wyjaśnień ze strony organów nadzorczych w następujących kwestiach:
- Analiza ryzyka i czas reakcji: Z jakiego powodu doraźne działania kontrolne nie zostały podjęte bezpośrednio po otrzymaniu listopadowych ostrzeżeń o systemowych brakach w brazylijskim nadzorze weterynaryjnym?
- Łańcuch dostaw: Czy weryfikacja obejmuje również mięso przetworzone i mrożone, które mogło trafić do Polski z Europy Zachodniej?
- Procedury bezpieczeństwa: Jakie mechanizmy zostaną wdrożone, aby zapobiec podobnym incydentom w przyszłości, szczególnie w kontekście procedowanej przez Komisję Europejską części handlowej umowy Mercosur?
Podsumowanie i dalszy nadzór
Sytuacja wokół importu wołowiny z Brazylii pozostaje dynamiczna. Wyniki prowadzonych obecnie badań laboratoryjnych będą miały kluczowe znaczenie dla oceny realnego bezpieczeństwa polskiego łańcucha żywnościowego. Sprawa będzie poddawana dalszej obserwacji, a wszelkie nowe fakty dotyczące jakości importowanego mięsa będą podawane do wiadomości na bieżąco.






