czwartek, 8 stycznia, 2026

Rekordowe zasiewy pszenicy w Indiach – dlaczego tam uprawa opłaca się najbardziej na świecie?

Gdy światowe giełdy zbóż zmagają się z presją niskich cen, z Indii napływają zaskakujące wieści. Rekordowe zasiewy pszenicy w Indiach (drugi największy producent na świecie) stają się faktem. Powierzchnia uprawy pszenicy ozimej (rabi) osiągnęła oszałamiające 33,42 mln hektarów, co stanowi wzrost o 2% względem i tak wysokiej bazy z ubiegłego roku. Pytanie, które zadają sobie rolnicy w Europie, brzmi: jak to możliwe, że przy najniższych od lat cenach globalnych, indyjski rolnik tak chętnie zwiększa produkcję?

Odpowiedź nie leży w prawach wolnego rynku, lecz w potężnym systemie wsparcia państwowego, który czyni z Indii „rolniczą wyspę” odizolowaną od światowych zawirowań.

Gwarantowany zysk kontra martwe prawo UE

Kluczem do zrozumienia tego fenomenu jest porównanie systemów ochrony cen. W Unii Europejskiej cena interwencyjna pszenicy od lat pozostaje na poziomie 101,31 EUR/t (ok. 430 PLN/t). Przy obecnych kosztach paliwa, energii i pracy, kwota ta jest reliktem przeszłości, który nie pokrywa nawet połowy nakładów poniesionych przez polskiego rolnika.

Tymczasem w Indiach mechanizm MSP (Minimum Support Price) działa jako główny silnik gospodarki wiejskiej. Na sezon 2025/26 rząd w Nowym Delhi podniósł cenę wsparcia do poziomu ok. 280 EUR/t (ok. 1180–1200 PLN/t). Jest to cena, po której państwowe agencje mają obowiązek skupić ziarno od rolnika. Gwarantuje ona tamtejszym producentom marżę na poziomie ok. 100% powyżej kosztów produkcji. Podczas gdy Europejczyk drży o notowania MATIF, Hindus sieje z pewnością zysku obiecanego przez rząd.

Produkcja głównych upraw w Indiach (FAO) – wykres

Historia uczy czujności: Potencjał „uśpionego giganta”

Choć obecnie Indie skupiają się na konsumpcji wewnętrznej, rynek nie może zapominać o ich ogromnym potencjale eksportowym. Historia pokazuje, że Indie potrafią błyskawicznie wejść do gry o globalny rynek. Jeszcze niedawno, w sezonie 2021/22, kraj ten wyeksportował rekordowe ponad 10 mln ton pszenicy, stając się kluczowym dostawcą alternatywnym po wybuchu wojny na Ukrainie.

To dowód na to, że gdy wewnętrzne zapasy zostaną odbudowane, a cena na świecie stanie się atrakcyjna, Indie potrafią w krótkim czasie zalać rynek wolumenem, który rzuca wyzwanie największym eksporterom. Rekordowy areał zasiewów jest fundamentem, który może pozwolić na powtórkę tego scenariusza.

Wojna w WTO: Czy to nieuczciwa konkurencja?

Indyjski sukces odbywa się jednak w atmosferze międzynarodowych protestów. W listopadzie 2024 roku pięć potęg rolniczych – USA, Australia, Kanada, Argentyna i Ukraina – oficjalnie zakwestionowało w WTO indyjski program wsparcia. Skarżący udowadniają, że Delhi drastycznie zaniża skalę dopłat. Według ich wyliczeń, realne wsparcie dla indyjskiej pszenicy wynosi nie przepisowe 10%, a od 60% do nawet 80% wartości ziarna. To sprawia, że rekord zasiewów jest postrzegany przez światowych eksporterów jako efekt rażącego naruszania zasad wolnego handlu.

Dotacje, które zmieniają zasady gry

Opłacalność w Indiach wspierana jest również przez drastycznie niskie koszty wejścia. Rolnicy korzystają z ogromnych subsydiów do nawozów (głównie mocznika) oraz darmowej lub skrajnie taniej energii elektrycznej do pomp nawadniających. To sprawia, że pszenica stała się dla nich „bezpieczną przystanią” – uprawą o niskim ryzyku i gwarantowanym zbycie na potrzeby ogromnych programów socjalnych karmiących 800 mln obywateli.

Czy rynek ma się czego bać?

Paradoksalnie, te same wysokie dotacje, które napędzają rekordy produkcji, chronią obecnie rynek przed nagłym załamaniem cen. Przy wewnętrznej cenie wsparcia na poziomie 1200 PLN/t, indyjska pszenica jest obecnie po prostu… za droga na eksport. Bez dodatkowych dopłat eksportowych nie jest ona w stanie konkurować z tańszym ziarnem z Europy czy basenu Morza Czarnego.

Właśnie dlatego giełdy na początku 2026 roku reagują spokojnie, a nawet notują lekkie wzrosty. Rynek rozumie, że rekordowe 119 mln ton, które Indie planują zebrać, w pierwszej kolejności zasili puste magazyny strategiczne. Jednak pamięć o 10 mln ton eksportu sprzed kilku lat nakazuje analitykom uważnie obserwować każdą decyzję rządu w Delhi dotyczącą zniesienia blokady handlowej.

spot_img
Andrzej Bąk
Andrzej Bąk
Pochodzę ze wsi położonej na Lubelszczyźnie. Wykształcenie zdobyłem na studiach rolniczych w Olsztynie i Lublinie (ekonomika rolnictwa), oraz w Wyższej Szkole Menedżerów (doradztwo inwestycyjne i analiza finansowa). Pracowałem przy tworzeniu Warszawskiej Giełdy Towarowej S.A. (WGT S.A.) przy udziale ekspertów z giełdy w Chicago. Aktualnie prowadzę portal internetowy e-WGT - Internetowa Giełda Rolna należący do WGT S.A. Na co dzień zajmuję się analizą rynków rolnych i paliw.

Napisz komentarz

0 0 głosy
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie
Zobacz wszystkie komentarze

Podobne artykuły

Bieżący Agro Profil

spot_img

Śledź nas

Ostatnie artykuły

Strefa wiedzy

Pogoda dla rolników

0
Chętnie poznamy Twoją opinię, skomentuj!x