Co znajdziesz w artykule?
Unijna reforma płatności bezpośrednich, zamiast uproszczeń, przynosi rolnikom kolejny powód do niepokoju. Na horyzoncie pojawił się poważny zgrzyt legislacyjny między wymogami ARiMR a statusem ubezpieczeniowym w KRUS. Czy walka o dopłaty może skończyć się utratą prawa do emerytury rolniczej?
Nowa definicja, stare problemy: Kim jest „aktywny rolnik”?
Wprowadzenie do polskiego porządku prawnego pojęcia „aktywnego zawodowo rolnika” miało być bezpiecznikiem, który sprawi, że unijne fundusze trafią wyłącznie do rąk osób faktycznie prowadzących produkcję rolną. Jednak diabeł tkwi w szczegółach, a konkretnie w braku spójności między Brukselą a Warszawą.
Parlamentarzyści w ostatnich interpelacjach alarmują: definicja stosowana przez Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (ARiMR) zaczyna niebezpiecznie rozjeżdżać się z kryteriami, na podstawie których rolnicy podlegają ubezpieczeniu w Kasie Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego (KRUS). To rodzi ryzyko prawnego pata, w którym producent rolny może zostać uznany za „nie-rolnika” przez jedną z kluczowych instytucji.
Zbieg tytułów ubezpieczeń pod lupą. Gdzie czai się zagrożenie?
Głównym punktem zapalnym jest sytuacja rolników prowadzących tzw. działalność wielostronną. W dobie niskiej opłacalności wielu gospodarzy szuka dodatkowego dochodu poza rolnictwem. I tu pojawia się problem:
- Weryfikacja aktywności: Jeśli ARiMR, na podstawie skali przychodów pozarolniczych, uzna, że dany podmiot nie spełnia definicji „aktywnego rolnika”, może to stać się pretekstem do kwestionowania jego statusu w KRUS.
- Efekt domina: Istnieje uzasadniona obawa, że negatywna decyzja w sprawie dopłat uruchomi procedurę kontrolną w Kasie, co w czarnym scenariuszu grozi wykluczeniem z ubezpieczenia rolniczego i przymusowym przejściem do znacznie droższego systemu ZUS.
Taki dualizm to prosta droga do chaosu interpretacyjnego, w którym urzędnik, a nie litera prawa, będzie decydował o życiowym bezpieczeństwie socjalnym gospodarza.
Wybór mniejszego zła: Dopłaty czy emerytura?
Obecna sytuacja stawia polskich producentów pod ścianą. Jeśli przepisy nie zostaną zharmonizowane, rolnicy łączący pracę na roli z inną aktywnością mogą stanąć przed absurdalnym dylematem:
- Rezygnacja z dopłat, by nie ryzykować „podpadnięcia” pod definicję nieaktywnego rolnika i zachować ciągłość składek w KRUS.
- Walka o wsparcie finansowe z ryzykiem, że zostanie ono wykorzystane przeciwko nim w kontekście uprawnień emerytalnych.
To sytuacja niedopuszczalna, zwłaszcza w dobie kryzysu energetycznego i nawozowego, gdy każda złotówka w budżecie gospodarstwa jest na wagę złota.
Branża domaga się jasnych deklaracji resortu
Środowisko agrobiznesu i organizacje rolnicze oczekują od Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi wydania jednoznacznej, wiążącej wykładni. Postulat jest jasny: uznanie za „nieaktywnego rolnika” w systemie płatności bezpośrednich nie może automatycznie skutkować utratą statusu rolnika w rozumieniu ustawy o ubezpieczeniu społecznym.
Bez natychmiastowej harmonizacji Planu Strategicznego z krajową ustawą o KRUS, rolnicy pozostaną w sferze domysłów, co jest działaniem na szkodę stabilności polskiej wsi.




