czwartek, 2 kwietnia, 2026
spot_img

Miód z Ukrainy pod presją ceł: Producent BEEHIVE planuje „desant” na Europę

spot_imgspot_img
spot_imgspot_img
spot_imgspot_img

Miód z Ukrainy mierzy się z nową rynkową barierą, która drastycznie zmienia zasady gry na europejskim rynku. Po przywróceniu unijnych ceł, czołowy ukraiński producent, firma BEEHIVE, stanął pod ścianą. Zamiast jednak godzić się na potężne straty, firma planuje „ucieczkę do przodu” – budowę własnych zakładów produkcyjnych na terenie Unii Europejskiej, by ominąć blokady na granicach.

Miód z Ukrainy znika z marketów – cła uderzyły w marże producenta

Powrót do stawek celnych na poziomie 17,3% sprawił, że dotychczasowy model eksportu dla ukraińskiego producenta przestał być opłacalny. Jak przyznaje Semen Gagarin, dyrektor zarządzający BEEHIVE, marża firmy spadła o 20%, co natychmiast wyrzuciło ich produkty z większości europejskich sieci handlowych.

To, co dotychczas definiowało rynkową pozycję, jaką miał miód z Ukrainy w segmencie detalicznym, straciło rację bytu w blisko 90% dotychczasowych punktów sprzedaży. Walka o półkę w sieciach takich jak REWE czy Morrisons stała się zbyt kosztowna – aby na niej pozostać, producenci musieli akceptować marże handlowe sięgające nawet 55%.

Lokalizacja produkcji, czyli miód z Ukrainy z unijnym paszportem

BEEHIVE jako wyspecjalizowany producent nie zamierza jednak rezygnować z europejskiego konsumenta. Nowym planem na to, by miód z Ukrainy pozostał konkurencyjny, jest przeniesienie procesów produkcyjnych i konfekcjonowania bezpośrednio do UE. Lokalizacja zakładów wewnątrz Wspólnoty pozwoli nie tylko zdjąć ciężar ceł (poprzez operowanie jako unijny podmiot), ale też skuteczniej rywalizować z europejskimi firmami rodzinnymi.


Podsumowanie: Branża agro powiela schemat motoryzacyjny?

Wiele wskazuje na to, że przypadek BEEHIVE to dopiero początek szerszego trendu, a w ślad za tym producentem mogą pójść inni wielcy gracze z sektora agro. Zjawisko to doskonale znamy z innych gałęzi gospodarki, m.in. z branży samochodowej. Gdy państwa nakładają wysokie cła importowe na gotowe auta (co obserwujemy np. w przypadku marek azjatyckich), koncerny budują fabryki na miejscu, by zyskać status „lokalnego” gracza.

Warto jednak zauważyć, że o ile miód z Ukrainy – jako produkt trwały, wartościowy i łatwy w transporcie w beczkach – nadaje się do takiego modelu idealnie, o tyle inne branże (zboża, owoce miękkie czy mięso) mogą mieć znacznie trudniej. Tam logistyka, nietrwałość surowca i ogromna skala produkcji mogą skutecznie zablokować plany „udomowienia” zakładów w UE.

Dla polskich rolników to jasny sygnał: konkurencja nie znika pod wpływem ceł – ona po prostu zmienia strategię i uczy się operować z poziomu unijnego podwórka.

spot_imgspot_img
Andrzej Bąk
Andrzej Bąk
Pochodzę ze wsi położonej na Lubelszczyźnie. Wykształcenie zdobyłem na studiach rolniczych w Olsztynie i Lublinie (ekonomika rolnictwa), oraz w Wyższej Szkole Menedżerów (doradztwo inwestycyjne i analiza finansowa). Pracowałem przy tworzeniu Warszawskiej Giełdy Towarowej S.A. (WGT S.A.) przy udziale ekspertów z giełdy w Chicago. Aktualnie prowadzę portal internetowy e-WGT - Internetowa Giełda Rolna należący do WGT S.A. Na co dzień zajmuję się analizą rynków rolnych i paliw.

Napisz komentarz

0 0 głosy
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie
Zobacz wszystkie komentarze

Podobne artykuły

Bieżący Agro Profil

spot_img

Śledź nas

Ostatnie artykuły

Strefa wiedzy

Pogoda dla rolników

0
Chętnie poznamy Twoją opinię, skomentuj!x