Tegoroczna sroga zima sprawiła, że rolnicy dopiero od pierwszego marca mogli wjechać na pola, aby zasilać plantacje rzepaku azotem. Jedni to natychmiast zrobili, inni czekają, bo gleba w głębszych warstwach jest wciąż zamarznięta.

Bernard Marks, gospodarstwo rolne w Ligocie Krapkowickiej:
– Stoimy na plantacji rzepaku ozimego. 2 marca zaczęliśmy nawożenie. Jak widać rośliny na plantacji dobrze przezimowały i weszły w stan wegetacji.
Rozeta jest ładna, zielona
– Nie bardzo dobrze, ale dobrze przezimowały, bo jak widać mróz niestety pokonał te najstarsze liście. To będzie skutkowało tym musimy dać 20 kg azotu więcej. Po analizie gleby ilość azotu mobilnego w glebie jest na średnim poziomie, dlatego teraz stosujemy Saletrosan w dawce między 250 a 300 kg na hektar w zależności od tego mobilnego azotu, który stwierdziliśmy. Dodaję 20 kg ze względu na te suche liście.
Inwazja chowaczy
– W piątek wystawiliśmy już żółte naczynia patrząc czy już chowacza nie ma, czy tak przypadkiem na wskutek tej eksplozji ciepłych dni już nie ma szkodników w rzepaku. Drugiego marca po południu naliczono już 40 owadów w pułapce. Po przekrojeniu korzenia palowego widać też oznaki braku boru. I tutaj przy pierwszym zabiegu należałoby dodać bor.
Na razie będą szły tylko azotowe nawozy. Następnie jeżeli będzie szkodnik to zaraz do tej substancji, która będzie niszczyła nam tego chowacza dołożymy 0,3-0,4-tebukonazolu po to, żeby ten środek bardziej wciągnęło do środka i był bardziej skuteczny.
W wielu rejonach gleba pod wierzchnią warstwą jest wciąż zamarznięta
Krzysztof Piech, rolnik z Igłowic:
– Czekamy na wynik po ociepleniu, po tym jak temperatura bardziej wzrośnie i będzie się próbowała wznowić wegetacja. Fala ostatnich mrozów u nas była 3-4 dniowa z trzema kulminacyjnymi nocami po minus paręnaście stopni i przyszła na pola kompletnie bez okrywy śnieżnej. Rzepak jednak nie wygląda źle dlatego, że był w dobrej kondycji: był dobrze odżywiony i miał grubą szyjkę korzeniową. Materiał zapasowy w tej szyjce był, soki prawdopodobnie komórkowe też były wysycone cukrami, więc mrozoodporność, odporność na fizyczne rozsadzanie tych komórek, treści komórek była dosyć duża. U niektórych roślin cała rozeta jest obmarznięta, przywiędnięta.
Większy problem może być w zbożach
– Największym problemem było wysmalanie, a raczej warunki, które mogły sprzyjać wysmalaniu. To też widać po pszenicy, po zbożach. Ponieważ ziemia bez okrywy była kompletnie zamarznięta i przy tym kilkunastostopniowym mrozie był problem z dość dużym wiatrem, który powodował to wysmalanie, to wysuszanie. Bądźmy dobrej myśli, chociaż na pewno te rośliny coś straciły z tego wigoru i będą musiały się regenerować. Na wiosnę trzeba je będzie po prostu ratować, wzmacniać, żeby ten potencjał plonu jakiś tutaj odratować. Jest takie ryzyko, że te pszenice, które przed nadejściem tych mrozów nie zdążyły jakoś skiełkować, gdzie jak to się mówi: na tym mleczku, na tym spęczniałym ziarnie ten mróz zaczął operować, to może być różnie. Natomiast naprawdę za wcześnie wyrokować. Można byłoby się bawić w wykopywanie jakichś bloków gleby z tymi roślinami, przenoszeniu tego do jakiegoś ciepłego pomieszczenia i obserwowaniu. Tylko zapytam się, co ta obserwacja da? Tak naprawdę kwestia, myślę, ocieplenia jakiegoś tygodnia czasu i będzie widać, jak te pszenice się zachowują. Jest nadzieja, że mimo, że ten mróz był dosyć duży i bez okrywy, to jednak operował zbyt krótko.
Na wyniki przezimowania pszenicy trzeba poczekać
Bernard Marks, gospodarstwo rolne w Ligocie Krapkowickiej:
– Pytanie jak przezimowała późno albo bardzo późno siana pszenica, jest przedwczesne. Jesień była bardzo trudna, zima nastała szybko, a mokre warunki spowodowały, że po prostu nie wszyscy mogli zrobić wszystkie zabiegi agrotechniczne, czyli orka itd. W niektórych przypadkach musieliśmy iść na skróty, czyli natychmiast po koszeniu kukurydzy poszedł mulczer, gruber i w to próbowaliśmy siać. Rośliny wchodziły w okres zimowy szpilkując albo na jednym liściu, dlatego też dzisiaj zbyt wcześnie jest wróżyć, jak to będzie wyglądało, ale nie ma co się martwić. Mamy tyle zboża jeszcze z ubiegłego roku, że do żniw wejdziemy z magazynem zboża wypełnionym prawie w połowie.
Susza na przednówku
Grzegorz Słonecki, Farmsaat:
– Na pewno jest to specyficzny rok porównując do ostatnich lat. Mrozy nie tylko zaskoczyły, ale myślę, że większym problemem, przynajmniej w naszym regionie były nie tylko same temperatury, co brak opadów. Gołe pola, niskie temperatury i wiatr to jest bardzo niedobre połączenie. Na pewno to zweryfikuje wiele odmian zbóż i rzepaku, natomiast czy będą masowe wymrożenia to myślę, że to nie jest jeszcze ten etap. Odradzałbym pośpiech z podjęciem decyzji. Niemniej jednak obserwujemy wzrost zainteresowania nasionami kukurydzy i soi i to jest bezpieczna alternatywa w razie problemu. Uprawa zbóż jarych również wiąże się z dużym ryzykiem ze względu na susze, czy niedobory wody, które nas w ostatnich latach dotykają. Te gatunki są w miarę bezpieczne. Popularnością po ostatnim roku również cieszy się słoneczny.
dr Mariusz Drożdż







