Mamy już luty, a rolnicy wciąż dużą część zbóż i rzepaku przetrzymują w magazynach, bo spadek cen nie zachęcał do sprzedaży. Magazyny firm skupowych są pełne. Do tego dochodzi problem z eksportem, bo ceny na rynkach światowych są niskie.

Kombinat Rolny Kietrz nigdy nie sprzedaje w żniwa, ale już rozpoczął sprzedaż
Mariusz Sikora, prezes Kombinatu Rolnego Kietrz:
– W Kombinacie tak mamy ustawiony harmonogram sprzedaży, że nie sprzedajemy wszystkiego bezpośrednio po żniwach, tylko sprzedajemy sukcesywnie do następnych zbiorów w poszczególne miesiące. I tak też jest realizowane w tym roku. Oczywiście tutaj wróżki nie ma i nikt nie jest w stanie powiedzieć, kiedy cena jest najlepsza, dlatego sukcesywnie co miesiąc odpowiednia ilość jest wywożona z magazynów Kombinatu. W tej chwili wywozimy pszenicę konsumpcyjną, część rzepaku pojechała jeszcze w grudniu i zaczynamy też powoli handlować kukurydzą suchą.
Rolnicy część zboża sprzedali, a część magazynują
Hubert Kurowski, firma skupowa ze Zwiastowic:
– Niektórzy rolnicy mają cały magazyny pełne zboża, a niektórzy całość sprzedali po żniwach. Cena zbóż jest bardzo niska, koszty wyprodukowania tego zboża były bardzo duże, dlatego rolnicy trzymają to zboże u siebie, licząc, że to się po prostu zmieni. No a na razie są tylko zapytania jeśli chodzi o cenę i to tylko tyle. Nic nie wskazuje jednak na to, żeby tam coś poszło do góry.
Diana Gach, firma skupowa z Mechnicy:
– Niestety sytuacja na rynku zbóż nie polepszyła się. Cały czas jest taka sama cena, czyli można powiedzieć niezadowalająca, bo jest bardzo kiepska: pszenica paszowa kosztuje około 630 zł, a pszenicy konsumpcyjnej w okolicach 700 zł za tonę. I nie ma też za bardzo zainteresowania rolników. Ci, którzy nie sprzedali, czekają na lepsze ceny, a część po prostu sprzedaje z przymusu, ponieważ potrzebują środków do dalszego prowadzenia gospodarstwa i, wiadomo, na życie.
Widać ożywienie na rynkach, zwłaszcza oleistych
Jęczmień i kukurydza cały czas są na podobnym poziomie cenowym, a jeśli chodzi o rzepak to w ostatnim czasie zaobserwowano delikatne wzrosty i prognozuje się jeszcze troszeczkę większe wzrosty cen, a przynajmniej jest nadzieja na wyższe ceny. Myślę, że teraz jest taki ostatni moment, w którym jeżeli ktoś jest zdecydowany na sprzedaż, to będzie sprzedawał. Ale tylko do maja, bo później już praktycznie trzeba będzie szykować magazyny pod nowe zbiory, chyba że część rolników zdecyduje na zatrzymanie zapasów i będą czekać na ceny po kolejnych żniwach.
Rekordowe zapasy zbóż
Mirosław Marciniak, analityk firmy InfoGrain:
– Mamy nadwyżki wszystkich zbóż. To jest rok nadprodukcji i to widać w cenach, zarówno na giełdach towarowych: w Chicago i na giełdzie Matif, ale widać to też na rynkach fizycznych. Mamy najniższe ceny od pięciu lat i one są w pełni uzasadnieniem czy odzwierciedleniem tego jak te bilansy wyglądają. Mamy wzrost zapasów końcowych globalnie i w Europie. I w Polsce też moim zdaniem zakończymy ten sezon z wyższymi zapasami, więc widać ewidentnie, że to nie jest rok dla producentów zbóż.
Ruch na rynku rzepaku
– Jeżeli chodzi o rzepak, to bilans jest komfortowy, natomiast tutaj też jest dużo zamieszania politycznego, jeśli chodzi o Kanadę czy Chiny. Mieliśmy też duże spadki na koniec poprzedniego roku na giełdzie Matif. W tej chwili te notowania wróciły, bo są one związane głównie z czynnikami geopolitycznymi, więc jeżeli chodzi o stricte same bilansy oleistych, czyli rzepaku i soi, to te bilansy są komfortowe. W rzepaku mamy rekordową produkcję w skali globalnej, wysokie zbiory w Europie i rekordową produkcję w Kanadzie. Tu trzeba zauważyć, że Kanada jest największym producentem i eksporterem rzepaku. Mamy wysoką produkcję rzepaku w Australii, gdzie właśnie skończyły się żniwa, więc ten towar w tych najbliższych miesiącach też się może pojawić na rynku i niestety może się też pojawić w Europie. To w tym dłuższym terminie może wpływać też na ceny, ponieważ cena rzepaku w Polsce jest ustalana w poparciu o trzy składowe: notowania na giełdzie Matif, premię oraz kurs złotego, który z kolei też nam nie pomaga.
Niskie ceny na całym świecie
– Ceny na rynku polskim są skorelowane z rynkami światowymi. My jako Polska mamy nadwyżki i w tym roku mamy dużo nadwyżki, więc nie możemy handlować w oderwaniu od tego, co się dzieje na rynkach światowych. Musimy wyeksportować z Polski te zboża, żeby się tej nadwyżki pozbyć i te ceny muszą być skorelowane, więc jeżeli są ceny niskie na świecie, to tak samo te ceny będą niskie w Polsce. Eksport z Polski do Niemiec, które są naszym głównym odbiorcą zbóż, jest dużo mniejszy. Niemcy w tym roku też miały wysoką produkcję, więc popyt z ich strony jest dużo mniejszy, dlatego będzie ciężko z tą nadwyżką w tej drugiej części sezonu wyjechać.
Karty będzie rozdawać pogoda
– Rolnicy szukają dzisiaj takich czynników, które mogłyby spowodować, że zobaczymy wzrosty cen, to takim czynnikiem fundamentalnym będzie pogoda. Ta pogoda to jednak jest jeszcze kwestią kilku miesięcy. Okres, gdzie rynek jest bardziej wrażliwy na zmiany pogody, w przypadku pszenicy na naszej półkuli to takie miesiące, jak maj czy czerwiec. Do tego czasu jednak gros tego zboża musi wyjechać z magazynów. A czy będą jakieś niespodzianki pogodowe na świecie? Trudno to dzisiaj powiedzieć, bo co roku są jakieś anomalie. W zeszłym roku jednak te anomalie nie miały wpływu na produkcję, bo w innych częściach świata ta produkcja była rekordowa. To na co warto zwrócić uwagę to też to, że my w nowy sezon jako świat, jako Europa i jako Polska wejdziemy z wysokimi zapasami, więc potrzebny będzie jakiś duży problem pogodowy na świecie, żeby móc mówić o tym, że te bilanse w przyszłym sezonie się zmienią. A jak one się zmienią, to faktycznie wtedy jest szansa na to, że zobaczymy jakieś wzrosty cen.
dr Mariusz Drożdż







