Co znajdziesz w artykule?
Aktualne ceny cukru dyktowane przez globalne rynki stają się gwoździem do trumny dla europejskich producentów, zmuszając gigantów do zamykania kolejnych zakładów. Podczas gdy światowe indeksy raportują drastyczne spadki, rolnicy w naszym regionie z przerażeniem patrzą na wygaszane wapienniki. To już nie jest kryzys przejściowy – to systemowa rzeź infrastruktury pod dyktando giełdowych tabel.
Przeczytaj również – Cukier był we wtorek najtańszy od 3,5 roku na giełdzie w Londynie
Raport FAO: Globalne ceny cukru w dół o 20%!
Najnowszy raport Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) z lutego 2026 roku nie pozostawia złudzeń co do kondycji rynku. Światowy indeks, monitorujący ceny cukru, spadł w styczniu do poziomu 89,8 pkt. Oznacza to, że surowiec jest obecnie o blisko 20% tańszy niż w analogicznym okresie ubiegłego roku.
Nadpodaż z Indii i Tajlandii zalewa rynki, co staje się idealną „podkładką” dla koncernów takich jak Nordzucker czy Agrana, by uzasadnić likwidację nierentownych ich zdaniem zakładów w Europie Środkowej.
Indeks cen cukru FAO – WYKRES

Likwidacja cukrowni: Gorzkie skutki niskiej ceny cukru
Niskie ceny cukru na giełdach w Londynie i Nowym Jorku przekładają się bezpośrednio na mapę produkcyjną naszego regionu. Od 2017 roku w Unii Europejskiej zlikwidowano już 20 cukrowni. Proces ten przyspiesza na naszych oczach:
- Słowacja: Koncern Nordzucker ogłosił wygaszenie produkcji w zakładzie Považský cukor (Trenčianska Teplá). Po kampanii 2025/2026 kraj ten zostanie z zaledwie jedną działającą cukrownią.
- Austria i Czechy: Podobny los spotkał zakłady w Leopoldsdorf oraz Hrušovany.
Dla plantatorów oznacza to jedno: fabryki, które dotąd skupowały ich buraki, zmieniają się w „centra logistyczne”. W praktyce oznacza to śmierć lokalnego przetwórstwa i całkowite uzależnienie od polityki gigantów.
Mechanizm rynkowej pułapki: Kto zyska na monopolu?
Obecna sytuacja to klasyczny mechanizm wycinania konkurencji w białych rękawiczkach. Globalne spadki, jakie zaliczają ceny cukru, są wykorzystywane przez największe grupy kapitałowe do wygaszania mniej wydajnych jednostek pod pretekstem „optymalizacji kosztów”. Gdy mniejsze cukrownie znikną z mapy, a rolnicy stracą alternatywne punkty skupu, monopolista zyska pełną kontrolę nad rynkiem. W takim układzie to nie rynek, lecz zarządy korporacji będą dyktować warunki, nie licząc się z realnymi kosztami ponoszonymi przez plantatorów buraka.
Czy Polska obroni swoje wapienniki?
Choć polskie cukrownictwo (w tym Krajowa Grupa Spożywcza) wciąż stawia opór, presja jest ogromna. Rosnące koszty energii, restrykcje Zielonego Ładu i dumpingowe ceny cukru z importu sprawiają, że utrzymanie produkcji staje się wyzwaniem ponad siły wielu podmiotów. Jeśli nie podejmiemy działań ochronnych, za kilka lat o cukrze będziemy pisać już tylko w kontekście towaru importowanego z Brazylii czy Indii.







