Próba dzielności klaczy sokólskich. Jak hodowcy sprawdzają użytkowość koni?

spot_imgspot_img
spot_imgspot_img
AtriGran Osadkowski

Próba dzielności klaczy sokólskich odbyła się 15 października w Pentowie w województwie podlaskim. Hodowcy sprawdzali budowę, ruch, temperament i przygotowanie koni do pracy w zaprzęgu. Wydarzenie było również okazją do rozmowy o ochronie rodzimej rasy, kosztach hodowli i przyszłości koni sokólskich.

Jesienny przegląd w Pentowie zgromadził hodowców, którzy przywieźli klacze do kwalifikacji do Programu Ochrony Zasobów Genetycznych Koni w typie sokólskim oraz na próby użytkowości. Wydarzenie zorganizował Wojewódzki Związek Hodowców Koni w Białymstoku.

Jak wyjaśnia Marek Niewiński, dyrektor związku, podczas oceny komisja zwracała uwagę na typ rasowy, budowę i ruch zwierząt. Klacze prezentowano w stępie i kłusie. Sprawdzano także ich posłuszeństwo, w tym możliwość podnoszenia wszystkich czterech nóg.

– Na tym przeglądzie pierwsza sprawa to odbywa się kwalifikacja klaczy do Programu Ochrony Zasobów Genetycznych Koni w typie sokólskim. Hodowcy tutaj z połowy województwa prawie przywieźli klaczki, które chcą zakwalifikować do Programu – mówi Marek Niewiński.

Próba zaprzęgowa klaczy sokólskich. Liczy się siła i posłuszeństwo

Jednym z etapów wydarzenia była próba zaprzęgowa z wykorzystaniem kłód. Konie musiały wykazać się nie tylko siłą, ale również spokojem, posłuszeństwem i przygotowaniem do współpracy z człowiekiem.

Z trzyletnią klaczą Rosą do Pentowa przyjechali Adam Hryniewicki i Mariusz Żukowski. Zwierzę miało przystąpić do próby zaprzęgowej.

– Przyjechaliśmy z klaczą Rosą, będzie zdawała próbę dzielności, próbę zaprzęgową w kłodzie. Zobaczymy, jak wypadnie – opowiadali hodowcy.

Przygotowanie konia do takiego sprawdzianu wymaga systematycznej pracy, rozpoczętej już w młodym wieku. Istotne są cierpliwość, przyzwyczajanie zwierzęcia do człowieka i stopniowe uczenie go kolejnych czynności.

– Wszystko się da przygotować, tylko trzeba trochę tego czasu poświęcić. Oczywiście sam człowiek tego nie przygotuje, trzeba przynajmniej dwóch osób. Cierpliwości, pracy z koniem i wszystko się da. No i praca od urodzenia z tym koniem – zaznaczali hodowcy.

Jak wyjaśnia dyrektor WZHK w Białymstoku, podczas próby zaprzęgowej klacz musi uciągnąć przygotowane kłody. Najpierw jedną, a następnie drugą, dołączaną w kolejnym etapie.

Po zakwalifikowaniu klaczy do programu hodowca ma dwa lata na zaliczenie próby zasadniczej. Może ona mieć formę próby zaprzęgowej, próby uciągu lub próby wierzchowej pod siodłem.

Koń sokólski w gospodarstwie. Użytkowość nadal ma znaczenie

Próba dzielności to nie tylko sprawdzian przygotowania konia. Dla hodowców jest również okazją do podkreślenia, że koń sokólski powinien zachować swoje cechy użytkowe, a nie być utrzymywany wyłącznie ze względu na udział w programie ochrony.

Adam Hryniewicki i Mariusz Żukowski zwracali uwagę, że w części gospodarstw konie utrzymywane są przede wszystkim z myślą o wsparciu finansowym, a ich praktyczne wykorzystanie stopniowo zanika. Sami starają się jednak pracować ze zwierzętami i wykorzystywać ich możliwości.

Ważnym atutem koni sokólskich jest ich przystosowanie do warunków, w których przez lata prowadzono hodowlę na Podlasiu. Przedstawiciele tej rasy byli utrzymywani w gospodarstwach, gdzie dostępna pasza nie zawsze odznaczała się wysoką jakością.

Istotną rolę odgrywa również selekcja hodowlana. Konie obserwuje się od najmłodszych lat, ocenia podczas czempionatów, a następnie odpowiednio dobiera ogiery do klaczy, by doskonalić cechy potomstwa.

Hodowla koni sokólskich a tradycja podlaskiej wsi

Jeszcze kilkadziesiąt lat temu konie były nieodłącznym elementem pracy w gospodarstwie. Wykorzystywano je w pracach polowych, do przewożenia płodów rolnych i jako podstawowy środek transportu. O zmianach, jakie zaszły na polskiej wsi, opowiadał Zbigniew Słowikowski.

– Koń kiedyś służył do pracy w pracach polowych, był środkiem transportu i do kościoła się jechało koniem wszędzie, samochodów nie było. Jak miałem 10 lat, to były dwa samochody w wiosce, a reszta jechała koniem – wspominał hodowca.

Obecnie konie rzadziej wykorzystuje się w codziennych pracach rolniczych. Nadal znajdują jednak zastosowanie między innymi w zaprzęgach rekreacyjnych. Zbigniew Słowikowski wspominał, że podczas ostatniej zimy warunki pozwalały na częste przejażdżki saniami.

Dla zachowania tradycji ważne jest również przekazywanie wiedzy kolejnym pokoleniom. W gospodarstwie hodowcy zainteresowanie końmi podtrzymują syn i wnuk. Dzięki temu doświadczenie zdobywane przez lata może być wykorzystywane przez następnych hodowców.

Program ochrony koni sokólskich. Jakie wyzwania stoją przed hodowcami?

Program Ochrony Zasobów Genetycznych Koni w typie sokólskim ma pomóc w zachowaniu charakterystycznych cech rodzimej populacji. Jak zaznacza Marek Niewiński, działania ochronne pozwoliły zachować typ rasowy, który wcześniej był osłabiany przez krzyżowanie z końmi innych ras.

Prowadzenie hodowli staje się jednak coraz większym wyzwaniem ekonomicznym. Rosnące koszty utrzymania zwierząt i trudna sytuacja gospodarstw wpływają na możliwości prowadzenia selekcji oraz decyzje o dalszym rozwijaniu hodowli.

– Jak są bardziej opłacalne ekonomicznie hodowle koni, to jest łatwiej te konie prowadzić i robić selekcję niż w tych trudnych czasach, bo każdy się liczy z każdym groszem i walczy w tej chwili o przetrwanie – podkreślał dyrektor związku.

Niepokój budzi również przyszłość populacji koni sokólskich. Marek Niewiński przyznał, że hodowców ubywa, co w kolejnych latach może przełożyć się na zmniejszenie liczby utrzymywanych zwierząt.

Próba dzielności w Pentowie pokazała, że ochrona koni sokólskich to nie tylko programy i hodowlana dokumentacja. To przede wszystkim codzienna praca ze zwierzętami, rozwijanie ich użytkowości oraz zaangażowanie gospodarzy, którzy chcą zachować podlaskie dziedzictwo dla następnych pokoleń.

Danko Biesiada
Danko Biesiada
Marta Śliwińska
Marta Śliwińska
Politolog z przypadku, kulturoznawca z zamiłowania i pasji. Przed laty wyjechałam z małej miejscowości do miasta, by znów powrócić na wieś – tym razem do pracy. To wieś i jej mieszkańcy są mi najbliżsi. Twórcy ludowi, artyści, gawędziarze, rolnicy - spotkania niby zwykłe, a jednak niezwykłe. Do takich ludzi chcę wracać, takich ludzi chcę pokazywać innym – szczerych, prawdziwych, pracowitych, z pasją. Wiem, że za każdą napotkaną osobą może kryć się niesamowita historia, która tylko czeka na odkrycie. „Rób to, co kochasz, a nie przepracujesz ani jednego dnia” – hasło zgoła banalne, ale jakże prawdziwe w moim przypadku.

Napisz komentarz

0 0 głosy
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów

Podobne artykuły

Bieżący Agro Profil

spot_img
spot_img

Śledź nas

Ostatnie artykuły

Strefa wiedzy

Pogoda dla rolników