poniedziałek, 4 maja, 2026
spot_img
Strona główna Blog Strona 239

Adiuwanty wielofunkcyjne – konieczność czy luksus? Obniż koszty zabiegów i zwiększ ich efektywność!

0
Adiuwanty

Mówiąc kolokwialnie – w trakcie każdego sezonu przez opryskiwacz przepuszczamy dziesiątki tysięcy złotych! Zabiegi wykonujemy, jednak często bez adiuwantów obniżając znacząco ich efektywność działania ŚOR. Tymczasem na rynku adiuwantów z roku na rok jest dostępnych coraz więcej produktów, a świadomy wybór jest nawet coraz trudniejszy. Czym należy się kierować przy ich wyborze i zakupie?

Czynniki ograniczające efektywność zabiegów

Dobierając adiuwant do zabiegu musimy określić jakie cele ma spełniać. Czynników ograniczających działanie ŚOR jest wiele, jednak tych najbardziej znaczących jest kilka i są to: dryft, słaba retencja na powierzchni roślin, krystalizacja preparatu czy ograniczenia we wnikaniu. Ilość substancji czynnej, która dociera do miejsca działania wynosi przeciętnie w zakresie od 2 do 10%. Jest to bardzo niewiele i pokazuje jak zabiegi ochrony są niedoskonałe. W celu racjonalizacji produkcji roślinnej powinniśmy robić wszystko, aby doprowadzić do podniesienia skuteczności, a jeśli jest taka możliwość również do redukcji dawek ŚOR.

Adiuwanty zwiększają pokrycie blaszki liściowej w wyniku obniżenia napięcia powierzchniowego cieczy roboczej. fot. A.Wachowski

Proste adiuwanty, czyli jakie?

Standardowe adiuwanty to proste produkty spełniające wyłącznie podstawowe funkcje. Należą do nich kondycjonery wody, surfaktanty, adiuwanty olejowe, adiuwanty zakwaszające oraz siarczan amonowy. W Polsce rynek adiuwantów od wielu lat nie jest w żaden sposób regulowany i kontrolowany, a jakość, skuteczność i bezpieczeństwo środowiska jest zależne od dobrej woli producentów. Prowadzi to do pewnych patologii w wyniku których, pojawiają się produkty o niewielkim wpływie na podniesienie skuteczności zabiegów oraz produkty, w których zawarte komponenty negatywnie wpływają na środowisko i zdrowie człowieka. 

Adiuwanty olejowe – prawie do wszystkiego 

Adiuwanty olejowe mogą być stosowane podczas większości zabiegów z herbicydami, fungicydami i insektycydami z pewnymi wyłączeniami. Każdy adiuwant olejowy składa się z dwóch komponentów – bazy olejowej i emulgatora. Bazy olejowe różnią się pomiędzy sobą pochodzeniem oleju. Mogą być to ropopochodne oleje mineralne czy oleje roślinne np. rzepakowy, a także modyfikowane oleje roślinne (np. estry metylowe kwasów tłuszczowych – MSO)

Oleje różnią się właściwościami np. olej mineralny nie jest biodegradowalny i cechuję się dość dużą lepkością. Podobnie wysoką lepkość mają oleje roślinne. Natomiast, obecnie popularny ester metylowy kwasów tłuszczowych posiada wybitne właściwości rozpuszczające warstwę woskową w niskich temperaturach co jest wskazane przy wykonywaniu wielu zabiegów, szczególnie w problematycznych uprawach takich jak buraki cukrowe, kukurydza czy niektóre warzywa. Dzięki niskiej lepkości uzyskujemy znaczną poprawę mieszania środków ochrony roślin z zimną wodą. Jego stosowanie z punktu widzenia rolnika jest korzystniejsze od olei roślinnych, mineralnych i innych olei dostępnych w obiegu. Ester metylowy oleju rzepakowego umożliwia wnikanie środka podczas niskich temperatur (poprzez wprowadzenie warstwy woskowej w stan płynny lub półpłynny). 

Niezbędnym elementem każdego adiuwanta olejowego jest emulgator. Jego rolą jest stworzenie emulsji olejowej czyli umożliwienie równomiernego rozproszenia oleju w całej objętości cieczy roboczej. Bez niego po dodaniu oleju do wody, olej wypłynie na powierzchnię cieczy, a ciecz nie będzie wówczas jednorodna. Najdroższym i najważniejszym komponentem adiuwantów olejowych jest właśnie emulgator. To od niego zależy jakość adiuwantów. Jego cena wynosi od kilku do około 50 zł za kg. To on wpływa na jakość emulsji, ale również na retencję, napięcie powierzchniowe cieczy na liściu czy inne cechy. Niektórzy producenci adiuwantów starają się w celu ograniczeniu kosztów produkcji zmniejszać jego dawki lub zastępować go np. surfaktantem organosilikonowym.  

Adiuwanty olejowe występują w formulacjach 80 EC, 82,5 EC, 90 EC i 95 EC. Liczba mówi o procentowej ilości bazy olejowej – np. w adiuwancie o formulacji 95 EC, 95% objętości to baza olejowa, a tylko 5% objętości to emulgator. Taki adiuwant jest tańszy w produkcji od adiuwanta 80 EC, ale też będzie wykazywał niższą skuteczność wynikającą z niższej jakości emulsji i słabszej retencji. 

Surfaktanty – jak obniżyć napięcie powierzchniowe?

Grupa surfaktantów jest bardzo popularna, jednak ich działanie jest bardzo ograniczone w stosunku do adiuwantów wielofunkcyjnych. W rodzinie surfaktantów występują adiuwanty obniżające napięcie powierzchniowe. Grupa ta jest bardzo obszerna. Wchodzą w nią środki powierzchniowo czynne m.in. mydła, etoksylowane alkohole i związki silikonowe. Każdy surfaktant wykazuje się indywidualnymi i często niepowtarzalnymi cechami – różnią się m.in. powinowactwem do tłuszczy, wody. Niestety przez brak rejestracji, producenci konkurują pomiędzy sobą ceną, a rolnicy nie są w stanie sami zidentyfikować pozostałych cech. Zdecydowana większość sprzedawanych surfaktantów w produkcji kosztuje od kilkunastu groszy do kilku złotych na zabieg. Niestety, ich formulacje mogą być niezmieniane nawet od lat 80. XX wieku nie spełniając obecnie zasadniczych funkcji w ochronie roślin. 

Efektywność zabiegu może obniżyć bor stosowany w mieszaninach, stąd koniecznością tutaj jest stosowanie kondycjonerów. fot. M.Piśny

Kondycjonery – jak obniżyć pH cieczy i zmniejszyć twardość wody?

Jako kondycjonery, czyli adiuwanty zmniejszające twardość wody sprzedaje się adiuwanty zakwaszające, często posiadające wbudowany wskaźnik pH. Niestety ich zdolność do zmniejszania twardości wody i poprawy działania herbicydów wrażliwych na twardość jest bardzo słaba. Dawkowanie wynosi od 0,1 l do 0,2 l/ha. Bardzo dobrze obniżają pH już stosowane w niewielkich dawkach.  

Drugą grupą kondycjonerów są adiuwanty zawierające kwas wersenowy w komercyjnym zastosowaniu funkcjonujące jako czynnik chelatujący EDTA. Według producentów nawozów EDTA bardzo sprawnie przekazują one mikroelementy dla roślin. Ta grupa adiuwantów nie sprawdza się również w stosowaniu z herbicydami wrażliwymi na twardość wody. 

Firma Agromix wykonuje wiele ciekawych doświadczeń polowych badając działanie adiuwantów. fot. M.Piśny

Adiuwanty wielokierunkowe – czy to jest nam potrzebne? 

Tak, ponieważ na skuteczność zabiegów wpływa wiele czynników. Do miejsca działania dociera od 2 do maksymalnie 15% aplikowanego środka ochrony roślin. Podczas znoszenia tracimy około 20% cieczy, poprzez niską retencję kolejne przeciętnie 30%, a na procesie wnikania następne 15 – 20%. Poprawiając tylko te trzy elementy możemy osiągnąć znaczny wzrost efektywności zabiegu. Żeby to osiągnąć musimy zastosować kilka różnych adiuwantów lub jednego o wielokierunkowym działaniu, który działa na wiele czynników.  

W Europie jest tylko jeden producent adiuwantów o wielokierunkowym działaniu – firma AGROMIX zlokalizowana w Niepołomicach. Rozwój adiuwantów nie jest szybki i prosty. Proces ten trwa od roku do kilkunastu lat. Do tego należy doliczyć czas na odpowiednie przetestowanie w warunkach polowych, na testy kompatybilności z różnymi środkami ochrony roślin, to co najmniej kolejne cztery lata.  

Od wprowadzenia na rynek pierwszego adiuwanta o wielokierunkowym działaniu jakim był AS 500 SL produkowany na licencji zakupionej od UP w Poznaniu minęło prawie 20 lat. W tym czasie AGROMIX wprowadził drugą generację – AS Premium z unowocześnionym składem, zmienioną formulacją oraz z wprowadzonym komponent antyznoszeniowym. AGROMIX w 2020 roku, podkreślając ważność problemu znoszenia kropel opryskowych, wprowadził serię adiuwantów z wbudowanym komponentem antyznoszeniowym, która jako pierwsza seria adiuwantów w Polsce posiada wykonane badania odnośnie bezpieczeństwa dla środowiska i skuteczności zgodne z normami obowiązującymi dla środków ochrony roślin.  

W 2025 roku AGROMIX wprowadził nową serię adiuwantów – Super Concentrate Line. Jest to grupa adiuwantów super skoncentrowanych, dostosowanych do poszczególnych upraw. Pierwszym z nich jest Atpolan Zboża – adiuwant o wielokierunkowym działaniu dedykowany do zabiegów herbicydowych, fungicydowych, insektycydowych czy regulujących wzrost w zbożach. Posiada wbudowaną kompozycję surfaktantów, komponent antyznoszeniowy, antypieniący i filtr promieniowania UV. Jest to mało popularny komponent w Polsce. Jego celem jest ochronienie przed rozpadem fotolitycznym substancji czynnych m. in. acetamiprydu, który w pewnych warunkach ulega szybkiej dezaktywacji.  

Artykuł ukazał się w marcowym numerze Agro Profil 3 / 2025.

Europejskie Forum Rolnicze: Innowacyjność jest kluczem do zwiększenia produktywności w rolnictwie

0

Postęp w technologiach rolniczych — od nowoczesnych technik hodowlanych po biologiczną ochronę upraw — umożliwia rozwój odporniejszych i bardziej wydajnych upraw, które są w stanie sprostać wyzwaniom zmian klimatu i zmieniającym się wymaganiom rynku.

Europejskie Forum Rolnicze w Jasionce

W dniach 26–27 marca w Jasionce odbyło się Europejskie Forum Rolnicze, na którym spotkali się kluczowi przedstawiciele sektora rolno-spożywczego z całej Europy. W wydarzeniu uczestniczyła Corteva Agriscience, globalna firma rolnicza, która łączy branżową innowacyjność, zaangażowanie na rzecz klientów i działalność operacyjną.

Oferuje zróżnicowane portfolio nasion, środków ochrony upraw, produktów biologicznych i produktów cyfrowych. Corteva działa w 125 krajach, zatrudniając 22 500 pracowników. Posiada 100 zakładów produkcyjnych i 120 centrów badawczo-rozwojowych, a jej roczne inwestycje w badania i rozwój wynoszą 1,3 miliarda dolarów.

Vasyl Golubka, lider ds. marketingu i efektywności komercyjnej Corteva Agriscience Polska, podkreślił, że zaawansowane techniki hodowlane, rolnictwo regeneratywne i innowacyjne produkty biologiczne odgrywają kluczową rolę we wspieraniu bezpieczeństwa żywnościowego i poprawie odporności systemów rolniczych.

– Dzięki ukierunkowanej hodowli i innowacjom opartym na nauce pomagamy rolnikom reagować na zagrożenia związane ze szkodnikami, zmiennością klimatu i wyzwaniami związanymi ze zdrowiem gleby. Innowacje biologiczne pomagają przekształcać nowoczesne rolnictwo – poprawiają odporność i umożliwiają rolnikom osiąganie produktywności w zrównoważony sposób – powiedział Golubka.

Innowacje w rolnictwie

Według eksperta Cortevy produkty biologiczne stają się jednym z najbardziej dynamicznych segmentów w rolnictwie. „Nazwałbym produkty biologiczne nowym obszarem rozwoju rolnictwa i dynamicznie rosnącym segmentem — również w Polsce. Szacuje się, że do 2035 r. globalny rynek produktów biologicznych osiągnie wartość około 25 miliardów dolarów, czyli 20–25% całkowitego rynku ochrony upraw”.

Dodał, że produkty biologiczne nie zastąpią chemii syntetycznej, ale są powszechnie stosowane  jako narzędzia uzupełniające. „Rolnicy potrzebują elastycznych rozwiązań, a produkty biologiczne mogą odgrywać ważną rolę w zintegrowanych systemach zarządzania uprawami” — powiedział.

Golubka wspomniał również o rosnącym zainteresowaniu osiągnięciami biotechnologicznymi, takimi jak nowe techniki genomiczne (NGT). „Są one częścią szerszego zestawu przyszłościowych  narzędzi innowacyjnych, szczególnie pod kątem dostosowania upraw do zmieniającego się klimatu i presji chorób” — zauważył.

Corteva podążą za wyzwaniami

Odnosząc się do działań Cortevy, Golubka stwierdził: „W Corteva współpracujemy z rolnikami w całej UE i na świecie, aby zapewnić im dostęp do potrzebnych narzędzi, technologii i szkoleń. Wierzymy we współpracę międzysektorową, przynoszącą realną wartość gospodarstwom rolnym każdej wielkości”.

Mówiąc o kwestiach regulacyjnych zauważył, że jednym z kluczowych wyzwań w Europie pozostaje czas potrzebny na wprowadzenie nowych technologii na rynek: „Widzimy wyraźną potrzebę proporcjonalnego, opartego na wiedzy naukowej środowiska regulacyjnego, które wspiera innowacje, jednocześnie chroniąc ludzi i środowisko”.

Pryszczyca: Rząd wprowadza surowsze kontrole graniczne

0

Pryszczyca budzi coraz więcej niepokoju. Jak poinformował Donald Tusk, w ramach działań prewencyjnych mają zostać intensyfikowane kontrole na granicach Polski z Słowacją, Czechami i Niemcami, by zapobiec wprowadzeniu do kraju niebezpiecznych transportów zwierząt, które mogłyby przywieźć pryszczycę.

Pryszczyca – choroba, która zagraża bydłu w całej Europie, wzbudza szczególny niepokój. W ciągu kilku miesięcy wirus rozprzestrzenił się na Węgrzech, Słowacji, a także w Niemczech, gdzie pojawiły się pierwsze ogniska. Choć rząd zapewnia, że wprowadzone środki mają na celu ochronę kraju przed tą groźną chorobą, rolnicy nie mogą nie czuć się zagrożeni. Wszelkie ograniczenia, kontrole i potencjalne straty w związku z koniecznością utylizacji zakażonych zwierząt to dla wielu osób dramat, z którym już się borykają lub obawiają się w najbliższym czasie.

Rola rządu w walce z pryszczycą – czy jest wystarczająca?

Premier Tusk stwierdził, że działania rządu mają przynieść upragniony efekt – zabezpieczenie Polski przed pryszczycą. Słowa te, choć brzmią pocieszająco, mogą wywołać jednocześnie wątpliwości. Intensyfikacja kontroli na granicach, które mają dotyczyć transportów z krajów ogarniętych pryszczycą, jest jednym z elementów zapobiegawczych, ale czy to wystarczy? Ministerstwo rolnictwa zapowiada również opracowanie planu działań w przypadku, gdyby choroba przedostała się do Polski. To z kolei rodzi pytanie – jak długo jeszcze rolnicy będą zmuszeni żyć w niepewności?

Wszelkie tego typu zapowiedzi mogą wydawać się rolnikom, którzy zmagają się już z wieloma trudnościami, kolejnym ciosem. Zmiany w systemie kontroli, jak i planowanie utylizacji zakażonych zwierząt w razie wystąpienia choroby, to perspektywa, której wolą unikać. Niestety, takie scenariusze stają się coraz bardziej realne.

Obawy rolników

W obliczu rosnącej liczby ognisk pryszczycy w Europie, rolnicy zaczynają pytać, co stanie się, jeśli choroba wkroczy na polską ziemię. Ostatnie wydarzenia na Słowacji, gdzie wprowadzono stan wyjątkowy, tylko potęgują te obawy. Jeśli wirus pryszczycy dostanie się do Polski, straty mogą być ogromne, a państwo niekoniecznie będzie w stanie zaoferować pomoc, która zaspokoi potrzeby rolników.

Rząd przygotowuje scenariusze na wypadek pojawienia się choroby, ale trudno nie zauważyć, że sytuacja staje się coraz bardziej napięta.

Sękacz prosto z gospodarstwa – smak tradycji i pasji

0

Zaczęło się od kur zakupionych tylko na własne potrzeby, a skończyło na wypieku i sprzedaży sękaczy. 

– Można powiedzieć, że jest to taka kwintesencja rolnictwa, że człowiek u siebie wyprodukuje, przerobi i sprzeda – mówi Justyna Maciorowska. RHD, czyli Rolniczy Handel Detaliczny pozwala rolnikom sprzedawać produkty ze swojego gospodarstwa bezpośrednio do klienta. – Odpowiadam za produkt i półprodukty, z których powstają moje sękacze. Wiem, że one są w stu procentach sprawdzone i naturalne, ponieważ kury karmimy swoim zbożem, nasze krowy nie dostają nic z GMO, że wypuszczamy je na łąki i że to mleko jest bardzo dobre i pełnotłuste. Śmietanę też wytwarzamy z własnego mleka. Jestem pewna produktu końcowego, bo wiem z czego powstał. Jesteśmy po to, żeby budować świadomość, żeby konsument widząc nasz produkt i widząc to, jak on powstaje, był świadomy tego, że kupuje produkt jak najwyższej jakości – podkreśla gospodyni z Ciemnoszyj (woj. podlaskie).

– Mieszkamy na wsi, więc chciałam mieć jajka od kur, które będą chowane na naszej paszy. Mój mąż stwierdził, że skoro idę do 20 kur, to mogłabym iść równie dobrze do 50, a jak już pójdę do 50, to co mi szkodzi pójść do 150. Przecież i tak muszę wiadro nieść, wodę sprawdzić i zebrać jajka. I rzeczywiście, jeżeli chodzi o obowiązek, to różnica jest żadna, tylko wiaderko jest cięższe – wspomina Justyna Maciorowska.

28 groszy za ekologiczne jajko

– Kiedy kury zaczęły znosić te jajka, to okazało się, że nie jesteśmy w stanie ich wszystkich zjeść. Pojawił się pomysł, żeby zacząć je sprzedawać. Nie chcieliśmy robić tego po cichu, ale oficjalnie, myśleliśmy nawet o hurtowni ekologicznej.Wtedy zgłosiłam się do weterynarii. Udało mi się wyrobić nr weterynaryjny dla moich kur i sytuacja była w porządku do momentu, w którym zorientowałam się, ile te hurtownie ekologiczne chcą mi za to jajko zapłącić. 4 lata temu to było 28 groszy za sztukę. To się w ogóle nie opłacało. I wtedy kolejny raz mój mąż wykazał się błyskotliwym podejściem do tematu i stwierdził, że możemy przecież piec sękacze. Mamy mleko, więc możemy robić masło i śmietanę i mamy jajka, które są głównym składnikiem sękacza – opowiada rolniczka. 

Na wprost potrzebom gospodarzy wyszedł Rolniczy Handel Detaliczny

– Trzeba było kolejny raz zgłosić się do weterynarii, zgłosić chęć posiadania takiego handlu i wtedy dostałam wytyczne, jakie wymogi muszę spełnić. I wcale nie jest tak, jak wszyscy myślą, że jak coś dotyczy rolnika, to może być brudne, że rolnik może robić to w oborze, nie musi spełniać żadnych wymogów. Uważa się, że restauracje muszą, a rolnik nie musi. Nic bardziej mylnego. Nie dość, że odpowiadamy przed sanepidem, to jeszcze przed weterynarią. Są dwa organy, które nas na przemian kontrolują. Na początku tej przygody potrafiłam mieć co 2 miesiące kontrole. Miałam zgłoszone jajka i produkcję ciast na bazie jaj. To nie były kontrole podczas których popatrzono i wypełniono protokół. To były prawdziwe kontrole, gdzie sprawdzane były warunki dla kur, jak się one czują, były sprawdzane pomieszczenia, w których są produkowane sękacze. Kiedy zaczynałam RHD było też tak, że bardzo dużo się zmieniało. Cały czas dochodziły nowe przepisy, to było cały czas w fazie rozwojowej. W związku z tym, przy każdej kolejnej kontroli, co dwa miesiące, dochodziła kolejna rzecz do realizacji. Na początku trzeba było tylko przygotwać pomieszczenie, gdzie był dostęp do wody, gdzie było osobne miejsce do przechowywania jaj, osobne miejsce na przechowywanie produktów do wypieku – tak, jak w kuchni w restauracji. Z czasem dochodziły kolejne rzeczy – przeliczanie kalorii, składów – wylicza Justyna Maciorowska.

Relacje partnerskie i koleżeńskie w kurniku 

– Są sytuacje, które śmieszą mnie do dziś. W przypadku kur prowadzę zeszytw nim mam zapisane, ile jedzą, ile piją każdego dnia, a przede wszystkim, jak się czują. Kiedy słyszę, że muszę oceniać samopoczucie kur, podchodzę do tego z humorem i mówię, że chyba powinnam zatrudnić behawiorystę, który będzie przyjeżdżał i pytał, czy ten kogut kurce nie dokucza, czy jej dobrze się siedzi na tej grzędzie, a może pokłóciła się koleżanką. Różne perypetie mo zachodzić w tym kurniku, bo to jednak ponad 150 kur jednym pomieszczeniu. Panie z weterynarii uświadomiły mnie jednak, że nie do końca o relacje partnerskie, czy koleżeńskie. Chodzi bardziej o to, czy one nie są osowiałe, ospałe, a wynika to m.in. z ptasiej grypy i innych możliwych chorób,i że warto te kury obserwować – zaznacza rolniczka z Ciemnoszyj. 

1 48 200 sztuk i 2400 kg ciasta rocznie 

– Co roku muszę robić kontrolę kaczy. Badania mam wykonywane przez sanepid odnośnie salmonelli. Te badania są typowo sanepidowskie na salmonellę i listerię. Oprócz tego, że wiozę sękacza na badania, weterynaria również pobiera swoje próbki. Jajka są osobno badane na salmoenellę. Dla mnie świetnie, dlatego, że mam pewność, że mój produkt jest dobry. Tak samo badamy datę przydatności w sanepidzie, wysyłamy próbki. Wszystko po to, by spełniać jak najwyższe standardy, by móc sprzedawać jak najlepszy produkt. W decyzji mamy wpisane, ile mogę rocznie sprzedać – 148 200 sztuk jak i 2400 kg ciasta na bazie jak kurzych. Tyle mogę rocznie sprzedać nie rozliczając się z Urzędem Skarbowym. Mam zeszyt, w którym zapisuję każdą sprzedaż detaliczną od siebie z gospodarstwa i muszę pilnować, żeby nie przekroczyć 2 400 kg rocznie. Myślę, że to, co było najważniejsze w tym RHD, czyli że ja bezpośrednio sprzedaję swoje produkty klientom, zostało zachowane – podsumowuje Justyna Maciorowska. 

W środę o poranku od -1 stopnia w Miastku do +8 w Rzeszowie [POGODA]

0

Do Polski zbliża się ogromne załamanie pogody. Według obecnych wyliczeń deszcz popada na froncie głównie na południu i wschodzie kraju- z wyjątkiem Podlasia; czyli tam gdzie zawsze padało w marcu. Po przejściu frontu w nocy z soboty na niedzielę od razu chwyci mróz. Nad Polską powstanie konwekcja z przelotnymi opadami śniegu- ponownie im bliżej wschodu i południa tym więcej opadów. Jakby tego było mało to w sobotę pojawi się wiatr o prędkości od 70 km/h na wschodzie, zachodzie, południu i w centrum do nawet 90 km/h na wybrzeżu. Pojawi się cofka na Żuławach i Zatoce Szczecińskiej. Tak silny wiatr może wywołać punktowe zamiecie a nawet burze piaskowe.

Zanim nastanie weekend jutro także czeka nas silny wiatr z północy ale porywy nie przekroczą 50 km/h. Na południu i wschodzie Podkarpacia popada deszcz do 2-4 mm. Mocniejsze opady wystąpią na Ukrainie i na Słowacji. Po chłodnym poranku na północy- na Kaszubach pojawi się regularny przymrozek w ciągu dnia temperatura mocno wzrośnie i będzie przyzwoicie wiosennie ale wiatr zwiększy odczucie chłodu.

Zabieg na płatek, czyli okołokwitnieniowa ochrona rzepaku ozimego. Wybrać 1 czy 2 zabiegi?

0
Zabieg na płatek

Ochrona okołokwitnieniowa (tzw. zabieg na płatek) to ostatnia część z serii zabiegów ochrony przed agrofagami w rzepaku ozimym. W zależności od stopnia zagrożenia przez choroby grzybowe i szkodniki oraz intensywności produkcji należy przyjąć odpowiednią strategię.

Zabieg na płatek – strategia ochrony rzepaku ozimego

Ochrona rzepaku ozimego w okresie okołokwitnieniowym stanowi najważniejszy element w wiosennej pielęgnacji, ponieważ wówczas występuje najwięcej zagrożeń mogących zredukować plon. W tym czasie plantacja jest narażona na szereg chorób, w tym najgroźniejszą – zgniliznę twardzikową. Niemal w tym samym czasie pojawiają się naloty szkodników żerujących na pąkach, kwiatach i później na łuszczynach, które stanowią równie istotne zagrożenie dla plonów.

Decyzje o wyborze jednorazowej ochrony czy strategii dwukrotnej oraz ewentualnych dodatkowych zabiegach w okresie formowania łuszczyn i połączenia tego wszystkiego z zwalczaniem szkodników wymaga starannego zaplanowania działań i obserwacji aktualnej sytuacji na polu. Zabiegi te, o ile zostaną wykonane we właściwym terminie i przy użyciu odpowiednio dobranych substancji aktywnych, pozwalają istotnie zwiększyć ilość i jakość zbieranych nasion. Planowanie powinno uwzględniać zarówno przebieg warunków pogodowych, które potrafią intensyfikować rozwój chorób grzybowych, jak i monitoring entomologiczny wskazujący, kiedy oraz w jakim nasileniu pojawiają się szkodniki.

W jaki sposób łączyć zabiegi ograniczające choroby i szkodniki w okresie kwitnienia? 

W okresie kwitnienia rzepaku ozimego rośliny są szczególnie narażone na porażenie patogenami grzybowymi i na żerowanie szkodników, które atakują najcenniejsze organy generatywne (pąki, kwiaty, a następnie łuszczyny). Choroby takie jak zgnilizna twardzikowa, szara pleśń oraz czerń krzyżowych mogą wywoływać przedwczesne zasychanie czy pękanie łodyg i łuszczyn, a także przyspieszone osypywanie się nasion. Walczyć z tymi chorobami należy zanim rozpocznie się infekcja lub na samym jej początku. Obserwacja jakichkolwiek objawów oznacza, że roślina została już zaatakowana i doszło do nieodwracalnych zmian, skutkujących stratą plonu.

W podobnym czasie rzepak przyciąga szereg szkodników, z których największe znaczenie mają słodyszek rzepakowy, chowacz czterozębny, chowacz podobnik i pryszczarek kapustnik. Słodyszek, żerując na pąkach kwiatowych, ogranicza liczbę kwiatów rozwijających się na pędzie głównym i pędach bocznych, a chowacze i pryszczarek, atakując formujące się łuszczyny, powodują ich pękanie i osypywanie się nasion. Konsekwencje tych szkód widoczne są w postaci niższego plonu i niekiedy niższej masy tysiąca nasion.

Połączenia zwalczania chorób i szkodników nie powinno się planować „z góry”. Jedynie splot odpowiednich warunków może sprawić, że zabieg łączony będzie możliwy, ale przede wszystkim skuteczny. Właściwa identyfikacja tych chorób i szkodników, oparta na bieżącej obserwacji pola i monitoringu, pozwala reagować odpowiednio wcześnie. Weryfikacja warunków sprzyjających do rozwoju zarówno chorób i szkodników może przynieść oszczędność i połączenie zabiegu, jednak nie należy robić tego a priori.

O ile przeciwdziałać chorobom można a nawet trzeba zanim się pojawią, w momencie, gdy bieżące warunki spełniają wymagania infekcyjne, to do zwalczania szkodników powinno się przystępować wtedy, gdy pojawią się na plantacji, ponieważ dostępne środki nie mają długotrwałego działania.

Fot. Radosław Nowicki

Jednorazowy zabieg w pełni kwitnienia – kiedy i dla kogo?

W gospodarstwach, w których presja chorób nie jest zwykle wysoka, jednym z najpopularniejszych rozwiązań pozostaje jednorazowy zabieg wykonywany w okresie pełni kwitnienia rzepaku (BBCH 65–67). Taka strategia może okazać się wystarczająca, gdy rzepak jest rzadziej niż co 4 lata na polu, w latach, gdy panują bardziej suche warunki i gdy przeprowadzony wcześniej monitoring nie wskazuje na masowe naloty chowaczy lub bardzo intensywne występowanie słodyszka we wcześniejszych fazach.

Podczas jednorazowego zabiegu w jednym przejeździe łączy się działanie fungicydowe z insektycydowym. Fungicyd wybrany do tego terminu powinien mieć szerokie spektrum działania, przede wszystkim skuteczne wobec zgnilizny twardzikowej oraz szarej pleśni, oraz wykazywać dłuższe działanie. Natomiast zastosowane insektycydy powinny zawierać mieszaninę substancji kontaktowej i systemicznej (pyretroid + acetamipryd). Drugiej z dostępnych systemicznych substancji – flupyradifuronu nie można stosować w kwitnącym łanie. Będzie on przydatny w strategii dwuzabiegowej.

Zaletą takiego rozwiązania jest zmniejszenie kosztów przejazdu i wykonywanie jedynie jednego zabiegu. Obniżenie stosunkowo niewielkich kosztów niestety nie idzie w parze ze skutecznością pojedynczego zabiegu przeciwko zgniliźnie twardzikowej. Niedostateczne zabezpieczenie łanu wtedy, gdy warunki atmosferyczne sprzyjają kolejnym infekcjom chorób grzybowych lub gdy na plantacji pojawiają się szkodniki w późniejszych fazach może przyczynić się do pewnych strat w porównaniu do zabiegów sekwencyjnych. 

Zabieg sekwencyjny – większa skuteczność przy wyższej presji chorób i szkodników

Producenci rzepaku, którzy zetknęli się z wysokim zagrożeniem chorób grzybowych lub spodziewają się intensywnego pojawu szkodników w różnych etapach kwitnienia, coraz częściej decydują się na strategię dwukrotnego oprysku w okresie kwitnienia. Pierwszy z nich zwykle ma miejsce tuż przed lub na początku kwitnienia (BBCH 59–63). W pierwszym zabiegu należy użyć wówczas substancji zapobiegawczych przeciwko zgniliźnie twardzikowej z grup takich jak strobiluryny czy SDHI z dodatkiem triazoli lepiej działających na suchą zgniliznę kapustnych atakującą liście.

Drugi zabieg wykonuje się po 2-3 tygodniach, kiedy działanie substancji z pierwszego zabiegu zaczyna słabnąć, a przypada to najczęściej na pełnię, do końcowej fazy kwitnienia (BBCH 65–67). Dzięki temu rośliny chronione są przez cały okres narażenia na infekcje wtórne, np. powodowane przez szarą pleśń czy czerń krzyżowych. Dwukrotny oprysk pozwala również lepiej zwalczać szkodniki, które często występują w różnych terminach. Słodyszek rzepakowy tradycyjnie żeruje przede wszystkim przed i na początku kwitnienia, natomiast chowacze i pryszczarek kapustnik mogą masowo pojawić się w pełni kwitnienia, wtedy, gdy łuszczyny zaczynają się już zawiązywać.

Zastosowanie strategii dzielonej z pewnością podnosi łączny koszt ochrony, ponieważ wiąże się z dwoma przejazdami opryskiwaczem i użyciem większej ilości środków. Wymaga też umiejętnego dobrania terminu między obydwoma zabiegami. Jednak z drugiej strony zapewnia bardziej kompleksową i długotrwałą ochronę, co w latach o dużej wilgotności i dynamicznych zmianach pogody przekłada się na ograniczenie strat w plonie. Dwuzabiegowa ochrona sprawdza się zwłaszcza w sytuacjach, gdy rzepak kwitnie dość długo, a w łanie utrzymuje się wysoka wilgotność powietrza sprzyjająca rozwojowi patogenów.

Dodatkowe zabiegi na łuszczynę – ratunek przed chowaczami i pryszczarkiem kapustnikiem

Zdarza się, że nawet przy precyzyjnym wykonaniu zabiegów w trakcie kwitnienia, pojawiające się w późniejszej fazie szkodniki, takie jak chowacz podobnik czy pryszczarek kapustnik, nadal stanowią zagrożenie dla formujących się łuszczyn. Gdy monitoring wykaże masowy nalot tych owadów, czasem konieczny okazuje się jeszcze jeden zabieg insektycydowy, już po przekwitnięciu roślin (BBCH 71–75).

Dodatkowa ochrona tego typu pozwala uratować istotną część plonu, ponieważ żerowanie larw chowacza i pryszczarka prowadzi do pękania łuszczyn, co skutkuje wysypywaniem się nasion jeszcze przed dojrzeniem.

Niewątpliwą wadą takiego podejścia pozostaje zwiększony koszt oraz kolejny przejazd opryskiwacza przez pole, co przy wysokim rzepaku w tym okresie może skutkować uszkodzeniem roślin w międzyrzędziach i późniejszym jego dojrzewaniem spowodowanym pochyleniem. Z drugiej strony pozwala ochronić plantacje w ostatnim stadium wzrostu wpływającym na masę tysiąca nasion, która odpowiada za 20-30% uzyskanego plonu.

Dobór środków do ochrony okołokwitnieniowej

Dobór preparatów fungicydowych w ochronie okołokwitnieniowej jest wciąż bogaty pod względem substancji aktywnych, mechanizmów działania i preparatów handlowych, dlatego strategie ochrony można swobodnie dostosowywać do panujących warunków środowiskowych.

Sytuacja wygląda dużo gorzej pod względem ochrony insektycydowej, gdzie do wyboru są praktycznie trzy grupy środków, gdzie rotacja mechanizmami działania jest praktycznie niemożliwa. Wszystkie substancje z grupy pyretroidów działają w taki sam sposób, a rotacja między nimi niewiele pomoże w kontekście odporności krzyżowej szkodników. Dodatkowo w czasie kwitnienia rzepaku stosowanie niektórych substancji jest ograniczone ze względów bezpieczeństwa zapylaczy.

Tab. 2. Przegląd wybranych substancji czynnych i preparatów do okołokwitnieniowej ochrony rzepaku ozimego. Opracowanie Radosław Nowicki

Ochrona zapylaczy to podstawa 

Rzepak ozimy w okresie kwitnienia przyciąga ogromne rzesze owadów zapylających, co wyraźnie poprawia skuteczność zapylenia krzyżowego i w efekcie przyczynia się do zwiększenia plonu. W związku z tym niezwykle ważne jest, aby zabiegi ochrony chemicznej, szczególnie te o działaniu insektycydowym, przeprowadzać w sposób bezpieczny dla pszczół i innych zapylaczy. Najważniejsze zalecenie dotyczy wyboru odpowiedniej pory oprysku.

Najlepszym rozwiązaniem jest wykonywanie zabiegów w godzinach wieczornych, gdy pszczoły zakończyły już swoje dzienne loty i wróciły do uli. Alternatywą mogą być bardzo wczesne godziny poranne, choć w praktyce znaczenie ma tutaj temperatura powietrza oraz rosa. Przed użyciem danego środka zawsze warto zapoznać się z etykietą, gdzie producent określa zarówno termin, jak i sposób aplikacji, a także zaleca konkretne okresy prewencji dla owadów zapylających.

Kontrakty na amerykańskie zboża wzrosły, a na soję spadły po publikacji raportów USDA o stanie zapasów i areale zasiewów

0
Rekordowe zbiory kukurydzy w USA

Skrót raportów USDA.

Według opublikowanego 31-go marca 2025 roku raportu Amerykańskiego Departamentu Rolnictwa (USDA) powierzchnia zasiewów kukurydzy w USA powinna wzrosnąć o 5 procent w porównaniu z rokiem 2024. Jednocześnie areał zasiewów soi spadnie o 4 procent, a pszenicy obniży się 2 procent w skali roku.

Drugi z ważnych raportów opublikowanych ostatniego dnia marca dotyczył zapasów. USDA oszacował, że zapasy kukurydzy spadły o 2 procent od marca 2024 r., ale zapasy soi wzrosły o 4 procent, a pszenicy o 14 procent w skali roku.

Areał upraw soi spadnie w USA o 4 procenty w tym roku

Soja zakończyła dzień na minusie po raportach USDA dotyczących potencjalnych nasadzeń i kwartalnych zapasów zbóż. Oczekiwana powierzchnia upraw wynosi 83,5 miliona akrów, co stanowi spadek o 4 procent w porównaniu z ubiegłym rokiem. Powierzchnia upraw zmniejszy się lub pozostanie niezmieniona w 23 z 29 stanów.

Zapasy soi wzrosły o 4 procenty rok do roku

Zapasy soi wzrosły o 4 procent w porównaniu z poziomem sprzed roku do 1,91 miliarda buszli.

Reakcja rynku na dane:

Na zamknięciu poniedziałkowej sesji majowy kontrakt na soję potaniał o 0,8 procenta do 373,0 USD/t. Soja była też pod dodatkową presją z powodu niższej ceny śruty sojowej i oleju sojowego. 

Powierzchnia zasiewów kukurydzy powinna zwiększyć się o 5%

Powierzchnia zasiewów kukurydzy w roku 2025 szacowana jest na 95,3 miliona akrów, co stanowi wzrost o 5 procent lub 4,73 miliona akrów w porównaniu z rokiem ubiegłym. Powierzchnia upraw ma wzrosnąć lub pozostać niezmieniona w 40 z 48 stanów.

Zapasy kukurydzy spadły o 2 procenty w skali roku

Zapasy kukurydzy na 1 marca wynosiły 8,15 miliarda buszli, a wynik jest nieco poniżej szacunków sprzed raportu.

Reakcja rynku na dane:

Kukurydza zakończyła dzień mieszanym wynikiem, ponieważ dwa najbliższe terminy realizacji wzrosły w reakcji na mniejsze zapasy, ale dalsze (nowy zbiór) spadły w oczekiwaniu na wyższe nowe zbiory.

Areał pszenicy spadnie w USA o 2% i będzie drugi najniższy w historii

USDA szacuje, że powierzchnia upraw pszenicy spadnie o 2 procent w porównaniu z rokiem 2024. Jeśli się to sprawdzi, będzie to druga najniższa powierzchnia zasiewów pszenicy od czasu rozpoczęcia raportowania w 1919 roku. Spadki areału wystąpiły we wszystkich rodzajach pszenicy. Powierzchnia upraw pszenicy ozimej spadła do 33,3 miliona akrów w porównaniu z 33,4 miliona w roku 2024. Powierzchnia upraw pszenicy jarej wyniosła ponad 450 000 akrów mniej niż oczekiwano przed raportem.

Zapasy pszenicy wzrosły w USA o 14 procent

Zapasy pszenicy na 1 marca wyniosły 1,237 miliarda buszli, nieznacznie więcej niż przewidywano przed raportem. Oznacza to wzrost o 14 procent w skali roku.

Reakcja rynku na dane:

Majowa pszenica w Chicago zamknęła się o 8 i ¾ centa wyżej na poziomie 5,37 USD za buszel. Majowe kontrakty w Kansas City zamknęły się o 5 i ¼ centa wyżej na poziomie 5,57 USD/b, a majowa pszenica w Minneapolis zamknęła się o 11 centów wyżej na poziomie 5,92 USD/b. 

Uczestnicy rynku nadal śledzą pogodę w USA i kwestie geopolityczne w regionie Morza Czarnego.

Giełda w Paryżu naśladowała zachowanie amerykańskich kontraktów

Na Matif w poniedziałek kontrakty na pszenicę i kukurydzę kontynuowały piątkowe odbicie korzystając ze wzrostów na giełdzie w Chicago. Jednocześnie rzepak zaliczył korektę spadkową pod wpływem przeceny canoli w Winnipeg i soi w Chicago. Dla unijnego rzepaku z realizacją w maju była to pierwsza sesja spadkowa po dziewięciu kolejnych sesjach wzrostowych.

Źródło: USDA, CBoT

Trump planuje nałożyć nowe cła na wszystkie kraje

0

Prezydent USA Donald Trump powiedział, że taryfy celne na import, które zamierza ogłosić w tym tygodniu, będą dotyczyć wszystkich krajów, a nie tylko grupy 10-15 krajów z największymi nierównowagami handlowymi. Informację tę podała agencja Reuters.

Przywódca USA obiecał ujawnić ogromny plan taryfowy w środę, który nazwał „Dniem Wyzwolenia”. Wcześniej już Donald Trump nałożył cła na aluminium, stal i samochody, a także zwiększył cła na wszystkie towary z Chin.

„Trump postrzega cła jako środek ochrony krajowej gospodarki przed nieuczciwą konkurencją globalną i kartę przetargową w walce o lepsze warunki dla Stanów Zjednoczonych” – czytamy w publikacji.

Najważniejsze znaczenie dla cen zbóż i oleistych będzie miała odpowiedź ze strony Kanady i Meksyku, ale też UE, która przygotowuje listę towarów objętych cłem odwetowym.

Źródło: Ukragroconsult

Sucha zima i suchy marzec. Skutki widoczne są na rzekach, polach i stawach

0

Po suchej, ciepłej i słonecznej zimie nadszedł marzec, pierwszy miesiąc wiosny, który zapisuje się jako miesiąc skrajnie suchy na zachodzie i północy Polski oraz suchy/ przeciętny na wschodzie, południu i w centrum kraju. W województwach Polski środkowej, wschodniej i południowej powierzchownie na polach suszy nie widać, bowiem przeszły w równym odstępie czasu strefy z przyzwoitym deszczem to jednak sytuacja na rzekach, stawach czy jeziorach pozostaje opłakana.

Jeszcze gorzej jest na zachodzie i północy kraju, gdzie do 28 marca spadło mniej niż 10 mm deszczu. Duże usłonecznienie- znacznie wyższe od normy; silne wiatry i wyższa niż zwykle ma to miejsce w marcu temperatura przyczyniły się do większego parowania wody z gleby oraz roślin. Temperatury przyspieszyły wegetację o około 2 tygodnie na północy i wschodzie kraju a na południu, zachodzie i w centrum o blisko 3 tygodnie.

Po zimie mamy małe zapasy wody dostępnej dla roślin

Prognozy na kwiecień nie pozostawiają złudzeń i nadal będzie suszej niż powinno być o tej porze roku ale skrajnej suszy jak miało to miejsce w ostatnich latach być nie powinno i 50-90% normy opadowej dla kwietnia ma szansę spaść na sporym obszarze kraju a to powinno podratować uprawy zbóż jarych i ozimych przed przesuszeniem.

Mniejsze sumy opadów najbardziej w najbliższym czasie odczują rolnicy zajmujący się hodowlą ryb w stawach, gdzie po zimie wody jest mało a opady będą mniejsze od parowania wody. Z problemami zmierzą się również leśnicy i sadownicy. Według danych wilgotność gleby w warstwie korzeniowej krzewów i drzew jak na obecną porę roku jest skrajnie niska co grozi dalszym podsychaniem i usychaniem drzew, które będą również bardziej podatne na choroby i szkodniki.

We wtorek o świcie od 0 stopni na Pomorzu Zachodnim do 7 stopni na Podkarpaciu [POGODA]

0

Przed nami noc z umiarkowanym zachmurzeniem na zachodzie, północy i w centrum kraju oraz dużym i całkowitym na wschodzie ( od Siemiatycz) po Bieszczady, Małopolskę i Świętokrzyskie. Na termometrach od 0 stopni na Pomorzu Zachodnim, północy Lubuskiego i północnym zachodzie Wielkopolski do 1-2 stopni na Ziemi Lubuskiej, Kaszubach; 3 stopni od Warmii po centrum i Dolny Śląsk do 5-7 stopni od południowego Podlasia i wschodniego Mazowsza po Lubelskie, Podkarpacie, Małopolskę.

We wtorek powieje umiarkowany a na wschodzie i w centrum dość silny wiatr z północy. Znad Ukrainy i Białorusi na południowe Podlasie, Lubelskie, Świętokrzyskie nasuwać się będą chmury, które przyniosą miejscami słaby przelotny deszcz do 0-3 mm. Intensywniejsze opady znad Ukrainy dotrą na Roztocze, Podkarpacie, południe Małopolski- głównie wieczorem, gdzie spadnie od 2-5 mm na Roztoczu do 5-15 mm na południu Podkarpacia i Małopolski. Nad resztą kraju niestety sucho z umiarkowanym i dużym zachmurzeniem. Najwięcej słońca od Podlasia po środkowe Mazowsze i północ Łódzkiego

Pierwszy pokos coraz bliżej! Sprawdź, czy Twoja maszyna jest gotowa

0

Zbliża się pierwszy pokos traw, a to oznacza jedno – czas zadbać o kondycję swojej sieczkarni! Odpowiednio przygotowana maszyna to gwarancja wydajnej pracy przez cały sezon, bez ryzyka nieoczekiwanych awarii. Dowiedz się, dlaczego warto przeprowadzić dokładny przegląd i jak usługa Expert Check od John Deere może pomóc w utrzymaniu sprzętu w doskonałym stanie.

Pierwszy pokos – dlaczego jest tak istotny?

Pierwszy pokos traw ma kluczowe znaczenie dla jakości paszy i plonu kolejnych zbiorów. Optymalny termin koszenia przypada na fazę kłoszenia traw, gdy około 50% pędów dominujących gatunków osiągnie ten etap. Zbyt późne koszenie może obniżyć wartość odżywczą zielonki, zmniejszyć strawność paszy oraz zwiększyć ryzyko rozwoju chwastów i gnicia roślin. Właśnie dlatego odpowiednio przygotowana sieczkarnia to podstawa sukcesu!

Expert Check – profesjonalna diagnostyka Twojej sieczkarni

Chcesz uniknąć nieoczekiwanych przestojów w trakcie sezonu? Postaw na Expert Check – usługę kompleksowego przeglądu maszyn John Deere. Specjaliści sprawdzą każdy kluczowy element Twojej sieczkarni, bazując na najnowszych wytycznych producenta oraz doświadczeniach użytkowników. Co więcej, w ramach przeglądu możesz zaktualizować oprogramowanie, eliminując ewentualne błędy techniczne przed startem sezonu.

Jak przebiega przegląd krok po kroku?

Eksperci analizują stan maszyny, podążając dokładnie tym samym torem, którym przepływa masa roślinna:

  • Rolki podające – kontrola stopnia zużycia, sprawność czujników detekcji metalu i kamieni.
  • Głowica tnąca – aż 40 punktów kontrolnych! Weryfikacja noży, prowadnicy oraz opcjonalna wymiana stalnicy i ostrzenie noży.
  • Kanał wyrzutowy i wentylator – analiza zużycia łopatek, regulacja ustawień.
  • Układ napędowy i silnik – sprawdzenie przekładni mocy, poziomu oleju oraz stanu układów hydraulicznych i hydrostatycznych.

Po zakończeniu przeglądu operator otrzymuje szczegółowy raport z zaleceniami dotyczącymi napraw i konserwacji, co pozwala świadomie zarządzać serwisowaniem maszyny.

Przegląd to mniejsze ryzyko awarii – także w starszych modelach

Nawet starsze maszyny mogą pracować jak nowe! Specjalna oferta Expert Check 7+ dedykowana jest posiadaczom sieczkarni starszych niż 7 lat, także tych zakupionych poza siecią dealerów John Deere. Regularny przegląd pozwoli Ci uniknąć kosztownych awarii i cieszyć się niezawodnym sprzętem przez długie lata.

Nie czekaj na pierwsze objawy problemów – zadbaj o swoją sieczkarnię już teraz! Skontaktuj się z autoryzowanym serwisem John Deere i skorzystaj z usługi Expert Check, aby mieć pewność, że Twój sprzęt jest gotowy na intensywną pracę w sezonie.

Case IH Quadtrac 715 doceniony za innowacyjność

0

Model Quadtrac 715 od Case IH został wyróżniony Złotym Medalem na prestiżowych targach Agrotech 2025 w Kielcach. Ten potężny ciągnik, o imponującej mocy 778 KM i nowoczesnym systemie zawieszenia, zdobył uznanie jury za innowacyjność oraz znaczący wpływ na wydajność pracy w rolnictwie.

Lider innowacji na Agrotech 2025

Targi Agrotech to jedno z kluczowych wydarzeń w branży rolniczej, przyciągające najnowsze technologie i rozwiązania dla gospodarstw. W jubileuszowej 30. edycji oceniano szeroki wachlarz produktów – od wysokowydajnych ciągników po zaawansowane technologie precyzyjnego rolnictwa. W tym prestiżowym konkursie Quadtrac 715 wyróżnił się jako maszyna łącząca potężną moc z doskonałą ergonomią i inteligentnym zarządzaniem.

Technologia przyszłości dla rolnictwa

Nagrodę w imieniu Case IH odebrał Tomasz Koperski, Product Manager ds. ciągników o dużej mocy, podkreślając, że wyróżnienie to stanowi potwierdzenie zaawansowanych rozwiązań technologicznych wprowadzonych w tym modelu.

– „Quadtrac 715 to połączenie najwyższej mocy i precyzji, co przekłada się na wzrost efektywności pracy w gospodarstwach. Dzięki nowoczesnemu, hydraulicznie amortyzowanemu zawieszeniu operatorzy mogą cieszyć się większym komfortem, a system automatycznego prowadzenia AccuGuide oraz aplikacja FieldOps™ ułatwiają monitorowanie i zarządzanie pracami. To wyróżnienie dowodzi, że Case IH konsekwentnie dostarcza rozwiązania idealnie dopasowane do potrzeb współczesnego rolnictwa” – powiedział Koperski.

Zdobycie Złotego Medalu, w połączeniu z tytułem Ciągnika Roku 2025, potwierdza pozycję Case IH jako lidera innowacji i niezawodności w sektorze nowoczesnych maszyn rolniczych.