niedziela, 3 maja, 2026
spot_img
Strona główna Blog Strona 227

USDA podnosi prognozy zapasów nasion oleistych na koniec sezonu 2024/25

0
Produkcja soi w USA

Wprawdzie światowa produkcja nasion oleistych dla obecnego sezonu została obniżona w kwietniowym raporcie Amerykańskiego Departamentu Rolnictwa (USDA) to jednak zapasy na koniec sezonu wzrosły (m/m). Duże zapasy końcowe nasion oleistych, głównie dzięki soi, będą stanowić o wielkości podaży w kolejnym sezonie, a swoją pierwszą prognozę na sezon 2025/26 USDA opublikuje w maju.

Produkcja nasion oleistych została obniżona, ale i tak mocno wzrośnie w tym sezonie

Według USDA zbiory nasion oleistych w sezonie 2024/25 wyniosą 677 mln ton, czyli o 2 mln ton mniej niż prognozowano w marcu, ale o 20 mln ton powyżej sezonu 2023/24.

SPRAWDŹ TAKŻE: Jakie będą ceny zbóż w 2025 roku? Eksperci ujawniają, co czeka rynek!

Przyczyną korekty w dół produkcji w tym miesiącu są nieco niższe szacunki zbiorów dla Chin oraz UE w 2024 roku. Jednocześnie prognozy zbiorów soi w Ameryce Południowej (trwają) pozostały na rekordowym poziomie.

Zapasy nasion oleistych będą rekordowe na koniec sezonu 2024/25

Mimo obniżenia oczekiwanej produkcji, oczekiwane na koniec tego sezonu światowe zapasy nasion oleistych wzrosły w kwietniu o 1,5 mln ton (w stosunku do marca) do rekordowego poziomu – 140,48 mln ton i będą o 3,2% wyższe w skali roku.

Światowa produkcja i zapasy soi będą w tym sezonie rekordowe

Szacunki dotyczące światowej produkcji soi zostały obniżone o symboliczne 0,2 mln ton do nadal rekordowych 420,6 mln ton. Prognozę globalnego zużycia podniesiono do 410,7 mln ton. Szacunki globalnego eksportu i importu wynoszą odpowiednio 182,12 mln ton i 179,4 mln ton. Globalna prognoza zapasów końcowych została podniesiona do 122,47 mln ton (+1,1 mln ton od marca).

Spadły nieco szacunki produkcji rzepaku i słonecznika w sezonie 2024/25

Szacunki światowej produkcji słonecznika zmniejszyły się o 170 tysięcy do 52,3 milionów ton. Dla Rosji prognoza wynosi 16,7 mln ton, co utrzymuje wiodącą pozycję Rosji w produkcji nasion słonecznika.

Globalną produkcję rzepaku szacuje się na 85,2 mln ton, co stanowi spadek o 0,45 mln ton w stosunku do prognozy z marca. Głównymi czynnikami powodującymi ogólny spadek szacunków były spadki w UE, Kanadzie i na Ukrainie. Jednocześnie dla Rosji i USA nieco zwiększono.

Ograniczona podaż olejów roślinnych utrzymywała wysokie ceny eksportowe na początku 2025 r.

Światowa produkcja olejów roślinnych nieznacznie spadła (w stosunku do marca) do 228,08 milionów ton z powodu mniejszej produkcji oleju palmowego w Azji Południowo-Wschodniej. Prognoza produkcji oleju słonecznikowego wynosi obecnie 20,38 mln ton, co stanowi spadek o 10 tys. ton w porównaniu do poprzedniego miesiąca. Światowy handel olejem roślinnym i jego zapasy również uległy zmniejszeniu ze względu na spadek produkcji oleju palmowego. Eksport oleju słonecznikowego wzrósł z 12,81 do 13,03 mln ton.

Eksport oleju sojowego spada pomimo rekordowej produkcji. Rosnący popyt na biodiesel w Brazylii nadal powoduje, że olej sojowy trafia na krajowy rynek paliw, co ogranicza dostawy eksportowe. W sezonie 2024/25 produkcja oleju sojowego w Brazylii ma osiągnąć nowy rekordowy poziom prawie 12 milionów ton, a eksport ma wynieść 1,3 miliona ton. Zmniejszone dostawy eksportowe brazylijskiego oleju sojowego i oleju palmowego z Indonezji, Malezji i Tajlandii utrzymały wysokie ceny eksportowe światowych olejów roślinnych na początku 2025 r.

Większe zbiory soi w Argentynie i zwiększone tłoczenie mogą ograniczyć dalsze wzrosty cen olejów, ale silny globalny popyt na oleje roślinne w połączeniu ze stosunkowo ograniczonymi dostawami eksportowymi prawdopodobnie utrzymają wysokie ceny do końca trwającego sezonu 2024/25.

Źródło: USDA

Oczekiwania wzrostu unijnej produkcji zbóż i rzepaku negatywnie wpływają na notowania kontraktów w Paryżu

0
Cena zbóż na Matif

Dobre perspektywy nowych zbiorów i wyjątkowo silne euro wywierają presję na notowania giełdowe kontraktów na zboża i rzepak w Paryżu. Notowania euro/dolara oscylowały w minionym tygodniu w okolicy 1,14 dolara za euro. Mimo, że wycena euro spadła nieco w ostatnim tygodniu, to nadal są to poziomy najwyższe od 3,5 roku. Drogie euro przekłada się na spadek sprzedaży eksportowej unijnej pszenicy i jednocześnie tańszy import kukurydzy, rzepaku i innych towarów wycenianych w dolarach.

Produkcja unijnych zbóż i rzepaku powinna mocno wzrosnąć w tym roku

Jednocześnie pogoda w większości krajów UE sprzyja osiągnięciu dobrych plonów w tym roku. Unijna jednostka monitorująca uprawy w UE podniosła w kwietniu swoje prognozy plonów średnich większości zbóż w stosunku do oczekiwań z marca. Także prognozy tegorocznej produkcji zbóż i nasion oleistych publikowane przez KE są dużo lepsze niż przed rokiem i powyżej średniej 5-letniej. Według ostatniego raportu Komisji Europejskiej zbiory zbóż w tym roku wyniosą w Unii Europejskiej 280,3 mln ton zbóż, czyli 10% więcej niż rok temu i 3,2% powyżej średniej 5-letniej.

SPRAWDŹ TAKŻE: Jakie będą ceny zbóż w 2025 roku? Eksperci ujawniają, co czeka rynek!

Na Matif kontrakty na kukurydzę, pszenicę i rzepak straciły na wartości w skali tygodnia

Unijna kukurydza zamknęła tydzień sporą przeceną

W efekcie ubiegłotygodniowych zmian czerwcowa seria kukurydzy potaniała o 2,25 euro (-1,1%) w skali tygodnia do 203,0 eur/t w piątek. Kukurydza z nowego zbioru kosztowała na zamknięciu tygodnia 204,25 eur/t. Trzeba zauważyć, że w minionym tygodniu seria najbliższa kukurydzy zaliczała swoje 7-miesięczne minima. Wyjątkowo tani dolar obniża ceny importowanego do UE ziarna kukurydzy i wywiera presję na unijny rynek tego zboża.

Pszenica tanieje w poszukiwaniu konkurencyjności

Majowy kontrakt na pszenicę potaniał w minionym tygodniu o 2,0 euro (-0,9%) do 209,25 eur/t, co oznacza. Wycena nowego zbioru była w piątek o tylko 0,5 euro wyższa w stosunku do serii majowej. Po skokowym umocnieniu euro/dolara w kwietniu, cena unijnej pszenicy i tak wzrosła w przeliczeniu na dolary, a ziarno to straciło na konkurencyjności na międzynarodowym rynku. Unijny kontrakt na pszenicę jest teraz najtańszy od września 2024 roku.

Popyt na unijną pszenicę pozostaje słaby

Do 20-kwietnia kraje UE wyeksportowały tylko 17,17 mln ton pszenicy miękkiej w porównaniu do 26,08 mln ton w analogicznym okresie poprzedniego sezonu. Oznacza to 34% spadek tempa eksportu. Skrajnie niski popyt dotyczy zwłaszcza francuskiego ziarna. Przynajmniej na razie, ograniczenie podaży pszenicy przez dwóch głównych konkurentów, czyli Rosję i Ukrainę nie przełożyło się na lepszą sprzedaż z UE.

Kontrakty na stary i nowy rzepak taniały na giełdzie Matif

Rzepak z dostawą w maju stracił na wartości na giełdzie w Paryżu, mimo dużego odbicia notowań kanadyjskiej canoli (+4,4% w tygodniu) i soi (+1,3%). Majowy kontrakt na rzepak zbliża się do końca obrotu (z końcem kwietnia), stąd obrót kontraktem jest coraz mniej płynny (mniej wiarygodny), a obrót przenosi się na dalsze terminy dostawy. Seria na nowy zbiór (sierpień 2025) potaniała w skali tygodnia o ok. 15 euro do 519,25 eur/t. Wyceny nowego rzepaku już od listopada oscylują wokół 520 eur/t.

Według najnowszej prognozy KE produkcja nasion rzepaku powinna wzrosnąć w skali UE o 13% (w skali roku) do 18,9 mln ton, co będzie wynikiem o 6,2% powyżej średniej 5-letniej.

Giełda w Chicago – soja w górę, a zboża w dół w skali tygodnia

Nadzieje na złagodzenie konfliktu handlowego na linii USA-Chiny wspierały notowania amerykańskiej soi. Dodatkowo soi i kontraktom na olej sojowy pomagają też obietnice zwiększenia obowiązkowego mandatu mieszania biodiesla w USA (nadzieja na wzrost krajowego przerobu).

W Chicago soja podrożała o 1,3% w skali tygodnia do 385,9 usd/t. W skali miesiąca soja drożeje o blisko 5%.

Kukurydzy amerykańskiej pomaga silny popyt eksportowy, w tym z Meksyku, ale pszenica cierpi ostatnio z powodu spadku popytu i poprawy pogody w USA i wielu regionach półkuli północnej.

Zmiany okresowe notowań kontraktów futures

Rzut oka na wykresy

Notowania zbóż

Notowania nasion oleistych

Źródło cen: Euronext-Paryż, CBoT

Tłoczony olej rzepakowy – tradycja, smak i zdrowie w jednym [REPORTAŻ]

0
olej rzepakowy

Olej rzepakowy, choć znany i powszechnie stosowany, wciąż potrafi zaskakiwać swoimi walorami smakowymi i zdrowotnymi, zwłaszcza gdy jest tłoczony w sposób tradycyjny. Tłoczenie oleju rzepakowego, który nie tylko wydobywa z nasion cenne składniki odżywcze, ale także pozwala zachować autentyczny smak i zapach, staje się coraz bardziej doceniany przez świadomych konsumentów. W tym artykule przyjrzymy się, jak wygląda produkcja oleju rzepakowego na małą skalę, w pełnej zgodzie z naturą i tradycją.

Tradycyjny olej rzepakowy z pasją

Artur Sałek

Jedlnia, powiat radomski, woj. mazowieckie

Powierzchnia gospodarstwa 52 ha, w tym 15 ha rzepaku 

– Gospodarstwo prowadzę wspólnie z tatą. On sam zajmuje się rolnictwem już od 1997 roku, więc to już ponad dwie dekady. Ja natomiast w ostatnich latach coraz bardziej angażuję się w rozwój tego miejsca, a trzy–cztery lata temu zdecydowaliśmy się na uprawę rzepaku.

Początkowo skupialiśmy się głównie na zbożach, ale z czasem pomyślałem – skoro mamy rzepak, to dlaczego nie spróbować czegoś więcej? Zainspirowała mnie historia mojego pradziadka, który jeszcze przed wojną tłoczył olej rzepakowy. Pomyślałem, że skoro mam własny surowiec, to po co kupować w sklepie coś, czego pochodzenia nie jestem pewien. Na początku robiłem to tylko dla siebie i rodziny. Wytłoczyłem pierwsze 20–30 litrów oleju i nie mogłem się nim najeść, pasował do wszystkiego. Smak był nieporównywalny z tym, co można dostać w sklepie.

Z czasem zacząłem dzielić się olejem ze znajomymi, potem pojawiły się pierwsze zamówienia. Wystawiłem ogłoszenia w Internecie, jeździłem na targi, nawet próbowałem sił na giełdzie w Broniszach. Tym samym zbudowałem swoją małą bazę klientów. Największym wyzwaniem jest oczywiście cena, kiedy sklepie można kupić pięciolitrową butelkę za osiem złotych. Ale coraz więcej osób jest świadomych tego, co je. Wolą zapłacić więcej, ale mieć produkt jakościowy, naturalny i lokalny. Dziś wielu klientów przyjeżdża bezpośrednio do mnie na gospodarstwo, nie muszę już nawet jeździć po targach.

Tłoczenie odbywa się w lokalnej olejarni. Możemy tłoczyć zarówno na zimno, jak i na ciepło, a wszystko zależy od tego, czy rzepak jest podgrzany przed prasowaniem. Olej tłoczony na zimno jest bardziej surowy i wyrazisty w smaku, ale ma mniejszą wydajność. Ten z tłoczenia na ciepło daje więcej oleju i ma delikatniejszy smak. Czym wyróżnia się mój olej rzepakowy? Przede wszystkim zapachem i smakiem. Jest gęstszy, ciemniejszy, naturalnie mętny, bo nie jest filtrowany ani rafinowany. Po prostu czysty, prawdziwy olej z prasy, bez żadnej chemii, który zawiera cenne kwasy omega-3 i witaminy – co czują i doceniają klienci.

Dla mnie najważniejsze są jakość, prostota i autentyczność. Warto wybierać lokalne produkty, takie jak olej rzepakowy, bo wspieramy polskich rolników, mamy pewność, co jemy i skąd to pochodzi. Jeżeli towar mamy blisko pod ręką, nie musimy go sprowadzać z zagranicy, z drugiego końca świata, to on po prostu w transporcie nam się nie psuje i nie trzeba go odpowiednio przygotowywać jeszcze wcześniej. Jest po prostu świeży. I myślę, że to jest dosyć istotne.

Naturalny wybór dla zdrowia i smaku

Rozmowa z rolnikiem pokazuje, że produkcja oleju rzepakowego to nie tylko sposób na wykorzystanie lokalnych zasobów, ale także powrót do rodzinnych tradycji i świadome podejście do zdrowego żywienia. Naturalny, tłoczony na zimno olej rzepakowy wyróżnia się nie tylko smakiem, aromatem, lecz także bogactwem cennych składników– kwasów omega-3, witamin E i K oraz fitosteroli. To produkt, który z powodzeniem może konkurować z olejami dostępnymi w sklepach, oferując jakość, świeżość i pewne pochodzenie.

W poniedziałek o świcie od -3 stopni w Hajnówce do +4 w Chrzanowie [POGODA]

0

Przed nami ostatni wieloskalowy przymrozek w tym tygodniu. O poranku od Torunia po wschodnie Kujawy, Warmię, Mazury, północne i wschodnie Mazowsza, Podlasie wraz z północną częścią Lubelskiego odnotuje o wschodzie słońca od -3 do -1 stopnia a przy gruncie do -5 stopni. Najcieplej do 3-4 stopni ma być na Wzniesieniach na Górnym Śląsku. Nad resztą Polski na dwóch metrach od 0 do +2 a przy gruncie minus 3/-2.

W ciągu dnia oczywiście niebo niemal bezchmurne. Wiatr na południu kraju powieje słabo z południowego wschodu i wschodu. Od Lubelskiego po centrum, Kujawy i Pomorze z południa i południowego zachodu a od Podlasia po Żuławy powieje z zachodu. Kolejne dni zapowiadają się już wietrznie. Niekiedy porywy wiatru na północy i w centrum kraju osiągną 55 km/h.

W najsuchszym miejscu Polski w niedzielę rano nawet -3 stopnie Celsjusza [POGODA]

0

Przed nami doba z bezchmurnym niebem. Oznacza to zimną noc z soboty na niedzielę. Najzimniej będzie tam gdzie jest najsuszej. Zawsze powietrze i ziemia szybciej traci ciepło kiedy nie ma w niej wilgoci. Tak więc od Podlasia po północne Mazowsze, Warmię, wschodnie, środkowe, północne Kujawy, Pomorze Gdańskie wraz z Kaszubami oraz wschód Pomorza Zachodniego spodziewać się może temperatury na poziomie -3/-2 stopni na wysokości 2 metrów. Przy gruncie nawet do -5 stopni. Prawdopodobnie najzimniejszym rejonem będzie okolica Lubawy, Grudziądza oraz Lęborka oraz Miastka. Nieco cieplej ale nadal z przymrozkiem do -1 stopnia na Pomorzu Zachodnim, Wielkopolsce, Ziemi Łódzkiej, Mazowszu, woj. Lubelskim, Świętokrzyskim do 0/+2 stopni z przygruntowymi przymrozkami na zachodzie i południu kraju.

W ciągu dnia maksymalnie zobaczymy od 8 stopni we Władysławowie do 17 stopni w rejonie Słubic w woj. Lubuskim. Wiatr na zachodzie i południu powieje silniej ze wschodu w porywach do 40 km/h. Nad resztą kraju wiatr słabszy w porywach do 20 km/h. Po tym ochłodzeniu już we wtorek zrobi się znacznie cieplej ale na horyzoncie widoczne jest ostatnie prawdopodobnie ochłodzenie z ryzykiem przymrozków między 5-8 maja.

SPRAWDŹ TAKŻE: Polska zmaga się z historyczną suszą – alarmujące dane o stanie wód i wilgotności gleby

Wzmożona aktywność ślimaków – Instytut ostrzega rolników!

0

Rolnicy, w swoich uprawach możecie spodziewać się nieproszonych gości. 23 kwietnia Instytut wydał komunikat ostrzegający przed masowym występowaniem ślimaków nagich, takich jak: ślinik pospolity (Arion vulgaris), ślinik wielki (Arion rufus) oraz pomrowik plamisty (Deroceras reticulatum).

Ślimaki w uprawach

Po okresie niskiej aktywności spowodowanej przymrozkami i suszą, ślimaki ponownie zaczynają żerować. Wzmożona aktywność będzie zauważalna w różnych regionach Polski, szczególnie po obfitych opadach atmosferycznych.

Zagrożone są przede wszystkim uprawy:

  • pszenicy jarej
  • rzepaku jarego
  • kukurydzy
  • oraz inne zbożowe i warzywnicze.

Na co zwrócić uwagę?

  • Regularnie kontroluj plantacje, zwłaszcza po deszczu.
  • Obserwuj młode rośliny, które są najbardziej narażone na uszkodzenia.
  • W przypadku wystąpienia szkodników – podejmij szybkie działania ochronne.

źródło: IOR-PIB

Uwaga! Nowe przepisy dotyczące acetamiprydu od 19 sierpnia 2025 roku

0
Trwa wypłata pomocy dla producentów jabłek i hodowców trzody chlewnej

Instytut Ochrony Roślin – PIB w Poznaniu informuje, że od 19 sierpnia 2025 r. zmienią się przepisy dotyczące poziomu pozostałości środka ochrony roślin – acetamiprydu – w owocach i warzywach. Zmiany te wprowadza rozporządzenie Komisji Europejskiej (UE) 2025/158.

Co to oznacza w praktyce?

Od tego dnia produkty roślinne, w których wykryje się zbyt wysoką ilość acetamiprydu, nie będą mogły być sprzedawane w Polsce ani w innych krajach Unii Europejskiej. Dotyczy to zarówno świeżych owoców i warzyw, jak i mrożonek.

Nowe limity będą znacznie niższe niż dotychczasowe. W niektórych przypadkach normy zostaną zmniejszone dwukrotnie (np. dla czereśni), a w innych nawet dwieście razy (np. dla porzeczek).

Rolnicy powinni szczególnie uważać przy uprawach:

  • porzeczek,
  • sałat,
  • endywii o szerokich liściach,
  • szpinaku,
  • boćwiny,bo dla tych roślin dopuszczalny poziom acetamiprydu zostanie obniżony niemal do zera (do 0,01 mg/kg).

Wśród 38 roślin objętych nowymi przepisami, najważniejsze dla polskiego rolnictwa są:

  • jabłonie i grusze,
  • czereśnie,
  • morele,
  • brzoskwinie,
  • porzeczki,
  • agrest,
  • borówki wysokie,
  • maliny,
  • winogrona,
  • sałaty,
  • pomidory,
  • ogórki,
  • kapusty głowiaste,
  • endywie,
  • szpinak i boćwina.

Pełną listę oraz szczegóły zmian można znaleźć na stronie Instytutu Ochrony Roślin – PIB, w zakładce „Komunikaty dla doradców i rolników”.

Co dalej z cenami nawozów? Aktualne prognozy

0

Rok 2025 przynosi szereg istotnych zmian, które będą miały wpływ na rynek nawozów w Europie, a tym samym – na decyzje zakupowe rolników w Polsce. Choć koszty produkcji nadal pozostają wysokie, w szczególności z powodu drogiego gazu, pojawiają się też pozytywne sygnały: rosnący popyt, większa produkcja krajowa i mechanizmy łagodzące wpływ nowych ceł.

Nowe cła na nawozy z Rosji i Białorusi – co się zmieni od lipca 2025?

W styczniu 2025 Komisja Europejska przedstawiła propozycję wprowadzenia kontyngentów taryfowych na import nawozów z Rosji i Białorusi, które mają obowiązywać od lipca:

  • 2,7 mln ton w okresie lipiec 2025 – czerwiec 2026
  • 1,8 mln ton w kolejnym roku
  • 0,9 mln ton w trzecim roku

Po przekroczeniu tych limitów importerzy będą musieli zapłacić dodatkowe cło – początkowo 40 EUR/t, a docelowo aż 315 EUR/t. Dotyczy to głównie nawozów azotowych (CN 3102) i wieloskładnikowych (CN 3105), dla których stawki będą jeszcze wyższe.

SPRAWDŹ TAKŻE: Jakie będą ceny zbóż w 2025 roku? Eksperci ujawniają, co czeka rynek!

Producenci i dystrybutorzy reagują

Według analiz, rosyjscy eksporterzy mogą obniżać ceny, by pozostać konkurencyjni mimo nałożonych ceł. Eksport stanowi ponad 60% tamtejszej produkcji nawozów, podczas gdy rynek wewnętrzny objęty jest kontrolą cen.

Z kolei europejscy dystrybutorzy już rozpoczęli działania zabezpieczające – uzupełniają zapasy przed wejściem przepisów w życie, co może złagodzić ewentualne wahania cen w drugiej połowie roku. Podobne zjawisko miało miejsce wcześniej, przed nałożeniem sankcji na import diesla i LPG z Rosji.

Produkcja nawozów w Polsce idzie w górę

Krajowi producenci nawozów również nie pozostają bierni. W okresie od grudnia 2024 do lutego 2025 produkcja nawozów azotowych w Polsce była o 13% wyższa niż rok wcześniej. Prognozy na cały rok wskazują na niewielki, ale stabilny wzrost produkcji.

Gaz ziemny nadal drogi, ale są nadzieje na obniżki

Produkcja nawozów – zwłaszcza azotowych – jest ściśle uzależniona od cen gazu ziemnego. A te pozostają wysokie. W marcu 2025 roku ceny gazu w Europie przekraczały 40 EUR/MWh, co oznacza wzrost o ponad 50% w stosunku do poprzedniego roku.

Przyczyną były niskie zapasy magazynowe po zimie oraz potrzeba ich szybkiego uzupełnienia. Jednak w ostatnich tygodniach rynek odnotował lekką korektę: ceny kontraktowe spadły do około 34 EUR/MWh, m.in. z powodu obaw o spowolnienie gospodarcze i nową politykę celną w USA.

Dodatkowo, możliwe poluzowanie unijnych przepisów dotyczących obowiązkowego zapełnienia magazynów gazu oraz postępy w rozmowach pokojowych wokół Ukrainy mogą w dalszym ciągu wywierać presję na spadek cen.

Jakie będą ceny nawozów?

Obecne sygnały z rynku wskazują, że znaczne podwyżki cen nawozów w 2025 roku są mało prawdopodobne. Wręcz przeciwnie – przy utrzymującym się wzroście podaży i potencjalnym spadku cen gazu, możliwe jest stopniowe obniżanie cen w kolejnych kwartałach.

SPRAWDŹ TAKŻE: Głęboko aplikowany nawóz ma sens

Fałszywe informacje o eksporcie polskiego drobiu. KRD-IG walczy z dezinformacją

0

Ostatnie dni przyniosły medialną burzę, której źródłem były doniesienia o rzekomym wstrzymaniu eksportu mięsa drobiowego z Polski do Hongkongu. Doniesienia te szybko rozeszły się po całym kraju, wywołując fale niepokoju wśród producentów i konsumentów. Okazało się jednak, że to nic więcej jak typowa dezinformacja – rozdmuchana plotka, która nie ma żadnego oparcia w rzeczywistości.

Stanowisko KRD-IG

Krajowa Rada Drobiarstwa – Izba Gospodarcza (KRD-IG) stanowczo zaprzeczyła tym informacjom, nazywając je „fake newsami”. W swoim oświadczeniu z 24 kwietnia 2025 roku wyjaśniła, że polski drób wciąż trafia na rynek hongkoński bez żadnych przeszkód. Nie ma żadnej decyzji, żadnego komunikatu ze strony władz, który wskazywałby na jakiekolwiek ograniczenia eksportu. A mimo to, fałszywe wiadomości szybko zyskały rozgłos.

Dlaczego fałszywe informacje są tak niebezpieczne?

Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że tego typu plotki to nic poważnego – zwykła medialna burza, która wkrótce przycichnie. W rzeczywistości jednak, skutki rozprzestrzeniania fałszywych informacji mogą być ogromne. Dezinformacja w tak kluczowym sektorze jak przemysł drobiarski to nie tylko kwestia jednego niepotwierdzonego doniesienia. To poważne zagrożenie dla stabilności rynku. Jeśli informacje o wstrzymaniu eksportu trafią do międzynarodowych partnerów handlowych, mogą one zaszkodzić reputacji polskiego mięsa na całym świecie. Wzrośnie niepewność, a w ślad za nią mogą pojawić się pytania o jakość i bezpieczeństwo polskich produktów.

Dla Polski, która od lat utrzymuje pozycję lidera w produkcji mięsa drobiowego w Unii Europejskiej, każda taka dezinformacja jest ciosem w prestiż i zaufanie do naszej branży. W 2024 roku krajowa produkcja mięsa drobiowego przekroczyła 3,5 miliona ton, a ponad 60% tej produkcji trafiło na rynki zagraniczne. To ogromne liczby, które świadczą o dominującej roli Polski w handlu drobiem na świecie. A Hongkong, z jego wartością eksportu wynoszącą 6,3 miliarda złotych, to jeden z najistotniejszych rynków pozaunijnych, na których polski drób odnosi sukcesy.

Warto przypomnieć, że Polska jest jednym z trzech największych eksporterów drobiu na świecie, a nasze mięso drobiowe cieszy się ogromnym uznaniem na całym świecie. Polscy producenci nie tylko dbają o jakość, ale również o wzrost innowacyjności w branży. Czołowe zakłady przetwórstwa drobiu w Polsce zdobywają kolejne rynki, a krajowy przemysł nadal dynamicznie rośnie. Eksport stanowi ponad 60% krajowej produkcji, co jest wyraźnym dowodem na potencjał i siłę polskiego sektora rolno-spożywczego.

Dla wielu polskich producentów mięsa drobiowego, Hongkong jest nie tylko rynkiem dochodowym, ale także jednym z najważniejszych elementów w budowaniu globalnej obecności.

Integrowana Produkcja Roślin 2025 – nowe terminy, uproszczone zasady! SPRAWDŹ!

0
Integrowana produkcja soi

Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi zapowiada ważne zmiany w zasadach funkcjonowania ekoschematu Integrowana Produkcja Roślin (IPR). Proponowane modyfikacje mają ułatwić rolnikom dostęp do dopłat oraz uprościć procedurę zgłaszania się do systemu certyfikacji. Co się zmieni?

Krótszy termin zgłoszenia do systemu IPR

Obecnie rolnik, który chce prowadzić uprawy w systemie integrowanej produkcji roślin, musi zgłosić się do podmiotu certyfikującego nie później niż 30 dni przed siewem lub sadzeniem. W przypadku roślin wieloletnich termin ten mija 1 marca każdego roku.

Po zmianach, które są już w wykazie prac legislacyjnych, termin ten zostanie skrócony do 14 dni. To oznacza więcej elastyczności dla gospodarstw planujących przystąpienie do programu w ostatniej chwili.

Zgłoszenie po terminie? Będzie to możliwe

Kolejną nowością będzie możliwość zgłoszenia się do podmiotu certyfikującego nawet po upływie terminu, pod warunkiem że nie utrudni to przeprowadzenia kontroli i nadzoru nad uprawami. To duży ukłon w stronę rolników, którzy z różnych powodów nie zdążyli dokonać zgłoszenia na czas.

Bez dodatkowego wniosku o certyfikat

Po wejściu w życie nowych przepisów, rolnik nie będzie musiał dodatkowo wnioskować o certyfikat poświadczający prowadzenie integrowanej produkcji. Proces certyfikacji zostanie uproszczony i zautomatyzowany.

Zmiana jednostki certyfikującej

Ministerstwo planuje również wprowadzenie jasnych regulacji dotyczących zmiany podmiotu certyfikującego. Do tej pory przepisy w tej sprawie nie były jednoznaczne, co prowadziło do licznych wątpliwości wśród rolników.

Dopłaty do Integrowanej Produkcji Roślin – stawki na 2025 rok

Warto przypomnieć, że od 2024 roku zmienił się sposób wyliczania dopłat w ramach ekoschematu IPR. Stawki są teraz uzależnione od rodzaju uprawy, a nie – jak wcześniej – jednolite dla wszystkich.

Szacowane stawki dopłat na 2025 rok prezentują się następująco:

  • Uprawy sadownicze – ok. 342,70 euro/ha
  • Uprawy jagodowe – ok. 309,21 euro/ha
  • Uprawy warzywne – ok. 309,21 euro/ha
  • Uprawy rolnicze (np. zboża, rzepak) – ok. 146,07 euro/ha

Dla porównania, w 2024 roku jednolita stawka wynosiła 818,92 zł/ha, a jeszcze rok wcześniej było to aż 1 363,77 zł/ha. Różnice są więc znaczne, szczególnie dla producentów roślin rolniczych.

Kto może ubiegać się o dopłaty do IPR?

Aby otrzymać wsparcie w ramach integrowanej produkcji roślin, rolnik musi prowadzić uprawy zgodnie z metodykami opracowanymi przez PIORiN (Państwowa Inspekcja Ochrony Roślin i Nasiennictwa). Dotyczy to m.in. takich upraw jak:

  • zboża i rzepak (uprawy rolnicze),
  • warzywa (np. marchew, cebula, pomidor),
  • owoce jagodowe (np. truskawki, borówki),
  • uprawy sadownicze (jabłonie, grusze, czereśnie).

W 2024 roku o dopłaty z tego tytułu ubiegało się blisko 13,5 tysiąca rolników. Wraz z uproszczeniem procedur i zróżnicowaniem stawek, zainteresowanie programem może jeszcze wzrosnąć.

SPRAWDŹ TAKŻE: Dopłaty bezpośrednie 2024-2025. Wykorzystanie ekoschematów i ich proponowane zmiany

Dopłaty do zadrzewień śródpolnych 2025 – wkrótce rusza nabór wniosków do ARiMR

0
Zadrzewienia śródpolne w Snowidowie

Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (ARiMR) ogłosiła nabór wniosków o przyznanie wsparcia inwestycji leśnych lub zadrzewieniowych w 2025 roku. To doskonała okazja dla rolników i właścicieli gruntów, aby ubiegać się o dopłaty do zadrzewień śródpolnych oraz innych form wsparcia na rzecz poprawy środowiska i bioróżnorodności na terenach wiejskich.

Termin składania wniosków o dopłaty do zadrzewień śródpolnych

Nabór wniosków potrwa od 1 czerwca do 31 lipca 2025 roku. Wnioski należy składać wyłącznie drogą elektroniczną poprzez aplikację eWniosekPlus, dostępną za pośrednictwem Platformy Usług Elektronicznych ARiMR (PUE):
https://www.gov.pl/web/arimr/ewniosekplus-system

Jakie inwestycje obejmuje wsparcie?

W ramach interwencji finansowanych z Planu Strategicznego dla Wspólnej Polityki Rolnej na lata 2023–2027, możliwe jest uzyskanie dopłat do następujących działań:

  1. Zalesianie gruntów rolnych
  2. Tworzenie zadrzewień śródpolnych
  3. Zakładanie systemów rolno-leśnych
  4. Zwiększanie bioróżnorodności lasów prywatnych

Szczególną uwagę zwraca się na zadrzewienia śródpolne, które stanowią nie tylko barierę dla wiatru i naturalną ochronę gleb, ale również poprawiają jakość środowiska rolniczego i wspierają lokalną faunę.

Dla kogo przeznaczone są dopłaty do zadrzewień śródpolnych?

Wsparcie przysługuje osobom fizycznym i prawnym, które są właścicielami gruntów rolnych lub leśnych – z wyłączeniem jednostek organizacyjnych reprezentujących Skarb Państwa. Można ubiegać się o dopłaty dla powierzchni nie większej niż 40 ha w skali roku w ramach każdej z interwencji.

dopłaty do zadrzewień śródpolnych

Warunki przyznania dopłat

W ramach jednego wniosku można ubiegać się o wsparcie na:

  • zalesienie i jego ochronę przed zniszczeniem,
  • zadrzewienie śródpolne i zabezpieczenie nasadzeń,
  • utworzenie systemu rolno-leśnego i jego ochronę,
  • inwestycje zwiększające bioróżnorodność lasów prywatnych.

Zadrzewienia muszą stanowić zwarty obszar, powiązany gospodarczo lub przyrodniczo. Ważne jest też wcześniejsze zapoznanie się ze zmienionymi przepisami, które dostępne będą na stronie ARiMR oraz Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

Gdzie szukać informacji?

Szczegółowe informacje można uzyskać:

SPRAWDŹ TAKŻE: Dopłaty bezpośrednie 2024-2025. Wykorzystanie ekoschematów i ich proponowane zmiany

Jak wykorzystać sprzyjające warunki w sektorze mleczarskim i mięsnym?

0

Bywają lata, kiedy wszystko wydaje się stać w miejscu. Ceny, które nie drgną ani w górę, ani w dół. Prognozy, które brzmią tak samo jak te z poprzedniego sezonu. Pogoda, która igra z planami. Ale są też takie momenty, gdy coś w powietrzu się zmienia. Jeszcze nie wiadomo dokładnie co, ale czuć, że „coś się dzieje”. I właśnie takim czasem wydaje się być początek 2025 roku.

Rynek mleka: ostrożny optymizm wśród wyzwań

Na rynku mleka rok 2025 może przynieść znaczące odbicie. Według prognoz Wielkopolskiej Izby Rolniczej, mimo wielu wyzwań – takich jak wysokie koszty energii, niedobór pracowników czy zmiany przepisów środowiskowych – rośnie zapotrzebowanie na mleko wysokiej jakości.

SPRAWDŹ TAKŻE: Jakie będą ceny zbóż w 2025 roku? Eksperci ujawniają, co czeka rynek!

Jak podkreślono w analizie: „Rok 2025 może okazać się kluczowy dla stabilizacji i odbudowy rynku mleka w Polsce, o ile utrzyma się popyt na produkty mleczne i rolnicy będą wspierani w inwestycjach”. To daje nadzieję na poprawę rentowności dla gospodarstw, które postawią na rozwój i unowocześnienie produkcji. Koniunktura może sprzyjać decyzjom inwestycyjnym, szczególnie w zakresie maszyn ułatwiających codzienną pracę – od zadawania paszy po zbiór i magazynowanie pasz objętościowych.

Rynek bydła: dynamiczne wzrosty i dobre prognozy

Ceny skupu bydła w Polsce biją kolejne rekordy. Jak wynika z analizy Credit Agricole*, w najbliższych kwartałach trend wzrostowy ma się utrzymać – przewiduje się, że cena skupu żywca osiągnie ok. 12,50 zł/kg do końca 2025 roku, a ok. 13,00 zł/kg w 2026 roku.

Za tymi wzrostami stoją m.in. zmiany strukturalne w unijnym sektorze bydła, niepewność regulacyjna oraz problemy z sukcesją w wielu gospodarstwach. To tworzy przestrzeń dla tych producentów, którzy zdecydują się rozwijać. Rosnące ceny zbytu mogą być impulsem do inwestycji – także w nowoczesne maszyny, które pomogą zwiększyć efektywność i zoptymalizować koszty.

Maszyny, które wspierają rozwój gospodarstw

Przy dobrej koniunkturze naturalnym krokiem jest modernizacja i inwestycje w sprzęt, który sprosta rosnącym potrzebom. Gospodarstwa specjalizujące się w produkcji zwierzęcej coraz częściej stawiają na maszyny wielozadaniowe, które łączą siłę z elastycznością – a właśnie to oferują nowe modele ciągników John Deere.

Ciągniki serii 5M to idealny wybór dla mniejszych i średnich gospodarstw mlecznych. Dzięki swojej kompaktowej konstrukcji (wysokość niższa niż 2,65 m, promień skrętu 4,10 m) doskonale sprawdzają się w ciasnych podwórkach, oborach i na pastwiskach. Nowy model 5130M zapewnia jeszcze większą moc do zadań – jak koszenie, praca z ładowaczem czołowym czy transport paszy.

– W mniejszych gospodarstwach mlecznych liczy się każda godzina i każdy manewr. Seria 5M została zaprojektowana właśnie z myślą o takich warunkach – jest kompaktowa, zwrotna, a przy tym wyposażona w nowoczesne technologie, które realnie ułatwiają codzienną pracę. System AutoTracTM pozwala na precyzyjne prowadzenie maszyny w każdych warunkach, a przekładnia PowrQuad PLUS umożliwia płynną zmianę 4 biegów bez użycia sprzęgła oraz kierunku jazdy dzięki elektrohydraulicznemu rewersowi (tzw. Left Hand Reverser). Do tego dochodzi komfortowa kabina, przygotowana z myślą o długich godzinach pracy – tłumaczy Szymon Kaczmarek, specjalista produktowy John Deere Polska.

Dla gospodarstw, które potrzebują nieco więcej masy i komfortu, ciągniki serii 6M w krótkiej ramie stanowią doskonałe uzupełnienie parku maszynowego. Modele takie jak 6M 95 czy 6M 125 oferują moc maksymalną z IPM od 120 do 150 KM i zostały zaprojektowane z myślą o pracy w ograniczonych przestrzeniach – bez kompromisów, jeśli chodzi o funkcjonalność ciągnika średniej klasy. Wersje wyposażone w elektroniczne sterowanie ładowacza dostępne są teraz w promocji – tańsze aż o 12 100 zł. Dodatkowo w tej klasie dostępna jest również przekładnia bezstopniowa AutoPowr, umożliwiająca jazdę z prędkością do 50 km/h, co jeszcze bardziej podnosi komfort i precyzję pracy.

Dzięki możliwości konfiguracji ciągnika pod konkretne potrzeby – od pracy z ładowaczem, przez kosiarki, po transport – seria 6M cieszy się dużym zainteresowaniem wśród nowoczesnych hodowców i producentów mleka. A dla gospodarstw, które oczekują najwyższej precyzji i wydajności, John Deere oferuje serię 6R – ciągniki stworzone z myślą o najbardziej wymagających użytkownikach. W tej klasie maszyny wyposażone są w przekładnię bezstopniową AutoPowr, joystick CommandPRO do intuicyjnego sterowania oraz pełne programowanie funkcji na uwrociach, co znacząco skraca czas manewrowania i zwiększa powtarzalność pracy.

Dzięki inteligentnemu obciążnikowi EZ Ballast ciągnik sam dostosowuje swoją masę do warunków pracy – bez potrzeby ręcznego montowania balastu. Seria 6R to rozwiązanie dla tych, którzy chcą mieć pełną kontrolę nad każdym zadaniem, niezależnie od warunków, i maksymalnie wykorzystać potencjał swojej floty.

Zbiory i pasze pod kontrolą

Zbilansowane żywienie zwierząt to fundament opłacalnej produkcji, a jakość paszy zaczyna się już na polu. Dlatego tak ważne są niezawodne maszyny do zbioru i przygotowania materiału paszowego – od pras po sieczkarnie.

– Rolnicy doskonale wiedzą, jak duży wpływ na wydajność hodowli ma jakość paszy. Dlatego coraz częściej sięgają po sprawdzone maszyny, które gwarantują powtarzalność i dużą gęstość beli. Nasze prasy zwijające, takie jak V451R, seria M czy prasoowijarka C441R, zapewniają szybkie, równomierne belowanie oraz idealne owinięcie beli. Z kolei sieczkarnie polowe John Deere to precyzja cięcia i pełna kontrola nad strukturą materiału – a to przekłada się na wyższą wartość odżywczą i lepsze wyniki produkcyjne – kontynuuje Szymon Kaczmarek, specjalista produktowy John Deere Polska.

Przyszłość? Zdecydowanie teraz

Wzrosty cen, pozytywne prognozy i dostęp do nowoczesnych technologii sprawiają, że to idealny moment na rozwój gospodarstw nastawionych na produkcję zwierzęcą. Inwestycja w maszyny John Deere to nie tylko odpowiedź na bieżące potrzeby – to realna szansa na zwiększenie efektywności pracy, lepsze wykorzystanie materiału, mniejsze zużycie paliwa i ograniczenie strat. To przygotowanie gospodarstwa na wyzwania kolejnych sezonów – z większą precyzją, oszczędnością i komfortem pracy.

*Kwartalnik agrobiznesu. Wiosna 2025, Credit Agricole; John Deere