niedziela, 3 maja, 2026
spot_img
Strona główna Blog Strona 188

Guzowata choroba bydła szaleje we Francji – tysiące krów do uboju!

0
Letnie choroby bydła

17 ognisk choroby guzowatej skóry bydła we Francji. Główny Lekarz Weterynarii ostrzega polskich hodowców.

Guzowata choroba bydła – co wiadomo?

W czerwcu 2025 roku na terenie Unii Europejskiej potwierdzono nowe ogniska guzowatej choroby skóry bydła (LSD – Lumpy Skin Disease). Choroba, która jeszcze kilka lat temu występowała głównie na południu Europy, znów przypomniała o sobie – i to z dużą siłą.

Pierwsze przypadki w tym roku wykryto we Włoszech, jednak to we Francji sytuacja wymknęła się spod kontroli. Rolnicy stają w obronie swoich stad i odmawiają uboju zwierząt – mimo jednoznacznych przepisów unijnych.

Nowe ogniska w czerwcu 2025 r.

Zgodnie z komunikatem Głównego Lekarza Weterynarii, ogniska LSD potwierdzono:

  • 21 czerwca – we Włoszech, w gminie Orani (Sardynia), w gospodarstwie z 131 sztukami bydła,

  • 25 czerwca – w kontynentalnej części Włoch, w prowincji Mantua (Lombardia), w stadzie liczącym 291 sztuk,

  • 29 czerwca – we Francji, w regionie Auvergne-Rhône-Alpes, w gospodarstwie z 58 sztukami bydła.

To jednak tylko wierzchołek góry lodowej. Jak donoszą francuskie media, do dnia 15 lipca na terenie Francji wykryto łącznie 17 ognisk choroby, a liczba ta może dalej rosnąć.

Guzowata choroba bydła – objawy

Guzowata choroba skóry bydła to wirusowe, zakaźne schorzenie wywoływane przez wirusa Capripoxvirus. Zarażają się wyłącznie bydło i bawoły wodne – dla ludzi LSD nie stanowi zagrożenia.

Do głównych objawów należą:

  • wysoka gorączka,

  • osłabienie i spadek apetytu,

  • charakterystyczne guzki i zmiany skórne,

  • spadek mleczności,

  • możliwe powikłania narządowe.

Choroba niesie ze sobą poważne skutki ekonomiczne, dlatego zgodnie z unijnym rozporządzeniem wykonawczym (UE) 2018/1882, LSD należy do chorób kategorii A + D + E, co oznacza obowiązek natychmiastowego uboju wszystkich zwierząt w zainfekowanym stadzie.

Francuscy rolnicy mówią „dość”

Choć francuskie służby weterynaryjne działają zgodnie z przepisami, rosnący sprzeciw społeczny zaczyna przybierać formę masowych protestów.

W poniedziałek 14 lipca w Sabaudii blisko 200 rolników i mieszkańców zebrało się, by zaprotestować przeciwko decyzji o wybiciu 121 krów ze stada, w którym wykryto jeden przypadek choroby.

Związek Koordynacja Obszarów Wiejskich oraz Konfederacja Chłopska domagają się:

  • przeprowadzenia badań wszystkich zwierząt,

  • obserwacji do końca okresu inkubacji choroby,

  • wykorzystania takich stad do badań naukowych.

Czekając na szczepionkę

Francuskie władze zapowiadają dostawy szczepionek z Republiki Południowej Afryki. Na chwilę obecną jednak brakuje konkretnej daty, a rolnicy nie mają żadnej alternatywy poza ubijaniem zdrowych, ale narażonych zwierząt.

Polska: sytuacja stabilna, ale zagrożenie realne

W Polsce jak dotąd nie odnotowano żadnego przypadku LSD, jednak Główny Inspektorat Weterynarii apeluje o zachowanie szczególnej ostrożności, zwłaszcza przy zakupie zwierząt z zagranicy.

Zaleca się:

  • ścisłe kontrolowanie pochodzenia bydła,

  • kwarantannę nowo zakupionych zwierząt,

  • niezwłoczny kontakt z lekarzem weterynarii w razie podejrzenia choroby.

źródło: GIW

Lovol z ogromnym apetytem na europejski rynek

0
LOVOL CHINY
LOVOL inwestuje też w technologie przyszłości, na zdjęciu autonomiczny ciągnik, pracujący bez operatora. Fot. E. Lemański

Chiny w ciągu ostatnich 30 lat były najszybciej rozwijającą się gospodarką świata, PKB tego kraju wzrosło 41-krotnie, a PKB per capita 33-krotnie! Jednym z sektorów, który niezwykle szybko rozwija się w Państwie Środka, jest produkcja maszyn rolniczych i ciągników marki Lovol.

Obraz Chin w głowie Europejczyka

Wyzysk pracowników, reżim, niska jakość produkowanych towarów, ogólne zacofanie i uzależnienie od zachodnich technologii. Taki obraz Chin nadal pokutuje w umysłach wielu „dumnych” Europejczyków, przeświadczonych o tym, że to Stary Kontynent rozdaje na świecie karty. Jednak to już przeszłość, a ostatnia zawierucha polityczno-handlowa sprowokowana przez USA to nic innego jak paniczny strach przed dynamiką rozwoju Państwa Środka. Ostatnie dwa lat były jak kubeł zimnej wody dla europejskiego przemysłu motoryzacyjnego, który okazał się być niekonkurencyjny wobec tego, co oferują Chiny.

Wiele wskazuje na to, że nie tylko producentów samochodów czeka teraz twardy orzech do zgryzienia. Sektorem prężnie rozwijającym się w Chinach jest produkcja ciągników i kombajnów do zbioru zbóż. Są to już nie tylko proste maszyny, których głównym atutem jest cena, ale też maszyny duże i bogato wyposażone, stworzone z myślą o kliencie oczekującym zachodnich standardów.

LOVOL CHINY
Dla klientów oczekujących wysokiego komfortu pracy firma LOVOL oferuje ciągniki z autorską przekładnią bezstopniową. Fot. E. Lemański

100 tys. ciągników w rok z jednej fabryki!

Przedsiębiorstwem, które ma ogromne aspiracje na odkrojenie swojego kawałka europejskiego tortu, jest Weichai Group – azjatycki gigant produkujący silniki, układy napędowe, maszyny budowlane, wózki widłowe, luksusowe jachty oraz maszyny rolnicze sprzedawane pod marką LOVOL i AUPAX. Przedsiębiorstwo to poczyniło ogromną inwestycję, której efektem jest powstanie najnowocześniejszej fabryki ciągników w Chinach i zapewne jednej z najnowocześniejszych na świecie! Całkowita powierzchnia przeznaczona pod inwestycję to blisko 52 hektary, z czego 17 zajmuje warsztat montażowy, a łączny koszt inwestycji to pół miliarda euro. Kwota ta może nie wydawać się oszałamiająca, porównując ją z inwestycjami niektórych koncernów z Europy czy USA, należy jednak pamiętać, że pieniądz ma zupełne inną wartość w Chinach i za taką sumę można kupić tam zdecydowanie więcej.

Najbardziej oszałamiająca jest jednak sama skala produkcji, bowiem docelowo linię montażową ma opuszczać 100 tys. ciągników rocznie – i nie mówimy tutaj o małych ciągnikach, a wyłącznie o modelach powyżej 100 koni mechanicznych z przekładnią typu PowerShift i CVT. Docelowo linię montażową co 4 minuty ma opuszczać 1 ciągnik.

Dla porównania warto podać, że fabryka w Mannheim produkuje rocznie 40 tys. ciągników. Tak wysoka wydajność fabryki w Weifang jest możliwa dzięki wysokiej automatyzacji procesów, wspomaganej przez 500 robotów. Linia obróbki skrawaniem jest zautomatyzowana w 93%, linia spawania w 72%, a linia malowania podwozia w 95%. Na przykład połączenie przekładni z tylnym mostem zajmuje pracownikom zaledwie 4 minuty. Czymś niesamowitym i wręcz nierealnym z punktu widzenia Europejczyka jest fakt, że fabryka ta powstała w zaledwie rok.

Dalsza część artykułu pod krótkim materiałem wideo: Jak zmieniły się Chiny przez ostatnie 30 lat?

Dlaczego rolnicy decydują się na ciągniki z Chin?

Firma LOVOL postanowiła zaprosić do Chin nie tylko dziennikarzy i dilerów, ale również rolników. Jednym z nich był Pan Tomasz Stefaniuk prowadzący 65-hektarowe gospodarstwo, w którym oprócz produkcji roślinnej jest też hodowla bydła opasowego.  

Do swojego gospodarstwa szukam ciągnika o mocy minimum 100 koni mechanicznych. W zasadzie zapadła już decyzja, że będzie to ciągnik marki LOVOL. Głównym powodem jest stosunek jakości do ceny. Szczególnie po tym wyjeździe stwierdzam, że chińskie marki nie ustępują niczym zachodnim ciągnikom, mowa tu oczywiście o tych modelach nieco prostszych – opowiada rolnik. Firma LOVOL chce częściej organizować wyjazdy dla potencjalnych klientów, aby na własne oczy zobaczyli, jak bardzo zmieniły się Chiny i jaką technologią obecnie dysponują.

LOVOL CHINY
Kolejną inwestycją w gospodarstwie Pana Tomasza będzie ciągnik LOVOL. Fot T. Stefaniuk

LOVOL to nie tylko ciągniki

W Europie marka LOVOL kojarzy się głównie z ciągnikami, jednak gdy spojrzymy globalnie, okazuje się, że jest to też ogromny producent kombajnów do zbioru zbóż. Marka ta wypuściła na świat już ponad 600 tys. takich maszyn. Nie są to tylko kombajny małe. Największa maszyna ze stajni chińskiego producenta ma 460 KM, 9-metrowy zespół żniwny i wydajność sięgającą nawet 5 hektarów na godzinę. Z kolei dla niedużych gospodarstw rolnych LOVOL chce oferować niewielkie kombajny jak na przykład model LOVOL GM 100 z silnikiem o mocy 190 KM i zespołem żniwnym o szerokości 4 metrów. Ile dokładnie wcześniej wspomniane modele będą kosztować na Starym Kontynencie – jeszcze nie wiadomo, jednak cena ma być bardzo atrakcyjna.

LOVOL CHINY
Kombajn do zbioru zbóż Lovol GS8189 cechuje się wysoką wydajnością i niskimi stratami ziarna. Fot. E. Lemański

Gdzie kupić ciągniki LOVOL i AUPAX?

W tym momencie na polskim rynku obecnych jest dwóch głównych importerów – firma ELROL z Łęceszyc k. Grójca dystrybuująca markę LOVOL oraz Korbanek z Tarnowa Podgórnego i jego subdilerzy dystrybuujący markę AUPAX. – Bardzo nas cieszy duże zainteresowanie dołączeniem do sieci dilerskiej nowych przedsiębiorstw, które widzą potencjał w Polsce dla maszyn LOVOL i AUPAX i chcą z nami budować rosnący udział w rynku. Bez wątpienia pomagają nam roszady w sieciach dilerskich konkurencyjnych marek – podkreśla Albert Ciszek, Market Development Manager Lovol and Aupax brands.

LOVOL CHINY
Albert Ciszek, Market Development Manager Lovol and Aupax brands fot. E. Lemański

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: Przedsiębiorcy z Polski szukają rynku zbytu w Brazylii!

Cyfrowe bliźniaki w rolnictwie. Jakie korzyści technologia ta oferuje dla rolnictwa?

0
Cyfrowe bliźniaki
Cyfrowy bliźniak (ang. digital twin) to wirtualna kopia fizycznego obiektu, systemu lub procesu, która odzwierciedla jego rzeczywisty stan w czasie rzeczywistym dzięki zbieraniu i analizie danych. fot. firmowe

Czwarta rewolucja technologiczna dostarczyła i nadal dostarcza wielu ciekawych rozwiązań technicznych i technologii, które znajdują coraz szersze zastosowanie zarówno w przemyśle, jak i w rolnictwie.

Wzrost mocy obliczeniowych komputerów, prędkości i przepustowości Internetu, coraz większej dostępności różnego rodzaju czujników umożliwiających zbieranie różnorodnych danych pozwoliły urzeczywistnić wizję wirtualnego świata odwzorowującego otaczającą nas rzeczywistość.

Wirtualne kopie fizycznych obiektów, procesów i systemów – nazwane cyfrowe bliźniaki – znajdują coraz szersze zastosowanie w przemyśle, energetyce i innych sektorach gospodarki. Technologia cyfrowych bliźniaków okazuje się przydatna również w rolnictwie, o czym piszemy poniżej.

Czym jest cyfrowy bliźniak?

Cyfrowy bliźniak (z ang. digital twin) to wirtualna reprezentacja fizycznego obiektu, systemu lub procesu. Może ona dotyczyć zarówno pojedynczej maszyny, jak i całych zakładów produkcyjnych, a nawet złożonych sieci obiektów (np. aglomeracje miejskie).

Działanie cyfrowego bliźniaka opiera się na zbieraniu danych z czujników zamontowanych na fizycznym obiekcie, którego wirtualną replikę tworzy ów bliźniak. Dane te są wykorzystywane do budowy i ciągłej aktualizacji modelu komputerowego, który działa w czasie rzeczywistym. Coraz częściej wykorzystuje się również optyczne systemy pomiarowe analizujące obrazy i nagrania wideo, co pozwala jeszcze dokładniej odwzorować rzeczywistość.

cyfrowe bliźniaki
Digital Twin to cyfrowy model, który jest stale aktualizowany na podstawie informacji pochodzących z czujników, urządzeń IoT (Internet rzeczy) czy innych źródeł. fot. firmowe

Cyfrowe bliźniaki to modele dynamiczne, które stale reagują na zmieniające się warunki. Dzięki temu można symulować różne scenariusze pracy i działania obiektów, analizować wydajność systemów i przebieg produkcji, przewidywać usterki i zagrożenia, jak również optymalizować procesy bez ingerencji w rzeczywisty obiekt.

Technologia cyfrowego bliźniaka wiąże się z dwukierunkową wymianą danych. Dane przepływają tam i z powrotem między obiektem fizycznym i jego cyfrowym sobowtórem. Jeśli nastąpi zmiana w rzeczywistym zasobie, zostanie ona odzwierciedlona w cyfrowym bliźniaku. I odwrotnie, zmiany wprowadzone do cyfrowego bliźniaka można wdrożyć w świecie rzeczywistym.

Cyfrowe bliźniaki eliminują potrzebę budowania fizycznych prototypów, skracają czas projektowania i poprawiają jakość dzięki połączeniu wielodomenowych symulacji, analiz danych i uczenia maszynowego w celu zademonstrowania wpływu zmian projektowych, scenariuszy użytkowania, warunków środowiskowych i innych zmiennych.

cyfrowe bliźniaki
Cyfrowy bliźniak pozwala w wirtualnym świecie „przetestować” różne scenariusze praktyk rolniczych. fot. firmowe

To sprawia, że cyfrowe bliźniaki stają się kluczowym narzędziem w koncepcji Przemysłu 4.0, jak i innych sektorów gospodarki. Okazują się one również przydatne w rolnictwie, o czym mowa będzie poniżej. 

Koncepcja cyfrowych bliźniaków ma stosunkowo długą historię. Już w latach 60. XX wieku NASA wykorzystywała naziemne repliki statków kosmicznych, by w razie problemów w kosmosie móc testować ich rozwiązania na Ziemi.

Koncepcja cyfrowych bliźniaków w kontekście przemysłowym została wprowadzona w 2002 roku przez dr Michaela Grieves’a. Natomiast termin „cyfrowy bliźniak” zaproponował i spopularyzował John Vickers z NASA w 2010 r.

Obecnie cyfrowe bliźniaki znajdują zastosowanie w różnych sektorach gospodarki. Korzysta z nich przemysł, gdzie w fabrykach cyfrowe bliźniaki maszyn i procesów produkcyjnych umożliwiają m.in. optymalizację harmonogramów pracy, wczesne wykrywanie usterek maszyn – pozwala to zapobiegać awariom, jak również zwiększać efektywność produkcji i redukować przestoje.

W sektorze energetycznym cyfrowe bliźniaki elektrowni i instalacji OZE (np. farm wiatrowych i słonecznych) pomagają optymalizować produkcję energii, prognozować usterki i planować konserwację, jak również utrzymywać stabilność sieci energetycznej.

Cyfrowe odwzorowania infrastruktury miejskiej w koncepcji inteligentnych miast – jak sieci transportowe, energetyczne czy wodociągowe – umożliwiają zarządzanie ruchem ulicznym w czasie rzeczywistym, kontrolowanie zużycia energii i wody, jak i poprawę jakości i dostępności usług publicznych.

Cyfrowe bliźniaki w rolnictwie

W erze Rolnictwa 4.0 nowoczesne technologie – jak czujniki, Internet Rzeczy (IoT), przetwarzanie danych w chmurze czy zaawansowane systemy analityczne – odgrywają kluczową rolę w zarządzaniu gospodarstwem. Umożliwiają one zbieranie i analizowanie danych w czasie rzeczywistym, co przekłada się na bardziej świadome i precyzyjne decyzje dotyczące produkcji rolnej i zarządzania gospodarstwem.

Wszystkie te narzędzia technologiczne często są integrowane z jedną spójną platformą cyfrową, na bazie której może powstać szczegółowe, dynamiczne odwzorowanie gospodarstwa, czyli inaczej mówiąc – cyfrowy bliźniak. Cyfrowy bliźniak jest wirtualną reprezentacją rzeczywistego systemu, obejmującą zasoby, procesy i infrastrukturę rolną. Dzięki niej możliwe staje się kompleksowe planowanie, prognozowanie i optymalizacja działań w gospodarstwie z niespotykaną dotąd dokładnością.

cyfrowe bliźniaki
Dzięki cyfrowemu bliźniakowi można optymalizować w gospodarstwie zużycie paszy, wody, energii, a także ograniczać straty i emisje gazów cieplarnianych. fot. firmowe

Funkcjonowanie cyfrowego bliźniaka opiera się na stałym dopływie wiarygodnych danych z rzeczywistego środowiska. W rolnictwie są to m.in. informacje z czujników glebowych i umieszczonych na maszynach, stacji pogodowych, systemów monitorujących zwierzęta, a także dane z dronów i satelitów. Uzupełnieniem mogą być wyniki analiz laboratoryjnych, dane agronomiczne oraz wiedza ekspercka dotycząca uprawy roślin i hodowli zwierząt.

W rolnictwie technologia cyfrowych bliźniaków pozwala jej użytkownikom tworzyć cyfrowy model całego ekosystemu rolniczego, w tym pól, obiektów, upraw, zwierząt i maszyn. Cyfrowe odpowiedniki aktywów gospodarstwa rolnego można wykorzystać do śledzenia stanu gleby, upraw lub zwierząt gospodarskich, analizowania różnego rodzaju operacji rolniczych, działania na podstawie spostrzeżeń w czasie rzeczywistym i przewidywania przyszłych wyników.

Cyfrowa kopia gospodarstwa rolnego staje się nieocenionym narzędziem wspierającym nowoczesne rolnictwo, umożliwiającym szybkie reagowanie na wszelakie zmiany i anomalie, minimalizowanie strat i zwiększanie efektywności całej produkcji rolnej. Cyfrowe bliźniaki są potężnym narzędziem symulacyjnym, umożliwiającym wizualizację wpływu praktyk rolniczych i sił natury na rozwój upraw i zwierząt.

Koncepcja cyfrowych bliźniaków w rolnictwie dopiero zaczyna się rozwijać. Rozwój tej technologii związany jest z powszechnością w gospodarstwach rolnych przede wszystkim rozwiązań Internetu Rzeczy, umożliwiających pozyskiwanie znacznych zasobów danych. Jednakże na potrzeby cyfrowego bliźniaka przydatne mogą okazać się dane z satelitów i dronów oraz informacje historyczne dotyczące m.in. wzorców pogodowych.

Podobnie jak w innych sektorach gospodarki, technologia cyfrowego bliźniaka może oferować szereg korzyści również w rolnictwie. Posiadając cyfrowego bliźniaka, rolnicy mogą przeprowadzać symulacje online i testować różne scenariusze w uprawie i hodowli bez ingerencji w rzeczywiste procesy. Dzięki symulacjom i testom gospodarstwa mogą wprowadzać zmiany w procesach produkcyjnych przed ich rzeczywistym wdrożeniem, co przekładać się może na wyższe plony, jak i lepszą jakość pozyskanych płodów rolnych.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: Autonomiczne roboty w rolnictwie. Poznaj najciekawsze maszyny!

Obszary zastosowania cyfrowych bliźniaków w rolnictwie

Technologia cyfrowego bliźniaka w rolnictwie ma szerokie spektrum zastosowania. Jednym z obszarów, w którym cyfrowy bliźniak może być przydatny, jest uprawa roślin. W cyfrowym modelu danej uprawy – zasilanym stale danymi dotyczącymi warunków glebowych, pogodowych i bieżącej kondycji roślin – możliwa byłaby symulacja danych praktyk rolniczych i ocena ich wpływu na wielkość plonów i ich jakość. 

cyfrowe bliźniaki
Obiektem, który może mieć swoje cyfrowe odzwierciedlenie, może być … krowa. fot. firmowe

Cyfrowy bliźniak uprawy pozwoliłby symulować skutki niekorzystnych zjawisk pogodowych i efektywność działań mających na celu redukcję ich niekorzystnych skutków. Na podstawie tych spostrzeżeń rolnicy mogą dostosowywać płodozmian, terminy siewu, sadzenia, nawadniania i innych zabiegów agrotechnicznych oraz poziom nawożenia i ochrony chemicznej. Cyfrowe bliźniaki mogą zoptymalizować wykorzystanie wody, nawozów i innych środków do produkcji, jednocześnie minimalizując wielkość odpadów. Prowadzi to do wzrostu plonów, redukcji kosztów produkcji i zoptymalizowanego wykorzystania zasobów naturalnych w gospodarstwie.

Integracja danych w czasie rzeczywistym z czujników i urządzeń IoT i danych historycznych w cyfrowym bliźniaku umożliwia symulacje warunków pogodowych i zmian klimatu, jak i wystąpienia chorób i szkodników. Pozwala to rolnikom przewidywać problemy, zanim one wystąpią, i podejmować odpowiednie działania w celu złagodzenia ryzyka niekorzystnych czynników.

Cyfrowe bliźniaki stają się jednym z najbardziej obiecujących narzędzi dla gospodarstw rolnych zajmujących się produkcją zwierzęcą. Wspierają one nie tylko opłacalność produkcji, lecz także poprawę dobrostanu zwierząt oraz ograniczenie negatywnego wpływu gospodarstw na środowisko naturalne.

cyfrowe bliźniaki
Cyfrowy bliźniak może dotyczyć również sprzętu rolniczego. Takie rozwiązanie umożliwia wczesne wykrywanie zużycia lub uszkodzeń, planowanie serwisów, ograniczanie kosztownych awarii. fot. firmowe

Dzięki integracji danych z różnych źródeł – jak czujniki, kamery, systemy zarządzania stadem, urządzenia IoT czy bazy wiedzy – możliwe jest precyzyjne odwzorowanie rzeczywistego środowiska hodowlanego w przestrzeni cyfrowej.

Jednym z najważniejszych zastosowań cyfrowych bliźniaków jest bieżące monitorowanie zdrowia i dobrostanu zwierząt. Dzięki nowoczesnym sensorom (np. obrożom GPS z czujnikami biomedycznymi), systemy zbierają informacje o parametrach życiowych, aktywności, poziomie stresu i nietypowych zachowaniach. Dane są analizowane w czasie rzeczywistym, a wszelkie odchylenia mogą wskazywać na choroby, urazy lub problemy środowiskowe.

Cyfrowy bliźniak każdego zwierzęcia może również gromadzić dane historyczne, co umożliwia budowanie modeli predykcyjnych (np. wykrywanie ryzyka wystąpienia mastitis u krów mlecznych jeszcze przed pojawieniem się widocznych objawów). Wczesna interwencja ogranicza straty i redukuje konieczność stosowania antybiotyków.

Cyfrowe bliźniaki umożliwiają personalizację planów żywieniowych na podstawie danych o kondycji, wieku, genotypie, wydajności produkcyjnej czy składzie pasz. Dodatkowo, dzięki symulacjom „co-jeśli”, hodowcy mogą testować różne scenariusze żywieniowe bez ryzyka i kosztów (np. sprawdzić, jak zmiana dawki czy rodzaju paszy wpłynie na wyniki produkcyjne).

Cyfrowe bliźniaki okazują się niezwykle przydatne już na etapie projektowania obór, chlewni czy innych obiektów. Pozwalają na wirtualne testowanie układu stanowisk, rozmieszczenia urządzeń czy systemów wentylacyjnych jeszcze przed rozpoczęciem budowy. Dzięki temu można uniknąć błędów projektowych i stworzyć optymalne warunki dla zwierząt, ludzi i maszyn.

Jaka jest przyszłość cyfrowych bliźniaków w rolnictwie?

Początki prac nad stworzeniem cyfrowych bliźniaków dla rolnictwa już są dostrzegalne, a prawdziwy cyfrowy bliźniak prawdopodobnie pojawi się za kilka lat.

Stworzenie rolniczych cyfrowych bliźniaków wymaga kosztownej kombinacji ekspertów, aby je opracować: ekspertów domenowych, ekspertów ds. czujników i IoT, ekspertów ds. uczenia maszynowego i sztucznej inteligencji oraz wielu innych. W rezultacie, tworzenie cyfrowych bliźniaków nie będzie prostym ani tanim działaniem. Ze względu na ich koszt i złożoność, pierwsze cyfrowe bliźniaki prawdopodobnie pojawią się w organizacjach z dużymi budżetami na badania i rozwój oraz znacznym potencjałem zwrotu z inwestycji.

Cyfrowe bliźniaki prawdopodobnie zostaną opracowane przez start-upy lub duże organizacje z dużymi budżetami na badania i rozwój.

Cyfrowe bliźniaki zmienią sposób zarządzania gospodarstwem. Pozwolą działać szybciej, dokładniej i bardziej przewidywalnie. Mogą one wykrywać problemy, zanim się pojawią i rekomendować działania, które zwiększą opłacalność i zrównoważenie produkcji rolnej.

W erze cyfryzacji i zmian klimatycznych technologia cyfrowych bliźniaków może stać się kluczowym elementem budowania nowoczesnego, wydajnego i ekologicznego rolnictwa.

ZOBACZ RÓWNIEŻ NASZE WIDEO: PIERWSZY TAKI TRACTOR PULLING W POLSCE

.

16 lipca burze wystąpią głównie na zachodzie kraju i lokalnie na wschodzie

0
Pogoda 16 lipca
Pogoda 16 lipca
Pogoda 16 lipca

Dzięki dużej wilgoci w wierzchniej warstwie gleby z łatwością tworzą się burze, które niosą głównie ogromne ilości wody. Wczoraj i przedwczoraj potrafiło spaść lokalnie 30 mm w 20 minut i nawet 70 mm w godzinę.

16 lipca nad zachodnią Polską znajdzie się front a na północy linia zbieżności. Już od samego rana na wybrzeżu, Kaszubach po Warmię i Mazury w wielu miejscach przelotnie ma padać a nawet może zagrzmi. Po południu burzowo będzie na całym zachodzie kraju aż po Poznań oraz w mniejszym stopniu na północnym wschodzie i wschodzie.

W centrum i na południu raczej bez burz ale lokalny przelotny deszcz pojawić się może.

Na zachodzie podczas burz możliwy będzie drobny grad do 1-2 cm. Suma opadów w rdzeniu burzy może przekroczyć znów 30 mm.

Największa szansa w najbliższych dniach na brak opadów pojawi się w najbliższy weekend. Zwłaszcza na zachodzie kraju może to być suchy okres.

Ceny cukru spadły na świecie najniżej od ponad 4 lat

0
Ceny cukru

Międzynarodowe ceny cukru spadły w czerwcu do poziomu najniższego od kwietnia 2021 roku – wynika z najnowszego raportu FAO. Dane pokazują, że wskaźnik światowych cen cukru FAO wyniósł w czerwcu 103,7 punktu, co stanowi spadek o 5,7 punktu (-5,2 procent) w porównaniu z majem. W stosunku do czerwca 2024 roku wskaźnik cen cukru FAO obniżył się o 13,1 procent.

Indeks światowych cen cukru FAO (wykres)

Przeczytaj również – Światowe ceny masła osiągnęły w czerwcu historyczny poziom

Spadek światowych cen cukru był spowodowany poprawą oczekiwań u głównych producentów

Spadek ten był głównie wynikiem poprawy perspektyw podaży w kluczowych krajach produkujących. W Brazylii, po powolnym rozpoczęciu sezonu, bardziej suche warunki pogodowe przyspieszyły zbiory i przerób, które wraz z większym wykorzystaniem trzciny cukrowej do produkcji cukru spowodowało większą niż oczekiwano produkcję w ostatnich tygodniach i wywiera presję na obniżenie światowych cen cukru.

Dodatkowo, wczesne i ponadprzeciętne deszcze monsunowe, w połączeniu z rozszerzonymi nasadzeniami w Indiach i Tajlandii, poprawiły perspektywy uprawy na sezon 2025/26, co dodatkowo przyczyniło się do spadku światowych cen cukru.

W Polsce ceny cukru wzrosły delikatnie w maju, ale były o ¼ niższe niż rok wcześniej

Dane MRiRW pokazują (kończą się na maju), że krajowe ceny cukru systematycznie spadały od lipca 2023 roku do listopada 2024 roku. W grudniu 2024 roku ceny odbiły w górę (pierwszy raz od kwietnia 2023) z 2113 do 2182 zł/t. W styczniu cena średnia krajowa cukru wzrosła do 2297 zł/t. Od lutego do kwietnia ceny średnie cukru delikatnie spadały by odbić w maju do 2.256 zł/kg. Nadal cena średnia cukru z maja była o 26 procent niższa w skali roku.

Dla porównania, w analogicznym okresie (maj 2024 – maj 2025) światowe ceny cukru spadły o 6,6 procent.

Średnie miesięczne ceny sprzedaży cukru w Polsce (wykres)

Źródło: FAO, MRiRW

Zakwaszenie gleby – porady jak poprawić pH i zwiększyć żyzność gleby

0
Zakwaszenie gleby

Zakwaszenie gleby to poważny problem, z którym zmaga się wielu rolników w Polsce. Toksyczny glin prowadzi do redukcji systemu korzeniowego roślin uprawnych, zakłócając tym samym gospodarkę wodą i azotem. Jak rozwiązać problem?

Żyzność gleby – dwie składowe

Odczyn jest tą cechą gleby, która kształtuje procesy zachodzące w środowisku naturalnym. Tak kluczowa rola odczynu wynika z tego, że ten czynnik, warunkujący procesy chemiczne w glebie (zwane geochemicznymi), określa warunki chemiczne i fizyczne bytowania w tym środowisku organizmów żywych, w tym roślin. W ostatecznym rozrachunku dotyka egzystencji człowieka. W rolnictwie, które zmieniło środowisko (ekosystemy naturalne) poprzez przekształcenie, ściślej wykarczowanie, lasów i zbiorowisk trawiastych w pola uprawne, odczyn gleby stał się jedną z dwóch podstawowych składowych żyzności gleby.

Drugą jest glebowy kompleks sorpcyjny (GKS, ryc. 1). Tylko łączna analiza obu tych składowych pozwala na poprawną ocenę wartości stanowiska, a tym samym jego przydatności do uprawy takiej, a nie innej rośliny. Oczywistym jest, że nie można prowadzić produkcji rolnej (chodzi o produkcję roślinną) bez uwzględniania klimatu. To warunki klimatyczne i aktualny stan żyzności gleby określają zakres uprawianych gatunków roślin i niezbędne rozwiązania technologiczne – dlatego w Polsce uprawia się buraki cukrowe, a w Brazylii trzcinę cukrową.

Dla obu tych gatunków czynnikiem warunkującym (zbierane) plony jest aktualny stan żyzności gleby. Trzeba więc stwierdzić, że stan odczynu gleby jest istotny dla osiąganych efektów gospodarczych.

Ryc 1. Żyzność gleby uprawnej- składowe.

Przyczyny zakwaszenia

Zakwaszenie gleby jest stanem wynikającym z nadmiernej akumulacji protonów (jony H+) w glebie w stosunku do jej potencjału neutralizującego. Im słabsza gleba, a takie dominują w Polsce, tym proces zakwaszenia przebiega szybciej, warunkując działanie nawozów azotowych. Tego, co wpływa na zakwaszenie gleby jest wiele, a do najważniejszych w warunkach glebowo-klimatycznych Polski należą:

1) opad atmosferyczny;

2) dynamika mineralizacji materii organicznej w glebie;

3) stosowanie nawozów azotowych: amonowych, amidowych (mocznik).

Opady atmosferyczne

W Polsce roczna suma opadów waha się w granicach 400 do 750 mm, lecz w ostatniej dekadzie była nie tylko bardzo zmienna w latach, lecz także w ciągu roku. Odczyn wody opadowej jest kwaśny (pH ≈ 5,6), a więc w glebie w sposób naturalny akumulują się jony H+. Znaczna część opadów wsiąka w glebę i może potencjalnie rozpuścić od 100 do 250 kg CaO/ha. Wymycie węglanów następuje w okresie jesienno-zimowym, lecz pod warunkiem pełnego wysycenia profilu glebowego wodą. Zjawisko to wystąpiło w sezonie 2023/2024, lecz już w 2014/205 było incydentalne.

W glebie uprawnej jony H+ podlegają neutralizacji w obecności wolnych węglanów (proces ten zachodzi w glebie o pH 6,6-8,5). Węglany ulegają rozpuszczeniu, a następnie są przemieszczane w glebie i zostaną wymyte, gdy osiągną poziom wodonośny:

CaCO3 + H+ + HCO3─ Ca(HCO3)2

W następstwie postępującej akumulacji H+ w glebie w sytuacji braku wolnych węglanów w jej wierzchniej warstwie następuje usuwanie (tzw. wymiana) kationów zasadowych (wapnia i magnezu) z GKS. Proces ten poprzez zakwaszenie gleby i jednoczesne wymycie kationów prowadzi do spadku żyzności. Ten proces najintensywniej zachodzi w glebach lekko-kwaśnych (5,5-6,6). Dalszy, ciągły wzrost akumulacji H+ w glebie uruchamia tlenki glinu jako czynnik ich neutralizacji. W konsekwencji w glebie powstają różnorakie formy kationów glinu, a przy spadku pH poniżej 5,5 w roztworze glebowym pojawia się toksyczny glin (Al3+).

Materia organiczna

Naturalnym, rodzimym źródłem H+ w glebie jest rozkład materii organicznej i to niezależnie od źródła (resztki roślinne, słoma, nawozy naturalne, nawozy organiczne). Z dojrzałego obornika w ciągu roku od zastosowania uwalnia się w postaci CO2 około 65% zawartego w nim węgla (C), a ze słomy aż 76%. Mineralizacja materii organicznej osiąga największe tempo wiosną, gdy gleba jest wilgotna, a temperatura rośnie. Latem te procesy, głównie z powodu niedoboru wody w glebie, ulegają spowolnieniu lub nawet zahamowaniu. Większość powstałego CO2 ulatnia się do atmosfery, a pozostała część rozpuszcza się w wodzie, tworząc kwas węglowy, który jest źródłem protonów:

CO2 + H2O ─ H2CO3─ H+ + HCO3-

Z pozostałych 35% C z obornika powstaje próchnica, która zawiera ładunki ujemne, a tym samym zwiększa wielkość GKS. W rezultacie wzrasta potencjał gleby do wiązania:

a) protonów (H+); powstrzymując tym samym jednocześnie zakwaszenie gleby,

b) kationów glinu (Al(OH)2+, Al(OH)2+; osłabiając tym samym procesy prowadzące do formowania toksycznego glinu (Al3+),

c) kationów zasadowych (Ca2+, Mg2+); zmniejszając tempo ich wymywania z gleby.

Zakwaszeniegleby a nawozy azotowe

W rolnictwie istotną przyczyną zakwaszenia gleb uprawnych jest utlenianie azotu amonowego (N-NH4) powstałego w procesie mineralizacji materii organicznej. Rolnik wzmaga te naturalne procesy, stosując azotowe nawozy amonowe i amidowe, generujące pojawienie się jonów amonowych.

ureaza

CO(NH2)2 + 2H2O ─ 2NH4+ + CO3 2─

2NH4+ + 4O2 ─ 2NO3- + 4H+ + 2H2O

Potencjał zakwaszający N-NH4 jest duży, a neutralizacja 1 kg składnika wymaga wprowadzenia do gleby równoważnika w ilości 1,5-2,0 kg CaO. Wartość ta wynika z tego, że w dobrych glebach (średnie – w Polsce) około 50% N w formie amonowej utlenienia się w glebie do azotanów, 25% pobiera roślina, a pozostałe 25% ulega związaniu w GKS. Stosując 160 kg azotu w formie saletry amonowej, należałoby zastosować kompensacyjnie 120-160 kg CaO celem stabilizacji odczynu gleby. Jest to pierwszy, prosty sposób wyliczenia potencjalnej dawki wapna.

Skutki, jakie niesie zakwaszenie gleby

Obecność w glebie toksycznego glinu ujawnia się już przy pH mniejszym od 5,5 (przepisy drogowe: światło żółte). Zagrożenie dla redukcji tempa wzrostu roślin w łanie/na plantacji występuje w stanowisku o pH mniejszym od 4,5 (światło czerwone). Fotografia nr 1 przedstawia plantację rzepaku z dużymi łysinami, które pojawiły się po wypadnięciu roślin. Odczyn gleby w tych miejscach był bardzo kwaśny (pH < 4-4,5). Zakres pH gleby od 5,5 do 4,5 należy traktować jak sygnał ostrzegawczy (światło pomarańczowe). Taki stan odczynu gleby wymaga od rolnika natychmiastowych działań zapobiegawczych.

Fot. 1. Puste place – łysiny na plantacji rzepaku ozimego – sprawca toksyczny glin. fot. W.Grzebisz.

Pytanie, które należy przedstawić w tym miejscu brzmi: dlaczego Al3+ jest niebezpieczny dla roślin uprawnych? Ta forma glinu powoduje redukcję systemu korzeniowego poprzez zniszczenie pączków wzrostu i zahamowanie wzrostu korzenia. Spośród roślin uprawianych w Polsce do szczególnie wrażliwych należy jęczmień jary, rzepak, pszenica, buraki cukrowe. Tolerancyjne jest żyto, owies, czy też niektóre gatunki łubinów (żółty, wąskolistny), lecz te gatunki nie stanowią o sile ekonomicznej gospodarstwa rolnego.

Roślina nawet przy zredukowanym systemie korzeniowym, lecz w dobrych warunkach wodnych jest w stanie pobrać azot, pod warunkiem że jednocześnie jest odpowiednio zaopatrzona w fosfor i potas. Pobieranie obu tych składników zależy jednakże od wielkości powierzchni korzenia, co nie jest możliwe w obecności Al3+ w roztworze glebowym. Nie mniej ważnej jest także to, że w obecności glinu rozpuszczalne w wodzie związki fosforu przechodzą w formy nierozpuszczalne:

P-Ca ─ P-Al

Druga grupa procesów, która ulega zakłóceniu z powodu spadku odczynu gleby, dotyczy aktywności biologicznej gleby. Każda z podanych w tabeli 1 grup mikroorganizmów osiąga maksymalną aktywność w optymalnym zakresie odczynu, aczkolwiek może egzystować w znacznie szerszym przedziale pH. Regulacja odczynu do poziomu optymalnego dla danej grupy mikroorganizmów jest warunkiem efektywnej kontroli gospodarki materią organiczną gleby, w tym mineralizacji, nitryfikacji i syntezy próchnicy.

Nie można pominąć żadnej z tych grup, gdyż bakterie odpowiedzialne są nie tylko za mineralizację resztek organicznych wprowadzonych do gleby w różnej postaci, lecz także za przemiany azotu organicznego do form dostępnych dla roślin uprawnych.

Pierwszym produktem tego procesu jest N-NH4, który – jak wcześniej omówiono – podlega utlenieniu (nitryfikacja) do azotanów. Grzyby wykazują dużą tolerancję na odczyn gleby i dominują w glebach kwaśnych. Ich efektywność w transformacji resztek roślinnych jest wielokrotnie mniejsza niż bakterii. Ta grupa mikroorganizmów jest jednak niezwykle ważna, gdyż uczestniczy w procesach transformacji ligniny w próchnicę (słoma zbóż). Promieniowce, wydzielając swoiste substancje do gleby, kontrolują aktywność patogenów.

W glebach uprawnych obecnych jest wiele gatunków bakterii zdolnych do utleniania N-NH4, zwanych nitryfikatorami. Największą aktywność uzyskują w glebie o pH 6,5-7,5, a poniżej tego zakresu wydajność nitryfikacji szybko spada. W glebach kwaśnych o pH mniejszym od 3,5-4 dochodzi do całkowitego zahamowania ich aktywności. Wydajność nitryfikacji wzrasta z temperaturą, lecz pod warunkiem odpowiedniej wilgotności gleby, która winna mieścić się w zakresie 40-60% całkowitej pojemności wodnej. Z tej też przyczyny najwięcej azotu mineralnego w glebie pojawia się wiosną. Trzeba mieć na uwadze także to, że nitryfikacja jest znaczącym źródłem wpływającym na zakwaszenie gleby. Proces ten zachodzi z największą intensywnością w wierzchnich jej warstwach, a więc prowadzi do spadku odczynu gleby, a zatem wymaga ścisłej kontroli.

Wprowadzenie do gleby wapnia (Ca2+) w trakcie wapnowania, jak i regulacja aktywności mikroorganizmów w reakcji na wzrost odczynu decydują o strukturze gleby. Formowanie agregatów glebowych jest najbardziej efektywne, gdy źródłem lepiszcza dla powstających gruzełków glebowych są bakterie, a nie grzyby. Wydzieliny tych pierwszych w połączeniu z wapnem w formie amorficznej odpowiadają za łączenie cząstek koloidalnych, pyłowych i ziaren piasku w mikro-agregaty, a następnie gruzełki glebowe. W glebie o strukturze gruzełkowatej:

1) następuje optymalizacja warunków wodno-powietrznych;

2) woda opadowa wsiąka (infiltracja), a nie spływa po powierzchni, czy tym bardziej nie stagnuje na pola, zwiększając tym samym zasoby wody dostępnej dla roślin uprawnych;

3) rośliny wykształcają duży, ekstensywny system korzeniowy, sprawny w pobieraniu wody i składników pokarmowych;

4) rośliny lepiej wykorzystują azot, zarówno powstały w wyniku mineralizacji azotu glebowego, jak i dostarczonego w nawozach;

5) rośliny wschodzą szybciej i równomiernie;

6) oporność mechaniczna gleby jest mniejsza, co tym samym zwiększa wydajność narzędzi uprawowych, a jednocześnie obniża koszty zabiegów.

Zakwaszenie gleby – udział gleb wymagających wapnowania

Odczyn gleb uprawnych należy systematycznie monitorować, gdyż tylko wiedza o aktualnym stanie tej cechy pozwala na racjonalną kontrolę procesu zakwaszenia gleby. Mapę odczynu można sporządzić samemu na podstawie uzyskanych wartości pH. Warunkiem poprawnej diagnozy stanu zakwaszenia gleby jest znajomość kategorii agronomicznej i przestrzennej zmienności tej cechy na polu. W tym celu rolnik winien dysponować także mapą glebowo-rolniczą.

W Polsce aż 40% gleb uprawnych ma pH poniżej 5,5, a w tym aż 40% (16% w skali kraju) stanowią gleby bardzo kwaśne (mapa 1). W takich glebach dominuje toksyczny glin, co tym samym w zasadzie eliminuje produkcję roślin o znaczeniu gospodarczym. Gleby o takim odczynie są zdegradowane produkcyjnie i środowiskowo. Największy odsetek gleb kwaśnych, a także bardzo kwaśnych (>20% w całkowitym udziale) występuje w województwach podkarpackim (28%), małopolskim (28), łódzkim (26%), podlaskim (25%) i lubelskim (21%).

Należałoby postawić pytanie: co się zmieniło w ostatniej dekadzie, a może nawet dwóch, że nastąpiło aż takie zakwaszenie gleby w Polsce? W zasadzie nic. Z analizy danych z Monitoringu Chemizmu Gleb Uprawnych w Polsce wynika, że 1/3 gleb uprawnych jest zagrożona degradacją wywołaną nadmiernym udziałem kationów kwaśnych. Stan ten zagraża produkcji żywności w Polsce, a więc naszemu bezpieczeństwu żywnościowemu. Pojawia się następne pytanie: czy fakt zagrożenia gleb uprawnych w Polsce degradacją żyzności, poza monitorowaniem, pobudza odpowiednie jednostki administracji państwowej do skutecznego przeciwdziałania temu zjawisku?

To nie może być pytanie retoryczne?!! Rozwiązanie tego wyzwania dla Polski jawi się jak 13. praca mitycznego Heraklesa. Od 80 lat taki indywidualny, czy też zbiorowy/państwowy Herkules się nie pojawił.

Sprawdź także: Materia organiczna, substancja organiczna i próchnica glebowa – co jest czym i jaką pełni rolę?

Austriacka genetyka z potencjałem. Odmiany Saatbau na 2025 rok

0
Odmiany Saatbau

Odmiany Saatbau są znane i cenione przez polskich rolników. Austriacka hodowla słynie z bogatej oferty m.in. w rzepaku ozimym, pszenicy czy soi. Ich potencjał mogliśmy zobaczyć podczas prezentacji polowej w Pawłowicach.

75 lat działalności i 1000 odmian

Miarą hodowlanych sukcesów jest liczba wprowadzonych odmian oraz lata obecności na rynku. W 2025 roku austriacka firma Saatbau obchodzi 75-lecie działalności. Dowodem jej siły i uznania jest 10 obecnie prowadzonych programów hodowlanych oraz szerokie portfolio ponad 1000 odmian w 160 gatunkach.

Saatbau działa na wielu rynkach, zarówno w Europie, Ameryce czy Azji. Jednym z kluczowych regionów jest Polska. Historia Saatbau rozpoczęła się tutaj oficjalnie w 2009 roku, w Środzie Śląskiej. Po kilkunastu latach działalności stała się ona rozpoznawalną i cenioną marką w kraju nad Wisłą.

Hodowla po austriacku

Szeroki dorobek hodowlany zaprezentowano w tym sezonie w Stacji Doświadczalnej Oceny Odmian w Pawłowicach na Śląsku. Pszenice już na pierwszy rzut przykuwały uwagę swoim zróżnicowaniem. Każda z kreacji cechowała się odmiennym pokrojem liści i ich zabarwieniem czy budową kłosa – 7 odmian bezostnych i 4 z ośćmi. To efekt austriackiej hodowli i tzw. genetyki panońskiej charakterystycznej dla południa Europy.

– To co charakteryzuje i wyróżnia naszą hodowlę, to bardzo duża różnorodność oferowanych pszenic. Mamy bardzo zróżnicowane odmiany. To nasz duży atut na tle innych hodowli mówił Rafał Filip z Saatbau.

Nowości i sprawdzone odmiany Saatbau

W nadchodzącym sezonie Saatbau wprowadza na rynek dwie nowości w pszenicy ozimej – odmiany Saratus (A) i Balitus (A), które tak – jak rekordzista plonowania Chevignon (A/B) – mają szansę na zdobycie uznania wśród polskich rolników. Podobnie zresztą jak Claudius, topowa odmiana pszenżyta ozimego.

– W ofercie mamy również nowsze kreacje takie jak Lumaco czy Tribonius. Jednak to właśnie ten klasyk pozostaje najchętniej uprawianą kreacją z naszego portfolio mówił Daniel Niewiński z Saatbau.

Austriacka hodowla to także odmiany rzepaku ozimego – kilkanaście kreacji mieszańcowych (m.in. Richmond i Pirol) i populacyjnych (Stanley) o zróżnicowanych cechach i pokroju, które sprawdzają się w warunkach klimatyczno-siedliskowych Polski.

– Posiadamy cały szereg odmian rzepaku ozimego. Szczególną uwagę przyciąga kreacja mieszańcowa Richmond z odpornością na kiłę kapusty czy suchą zgniliznę kapustnych oraz podwyższoną odpornością na osypywanie się nasion. Klasyczne odmiany populacyjne mogą być natomiast dobrym rozwiązaniem dla ekonomicznie prowadzonych plantacji – podkreślał Daniel Niewiński.

Odmiany Saatbau – rzepaki populacyjne i mieszańcowe

Richmond – pierwsza odmiana kiłoodporna w portfolio Saatbau, zarejestrowana w Polsce w 2023 r. Mieszaniec odporny również na wirusa żółtaczki rzepy oraz suchą zgniliznę kapustnych. Wyniki badań rejestrowych przeprowadzonych w latach 2021–2022 dowodzą, że nawet w warunkach braku infekcji kiłą kapustnych przewyższa swoim potencjałem plonowania odmiany klasyczne, nieodporne na kiłę.

Kreacja posiada bardzo dobrą zimotrwałość i toleruje uprawę na słabszych stanowiska, co sprawia, że może być uprawiana we wszystkich regionach kraju i na wszystkich stanowiskach, a w szczególności na tych zakażonych pływkami kiły.

Pirol – odmiana mieszańcowa zarejestrowana w Polsce w 2022 r. Charakteryzuje się wysokim potencjałem plonowania, potwierdzonym w doświadczeniach urzędowych COBORU: 113% wzorca w 2019 r., 113% wzorca w 2020 r. i 108% wzorca w 2021 r. Tak wysokie wyniki potwierdzają stabilność plonowania w zmiennych warunkach klimatycznych i na zróżnicowanych stanowiskach.

Mocny wigor jesienny odmiany daje możliwość szerokiego okna siewu. Pirol wysiany w terminie opóźnionym jest w stanie rozbudować silną rozetę, która zapewni odpowiednie przezimowanie. Genetyczna odporność na wirusa żółtaczki rzepy (TuYV) i suchą zgniliznę kapustnych oraz odporność na pękanie łuszczyn i wyleganie chronią wysoki plon do samego zbioru.

Stanley
– odmiana populacyjna rzepaku ozimego, której doskonała odporność na choroby, bardzo wysoka zimotrwałość oraz równomierność dojrzewania gwarantują wysoki i regularny w latach potencjał plonowania. Na polu wyróżnia się nieco niższymi roślinami tworzącymi wyrównany łan, gęsto wypełniony łuszczynami.

Spośród odmian populacyjnych odznacza się bardzo wysokim jesiennym wigorem, co powoduje, że można rozważać jego siew również w terminach wykraczających poza optymalne dla danego regionu. Dodatkowym atutem jakościowym jest wysoka zawartość tłuszczu w nasionach.

Cena pszenicy na Matif wzrosła w minionym tygodniu o 5 euro/t

0
Cena pszenicy na Matif

Cena pszenicy na Matif wzrosła w minionym tygodniu pod wpływem gwałtownego spadku eksportu z Rosji i umocnienia euro wobec dolara. Kurs euro/dolara spadł o blisko 1 procent w skali tygodnia do poniżej 1,17 dolara za euro w piątek. Automatycznie wspierało to ceny kontraktów wyrażone w euro, czyli notowanych na Matif w porównaniu do ich amerykańskich odpowiedników. Jednocześnie podaż pszenicy w rosyjskich portach gwałtownie zmalała, a lipcowy eksport ma być najniższy od lat.

Ceny pszenicy na Matif – seria na wrzesień i grudzień (niebieska linia)

Mimo, że na zamknięciu piątkowej sesji cena pszenicy na Matif (Euronext) z dostawą we wrześniu 2025 r. spadła o 0,50 eur/t do 201,0 eur/t, to w skali tygodnia pszenica na Matif z dostawą we wtrześniu odbiła w górę o 5,25 euro (2,7 procent). Cena pszenicy na Matif z dostawą w grudniu 2025 roku sięgnęła poziomu 211 eur/t na zamknięciu tygodnia w porównaniu do 206,0 eur/t tydzień wcześniej.

Mniejsza podaż podniosła lekko ceny pszenicy na Matif

Za wzrost cen pszenicy na Matif odpowiadają opóźnienia w zbiorach w Rosji i wstrzymywanie się sprzedawców po niedawnym spadku cen. Spowodowało to wyczerpanie się podaży w rosyjskich portach. Również we Francji ograniczenie sprzedaży nowego ziarna zrównoważyło presję wynikającą z szybkiego postępu zbiorów i znacznie lepszych niż początkowo oczekiwano plonów.

Według FranceAgriMer, do 7 lipca zakończono 30% zaplanowanych zbiorów, co stanowi jest tempem dwukrotnie wyższym od średniej.

Rosja podejmuje działania w celu przyspieszenia eksportu

Rząd Rosji podjął w minionym tygodniu działania mające na celu zwiększenie eksportu produktów rolnych po tym, jak międzynarodowa sprzedaż pszenicy spadła do najniższego poziomu od 2008 r. 

Wiceminister rolnictwa Andriej Razin poinformował w zeszłym tygodniu, że ze względu na warunki pogodowe zbiory rozpoczną się w tym roku później – zboże zebrano z obszaru o 60% mniejszego niż w 2024 roku.

Jednak według IKAR sytuacja eksportowa ustabilizuje się w ciągu tygodnia, kiedy na rynku pojawią się nowe zbiory pszenicy. IKAR szacuje, że eksport pszenicy w lipcu wyniesie około 2 milionów ton. IKAR spodziewa się, że lipiec 2025 roku będzie najsłabszym miesiącem pod względem eksportu pszenicy od 2008 roku, zanim Rosja stała się największym eksporterem pszenicy na świecie.

Według szacunków IKAR eksport pszenicy w ubiegłym roku wyniósł 40,8 mln ton, w tym 8,2 mln ton do Egiptu, 3,1 mln ton do Turcji, 2,8 mln ton do Bangladeszu, 1,7 mln ton do Algierii i 1,6 mln ton do Izraela.

 Najwięksi eksporterzy pszenicy na świecie (dane FAO)

Okresowe zmiany notowań giełdowych zbóż i oleistych (Matif / Chicago)


Źródło cen: Euronext-Paryż (MATIF), CBoT, barchart.com

Od Kutnowianki do Euforii. Hodowla Roślin Strzelce świętuje 80 lat!

0
Hodowla Roślin Strzelce

171 odmian w 13 gatunkach – tak w liczbach przedstawia się sukces Hodowla Roślin Strzelce, która w tym roku triumfuje 80 lat działalności. Początki nie były jednak kolorowe, a mozolna praca pod uciskiem komunistycznego ustroju nie dawała hodowcom dużego pola do popisu.

8 listopada 1945 roku rozpoczęła się historia strzeleckiej hodowli, której celem była hodowla jęczmienia i pszenicy na potrzeby powojennej Polski. Obecnie tworzymy odmiany i prowadzimy reprodukcję nasienną dla polskich rolników, ale również 16 krajów Unii Europejskiej. Co roku z naszych zakładów wyjeżdża ponad 14 tys. ton kwalifikowanych nasion odmian wyprowadzonych wyłącznie przez naszych hodowców. Cały dorobek prezentujemy dzisiaj tutaj, 17 czerwca w Strzelcach. Ten Dzień Pola organizowany jest dla Was, drodzy rolnicy – mówił Wojciech Błaszczak, prezes Hodowli Roślin Strzelce podczas otwarcia wydarzenia.

Niesamowity postęp

Historia strzeleckich odmian rozpoczęła się od Kutnowianki, odmiany pszenicy ozimej zarejestrowanej w 1965 roku. Poletka doświadczalne zajmowały wówczas kilka hektarów, obecnie są to już 53 hektary. O postępie świadczy jednak nie tylko wzrost areału, a ilość wyprowadzonych odmian. W latach 1945-1970 wyhodowano ich niespełna trzy, w kolejnych dwóch dekadach było to już natomiast dziesięć kreacji pszenicy, owsa, bobiku czy łubinów. Przełom nastąpił po upadku Żelaznej Kurtyny. W latach 1990-2015 roku udało się wypuścić bagatela 63 odmiany. I choć wynik był imponujący hodowcy nie spoczęli na laurach. W przeciągu ostatniej już tylko dekady udało się wyhodować kolejne 65 nowych kreacji w 7 kluczowych gatunkach!

Perły w koronie

Wśród wszystkich 171 wyhodowanych kreacji warto wymienić kilka tych, które zapadły najbardziej w pamięci – owies Akt i Bingo, jęczmień jary Stratus czy pszenica ozima Zyta. Obecną perłą w strzeleckiej koronie jest natomiast Euforia odmiana pszenicy ozimej, która jest rynkowym hitem docenianym przez rolników w Polsce, ale i również Niemczech czy na Litwie. Zarejestrowana w 2018 roku cieszy się niesłabnąca popularnością dzierżąc pierwsze miejsce z reprodukcją nasienną na 19 tysiącach hektarów. 

Wieloletnie sukcesy nie biorą się z niczego. To efekt zaangażowania pracowników, dobrego doboru kadry, ale też finansowania. Tylko w samym 2025 roku na hodowlę wydaliśmy 14,6 mln złotych. A to tylko 1% sumy, którą inwestuje chociażby niemiecki KWS. Jesteśmy mimo to jedną z ważniejszych hodowli w tej części Europy podkreślał Marek Luty, dyrektor działu marketingu i rozwoju produktu w Hodowli Roślin Strzelce.

Hodowla Roślin Strzelce – odmianowe nowości

Za proporcjonalnie niskim nakładem nie idą jednak efekty pracy. Strzelecka hodowla nie zwalnia tempa. Podczas organizowanych Dni Pola pochwaliła się swoimi kolejnymi nowościami. Do palety pszenżyt ozimych dołącza odmiana Comodoro, która w styczniu na targach Polagra Premiery zdobyła Złoty Medal 2025. Do kolekcji rzepaków wchodzi Zodiak – najlepiej plonująca odmiana populacyjna. A w pszenicach? Tu nowości jest kilka – Vanilia (powstała z krzyżówki dwóch topowych odmian RGT Reform i Euforii), Indiana z bezkonkurencyjnym poziomem odporności na choroby i genem żytnim, Emocja jako siostra i następczyni Euforii oraz Bestia z, jak mówią sami hodowcy, piekielnie dobrym plonowaniem. Wspomniane kreacje pszenic będą dostępne od 2026 roku.


– Zodiak to najnowsza odmiana ze strzeleckiej hodowli. W ciągu dwóch lat badań COBORU był najlepiej plonującą kreacją populacyjną, a w wielu lokalizacjach osiągnął wyniki dorównujące wzorcowym odmianom mieszańcowym. Pokazuje to, że potencjał plonowania tej populacji jest ponadprzeciętny i przy prawidłowym prowadzeniu łanu można uzyskać z niej wyjątkowo dobre rezultaty. Cały proces hodowlany odmiany Zodiak odbywał się na glebach klasy IV–V (silny stres suszowy), dzięki czemu udało się wyselekcjonować odmianę o dobrze rozwiniętym systemie korzeniowym, który zwiększa efektywność pobierania wody, zwłaszcza w okresach jej niedoborów mówił Michał Stefanowicz, hodowca rzepaku ozimego w Hodowli Roślin Strzelce.

Rolnicy beneficjentami i współudziałowcami

Nie byłoby jednak hodowli i nowych odmian oraz reprodukcji nasiennej gdyby nie rosnący popyt. Polscy rolnicy są nie tylko beneficjentami tego postępu hodowlanego, ale i również współudziałowcami. Większość środków pozyskiwanych przez hodowlę pochodzi z uiszczanych opłat licencyjnych zawartych w kwalifikowanym materiale siewnym.

– Na rynku radzimy sobie świetnie, ponieważ wiemy, jak to robić. Szanowni rolnicy, przez 80 lat dostarczaliśmy Wam doskonałe odmiany i mamy zamiar to robić przez kolejne 80. Co najmniej! – spuentował Marek Luty.

Ciepło, duszno i parno-tak upłynie nam 15 lipca

0
Pogoda 15 lipca
Pogoda 15 lipca
Pogoda 15 lipca

Intensywne opady w czwartek i piątek nie są jeszcze przesądzone

Przed nami ciepła noc z dużym i umiarkowanym zachmurzeniem. Padać raczej nigdzie nie powinno. Na wybrzeżu i Suwalszczyźnie nad ranem pojawią się zamglenia i mgły. Noc ciepła- o świcie od 13 stopni na Kaszubach do 14-16 na wschodzie i zachodzie kraju; 16-17 w centrum do 18 na południu.

15 lipca deszcz popada miejscami na zachodzie i wschodzie kraju. W pasie od południowej Polski po centrum i północ również są szanse na przelotne opady ale pojawią się na może 5-10% obszaru, tak więc dzień w większości kraju upłynie sucho z umiarkowanym zachodnim wiatrem.

Na zachodzie późnym popołudniem znad Niemiec dotrą burze z ulewami do 50 mm i drobnym gradem do 1-2 cm. Miejscami silniej powieje do 70 km/h.

Osobna strefa burz również z ulewami wystąpi miejscami na północnym wschodzie- szczególnie na Podlasiu.

Kolejne dni nadal burzowe. Prognozy rozjeżdżają się w czwartek. Jedne modele pogodowe sugerują większe stacjonarne opady na południu i w centrum kraju zaś inne; że lokalnie słabo przelotnie popada. Sytuacja zapewne wyjaśni się w środę o poranku.

Dlaczego warto zostawić resztki pożniwne na polu? Tanie źródło materii organicznej i mikroelementów

0
Resztki pożniwne

Wielu rolników nadal nie docenia wartości, jakie niosą resztki pożniwne. A szkoda, bo te są cennym źródłem makro- i mikroelementów oraz materii organicznej. Jednak, aby w pełni wykorzystać ich potencjał, warto podjąć działania mające na celu przyśpieszenie rozkładu.

W uprawie roślin powstaje nie tylko plon główny, ale także plon uboczny. Stosunek masy plonu głównego do masy resztek pozostawionych (czyli plonu ubocznego) na polu po zbiorze zależy od rośliny uprawnej. W przypadku zbóż wynosi od 1:0,5 do 1:1,5. Dla kukurydzy na ziarno stosunek plonu głównego do ubocznego to 1:2, a masa tego drugiego może dochodzić nawet do 30 t/ha. Z kolei stosunek resztek pożniwnych do masy plonu rzepaku wynosi 1:2. Masa plonu ubocznego w przypadku tej rośliny może sięgać 10-12 t/ha. Takie resztki, np. słomę, można zebrać i wykorzystać w gospodarstwie lub sprzedać. Innym rozwiązaniem jest pozostawienie ich na polu.

Znaczenie resztek pożniwnych

Według szacunków, w Polsce produkuje się ok. 30 mln ton słomy rocznie, z czego tylko ok. 10% zostaje na polach. Słoma pozostawiona na polu poprawia strukturę gleby, jej zdolność do zatrzymywania wody oraz wpływa na zwiększenie aktywności mikroorganizmów. Takie resztki pożniwne będą także źródłem materii organicznej. Współczynnik reprodukcji materii organicznej dla tony słomy wynosi między +0,175 a +0,210. Oznacza to, że pozostawienie tony słomy zwiększa zawartość materii organicznej w glebie od 0,175 do 0,210 tony. Dla porównania wartość tego współczynnika dla tony obornika wynosi +0,070, a dla 1 m3 gnojowicy od +0,014 do +0,028.

Resztki pożniwne stanowią bogate źródło składników pokarmowych. Pozostałości po zbiorach poszczególnych roślin różnią się ich zawartością. Tona plonu ubocznego zbóż zawiera 6-10 kg/ha K2O, 3-15 kg/ha azotu, 3-4 kg/ha CaO, 1,2-2 kg/ha P2O5 oraz bor, miedź i molibden. Tona resztek pożniwnych kukurydzy na ziarno dostarcza średnio 15 kg K2O, 10 kg azotu, 2,5 kg P2O5, 4 kg CaO oraz 2 kg MgO. Z kolei tona pozostałości po zbiorze rzepaku zawiera 20-22 kg/ha K2O, 15-18 kg/ha CaO, 13-15 kg/ha MgO, 7-9 kg/ha azotu, 3-3,5 kg/ha P2O5, a także bor, miedź, cynk, mangan czy molibden.

Ryzyko pozostawienia resztek pożniwnych

Pozostawienie resztek po zbiorze na polu ma także pewne wady. Pozostałości po zbiorach są źródłem patogenów – np. grzybów wywołujących fuzariozy, septoriozy, rdze, mączniaki czy rynchosporiozę. Należy jednak mieć na uwadze, że ten problem dotyczy głównie gospodarstw, w których występują monokultury. Przestrzeganie prawidłowego płodozmianu pozwoli ograniczyć ryzyko nasilenia chorób grzybowych. Na zahamowanie rozwoju patogenów wpłynie także zastosowanie na resztki pożniwne preparatów biologicznych. Mikroorganizmy zawarte w takich środkach natychmiast kolonizują pozostałości po zbiorze, utrudniając rozwój patogenów.

Rozkład resztek pożniwnych

Resztki organiczne trafiające do gleby podlegają mineralizacji oraz humifikacji. Procesy te zachodzą równolegle, a produkty powstałe w jednym są włączane do tego drugiego. Mineralizacja polega na rozkładzie materii organicznej do prostych związków mineralnych. Prowadzi do degradacji materii organicznej, ale z drugiej strony dzięki temu procesowi dochodzi do udostępnienia składników pokarmowych dla roślin. Z kolei w trakcie humifikacji powstaje próchnica (humus). To także proces rozkładu materii organicznej.

Jednak drugim etapem humifikacji jest synteza swoistych związków próchnicznych. Na tempo rozkładu słomy w glebie wpływają głównie: wilgotność i odczyn gleby, temperatura, dostępność azotu, a także rozdrobnienie resztek oraz głębokość ich przykrycia. Proces najefektywniej będzie zachodził przy wilgotności 60-70%, temperaturze powyżej 15°C oraz pH 6,0-7,0. Optymalny stosunek C:N wynosi 30:1.

Do prawidłowej mineralizacji słomy niezbędny jest tlen. Głębokość przykrycia resztek powinna wynosić 8–12 cm. Na glebach lekkich można słomę przykryć głębiej, z kolei na ciężkich zaleca się w ogóle zrezygnować z wymieszania resztek. W przypadku takich stanowisk deficyt tlenu w niższych warstwach gleby spowoduje, że resztki pożniwne zaczną gnić, co może skutkować wydzielaniem toksycznych substancji, które będą hamowały rozwój rośliny następczej oraz wpływały na zwiększenie podatności roślin na porażenie przez patogeny, np. grzyby z rodzaju Fusarium. Dodatkowo, w przypadku suszy (już niezależnie od rodzaju gleby) także lepiej zrezygnować z przykrycia resztek i pozostawić je w formie mulczu.

Sprawdź także: Materia organiczna, substancja organiczna i próchnica glebowa – co jest czym i jaką pełni rolę?

Przyśpieszyć rozkład

Naturalny proces rozkładu słomy jest powolny. Stosunek C:N w glebie wynosi 10:1. W przypadku słomy zbóż stosunek C:N waha się od 60:1 (słoma jęczmienna) do nawet 100:1 (pszenna). Słoma jest więc bogata w węgiel, ale uboga w azot. To spowalnia rozkład biomasy przez mikroorganizmy. Dlatego też należy podjąć działania przyśpieszające ten proces. Zwiększenie tempa rozkładu resztek pożniwnych skutkuje szybszym uwolnieniem składników pokarmowych dla rośliny następczej. Co może pozwolić na ograniczenie konieczności stosowania nawozów (Tab. 1, 2).

Nawozy azotowe i wapniowe

Bakterie potrzebują ok. 0,8 kg azotu, żeby rozłożyć 100 kg słomy. Azot ten będą czerpały z gleby, co może spowodować jego deficyt dla rośliny następczej. Dlatego też, aby zapewnić bakteriom odpowiedni poziom azotu, niezbędny do szybkiego rozkładu resztek pożniwnych, bez szkody dla rośliny następczej, warto zastosować nawozy azotowe. Na pozostałości roślin można zaaplikować każdy nawóz azotowy, jednak szczególnie polecane są nawozy płynne, np. RSM czy roztwór mocznika, ponieważ pozwolą na równomierne pokrycie słomy oraz są najlepiej przyswajalne.

Rozkład resztek pożniwnych przyspieszy także aplikacja nawozów wapniowych, ale tylko wtedy, gdy zastosowany zostanie także nawóz azotowy. Wapno powoduje wzrost aktywności mikroorganizmów, co pozwoli na zwiększenie tempa rozkładu resztek. Ograniczy także toksyczny wpływ kwasów powstających podczas rozkładu słomy. W zależności od pH gleby oraz ilości słomy nawozy wapniowe należy stosować w dawce od 0,5 do 1,5 t/ha CaO.

Kwasy humusowe

Kwasy humusowe to jeden ze składników próchnicy. Są swojego rodzaju magazynem wody, gromadząc ją i udostępniając roślinom, kiedy zajdzie taka potrzeba. Wysoki poziom kwasów humusowych w glebie ułatwia powstawanie struktury gruzełkowej gleby oraz zapobiega jej zaskorupieniu. Poprawiają one także strukturę gleby, jej napowietrzenie oraz dostępność składników pokarmowych dla roślin. Warto je zastosować na resztki pożniwne, ponieważ wspomagają namnażanie mikroorganizmów glebowych rozkładających pozostałości roślin po zbiorze. Dzięki poprawie warunków wodno-powietrznych resztki nie gniją, tylko ulegają prawidłowemu rozkładowi.

Biopreparaty a resztki pożniwne

Rozkład celulozy, która jest głównym składnikiem budulcowym słomy, przeprowadzają mikroorganizmy występujące naturalnie w glebie. Jednak szczególnie na glebach przesuszonych i wyjałowionych warto też zastosować preparaty biologiczne. Zastosowanie biopreparatu na resztki pożniwne pozwoli na zwiększenie puli mikroorganizmów przeprowadzających proces rozkładu, które będą się szybko namnażać. Źródłem węgla i energii będą dla nich pozostawione na polu resztki. Z czasem masa słomy zostanie zredukowana, zwiększy się natomiast masa bakterii i grzybów.

Duża ilość mikroorganizmów wpłynie na poprawę struktury gleby, jej napowietrzenia oraz zdolności do zatrzymywania wody. Dodatkowo pożyteczne mikroorganizmy będą konkurować o miejsce i składniki pokarmowe z patogenami, co może spowodować ograniczenie liczebności tych drugich. Składnikiem biopreparatów dedykowanych do stosowania na resztki pożniwne są na ogół bakterie z rodzaju Bacillus, czasem grzyby z rodzaju Trichoderma. Nie zawsze w etykietach takich środków znajdziemy precyzyjne informacje o ich zawartości. Czasem widnieje tylko taki zapis: „odpowiednio dobrane mikroorganizmy” albo „efektywne mikroorganizmy”.

Wprowadzając resztki pożniwne poprawiamy kondycję i żyzność gleby. fot. M.Piśny.

Zalecenia

Produkty zwiększające tempo mineralizacji resztek pożniwnych trzeba aplikować możliwie szybko po zbiorze plonu głównego. Przed zastosowaniem preparatu resztki powinny być starannie rozdrobnione i równomiernie rozłożone po polu, co ułatwi ich rozkład. Już po aplikacji resztki należy płytko wymieszać z glebą lub docisnąć wałami. Niektóre preparaty powinny być stosowane na wilgotną glebę (np. EM Naturalnie Aktywny). Z kolei w przypadku innych, jeśli jest sucho, producent zaleca zwiększenie ilości wody – nawet do 600 l/ha. Aplikację najlepiej wykonać w pochmurny dzień albo wcześnie rano lub wieczorem, kiedy nasłonecznienie nie jest jeszcze takie duże.

Część producentów zaleca dodanie do swojego środka nawozu azotowego (np. Bi Słoma, Słoma Finito). Inni natomiast wykluczają łączenie swoich produktów ze środkami ochrony roślin i nawozami (np. Humus Active na resztki pożniwne). Jak w przypadku wszystkich innych środków aplikowanych na polu także przed zastosowaniem preparatów przyśpieszających rozkład resztek pożniwnych – bez względu na ich skład – należy uważnie czytać etykiety.

135 mm w Zakopanem i 95 mm w Rawie Mazowieckiej. Przegląd sum opadów do 12 lipca na terenie Polski

0
Suma opadów deszczu do 12 lipca włącznie
Suma opadów deszczu do 12 lipca włącznie
Suma opadów deszczu do 12 lipca włącznie

135 mm- tyle deszczu spadło przez 12 dni lipca w Zakopanem i jest do 70% normy opadów dla Lipca (norma to 100%). Na nizinach najbardziej mokrą okolicą jest Rawa Mazowiecka w woj. Łódzkim; Mogielnica i Radom na Mazowszu- tutaj stacje meteorologiczne zanotowały już blisko 100 mm deszczu.

Kolejnym bardzo mokrym regionem jest Łomża, Ostrołęka (deszcze ciągłe) oraz Podkarpacie wraz z Zieloną Górą i Roztocze; gdzie notujemy powyżej 60 mm deszczu głównie pochodzenia burzowego, konwekcyjnego.

Cały czas znajdują się jednak regiony z niewielkimi opadami. Tak jest w wąskim pasie od Puław po Sandomierz, Tarnobrzeg; powiatu Mławskiego po środkowe, zachodnie, północne Kujawy aż po Kaszuby; powiat Wałecki w woj. Zachodniopomorskim; Sieradza po Wieluń oraz pojedyncze miejscowości w woj. Dolnośląskim; gdzie suma opadów nie przekroczyła jeszcze 30 mm.

Według prognoz na szczęście- bo wody jeszcze potrzeba i nieszczęście bo czas już żniw opadów w tym tygodniu jeszcze nie zabraknie. Będą one głównie pochodzenia burzowego, zatem większe szanse na opady będą w dolinach rzek, jezior, bagien niż na suchych terenach.

Z obecnych opadów bardzo cieszy się kukurydza i łąki, które przy obecnych warunkach będą czuć się jak w raju.