Strona główna Blog Strona 149

Pogoda 22 stycznia- ochłodzenie/ ocieplenie i znów ochłodzenie

0
Pogoda 22 stycznia
Pogoda 22 stycznia

W nocy od -21 do -1 stopnia

W nocy bezchmurnie. Na termometrach od -21/-18 stopni na Warmii, Mazurach, Żuławach, Podlasiu, Kurpiach do -18/-15 stopni na Kaszubach, Lubelszczyźnie i wschodzie Mazowsza. Na zachodzie kraju około -11/-7 stopni. W centrum i na południu od -10 do -5 stopni ale miejscami od ziemi kaliskiej po opolską tylko -2/-1 stopień.

Pogoda w dzień- ochłodzenie na północy kraju i silny wiatr

Silny wiatr który powróci jutro na Mazowsze, Kujawy, Podlasie, Mazury, Warmię, Żuławy nie pozwoli na taki wzrost temperatury jak dziś. Przez to na Suwalszczyźnie znów maksymalnie tylko -10 stopni. Wieczorem silniej powieje też na północy i wschodzie Łódzkiego i północy Lubelskiego. Wiatr ze wschodu.

W sobotę ocieplenie

Chmury które napłyną do nas w piątek ocieplą nam noce. W sobotę o poranku od -12 do -2 stopni a w ciągu dnia od -9 na Suwalszczyźnie do +2 na południu kraju. Odwilż na południu kraju to zwiastun ocieplenia. W nocy z soboty na niedzielę na południu kraju będzie na plusie. W niedzielę odwilż sięgnie także Zielonej Góry, Łodzi czy Lublina a być może zawędruje aż po Szczecin, Toruń, Siedlce. Nie ma jeszcze pewności co do opadów- ale jest ryzyko póki co, że popada na południu, zachodzie i w centrum deszcz. W Krakowie w najcieplejszym momencie dnia w niedzielę może być i +8 stopni. Dokładne dane, które się sprawdzą znane będą dzień wcześniej czyli w sobotę a dzis można jedynie nakreślić trend.

Po ociepleniu w weekend od wtorku prawdopodobnie temperatura spadnie ale co, jak, gdzie i do ilu to nic nie wiadomo.

Pogoda 22 stycznia

UE i Indie o krok od historycznego porozumienia. Czy polscy rolnicy mają się czego obawiać?

0
Umowa handlowa z Indiami

Podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos, Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen ogłosiła przełom: Unia Europejska i Indie są „o krok” od podpisania umowy o wolnym handlu (FTA). Po niemal dwóch dekadach impasu, negocjacje mają zostać sfinalizowane 27 stycznia 2026 roku w New Delhi. Analizujemy, co ta „matka wszystkich umów” oznacza dla polskiego sektora agro.

Zaledwie kilka dni po podpisaniu kontrowersyjnej umowy z krajami Mercosur, Bruksela domyka kolejny gigantyczny projekt handlowy. Tym razem jednak narracja jest inna. Podczas gdy Mercosur budzi przerażenie wśród producentów wołowiny i drobiu, porozumienie z Indiami – krajem o populacji 1,4 miliarda ludzi – jest przedstawiane jako wielka szansa dla eksporterów technologii i produktów premium.

Przeczytaj również – Rekordowe zasiewy pszenicy w Indiach – dlaczego tam uprawa opłaca się najbardziej na świecie?

Strategiczne wyłączenia: Rolnictwo pod ochroną

Kluczową wiadomością dla europejskich farmerów jest fakt, że sektor rolny został uznany przez obie strony za „wyjątkowo wrażliwy”. Indie, gdzie rolnictwo daje utrzymanie prawie połowie ludności, nie zgodziły się na pełną liberalizację.

Dzięki temu:

  • Brak zalewu tanim towarem: Najbardziej wrażliwe rynki, takie jak nabiał, cukier oraz kluczowe gatunki zbóż, mają pozostać chronione wysokimi cłami lub ścisłymi kontyngentami.
  • Bezpieczeństwo polskiego cukru i mleka: Polska branża cukrownicza i mleczarska, obawiająca się konkurencji ze strony indyjskich gigantów, może odetchnąć – na ten moment nie przewiduje się bezcłowego otwarcia granic dla tych produktów.

Szanse dla Polski: Jabłka i technologie

Polska strona od początku negocjacji kładła nacisk na kilka priorytetowych obszarów, w których upatruje szans na ekspansję:

  1. Ekspansja sadownicza: Polscy sadownicy liczą na zniesienie barier fitosanitarnych. Jeśli umowa uprości procedury kwarantanny, polskie jabłka mogą stać się hitem na indyjskim rynku, zastępując tam owoce z USA czy Chile.
  2. Produkty Premium i GI: Umowa zapewni ochronę Oznaczeń Geograficznych. To szansa dla producentów regionalnych specjałów, którzy zyskają narzędzia do walki z podróbkami na tamtejszym rynku.
  3. Maszyny i Agri-Tech: Indie modernizują swoje rolnictwo. Polscy producenci maszyn rolniczych i systemów nawadniania zyskają preferencyjne warunki eksportowe, co może być silnym impulsem dla krajowego przemysłu maszynowego.

Ciemna strona: Pestycydy i „lustrzane klauzule”

Mimo optymizmu Brukseli, polskie organizacje rolnicze (m.in. KRIR) pozostają czujne. Głównym punktem zapalnym są standardy produkcji.

„Nie możemy pozwolić na import produktów z Indii, które nie spełniają surowych norm Zielonego Ładu, podczas gdy nasi rolnicy są nimi obciążeni” – to najczęstszy argument podnoszony w kuluarach.

Problemem pozostaje kwestia pozostałości pestycydów (szczególnie w indyjskim ryżu i przyprawach) oraz tzw. podatek węglowy (CBAM). Indie domagają się ulg w opłatach emisyjnych, co według polskich rolników może prowadzić do nieuczciwej konkurencji kosztowej.

Co dalej?

Harmonogram jest napięty. W dniach 25–27 stycznia 2026 r. delegacja UE z Ursulą von der Leyen na czele odwiedzi New Delhi. Jeśli nie wydarzy się nic nieoczekiwanego, 27 stycznia poznamy ostateczny tekst porozumienia.

Źródło: Komisja Europejska, Reuters, opracowanie własne Agroprofil

Ceny zbóż – prognozy 2026. Czy rekordowe zbiory w raporcie IGC zbiją notowania?

0
Rynek zbóż 2026/27 - IGC

Ceny zbóż – prognozy 2026: Po publikacji głośnego raportu USDA z 12 stycznia, który wstrząsnął rynkami za oceanem, przyszedł czas na dane z Międzynarodowej Rady Zbożowej (IGC). Najnowsze prognozy nie pozostawiają złudzeń: świat zalewa rekordowa ilość ziarna. Dla rolników kluczowe jest pytanie – jak globalna nadprodukcja przełoży się na ceny zbóż w lokalnych skupach na koniec 2026 roku?

Globalny rekord produkcji: Kukurydza i pszenica w górę

Najnowszy raport IGC (styczeń 2026) podniósł szacunki światowej produkcji o astronomiczne 31 mln ton względem raportu listopadowego. Całkowite zbiory zbóż (pszenicy i paszowych) mają osiągnąć niebotyczny poziom 2 461 mln ton.

  • Produkcja kukurydzy: Dzięki świetnym wynikom w USA i Chinach wzrośnie o 6% r/r (do 1 313 mln t).
  • Produkcja pszenicy: Wyższe plony w Argentynie i Kanadzie wyśrubowały wynik do rekordowych 842 mln ton.
  • Zapasy u eksporterów: IGC przewiduje, że zapasy końcowe u największych światowych graczy wzrosną aż o 40% rok do roku, co tworzy potężną presję spadkową na globalne notowania.

Polska perspektywa: Głos z globalnego rynku vs rzeczywistość

Warto skonfrontować te dane z przewidywaniami dotyczącymi naszego rodzimego podwórka. Prognozy analityków z Credit Agricole (Agromapa), oparte na grudniowych prognozach USDA oraz bieżącej wtedy sytuacji rynkowej, nie napawają optymizmem tych, którzy liczyli na szybkie odbicie cen.

Eksperci banku zapowiadają, że na koniec 2026 roku cena pszenicy w Polsce wyniesie ok. 800 zł/t, natomiast w przypadku kukurydzy prognozują poziom 850 zł/t. Takie stawki oznaczają, że rynek będzie musiał funkcjonować w warunkach niskiej rentowności przez dłuższy czas, a kluczowym czynnikiem hamującym wzrosty pozostaje ogromna podaż ziarna na rynkach światowych, potwierdzona właśnie przez IGC.

Notowania soi i ryżu

Mimo stabilnego popytu, podindeks cen soi spadł o netto 9% ze względu na rekordowe zbiory w Brazylii. Wyjątkiem na rynku pozostaje ryż, którego ceny wzrosły o 5% w wyniku powodzi w Tajlandii, jednak ten trend ma charakter lokalny i nie wpływa na ogólny, „niedźwiedzi” nastrój na rynku zbóż.

Co z sezonem 2026/27?

IGC patrzy już w przyszłość, prognozując na kolejny rok nieznaczny spadek powierzchni zasiewów pszenicy. Przy średnich plonach przyszłoroczne zbiory tego gatunku mogą być o ok. 2% niższe. Jednak przy obecnej rekordowej nadprodukcji i ogromnych zapasach, które zostaną przeniesione na kolejny rok, powrót do cen powyżej 1000 zł/t wydaje się w najbliższych kilkunastu miesiącach mało prawdopodobny.

Kluczowe dane raportu IGC (styczeń 2026):

Ceny zbóż: Prognoza Agromapa (koniec 2026):

  • Pszenica: ok. 800 zł/t
  • Kukurydza: ok. 850 zł/t

Źródło: Międzynarodowa Rada Zbożowa (IGC) / Credit Agricole Agromapa

Gorący wtorek w Strasburgu. Wielki protest rolników zakończył się starciami z policją [PODSUMOWANIE]

0

Dzisiejsza manifestacja rolników w Strasburgu, zorganizowana pod egidą Copa-Cogeca, szybko zamieniła się w gwałtowną batalię o przyszłość europejskiego rolnictwa. Choć emocje powoli opadają, postulaty wykrzyczane dziś przed instytucjami unijnymi pozostają aktualne jak nigdy dotąd.

Bitwa o Strasburg: Gaz łzawiący i armatki wodne

Dzisiejsze zgromadzenie, które rozpoczęło się od pokojowego przemarszu, po godzinie 15:00 przybrało dramatyczny obrót. W stronę kordonów policji poleciały race i petardy, na co służby porządkowe odpowiedziały użyciem gazu łzawiącego oraz armatek wodnych.

Setki rolników, w tym liczne delegacje z Polski, zostały zmuszone do wycofania się w stronę swoich traktorów, szukając schronienia przed chmurami gazu. Imponujący sznur maszyn, który rozciągał się wzdłuż Bulwaru Pierre’a Fimlina i mostu Germaina Mullera, stał się symbolem determinacji branży, która czuje się „zapędzona w kozi róg” przez unijną biurokrację.

Dlaczego rolnicy wyszli na ulice? Główne powody gniewu

Dzisiejszy zryw był odpowiedzią na brak konkretnych działań po ostatnim posiedzeniu Rady AGRI-FISH. Rolnicy podkreślali, że mają dość ogólnikowych komunikatów i braku poczucia bezpieczeństwa. Kluczowe punkty zapalne to:

  • Umowa UE-Mercosur: Strach przed zalaniem rynku tanią żywnością z Ameryki Południowej, która nie spełnia unijnych norm środowiskowych i dobrostanowych.
  • WPR po 2027 roku: Brak jasnych deklaracji co do budżetu Wspólnej Polityki Rolnej oraz obawy przed likwidacją jej funduszy na rzecz ogólnych wydatków UE.
  • Presja kosztowa: Drastyczny spadek dochodów gospodarstw przy jednoczesnym wzroście cen środków produkcji i energii.
  • Błędy Green Deal: Nadmierne wymogi administracyjne, które zdaniem protestujących zamiast pomagać planecie, niszczą europejską produkcję żywności.

Noc w traktorach. Rolnicy czekają na głosowanie

Mimo że po godzinie 16:00 sytuacja w mieście zaczęła się uspokajać, wielu rolników zapowiedziało, że nie opuści Strasburga do środy. Ich celem było wywarcie bezpośredniego wpływu na europosłów, którzy jutro mają pochylić się nad kluczowymi umowami o wolnym handlu.

Prefektura Bas-Rhin wydała ostrzeżenia o utrudnieniach w ruchu, które mogą potrwać do wczesnych godzin popołudniowych w środę. Rolnicy zadeklarowali: „Byliśmy tu rano, byliśmy wieczorem i będziemy jutro – dopóki nie zobaczymy realnych zmian”.

Bądźcie z nami, śledźcie nasze kolejne relacje i sprawdźcie, czy głos rolników faktycznie wpłynie na decyzje Brukseli.

Dramat w Wielkopolsce: 1,5 miliona kur do utylizacji!!!

0

Walka z wirusem HPAI przybiera na sile. Służby weterynaryjne potwierdziły gigantyczne ognisko ptasiej grypy w miejscowości Starkówiec Piątkowski (powiat średzki). Skala strat jest porażająca – utylizacji poddanych zostanie aż 1,5 miliona sztuk kur niosek. To najpoważniejszy przypadek w tym regionie od początku roku.

Czarny scenariusz w Starkówcu Piątkowskim

Sytuacja w gminie Środa Wielkopolska jest krytyczna. Jak poinformował lek. wet. Tomasz Wielich, kierownik zespołu ds. zdrowia i ochrony zwierząt Wojewódzkiego Inspektoratu Weterynarii w Poznaniu, obecność wirusa w gospodarstwie w Starkówcu Piątkowskim została oficjalnie potwierdzona w niedzielę.

Od tego czasu na miejscu trwają intensywne działania służb. Skala produkcji w tym obiekcie sprawia, że jest to zdecydowanie największe ognisko ptasiej grypy w Wielkopolsce w 2026 roku. Decyzja administracyjna jest nieubłagana: wszystkie ptaki muszą zostać humanitarnie uśmiercone, a następnie poddane utylizacji, aby zapobiec dalszemu rozprzestrzenianiu się patogenu.

Bilans HPAI: Wielkopolska i Polska w liczbach

Według najnowszego raportu Głównego Inspektoratu Weterynarii (GIW), ognisko w powiecie średzkim jest:

  • 7. ogniskiem grypy ptaków u drobiu w samym województwie wielkopolskim,
  • 19. ogniskiem w skali całego kraju od początku bieżącego roku.

Eksperci podkreślają, że ptasia grypa (HPAI) to niezwykle groźna choroba wirusowa, która atakuje zarówno drób hodowlany, jak i ptactwo dzikie. Dynamika jej rozprzestrzeniania się w regionach o dużym zagęszczeniu ferm, takich jak Wielkopolska, stanowi ogromne wyzwanie dla całego sektora drobiarskiego.

W obliczu tak ogromnych strat, Inspekcja Weterynaryjna apeluje do wszystkich hodowców o bezwzględne przestrzeganie zasad bioasekuracji. Aby zminimalizować ryzyko zawleczenia wirusa do gospodarstwa, należy pamiętać o kluczowych zasadach:

  • Zabezpieczenie paszy: Uniemożliwienie kontaktu dzikiego ptactwa z paszą i wodą przeznaczoną dla drobiu.
  • Zakaz karmienia na zewnątrz: Drób powinien przebywać i być karmiony wyłącznie w zamkniętych budynkach inwentarskich.
  • Higiena osobista: Stosowanie dedykowanej odzieży i obuwia ochronnego przy obsłudze zwierząt oraz regularna dezynfekcja rąk i sprzętu.
  • Maty dezynfekcyjne: Utrzymywanie ich w należytej czystości i odpowiednim nasączeniu przy wjazdach i wejściach do fermy.

źródło: GIW

Bez tego zaświadczenia ARiMR może cofnąć płatności!

0

Rolnicy realizujący ekoschemat „Dobrostan zwierząt” muszą dopełnić kluczowego obowiązku. Czas na ukończenie szkolenia z zakresu ograniczania antybiotyków upływa w marcu 2026 roku. Brak certyfikatu może skutkować problemami z wypłatą środków z ARiMR.

Współczesna hodowla zwierząt stawia przed polskimi rolnikami coraz wyższe wymagania, nie tylko w zakresie wydajności, ale przede wszystkim bezpieczeństwa i jakości produkcji. Jednym z priorytetów Planu Strategicznego dla WPR na lata 2023-2027 jest racjonalizacja stosowania leków przeciwdrobnoustrojowych. Dla osób korzystających z dopłat dobrostanowych oznacza to konkretny obowiązek: obowiązkowe szkolenie.

Kogo dotyczy obowiązek szkoleniowy?

Jeśli w ramach kampanii dopłat bezpośrednich realizujesz ekoschemat „Dobrostan zwierząt”, musisz posiadać wiedzę z zakresu metod ograniczających stosowanie antybiotyków. Zasada ta dotyczy wszystkich hodowców, którzy zadeklarowali realizację tego wariantu.

Warto pamiętać, że jest to wymóg jednorazowy. Jeśli ukończyłeś już takie szkolenie w poprzednich latach i dostarczyłeś zaświadczenie do Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (ARiMR), nie musisz powtarzać kursu w bieżącej kampanii. Twoje uprawnienia są ważne do końca trwania obecnego Planu Strategicznego, czyli do 2027 roku.

Ważne daty: 14 i 21 marca 2026 roku

W kalendarzu rolnika luty i marzec to czas intensywnych przygotowań do sezonu, ale w 2026 roku należy w nim zakreślić dwie kluczowe daty:

  1. 14 marca 2026 r. – to ostateczny termin na fizyczne ukończenie szkolenia.
  2. 21 marca 2026 r. – to nieprzekraczalny termin na dostarczenie zaświadczenia do biura powiatowego ARiMR.

Uwaga! Nawet jeśli ukończysz kurs w terminie, ale zapomnisz o przekazaniu dokumentu do Agencji, wymóg zostanie uznany za niespełniony, co może narazić Twoje gospodarstwo na sankcje finansowe.

Gdzie i jak przejść szkolenie? Wybierz najwygodniejszą formę

System doradztwa rolniczego wyszedł naprzeciw potrzebom zapracowanych producentów rolnych, oferując trzy ścieżki zdobycia uprawnień:

  • Szkolenie online (e-learning): Najwygodniejsza opcja dostępna na platformie szkoleniadlarolnika.pl. Możesz je przejść w dowolnym momencie (24/7), nie odchodząc od komputera, co pozwala zaoszczędzić cenny czas.
  • Webinaria: Szkolenia transmitowane na żywo przez doradców z Wojewódzkich Ośrodków Doradztwa Rolniczego (WODR).
  • Szkolenia stacjonarne: Odbywają się w oddziałach ODR lub placówkach Centrum Doradztwa Rolniczego (CDR). To dobra okazja do bezpośredniej wymiany doświadczeń z innymi hodowcami.

Jak dostarczyć zaświadczenie do ARiMR?

Po pomyślnym ukończeniu kursu otrzymasz zaświadczenie. Możesz je przekazać do Agencji na kilka sposobów:

  • Elektronicznie: Przez aplikację eWniosekPlus (najszybsza i najpewniejsza metoda).
  • Osobiście: Składając dokument w biurze powiatowym ARiMR.
  • Pocztą: Wysyłając listem poleconym (decyduje data stempla pocztowego).

Ograniczenie antybiotyków w produkcji zwierzęcej to nie tylko wymóg urzędowy, ale krok w stronę zdrowszej żywności i walki z antybiotykoopornością. Dla rolnika to przede wszystkim warunek konieczny do pełnego wykorzystania dopłat w ramach ekoschematów.

Zajrzyj do swoich dokumentów już teraz:

  • Czy posiadasz już certyfikat z ubiegłych lat?
  • Jeśli nie – wejdź na stronę szkoleniadlarolnika.pl i zarezerwuj czas na kurs jeszcze w tym miesiącu.

📢 Zostało mało czasu! KGW muszą rozliczyć dotacje do końca stycznia, by nie zwracać pieniędzy!

0
Koła Gospodyń Wiejskich (KGW))

Jeśli czytają nas członkowie Kół Gospodyń Wiejskich (KGW) lub ich znajomi, to przypominamy o bardzo ważnym terminie. Czas na rozliczenie ubiegłorocznego wsparcia finansowego nieubłaganie dobiega końca, a stawka jest wysoka – brak formalności oznacza konieczność oddania całej otrzymanej kwoty!

Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (ARiMR) poinformowała, że do tej pory rozliczyło się jedynie około 5,5 tysiąca organizacji. Oznacza to, że blisko 70% kół wciąż nie złożyło sprawozdania! Ostateczny termin na dostarczenie dokumentów mija 31 stycznia 2026 r.

⚠️ Dlaczego to takie ważne?

Zasady są proste, ale rygorystyczne: jeśli sprawozdanie nie wpłynie do Agencji w terminie, pomoc finansowa uznawana jest za nienależną. W takim przypadku koło zostaje wezwane do zwrotu 100% otrzymanych środków. Nie warto ryzykować dorobku i funduszy na dalszą działalność!

🗓️ Co musisz wiedzieć?

  • Wydatkowanie: Pieniądze musiały zostać wydane na cele statutowe do 31 grudnia 2025 r.
  • Termin złożenia sprawozdania: Upływa 31 stycznia 2026 r. (wypada w sobotę).
  • Sposób złożenia: * Osobiście w biurze powiatowym ARiMR,
    • Pocztą (listem poleconym – liczy się data stempla!),
    • Przez system e-Doręczenia.

💡 Przekaż informację dalej!

Znasz kogoś z Koła Gospodyń Wiejskich? Wyślij im tę informację lub udostępnij ten post. Często w natłoku lokalnych wydarzeń i pracy społecznej łatwo przeoczyć biurokratyczne terminy. Pomóżmy koleżankom i kolegom z KGW uniknąć kosztownych problemów!

Żródło: ARiRM

WPR po 2027 roku: Wspólna już tylko z nazwy? Czy polski rolnik stanie się zakładnikiem „Krajowego Planu”?

0

Nadchodzi największy w historii zwrot w finansowaniu unijnej wsi. Komisja Europejska proponuje włączenie Wspólnej Polityki Rolnej do scentralizowanych Planów Krajowych, co może oznaczać koniec stabilnych, dedykowanych środków na rolnictwo. Czy polscy producenci żywności przegrają walkę o unijne euro z inwestycjami regionalnymi? Wyjaśniamy, jakie zagrożenia niesie ze sobą nowa architektura budżetowa po 2027 roku.

Jedna koperta na wszystko – jak zmieni się finansowanie?

Dotychczasowy model WPR opierał się na dwóch filarach: dopłatach bezpośrednich oraz funduszach na rozwój obszarów wiejskich (PROW). Reforma po 2027 roku zakłada likwidację tej odrębności i wrzucenie środków na rolnictwo do jednego worka z polityką spójności i rozwojem regionalnym. W praktyce oznacza to, że o podziale gigantycznej puli – stanowiącej 44% budżetu UE – decydować będą rządy krajowe w ramach tzw. Planów Krajowych.

Dla polskiego rolnika to sytuacja bez precedensu. Środki, które dotąd były „rezerwowane” na nawożenie upraw, modernizację parków maszynowych czy wsparcie młodych rolników, staną się elementem negocjacji międzyresortowych. Istnieje realne ryzyko, że w obliczu innych potrzeb państwa, rolnictwo zostanie zepchnięte na boczny tor, a rolnicy będą musieli konkurować o uwagę urzędników z samorządami budującymi drogi czy szpitale.

Renacjonalizacja WPR: 27 różnych pomysłów na rolnictwo

Największym zagrożeniem, na które wskazywali posłowie komisji AGRI, jest tzw. renacjonalizacja, czyli oddanie zbyt dużej władzy nad funduszami w ręce stolic. Jeśli każde z 27 państw członkowskich stworzy własny, unikalny system wsparcia, Wspólna Polityka Rolna przestanie być „wspólna”. Może to doprowadzić do drastycznych różnic w poziomie konkurencyjności między gospodarzami z różnych krajów.

Polski producent, dbający o uprawę kukurydzy czy rzepaku, może znaleźć się w gorszej sytuacji niż jego sąsiad z Niemiec czy Francji, jeśli polski Plan Krajowy położy mniejszy nacisk na bezpośrednie wsparcie dochodów rolniczych. Brak jednolitych reguł gry na poziomie UE uderza w fundament wspólnego rynku, tworząc system „rolnictwa wielu prędkości”, gdzie wysokość pomocy zależy od priorytetów i kondycji fiskalnej danego państwa.

Czy „bezpieczniki” Komisji Europejskiej wystarczą?

Komisja Europejska, świadoma krytyki, zapowiada wprowadzenie mechanizmów ochronnych. Komisarz ds. budżetu Piotr Serafin zapewnia, że w nowym systemie znajdą się minima budżetowe (tzw. ring-fencing), które mają zagwarantować, że określona część pieniędzy trafi wyłącznie na cele rolne i obszary wiejskie. Mówi się o gwarancji zachowania nominalnego poziomu finansowania, jednak przy obecnej inflacji i kosztach produkcji, „nominalne zachowanie” może oznaczać realny spadek siły nabywczej dotacji.

Kluczowym problemem pozostaje brak przewidywalności. Rolnictwo to biznes biologiczny, który wymaga planowania w perspektywie dekad, a nie rocznych cykli budżetowych. Jeśli Plany Krajowe będą podlegać częstym modyfikacjom pod wpływem bieżącej polityki, stabilność finansowa gospodarstw zostanie zachwiana. Przedstawiciele branży agro apelują: rolnictwo potrzebuje odrębnego, stabilnego budżetu, a nie elastyczności, która w praktyce może oznaczać niepewność.

Technika spotyka się ze stalą nierdzewną

0
Technika spotyka się ze stalą nierdzewną

Profesjonalne utrzymanie dróg zimą wymaga sprzętu, który jest nie tylko precyzyjny, ale przede wszystkim trwały i odporny na ekstremalne warunki pracy. Firma Amazone odpowiada na te potrzeby, wprowadzając na rynek nowe rozsiewacze IceTiger Inox oraz IceTiger S Inox. To maszyny zaprojektowane z myślą o intensywnej eksploatacji w służbach komunalnych, firmach utrzymania infrastruktury drogowej oraz u profesjonalnych usługodawców, którzy oczekują niezawodności, długiej żywotności i pełnej kontroli nad procesem rozsiewu.

Stal nierdzewna jako fundament trwałości i niezawodności

Kluczowym wyróżnikiem nowych modeli IceTiger Inox jest zbiornik podstawowy wykonany w całości z wysokiej jakości stali nierdzewnej. Takie rozwiązanie znacząco podnosi odporność rozsiewacza na korozję, która w zimowych warunkach stanowi jedno z największych zagrożeń dla sprzętu. Kontakt z agresywnymi materiałami rozsiewnymi, takimi jak sól drogowa czy solanka, a także stała wilgoć i ujemne temperatury nie wpływają negatywnie na funkcjonalność maszyny.

Konstrukcja zbiornika została zaprojektowana specjalnie z myślą o długotrwałej, intensywnej eksploatacji. Producent potwierdza jakość tego rozwiązania, obejmując zbiornik siedmioletnią gwarancją na przerdzewienia, co w segmencie rozsiewaczy do zimowego utrzymania dróg stanowi istotny argument przemawiający za inwestycją w technologię Inox.

Precyzyjne dozowanie dzięki Smart Precision System

Rozsiewacze IceTiger Inox oraz IceTiger S Inox wyposażono w zaawansowany Smart Precision System, który odpowiada za równomierny i kontrolowany przepływ materiału. Hydraulicznie napędzana taśma nośna zapewnia stabilne podawanie nawet bardzo wrażliwych materiałów, takich jak solanka czy drobny grys. Rozwiązanie to minimalizuje ryzyko zapychania się układu i pozwala na precyzyjne dawkowanie również przy bardzo małych ilościach materiału.

Za dokładne formowanie obrazu rozsiewu odpowiada tarcza rozsiewająca, umożliwiająca pracę w szerokościach od 1,5 do 8 metrów. Dzięki temu rozsiewacz można idealnie dopasować do specyfiki danego odcinka drogi, chodnika lub placu. Istotnym elementem systemu jest także elektryczne sterowanie punktem podawania materiału, zintegrowane z automatyczną regulacją prędkości obrotowej tarczy za pośrednictwem ISOBUS.

ISOBUS i pełna kontrola obrazu rozsiewu

Pełna kompatybilność z ISOBUS pozwala operatorowi na wygodne sterowanie wszystkimi funkcjami rozsiewacza bezpośrednio z terminala w kabinie pojazdu. System umożliwia precyzyjne ustawienie symetrycznego lub asymetrycznego obrazu rozsiewu, co ma kluczowe znaczenie podczas pracy na drogach wielopasmowych, mostach czy skrzyżowaniach.

Elastyczna regulacja wachlarza rozsiewu pozwala na dokładne dopasowanie szerokości roboczej do jednego lub dwóch pasów ruchu. W miejscach wymagających zwiększonej skuteczności, takich jak newralgiczne odcinki infrastruktury, możliwe jest zastosowanie podwójnej dawki materiału bez utraty kontroli nad równomiernością rozsiewu.

IceTiger Inox – rozwiązanie dla dużych zadań i wysokiej wydajności

Model IceTiger Inox w wersji podstawowej oferuje pojemność zbiornika 1000 litrów, którą można zwiększyć nawet do 1900 litrów dzięki zastosowaniu nadstawek. Taka konfiguracja sprawia, że rozsiewacz doskonale sprawdza się w zastosowaniach komunalnych i ponadregionalnych, gdzie liczy się duży zasięg pracy oraz wysoka wydajność powierzchniowa.

Technika spotyka się ze stalą nierdzewną
Rozsiewacze do zimowego utrzymania dróg IceTiger Inox o pojemności zbiornika od 1000 l do 1900 l

Opcjonalne wyposażenie w zestaw do solanki dodatkowo zwiększa uniwersalność maszyny. Stosowanie solanki pozwala znacząco ograniczyć zużycie soli drogowej i jest szczególnie skuteczne w działaniach prewencyjnych, co przekłada się zarówno na oszczędności, jak i mniejsze obciążenie środowiska.

IceTiger S Inox – kompaktowy rozsiewacz do wąskich przestrzeni

Dla użytkowników pracujących w ograniczonej przestrzeni, na wąskich drogach lub z wykorzystaniem lżejszych ciągników, Amazone oferuje model IceTiger S Inox. Pomimo kompaktowych wymiarów zachowuje on wszystkie kluczowe rozwiązania techniczne zastosowane w większym modelu.

Pojemność zbiornika wynosi 380 litrów, z możliwością rozbudowy do 920 litrów, co czyni go uniwersalnym narzędziem do zimowego utrzymania dróg lokalnych, parkingów czy terenów miejskich, bez kompromisów w zakresie precyzji dozowania i trwałości konstrukcji.

Technika spotyka się ze stalą nierdzewną
Rozsiewacze do zimowego utrzymania dróg IceTiger S Inox o pojemności zbiornika od 380 l do 920 l

Całoroczne zastosowanie i łatwa konserwacja

Rozsiewacze IceTiger Inox i IceTiger S Inox zostały zaprojektowane z myślą o całorocznej eksploatacji. Poza sezonem zimowym mogą być wykorzystywane do rozsiewania grysu w ramach bieżącego utrzymania dróg w miesiącach letnich. Przemyślana konstrukcja ułatwia konserwację i mycie, co dodatkowo skraca czas przygotowania maszyny do kolejnych zadań.

Połączenie napędu hydraulicznego wszystkich funkcji, odpornej na korozję stali nierdzewnej oraz inteligentnego sterowania sprawia, że nowe rozsiewacze Amazone spełniają aktualne wymagania profesjonalnych służb zimowych, oferując wysoką precyzję pracy, niezawodność i długoterminową opłacalność inwestycji.

Raport Rynkowy: Ceny zbóż (tydzień 5-11.01.2026)

0
Ceny pszenicy

Ceny zbóż (zakupy w tygodniu 5-11.01.2026): Początek 2026 roku przynosi polskim rolnikom kontynuację skomplikowanej sytuacji rynkowej. Poniższa analiza przedstawia aktualny stan notowań (z dnia 11.01.2026) oraz pozycję Polski na tle Unii Europejskiej.

Ważne: Prezentowane dane pochodzą z systemu ZSRIR i opierają się na faktycznych cenach transakcyjnych (zrealizowanych zakupach), a nie na cenach ofertowych. Oznacza to, że odzwierciedlają one realne kwoty wypłacone dostawcom, wolne od ryzyka późniejszych korekt czy cięć jakościowych.

1. Polski rynek w defensywie

Koniec roku 2025 i otwarcie 2026 to dla polskiej wsi czas trudnych rozliczeń. Choć styczeń na rynkach światowych bywa okresem stabilizacji, krajowy rynek ugina się pod ciężarem rekordowej podaży. Mimo że cena pszenicy w skupie spadła w ciągu roku o ponad 21%, ceny mąki w sklepach drgnęły (w dół) jedynie o 2-4%, a chleb wciąż drożeje.

Bieżące ceny zbóż i dynamika (Notowania MRiRW z 11.01.2026)

TowarCena średnia (zł/t)Zmiana tyg.Cena Min.Cena Max.
Pszenica konsumpcyjna779+1,1%694802
Pszenica paszowa746+0,3%657777
Kukurydza sucha743-0,2%693769
Kukurydza mokra417+0,7%

2. Kluczowe punkty raportu MRiRW i KE

  • Struktura handlu: Rynek został zdominowany przez pszenicę konsumpcyjną, której udział w strukturze zakupów wyniósł aż 41%. Na drugim miejscu uplasowała się kukurydza, stanowiąca 24% całkowitego handlu. Dane te opierają się na wolumenie faktycznie zawartych umów.
  • Rekordowa podaż: Produkcja zbóż w 2025 r. (wg danych KE) osiągnęła rekordowe 37,27 mln ton (wzrost o 6,4% powyżej średniej). Szczególnie kukurydza (+23,2% wobec średniej) wywiera presję na ceny, które spadły do poziomów najniższych od lat.
  • Sytuacja cen minimalnych: Presja podażowa jest najbardziej widoczna w cenach minimalnych faktycznie odnotowanych w punktach skupu. Pszenica paszowa w najniższych transakcjach spadła do poziomu 657 zł/t (średnia z 5 najtańszych zakupów), a kukurydza sucha była realnie kupowana już od 693 zł/t.
  • Polska „czerwoną latarnią” Europy: Dane KE potwierdzają, że jesteśmy obecnie najtańszym dostawcą kukurydzy w całej UE (744 zł/t vs 885 zł/t średniej unijnej). Pszenica konsumpcyjna (771 zł/t) również znajduje się wyraźnie poniżej notowań giełdy MATIF (802 zł/t).

3. Paradoks konsumenta: Nożyce cenowe

Mimo że cena pszenicy w skupie spadła w ciągu roku o ponad 21%, ceny mąki w sklepach drgnęły jedynie o 2-4%, a chleb wciąż drożeje. Koszty energii i marże pośredników całkowicie „wchłonęły” korzyści z taniego surowca, pozostawiając rolnika z niskim przychodem, a konsumenta z droższym koszykiem zakupowym.

4. Komentarz Agro Profil

Rynek wszedł w 2026 rok z ogromnymi zapasami zbóż. Fakt, że minimalne ceny transakcyjne z biuletynu MRiRW są coraz bliższe cenom średnim transakcji, świadczy o przewadze kupujących. Bez wyraźnego impulsu z giełdy MATIF lub nagłego przyspieszenia eksportu drogą morską, szanse na znaczące odbicie cen przed wiosną są znikome. Niestety analizę naszego eksportu (krajowych zapasów) utrudnia mocno brak tygodniowych raportów o eksporcie poza UE od początku października.

Źródło danych: Zintegrowany System Rolniczej Informacji Rynkowej MRiRW / Komisja Europejska / MATIF

Zimowa przerwa na analizę danych

0
Zimowa przerwa na analizę danych

Jeszcze kilka lat temu zimowa przerwa w pracach polowych była dla wielu gospodarstw czasem względnego wyciszenia. Dziś coraz częściej staje się kluczowym etapem planowania kolejnego sezonu. Rolnicy wykorzystują miesiące zimowe na szczegółową analizę danych zebranych w trakcie całego roku, aby wiosną działać szybciej, precyzyjniej i bardziej świadomie. W centrum tych działań znajduje się analiza efektywności maszyn, pracy operatorów oraz potencjału gleb, a podstawowym narzędziem wspierającym ten proces jest John Deere Operations Center.

Analiza pracy maszyn jako fundament optymalizacji

Pierwszym krokiem w zimowej analizie danych jest ocena rzeczywistej wydajności maszyn. Dane zbierane automatycznie podczas sezonu pozwalają dokładnie określić, jak wykorzystywany był potencjał floty maszynowej – zarówno pod względem czasu pracy, jak i zużycia paliwa czy innych zasobów.

– „Narzędzia do analizy zintegrowane z Operations Center pozwalają określić produktywność maszyn przy różnego rodzaju pracach, np.: ich spalanie, ile czasu dana maszyna faktycznie wykonywała swoją główną pracę, a ile czasu spędziła bezczynnie na biegu jałowym. Szczegółowa wiedza o wydajności maszyn, wysokości spalania, zużywanych zasobach (paliwo, nawozy czy środki ochrony roślin) pozwala wprowadzić działania optymalizacyjnie. Rolnik może cieszyć się lepszymi wynikami przy znaczących oszczędnościach” – mówi Piotr Ziemecki, specjalista rolnictwa precyzyjnego z John Deere.

Dzięki takim analizom gospodarze są w stanie wyeliminować nieefektywne schematy pracy, ograniczyć zbędne przestoje i przygotować maszyny do nowego sezonu w sposób, który realnie wpływa na koszty produkcji.

Zimowa przerwa na analizę danych

Dane agronomiczne pod lupą – potencjał pola bez dodatkowych kosztów

Zima to także najlepszy moment na ocenę tego, jak w minionym sezonie wykorzystywany był potencjał gleby. Zgromadzone dane agronomiczne pozwalają porównać zastosowane technologie uprawy z osiągniętymi wynikami plonowania, bez konieczności zgadywania czy działania metodą prób i błędów.

– „Analizator pola w Operations Center umożliwia ocenę wpływu danych wejściowych w trakcie sezonu (takich jak typ uprawy, dawki nasion, dawki i termin wykonania nawożenia) na końcowy wynik plonu dla danej uprawy na poszczególnych polach. Takie informacje w połączeniu z zapisanymi danymi pogodowymi oraz historycznymi danymi agronomicznymi z poprzednich sezonów pozwalają bardzo świadomie modyfikować metodę uprawy oraz strategię wysiewu czy nawożenia, aby polepszyć produktywność całego gospodarstwa” – zwraca uwagę Piotr Ziemecki.

Dzięki zestawieniom wielosezonowym rolnicy mogą obserwować długofalowe efekty zmian technologicznych i oceniać, które decyzje rzeczywiście przynoszą poprawę wyników.

Opłacalność produkcji policzona co do hektara

Jedną z największych zalet cyfrowego zarządzania gospodarstwem jest możliwość precyzyjnego określenia kosztów i przychodów każdej uprawy. Operations Center pozwala połączyć dane o zużyciu paliwa, nawozów i nasion z mapami plonu oraz cenami rynkowymi.

– „Zapisane dane z planów pracy oraz zebranej dokumentacji prac z każdego z poprzednich sezonów pokazują dokładne zużycie środków do produkcji: paliwa, nasion, nawozów, niezależnie od tego, czy były stosowane stałe czy zmienne dawki. Dzięki temu w bardzo dokładny i prosty sposób można obliczyć, ile wyniosły koszty produkcji w danym roku” – podkreśla Piotr Ziemecki.

Takie zestawienie pozwala jednoznacznie ocenić opłacalność poszczególnych zabiegów i całych technologii uprawy, a wnioski z tych analiz stają się podstawą do decyzji podejmowanych przed rozpoczęciem kolejnego sezonu.

Kontrola wykorzystania technologii i pracy operatorów

Zimowe analizy obejmują nie tylko maszyny i pola, ale także sposób pracy operatorów. Operations Center daje właścicielom gospodarstw wgląd w to, czy wykorzystywane były dostępne systemy automatyzacji i prowadzenia maszyn, takie jak AutoTrac, AutoPath czy AutoTrac Turn Automation. Pozwala to ocenić, czy inwestycje w technologię rzeczywiście przekładają się na wzrost wydajności i ograniczenie strat.

Planer Pracy – strategia nowego sezonu gotowa jeszcze zimą

Kluczowym elementem przygotowań do wiosny jest Planer Pracy dostępny w John Deere Operations Center. To narzędzie umożliwia tworzenie szczegółowych planów zabiegów z uwzględnieniem pól, maszyn, narzędzi oraz stosowanych produktów. Co istotne, gotowe plany mogą być przesyłane bezpośrednio do maszyn, które automatycznie rozpoznają pole i uruchamiają odpowiednie ustawienia.

Dzięki temu w sezonie nie trzeba każdorazowo konfigurować maszyny od podstaw, co oszczędza czas i ogranicza ryzyko błędów.

Zimowa przerwa na analizę danych

Serwis i konserwacja bez zgadywania

Zima to również czas intensywnych prac serwisowych. Operations Center pozwala zaplanować je w sposób uporządkowany i oparty na rzeczywistych danych o pracy maszyn.

– „Zakładka Serwis w Operations Center umożliwia planowanie i śledzenie czynności serwisowych dla wszystkich maszyn we flocie. Dzięki temu możemy w łatwy sposób sprawdzić, co i kiedy było wykonywane oraz tak zaplanować wszelkiego rodzaju przeglądy czy naprawy, żeby zachować funkcjonalność floty w trakcie sezonu” – mówi Piotr Ziemecki.

Dzięki temu gospodarstwa wchodzą w nowy sezon z maszynami w pełni przygotowanymi do intensywnej pracy.

Nowe funkcje platformy wspierające decyzje rolników

Operations Center stale się rozwija, a zimowe miesiące to moment, w którym rolnicy mogą zapoznać się z nowymi funkcjami i nauczyć się je wykorzystywać w praktyce.

– „Wraz z wprowadzeniem nowych pras firmy John Deere, w platformie jest możliwy podgląd nie tylko lokalizacji każdej beli, ale również jej parametrów, takich jak masa czy wilgotność” – wymienia Piotr Ziemecki.

Rozszerzone analizy systemu See&Spray, półautonomiczna praca kombajnów czy nowa zakładka Technologia to kolejne elementy, które pomagają jeszcze lepiej planować prace i ograniczać koszty.

Zima jako inwestycja w wyniki kolejnego sezonu

Zimowa analiza danych przestaje być dodatkiem, a staje się integralnym elementem nowoczesnego zarządzania gospodarstwem. Dzięki John Deere Operations Center rolnicy nie tylko podsumowują miniony sezon, ale przede wszystkim przygotowują się do kolejnego w sposób oparty na faktach, liczbach i realnych wynikach.

To właśnie zimą powstają decyzje, które wiosną i latem decydują o wydajności, opłacalności i konkurencyjności gospodarstwa.

Pogoda 21 stycznia- odwilż na południu i w centrum kraju

0
Pogoda 21 stycznia
Pogoda 21 stycznia

Pogoda- niestety odwilż i słońce stopią dużo/ miejscami resztki śniegu

Mamy w tym roku bardzo suchą zimę. Mało padało w grudniu, mało pada nadal. Słońce i niska wilgotność powietrza redukowało nawet śnieg tam gdzie był mróz.

W środę 21 stycznia odwilż sięgnie całe południe i centrum kraju- aż po rejon Warszawy. Wiatr halny w Sudetach osłabnie trochę więc temperatura nieco spadnie.

Od -21 do +1 stopnia w nocy

Kolejna noc z dużym mrozem zapowiada się na Mazurach, Kurpiach, Podlasiu i wschodzie Mazowsza oraz północy Lubelskiego- tu od -21 do -17 stopni.

Na północy kraju około -9/-7 stopni. Na południu, zachodzie i w centrum kraju od -11 do 0 stopni. Najcieplej na wzniesieniach, pagórkach; najzimniej w dolinach. Na dystansie 4 kilometrów możemy mieć nawet 10 stopni różnicy w temperaturze. Wiatr słaby; jedynie od Kalisza, Wielunia po Opole powieje silniej z południa.

Środa nadal z bezchmurnym niebem. Na Kaszubach dzień bezwietrzny. Poza tym wiatr słaby. Jedynie od Łęczycy, Łodzi po Kalisz, Wieluń, Opole, Kłodzko, Brzeg powieje silny południowy wiatr. Mocniej powieje na wzgórzach południowego Podkarpacia.

W całym kraju mieć będziemy niską wilgotność powietrza- od zaledwie 8-12 procent w regionach podgórskich do 50 % w centrum kraju i maksymalnie 65% na Podlasiu, Mazurach i Kaszubach.

Do niedzieli włącznie odwilż rozgości się w dzień na południu kraju. W niedzielę nawet +8 pod Tatrami.

Ochłodzi się na zachodzie kraju, zachmurzy się. Więcej o tym galimatiasie pogodowym jutro bowiem aby napisać precyzyjnie pogodę to trzeba by dla każdej wsi i każdego miasta pisać osobno. Tak duże mamy różnice w pogodzie teraz.

Pogoda 21 stycznia