Co znajdziesz w artykule?
Zboże z Ukrainy: Zaskakujące dane płyną z Brukseli i Kijowa. Choć powrót limitów na import ukraińskiej pszenicy budził ogromne emocje, rok 2025 przyniósł scenariusz, którego mało kto się spodziewał. Zboże z Ukrainy nie tylko nie zalało unijnego rynku, ale nie zdołało nawet wypełnić przyznanej mu kwoty. Jak to możliwe, skoro jeszcze niedawno import liczono w milionach ton?
Według danych Komisji Europejskiej oraz analiz ASAP Agri, w drugiej połowie 2025 roku Ukraina nie wykorzystała w pełni unijnego limitu importu pszenicy. Z kwoty 758,3 tys. ton (ustalonej na okres czerwiec–grudzień 2025), niewykorzystanych pozostało aż 232,5 tys. ton.
Drastyczne hamowanie: Z 6 milionów do ułamka wielkości
Aby zrozumieć skalę zmiany, musimy spojrzeć na dane historyczne. Słowo kluczowe „zboże z Ukrainy” nabrało nowego znaczenia po wybuchu wojny, ale statystyki pokazują, że wracamy do realiów sprzed wielkiej liberalizacji:
- Lata 2016–2020: W ramach kontyngentów import wynosił ok. 1 mln ton pszenicy rocznie.
- Lata 2022–2024 (Liberalizacja): Po zniesieniu ceł, import pszenicy do UE wystrzelił do poziomu 3–6 mln ton rocznie.
- II połowa 2025 (Powrót limitów): Rzeczywisty import spadł do ok. 534 tys. ton.
Najbardziej spektakularne spadki odnotowano w Hiszpanii – dotychczasowy „chłonny rynek” zredukował zakupy z 2,6 mln ton do zaledwie 275 tys. ton.
Nieco historii – MRIRW opublikowało listę firm importujących zboże z Ukrainy!
Dlaczego limity „nie pękły”?
Analitycy wskazują na dwa kluczowe czynniki, które zablokowały ukraińskie ziarno skuteczniej niż same cła:
- Potężne zbiory w UE: Produkcja pszenicy miękkiej we Wspólnocie w 2025 r. wyniosła 134,4 mln ton. To drugi najwyższy wynik w historii, co sprawiło, że Europa po prostu nie potrzebowała importu.
- Konkurencja wewnętrzna: Ziarno z Francji i krajów bałtyckich, wypierane z rynków światowych przez tanią ofertę z Rosji, zostało wewnątrz UE, blokując miejsce dla dostaw z Ukrainy.
Polska: Embargo nadal w mocy
Mimo unijnych mechanizmów ochronnych i niewykorzystanych kontyngentów, sytuacja w naszym kraju pozostaje bez zmian. Polskie Ministerstwo Rolnictwa utrzymuje krajowe, bezterminowe embargo na import pszenicy z Ukrainy. Choć tranzyt przez Polskę do portów jest dozwolony, krajowy rynek pozostaje zamknięty dla ukraińskiego ziarna, co w połączeniu z niskim popytem w całej UE tworzy nową rzeczywistość handlową.
Co nas czeka w 2026 roku?
Na rok 2026 ustalono pełny roczny limit na poziomie 1,3 mln ton. Choć liczbowo wydaje się on wyższy niż ten z drugiej połowy 2025 roku, w rzeczywistości jest to utrzymanie bardzo restrykcyjnej polityki handlowej. Eksperci przewidują, że Ukraina będzie musiała szukać rynków zbytu głównie w Afryce Północnej, gdzie jednak czeka ją brutalna walka cenowa z Rosją, która na pierwszą połowę 2026 r. wyznaczyła gigantyczny kontyngent eksportowy (20 mln ton).
Czy utrzymane limity wystarczą, by ceny w polskich skupach w końcu drgnęły? Czekamy na Wasze komentarze!




