Co znajdziesz w artykule?
Ceny pszenicy na świecie – aktualna sytuacja: Biorąc pod uwagę najnowsze doniesienia z rynku wschodniego, ceny pszenicy znajdują się obecnie w fazie dużej niepewności, balansując między optymistycznymi szacunkami zbiorów a realnym ryzykiem logistycznym i politycznym. Choć rosyjskie instytuty kreślą ambitne wizje na nowy sezon, należy pamiętać, że luty to wciąż czas wstępnych założeń, a sama metodologia rosyjskich raportów budzi spore kontrowersje na arenie międzynarodowej.
IKAR prognozuje rekord, ale diabeł tkwi w statystyce
Dzisiejsza (13 lutego 2026 r.) publikacja instytutu IKAR wywołała spore poruszenie, wskazując na potencjał zbiorów pszenicy w Rosji na poziomie 91 mln ton w nadchodzącym sezonie 2026/27. Należy jednak podkreślić, że jest to wstępna prognoza, obarczona dużym marginesem błędu. Warto zauważyć, że rosyjskie szacunki systematycznie przewyższają dane publikowane przez m.in. USDA (Amerykański Departament Rolnictwa), ponieważ Moskwa włącza do swoich statystyk produkcję z okupowanych terenów Ukrainy. Ta „statystyczna nadwyżka” celowo wywiera dodatkową presję na globalne ceny pszenicy, kreując obraz dominacji Rosji wykraczający poza jej uznane międzynarodowo granice.
Dyrektor IKAR, Dmitrij Ryłko, sam tonuje nastroje, wskazując, że rosyjski potencjał jest hamowany przez logistykę. Rekordowe zbiory na Syberii i w Rosji Centralnej, przy jednoczesnych problemach pogodowych na Południu, tworzą zatory transportowe. Przewóz ziarna do portów z głębi kraju jest obecnie drogi i skomplikowany, co przy niskich marżach może ograniczyć realny wpływ rosyjskiej nadpodaży na rynki światowe, niezależnie od tego, jak wysokie liczby pojawią się w raportach.
Dlaczego Chicago odbija, a unijne ceny pszenicy stoją w miejscu?
W ostatnich dniach na giełdzie w Chicago (CBOT) obserwujemy wyraźne ożywienie. Amerykańska pszenica drożeje pod wpływem obaw o wymarznięcia (winterkill) na Środkowym Zachodzie oraz dzięki wyjątkowo niskiej wycenie dolara, która napędza tamtejszy eksport. Niestety, europejski MATIF nie nadąża za tym trendem, a głównym hamulcem pozostaje pułapka walutowa.
Przy kursie EUR/USD na poziomie 1,1885, unijne ziarno jest po prostu zbyt drogie dla światowych importerów. Choć polski rolnik widzi w skupach niskie stawki (dużo poniżej 800 zł), to dla eksportera w porcie – po doliczeniu kosztów logistyki i przeliczeniu na dolary – nasza oferta przegrywa z tańszą konkurencją z USA i Rosji. Silne euro sprawia, że światowe odbicie cen omija Europę szerokim łukiem, a ceny pszenicy w portach pozostają w stagnacji.
Ryzyko pogodowe a realne perspektywy
Zgodnie z zasadą oczekiwanej ceny terminowej, którą analizowaliśmy pod koniec stycznia, rynek (rolnik) musi uwzględniać koszty przechowywania i finansowania zapasów. Przy rekordowej podaży z Argentyny i Australii, o której wspominaliśmy wcześniej, oraz rosyjskich ambicjach sięgających 91 mln ton, presja na sprzedaż ziarna przed nowymi żniwami będzie ogromna.
Należy jednak pamiętać, że rosyjskie prognozy to na razie „scenariusz idealny”. Każda korekta pogodowa wiosną lub duże zmiany na rynku walutowym mogą zmienić układ sił. Dla czytelników Agroprofilu luty to czas „wojny na prognozy” – Rosja chce psychologicznie zbić ceny pszenicy, prezentując wysokie liczby, ale realna sytuacja na polach i wykresy walutowe mogą napisać zupełnie inny scenariusz na nadchodzące lato.




