wtorek, 9 marca, 2021

Senacka komisja za przesunięciem zakazu dla GMO

-REKLAMA-
-REKLAMA-

Podczas wczorajszego (26 listopada br.), posiedzenia senacka Komisja Rolnictwa i Rozwoju Wsi zarekomendowała Senatowi PR przyjęcie bez poprawek projektu ustawy o zmianie ustawy o paszach. Przypomnijmy: nowelizacja na 1 stycznia 2023 r. przesuwa termin wejścia w życie zakazu wytwarzania, wprowadzania do obrotu i stosowania w żywieniu zwierząt pasz genetycznie zmodyfikowanych oraz organizmów zmodyfikowanych do użytku paszowego. 

Nie ma zamienników

Jak wyjaśniał podczas dzisiejszego posiedzenia komisji Wiceminister Rolnictwa Ryszard Bartosik, taka zmiana jest bardzo potrzebna polskiemu rolnictwu ze względu na niezwykle trudną sytuację na rynku paszowym. Natomiast pierwotnie zakładane na 1 stycznia 2021 r. wprowadzenie powyższych przepisów mogłoby ją tylko pogorszyć. Dodajmy, że z bilansu paszowego w naszym kraju wynika, że nie ma alternatywnych pasz wysokobiałkowych, które mogłyby całkowicie zastąpić importowaną śrutę sojową. Obecnie aż 70% składu pasz stanowi śruta sojowa, której zastosowania nie udało się ominąć bez podnoszenia kosztów produkcji zwierzęcej. Teraz projekt nowelizacji trafi pod obrady Senatu a następnie do Sejmu i ostatecznie na biurko Prezydenta RP. 

Czy branża jest gotowa?

O problemach branży paszowej zapytaliśmy Dariusza Szcześniewskiego, pełnomocnika Zarządu ds. Handlu w firmie Fermpasz, która jest producentem ponad 120 asortymentów paszowych opartych o śrutę sojową.

Jak twierdzi Dariusz Szcześniewski, pasze opierają się głównie o śrutę sojową. Na dzisiaj nie ma czym jej zastąpić i chociaż program białkowy zakłada włączenie do produkcji naszych rodzimych gatunków roślin strączkowych takich jak bobik, peluszka czy łubin, to należy zwrócić uwagę na fakt, że pasze oparte o wymienione wcześniej gatunki nie zawsze sprawdzą się w żywieniu wszystkich zwierząt. Polska tak naprawdę nie jest przygotowana na to, by od stycznia 2021 roku przejść na pasze non-GMO. Nie mamy wystarczającej ilości rodzimego białka, by zapewnić bezpieczeństwo paszowe i uniezależnić się od importowanej śruty sojowej. Jak podkreśla Dariusz Szcześniewski, nie ma badań naukowych potwierdzających szkodliwość stosowania pasz GMO dla konsumenta. Producenci pasz do tej pory nie dostali informacji odnośnie planowanego wprowadzenia zakazu bądź też przedłużenia zezwolenia. Z początkiem roku władze UE zaproponowały stosowanie mączek mięsno-kostnych w żywieniu zwierząt. I tu pojawia się pewna trudność, bowiem wiele zakładów typu „Bacutil” upadło, co również nie zapewni bezpieczeństwa paszowego. Obecnie importowana śruta sojowa oparta o GMO jest tanim składnikiem pasz. Zakaz stosowania pasz GMO mógłby spowodować znaczną podwyżkę ceny (nawet 20-30%), przy zastosowaniu śruty sojowej non-GMO, gdyż uzyskanie takiego surowca jest o wiele droższe.

A może postawić na rzepak?

Polska jest dużym producentem rzepaku, a produktem ubocznym przy pozyskiwaniu oleju jest śruta rzepakowa. Może ona zawierać około 28-43% dobrze przyswajalnego białka, stąd też ma szanse stać się wartościowym komponentem pasz. Niemniej jednak rzepak posiada również związki antyżywieniowe, które nie są pożądane w żywieniu zwierząt. Polska firma InventionBio znalazła rozwiązanie, jak produkować wartościowe komponenty paszowe ze śruty rzepakowej. Zapytaliśmy prof. dr hab. inż. Marcina Łukaszewicza, Prezesa Zarządu firmy IneventionBio oraz pracownika Uniwersytetu Wrocławskiego, o innowacyjne podejście do produkcji pasz, a także perspektywy wykorzystania rzepaku jako wartościowej paszy. 

Coś, co dla jednych jest produktem ubocznym, dla innych jest surowcem do produkcji. Tak jest w przypadku komponentów paszowych firmy InventionBio. Jak podkreśla Profesor Łukaszewicz, około 50% śruty rzepakowej jest zagospodarowana w kraju, natomiast pozostałe 50% trafia na eksport, z którego część powraca na nasz rynek w postaci mieszanek paszowych. Nadwyżkę można wykorzystać do produkcji pełnowartościowej paszy, która mogłaby stać się konkurencyjna do pasz opartych o śrutę sojową. Śruta sojowa ma skład aminokwasowy bardzo korzystny dla większości zwierząt hodowlanych. Jednak importowana śruta sojowa jest w większości pochodzenia GMO. W przypadku wprowadzenia zakazu stosowania pasz GMO należałoby zastanowić się nad otrzymaniem odmian soi, których plon byłby wyższy, ponieważ plon soi otrzymywany w Polsce nie jest zadawalający i nie zapewnia  bezpieczeństwa białkowego. Dodatkowo należy zwrócić uwagę że modyfikacje genetyczne pozwoliły ulepszyć odmiany np. obniżając zawartość związków antyżywieniowych. Proces otrzymywania nowych odmian klasycznymi metodami jest długotrwały. Innym sposobem zapewnienia bezpieczeństwa paszowego jest poszukanie alternatywy. Taką alternatywą może być wyżej wspomniana śruta rzepakowa. Jednak przeszkodą w stosowaniu jej jako składnika pełnowartościowych pasz jest zawartość substancji antyżywieniowych, wśród których najważniejsze są glukozynolany oraz wysoka zawartość włókna. W ramach prac hodowlanych otrzymano tzw. odmiany 00, czyli o bardzo niskiej zawartości kwasu erukowego. Prowadzone są również prace nad uzyskaniem odmian o niskiej zawartości glukozynolanów, jednak proces jest długi. Jednym ze sposobów  zredukowania związków antyżywieniowych jest metoda opracowana przez InventionBio, która opiera się na wykorzystaniu wyspecjalizowanych szczepów bakterii do fermentacji (również używanych do produkcji żywności). W wyniku fermentacji śruty rzepakowej uzyskuje się produkt o wielu zaletach. Jak podkreśla Profesor Łukaszewicz, dzięki metodzie fermentacji można zmienić profil białkowy śruty tak, aby był on lepiej dopasowany do potrzeb pokarmowych zwierząt monogastrycznych. Zastosowane w tej metodzie szczepy bakterii wytwarzają enzymy rozkładające NSP, czyli polisachardy nieskorbiowe. Ponadto, powstały w ten sposób komponent paszowy zawiera łatwoprzyswajalne mikroelementy jak również wyższą zawartość strawnego fosforu. Stosowane w tej metodzie bakterie mają właściwości probiotyczne, co jest korzystne dla układu pokarmowego. Innymi zaletami powstałych w ten sposób pasz są również właściwości prebiotyczne czy też ochrona przed działaniem mikotoksyn. Produkcja takich pasz wymaga nakładu energii, aparatury oraz dostępu do specjalistycznej wiedzy, co również wiąże się z większymi kosztami. Jednak, jak podkreśla Profesor Łukaszewicz, cała produkcja przypomina rafinerię, gdzie na poszczególnych etapach pozyskiwane są produkty, będące wartościowym surowcem w innych gałęziach przemysłu. Przykładem takich produktów są biopolimery czy biosurfaktanty, które znalazły zastosowanie w przemyśle kosmetycznym. Metoda ta jest bezodpadowa, o niskim nakładzie energii oraz przyjazna dla środowiska. Powstałe w tej metodzie produkty, w tym pasze, są w pełni naturalne. Rozwiązanie to jest już wykorzystywane na szerszą skalę. InvetionBio produkuje komponenty paszowe dla kilku odbiorców w Polsce i za granicą.


Tekst przygotowali:
Robert Gorczyński 
Dr inż. Aleksandra Wieremczuk
Źródło i foto: Senat RP

-REKLAMA-
Avatar
Agro Profil
Magazyn rolniczy Agro Profil tworzony jest przez redaktorów rolników. Praktyczne podejście do problemów jest dla nas najważniejsze.

Napisz komentarz

Dodaj odpowiedź

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Podobne artykuły

Zmiany we wnioskach o przyznanie płatności bezpośrednich

W związku z rozpoczynającym się już 15 marca br. a trwającym do 15 maja br. naborem wniosków o płatności bezpośrednie, Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju...

ARiMR wzywa do uzupełnień dokumentacji!

Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa prosi rolników o niezwłoczne skompletowanie wymaganej dokumentacji, w tym szczególnie niezbędnych opinii, zaświadczeń i decyzji wydawanych przez organy administracji...

W ciągu dnia pogodnie [POGODA]

Po zachodzie słońca chmury będą się bardzo szybko rozpraszać. Wiatr osłabnie a to oznacza duży spadek temperatury. Nad ranem między Suwałkami a Kętrzynem może...

Śledź nas

21,298FaniLubię to
395ObserwującyObserwuj
6,870SubskrybującySubskrybuj

Ostatnie artykuły